Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Czy karty cywilizacyjnego rozwoju rozdano 500 lat temu?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 06.08.2010 | Komentarze (6) »

Diego Comin, William Easterly i  Erick Gong opublikowali fascynujące badania, w których sprawdzili czy poziom technologicznego rozwoju w roku 1000 AC, 0 AD i 1500 AD determinuje stan cywilizacyjnego rozwoju obecnie. Jako miarę obecnego rozwoju zastosowali PKB per capita.

Co się okazało? Poziom rozwoju technologicznego w 1500 AD jest bardzo silnie skorelowany z poziomem dochodu per capita obecnie. Easterly podaje, że zgodnie ze statystycznymi rezultatami badań aż 78% różnicy w dochodach pomiędzy Europą a Afryką Subsaharyjską jest wyjaśnione różnicą w technologicznym zaawansowaniu 500 lat temu. Innymi słowy, 4/5 różnicy w dobrobycie pomiędzy tymi regionami ma swoje źródło w okresie poprzedzającym kolonializm i niewolnictwo. To może nie są najbardziej poprawne politycznie wnioski, z całą pewnością są interesujące.

Poniższy wykres przedstawia korelację pomiędzy rozwojem technologicznym w 1500 AD a poziomem dochodów per capita obecnie. Proszę zwrócić uwagę, że poziom zaawansowanie technologicznego w 1500 AD jest dostosowany o migrację – wiele regionów (Ameryka Północna, Australia) o niskim rozwoju technologicznym w 1500 AD zostało zasiedlonych przez osadników pochodzących z regionów o zaawansowanej technologii.

Za Diego Comin, William Easterly i  Erick Gong

Za Diego Comin, William Easterly i Erick Gong

Wyniki statystyczne wspomnianych badań można zinterpretować jeszcze inaczej. Gdyby państwo o poziomie technologicznym 0 w 1500 AD (w skali 0-1, gdzie 0 to brak implementacji żadnej z dostępnych technologii a 1 to implementacja wszystkich dostępnych technologii) przesunęło się do poziomu technologicznego 1 to jego dochody per capita obecnie zwiększyłyby się dwadzieścia sześć razy. Bardziej realistycznie, po uwzględnieniu dodatkowych zmiennych ten efekt byłby mniejszy, wynosiłby od 5,9 do 13,3, ale nadal byłby gigantyczny.

Czytaj dalszą część »

Akt urodzenia jako przykład partyjnego zakrzywienia rzeczywistości

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 05.08.2010 | Komentarze (25) »

Bardzo podoba mi się ostatni sondaż CNN, który bada stosunek amerykanów do mitu o tym, że Barack Obama urodził poza terytorium USA. Napisałem mitu ponieważ wszelkie dostępne dowody, w tym oryginalny akt urodzenia Baracka Obamy wskazują, że urodził się w Honolulu na Hawajach, a więc na terenie USA.

Mit ‘niepraworządnego urodzenia’ stworzony został przez środowiska republikańskie w USA i mimo wielokrotnego sfalsyfikowania dalej jest rozpowszechniany, choćby przez Rusha Limbaugha. Nieważne, można powiedzieć, są przecież ludzie, którzy wierzą, że Elvis Presley żyje a lądowanie na księżycu zostało sfingowane albo powołać się na sondaż Gallupa z 2008 roku, który pokazuje, że 44% Amerykanów wierzy, że człowiek istnieje nie więcej niż 10 000 lat.

Tym co mnie zainteresowało w stosunku Amerykanów do mitu ‘niepraworządnego urodzenia’ jest partyjne zakrzywienie rzeczywistości, które pokazuje poniższy wykres:

Za Brendan Nyhan

Za Brendan Nyhan

Zaledwie 15% demokratów wierzy, że Obama na pewno lub prawdopodobnie urodził się poza Stanami Zjednoczonymi. Wśród republikanów odsetek denialistów sięga 41%, a więc jest niemal trzykrotnie wyższy. Cóż, najwyraźniej przynależność partyjna determinuje interpretacje kilku urzędowych zdań na urzędowym dokumencie.

