Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Wszystko co chciałbyś wiedzieć o amerykańskim budżecie

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 20.02.2010 | Komentarze (11) »

Prezydent Barack Obama przedstawił propozycje budżetu na rok fiskalny 2011. Zgodnie z propozycją, wydatki maja sięgnąć 3,83 bln dolarów, dochody mają wynieść 2,57 bln dolarów co oznacz, że rząd USA operować będzie przy 1,27 bln dolarów deficytu.

Przy okazji ogłoszenia projektu budżetu świetnie spisały się zespoły graficzne czołowych dzienników w USA i Wielkiej Brytanii – dzięki czemu czytelnicy bloga będą mogli dowiedzieć się wszystkiego o amerykańskim budżecie z kilku wykresów przygotowanych przez The Wall Street Journal, The New York Times, The Washington Post i The Guardian.

Zacznijmy od prostego przedstawienia budżetu, z uwzględnieniem struktury dochodów i wydatków ze strony The Washington Post:

Za The Washington Post

Za The Washington Post

Podobny wykres ze strony The Wall Street Journal:

Czytaj dalszą część »

Zaglądamy w portfele multimilionerów

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 19.02.2010 | Komentarze (25) »

Jak wspomniałem w poprzednim tekście, w 2007 roku, 400 najbogatszych Amerykanów zarobiło przeciętnie 345 mln USD.  Warto zauważyć, że nie mówimy w tej chwili o najbogatszym procencie, czy najbogatszym promilu lecz o najbogatszym 0,0029 promila amerykańskiego społeczeństwa.

Raport IRS pozwala nam ‘zaglądnąć’ do portfeli tych 400 multimilionerów. Czego możemy się dowiedzieć? Od 1992 roku roczne przeciętne dochody najbogatszej ‘400’ wzrosły siedmiokrotnie w ujęciu nominalnym, z 46,8 mln USD do 344, 8 mln USD. Pokazuje to poniższy wykres:

Na podstawie danych IRS

Na podstawie danych IRS

W ujęciu realnym, uwzględniającym inflację, dochody ‘400’ wzrosły ‘zaledwie’ pięciokrotnie, z 43,6 mln USD do 217,4 mln USD – jeśli wyrazimy je w dolarach z 1990 roku. Pokazuje to poniższy wykres:

Czytaj dalszą część »

Czy płacisz wyższe podatki od 400 amerykańskich multimilionerów?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Oszczędzanie i inwestowanie dnia 19.02.2010 | Komentarze (8) »

Amerykański Internal Revenue Service publikuje co roku zagregowane dane dotyczące 400 najbogatszych Amerykanów. Z publikowanych raportów można dowiedzieć się wielu interesujących informacji o zarobkach i podatkach najbogatszych z najbogatszych – finansowej elity, której przedstawiciele zarobili w 2007 roku średnio 345 milionów dolarów.

Każdy z czytelników bloga, który potrafi obliczyć swoją efektywną stawkę podatkową (nie jest to trudne: wystarczy podzielić zapłacone podatki przez wszystkie osiągnięte dochody i pomnożyć wynik przez 100%) może sprawdzić czy płaci wyższe podatki niż 400 amerykańskich multimilionerów. A teraz uwaga: każdy z czytelników, którego efektywna stawka podatkowa wynosi więcej niż 16,6% powinien poczuć prawdziwą dumę ponieważ płaci wyższe podatki niż 400 amerykańskich multimilionerów.

Gdy Warren Buffett w przypływie szczerości powiedział kiedyś, że płaci niższe podatki niż jego sekretarka to pracująca na usługach finansowej elity medialna propaganda próbowała obrócić jego wypowiedź w żart. Ale to nie był żart. Najbogatsi nie protestują przeciwko ‘progresywnemu’ systemowi podatkowemu ponieważ życzliwie zgadzają się płacić wysokie podatki. Nie robią tego dlatego, że ich efektywna stopa podatkowa jest niższa od tej, przy której operują przedstawiciele klasy średniej.

Proszę zobaczyć na kształtowanie się efektywnej stopy podatkowej dla 400 najbogatszych Amerykanów w latach 1992-2007:

Na podstawie danych IRS

Na podstawie danych IRS

Warto w tym miejscu pamiętać jedną istotną sprawę: efektywną stopę podatkową liczy się od ZADEKLAROWANYCH  dochodów. Oznacza to, że realna stawka podatkowa dla 400 najbogatszych Amerykanów jest niższa od 16,6%.

