Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Inwestować z pełnym czy pustym żołądkiem?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 27.07.2010 | Komentarze (6) »

Okazuje się, że zawodowi spekulanci, podobnie jak profesjonalni atleci, powinni skrupulatnie planować swoją dietę. To ile i kiedy jedzą może mieć wpływ na wyniki inwestycyjne. Najwyższy czas na kolejne badanie z serii ‘coś w tym jest’.

W naukach przyrodniczych, dokładnie opisano wpływ stanu metabolicznego i rezerw energetycznych na poziom awersji do ryzyka. Głodne zwierzęta, o niskich rezerwach energetycznych, skłonne są do podejmowania dodatkowego ryzyka. Z drugiej strony, najedzone zwierzęta, z dużymi rezerwami energetycznymi, wykazują większą awersję do ryzyka.

Okazuje się, że ten sam efekt może działać w przypadku ludzi i podejmowanych przez nich decyzji finansowych. Do takiego wniosku doszli naukowcy, którzy przeprowadzili eksperyment, w którym badali stosunek uczestników do ryzyka w czasie trzech różnych sesji. W jednej z nich uczestnicy podejmowali decyzje po 14 godzinnym poście, w dwóch pozostałych podejmowali decyzję odpowiednio, natychmiast i jedną godzinę, po obfitym posiłku (2066 kcal). W badaniu brało udział 24 młodych, zdrowych mężczyzn. Zadaniem uczestników było wybieranie losów (na loterii) z 200 par. W każdej parze jeden los reprezentował większą potencjalną wygraną przy większym ryzyku i mniejszą potencjalną wygraną przy mniejszym ryzyku. Co się okazało?

Uczestnicy wykazali się istotnie mniejszą awersją do ryzyka w czasie sesji, w których dokonywali decyzji natychmiast po zjedzeniu posiłku. W czasie sesji, w których podejmowali decyzje po kilkunastogodzinnym poście awersja do ryzyka była największa. Natychmiast po spożyciu posiłku wzrastała skłonność do ryzyka a skala tej zmiany była pozytywnie skorelowana z poziomem BMI i odsetku tłuszczu w masie ciała. Oznacza to, że otyłe osoby po zjedzeniu posiłku będą mieć większość skłonność do ryzyka niż osoby o zdrowej wadze. W godzinę po spożyciu obfitego posiłku spadała skłonność do ryzykownych decyzji, tym bardziej im większy był wpływ posiłku na redukowanie sygnałów głodu. Jak duży był to efekt?

Za Metabolic State Alters Economic Decision Making under Risk in Humans

Za Metabolic State Alters Economic Decision Making under Risk in Humans

Autorzy podają, że po poście uczestnicy równorzędnie ocenialiby ofertę 50% szans na wygranie 30 funtów (i 50% szans na 0 funtów) i 100% szans na wybranie 8,45 funtów (premia za ryzyko 6,55). Natychmiast po posiłku równorzędnie ocenialiby ofertę 50% szans na wygranie 30 funtów (i 50% szans na 0 funtów) i 100% szans na wygranie 9,4 funtów (premia za ryzyko 5,6).

Czytaj dalszą część »

Edukacja kobiet a przyrost demograficzny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 26.07.2010 | Komentarze (9) »

Chciałbym jeszcze na chwilę powrócić do drażliwego problemu przyrostu demograficznego, a konkretnie dzietności. Otóż, część czytelników zakwestionowała istnienie związku pomiędzy poziomem edukacji kobiet a ich dzietności co skłoniło mnie do sprawdzenia tej kwestii.

Chciałbym więc pokazać dwa wykresy, które naturalnie nie pokażą związku przyczynowo-skutkowego ale korelację pomiędzy poziomem edukacji kobiet a dzietności. Wykresy pochodzą z GapMinder. Pierwszy z nich przedstawia na osi OY odsetek piśmiennych dorosłych kobiet w społeczeństwie a na osi OX dzietność mierzoną jako total fertility:

Za GapMinder

Za GapMinder

Drugi wykres na osi OY prezentuje liczba dziewcząt przypadających na 100 chłopców w szkolnictwie podstawowym i drugiego stopnia a na osi OX dzietność mierzoną jako total fertility:

Czytaj dalszą część »

Efektywność wielkich korporacji

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 25.07.2010 | Komentarze (8) »

Paul Kedrosky zwrócił uwagę na swoim blogu, że sprzedaż na jednego zatrudnionego powoli dogania w Apple wartości typowe dla spółek naftowych i przekracza już 1,6 mln USD. To najwyższy wskaźnik wśród znanych firm technologicznych. Microsoft osiąga sprzedaż na jednego zatrudnionego na poziomie 0,64 mln USD, Dell na poziomie 0,59 mln USD ale już Oracle na poziomie 0,25 mln USD.

