Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Czy rynek nieruchomości ma sens?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 28.05.2010 | Komentarze (7) »

Firma konsultingowa Mercer opublikowała najnowszy ranking miast najbardziej ‘przyjaznych’ dla swoich mieszkańców, zapewniających najwyższy poziom życia. W rankingu dominują, co żadną niespodzianką nie jest, miasta europejskie oraz metropolie z Kanady i Antypodów. Na czele rankingu znajduje się Wiedeń, za nim plasują się Zurich i Genewa. Warszawę sklasyfikowano na 84 miejscu na 221 miast objętych badaniami. Ostatnie miejscu okupuje Bagdad.

Postanowiłem sprawdzić czy ranking Mercera skorelowany jest w jakiś sposób z parametrami finansowymi rynku nieruchomości, konkretnie: z ceną metra kwadratowego i wskaźnikiem cena/zysk dla rynku nieruchomości. Tu pojawiły się pewne problemy. Mercer nieodpłatnie udostępnia tylko klasyfikację 50 czołowych miast więc skorzystałem z listy 100 miast z rankingu z 2007 roku, dostępnej na Wikipedii. Na całe szczęście, różnice punktowe pomiędzy rankingami są niewielkie. Dane finansowe z rynku nieruchomości zdobyłem ze strony Global Property Guide. Pochodzą z początku 2009 roku. Listy pokrywały się w około 40%. Zdaje sobie naturalnie sprawę z niedoskonałości tego zestawienia – myślę jednak, że nie przekreślają one ogólnych wniosków, które się z niego wyłaniają.

Pierwszy wykres porównuje ilość punktów w rankingu jakości życia Mercera i cenę metra kwadratowego 120 metrowego apartamentu w centrum. Oczywiście można zauważyć pozytywną korelację pomiędzy omawianymi wskaźnikami – wydaje się ona jednak duża niższa od tego co podpowiada intuicja.

poziom zycia i cena m2

Czytaj dalszą część »

Najgłupszy insider trading w historii?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 27.05.2010 | Komentarze (16) »

Wygląda na to, że amerykańska Komisja Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) wreszcie znalazła godnych siebie przeciwników. Próba insider trading za pomocą informacji o kwartalnych wynikach Disneya pokazuje, że przestępcy, tak jak uczciwi ludzie, także dzielą się na mądrych i głupich.

Wyobraź sobie czytelniku, że pracujesz w biurze wysokiego rangą managera Disneya i masz dostęp do kwartalnych rezultatów firmy na kilka dni przed ich opublikowaniem. Co robisz? Cóż, z całą pewnością nie wysyłasz anonimowych listów do ponad dwudziestu funduszów hedge w USA i Europie i nie proponujesz im sprzedaży tych informacji. To właśnie zrobiła Pani Bonnie Jean Hoxie.

Część funduszy hedge powiadomiła SEC a ta z kolei natychmiast zaangażowała prokuratora i FBI. Rozpoczęła się operacja, w której agenci skontaktowali się z Panią Hoxie i jej chłopakiem (Panem Yonni Sebbag) i zdobyli konkretne dowody przestępstwa. Niezbyt rozgarnięta para przestępców raz żądała od agentów 15 000 USD za nieopublikowane wyniki kwartalne Disneya, drugim razem połowę zysków kapitałowych z transakcji z wykorzystaniem tych informacji.

Oto fragmenty emaila od Sebbaga do agenta FBI udającego managera funduszu hedge: Mogę dostarczyć (raport –T.) na 3-4 dni przed publikacją. Wyślę raport emailem tak szybko jak go zdobędę a Ty przelejesz pieniądze na moje konto gdy go otrzymasz. Proponuję, byś zaoferował mi kwotę opartą na zyskach kapitałowych, które wypracujesz i na ryzyku, które podejmuję dostarczając Tobie te informacje. Zaznaczam, że chciałbym zbudować silne więzy biznesowe z Tobą, na poczet przyszłych kwartałów i informacji.

Nie sądzę byśmy kiedykolwiek zostali złapani jeśli będziemy dyskretni i ostrożni. Możesz liczyć na moje milczenie i jak liczę na Twoje.

