Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Ile razy zbankrutowało to państwo?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 08.09.2010 | Komentarze (19) »

Mam zamiar podroczyć się z czytelnikami. Poniższy wykres przedstawia wskaźnik długu netto do PKB jednego z państw rozwiniętych, w horyzoncie długoterminowym (lata 1693-2015). Moje pytanie brzmi: ile razy ujęte na wykresie państwo było niewypłacalne w okresie obejmowanym przez wykres? Dodam tylko, że przeciętny wskaźnik dług sektora publicznego do PKB wyniósł w tym okresie około 100%

Za Morgan Stanley

Za Morgan Stanley

Wykres, pochodzi z interesującej analizy Morgan Stanley, która kilkanaście dni temu trafiła na czołówki mediów biznesowych z tytułami w rodzaju Nie pytaj, kiedy rządy splajtują, ale jak.

Demografia i wzrost PKB w latach 2010-2020

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 07.09.2010 | Komentarze (6) »

W jednym ze swoich tekstów o Chinach, zauważyłem, że jedną z przyczyn fenomenalnego tempa wzrostu gospodarczego w tym państwie było bardzo pro-wzrostowe zjawisko demograficzne – spadek dependency ratio, czyli liczby niepracujących (jeszcze nie pracujących – dzieci i młodzieży i już niepracujących – emerytów i rencistów) przypadających na pracujących, przy czym kryterium podziału jest wiek a nie faktyczny stosunek pracy. Dependency ratio spadała w Chinach z tego samego powodu, dla którego spadała w państwach rozwiniętych przez dużą część drugiej połowy XX wieku – na rynek pracy wkroczył wyż demograficzny a wzrost demograficzny drastycznie spadł zmniejszając liczbę dzieci i młodzieży. Spadek dependency ratio oznacza po prostu, że relatywnie więcej ludzi zajmuje się wytwarzaniem dochodu narodowego niż tylko i wyłącznie jego konsumpcją.

Wykres poniżej, pokazuje dosyć wyraźną zależność pomiędzy zmianą dependency ratio a tempem zmiany PKB:

Za UBS

Za UBS

Proszę zwrócić uwagę, że w latach 1989-2009 Polska znalazła się w grupie państw, w których zmiany demograficzne pomagały wzrostowi gospodarczemu. W tym okresie, w Polsce dependency ratio wyraźnie się zmniejszało.

Warto więc popatrzeć co się będzie działo z tym wskaźnikiem w latach 2010-2020:

Czytaj dalszą część »

Szczęście czy umiejętności?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 06.09.2010 | Komentarze (16) »

Pojawiły się interesujące badanie wnoszące nowe dane empiryczne do dyskusji o tym czy sektor funduszy inwestycyjnych oferuje wartość dodaną dla inwestorów, czy regularnie zarabianie na rynku jest efektem szczęścia (losowości) czy umiejętności co związane jest z założeniem, że możliwe jest znalezienie i wykorzystywanie przewagi nad rynkiem.

Andrew Mauboussin i Samuel Arbesman zbadali zachowanie około 5 500 funduszy inwestycyjnych na rynku amerykańskim w latach 1962 – 2008. Dysponowali więc około 50 000 lat do analizy porównawczej. Co się okazało?

Fundusze inwestycyjne wygrywały z benchmarkiem, indeksem S&P 500, około 38,2% czasu co nie jest dobrym wynikiem dla sektora i potwierdza teorię o braku wartości dodanej – choć to ostanie należałoby stwierdzić dopiero po zważeniu wyników ryzykiem gdy już zdefiniujemy co rozumiemy przez ryzyko.

Istniały okresy, w których nawet 80% funduszy wygrywało z rynkiem oraz lata, w których mniej niż 10% wypracowywało wynik lepszy od benchmarku.

Za Andrew Mauboussin i Samuel Arbesman

Za Andrew Mauboussin i Samuel Arbesman

W całej grupie wyników znalazły się 454 serie wygrywania z benchmarkiem pięć lat z rzędu i zaledwie 3 serie wygrywania z rynkiem przez 10 kolejnych lat (rekord to 15 lat).

