Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Co nas motywuje?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 31.05.2010 | Komentarze (14) »

Wydaje się, że jeśli przedsiębiorstwo zaoferuje nagrodę finansową za szybkie lub bezbłędne wykonanie jakiegoś zadania to zmotywuje pracowników do bardziej efektywnej pracy. W gruncie rzeczy, zdecydowana większość systemów motywacyjnych w biznesie opiera się na regule kija i marchewki, przy czym im wyższą pozycję pracownik zajmuje w hierarchii przedsiębiorstwa tym większa jest marchewka. Warto przy tym zauważyć, że wysoka pozycja w przedsiębiorstwie na ogół wiąże się z koniecznością wykonywania niestandardowych działań, często wymagających kreatywnego myślenia i poszukiwania rozwiązań na peryferiach potencjalnego obszaru poszukiwań.

Z całą pewnością więc, wielu czytelników zdziwi fakt, że od kilkudziesięciu lat psychologia, ekonomia i socjologia zgromadziły poważne dowody, oparte na wielokrotnie powtarzanych eksperymentach badawczych, wskazujące, że w przypadku kreatywnych zadań wymagających używania zdolności kognitywnych tradycyjne mechanizmy motywacyjne oparte na marchewce (zrób to a dostaniesz to) nie tylko nie podnoszą wydajności ale mogą ją obniżać.

W eksperymentach, w których uczestnicy musieli wykonywać różne zadania, grupy, którym zaoferowano najwyższe motywacje finansowe nie radziły sobie lepiej niż grupy, którym zaoferowano niższe bonusy, często radziły sobie gorzej, gdy zadanie, które miały do wykonania wymagało niestandardowych umiejętności czy kreatywnego myślenia. W interesujący sposób opowiada o tych eksperymentach Daniel Pink, który zastanawia się skąd się bierze tak wielki rozdźwięk pomiędzy tym co wiedzą naukowcy a tym co robią managerowie:

Tutaj znajduje się obszerne streszczenie prezentacji Daniela Pinka urozmaicone przez rysownika, który gwarantuje, że oglądający nie zapomną o głównych punktach wykładu:

Czytaj dalszą część »

Rynek nie wyjaśnia wszystkiego: sport pod Wawelem

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 30.05.2010 | Komentarze (48) »

Mieszkam w centrum Krakowa więc często wybieram się na spacery w pobliże Wawelu. Od dobrych kilku lat zagospodarowanie terenu w tej okolicy budziło moje największe zdziwienie, któremu wreszcie postanowiłem dać upust.

Otóż, dokładnie pomiędzy Sheratonem a Wzgórzem Wawelskim, na Placu na Groblach, znajduje się boisko sportowe jakiegoś podrzędnego klubu sportowego (Międzyszkolny Ośrodek Sportowy). To nie jedyne boisko sportowe w pobliżu Wawelu – z drugiej strony Wawelu, przy moście Grunwaldzkim znajduje się kolejne boisko sportowe co można zobaczyć na poniższym rysunku z Google Maps:

Za Google Maps

Za Google Maps

Pod boiskiem sportowym na Placu na Groblach zbudowano co prawda, największy w Krakowie parking podziemny ale w żaden sposób nie wyjaśnia to dlaczego na absolutnie najlepszych, i zapewne najdroższych, lokalizacjach w Krakowie istnieją boiska sportowe. Pytanie jest tym bardziej zasadne, że tereny te są ogrodzone i praktycznie niedostępne dla przeciętnego człowieka – nie pełnią więc tej funkcji urbanistycznej co tereny zielone czy parki (Błonia albo Planty w Krakowie).

Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: Singapur – liberalny raj?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 29.05.2010 | Komentarze (44) »

W tekście o polityce gospodarczej Chile napisałem, że po uwolnieniu rozumu z pęt ideologicznego zacietrzewienia świat staje się dużo ciekawszy, barwniejszy, obok białego i czarnego pojawiają się tysiące kolorów. Tak właśnie stanie się gdy ktoś zada sobie trud by zdobyć więcej informacji o systemie gospodarczym Singapuru – państwa niemalże niesionego na sztandarze liberalizmu gospodarczego.