Czytaj dalszą część »

Zagadka: na co wydawali i wydają pieniądze Amerykanie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 26.05.2010 | Komentarze (41) »

Biuro Analiz Ekonomicznych w amerykańskim Departamencie Handlu jest kopalnią interesujących informacji o wzorach konsumpcji. Przygotowałem więc zagadkę dla czytelników. Poniżej znajduje się wykres pokazujący jaki procent całkowitych indywidualnych wydatków konsumpcyjnych (PCE – Personal Consumption Expenditures) stanowiły wydatki na sześć grup towarów w latach 1929-2008. PCE stanowiła w tym czasie od 60% do 70% PKB.

Zadanie polega na przyporządkowaniu poszczególnych linii trendów konkretnym produktom. Szczerze mówiąc, mógłbym podać tylko pięć grup produktów, ponieważ purpurowa linia trendu powinna być łatwa do odgadnięcia. Ja na początku myślałem, że coś pomyliłem przy przerabianiu danych ale szybko zrozumiałem dlaczego ta linia trendu ma taki ‘dziwny’ przebieg. Sześć grup produktów to:

  • wyroby tytoniowe
  • wyroby alkoholowe nie kupowane w miejscu spożycia
  • produkty higieny osobistej
  • gazety, magazyny… i czasopisma
  • wyroby farmaceutyczne i produkty medyczny
  • sprzęt do rejestrowania obrazów, dźwięku, video i informacji

Poniżej znajduje się wykres:

na co wydaja Amerykanie bez legendy

Mój komentarz: zmiany udziału wymienionych produktów w PCE należy rozpatrywać w kontekście trendu zmniejszania się udziału produktów w PCE na rzecz usług. Główną przyczyną tego procesu był wzrost zamożności, który sprawił, że wydatki na wiele produktów podstawowych stanowiło coraz mniejszą część budżetów amerykańskich gospodarstw domowych.

Czytaj dalszą część »

Czy ochrona zdrowia ‘zjada’ gospodarkę?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 25.05.2010 | Komentarze (14) »

Na blogu Early Warning znalazłem (via Paul Kedrosky) interesujące zestawienie segmentów amerykańskiej gospodarki składających się na konsumpcję indywidualną w latach 1950-2008. Wszyscy pamiętamy, że PKB to w uproszczeniu konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + różnica pomiędzy eksportem a importem. Najważniejszą pozycję w tym równaniu stanowi konsumpcja indywidualna (PCE – Personal Consumption Expenditures), która stanowi około 70% amerykańskiego PKB.

Na PCE składają się wydatki gospodarstw domowych na

  • dobra trwałe (durable goods) – na przykład samochody czy sprzęt RTV
  • dobra nietrwałe (non-durable goods) – na przykład żywność i ubrania
  • usługi

Większość czytelników intuicyjnie domyśla się, że wraz z rozwojem gospodarczym zwiększa się odsetek wydatków na usługi a zmniejsza relatywny udział wydatków na dobra konsumpcyjne. Dotyczy to przede wszystkim nietrwałych dóbr podstawowych a zwłaszcza żywności i jest częścią zmian w strukturze wydatków związanych ze wzrostem zamożności.

Mimo to analiza tego jak zmieniał się udział w wydatkach poszczególnych grup towarów może zaskoczyć. Proszę zwrócić uwagę na pierwszy wykres pokazujący udział w PKB wydatków na cztery grupy dóbr trwałych:

Za Early Warning

Za Early Warning

Fakt, że udział w PKB  wydatków na samochody i sprzęt domowy (do tej kategorii oprócz mebli, sprzętu AGD i RTV zalicza się także sprzęt IT) jest obecnie niższy niż latach 50’ i przez ostatnie półwiecze relatywne wydatki na te grupy produktów miały tendencję zniżkową jest zaskakujący dla każdego kto czytał o ‘zakupowej manii’ Amerykanów. Na wykresie można zauważyć wzrost wydatków na trwałe dobra konsumpcyjne (coś co do historii gospodarczej przeszło jako SUV i 50-calowy telewizor w każdym domu) w latach 90’ ale już na kilka lat przez kryzysem finansowym z lat 2008-2009 wydatki na te grupy produktów relatywnie spadły. Uwagę zwraca konsekwentny wzrost udziału wydatków na dobra rekreacyjne.