Czytaj dalszą część »

Jakie jest prawdopodobieństwo bankructwa Polski?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 04.08.2010 | Komentarze (11) »

Zacznę ten wpis od stwierdzenia, że bardzo nie lubię określenia ‘bankructwo’ w odniesieniu do długu państwowego. Państwa nie bankrutują w sposób w jaki większość ludzi wyobraża sobie bankructwo. Nie ma komornika, licytacji, etc. Bankructwo podmiotu suwerennego oznacza z reguły dwa scenariusze: uzgodnioną z kredytodawcami restrukturyzację warunków kredytowania (zapadalności, oprocentowania, obniżenie kwoty zobowiązań) lub po prostu nie wywiązanie się państwa ze swoich zobowiązań (to z reguły oznacza wypadnięcie tego podmiotu z globalnego rynku kredytowego na wiele lat). Ten drugi scenariusz kończy się zresztą jakąś formą restrukturyzacji jakiś czas później.

W języku angielskim istnieje słowo ‘default’ oznaczające sytuację, w której podmiot nie jest w stanie wywiązać się ze swoich obowiązków jako kredytobiorca (krótko mówiąc: nie spłaca kredytu w uzgodnionym terminie na uzgodnionych warunkach). Myślę, że zdarzenie kredytowe (ZK) dużo lepiej oddaje istotę ‘default’ dla długu państwowego. Istnieje także termin Cumulative Probability of Default (CPD), który określa prawdopodobieństwo wystąpienia zdarzenia kredytowego w określonym czasie (dla długu państwowego jest to z reguły 5 lat) czyli prawdopodobieństwo bankructwa w tym okresie.

Ktoś może zapytać ‘po co się bawić w obliczanie CPD skoro istnieje płynny rynek credit default swaps, których celem jest odzwierciedlanie ryzyka inwestycji w dany dług?’ Problem polega na tym, że ceny CDS determinowane są przez dwie rzeczy: prawdopodobieństwo zdarzenia kredytowego i tzw. recovery rate czyli odsetek wartości długu, na którym zaszło zdarzenie kredytowe, który kredytodawcy odzyskają. Prawdopodobieństwo bankructwa dla dwóch państw o tej samej cenie CDS na ich dług może być bardzo różne w zależności od oczekiwanej recovery rate. Dlatego CPD wylicza się na podstawie specjalnego modelu.

Obliczaniem CPD dla długu państwowego zajmuje się między innymi CMA. W dniu 5 sierpnia największe prawdopodobieństwo zdarzenia kredytowego dotyczyło długu następujących podmiotów:

Za CMA

Za CMA

Dane dla najbezpieczniejszego długu państwowego, a więc długu o najniższym wskaźniku CPD pochodzą, z końca II kwartału 2010 roku. Będą trochę zawyżone w stosunku do aktualnych – sentyment na rynku długu państwowego zdecydowanie poprawił się w lipcu:

Czytaj dalszą część »

Dług hipoteczny do PKB i do wartości nieruchomości

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 03.08.2010 | Komentarze (32) »

Adegie zwrócił moją uwagę na nowy raport NBP o polskim rynku nieruchomości. W tym raporcie znajduje się bardzo interesujący wykres pokazujący stosunek długu hipotecznego, mieszkaniowego w Polsce do PKB, do zagregowanej wartości nieruchomości mieszkaniowych, do wartości aktywów bankowych i do wartości kapitałów własnych banków. Wykres ten wygląda tak: 

Za NBP

Za NBP

Otóż, myślę sobie, że to wykres kluczowy dla zrozumienia sytuacji na rynku mieszkaniowym w Polsce i relatywnie niewielkich zagrożeń, które wynikają z silnej aprecjacji cen nieruchomości w ostatniej dekadzie. Istotny jest fakt, że sektor nieruchomości mieszkaniowych jest w bardzo niewielkim stopniu, relatywnie do sytuacji w innych państwach, oparty na długu. Stosunek długu mieszkaniowego do PKB nie przekracza 17%, stosunek długu mieszkaniowego do wartości wszystkich nieruchomości nie przekracza 10%.