Zebrałem więc kilkanaście faktów, które uczciwie ostrzegam, mogą okazać się dewastujące dla wielu osób wierzących w singapurski, liberalny cud gospodarczy. Nie zamierzam bynajmniej udowadniać, że Singapur to państwo etatystyczne, anty-liberalne ponieważ nim nie jest. W wielu dziedzinach, na przykład w handlu międzynarodowym, prawie inwestycyjnym, częściowo w prawie pracy, Singapur rzeczywiście kroczy w awangardzie liberalnego podejścia do gospodarki. Wybiórczo zebrane przeze mnie fakty pokazują drugą stronę singapurskiej modelu gospodarczego – stronę, o której niewiele się niestety pisze.

Proszę zauważyć, że nawet nie poruszyłem kwestii kierowanego przez Bank Centralny kursu walutowego oraz sterowanej przez rząd polityki przemysłowej (industrial policy), która podobnie jak na Tajwanie czy w Korei Południowej leżała u źródeł rozwoju gospodarczego Azjatyckich Tygrysów. Obydwie te polityki są naturalnie kompletnym zaprzeczeniem wolnorynkowego modelu gospodarczego.

Zebrane przeze mnie fakty pokazują, że kluczem do dobrobytu nie jest ‘mały rząd’ lecz ‘efektywny rząd’. To jednak temat na zupełnie nowy wpis. Zapraszam do lektury:

Osiemdziesiąt procent populacji Singapuru mieszka w mieszkaniach zbudowanych i zarządzanych przez Housing and Development Board – agencję Ministerstwa Rozwoju Narodowego odpowiedzialną za zarządzanie mieszkaniami komunalnymi (public housing). Aż 95% z nich jest właścicielami mieszkania – to efekt prowadzonej od lat 60’ polityki zwiększania odsetku ludzi mieszkających w swoich mieszkaniach, której efektem jest jeden z najwyższych wskaźników home owneship w Singapurze.

HDB decyduje między innymi o etnicznym i majątkowym składzie poszczególnych budynków i osiedli dbając o to by nie tworzyły się etniczne lub dochodowe getta. Warto podkreślić, że Singapurczycy nie są właścicielami swoich mieszkań z punktu widzenia Europejczyków. Umowa z HDB przewiduje 99-letni wynajem.

Składka na singapurski odpowiednik ZUS, w całości kontrolowany przez państwo i zarządzany przez państwowych urzędników, Central Provident Fund, wynosi obecnie 34,5%, z czego od 6% do 8% trafia na Fundusz Medyczny (Medisave). Udział w systemie emerytalnym zarządzanym przez agencję Ministerstwa Pracy jest obowiązkowy. System istnieje od 1955 roku. Warto podkreślić, że system działa na zasadzie indywidualnych rachunków, co dotyczy także Funduszu Medycznego.

System ochrony zdrowia w Singapurze opiera się na obowiązkowych powszechnych ubezpieczeniach zdrowotnych (Medisave) wspieranych przez narodowy system ubezpieczeń od ciężkich chorób (Medishield) i dotacjach singapurskiego rządu. Z 23 szpitali w Singapurze – 13 jest prywatnych a 10 publicznych. Tym co wyróżnia singapurski system ochrony zdrowia od innych systemów publicznych jest umożliwienia w jego ramach konkurencji pomiędzy sektorem prywatnym i publicznym oraz położenie nacisku na indywidualny charakter wydatków medycznych.

Zagraniczne banki mogą przyjmować depozyty od mieszkańców Singapuru dopiero od 1999 roku. Do tego czasu detaliczny sektor bankowy w Singapurze był praktycznie zamknięty dla zagranicznej konkurencji. Zaledwie siedem zagranicznych banków operuje w ramach licencji Qualifying Full Bank pozwalającej na prowadzenie pełnego spektrum operacji bankowych.