Całe zestawienie, które stworzył Kedrosky znajduje się poniżej:

Za Paul Kedrosky

Za Paul Kedrosky

Poszedłem śladem Kedroskiego i policzyłem jak wyglądałby zysk netto na jednego pracownika. Co się okazało? Pod tym względem Apple jest najbardziej efektywną spółką z zestawienia. Przeciętnie, każdy  z 34 300 pracowników Apple generuje około 313 000 USD zysku. Dwaj naftowi giganci, Exxon i Chevron, osiągają odpowiednio 256 000 USD i 207 000 USD zysku netto na pracownika. Apple przegrywa jednak w tej konkurencji z Google, które zostało przez Kedroskiego pominięte z niezrozumiałych dla mnie powodów. Przeciętnie, pracownik Google generuje 338 000 USD zysku netto swojej spółce.

Tak wygląda całe zestawienie. Dane pochodzą z Google Finance i Yahoo Finance (C/S). Zysk netto i sprzedaż obliczyłem ‘pod górkę’, dzieląc kapitalizację rynkową przez wskaźniki C/Z i C/S (to łatwiejsze niż szukanie danych o sprzedaży i zysku netto). Występują pewne różnice z danymi Kedroskiego ale nie są one drastyczne (z wyjątkiem Exonnu). Dane o kapitalizacji, zysku i sprzedaży w mld USD, o sprzedaży na zatrudnionego w mln USD, o zysku na zatrudnionego w tyś USD.

s na pracownika i z na pracownika

Równouprawnienie płci a zmiany społeczne

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii, Polityka, Społeczeństwo, Świat dnia 24.07.2010 | Komentarze (140) »

Jestem wystarczająco daleko od Polski by nie pozwolić się wciągnąć w trwające w ubiegłym tygodniu dyskusje o tym w jakim kierunku zmierza społeczeństwo i zmiany obyczajowe. Przypomniałem sobie jednak te spory gdy na blogu Marginal Revolution zobaczyłem wykres pokazujący, że po raz pierwszy w historii ludzkości osiągnięto na świecie (na razie statystyczną) równość płci w dostępie do edukacji.

Przeciętne państwo ma wskaźnik dostępu płci do edukacji na poziomie 1,01 na korzyść kobiet, gdy zważymy państwa liczbą ludności wskaźnik ten wyniesie 0,99. Oznacza to, że przeciętnie kobiety i mężczyźni mają obecnie równy dostęp do edukacji.

Naturalnie to tylko statystyka a średnia jest wynikiem faktu, że w wielu państwach rozwiniętych kobiety kształcą się zdecydowanie dłużej niż mężczyźni. W wielu państwach rozwijających się wskaźnik dostępu płci do edukacji wynosi poniżej 0,7. Dotyczy to części państw islamskich (prawdziwymi wyjątkami są Katar i Iran gdzie wskaźnik dostępu płci do edukacji należy do najwyższych na świecie) i subsaharyjskich.

Poniższy wykres przedstawia zestawienie wskaźnika dostępu płci do edukacji z długością oczekiwanego czasu nauki dla nowonarodzonego dziecka. To niewiarygodne (dosłownie, dane na przykład na Nation Master są zdecydowanie niższe) ale w niektórych państwach dzieci mogą oczekiwać przeciętnie 18-19 lat spędzonych w systemie edukacyjnym.

Czytaj dalszą część »

Wzrost populacji i wymiana idei

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo, Świat dnia 24.07.2010 | Komentarze (9) »

Hans Rosling  i Matt Ridley przedstawili bardzo interesujące prezentacje na najnowszej konferencji TED. Hans Rosling opowiadał o zmianach demograficznych i ekonomicznych na świecie. Matt Ridley przedstawiał powody do racjonalnego optymizmu w dalszy rozwój cywilizacji ludzkiej.