Mniej niespodzianek zawiera wykres pokazujący udział w PKB wydatków na dobra nietrwałe: żywność, odzież i obuwie, paliwa i inne. Przez całe półwiecze zmniejszał się udział żywności oraz odzieży i obuwia w wydatkach amerykańskich gospodarstw domowych co jest bezpośrednio związane  ze wzrostem zamożności. Proszę zwrócić uwagę na wahania udziału wydatków na paliwa zsynchronizowane z cenami ropy naftowej: widać dwa kryzysy naftowe, wojnę w Zatoce Perskiej i wielką hossę surowcową w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Czytaj dalszą część »

Strategie momentum – sektory 1928-2009

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 24.05.2010 | Komentarze (25) »

W prostych strategiach modyfikujących ‘kup i trzymaj’, nie wymagających poświęcania inwestowaniu bardzo dużej ilości czasu trudno jest znaleźć bardziej efektywne strategie niż te oparte na momentum. W takich strategiach kupuje się siłę, ewentualnie sprzedaje słabość, czyli kupuje te akcje, które w ostatnim czasie spisywały się lepiej od rynku a sprzedaje te walory, które zachowywały się gorzej niż rynek.

Strategia momentum może na przykład dzielić wszystkie akcje na decyle albo kwintyle w zależności od siły walory/stopy zwrotu a następnie otwierać długie pozycje na akcjach z najlepszego decyla/kwintyla, ewentualnie otwierać krótkie pozycje na akcjach z najgorszego decyla/kwintyla. Zanim pokażę na blogu testy z rynku polskiego (to zajmie pewnie z kilka tygodni) chciałbym przedstawić wyniki stosowania strategii momentum na sektorach amerykańskiego rynku akcyjnego w latach 1928-2009 opisane przez Mebane T. Faber w pracy Relative Strength Strategies for Investing.

W badaniach wykorzystano 10 portfeli sektorowych. Oparto się na danych miesięcznych. W badaniu nie uwzględniono kosztów transakcyjnych co ma istotne znaczenie jeśli weźmie się pod uwagę obroty portfeli na poziomie 100% do 400% wartości rocznie.

Każdego miesiąca 10 sektorów było klasyfikowanych na podstawie stóp zwrotu (total return) z ostatniego miesiąca, 3, 6, 9, 12 i kombinacji wszystkich tych okresów. Następnie system inwestuje w X najlepszych sektorów. Dla X=1 inwestuje 100% środków w sektor o najwyższej sile relatywnej (TOP 1), dla X=2 inwestuje 50% w najlepszy sektor i 50% w drugi sektor w klasyfikacji (TOP 2), i tak dalej. Każdego miesiąca następuje reklasyfikacja sektorów pod względem ich siły. Co się okazało?

Portfele strategii momentum zachowywały się lepiej niż rynek w 70% okresów (lat), osiągając statystycznie istotne wyższe stopy zwrotu. Poniżej znajdują się wyniki poszczególnych kombinacji (ograniczyłem ilość sektorów w portfelu do 5). Roczna stopa zwrotu S&P 500 wyniosła 9,39% w okresie 1928-2009. Roczna stopa zwrotu portfela zbudowanego z 10 sektorów, z których każdy ma identyczną wagę w portfelu wyniosła 10,28%.

Czytaj dalszą część »

Pułapki systemu centralnego planowania

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 24.05.2010 | Komentarze (24) »

Czytam właśnie Petrostate: Putin, Power and The New Russia Marshalla I. Goldmana. Autor w pierwszych rozdziałach opisuje historię przemysłu naftowego w Rosji – carskiej i komunistycznej. W rozdziale poświęconym rozwojowi przemysłu naftowego po II wojnie światowej znajduje się opis trudności, które rozwojowi wydobycia ropy… stwarzał system centralnego planowania.