Dla porównania, zgodnie z danymi EMF, wskaźnik  dług mieszkaniowy do PKB przekraczał 33% na Łotwie i 36% w Estonii, 61% w Hiszpanii, 70% w USA, 75% w Irlandii, 86% w UK i 120% na Islandii – wszystkie dane z 2007 roku. Dla tego roku wskaźnik dług mieszkaniowy do PKB wyniósł w Polsce 11,7%. Proszę zwrócić uwagę na poniższą mapę:

Czytaj dalszą część »

Demograficzny motyw inwestycyjny na najbliższe dekady

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 02.08.2010 | Komentarze (16) »

Paul Kedrosky, znów skierował moją uwagę na interesujące dane. General Electric opublikował na swojej stronie wizualizację zmian kształtu piramidy demograficznej w latach 1950 – 2050 we Francji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Włoszech, Chinach, Japonii, Korei i USA. Sensacyjnych wniosków w zawartych w wykresach danych wyciągnąć nie można. Potwierdzają one po prostu, że świat się starzeje w szybkim tempie. Część czytelników może jeszcze zapytać ‘co ma do tego General Electric?’. Otóż, jednym z segmentów biznesowych GE jest produkcja specjalistycznego sprzętu medycznego – procesy demograficzne maja więc duże znaczenie dla popytu na produkty GE.

Wybrałem z wizualizacji dwa państwa – Chiny i USA oraz trzy lata – 1950, 2010 i 2050, ponieważ chciałbym pokazać zmianę kształtu piramidy demograficznej w największej i drugiej pod względem wielkości gospodarce świata. Proszę zwrócić uwagę na ostatni wykres ponieważ pokazuje on coś na co od jakiegoś czasu zwracam uwagę: w 2050 roku Chiny będą mieć ‘gorszą’ strukturę demograficzną od USA. Chiny starzeją się w bardzo szybkim tempie i w 2050 roku dołączą praktycznie do klubu ‘staruszków’ reprezentowanego przez Japonię i Koreę Południową.

Za General Electric

Za General Electric

Możemy więc powiedzieć o pierwszym ważnym motywie inwestycyjnym, który powstanie przez połączenie dwóch zjawisk: wzrostu zamożności Chin (i innych państw) i starzenia się chińskiego społeczeństwa (i innych społeczeństw). Powstanie mega-rynek na produkty skierowane dla seniorów. Chiny będą ważną częścią tego rynku ale tworzyć go będą praktycznie wszystkie państwa rozwinięte i gospodarki, które w najbliższych dekadach dołączą lub zbliżą się do tego grona.

Czytaj dalszą część »

Permanentna inwigilacja

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 01.08.2010 | Komentarze (59) »

Wall Street Journal ustalił, że każda z 50 najpopularniejszych stron internetowych w USA instaluje na komputerze użytkownika średnio 64 elementy oprogramowania śledzącego zachowanie użytkownika w Internecie. Większość stron robi to bez żadnego ostrzeżenia.

Instalowane są już programy zdolne do odczytywania tego co wpisujemy na stronach internetowych a także śledzenia na bieżąco ruchów użytkownika w sieci i na ich podstawie tworzenia jego dokładnego profilu marketingowego, społecznego a nawet medycznego. Informacje o każdym użytkowniku łączone są w pakiety i sprzedawane na specjalnych aukcjach.

Naturalnie, przynajmniej oficjalnie, każdy użytkownik zapisany jest jako numer a jego identyfikacja, przynajmniej teoretycznie jest niemożliwa. Nikt jednak nie zaprzecza, że nie jest to kwestia istniejącej technologii – ta bez problemu wystarcza do identyfikacji.

Pozwolę sobie na odrobinę ironii: ale wszystko jest przecież w porządku ponieważ szpiegowaniem tym zajmują się prywatne firmy, rządzą nim mechanizmy rynkowe a nadzorują go ludzie, których motywacja związana jest z maksymalizacją zysków. To nie to samo co totalitarne pomysły władzy państwowej, która chce dostępu do informacji o naszych wyszukiwaniach w Sieci by namierzyć ludzi szukających na przykład dziecięcej pornografii. W tym przypadku mamy do czynienia z brutalnym pogwałceniem wolności, któremu koniecznie trzeba się przeciwstawić za pomocą petycji i listów protestacyjnych. Koniec ironii.

Czytaj dalszą część »

Chiński, motoryzacyjny motyw inwestycyjny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie, Świat dnia 31.07.2010 | Komentarze (22) »

Paul Kedrosky zwrócił uwagę na raport analityczny JP Morgan, w którym przeanalizowano perspektywy chińskiego przemysłu motoryzacyjnego. Dwa wykresy z tego raportu powinny utkwić w pamięci wszystkim, którzy poszukują interesującego motywu inwestycyjnego na najbliższą dekadę.

