Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Indeks Wolności Gospodarczej fabryką fascynujących korelacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 06.06.2010 | Komentarze (3) »

Kilka dni temu rozważałem w jakim stopniu Indeks Wolności Gospodarczej (HFI) tworzony przez Heritage Foundation mierzy wolność gospodarczą w potocznym rozumieniu tego terminu. Okazało się, że najważniejsze elementy rankingu wolności gospodarczej kwantyfikują efektywność administracji rządowych – co z jednej strony tłumaczy dlaczego na czele rankingu są bogate, rozwinięte państwa (mają efektywne instytucje biurokratyczne) a z drugiej wyjaśnia dlaczego czołówkę zestawienia okupują państwa nie kojarzące się z wolnością gospodarczą, na przykład Dania czy Kanada.

Postanowiłem przez chwilę ‘pobawić się’ danymi. Okazało się, że Heritage Freedom Index (Index of Economic Freedom) jest kopalnią fascynujących korelacji lub ich braku. Weźmy pierwszą z brzegu korelację pomiędzy punktacją HFI a PKB per capita dla całej puli państw: oszałamiające 0,07. Czytelnicy mogą sobie oczywiście zapamiętać tę liczbę w celu wyprowadzania z równowagi zwolenników tezy o tym, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt (tezy sensownej i intuicyjnej), trzeba jednak pamiętać, że badawcza wartość tej korelacji zmierza do zera. Powodów jest wiele: od zniewolonych gospodarczo bogatych państw naftowych po konstatacje, że HFI mierzy wolność gospodarczą w ostatnim czasie a PKB per capita jest wynikiem procesów trwających dekady czy stulecia.

Dlatego w swojej analizie skupiłem się tylko i wyłącznie na państwach OECD, co więcej, zrobiłem także analizę dla państw OECD bez rynków wschodzących (odrzuciłem Czechy, Meksyk, Polskę, Słowację, Turcję i Węgry) a więc tylko dla najbogatszych z najbogatszych państw. Miłośnicy liczb znajdą dużo radości w analizie tej macierzy korelacji dla państw OECD. Wskaźniki zaznaczone niebieskim kolorem to realne wskaźniki gospodarcze z oficjalnych statystyk OECD:

macierz korelacji dla OECD

Proszę zwrócić uwagę, że także w państwach OECD nie ma korelacji pomiędzy wynikiem HFI a wolnością fiskalną i poziomem wydatków rządowych. Istnieje natomiast silna pozytywna korelacja pomiędzy rezultatem w HFI a prawami własności i wolnością od korupcji. Niska pozytywna korelacja pomiędzy wynikiem w HFI a wolnością handlu międzynarodowego to najprawdopodobniej efekt Unii Europejskiej. Warto zauważyć, że w dla rozwiniętych państw OECD korelacja pomiędzy HFI z wolnością fiskalną i wydatkami rządowymi jest pozytywna i różna od zera (odpowiednio: 0,26 i 0,46)

Czytaj dalszą część »

Masz dzieci? Zainwestuj w książki

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 05.06.2010 | Komentarze (16) »

Lubię badania naukowe, które potwierdzają pewne intuicyjne hipotezy, które kiedyś formułowałem. Tak właśnie jest z artykułem Family scholarly culture and educational success: Books and schooling in 27 nations z periodyku Research in Social Stratification and Mobility.

Naukowcy zbadali 70 000 rodzin, w 27 państwach i doszli do wniosku, że obecność książek w mieszkaniu znacząco zwiększa osiągnięcia edukacyjne nawet po uwzględnieniu wykształcenia, dochodów i pozycji zawodowej rodziców. Podkreślam: nie chodzi o prostą korelację ‘liczba książek w domu – liczba lat edukacji dzieci’ ponieważ w takim przypadku książki byłyby po prostu wyrazem edukacji lub dochodów rodziców. Badacze wzięli po uwagę te czynniki mierząc oddziaływanie książek na osiągnięcia edukacyjne dzieci.

Co się okazało? Dzieci pochodzące z domów, w których znajduje się powyżej 500 książek kształcą się o trzy lata dłużej niż dzieci, w których domach jest zaledwie kilka książek. Dzieci pochodzące z domów, w których znajduje się już 25 książek kształcą się przeciętnie o 2 lata dłużej niż dzieci wychowane w domach bez książek.

