Czy rynek może stymulować prowadzenie moralnego życia? Na tak postawione pytanie istnieje tylko jedna odpowiedź: oczywiście, że tak. Wszystko zależy od impulsów jakie od rynku otrzymuje konkretny uczestnik życia gospodarczego.
Weźmy na przykład Tigera Woodsa. Ten znany golfista jest pierwszym sportowcem, który zgromadził majątek większy od miliarda dolarów. Jego roczne dochody z udziału w kampaniach reklamowych i turniejach golfowych przekraczając 110 mln dolarów. Tiger Woods reklamuje między innymi Accenture, Nike, Gatorade, Tag Heuer International, Electronic Arts i Gillette.
Niedawno amerykańskie media poinformowały o licznych zdradach małżeńskich Woodsa. Stało się to przy okazji niegroźnego wypadku samochodowego golfisty. Przez kilka dni amerykańskie media ‘żyły aferą Tigera Woodsa’. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Od wybuchu skandalu obyczajowego praktycznie ustały emisje spotów reklamowych z Tigerem Woodsem. W ten weekend firma Accenture ogłosiła, że definitywnie kończy współpracę z golfistą i zrywa długoletni kontrakt sponsorski a jako powód podała, że w kontekście wydarzeń z ostatnich dwóch tygodni Accenture zdecydowała, że Tiger Woods nie jest odpowiednim reprezentantem tej firmy konsultingowo-doradczej. Także Gillette zdecydował o ograniczeniu roli Woodsa w kampaniach marketingowych koncernu.
Nie ma więc wątpliwości, że rynek ‘skarci’ Woodsa za jego niemoralne zachowanie (świetny tekst na ten temat w New Yorker – tutaj). W końcu kiedyś oceniono potencjalne ‘życiowe’ dochody Tiger Woods z reklam i sponsoringu na 6 mld dolarów. Utrata choćby 30% tej sumy będzie gigantyczną stratą finansową. Innymi słowy, charakter biznesowych powiązań Woodsa powinien motywować go do przyzwoitego, moralnego zachowania. Naturalnie, nie zamieniam bloga w tabloid – chciałem tylko pokazać, że rynek może tworzyć pozytywne społecznie impulsy (za taki uważam przestrzeganie standardów moralności – proszę wybaczyć mój obyczajowy konserwatyzm).
Po tym wstępnie chciałem zwrócić uwagę czytelników na artykuł z dzisiejszego Parkietu o jakości portfeli pożyczek gotówkowych sprzedawanych w Polsce przez pośredników finansowych. Otóż, z informacji Parkietu wynika, że nawet o 50 proc. gorsze są portfele kredytów gotówkowych sprzedanych przez doradców finansowych od tych, których banki udzielają w swoich oddziałach. Firmy windykacyjne za portfele „po pośrednikach” płacą bankom mniej. Prezes jednej z firm windykacyjnych powiedział, że różnica w cenie nie jest gigantyczna, ale jest wyraźna. Portfele kredytów ‘po pośrednikach’ psują się szybciej niż ‘po bankach’.