Czytaj dalszą część »

Ziemkiewicza wizja dziennikarstwa, wolnego rynku i prywatnej własności

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 05.09.2010 | Komentarze (121) »

Uwaga: tekst oznaczony tagami: ‘media’, ‘Ziemkiewicz,’ ‘polityka’, ‘polskie bagienko’, ‘wolny rynek’. Proszę, nie czytajcie jeśli nie jesteście zainteresowani.

Niesamowita historia. Pan Ziemkiewicz, rolnik z zamiłowania, ilustracja konserwatywnej kindersztuby i wielki miłośnik wolnego rynku, napisał wstrząsający, porażający tekst na swoim blogu, który zaczyna się tak: Wiadomość o zwolnieniu Janiny Jankowskiej z uznawanej za prestiżową prywatnej szkoły dziennikarskiej dla części środowiska – tej, śmiem twierdzić, która nie uległa jeszcze całkowitej degrengoladzie w propagandowej służbie jedynie słusznej władzy – stanowi wstrząs.

Wstrząs to dobre słowo na opisanie uczucia, które powinien przeżyć każdy człowiek, który zda sobie sprawę, że Ziemkiewicz oskarżył sporo niewinnych ludzi i zasugerował, że współczesna Polska przypomina tę z czasów Bieruta tylko dlatego, że jest pozbawionym elementarnej dziennikarskiej przyzwoitości leniem, któremu nie chciało się zweryfikować kluczowej dla wymowy jego tekstu informacji. Pani Janina Jankowska nie została zwolniona. Doprawdy, dziwię się ludziom, którzy wierzą w cokolwiek co wyszło spod ręki Ziemkiewicza.

Nie to jest jednak najważniejsze w pompatycznym wpisie Ziemkiewicza lecz wyłożenie przez niego prawdziwego stosunku pro-pisowskiej prawicy do wolnego rynku i wolności w ogóle. Otóż, szkoła, w której pracowała Pani Jankowska jest szkołą prywatną. Utrzymuje się z opłat, które za naukę wnoszą studenci. Uzbrojeni w tę informację spójrzmy na błyskotliwą puentę wpisu Ziemkiewicza: Najciekawsze może, że Jankowskiej wyjaśniono, iż jej zwolnienia żądali… studenci. Bo nie chcą “pisowców”. Za Bieruta (kto pamięta?) to też wcale nie władza szykanowała przedwojennych profesorów; spełniała tylko żądania młodzieży, która dość miała reakcyjnych i klasowo obcych wykładowców.

Ach! Ręce same składają się do oklasków. Największy  zwolennik wolnego rynku wśród pro-pisowskich dziennikarzy ma pretensje do prywatnego przedsiębiorcy, że ten chce wyjść naprzeciw oczekiwaniom swoich klientów! Z czym kojarzy się Ziemkiewiczowi to działanie, będące przecież kwintesencją mechanizmu rynkowego? Z Bierutem. To skojarzenie to dobry pretekst do sporządzenia diagnozy stanu umysłowego Ziemkiewicza, któremu, moim skromnym zdaniem, wszystko co nie jest po jego myśli, kojarzy się z Bierutem, Stalinem czy innym Hitlerem.

Jeśli studenci prywatnej uczelni uznali Panią Jankowską za pro-pisowską tubę propagandową to prywatny przedsiębiorca, w warunkach gigantycznej konkurencji na rynku prywatnych usług edukacyjnych, może chyba podjąć kroki w celu poprawienia samopoczucia swoich klientów, studentów. Jeśli, oznaczałoby to zwolnienie Jankowskiej to byłaby to kolejna ilustracja niewidzialnej ręki rynku eliminującej z obiegu wybrakowane produkty, usługi i nieelastycznych przedsiębiorców. A gdyby, jak sugeruje to Ziemkiewicz, opinia studentów była jedynie kłamliwym pretekstem do zwolnienia świetnego pracownika jakim jest Pani Jankowska, to studenci zniesmaczeni takim zachowaniem zagłosowaliby swoimi pieniędzmi i przenieśli się do szkoły, która lepiej odpowiada ich wymaganiom (zapewne do pewnej profesjonalnej i rzetelnej uczelni w Toruniu!). Prywatny przedsiębiorca, który wbrew oczekiwaniom rynku zwolniłby Panią Jankowską poniósłby stratę a może nawet zostałby wyeliminowany z rynku. Na jego miejsce Pan Ziemkiewicz mógłby otworzyć swoja własną szkołę, w której wykładałby tajniki dziennikarskiego ‘researchu’, w końcu jest prawdziwą ikoną tej dziedziny dziennikarskiego rzemiosła.