Czytaj dalszą część »

Rząd, który mówi, że może zbankrutować

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy dnia 04.06.2010 | Komentarze (24) »

Fascynujące rzeczy dzieją się na Węgrzech. Po ośmiu latach rządów socjalistów władzę przejął prawicowy Fidesz. Jedną z pierwszych powyborczych decyzji Fideszu było powołanie komisji śledczej, której celem było odkrycie manipulacji księgowych (zaniżających węgierski dług i deficyt budżetowy), których miał się dopuścić socjalistyczny rząd.

Premier Węgier, Victor Orban i inni politycy Fidesz sugerowali, że gospodarka i finanse publiczne Węgier są w dużo gorszym stanie niż pokazują to oficjalne statystyki. Praktycznie do czwartku zachowanie polityków Fideszu nie odbiegało od ‘tradycyjnego zrzucania winy na poprzedni rząd’, które w przypadku Węgier ma zresztą silne podstawy.

Myślę jednak, że w piątek rzecznik węgierskiego rządu, Peter Szijjarto, przekroczył granicę oddzielającą ‘uprawianie polityki’ od ‘szkodzenia państwu’. Szijjarto powiedział między innymi (cytuję za Parkietem):

Węgry znajdują się w krytycznej sytuacji, gdyż poprzedni rząd manipulował statystykami oraz kłamał na temat stanu gospodarki kraju.

Mówienie o niewypłacalności naszego kraju nie jest przesadą.

Wcześniej, wiceprzewodniczący Fidesz powiedział:

Węgry mają małe szanse na uniknięcie kryzysu, w jaki wpadła Grecja.

W piątek węgierska giełda spadała nawet 8% by zakończyć dzień na poziomie -3,3%. Forint osłabił się 2% do euro. Koszt CDS na węgierskie obligacje wzrósł o 100 punktów bazowych do 430 pb.

Wielokrotnie powtarzałem, że państwa czy korporacje nie bankrutują z powodu negatywnych raportów analitycznych czy katastroficznych wypowiedzi. Przyczyny niewypłacalności zawsze leżą w bilansie.

Stwierdziwszy to co powyżej, muszę wyrazić bezgraniczne zdumienie sytuacją, w której rzecznik rządu sugeruje rynkom, że niewypłacalność państwa jest realnym scenariuszem. Tym bardziej, że sytuacja Węgier nie specjalnie pozwala mówić o groźbie niewypłacalności. Węgierski dług publiczny stanowi około 78% PKB (przy 125% w Grecji). Co więcej, krótkoterminowe zobowiązania zewnętrzne węgierskiego rządu to zaledwie 2,4% PKB (dług w walutach obcych, który musi być spłacony w okresie roku) czyli 2,6 mld euro. Przy czym węgierski rząd dysponuje jeszcze 12 mld euro z linii kredytowej IMF z 2008 roku. Trudno więc mówić o ryzyku niewypłacalności.

Czytaj dalszą część »

Inwestorze! Nie obrażaj się na rynek

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 03.06.2010 | Komentarze (9) »

Najnowszy komentarz zarządzających do wyników funduszu Investor FIZ stanowi fascynującą lekturę. Z całą pewnością, w pewnym stopniu jest to efekt fascynujących wyników inwestycyjnych funduszu w maju: -16,3%. Investor FIZ jest w tej chwili 10% poniżej poziomu z lutego 2009 (cherry picking z mojej strony: fundusz zachowywał się lepiej niż szeroki rynek w czasie bessy) co może sprawiać, że cierpliwość wielu inwestorów jest na wyczerpaniu.

W komentarzu znajdują się dwa interesujące fragmenty. Na pierwszy z nich zwrócił uwagę APP Funds: Sytuacja na rynkach finansowych wymknęła sie spod kontroli rządów europejskich, co doprowadziło do silnego załamania na giełdach w USA gdzie indeksy spadły w ciągu kilku godzin o 10%. Miało to bezpośredni wpływ na bardzo słaby wynik funduszu, ponieważ uruchomiło to zlecenia stop loss i fundusz był zmuszony redukować portfel z części akcji i zamykać pozycje w kontraktach indeksowych i surowcowych. W związku z tak dużą stratą wszystkie operacje zostały wstrzymane do końca miesiąca i środki funduszu są przechowywane w instrumentach pieniężnych.