Czytaj dalszą część »

Czy rynek nieruchomości ma sens?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 28.05.2010 | Komentarze (7) »

Firma konsultingowa Mercer opublikowała najnowszy ranking miast najbardziej ‘przyjaznych’ dla swoich mieszkańców, zapewniających najwyższy poziom życia. W rankingu dominują, co żadną niespodzianką nie jest, miasta europejskie oraz metropolie z Kanady i Antypodów. Na czele rankingu znajduje się Wiedeń, za nim plasują się Zurich i Genewa. Warszawę sklasyfikowano na 84 miejscu na 221 miast objętych badaniami. Ostatnie miejscu okupuje Bagdad.

Postanowiłem sprawdzić czy ranking Mercera skorelowany jest w jakiś sposób z parametrami finansowymi rynku nieruchomości, konkretnie: z ceną metra kwadratowego i wskaźnikiem cena/zysk dla rynku nieruchomości. Tu pojawiły się pewne problemy. Mercer nieodpłatnie udostępnia tylko klasyfikację 50 czołowych miast więc skorzystałem z listy 100 miast z rankingu z 2007 roku, dostępnej na Wikipedii. Na całe szczęście, różnice punktowe pomiędzy rankingami są niewielkie. Dane finansowe z rynku nieruchomości zdobyłem ze strony Global Property Guide. Pochodzą z początku 2009 roku. Listy pokrywały się w około 40%. Zdaje sobie naturalnie sprawę z niedoskonałości tego zestawienia – myślę jednak, że nie przekreślają one ogólnych wniosków, które się z niego wyłaniają.

Pierwszy wykres porównuje ilość punktów w rankingu jakości życia Mercera i cenę metra kwadratowego 120 metrowego apartamentu w centrum. Oczywiście można zauważyć pozytywną korelację pomiędzy omawianymi wskaźnikami – wydaje się ona jednak duża niższa od tego co podpowiada intuicja.

poziom zycia i cena m2

Czytaj dalszą część »

Najgłupszy insider trading w historii?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 27.05.2010 | Komentarze (16) »

Wygląda na to, że amerykańska Komisja Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) wreszcie znalazła godnych siebie przeciwników. Próba insider trading za pomocą informacji o kwartalnych wynikach Disneya pokazuje, że przestępcy, tak jak uczciwi ludzie, także dzielą się na mądrych i głupich.

Wyobraź sobie czytelniku, że pracujesz w biurze wysokiego rangą managera Disneya i masz dostęp do kwartalnych rezultatów firmy na kilka dni przed ich opublikowaniem. Co robisz? Cóż, z całą pewnością nie wysyłasz anonimowych listów do ponad dwudziestu funduszów hedge w USA i Europie i nie proponujesz im sprzedaży tych informacji. To właśnie zrobiła Pani Bonnie Jean Hoxie.

Część funduszy hedge powiadomiła SEC a ta z kolei natychmiast zaangażowała prokuratora i FBI. Rozpoczęła się operacja, w której agenci skontaktowali się z Panią Hoxie i jej chłopakiem (Panem Yonni Sebbag) i zdobyli konkretne dowody przestępstwa. Niezbyt rozgarnięta para przestępców raz żądała od agentów 15 000 USD za nieopublikowane wyniki kwartalne Disneya, drugim razem połowę zysków kapitałowych z transakcji z wykorzystaniem tych informacji.

Oto fragmenty emaila od Sebbaga do agenta FBI udającego managera funduszu hedge: Mogę dostarczyć (raport –T.) na 3-4 dni przed publikacją. Wyślę raport emailem tak szybko jak go zdobędę a Ty przelejesz pieniądze na moje konto gdy go otrzymasz. Proponuję, byś zaoferował mi kwotę opartą na zyskach kapitałowych, które wypracujesz i na ryzyku, które podejmuję dostarczając Tobie te informacje. Zaznaczam, że chciałbym zbudować silne więzy biznesowe z Tobą, na poczet przyszłych kwartałów i informacji.

