Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Jaka jest prawdziwa wartość złota?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 12.01.2010 | Komentarze (209) »

Myślę, że mógłbym się zgodzić z autorem blogu Reformed Broker, który napisał, że złoto jak każda inna rzecz na tym świecie nie ma żadnej wartości, jest bezcenne, albo ma dowolną wartość pomiędzy tymi dwoma ekstremami. Wszystko zależy od tego jaką wartość przypiszą złotu ludzie, którzy chcą go kupić lub sprzedać.

Przypominam sobie jednak, że jest spora grupa ludzi, która twierdzi, że najlepszym sposobem mierzenia wartości aktywów finansowych jest zmierzenie ich wartości w złocie. W Internecie można znaleźć wykresy indeksów giełdowych, walut a nawet innych surowców, których ceny wyrażano w uncji złota. Dzięki takim wykresom wyraźnie widać, zdaniem tej grupy ludzi, czy wartość aktywów finansowych naprawdę rośnie czy wzrost ich ceny jest tylko złudzeniem. Tak na przykład wygląda długoterminowy wykres DJIA (Dow Jones) mierzony w uncjach złota:

Czytaj dalszą część »

Konkurs Blog Roku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 12.01.2010 | Komentarze (8) »

Zgłosiłem swojego bloga do V edycji konkursu Blog Roku, w kategorii profesjonalne. Dziś właśnie, rozpoczyna się smsowe głosowanie na konkursowe blogi, które potrwa do 21 stycznia.

Wszyscy czytelnicy, którzy uważają, że wysokie miejsce w konkursie połechta moje ego i zmotywuje mnie do dalszej pracy na blogu mogą wysłać sms o treści B00137 na numer 7144. Koszt sms to 1,22 brutto. Uwaga: ‘0′ w treści to ‘zero’.

Z góry dziękuje za wszystkie głosy.

Obawiam się, że z jednego telefonu można wysłać tylko jeden sms. Dochód z wysłanych smsów, po potrąceniu kosztów operatora przekazany będzie na cele charytatywne.

W poprzedniej edycji konkursu fantastyczna postawa czytelników sprawiła, że blog z łatwością wszedł do pierwszej ‘10’… gdzie przepadł decyzją jury :) Może w tym roku jury będzie łaskawsze.

Skorzystam jeszcze z okazji, że piszę o blogu i dodam kilka zdań. Niektóre osoby pytają mnie o to, dlaczego zupełnie ignoruje marketing bloga. Nie zgadzam się z takim postawieniem sprawy. Gdy Forbes poświęcił blogu kilka akapitów to podzieliłem się tą wiadomością z czytelnikami. Ostatnio dowiedziałem się, że coś napisano o blogu na Wirtualnej Polsce.

Natomiast bardzo ucieszył mnie fakt, że Pan Wojciech Białek, o którego analitycznym warsztacie zawsze pochlebnie się wyrażałem, napisał (w komentarzu) kilka miłych słów o moim blogu i polecił tekst o boomie gospodarczym w Chinach.

Globalna bańka spekulacyjna na rynku nieruchomości?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 11.01.2010 | Komentarze (30) »

The Economist przygotował fantastyczną ilustrację do dyskusji jaka rozpętała się wokół przyczyn bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości. Większość uczestników dyskusji przyjęła pogląd, że spekulacyjna bańka na rynku nieruchomości miała globalny charakter i globalne przyczyny. Interaktywny wykres, który dzięki życzliwości The Economist, znajduje się na końcu tego tekstu,pozwala dokładnie prześledzić tworzenie się spekulacyjnego balonu na lokalnych rynkach nieruchomości – w odniesieniu do niektórych państw dane sięgają aż do 1980 roku. Poza indeksami nieruchomości warto sprawdzić także ceny realne i wskaźnik cen nieruchomości do przeciętnych dochodów.