Czytaj dalszą część »

Jak wygląda sytuacja w Europie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 04.09.2010 | Komentarze (12) »

The Economist przygotował fantastyczna prezentacje, która pozwoli czytelnikom szybko zapoznać się z sytuacją gospodarczą państw Unii Europejskiej. Punktem wyjścia był podział na strefę euro, państwa z walutą przywiązaną do euro i państwa z płynnym kursem walutowym.

Prezentacja zawiera dane o wielkości gospodarek, wielkości PKB per capita i wysokości bezrobocia, wysokości długu publicznego, deficytu budżetowego i zapadalności długu rządowego oraz rocznej zmianie PKB w 2009 roku, w ostatnim kwartale i prognozach na 2010 roku.

Warto zwrócić uwagę na graficzną prezentację wielkości gospodarek by wyrobić sobie właściwie zdanie o znaczeniu poszczególnych państw dla ‘ekonomicznego zdrowia’ Unii Europejskiej. Interesujące jest także spojrzenie na ostatnie wyniki gospodarcze pod kątem oceny naturalnego mechanizmu adaptacyjnego w postaci wolnego kursu walutowego.

W tym miejscu warto może zadać pytanie wszystkim zwolennikom standardu złota, którzy są jednocześnie zagorzałymi zwolennikami utrzymania własnej waluty narodowej w celu neutralizowania przez jej kurs szoków gospodarczych: jak wygląda mechanizm adaptacyjny w standardzie złota i czym się różni od bolesnej, wewnętrznej dewaluacji, dostępnej państwom ze strefy euro?

Polska firma przejmuje Mossad?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 03.09.2010 | Komentarze (18) »

Adam Góral dotrzymał słowa i największa polska firma z sektora IT przejęła spółkę notowaną na Nasdaq. Cytuję PAP: Asseco Poland za 145,3 mln USD kupuje 50,2 proc. akcji Formula Systems Asseco Poland podpisało z Emblaze Ltd. umowę kupna 49,2 proc. akcji, dających 50,7 proc. głosów na walnym zgromadzeniu spółki Formula Systems notowanejna Nasdaq. Co wiemy o Formula Systems? Znów cytuję PAP: Spółka Formula Systems powstała w 1985 roku. Jest spółką holdingową, która posiada udziały w trzech spółkach informatycznych (Matrix IT Ltd., Magic Software Enterprises Ltd., Sapiens International Corporation N.V.), specjalizujących się w produkcji i dostarczaniu rozwiązań informatycznych.

Zaraz, zaraz. Przypominacie sobie Sapiens International Corporation N.V.?  Na wiosnę 2009 roku kilku dziennikarzy i blogerów pokazało jakość swojego ‘researchu’ błędnie (kłamliwie?) sugerując, że United International Trust B.V. (UIT), który wylicytował majątek stoczni, jest spółką zależną… od Sapiens International Corporation (SIC). Następnie, gdy zdemaskowałem tę nieprawdę, część dziennikarzy zmieniła ‘spółkę zależną’ na ‘podatkową wypustkę’, co było o tyle sprytnym posunięciem, że ‘podatkowa wypustka’ znaczy tyle co nic. W rzeczywistości, UIT realizował dla Sapiens usługi korporacyjne (SIC była jednym z wielu klientów UIT), ponieważ Sapiens inkorporowana była na Antylach Holenderskich.