Nie sądzę byśmy kiedykolwiek zostali złapani jeśli będziemy dyskretni i ostrożni. Możesz liczyć na moje milczenie i jak liczę na Twoje.

Czytaj dalszą część »

Zagadka: na co wydawali i wydają pieniądze Amerykanie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 26.05.2010 | Komentarze (41) »

Biuro Analiz Ekonomicznych w amerykańskim Departamencie Handlu jest kopalnią interesujących informacji o wzorach konsumpcji. Przygotowałem więc zagadkę dla czytelników. Poniżej znajduje się wykres pokazujący jaki procent całkowitych indywidualnych wydatków konsumpcyjnych (PCE – Personal Consumption Expenditures) stanowiły wydatki na sześć grup towarów w latach 1929-2008. PCE stanowiła w tym czasie od 60% do 70% PKB.

Zadanie polega na przyporządkowaniu poszczególnych linii trendów konkretnym produktom. Szczerze mówiąc, mógłbym podać tylko pięć grup produktów, ponieważ purpurowa linia trendu powinna być łatwa do odgadnięcia. Ja na początku myślałem, że coś pomyliłem przy przerabianiu danych ale szybko zrozumiałem dlaczego ta linia trendu ma taki ‘dziwny’ przebieg. Sześć grup produktów to:

  • wyroby tytoniowe
  • wyroby alkoholowe nie kupowane w miejscu spożycia
  • produkty higieny osobistej
  • gazety, magazyny… i czasopisma
  • wyroby farmaceutyczne i produkty medyczny
  • sprzęt do rejestrowania obrazów, dźwięku, video i informacji

Poniżej znajduje się wykres:

na co wydaja Amerykanie bez legendy

Mój komentarz: zmiany udziału wymienionych produktów w PCE należy rozpatrywać w kontekście trendu zmniejszania się udziału produktów w PCE na rzecz usług. Główną przyczyną tego procesu był wzrost zamożności, który sprawił, że wydatki na wiele produktów podstawowych stanowiło coraz mniejszą część budżetów amerykańskich gospodarstw domowych.

Czytaj dalszą część »

Czy ochrona zdrowia ‘zjada’ gospodarkę?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 25.05.2010 | Komentarze (14) »

Na blogu Early Warning znalazłem (via Paul Kedrosky) interesujące zestawienie segmentów amerykańskiej gospodarki składających się na konsumpcję indywidualną w latach 1950-2008. Wszyscy pamiętamy, że PKB to w uproszczeniu konsumpcja + inwestycje + wydatki rządowe + różnica pomiędzy eksportem a importem. Najważniejszą pozycję w tym równaniu stanowi konsumpcja indywidualna (PCE – Personal Consumption Expenditures), która stanowi około 70% amerykańskiego PKB.

Na PCE składają się wydatki gospodarstw domowych na

  • dobra trwałe (durable goods) – na przykład samochody czy sprzęt RTV
  • dobra nietrwałe (non-durable goods) – na przykład żywność i ubrania
  • usługi

Większość czytelników intuicyjnie domyśla się, że wraz z rozwojem gospodarczym zwiększa się odsetek wydatków na usługi a zmniejsza relatywny udział wydatków na dobra konsumpcyjne. Dotyczy to przede wszystkim nietrwałych dóbr podstawowych a zwłaszcza żywności i jest częścią zmian w strukturze wydatków związanych ze wzrostem zamożności.