Moje pytanie brzmi: czy zarządzający Investor FIZ naprawdę stracili 16% na flash crash, w dniu 6 maja 2010? Być może powinienem zapytać czy zarządzający Investor FIZ naprawdę sądzą, że klienci uwierzą, że stracili 16% na flash crash w dniu 6 maja 2010? Inna wersja pytania: czy zarządzający Investor FIZ uważają, że informacja, iż stracili 16% na flash crash w dniu 6 maja 2010 podziała na obecnych i potencjalnych inwestorów USPOKAJAJĄCO?

Zresztą, z obliczeń na kopercie (na podstawie danych ze sprawozdania za I kw. 2010 i struktury portfela z kwietnia 2010 roku) wynika, że udział amerykańskich akcji wynosił około 25% aktywów Inwestor FIZ (dane z 31.03.2010) lub maksymalnie 35% aktywów (interpretacja danych z 30.04.2010). Niewiele spółek spadło w czasie flash crash o więcej niż 10% tak więc nawet w najbardziej niekorzystnym scenariuszu Investor FIZ nie powinien stracić więcej niż 2,5% do 3,5% wartości na spadku portfela akcyjnego. Pozostają więc kontrakty terminowe.

Tak wyglądała struktura aktywów Investor FIZ pod koniec kwietnia 2010 roku:

Za Investor FIZ

Za Investor FIZ

Przy okazji, mam zagadkę dla czytelników: akcje, której spółki stanowiły największy element aktywów Investor FIZ na koniec I kw. 2010? Łączna wartość akcji tej spółki w portfelu Investor FIZ wyniosła na koniec I kw. 2010 około 50 mln złotych. Trzy podpowiedzi. Spółka ‘gościła’ na łamach bloga. Akcje kupowano za około 33 USD (obliczenia na kopercie). Nazwa spółki składa się z trzech liter.

Czytaj dalszą część »

Czym jest ryzyko?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 02.06.2010 | Komentarze (16) »

Świadomość, że w rdzeniu wielu najważniejszych teorii ekonomii finansowej leży koncept, którego zdefiniowanie sprawia duże problemy zarówno naukowcom jak i uczestnikom rynku nie napawa optymistycznie. Rynek kapitałowy w pewnym sensie opiera się na założeniu, że inwestorzy oczekują wyższych stóp zwrotu z inwestycji obarczonych większym ryzykiem. Założenie to wymaga oczywiście by ryzyko było wielkością dającą się skwantyfikować.

W tym miejscu powstają dwa istotne problemy. Po pierwsze, istnieją duże problemy z mierzeniem ryzyka, po części wynikające z trudności w zdefiniowaniu tego pojęcia. Po drugie, nawet jeśli inwestorzy oczekują wyższych stóp zwrotu za wyższe ryzyko inwestycji to wiele badań empirycznych pokazuje, że tych ‘ekstra zysków’ nie otrzymują, że premia za ryzyko nie istnieje. Jeśli natomiast rynek nie wynagradza za podejmowanie większego ryzyka to pewna część teorii finansów zwyczajnie się załamie.

Zainspirowany rozważaniami Tomasza Symonowicza o tym, czy bardziej ryzykowany jest rynek akcyjny czy rynek kontraktów terminowych postanowiłem zastanowić się nad tym w jaki sposób rozumiemy ryzyko inwestycji. Tym bardziej, że bardzo często ‘chodzę na skróty’ i utożsamiam na blogu ryzyko ze zmiennością. Na ten nawyk zwrócił uwagę Eric Falkenstein, który pokazał na swoim blogu wykres, który Campbell Harvey – edytor Journal of Finance.

Za Campbell Harvey

Za Campbell Harvey

Wykres pokazuje stopy zwrotu i odchylenie standardowe stóp zwrotu kilku wybranych klas aktywów. Jego legenda sugeruje natomiast, że przedstawia zależność pomiędzy ryzykiem inwestycji a stopą zwrotu. Kluczowe pytanie brzmi: czy odchylenie standardowe stóp zwrotu, jedna z miar zmienności, jest tożsame z ryzykiem inwestycji?