To o tyle interesujące, że od początku istnienia bolszewickiego reżimu eksport ropy naftowej stanowił najbardziej niezawodne źródło dewiz dla Kremla, zwłaszcza po tym jak reformy rolne zmieniły Rosję z dostawcy zbóż w ich importera. Wydawać się więc mogło, że przemysł naftowy traktowany będzie specjalnie a pewne typowe dla reszty gospodarki patologie będą w nim zwalczane. Nic takiego się nie stało.

Podstawowy problem polegał na stawianych celach i systemie motywacyjnym. Na przykład, Ministerstwo Geologii ustaliło, że wydajność ekip poszukiwawczych, wiertniczych mierzona będzie w metrach wywierconych otworów. Problem polegał na tym, że proces wiercenia staje się bardziej skomplikowany i pracochłonny wraz z głębokością. Mówiąc prosto: łatwiej i szybciej wywiercić dwa otwory po 2 000 metrów niż jeden otwór na 4 000 metrów. Normy to jednak normy więc Pravda donosiła, że w niektórych miejscach teren jest upstrzony płytkimi, rozpoznawczymi odwiertami wykonanymi jedynie w dążeniu do jak największej liczby wywierconych metrów.

Co więcej, ekipy Ministerstwa Geologii po tym jak dowierciły się do złóż kończyły swoją pracę a ocenę eksploatacyjną złoża dokonywały ekipy wiertnicze Ministerstwa Gazu, Ministerstwa Ropy lub Ministerstwa Chemii. Bez wątpienia najrozsądniej byłoby wyznaczyć cele i oprzeć na nich system bonusowy w postaci ilości wydobytego surowca z odkrytych przez ekipę wiertniczą złóż ale pomysł ten nie zyskał akceptacji ani agencji planistycznych ani Ministerstwa Geologii.

Czytaj dalszą część »

Nadmierny optymizm wbudowany w prognozy analityków?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 23.05.2010 | Komentarze (9) »

Korzystając z naukowej intuicji można dojść do wniosku, potwierdzonego empirycznie, że przeciętny roczny wzrost zysków giełdowych przedsiębiorstw w długim terminie nie może znacząco się różnić od przeciętnego rocznego wzrostu PKB. Niezwykle trudno jest więc zrozumieć dlaczego w ostatnim ćwierćwieczu amerykańscy analitycy giełdowi przeciętnie prognozowali 10% do 12% wzrost zysków spółek z indeksu S&P 500.

Można się natomiast domyśleć, że w swoich prognozach okazali się nadmiernie optymistyczni: konsekwentnie i znacząco. W ostatnich 25 latach przeciętny wzrost zysków spółek z indeksu S&P 500 wyniósł około 6% – prognozy analityków były więc przeciętnie ‘przestrzelone’ o 100% w górę. W ostatnim ćwierćwieczu prognozy analityków okazały się niższe od rzeczywistych dokonań przedsiębiorstw zaledwie dwa razy, to warto zapamiętać, przy okazji ożywienia gospodarczego po recesjach z początku lat 90’ i początku XXI wieku.

McKinsey Quarterly przygotował raport oceniający prognozy analityków w ostatnim ćwierćwieczu. Podsumowaniem tego raportu jest poniższy wykres, porównujący prognozy analityków z faktycznym wzrostem zysków spółek z S&P 500:

Za McKinsey Quarterly
Za McKinsey Quarterly

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 23.05.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 23.05.2010 | Komentarze (44) »

Porcja linków na niedzielę:

Bank Włoch znalazł oczywiste rozwiązane problemu zadłużenia państw PIIGS, konkretnie sposób na niedopuszczenie na ‘rozlanie się’ tego problemu na sektor finansowy: pozwolił włoskim bankom na tymczasowe zrezygnowanie z wyceniania rządowych obligacji trzymanych w portfelu ‘do sprzedaży’ do rynku (mark-to-market). Genialne w swojej prostocie. Mam brudną koszulę. Zamykam oczy. Nie mam brudnej koszuli. Hurra!

Interesujący wywiad z prezesem Asseco Poland – Adamem Góralem. O relacjach pomiędzy Asseco i ZUS, związkach z Ryszardem Krauze i ryzyku biznesowym.