Mimo to analiza tego jak zmieniał się udział w wydatkach poszczególnych grup towarów może zaskoczyć. Proszę zwrócić uwagę na pierwszy wykres pokazujący udział w PKB wydatków na cztery grupy dóbr trwałych:

Za Early Warning

Za Early Warning

Fakt, że udział w PKB  wydatków na samochody i sprzęt domowy (do tej kategorii oprócz mebli, sprzętu AGD i RTV zalicza się także sprzęt IT) jest obecnie niższy niż latach 50’ i przez ostatnie półwiecze relatywne wydatki na te grupy produktów miały tendencję zniżkową jest zaskakujący dla każdego kto czytał o ‘zakupowej manii’ Amerykanów. Na wykresie można zauważyć wzrost wydatków na trwałe dobra konsumpcyjne (coś co do historii gospodarczej przeszło jako SUV i 50-calowy telewizor w każdym domu) w latach 90’ ale już na kilka lat przez kryzysem finansowym z lat 2008-2009 wydatki na te grupy produktów relatywnie spadły. Uwagę zwraca konsekwentny wzrost udziału wydatków na dobra rekreacyjne.

Mniej niespodzianek zawiera wykres pokazujący udział w PKB wydatków na dobra nietrwałe: żywność, odzież i obuwie, paliwa i inne. Przez całe półwiecze zmniejszał się udział żywności oraz odzieży i obuwia w wydatkach amerykańskich gospodarstw domowych co jest bezpośrednio związane  ze wzrostem zamożności. Proszę zwrócić uwagę na wahania udziału wydatków na paliwa zsynchronizowane z cenami ropy naftowej: widać dwa kryzysy naftowe, wojnę w Zatoce Perskiej i wielką hossę surowcową w pierwszej dekadzie XXI wieku.

Czytaj dalszą część »

Strategie momentum – sektory 1928-2009

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 24.05.2010 | Komentarze (25) »

W prostych strategiach modyfikujących ‘kup i trzymaj’, nie wymagających poświęcania inwestowaniu bardzo dużej ilości czasu trudno jest znaleźć bardziej efektywne strategie niż te oparte na momentum. W takich strategiach kupuje się siłę, ewentualnie sprzedaje słabość, czyli kupuje te akcje, które w ostatnim czasie spisywały się lepiej od rynku a sprzedaje te walory, które zachowywały się gorzej niż rynek.

Strategia momentum może na przykład dzielić wszystkie akcje na decyle albo kwintyle w zależności od siły walory/stopy zwrotu a następnie otwierać długie pozycje na akcjach z najlepszego decyla/kwintyla, ewentualnie otwierać krótkie pozycje na akcjach z najgorszego decyla/kwintyla. Zanim pokażę na blogu testy z rynku polskiego (to zajmie pewnie z kilka tygodni) chciałbym przedstawić wyniki stosowania strategii momentum na sektorach amerykańskiego rynku akcyjnego w latach 1928-2009 opisane przez Mebane T. Faber w pracy Relative Strength Strategies for Investing.

W badaniach wykorzystano 10 portfeli sektorowych. Oparto się na danych miesięcznych. W badaniu nie uwzględniono kosztów transakcyjnych co ma istotne znaczenie jeśli weźmie się pod uwagę obroty portfeli na poziomie 100% do 400% wartości rocznie.

Każdego miesiąca 10 sektorów było klasyfikowanych na podstawie stóp zwrotu (total return) z ostatniego miesiąca, 3, 6, 9, 12 i kombinacji wszystkich tych okresów. Następnie system inwestuje w X najlepszych sektorów. Dla X=1 inwestuje 100% środków w sektor o najwyższej sile relatywnej (TOP 1), dla X=2 inwestuje 50% w najlepszy sektor i 50% w drugi sektor w klasyfikacji (TOP 2), i tak dalej. Każdego miesiąca następuje reklasyfikacja sektorów pod względem ich siły. Co się okazało?

Portfele strategii momentum zachowywały się lepiej niż rynek w 70% okresów (lat), osiągając statystycznie istotne wyższe stopy zwrotu. Poniżej znajdują się wyniki poszczególnych kombinacji (ograniczyłem ilość sektorów w portfelu do 5). Roczna stopa zwrotu S&P 500 wyniosła 9,39% w okresie 1928-2009. Roczna stopa zwrotu portfela zbudowanego z 10 sektorów, z których każdy ma identyczną wagę w portfelu wyniosła 10,28%.