Ja ‘wyciągnąłem’ dwa rysunki. Pierwszy pokazuje indeksy cen nieruchomości od 2000 do 2009 roku w Chinach, Hiszpanii, Irlandii, Japonii, Południowej Afryce, UK i USA. Warto zwrócić uwagę, że wzrost cen w USA był relatywnie niewielki w porównaniu z najbardziej gorącymi rynkami europejskimi. Interesujące wnioski wypływają także z porównania korekty spekulacyjnych wzrostów w początku dekady – okazuje się, że rynki w USA i w Irlandii ‘oddały’ najwięcej. Rynek chiński cały czas ustanawia nowe szczyty ale wzrost cen od 2000 roku wcale nie jest imponujący.

Za The Economist

Za The Economist

Czytaj dalszą część »

Polaków portret własny

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 10.01.2010 | Komentarze (19) »

Zapomnijcie o ankietach i badaniach opinii publicznej. Dużo więcej o Polakach możecie się dowiedzieć z własnej przeglądarki internetowej. Wystarczy włączyć opcje podpowiedzi przy wpisywaniu wyszukiwania. Google podpowiada na podstawie częstości wyszukiwań dzięki czemu można się dowiedzieć czego Polacy szukają w Google.

Dan Ariely pokazał różnice, jakie w oczekiwaniach co do partnerów, istnieją pomiędzy mężczyznami a kobietami wpisując w Google angielski odpowiednik ‘jak mogę sprawić by mój chłopak (moja dziewczyna)’. Paul Kedrosky chciał dowiedzieć się czegoś więcej o Kanadyjczykach. Powstał nawet cały blog poświęcony ‘podpowiedziom’ Google.

Ja przedstawię portret własny Polaków. Z minimalnym komentarzem, nawet bez podkreślania ‘szczególnie interesujących’ podpowiedzi. Tylko Polacy i Google.

Zacznijmy od Polaków zastanawiających się dlaczego są tacy jacy są. Co ich gryzie?

g - dlaczego jestem 

Wydawać by się mogło, że problemy Polaków zmieniają się wraz z wiekiem. Czy rzeczywiście tak jest? Oto co dręczą piętnastolatków:

Czytaj dalszą część »

Big Pharma – fakty i mity o marketingu i badaniach

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka, Społeczeństwo dnia 10.01.2010 | Komentarze (9) »

Od dawna już chciałem napisać coś o przemyśle farmaceutycznym, zwłaszcza o Big Pharma, czyli największych korporacjach, które zdominowały ten rynek. Tym co mnie zniechęcało jest fakt, że nie mam wystarczającej wiedzy by swobodnie poruszać się w tych dziedzinach. Nie oznacza to jednak, że nie mogę zwrócić uwagi czytelników na kilka istotnych zagadnień i zapoznać z wynikami kilku badań naukowych.

Inspiracją do napisania tekstu była dyskusja na Blog de Bart o tym jaki udział w cenie leków i w budżecie firm farmaceutycznych mają nakłady na badania i rozwój (R&D – research and development). Myślę, że w tej kwestii przeciwnicy Big Pharma mogą być dużo bliżej prawdy niż obrońcy przemysłu farmaceutycznego.

Marc-André Gagnon i Joel Lexchin w artykule The Cost of Pushing Pills: A New Estimate of Pharmaceutical Promotion Expenditures in the United States oszacowali koszty promocji leków w USA na 57,5 mld USD w 2004 roku czyli 24% wartości sprzedaży przemysłu farmaceutycznego w 2004 roku, która wyniosła 235 mld USD. W tym samym roku przemysł farmaceutyczny wydał 31,5 mld USD na R&D, czyli 13% wartości sprzedaży, przy czym kwota ta obejmuje PUBLICZNE ŚRODKI przekazane na prywatnych korporacjom na rozwój nowych leków. Czy te wyniki znacząco różnią się od rezultatów innych NIEZALEŻNYCH (nie sponsorowanych przez Big Pharma) badań? Nie.

Marcia Angell oszacowała udział marketingu (samego marketingu – bez kosztów administracyjnych) na 33% wartości przychodów sektora w 2001 roku. Uczyniła to na podstawie ekstrapolacji danych ze sprawozdania finansowego firmy Novartis, które rozdzielało marketing i administrację.

