Nie mogę przejść obojętnie wobec artykułu Adama Roguskiego w poniedziałkowym Parkiecie o kierowanych do siebie nawzajem mega-emisjach w spółkach Fon i Atlantis, kojarzonych z inwestorem Mariuszem Patrowiczem. Adam Roguski opisywał te same operacje, które przedstawiłem w tekście Jak sprzedaż psa za milion złotych?
Rzecz w tym, że Adam Roguski pisał tak: Żeby być spółką o kapitale zakładowym 2 mld zł i ponad cztery razy wyższej wycenie rynkowej, nie trzeba być wielkim bankiem czy holdingiem energetycznym. Wystarczy znaleźć partnerskie przedsiębiorstwo i skorzystać z możliwości, jakie dają przepisy. (…)
Walory imienne są jednak uwzględniane przy wyliczaniu kapitalizacji. To kwestia kluczowa, ponieważ gdyby wspomniane megaemisje doszły do skutku, przy bieżących kursach Fon i Atlantis byłyby warte po 8,7 mld zł, co plasowałoby je obok Getin Banku, ING BSK czy energetycznych gigantów Enei i Tauronu.
W tym miejscu należałoby zapytać Adama Roguskiego dlaczego zakłada, że cena akcji Fon, która teraz wynosi 42 grosze (co daje kapitalizację 47 mln złotych przy 112 mln akcji) nie zmieni się po emisji ponad 21 miliardów akcji po cenie emisyjnej równej 10 groszy! Czyżby wizja Fonu i Atlantisu o wielomiliardowych kapitalizacjach potrzebna była dziennikarzowi Parkietu do roztoczenia optymistycznych wizji przed czytelnikami? Przecież Adam Roguski obserwuje rynek akcyjny na tyle długo by wiedzieć co się dzieje z kursami akcji firm, które decydują się na gigantyczne emisje akcji po cenach znacznie niższych niż cena rynkowa. Dlaczego więc zakłada, że tym razem będzie inaczej?
Czytaj dalszą część »