Czytaj dalszą część »

Pułapki systemu centralnego planowania

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 24.05.2010 | Komentarze (24) »

Czytam właśnie Petrostate: Putin, Power and The New Russia Marshalla I. Goldmana. Autor w pierwszych rozdziałach opisuje historię przemysłu naftowego w Rosji – carskiej i komunistycznej. W rozdziale poświęconym rozwojowi przemysłu naftowego po II wojnie światowej znajduje się opis trudności, które rozwojowi wydobycia ropy… stwarzał system centralnego planowania.

To o tyle interesujące, że od początku istnienia bolszewickiego reżimu eksport ropy naftowej stanowił najbardziej niezawodne źródło dewiz dla Kremla, zwłaszcza po tym jak reformy rolne zmieniły Rosję z dostawcy zbóż w ich importera. Wydawać się więc mogło, że przemysł naftowy traktowany będzie specjalnie a pewne typowe dla reszty gospodarki patologie będą w nim zwalczane. Nic takiego się nie stało.

Podstawowy problem polegał na stawianych celach i systemie motywacyjnym. Na przykład, Ministerstwo Geologii ustaliło, że wydajność ekip poszukiwawczych, wiertniczych mierzona będzie w metrach wywierconych otworów. Problem polegał na tym, że proces wiercenia staje się bardziej skomplikowany i pracochłonny wraz z głębokością. Mówiąc prosto: łatwiej i szybciej wywiercić dwa otwory po 2 000 metrów niż jeden otwór na 4 000 metrów. Normy to jednak normy więc Pravda donosiła, że w niektórych miejscach teren jest upstrzony płytkimi, rozpoznawczymi odwiertami wykonanymi jedynie w dążeniu do jak największej liczby wywierconych metrów.

Co więcej, ekipy Ministerstwa Geologii po tym jak dowierciły się do złóż kończyły swoją pracę a ocenę eksploatacyjną złoża dokonywały ekipy wiertnicze Ministerstwa Gazu, Ministerstwa Ropy lub Ministerstwa Chemii. Bez wątpienia najrozsądniej byłoby wyznaczyć cele i oprzeć na nich system bonusowy w postaci ilości wydobytego surowca z odkrytych przez ekipę wiertniczą złóż ale pomysł ten nie zyskał akceptacji ani agencji planistycznych ani Ministerstwa Geologii.

Czytaj dalszą część »

Nadmierny optymizm wbudowany w prognozy analityków?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 23.05.2010 | Komentarze (9) »

Korzystając z naukowej intuicji można dojść do wniosku, potwierdzonego empirycznie, że przeciętny roczny wzrost zysków giełdowych przedsiębiorstw w długim terminie nie może znacząco się różnić od przeciętnego rocznego wzrostu PKB. Niezwykle trudno jest więc zrozumieć dlaczego w ostatnim ćwierćwieczu amerykańscy analitycy giełdowi przeciętnie prognozowali 10% do 12% wzrost zysków spółek z indeksu S&P 500.

Można się natomiast domyśleć, że w swoich prognozach okazali się nadmiernie optymistyczni: konsekwentnie i znacząco. W ostatnich 25 latach przeciętny wzrost zysków spółek z indeksu S&P 500 wyniósł około 6% – prognozy analityków były więc przeciętnie ‘przestrzelone’ o 100% w górę. W ostatnim ćwierćwieczu prognozy analityków okazały się niższe od rzeczywistych dokonań przedsiębiorstw zaledwie dwa razy, to warto zapamiętać, przy okazji ożywienia gospodarczego po recesjach z początku lat 90’ i początku XXI wieku.

McKinsey Quarterly przygotował raport oceniający prognozy analityków w ostatnim ćwierćwieczu. Podsumowaniem tego raportu jest poniższy wykres, porównujący prognozy analityków z faktycznym wzrostem zysków spółek z S&P 500:

Za McKinsey Quarterly
Za McKinsey Quarterly

Czytaj dalszą część »

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player