Czytaj dalszą część »

David Rosenberg znalazł potencjalnych inwestorów dla US Treasuries

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 18.02.2010 | Komentarze (8) »

David Rosenberg wykonał za mnie pracę polegającą na sprawdzeniu jaka jest struktura aktywów amerykańskich gospodarstw domowych:

  • 18,2 bln USD ulokowane w rynku nieruchomości
  • 18,1 bln USD zainwestowane na rynku akcyjnym
  • 7,7 bln USD w gotówce lub depozytach (te pieniądza nie generują praktycznie żadnego zysku)
  • 4,6 bln USD ‘zamrożone’ w produktach konsumpcyjnych (samochody, płaskie telewizory, etc)
  • 3,5 bln USD zainwestowane w obligacje korporacyjne, samorządowe i agencyjne
  • 0,8 bln USD ulokowane w papierach skarbowych

Zwróćmy teraz uwagę na dwa czynniki. Po pierwsze, baby boomers, powoli wchodzą w wiek emerytalny. W tym okresie następuje naturalne przesunięcie ku bezpiecznym inwestycjom, znacząco wzmocnione tym co stało się z ich oszczędnościami w latach 2007-2009. Po drugie, w miarę dobrze udokumentowane jest zjawiska polegające na tym, że pokolenie, które doświadczyło wielkiego kryzysu giełdowego przez wiele lat odznaczać się będzie relatywnie wysoką awersją do ryzyka, a więc do rynku akcyjnego. Po kryzysie z początku lat 30’ XX wieku Amerykanie gremialnie powrócili na rynek akcyjny dopiero w latach 60’.

Krótko mówiąc: istnieją idealne warunki by Amerykanie znacząco zwiększyli ekspozycję na obligacje rządowe. Być może, USA znów będą miały ‘szczęście’ i realokacja oszczędności baby boomers idealnie zbiegnie się z okresem wielkiego deficytu budżetowego i złagodzi potencjalny kryzys zadłużeniowy.

Czy to źle, że Chiny sprzedają amerykańskie obligacje?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Świat dnia 18.02.2010 | Komentarze (7) »

Od dobrych kilku lat ‘dobrzy ludzie’ martwią się o popyt na amerykańskie obligacje i co kilka miesięcy wyjaśniają dlaczego gigantyczny wzrost rentowności, który prognozowali jeszcze nie nastąpił. Wczorajsze dane o napływie kapitałów długoterminowych do USA na nowo rozbudziły obawy o możliwości uplasowania amerykańskiego długu na rynku. Raport Departamentu Skarbu podał, że w grudniu 2009 Chiny sprzedały netto około 34,2 mld Treasuries (amerykańskich papierów skarbowych).

Uwaga mediów skoncentrowała się właśnie na informacji o chińskiej sprzedaży. Zupełnie zignorowano fakt, że pewny i znajdujący się w sojuszu z USA kraj – Japonia, wyprzedził Chiny jako największy kredytodawca USA: 

Za Capital Economics

Za Capital Economics

Zignorowano także fakt, że napływ kapitałów długoterminowych do USA jest cały czas silny i wyniósł 63 mld USD. Co więcej, miesięczne dane Departamentu Skarbu odznaczają się dużą zmiennością:

Czytaj dalszą część »

Czy w ostatniej dekadzie nie było wielkiego sensu inwestować w Apple?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 17.02.2010 | Komentarze (22) »

Adam Duda napisał pouczający tekst o możliwości wykorzystania prostego modelu wyceny dochodowej do oceny atrakcyjności inwestycji. Prostym modelem wyceny dochodowej jest na przykład wyliczenie wskaźnika cena do zysku (C/Z lub P/E czyli price to earnings).

W bardzo dużym uproszczeniu, C/Z informuje nas po ilu latach dochody z inwestycji osiągną poziom kwoty, którą zainwestowaliśmy (pomijamy dyskontowanie wartości pieniądza w czasie). W przypadku spółek giełdowych C/Z informuje nas po ilu latach skumulowane zyski przedsiębiorstwa osiągną kwotę na jaką wyceniliśmy spółkę kupując jej akcje po określonej cenie – oczywiście, przy założeniu, że zyski przedsiębiorstwa się nie zmienią. Wskaźnik C/Z możemy odwrócić i dzięki temu, w dużym uproszczeniu, możemy otrzymać roczną rentowność inwestycji i porównać ją do alternatywnych sposobów inwestowania, w tym do tych, które uchodzą za pozbawione ryzyka. Tyle teorii.