Rosling zwrócił uwagę na ważne zmiany, które miały miejsce w ostatnim półwieczu. Liczba ludności świata podwoiła się. Przestała też istnieć przepaść pomiędzy światem rozwiniętym a resztą populacji. To o tyle interesujące, że różnice zamożności pomiędzy najbogatszymi a najbiedniejszymi powiększyły się – stało się tak dlatego, że najbiedniejsi są obecnie dokładnie tam gdzie byli pięćdziesiąt lat temu (a często tam gdzie byli dwa tysiące lat temu) a najbogatsi stali się znacznie zamożniejsi w ostatnim półwieczu. Tym co różni rok 2010 od roku 1960 jest fakt, że pomiędzy najbiedniejszymi a najbogatszymi znajduje się kolejne grupy ludzi znajdujące się gdzieś pomiędzy martwieniem się o zdobycie pożywienia na dziś a planowaniem ekskluzywnych wakacji na drugiej półkuli.

Drugim interesującym punktem prezentacji Roslinga jest przekonanie, że problem eksplozji demograficznej istnieje obecnie tylko wśród najbiedniejszych ludzi na świecie. Dlatego, kluczem do stabilizacji demograficznej cywilizacji ludzkiej jest ‘wyciągnięcie’ dwóch miliardów ludzi z ubóstwa. Tylko poprawa szans edukacyjnych i poziomu opieki medycznej może obniżyć wzrost demograficzny w tych państwach. Zachęcam do obejrzenia całego wykładu: 

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 23.07.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 23.07.2010 | Komentarze (4) »

Porcja linków na weekend:

Powstaje nowy ETF inwestujący w lit. Z marketingowego punktu widzenia to zapewne będzie wielki sukces. Zastanawiam się tylko jak dobrze fundusz śledzić będzie rynek litu. Nie ma kontraktów na lit. Ekspozycję na lit można zdobyć kupując fizyczny lit, co nie jest łatwe, albo inwestując w akcje producentów. Problem polega na tym, że są to albo wielkie firmy wydobywcze, dla których produkcja litu odpowiada za niewielki odsetek przychodów albo nowe przedsiębiorstwa (startups), z których większość nigdy nie osiągnie stadium dojrzałości.

Okazuje się, że edycje konkursu Parkiet Challenge w roku 2009 i 2010 nie były wolne od manipulacji. Śledztwo prowadzi prokuratura i Komisja Nadzoru Finansowego. Część uczestników miała korzystać z informacji poufnych przekazywanych przez maklerów. Dlaczego ani trochę mnie to nie dziwi?

Daniel W. Drezner z Foreign Policy o tym jak czytać artykuły badawcze. Jedna z jego rad zwróciła moją uwagę: jeśli nie jesteś w stanie zrozumieć abstraktu daj sobie spokój z całym artykułem. Nauczyłem się tego kilka lat temu. Zasada przydaje się zwłaszcza przy czytaniu tekstów z poza ‘naszej’ specjalistycznej dziedziny wiedzy.

Niezwykle interesujący tekst o tym jak wygląda tonięcie. Okazuje się, że wcale nie przypomina znanego z filmów głośnego i spektakularnego widowiska, z reguły jest ciche i niepozorne a wielu topi się wśród innych ludzi, którzy nie zdają sobie sprawę, że ktoś obok nich ma problemy. Warto przeczytać komentarze pod tekstem.

Na blogu Trystero.pl zamieściłem wakacyjny newsletter Jeremy Granthama, a w nim interesujący podrozdział o zmianach klimatu. Fragment ten zamieścił także Barry Ritholtz na swoim blogu i od razu rozpętało się denialistyczne piekiełko z kilkudziesięcioma absolwentami Uniwersytetu YouTube falsyfikującymi kilkudziesięcioletni dorobek naukowy kilku tysięcy klimatologów. Niesamowite, niesamowite. Jeszcze ten Kościół Ocieplenia Klimatu. Wyborne. Naturalnie, Grantham nie pisze tylko o zmianach klimatu. Eseje dotyczą sytuacji na rynkach i są warte przeczytania.

Jak zapowiedziałem, na Trystero.pl pojawiać się będzie więcej interesujących opracowań w tematyce gospodarczej i inwestycyjnej. Będę zamieszczał najbardziej interesujące z tych, które wypatrzę w Sieci.

Wreszcie ktoś wziął się za statystyki dotyczące nielegalnej działalności. Pisałem kiedyś o tym jak bardzo ‘naciągane’ są statystki dotyczące podrabianych towarów. Cóż, w dziedzinie przemytu ludzi czy handlu narkotykami dane statystyczne często są jedynie determinowanymi politycznymi celami zgadywankami.