W 2006 roku Consumers International rozesłał ankiety do 20 największych europejskich firm farmaceutycznych. Na podstawie 5 odpowiedzi, które otrzymał ocenił, że wydatki na marketing stanowiły od 31% do 50% sprzedaży tych firm.

Dwa badania, z 1989 roku i 1993 roku, oszacowały, że wydatki na marketing stanowią odpowiednio 22,% i 24% całkowitej sprzedaży.

Wreszcie, profesor Prasad Naik w artykule The ‘Big Pharma’ Dilemma: Develop New Drugs Or Promote Existing Ones? oszacował, że wartość wydatków na marketing już istniejących produktów jako odsetek sprzedaży ogółem wzrósł od lat 70’ do czasów współczesnych z 32% do 39%. W tym samym czasie wartość wydatków na R&D jako odsetek sprzedaży wzrosła z 5% do 17% a wydatków na produkcję leków spadła z 43% do 23%. Dane dotyczą notowanych na giełdach firm farmaceutycznych.

Jest także analiza Public Citizen (tutaj mała uwaga: Public Citizen to centrolewicowy instytut badawczy i organizacja lobbingowa, stawiająca sobie za cel walkę z nadmierną władzą korporacji w USA i mająca w swojej agendzie min. walkę z energetyką jądrową), który w raporcie o Big Pharma przedstawił taką strukturę udziału zysków, wydatków na R&D i wydatków na marketing i administrację w przychodach ogółem firm farmaceutycznych z listy z Fortune 500 z 2002 roku. W tym miejscu warto zwrócić uwagę, że wydatki na administrację nie ‘powinny’ stanowić więcej niż kilka procent przychodów.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 09.01.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 09.01.2010 | Komentarze (10) »

Świeża porcja linków na weekend.

Grzegorz Zalewski zastanawia się dlaczego znany inwestor chciałby poinformować opinię publiczną, że kupił już kilka procent akcji fantastycznej, niedowartościowanej spółki i pragnie dokupić więcej jej akcji ponieważ uważa ją za świetną inwestycję? Przejaw altruizmu czy klasyczne pompuj i wciśnij ‘leszczom’ na górce? Polecam także komentarze pod tekstem.

Barry Ritholtz w fenomenalnej tyradzie przeciwko spiskowej teorii o Plunge Protection Team. Jego tok myślenia: czy PPT ma na celu zapobieganie gwałtownym spadkom na rynkach akcyjnych? Na początku poprzedniej dekady Nasdaq stracił 80% wartości. W 2008 roku S&P 500 stracił najwięcej od 1931 roku. Do jasnej cholery! Jak bardzo niekompetentna musi być tajna organizacja manipulująca rynkiem by ktoś został zwolniony?

Interesujący tekst o rozkwicie nowej religii: wyznawców Google. Google wkracza na rynek smartphonów można się więc spodziewać religijnej wojny z czcicielami Apple. Czuję się rozdarty wewnętrznie. Nie można przecież służyć dwóm Panom jednocześnie…

Kolejny lewicowo-faszystowsko-ekologiczny spisek naukowców. Wysadzanie w powietrze całej góry by z jej środka wydobyć węgiel i wrzucenie odpadów w doliny niszczy środowisko naturalne orzekli ekoterroryści w przebraniu naukowców. Polecam przeczytanie komentarzy pod tekstem – łatwiej będzie zrozumieć nastawienie ‘prawicy’ do ekologii.

Czytaj dalszą część »

Gdzie się podziała inflacja?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 08.01.2010 | Komentarze (26) »

Co najmniej od 2007 roku inwestorzy na rynkach finansowych straszeni są wizją szalejącej inflacji. Wraz z obniżaniem przez FED stóp procentowych, rozpoczęciem programów pomocowych FED i rządu, które w gruncie rzeczy sprowadzały się do ‘wtłaczania’ w system gospodarczy pieniędzy zwolennicy opcji inflacyjnej otrzymali w swoje ręce silny argument: twierdzą, że tak znacząca ekspansja monetarna musi się zakończyć wysoką inflacją. Tymczasem, półtora roku  po rozpoczęciu ekspansji pieniężnej wysokiej inflacji nie ma nawet na horyzoncie, nie wspominają o hiperinflacji (50% miesięcznie), która wydaje się zupełnie nierealna. Jak to możliwe?