Nowy projekt w polskiej blogosferze inwestycyjnej – blog w całości poświęcony obserwowaniu biznesowych dokonań pana Arkadiusza Kuicha, prezesa i założyciela notowanej na New Connect firmy Veno, znanej z projektu zbudowania super samochodu sportowego, który miał być gotowy pod koniec 2008 roku, a którego nikt jeszcze nie widział. W najbliższym czasie powrócę do tej sprawy.

Fascynujący tekst o miniaturowych rektorach jądrowych. Kosztują około 50 mln USD i mają moc 25 megawatów (wystarczająca do zasilenia małego miasteczka). Co ciekawe, muszą przechodzić identyczną procedurę rejestracyjną co tradycyjne reaktory atomowe. Wielkość: mogą być przewożone ciężarówkami. Największe zagrożenie: terroryzm.

Wszystko wskazuje na to, że Bill Clinton otrzymał drugą szansę: kierowana przez niego Komisja Odbudowy Haiti de facto zarządza tym zdewastowanym państwem. To niezwykle interesująca kwestia ponieważ ewentualny sukces tego projektu może przekonać społeczność międzynarodową do projektu humanitarnych protektoratów jako sposobu na rozwiązanie problemów państw dysfunkcjonalnych.

Interesujący wywiad z Matthew Simmonsem o Peak Oil i alternatywnych źródłach energii. Co ciekawe, Simmons jest wielkim entuzjastą energii wiatru, co nie powinno dziwić jeśli weźmie się pod uwagę, że jest inwestorem w jednym z największych projektów farm wiatrowych.

Czytaj dalszą część »

Co jeden z najważniejszych ‘insiderów’ myśli o rynku ropy naftowej i energii?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 22.05.2010 | Komentarze (15) »

W McKinsey Quarterly ukazał się interesujący wywiad z CEO firmy Schlumberger. Andrew Gould, zarządzający największym dostawcą sprzętu i usług dla przemysłu naftowego i gazowego podzielił się kilkoma interesującymi przemyśleniami, które postaram się przybliżyć czytelnikom.

Szczególnie interesujące są opinie Goulda w kwestiach alternatywnych źródeł energii. Warto zwrócić także uwagę na jego wypowiedzi o problemie zmiany pokoleniowej w przemyśle naftowym, który wielu analityków sektora traktuje jako jeden z czynników, które będą ograniczały rozwój wydobycia ropy naftowej.

Krótkoterminowa prognoza dla rynku ropy i gazu:

Uważamy, że jeśli nie wystąpi drugie dno recesji to cena ropy pozostanie wysoko. W rzeczywistości, sądzimy, że podłogą dla cen ropy będzie poziom $70 do $75. Jednak, głównie z powodu istotnego wzrostu produkcji LNG (gazu skroplonego) w tym i ubiegłym roku, ceny gazu pozostaną pod presją przez dwa, trzy lata. Więc jesteśmy byczo nastawieni do rynku ropy i trochę niedźwiedzio do rynku gazu.

O departamencie badawczym Schlumbergera w Chinach:

Zbudowaliśmy centrum R&D na kampusie Uniwersytetu Tsinghua. To co robimy to zatrudniamy absolwentów dwóch uczelni: Uniwersytetu Tsinghua i Uniwersytetu Pekińskiego. W tej chwili pracuje dla nas 350 ludzi. Średnia wieku wynosi zapewne około 30 lat. A kreatywność i produktywność, poziom efektywności tego centrum R&D jest niesamowity. Jest przerażający. Naprawdę przerażający.

Jeśli rekrutujesz z uniwersytetów Tsinghua i Pekińskiego, to naturalnie, rekrutujesz z uczelni, które były zdolne wyselekcjonować najlepszych z bardzo dużej populacji, więc otrzymujesz naprawdę inteligentnych ludzi. Ale to co jest naprawdę wyjątkowe to entuzjazm i oddanie jakie ci ludzie wkładają w to co robią. Obawiam się, że to coś, Zachód… nie można powiedzieć stracił… ale lepiej jeśli się obudzimy.

