Chyba wszyscy czytelnicy bloga mieli do czynienia z CAPTCHA, choć zapewnie niektórzy nie zdają sobie z tego sprawy. CAPTCHA, czyli Completely Automated Public Turing test to tell Computers and Humans Apart, to z reguły obrazki z zakodowanymi w nich literami i cyframi, które należy odczytać i wpisać do formularza. Celem tych obrazków jest odróżnienie ludzi od maszyn, w tym przypadku głównie spamujących botów.
CAPTCHA chronią fora internetowe przed spamującymi botami, usługi kont pocztowych przed zakładaniem przez boty kont wykorzystywanych do nielegalnej działalności, i tak dalej. Już po tym zdaniu, powinno się nasunąć spostrzeżenie, że powstała cała gałąź przemysłu zajmująca się neutralizowaniem CAPTCHA.
Problem polega na tym, że twórcy CAPTCHA mają istotną przewagę a tworzenie trudniejszych CAPTCHA jest łatwiejsze niż tworzenie algorytmów zdolnych dokonywać skomplikowanej analizy wizualnej obrazków. W tej dziedzinie, przynajmniej na razie, ludzkie oko i mózg góruje nad maszynami.
W tym miejscu pojawia się wolny rynek, globalizacja, obniżenie kosztów transmisji danych oraz państwa z bardzo dużymi zasobami bardzo taniej siły roboczej. Część czytelników już pewnie domyśla – istnieją firmy zatrudniające osoby, których zadaniem jest odczytywanie CAPTCHA, w trybie rzeczywistym. Wygląda to tak: spamujący bot napotyka na CAPTCHA, którego nie potrafi rozgryźć, wysyła zapytanie do dostawcy usługi. Na komputerze pracownika wyspecjalizowanej firmy pojawia się obrazek i formularz do wpisania odpowiedzi. Odpowiedź trafia do bota, który ją wykorzystuje.
Ile wynosi koszt takiej usługi? Na poziomie pracownika jest to obecnie około 0,75$ za 1000 CAPTCHA, choć jeszcze w 2006 roku rozwiązanie 1000 CAPTCHA przynosiło około $10. Rynek jest więc bardzo konkurencyjny. Warto jednak podkreślić, że skoro są to zarobki pracownika to koszt dla spamera jest zapewne o kilkadziesiąt procent wyższy – trzeba przecież pokryć koszty stanowiska pracy i marzę usługodawcy.
Czytaj dalszą część »