Czytaj dalszą część »

David Rosenberg podaje 17 powodów do optymizmu

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 23.07.2010 | Komentarze (2) »

Tego nie można zignorować. W piątkowym newsletterze, David Rosenberg zastanawiał się co mogą brać pod uwagę byki stojące za ostatnim rajdem na rynku akcji. Znalazł siedemnaście powodów do optymizmu. Oto one:

  • Kongres po raz kolejny wydłuża okres wypłacania zasiłków dla bezrobotnych
  • sondaże wskazują, że Republikanie mogą na jesieni przejąć kontrolę nad Senatem i Izbą Reprezentantów
  • niektórzy Demokraci postulują odłożenie podwyżki podatków (wygaśnięcia cięć wprowadzonych przez Busha)
  • system zarządzania emisjami CO2 (cap and trade) jest martwy
  • popularność Camerona w UK i reakcja rynku na jego reformy może być przykładem na sukces polityki wstrzemięźliwości budżetowej
  • Chiny odniosą sukcesu w neutralizowaniu bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości bez przekłuwania jej
  • wzrasta przekonanie, że tym razem rynki wschodzące będą się w stanie oderwać w cyklu koniunkturalnym od państw rozwiniętych – idea decouplingu ożyła
  • powrót stabilności na europejski rynek długu, której przykładem są udane aukcje obligacji PIIGS
  • jasność w kwestii zagrożeń w europejskim systemie bankowym (stress test)
  • odsetek niespłacalności w segmencie kredytów konsumenckich w USA wykazuje oznaki przesilenia
  • niespłacalność kredytów hipotecznych w Kalifornii spada pięć kwartałów z rzędu i jest na trzyletnich minimach
  • wyciek ropy w Zatoce Meksykańskiej zniknął z pierwszych stron gazet

    Czytaj dalszą część »

‘Własny’ system bankowy czasem się przydaje

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 22.07.2010 | Komentarze (11) »

Rzadko, bardzo rzadko pozwalam sobie zagrać na bębnach populizmu więc nie zmarnuję, którą daje mi awantura o węgierski podatek bankowy. Myślę, że ‘węgierska lekcja’ powinna być bezwzględnie odrobiona w polskiej debacie o tym czy potrzebne są w Polsce narodowe (tytułowe ‘własne’) banki.

A wniosek z ‘węgierskiej lekcji’ jest taki: warto mieć niezależne od kapitału zewnętrznego instytucje finansowe – istnieje szansa, że gdy rząd podejmie decyzję, która dla dobra gospodarki zmniejszy zyski sektora finansowego, to nie pobiegną ze skargą do Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej. Lekcja numer dwa byłaby taka: warto prowadzić taką politykę budżetową by nie martwić się tym, że zagraniczne banki pobiegną ze skargą do MFW i UE. Innymi słowy, warto tak zarządzać finansami publicznymi by nie liczyć na pomoc instytucji międzynarodowych.

Sprawa musi być szokująca dla zachodnich obserwatorów, skoro Wall Street Journal opublikowała artykuł o tym, że węgierski bank OTP (taki odpowiednik polskiego PKO – zarówno pod względem pochodzenia kapitału jak i relatywnej wielkości) uznał, że choć nowy podatek bankowy wprowadzony przez węgierski rząd zmniejszy zyski banku to:

  • nie zmniejszy akcji kredytowej
  • będzie korzystny dla całej gospodarki i polityki fiskalnej

Tymczasem, prezes Erste Group Bank AG określił sposób wprowadzenia podatku bankowego jako ’nielogiczny, niebezpieczny i trudny do zaakceptowania’ i dodał, że jest to ‘populistyczna, nagła decyzja, którą wyrządzi gospodarce więcej złego niż dobrego’.

Czytaj dalszą część »

Inteligentny podatek bankowy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 21.07.2010 | Komentarze (37) »

Nietrudno będzie czytelnikom bloga odgadnąć, że idea dodatkowego opodatkowania sektora finansowego przemawia do mnie z podwójną siłą. Po pierwsze, to interesujący sposób na zwiększenie dochodów budżetowych o niewielkim wpływie na aktywność gospodarczą. Po drugie, to fenomenalny sposób na prowadzenie skutecznej polityki regulacyjnej w sektorze finansowym.