Odpowiedź na to pytanie nie jest trudna i opiera się na konstatacji, że sama ekspansja monetarna nie wygeneruje wysokiej inflacji jeśli braknie mechanizmów przenoszących tworzone przez Bank Centralny pieniądze w obieg gospodarczy. Cóż z tego, że podaż pieniądza jeszcze kilka miesięcy temu rosła najszybciej w historii, że FED w kilka miesięcy podwoił wielkość swoje bilansu a rząd operuje na deficycie budżetowym w wysokości 10% PKB jeśli w gospodarce działają silne mechanizmy deflacyjne.

David Rosenberg we wczorajszej analizie pokazał cztery wykresy, które pokazują jakie czynniki sprawiły, że bezprecedensowa ekspansja monetarna nie wykreowała znaczącej inflacji. Popatrzmy na przykład co się dzieje z pieniędzmi wtłaczanymi przez FED i rząd do systemu bankowego:

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

Amerykańskie banki dosłownie ‘siedzą’ na górze pieniędzy. Nie jest to nieracjonalne zachowanie biorąc pod uwagę, że prowadzenie akcji kredytowej w tym klimacie gospodarczym jest ryzykowne a banki ‘siedzą’ także na miliardach dolarów toksycznych aktywów. By zabezpieczyć kapitał wystarczający do pokrycia ewentualnych strat banki ‘magazynują’ aktywa gotówkowe w swoich bilansach. Co się więc dzieje z akcja kredytową?

Czytaj dalszą część »

Ben Bernanke o stopach procentowych i bańce na rynku nieruchomości

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 07.01.2010 | Komentarze (100) »

Ben Bernanke wygłosił kilka dni temu ważne przemówienie na Corocznym Spotkaniu Amerykańskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w którym poruszył problem spekulacyjnej bańki na rynku nieruchomości oraz jej przyczyn. Przemówienie to spotkało się z dość ostrą krytyką wielu komentatorów i blogerów, którzy zarzucili szefowie FED, że nie chce lub nie potrafi dostrzec prawdziwych przyczyn kryzysu finansowego, do którego doprowadziło przekłucie spekulacyjnego bąbla na rynku nieruchomości.

W największym skrócie, Ben Bernanke po raz kolejny zanegował pogląd, że polityka niskich stóp procentowych prowadzona przez jego poprzednika Alana Greenspana była główną przyczyną bańki spekulacyjnej na rynku nieruchomości i zasugerował, że polityka monetarna nie jest skutecznym narzędziem do walki z bąblami spekulacyjnymi na aktywach finansowych.

Niestety, jest to tylko tekst na blogu, więc czytelników bliżej zainteresowanych tematem odsyłam do tekstu przemówienia Bernanke – moim zdaniem nie będzie to stracony czas ponieważ Bernanke wbrew wielu swoim krytykom posiada przyzwoity dorobek naukowy (ze specjalnością w Wielkiej Depresji). Ja natomiast przedstawię główne punkty argumentacji Bernanke. Kluczowym dla rozważań Bernanke jest poniższy wykres:

Za Ben Bernanke

Za Ben Bernanke

Co na nim pokazano? Na osi X pokazano ‘twardość’ lub ‘miękkość’ polityki monetarnej w poszczególnych państwach w latach 2002-2006. Na osi Y pokazano zmiany cen na rynku nieruchomości. Wykres uwzględnia 20 państwa, w tym USA. Z tej grupy 13 państw odnotowało większy wzrost na rynku nieruchomości niż USA. Z tej ‘trzynastki’ aż 11 państw prowadziło bardziej twardą (jastrzębią, ostrzejszą) politykę monetarną. Jeszcze inaczej: z 16 państw, które prowadziły twardszą politykę monetarną niż USA aż 11 odnotowało większy wzrost cen na rynku nieruchomości. Bernanke wyciąga z tej analizy logiczny wniosek: polityka monetarna a więc poziom stóp procentowych wyjaśnia zaledwie maleńką część zmian cen nieruchomości i nie ponosi znaczącej odpowiedzialności za powstanie bańki spekulacyjnej.