O społecznej odpowiedzialności biznesu:

Schlumberger, ma tę olbrzymią przewagę, że nie sprzedaje niczego masowym konsumentom. Jeśli policzyłbym absolutnie wszystkich klientów Schlumbergera to okazałoby się, że nie jest ich więcej niż 500 000. Co więcej, są to albo inżynierowie albo ludzie z innym rodzajem uniwersyteckiego wykształcenia. Więc debaty, które możemy mieć z naszymi klientami są bardzo różne od tych, które może mieć ktoś sprzedający benzynę na stacjach.

O alternatywnych źródłach energii:

Nie sądzę by istniało idealne rozwiązanie w sektorze alternatywnych energii. Uważam, że tak jak napisaliśmy w raporcie Hard Truths, każde źródło energii będzie potrzebne (…)

Myślę, że w długim terminie, istnieje olbrzymi potencjał w wykorzystaniu energii słonecznej. Ale upłynie co najmniej 15 do 20 lat, zanim opracujemy metody dystrybucji energii o odpowiednich kosztach. Należy także zmniejszyć cenę krzemu lub innych surowców do poziomów, które uczynią energię słoneczną efektywną kosztowo. Jednak, w długim terminie to energia słoneczna będzie kluczowym źródłem energii.

Nie jestem wielkim zwolennikiem biopaliw choć bardzo dobrze się sprawdzają w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego. Nie sądzę, by do czasu technologicznego przełomu w produkcji etanolu celulozowego (z traw – T.), biopaliwa były efektywne kosztowo czy nawet neutralne klimatycznie w bilansie energetycznym.

Czytaj dalszą część »

Pułapki dywersyfikacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 21.05.2010 | Komentarze (10) »

Zachęcony podjęciem tematu przez Leszka Maruszczyka postanowiłem napisać o dywersyfikacji portfela akcyjnego, tym bardziej, że od dobrych kilku miesięcy chciałem zwrócić uwagę na interesujący artykuł Jasona Zweiga w Wall Street Journal poruszający ten problem. Chciałem podkreślić, że rozważania dotyczyć będą dywersyfikacji portfela akcyjnego a nie portfela inwestycyjnego.

Rozważny inwestor dywersyfikuje swój portfel w zakresie klas aktywów (na przykład na akcje, obligacje, surowce, nieruchomości i inwestycje alternatywne). Ci inwestorzy, którzy mogą sobie na to pozwolić stosują także dywersyfikację geograficzną czyli inwestują w różnych geograficznie regionach globu. Wszystko brzmi skomplikowanie i drogo ale ekspansja ETF i detalicznych platform FX udostępniła narzędzia zaawansowanej dywersyfikacji portfela inwestycyjnego indywidualnym inwestorom.

Zasadniczym celem dywersyfikacji jest zmniejszenie ryzyka, w przypadku inwestycji najczęściej łączonego w jakiś sposób ze zmiennością. Oczywiście, im bardziej zdywersyfikowany jest portfel tym bardziej jego wyniki zbliżają się do wyników rynkowych. Wyniki niezdywersyfikowanych portfeli będą miały tendencje odchylać się od wyników rynkowych.

Zgodnie z danymi FED, aż 36% gospodarstw domowych w USA inwestujących bezpośrednio na rynku akcyjnym posiada zaledwie akcje jednej firmy, 84% posiada w portfelu nie więcej niż 9 spółek.

Najważniejszą sprawą związaną z dywersyfikacją jest fakt, że nie zawsze działa. Don Chance, z Uniwersytetu Stanowego Luizjany, przeprowadził eksperyment, w ramach którego poprosił ponad 200 studentów szkoły biznesu o wybranie jednej akcji, którą chcieliby posiadać a następnie dobieranie kolejnej aż do 30 walorów. Okazało się, że dywersyfikacja z 1 akcji do 20 PRZECIĘTNIE zmniejszyła ryzyko portfela o 40% – zgodnie z wynikami poprzednich badań historycznych, które polegają na tym, że program komputerowy losowo dywersyfikuje portfel i sprawdza jego wyniki.

Jednak dla 11% studentów 30-akcyjne portfolio okazało się bardziej ryzykowne niż posiadanie 1 akcji, dla 23% studentów 30-akcyjne portfolio okazało się bardziej ryzykowne niż 5-akcyjny portfel. Z czego wynikają te rezultaty?

Czytaj dalszą część »