Dlaczego ‘dociekliwi’ dziennikarze zainteresowali się Sapiens International? Cytuję Pana Grzegorza Wierzchołowskiego z portalu Niezależna.pl: W kierownictwie tej drugiej firmy (Sapiens – T.) znajdujemy wiele osób związanych z izraelską armią. Ale to nie koniec. Dociekliwi dziennikarz odkrył, że Sapiens jest członkiem holdingu Formula Systems, który z kolei w listopadzie 2006 r. został wykupiony przez konsorcjum Emblaze Group. A w zarządzie Emblaze Group znajdowało się kilka osób związanych wcześniej z izraelskim wywiadem. Wielu czytelników nie uwierzy w poziom intelektualny i etyczny dziennikarzy Niezależna.pl ale te na prędko poskładane informacje wystarczyły do sugerowania w tytule, że Mossad przejmuje polskie stocznie i apelowania do czytelników do rozpowszechniania artykułu. Zabawna historia, tego tekstu na portalu Niezależna.pl już nie ma co sugeruje, że dziennikarze tego portalu zdają sobie sprawę z tego kiedy wprowadzili w błąd swoich czytelników. Przezabawny tekst jest jednak dostępny, razem w przecudnej treści apelem, na kilku stronach internetowych.

Dlaczego o tym piszę? Otóż, moi drodzy, Asseco Poland, przejął Formula Systems i Sapiens International co oznacza, że ci wszyscy ludzie powiązani z izraelską armią i wywiadem pracują teraz dla nas! Wykupiliśmy Mossad! – zgodnie z logiką śmietanki prawicowego dziennikarstwa. Czyż to nie jest wspaniała wiadomość?

Mimo, że to Asseco Poland, kupiło Formula Systems od Emblaze, fakt, że Asseco zajmuje newralgiczną pozycję w wielu procesach informatyzacji w Polsce (między innymi ZUS-u) może rozgrzać głowy kilku dziennikarzy i blogerów. Dlatego ogłaszam nieoficjalny konkurs na pierwszego śmiałka, który sformuję spiskową interpretację tej transakcji.

Skoro już piszę o przejęciu Formula Systems to pozwolę sobie je skomentować z punktu widzenia inwestora. Według Asseco, transakcja przeprowadzana jest przy współczynniku cena/zysk na poziomie 15,2  (biorąc pod uwagę zyski za rok 2009) – co nie jest wartością niebotycznie wysoką. Co więcej, po uwzględnieniu gotówki w bilansie Formula Systems, wartość C/Z dla tej transakcji spada do 8,3, czyli do poziomu zbliżonego do poprzednich przejęć Asseco. Nie rozumiem dlaczego Asseco nie podaje C/Z dla prognozowanego na 2010 rok zysku. Warto zauważyć, że z jednej strony tak duża transakcja stanowi pewne ryzyko dla rozwoju Asseco, a z drugiej strony ryzyko to zmniejsza fakt, że zarząd Asseco ma  na swoim koncie kilka udanych fuzji i akwizycji (przede wszystkim z Softbankiem i Prokomem – podmiotami w tym czasie większymi od Asseco).

Warto wreszcie spojrzeć na transakcję z punktu widzenia sprzedającego, który nie ukrywa zadowolenia z ceny zaoferowanej przez Asseco, która zawiera około 43% premię w stosunku do rynkowej wyceny Formula Systems z 3 września 2010. Jeszcze jedna ciekawostka: tutaj napisano o przejęciu Formula Systems przez Asseco… dwa dni temu.

Ważne informacje na koniec: czwarty akapit od końca należy czytać z przymrużeniem oka. iFin24 jest spółką zależną Comarchu, który działa w tej samej branży co Asseco – co wymaga zaznaczenia w celu sprostania wysokim standardom blogerskiej etyki.

Jak powstaje szum rynkowy?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 02.09.2010 | Komentarze (19) »

Od czasu do czasu, znajomi zadają mi pytania w rodzaju ‘dlaczego indeksy zanurkowały skoro raport o produkcji przemysłowej był lepszy od oczekiwań?’ albo ‘dlaczego cena akcji spółki spadła po tym jak prezes oznajmił, że przygotowuje dużą akwizycję?’ Z reguły jedyną sensowną reakcją na takie pytanie jest ‘nie wiem, może stworzyć wiele interpretacji zachowania rynku’. Dlatego, zdecydowana większość jednodniowych ruchów cen akcji to zwyczajny szum, który można interpretować w dowolny sposób.