Czytaj dalszą część »

Dlaczego efektywność biurokracji nazywa się wolnością gospodarczą?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 01.06.2010 | Komentarze (29) »

Odpowiedź na to pytanie jest banalnie prosta. Efektywność biurokracji państwowych jest pozytywne skorelowana z poziomem rozwoju gospodarczego. Jeśli więc skonstruuje się indeks wolności gospodarczej tak by mierzył po części wolność gospodarczą a po części efektywność biurokracji rządowej, przy czym pozycja w indeksie determinowana będzie przez czynniki mierzące efektywność instytucji biurokratycznych, to będzie można we wszystkich mediach pokazywać, że wolność gospodarcza kreuje dobrobyt. Na taki właśnie, genialny w swej prostocie, koncept wpadła Heritage Foundation i stworzyła Freedom Index.

Niestety, popełniła błąd – udostępniła metodologie liczenia indeksu. Wykorzystał to bloger StatsGuy, który w tekście na Baseline Scenario pokazał co naprawdę mierzy Heritage Freedom Index (HFI). Postaram się przybliżyć główne myśli tego fenomenalnego tekstu.

Co ciekawe, już samo spojrzenie na czołówkę rankingu powinno włączyć żółte światło ostrzegawcze u każdego rozsądnego człowieka. Ranking otwiera Hong Kong – tu nie ma niespodzianki, na drugim miejscu znajduje się Singapur – państwo, w którym rząd kontroluje 85% rynku mieszkaniowego (tyle obywateli Singapuru mieszka w domach zbudowanych i zarządzanych przez singapurski rząd), potem zaczynają się niespodzianki. Kanada, ta właśnie ‘socjalistyczna’ Kanada znajduje się na miejscu siódmym, przed USA, Chile i Estonią. Na miejscu dziewiątym znajduje się Dania – państwo, w której wydatki rządowe wynoszą ponad 50% PKB (licząc udział podatków w PKB). Powtórzę to: państwo, w którym rząd odpowiada za ponad połowę gospodarki znajduje się w pierwszej dziesiątce najbardziej wolnych gospodarek na świecie. Jak to możliwe?

To proste: HFI zbudowany jest z 10 subindeksów, które mierzą:

  • wolność biznesu
  • wolność handlu międzynarodowego
  • wolność podatkową
  • wydatki rządowe
  • wolność monetarną
  • wolność inwestowania
  • wolność sektora finansów
  • prawa własności
  • wolność od korupcji
  • wolność rynku pracy

Kluczem do zrozumienia tego jak działa Indeks Wolności Gospodarczej będzie macierz korelacji pomiędzy poszczególnych subindeksami.

Za StatsGuy

Za StatsGuy

Dwa fakty stają się jasne. Subindeksy ‘wolność podatkowa’ i ‘wydatki rządowe’ nie są skorelowane z wynikami Indeksu Wolności Gospodarczej, ich korelacja z innymi wskaźnikami poza samymi sobą jest niska i raczej negatywna. Pełnią w HFI rolę ozdobników broniących neoliberalnej narracji. To dlatego wiele państw o bardzo dużym udziale rządu w gospodarce i wysokich podatkach znajduje się w czołówce rankingu. Nie mam nic przeciwko temu – nie widzę sprzeczności pomiędzy wolnością gospodarczą a aktywnym w gospodarce rządem. Problem polega na tym, że twórcy indeksy i Ci, którzy się na niego powołują mają chyba przeciwną opinię.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 31.05.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 31.05.2010 | Komentarze (21) »

Porcja linków na nowy tydzień:

Pogromcy mitów na blogu Freakonomics, czyli o tym kto wydaje więcej na pomoc społeczną: Szwecja czy USA?

Inwestorzy indywidualni w USA znów chętnie inwestują na rynku opcji. To może oznaczać tylko jedno: problemy. Dla indywidualnych inwestorów, którzy na rynku opcji radzą sobie jeszcze gorzej niż na rynku kontraktów terminowych, na którym radzą sobie źle.

Czy gaz łupkowy zmieni geopolityczną mapę świata? To może być zbyt daleko idący wniosek ale geopolitykę i ekonomię rynku energii czekają duże zmiany, jeśli, wydobycie gazu łupkowego okaże się ekonomicznie opłacalne i technologicznie dostępne.