Zacznijmy od punktu pierwszego. Naturalnie, dodatkowe opodatkowanie sektora finansowego polegać ma na opodatkowania aktywów a nie zysków. W grę wchodzi jeszcze podatek od transakcji finansowych, który także ma wiele zalet ale przynajmniej na razie nie jest on implementowany, w przeciwieństwie do podatku od aktywów. Otóż, najpoważniejszym argumentem przeciwko podatkowi jest obawa, że taki podatek osłabi akcję kredytową ponieważ pozbawi banki część kapitału. To celny argument. Pomija jednak fakt, że w większości państw słaba akcja kredytowa nie wynika obecnie z niewielkich możliwości kapitałowych banków. Jest ona wynikiem z jednej strony miejsca w cyklu kredytowym (delewarowania), nadzwyczajnej ostrożności części instytucji finansowych, które wolą pożyczać rządom, i niewielkiego zapotrzebowania na kredyty w wolno ożywiającej gospodarce.

Jak wysoki może być taki podatek? Na Węgrzech wprowadzono właśnie mega-podatek w wysokości 0,5% aktywów, który zapewnić ma budżetowi około 187 mld forintów dodatkowych dochodów. Stanowić to będzie około 1,5% wszystkich dochodów budżetowych. Będzie to więc niemal 0,7% PKB, czyli 1/5 planowanego na 2010 rok deficytu budżetowego. W Wielkiej Brytanii wprowadzono podatek w wysokości 0,04% aktywów (0,07% w 2011 roku). W USA rozważany jest podatek w wysokości 0,15% aktywów banków. Widzimy więc, że węgierski rząd zamierza nałożyć pokaźny podatek na węgierski sektor finansowy.

Czytaj dalszą część »

Świat jest podzielony w ocenie wzrostu chińskiej potęgi

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Świat dnia 20.07.2010 | Komentarze (8) »

Matt Yglesias zwrócił uwagę na interesujące badanie opinii publicznej, które pokazuje istotne różnice w ocenie spektakularnego wzrostu chińskiej gospodarki oraz wzrostu chińskiej siły militarnej. Wyniki tych badań są o tyle interesujące, że wzrost dobrobytu jakiegoś państwa, jego rozwój gospodarczy jest generalnie korzystny, w najgorszym wypadku neutralny dla gospodarki globalnej. Oczywiście, odmiennie przedstawia się sytuacja ze wzrostem siły militarnej.

Z badań przeprowadzonych przez Pew Research Center wynika, że istnieją duże różnice w ocenie chińskiego wzrostu gospodarczego pomiędzy państwami rozwiniętymi a rozwijającymi się oraz pomiędzy różnymi regionami. Większość badanych w rozwiniętych państwach zachodnich uznała, że szybki wzrost gospodarzy w Chinach negatywnie wpływa na sytuację ich państw. Jedynym wyjątkiem okazała się Wielka Brytania, gdzie 44% respondentów oceniło, że rozwój Chin pozytywnie wpływa na sytuację w UK – 42% było przeciwnego zdania. We Francji, Niemczech, Hiszpanii (ale także w Polsce!) przeważała opinia, że rozwój gospodarczy Chin jest niekorzystny dla tych państw.

Za Pew Research Center
Za Pew Research Center

Tymczasem w państwach rozwijających się przeważały pozytywne oceny wpływu chińskiego wzrostu gospodarczego. Znaczącymi wyjątkami były jedynie Turcja i Indie.

Ciekawie wyglądają wyniki wspomnianych badań w Japonii. Aż 61% Japończyków uznało, że rozwój gospodarczy Chin poprawia sytuację Japonii. Przeciwnego zdania było o połowę mniej respondentów. W przypadku Korei Południowej zaznaczyła się niewielka przewaga sceptyków chińskiego rozwoju gospodarczego (49% do 45%).

Myślę, że bardzo trudno jest koherentnie zinterpretować wyniki opisywanego sondażu.  Nie rozumiem, dlaczego Niemcy czy Francuzi są tak sceptycznie nastawieni do chińskiego wzrostu gospodarczego a Japończycy, którzy mają dokładnie te same powody by obawiać się chińskiego rozwoju ekonomicznego (konkurencja na rynkach eksportowych), prezentują otwarcie optymistyczną postawę. Niezrozumiałe są także dla mnie obawy Polaków czy Turków przy jednoczesnym entuzjazmie lub życzliwej neutralności respondentów z innych państw wschodzących.

Czytaj dalszą część »