FT Alphaville zwrócił uwagę na jeden z czynników, które wzmagają szum rynkowy – rosnącą liczbę publikowanych wskaźników ekonomicznych. Zgodnie z analizą Cleve’a Rueckerta z Birinyi Associates w okresie ostatnich 8 lat, liczba istotnych wskaźników ekonomicznych publikowanych w jednym miesiącu podwoiła się wzrastając z około 50 do ponad 100 a w okresie ostatnich 15 lat wzrosła niemal pięciokrotnie, z poziomu 20 miesięcznie w połowie lat 90’. W dziennym horyzoncie czasowym, liczba istotnych wskaźników ekonomicznych publikowanych w czasie jednej sesji giełdowej wzrosła z 1 w połowie lat 90’ do 2-3 na początku XXI wieku i około 5 obecnie. Trend ten pokazuje poniższy wykres:

Za Birinyi Associates

Za Birinyi Associates

Przy takiej ilości danych gospodarczych do interpretacji niezwykle trudno jest na podstawie wskaźników makroekonomicznych prognozować krótkoterminowe ruchy rynku. Tym bardziej, że dane publikowane w tym samym dniu czy tygodniu czasem wzajemnie sobie zaprzeczają. Na przykład wczoraj, opublikowano dane o zwolnieniach w amerykańskich firmach (ADP) i dane o zmianie wydatków na konstrukcje budowlane, które okazały się gorsze od prognoz oraz wyraźnie lepszy od prognoz raport o koniunkturze w sektorze produkcyjnym (ISM).

Duża ilość danych rodzi jeszcze jeden problem. Otóż, wbrew powszechnemu przekonaniu, duża ilość dostępnych danych niekoniecznie poprawia skuteczność prognoz, co więcej, czasem działa ‘kontrproduktywnie’. Pisałem o tym podając przykłady trzech eksperymentów z ekonomii behawioralnej potwierdzającej powyższe spostrzeżenie. Oto jeden z nich:

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 01.09.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 01.09.2010 | Komentarze (10) »

Nowa porcja linków:

Trzech badaczy sprawdziło korelacje pomiędzy wynagrodzeniem CEO a zyskami akcjonariuszy. Wynagrodzenia CEO zostały skorygowane o wielkość firmy i segment rynku. Okazało się, że spółki, których CEO znajdują się w najwyższym decylu rozkładu wielkości wynagrodzeń, przeciętnie przynoszą akcjonariuszom negatywne zyski nadzwyczajne w wysokości -9% w kolejnych trzech latach. Efekt jest tym silniejszy im mocniej wynagrodzenie CEO ‘przywiązane’ jest do wyników.

Google udostępnia rozmowy telefoniczne w usłudze Gmail. Co na to Skype? Zastanawiam się, czy w e-biznesie funkcjonuje obecnie ‘psychoza’ podobna do tej w IT w latach 90’ a polegająca na obawach każdego nowego biznesu przed wejściem jednego z wielkich graczy (Google, Facebook; Agora i Onet na polskim podwórku) w ten segment rynku? W latach 90’ podobne obawy dotyczyły Microsoft – tak przynajmniej sugerował twórca Netscape w Coś nowego. Może ktoś z ekspercka wiedzą chciałby się na ten temat wypowiedzieć?

Edward Hugh o długo oczekiwanym, odrodzeniu gospodarczym w Estonii. Dużo danych i wykresów – jak to u Hugha. Interesujący fragment o wpływie demografii na podstawową aktywność gospodarczą, bilans płatniczy i  bilans ROB.

Jeśli ktoś ma ochotę na interesujący tekst filozoficzny: o tym jakie konsekwencje dla naszej percepcji śmierci ma przyjęcia założenia, że nie jesteśmy właścicielami swojej przyszłości.

Interesujący tekst na BBC o zasypanych górnikach w Chile.