Pierwszy wykres, trochę populistyczny w swojej wymowie, porównuje penetrację chińskiego rynku motoryzacyjnego, liczoną jako liczba samochodów na 1000 mieszkańców. Okazuje się, że penetracja chińskiego rynku była w 2008 roku na poziomie 29 samochodów, czyli około 31 razy mniejsza niż w USA (proszę zwrócić uwagę na inną metodę mierzenia penetracji rynku w USA), 18 razy mniejsza niż średnia w Unii Europejskiej i 9 razy mniejsza niż w Korei Południowej. W 2010 roku, penetracja chińskiego rynku motoryzacyjnego wzrosnąć ma do 43 samochodów na 1000 mieszkańców:

Za JP Morgan

Za JP Morgan

Tym, co powinno zainteresować inwestorów, jest trend penetracji chińskiego rynku w latach 2010-2020. Zgodnie z prognozami analityków JP Morgan ma ona wzrosnąć z 43 samochodów na 1000 mieszkańców do 102 samochodów na 1000 mieszkańców. Nie będzie to bynajmniej, jakiś bezprecedensowy wzrost, podobne procesy zachodziły już w szybko rozwijających się i bogacących się państwach Azji Wschodniej, na przykład w Korei Południowej, w latach 80’ i 90’.

Czytaj dalszą część »

Złamanie zasad etyki biznesu czy przestępstwo?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 30.07.2010 | Komentarze (16) »

Dzisiejsze wydania Rzeczpospolitej i Parkietu donoszą, że Komisja Nadzoru Finansowego, Centralne Biuro Śledcze i prokuratura przyglądają się działalności pana Marka Zubera w firmie Dexus Partners. Historia stara jak rynek kapitałowy: ludzie zawierzyli znanym nazwiskom (tutaj dodatkowo: znanym z telewizji twarzom) i powierzyli im swoje środki finansowe by po kilku latach stwierdzić, że stracili w ten sposób kilkadziesiąt procent swoich oszczędności.

W tekstach w Rzeczpospolitej i Parkiecie mnóstwo jest interesującym dla każdego obserwatora rynku kapitałowego w Polsce. W tym tekście chciałbym zwrócić uwagę czytelników na jeden z zarzutów wobec pana Marka Zubera (oraz jego wspólnika Adama Filipowskiego). Otóż, panowie Ci zaoferowali swoim klientom zakup udziałów w firmie papierniczej Verte, o wartości nominalnej 500 zł, w cenie 1200 zł. Zapewniali inwestorów, że zarobią na tej inwestycji kilkaset procent. W tym samym czasie, panowie Zuber i Filipowski kupowali te same udziały za 1 zł za udział. Najważniejszy cytat: Informacja o tym, za ile udziały kupił Zuber i Filipowski, została przed nami zatajona. Podobnie jak sytuacja finansowa spółki – mówi natomiast nasz rozmówca. Moje pytanie brzmi: czy zdaniem czytelników mamy w tym przypadku do czynienia ze złamaniem zasad etyki biznesowej czy z przestępstwem, oszustwem finansowym?

Nie wiem czy wszyscy czytelnicy dostrzegają podobieństwo pomiędzy zarzutami wobec Pana Zubera a zarzutami, które SEC wytoczyła przeciwko bankowi Goldman Sachs. Otóż, w obydwu przypadkach mamy do czynienia z tym samym, rażącym uchybieniem: nie poinformowaniem inwestorów, którym oferuje się daną inwestycję o będących w posiadania oferującego kluczowych informacjach dotyczących oferty, które mogłyby zadecydować o decyzji inwestorów. Goldman Sachs ‘zapomniał’ powiedzieć inwestorom, że pulę obligacji opartych o kredyty hipoteczne, z których wybierali inwestorzy przygotowujący kupowane przez siebie CDO, wyselekcjonował wcześniej John Paulson, który zając krótką pozycję na CDO. ‘Zapominalstwo’ kosztowało Goldman Sachs 550 mln USD.

Czytaj dalszą część »

Ile warty jest dobry nauczyciel?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 29.07.2010 | Komentarze (11) »

Cóż, z pewnych badań z USA wynika, że efektywny nauczyciel wychowania początkowego może być warty nawet 320 000 USD rocznie. Zwróciłem uwagę na tę analizę ponieważ sporo wnosi ona do dyskusji o korzyściach z edukacji.