Adam Duda zastosował teorię w praktyce i napisał: (…) stąd im niższe P/E od 10 – 8  tym spółki są niedowartościowane (akcje za tanie w stosunku do zysków), a im wyższe P/E tym akcje są przewartościowane.

Dlatego nie ma wielkiego sensu inwestowania w spółkę o P/E równym 25, bo to oznacza, że inwestujemy na 4 procent zysku rocznie…

Nie mam pojęcia na jakiej podstawie Adam Duda założył, że naturalnym C/Z dla inwestycji jest 10. Z tekstu wynika, że rozszerzył zasadę z rynku nieruchomości mówiącą, że wpływy z wynajmu atrakcyjnie wycenionego mieszkania powinny zwrócić inwestycję w tę nieruchomość po 10 latach. Rzecz w tym, że to ’10 lat’ to bardzo arbitralna miara i niewiele jest rynków nieruchomości, które oferują tak atrakcyjne C/Z, które w odniesieniu do nieruchomości nazywa się cena do czynszu (P/R czyli price to rent).

Na przykład, wśród 91 rynków nieruchomości (od Kiszyniowa do Monte Carlo), które śledzi analiza Global Property Guide mediana C/Z wyniosła 19,8 a średnia C/Z 16,9. Tak wygląda czołówka rankingu:

Państwo Miasto Gross Rental Yield*
Moldova Chisinau 14,17%
Egypt Cairo 12,00%
Indonesia Jakarta 11,27%
Philippines Manila 10,99%
Macedonia Skopje 10,11%
Peru Lima 10,09%
Panama Panama City 9,98%
Jordan Amman 9,73%
Malaysia Kuala Lumpur 9,22%
Colombia Bogota 9,19%
Nicaragua Managua 9,12%
Chile Concepción 9,04%
Netherlands The Hague 8,97%
Chile Santiago 8,87%
Argentina Buenos Aires 8,85%
Jamaica Kingston 8,80%
Ecuador Quito 8,77%
Bahamas Nassau 8,37%
Russia St. Petersburg 8,15%
Trinidad & Tobago Trinidad 8,14%

 A oto 20 najbardziej przewartościowanych rynków nieruchomości:

Czytaj dalszą część »

Dlaczego nikt się nie chwali tym wykresem?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 16.02.2010 | Komentarze (23) »

Po prostu nie potrafię odmówić sobie przyjemności zaprezentowania jednego z wykresów z raportu Białego Domu o amerykańskiej gospodarce. Raport pokazuje zmianę PKB (na osi OX) i zmianę bezrobocia (na osi OY) od I kw. 2008 do II kw. 2009.

Im wyżej na wykresie znajduje się państwo tym większy był w nim wzrost bezrobocia, im bardziej na lewo znajduje się państwo tym większy był w nim spadek PKB. Polskę można znaleźć w prawym dolnym rogu wykresu:

Za Economic Report of the President

Za Economic Report of the President

Chciałbym zwrócić uwagę na dwa istotne problemy pokazane na wykresie. Proszę zwrócić uwagę jak bardzo kryzys dotknął gospodarki Irlandii i Hiszpanii.

Proszę także zauważyć, że choć istnieje korelacja pomiędzy spadkiem PKB a wzrostem bezrobocia ( w klasycznej ekonomii: im większy spadek PKB tym większe bezrobocie) to wiele państw wyłamuje się z tego schematu. Na przykład, mimo spadku PKB o 6% bezrobocie w Niemczech praktycznie nie drgnęło. Australia, której PKB wzrósł w analizowanym okresie, doświadczyła większego wzrostu bezrobocia niż wiele państw, których PKB spadło.

Kto się powinien bać zdarzenia kredytowego w Grecji?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Rynek kapitałowy dnia 15.02.2010 | Komentarze (25) »

Podobnie jak wielu innych komentatorów, nie uważam, że Grecja jest największym problemem dla stabilności gospodarczej Europy. Argumentem jest 2,7% – dokładnie taki odsetek gospodarki Unii Europejskiej stanowi Grecja (licząc wielkość PKB). Innymi słowy, Grecja bez wątpienia jest do uratowania.

Tym bardziej, że zaledwie 30% greckiego długu państwowego znajduje się w rękach greckich podmiotów. Greckie banki posiadają na przykład zaledwie 13% wszystkich wyemitowanych przez grecki rząd obligacji.