Czy jeżdżenie samochodem przyczynia się do otyłości? Wszystko na to wskazuje. Do tej pory naukowcy znali pośrednie argumenty – państwa, regiony i miasta z bardziej powszechnym użyciem publicznych środków transportu (oraz mniej powszechnym użyciem samochodów) miały mniejszy odsetek otyłych. Na Freakonomics pojawiła się informacja, że naturalny eksperyment z Charlotte pokazuje, że istnieje bezpośredni związek pomiędzy korzystaniem z publicznej komunikacji a mniejszym ryzykiem otyłości.

Czytaj dalszą część »

Wydatki na żywność i otyłość

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo, Świat dnia 01.09.2010 | Komentarze (9) »

Dwie rzeczy wymagają wyjaśnienia w związku z dyskusją o drastycznym spadku udziału wydatków na żywność w wydatkach ogółem w USA. Po pierwsze, muszę się odnieść do nieśmiało wysuwanych sugestii jakoby wspomniany spadek był efektem tego, że Amerykanie po prostu mnie wydają na żywność.

To nieprawda. Wydatki przeciętnego Amerykanina na żywność, w ujęciu realnym (uwzględniającym inflację!), rosną nieprzerwanie od sześćdziesięciu lat (dysponuje danymi od 1955 roku). Od 1955 do 2009 roku wzrosły z około $1500 do $2100. Interesujący jest inny trend: wydatki na żywność w domu pozostały niezmienione, natomiast wydatki na żywność poza domem podwoiły się:

wydatki na zywnosc w USA

Na podstawie danych: USDA

Jeśli dużą część wydatków na żywność poza domem jest wydatkami na żywność w fast foodach to tutaj leżeć będzie jedno z rozwiązań zagadki epidemii otyłości.

Druga kwestia to związek wydatków na żywność z otyłością. Znalazłem dane o odsetku otyłych oraz o wydatkach na żywność per capita (przeliczonych na dolary międzynarodowe z 2005 roku z uwzględnieniem siły nabywczej). Mogłem stworzyć zestaw piętnastu wysoko rozwiniętych państw (Australia Austria Belgium Canada Finland France Germany Netherlands New Zealand Norway Spain Sweden Switzerland UK United States), z których wcześniej wyrzuciłem Japonię i Koreę ze względów kulturowych (niski odsetek otyłych i raczej niskie wydatki na żywność). Zobaczmy więc czy istnieje postulowana korelacja pomiędzy niskimi wydatkami per capita na żywność a wysokim wskaźnikiem otyłości:

wydatki per capita a otylosc

Czy biedni ludzie palą ponieważ są biedni?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 30.08.2010 | Komentarze (46) »

Jednym z wielu wątków pobocznych dyskusji o drastycznym spadku udziału wydatków na żywność w wydatkach ogółem Amerykanów w okresie ostatnich 80 lat była kwestia tego czy konsumpcja niezdrowej żywności to kwestia umysłu czy portfela. Przyznam od razu, że pozornie stoję w tej dyskusji na straconej pozycji ponieważ korelacja pomiędzy ubóstwem a otyłością w państwach rozwiniętych jest wyraźna i zauważana przez ekspertów.

Myślę jednak, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Aby ‘rzucić’ trochę więcej światła na tę kwestię zdecydowałem się zwrócić uwagę na palenie papierosów. Nie wiem, ilu czytelników uzna te wyniki za zdumiewające a ilu za oczywiste, ale przynajmniej w USA występuje wyraźna korelacja pomiędzy paleniem a zamożnością – im mniej zamożni są ludzie tym większy odsetek z nich pali papierosy. Oto stosowny wykres Gallupa z 2008 roku:

Za Gallup

Za Gallup

Zdumiewające czy oczywiste? Mimo, że palenie papierów nie jest w USA tanim nałogiem (na całe szczęście niewiele jest cywilizowanych państw, w których palenie tytoniu jest tanim nałogiem) to największy odsetek palaczy jest wśród najbiedniejszych Amerykanów a najmniejszy odsetek palaczy wśród najbogatszych Amerykanów.

Czytaj dalszą część »

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player