Zadebiutował drugi ETF polskiego rynku akcji. Tym razem iShares zaoferował fundusz oparty o indeks MSCI Poland Investable Market Index. Poniżej podaję najważniejsze spółki wchodzące w skład indeksu:

Za iShares
Za iShares

Jak dużo lotnictwo cywilne dzieli od samolotów hipersonicznych? Chyba całkiem sporo, skoro sukcesem jest 200 sekundowy lot samolotu eksperymentalnego (wielkości rakiety). Jest niemal pewne, że ten napęd najpierw zostanie wprowadzony w międzykontynentalnych rakietach balistycznych.

Czytaj dalszą część »

Co nas motywuje?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 31.05.2010 | Komentarze (14) »

Wydaje się, że jeśli przedsiębiorstwo zaoferuje nagrodę finansową za szybkie lub bezbłędne wykonanie jakiegoś zadania to zmotywuje pracowników do bardziej efektywnej pracy. W gruncie rzeczy, zdecydowana większość systemów motywacyjnych w biznesie opiera się na regule kija i marchewki, przy czym im wyższą pozycję pracownik zajmuje w hierarchii przedsiębiorstwa tym większa jest marchewka. Warto przy tym zauważyć, że wysoka pozycja w przedsiębiorstwie na ogół wiąże się z koniecznością wykonywania niestandardowych działań, często wymagających kreatywnego myślenia i poszukiwania rozwiązań na peryferiach potencjalnego obszaru poszukiwań.

Z całą pewnością więc, wielu czytelników zdziwi fakt, że od kilkudziesięciu lat psychologia, ekonomia i socjologia zgromadziły poważne dowody, oparte na wielokrotnie powtarzanych eksperymentach badawczych, wskazujące, że w przypadku kreatywnych zadań wymagających używania zdolności kognitywnych tradycyjne mechanizmy motywacyjne oparte na marchewce (zrób to a dostaniesz to) nie tylko nie podnoszą wydajności ale mogą ją obniżać.

W eksperymentach, w których uczestnicy musieli wykonywać różne zadania, grupy, którym zaoferowano najwyższe motywacje finansowe nie radziły sobie lepiej niż grupy, którym zaoferowano niższe bonusy, często radziły sobie gorzej, gdy zadanie, które miały do wykonania wymagało niestandardowych umiejętności czy kreatywnego myślenia. W interesujący sposób opowiada o tych eksperymentach Daniel Pink, który zastanawia się skąd się bierze tak wielki rozdźwięk pomiędzy tym co wiedzą naukowcy a tym co robią managerowie:

Tutaj znajduje się obszerne streszczenie prezentacji Daniela Pinka urozmaicone przez rysownika, który gwarantuje, że oglądający nie zapomną o głównych punktach wykładu:

Czytaj dalszą część »

Rynek nie wyjaśnia wszystkiego: sport pod Wawelem

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 30.05.2010 | Komentarze (48) »

Mieszkam w centrum Krakowa więc często wybieram się na spacery w pobliże Wawelu. Od dobrych kilku lat zagospodarowanie terenu w tej okolicy budziło moje największe zdziwienie, któremu wreszcie postanowiłem dać upust.

Otóż, dokładnie pomiędzy Sheratonem a Wzgórzem Wawelskim, na Placu na Groblach, znajduje się boisko sportowe jakiegoś podrzędnego klubu sportowego (Międzyszkolny Ośrodek Sportowy). To nie jedyne boisko sportowe w pobliżu Wawelu – z drugiej strony Wawelu, przy moście Grunwaldzkim znajduje się kolejne boisko sportowe co można zobaczyć na poniższym rysunku z Google Maps:

Za Google Maps

Za Google Maps

Pod boiskiem sportowym na Placu na Groblach zbudowano co prawda, największy w Krakowie parking podziemny ale w żaden sposób nie wyjaśnia to dlaczego na absolutnie najlepszych, i zapewne najdroższych, lokalizacjach w Krakowie istnieją boiska sportowe. Pytanie jest tym bardziej zasadne, że tereny te są ogrodzone i praktycznie niedostępne dla przeciętnego człowieka – nie pełnią więc tej funkcji urbanistycznej co tereny zielone czy parki (Błonia albo Planty w Krakowie).

Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: Singapur – liberalny raj?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 29.05.2010 | Komentarze (42) »

W tekście o polityce gospodarczej Chile napisałem, że po uwolnieniu rozumu z pęt ideologicznego zacietrzewienia świat staje się dużo ciekawszy, barwniejszy, obok białego i czarnego pojawiają się tysiące kolorów. Tak właśnie stanie się gdy ktoś zada sobie trud by zdobyć więcej informacji o systemie gospodarczym Singapuru – państwa niemalże niesionego na sztandarze liberalizmu gospodarczego.

Zebrałem więc kilkanaście faktów, które uczciwie ostrzegam, mogą okazać się dewastujące dla wielu osób wierzących w singapurski, liberalny cud gospodarczy. Nie zamierzam bynajmniej udowadniać, że Singapur to państwo etatystyczne, anty-liberalne ponieważ nim nie jest. W wielu dziedzinach, na przykład w handlu międzynarodowym, prawie inwestycyjnym, częściowo w prawie pracy, Singapur rzeczywiście kroczy w awangardzie liberalnego podejścia do gospodarki. Wybiórczo zebrane przeze mnie fakty pokazują drugą stronę singapurskiej modelu gospodarczego – stronę, o której niewiele się niestety pisze.

Proszę zauważyć, że nawet nie poruszyłem kwestii kierowanego przez Bank Centralny kursu walutowego oraz sterowanej przez rząd polityki przemysłowej (industrial policy), która podobnie jak na Tajwanie czy w Korei Południowej leżała u źródeł rozwoju gospodarczego Azjatyckich Tygrysów. Obydwie te polityki są naturalnie kompletnym zaprzeczeniem wolnorynkowego modelu gospodarczego.

Zebrane przeze mnie fakty pokazują, że kluczem do dobrobytu nie jest ‘mały rząd’ lecz ‘efektywny rząd’. To jednak temat na zupełnie nowy wpis. Zapraszam do lektury:

Osiemdziesiąt procent populacji Singapuru mieszka w mieszkaniach zbudowanych i zarządzanych przez Housing and Development Board – agencję Ministerstwa Rozwoju Narodowego odpowiedzialną za zarządzanie mieszkaniami komunalnymi (public housing). Aż 95% z nich jest właścicielami mieszkania – to efekt prowadzonej od lat 60’ polityki zwiększania odsetku ludzi mieszkających w swoich mieszkaniach, której efektem jest jeden z najwyższych wskaźników home owneship w Singapurze.

HDB decyduje między innymi o etnicznym i majątkowym składzie poszczególnych budynków i osiedli dbając o to by nie tworzyły się etniczne lub dochodowe getta. Warto podkreślić, że Singapurczycy nie są właścicielami swoich mieszkań z punktu widzenia Europejczyków. Umowa z HDB przewiduje 99-letni wynajem.

Składka na singapurski odpowiednik ZUS, w całości kontrolowany przez państwo i zarządzany przez państwowych urzędników, Central Provident Fund, wynosi obecnie 34,5%, z czego od 6% do 8% trafia na Fundusz Medyczny (Medisave). Udział w systemie emerytalnym zarządzanym przez agencję Ministerstwa Pracy jest obowiązkowy. System istnieje od 1955 roku. Warto podkreślić, że system działa na zasadzie indywidualnych rachunków, co dotyczy także Funduszu Medycznego.

System ochrony zdrowia w Singapurze opiera się na obowiązkowych powszechnych ubezpieczeniach zdrowotnych (Medisave) wspieranych przez narodowy system ubezpieczeń od ciężkich chorób (Medishield) i dotacjach singapurskiego rządu. Z 23 szpitali w Singapurze – 13 jest prywatnych a 10 publicznych. Tym co wyróżnia singapurski system ochrony zdrowia od innych systemów publicznych jest umożliwienia w jego ramach konkurencji pomiędzy sektorem prywatnym i publicznym oraz położenie nacisku na indywidualny charakter wydatków medycznych.

Zagraniczne banki mogą przyjmować depozyty od mieszkańców Singapuru dopiero od 1999 roku. Do tego czasu detaliczny sektor bankowy w Singapurze był praktycznie zamknięty dla zagranicznej konkurencji. Zaledwie siedem zagranicznych banków operuje w ramach licencji Qualifying Full Bank pozwalającej na prowadzenie pełnego spektrum operacji bankowych.

Czytaj dalszą część »