Około 70% greckiego długu jest własnością podmiotów zagranicznych. Poniższy wykres z raportu Credit Suisse pokazuje kto może się bać niewypłacalności greckiego rządu:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Myślę, że ‘ekspozycja’ może być kluczowym słowem w analizie zagrożeń ze strony długu państw PIIGS i potencjalnych działań podejmowanych w celu ich neutralizacji. Zwróciłem na to uwagę po przeczytaniu depeszy PAP z 11 lutego 2009 roku. Cytuję: Zobowiązania Grecji, Portugalii i Hiszpanii są największe wobec niemieckich banków – wynika z danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS) w Bazylei.

Zobowiązania związane z tymi trzema krajami wynoszą w przypadku niemieckich banków 330,8 mld USD, wobec francuskich 306,8 mld USD, a wobec brytyjskich 156,3 mld USD – wskazują najnowsze dane BIS z 30 września 2009 r.

Dziś na PAP pojawiła się informacja o tym, że mieszkańcy Niemiec są przeciwni udzielaniu pomocy finansowej Grecji. Podobne stanowisko zajmuje obecnie niemiecki rząd. Nie ma wątpliwości, że udzielanie pomocy finansowej Grecji bez wdrożenia przez rząd tego państwa drastycznych reform budżetowych byłoby działaniem nierozsądnym i w dłuższym okresie szkodliwym dla stabilności strefy euro.

Sytuacja zmieni się jednak, jeśli ewentualne problemy zadłużeniowe Grecji czy innych państw PIIGS osiągną skalę, w którym mogłyby zagrozić stabilności systemu bankowego państw strefy euro. Krótko mówiąc: być może Niemcy nie pomogą Hiszpanii w imię europejskiej solidarności. To, czy nie pomogą jej w imię stabilności własnego sektora bankowego to zupełnie inna kwestia.

Do przeczytania: 15.02.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 15.02.2010 | Komentarze (2) »

Nowa porcja linków:

Czy sympatie polityczne wpływają na strategie inwestycyjne amerykańskich inwestorów? Najnowsze badania wskazują, że inwestorzy zwiększają ekspozycje na bardziej ryzykowne spółki i amerykański rynek akcyjny oraz zawierają mniej transakcji w okresie, w którym ‘ich partia’ sprawuje władzę. Dlaczego mnie to nie dziwi?

Interesujący tekst o płonnych nadziejach związanych z alternatywnymi źródłami energii (AZE). Ludziom wydaje się, że XIX wiek to czas węgla, XX wiek to czas ropy naftowej a XXI wiek to będzie czas AZE. Tymczasem, ludzkość zaczęła zużywać więcej węgla niż drewna dopiero w latach 90’ XIX wieku a ropy więcej niż węgla dopiero w latach 60’ XX wieku. Krótko mówiąc: istnieje poważne optymistyczne skrzywienie prognoz dotyczących rozpowszechniania się nowych źródeł energii.

Obama! Dorośnij albo zrób miejsce prezydent Palin! – napisał publicysta Bloomberga.

Na jednym z anglojęzycznych forów inwestycyjnych pojawiło się opracowanie pokazujące odsetek zwyżkowych sesji na amerykańskim rynku akcyjnym w każdym dniu roku, w okresie ostatnich 100 lat. Staram się odpowiedzieć czy mamy do czynienia ze Świętym Graalem czy błądzeniem losowym.

Ile zarobiła netto minuta Avatara do 2 lutego 2010 roku? Około 10,9 mln USD. Wall Street Journal o ekonomii filmów nominowanych do Oscara.

Bardzo pouczający materiał, który pokazuje w jaki sposób specjaliści szkolą polityków by skutecznie zniechęcili opinię publiczną do planu reformy systemu finansowego.

Czytaj dalszą część »

Skąd pomysł, że sektor finansowy jest przerośnięty?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 14.02.2010 | Komentarze (3) »

Biały Dom opublikował niedawno kilkusetstronicowy raport o stanie amerykańskiej gospodarki. Przez kilka najbliższych dni będę ‘raczył’ czytelników bloga interesującymi wykresami z tego opracowania.

Dziś chciałbym zwrócić uwagę na wykres pokazujący wielkość aktywów amerykańskiego sektora finansowego, w tym sektora bankowego, w porównaniu do amerykańskiego PKB:

Za Economic Report of the President

Za Economic Report of the President

Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze na początku lat 70’ aktywa sektora finansowego niewiele przekraczały wartość amerykańskiego PKB. Obecnie aktywa sektora finansowego są około czterokrotnie większa od zagregowanej produkcji amerykańskiego gospodarki. Same aktywa sektora bankowego i brokerów papierów wartościowych są wyższe niż amerykańskiego PKB.

Czytaj dalszą część »

Strona 3 z 24«12345»1020...Ostatnia »