Przypomnę tylko, że wielu ekonomistów zastanawia się na ile pewne efekty, które powszechnie przypisuje się edukacji (na przykład efekt wyższych zarobków absolwentów szkół wyższych) jest rezultatem samej edukacji a na ile statystycznym mirażem lub wynikiem mechanizmów nie związanych bezpośrednio z przyswajaniem dodatkowej wiedzy i umiejętności.

Duża część premii edukacyjnej jest statystycznym mirażem. Przeciętnie, podkreślam: przeciętnie, absolwentami szkół wyższych zostają osoby inteligentniejsze, lepiej zdyscyplinowane, etc niż osoby, które rezygnują z wyższej edukacji. Wyższe zarobki absolwentów mogą być więc wynikiem cech, które zdecydowały, że rozpoczęły i ukończyły studia wyższe a nie samych studiów wyższych.

Po drugie, część premii edukacyjnej to efekt sieci powiązań społecznych budowanych w czasie studiów (w rodzaju: absolwenci Harvardu zawsze się wspierają) a nie przyswojonej wiedzy i nabytych umiejętności. Podobnie działać może efekt prestiżu, reputacji związany ze studiami wyższymi (w rodzaju: skończył Harvard więc musi być mądry)

Dlatego niezwykle interesująco wyglądają wyniki badań przeprowadzonych w USA, na uczestnikach naturalnego eksperymentu edukacyjnego w Tennessee. W latach 80’ w części Tennessee wprowadzono kompletnie losową rekrutację do przedszkoli. W poszczególnych klasach znalazły się dzieci z różnych klas społecznych, grup dochodowych i o różnych zdolnościach. Wyniki edukacyjne, mierzone w testach, uczniów z części klas bardzo się poprawiły w okresie jednego roku – to efekt jakości nauczania. Typowy uczeń z takiej klasy mógł się dzięki temu przesunąć z 50 percentyla wyników edukacyjnych na 60 percentyl.

Otóż, większość dotychczasowych badań pokazywała, że efekty dobrej edukacji przedszkolnej osłabiają się z upływem czasu i mierzone w testach kompletnie zanikają do końca kształcenia podstawowego. Ekonomista Raj Chetii z Harvardu i pięciu innych naukowców, zbadało jak sobie radzili w realnym życiu uczestnicy eksperymentu w Tennessee jakieś ćwierć wieku później. Co się okazało?

Czytaj dalszą część »

Karciany podatek regresywny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie dnia 28.07.2010 | Komentarze (39) »

Zastanawiam się ilu czytelników bloga analizowało wszystkie konsekwencje popularności kart kredytowych. Sprzedawcy płacą specjalne opłaty (z reguły ustalony procent od każdej transakcji) agentowi rozliczeniowemu obsługującemu płatności kartami kredytowymi, który płaci wydawcom kart kredytowych i firmom zarządzającym systemem kart kredytowych (na przykład Visa lub MasterCard). Oznacza to, że ponoszą dodatkowe koszty w przypadku klientów płacących kartami kredytowymi. Tymczasem, ceny w sklepach są jednakowe dla płacących kartami i gotówką.

Oznacza to nie mniej, nie więcej, że koszty transakcji kartami kredytowymi ponoszą wszyscy klienci sklepu, płacąc cenę, która uwzględnia te wydatki. W niektórych państwach, na przykład w USA, firmy zarządzające systemami kart kredytowych skutecznie zresztą lobbowały za prawem zakazującym pobierać opłat za płatności kartą kredytową.

Korzystający z kart kredytowych uczestniczą też w programach lojalnościowych i marketingowych – albo w loteriach albo w z góry ustalonych nagrodach (na przykład zwrocie kilku procent każdej transakcji). Koszty tych programów także rozkładają się na wszystkich klientów banków, także tych nie korzystających z ww. programów.

W gruncie rzeczy, przez opisany mechanizm następuje transfer pieniędzy od gospodarstw niekorzystających z kart kredytowych do gospodarstw korzystających z kart kredytowych. Teraz istotna uwaga: posiadanie i korzystanie z kart kredytowych jest ściśle skorelowane z zamożnością, tak więc system kart kredytowych zapewnia transfer dochodów od najbiedniejszych do najbogatszych. Analitycy Federal Reserve Bank of Boston policzyli jak duży jest to transfer.

Czytaj dalszą część »