Czytaj dalszą część »

Dwa cytaty do wyboru

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 06.01.2010 | Komentarze (23) »

Cytat pierwszy:

Nie możemy zidentyfikować źródła pieniędzy, które popchnęły rynek w górę tak daleko i tak szybko (…) Wiemy, że rząd USA wydał miliardy dolarów by wspierać przemysł motoryzacyjny, rynek nieruchomości, banki i brokerów. Dlaczego nie miałby także wspierać rynku akcyjnego?

Charles Biderman, założyciel Trim Tabs

Cytat drugi:

Uważajcie na tych, którzy znaleźli się po niewłaściwej stronie rynku i teraz oskarżają manipulacje, kabalistyczne spiski, Plunge Protection Team i skaranie boskie. Ci ludzie, w gruncie rzeczy racjonalizują swoje błędne decyzje inwestycyjne.

Barry Ritholtz, założyciel Fusion IQ i twórca Big Picture

Gdy w siedemnastym wieku John Smith w Wirginii, zbudował oborę na najwyższym pagórku w osadzie i w czasie pierwszej większej burzy oborę trafił piorun i spalił ją doszczętnie to John Smith zbierał radę osady i oskarżał pierwszą lepszą rudowłosą kobietę o czary. W 2009 roku takie ‘numery’ nie przejdą. Gdy wbrew oczywistym sygnałom płynącym z rynku monetarnego zajęło się krótką pozycję na rynku i wbrew ruchom rynku uśredniało się tę pozycję to trzeba znaleźć winnego. Najłatwiej jest ogłosić ‘niecny’ rządowy spisek i zrzucić odpowiedzialność za swoje błędy na innych.

Wszyscy zdają sobie sprawę, że fenomenalny rajd od marcowych dołków nie byłby możliwy bez gargantuicznej, zsynchronizowanej, globalnej interwencji rządów i banków centralnych. Gdyby do niej nie doszło najprawdopodobniej świat doświadczyłby Wielkiej Depresji 2.0 Jest jednak gigantyczna różnica pomiędzy zapowiedzianą interwencją fiskalną, budżetową i monetarną a ukrytym ‘pompowaniem’ rynku tajnymi zakupami derywatów czy inną bezpośrednią interwencją na rynku akcji. O tym pierwszym wiedział każdy i każdy był w stanie określić skutki jakie dla rynku kapitałowego będzie miało ‘wtłoczenie’ miliardów dolarów w gospodarkę: poprzez programy pomocowe banków centralnych, bezpośrednio dokapitalizowanie sektora finansowego, udzielenie gwarancji czy tworzenie programów stymulujących rynek motoryzacyjny czy rynek nieruchomości. Na to drugie, jak przyznaje Charles Biderman, nie ma żadnych dowodów.

Czytaj dalszą część »

Liderzy i maruderzy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 05.01.2010 | Komentarze (14) »

‘Wpadły mi w ręce’ trzy interesujące wykresy pokazują istotne mechanizmy i procesy w gospodarce i na rynku akcyjnym w 2009 i 2010 roku.

The Economist opublikował listę gospodarczych liderów i maruderów w 2010 roku, utworzoną na podstawie tempa wzrostu PKB w 2010 roku. Lista wygląda tak:

Za The Economist

Za The Economist

Trzy rzeczy warte są podkreślenia. Po pierwsze, wykres pokazuje jak ‘ułomnym’ wskaźnikiem jest PKB. Wśród najszybciej rozwijających się państw kilka zawdzięczać będzie swój wzrost tylko i wyłącznie nowym projektom wydobywczym w sektorze ropy naftowej i gazu (na przykład Azerbejdżan, Katar, Turkmenistan, Angola czy Kongo). Warto zwrócić uwagę, że na listę liderów trafiły dwie bardzo duże gospodarki z BRIC: Chiny i Indie. Po trzecie, należy zwrócić uwagę jak bardzo ‘nadreprezentowany’ jest region CEE (Europa Środkowa i Wschodnia) na liście gospodarczych maruderów.

Czytaj dalszą część »