Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Arytmetyka amerykańskiego raportu o PKB. Cz II

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 30.01.2010 | Komentarze (17) »

Około 60% wzrostu amerykańskiego PKB w IV kw. 2009 roku wykreowane zostało przez kategorię ‘zapasy’. Dodały one 3,7 punktu procentowego do 5,7% wzrostu. Skłoniło to niektórych analityków do komentarzy, że wzrost gospodarczy w IV kw. amerykańska gospodarka ‘zawdzięcza’ odbudowie zapasów przez prywatne przedsiębiorstw. Tymczasem, zapasy w IV kw. 2009 spadły. Czy do raportu wkradł się jakiś błąd?

Nie. Otóż, tym co dokłada się do wzrostu gospodarczego lub osłabia go jest zmiana jakiegoś wskaźnika w stosunku do poprzedniego kwartału. W III kw. amerykańskie firmy zredukowały zapasy o około 139 mld USD – to znaczy, w pewnym uproszczeniu, sprzedały o 139 mld USD więcej niż wytworzyły w tym samym czasie. W IV kw. 2009 roku amerykańskie firmy zredukowały zapasy o 33,5 mld USD. Tak więc w porównaniu z III kw. 2009 kategoria zapasy zanotowała lepsze rezultaty w IV kw. a tym samym ‘dołożyła’ się do wzrostu PKB.

Proszę więc zwrócić uwagę, że o ile znacznemu osłabieniu uległo tempo redukcji zapasów to nie rozpoczęło się jeszcze powiększanie zapasów. Zupełnie innym pytaniem jest jak duże będzie to powiększanie zapasów w okresie, w którym amerykańskie firmy przystosowują się do New Normal, czyli nowej rzeczywistości, która może oznaczać mniejszą skłonność do konsumpcji.

Na podobnej zasadzie, wydatki rządowe praktycznie nie wpłynęły na wzrost PKB w IV kw. 2009. Stało się tak mimo faktu, że rząd cały czas ‘wydaje’ pieniądze w ramach gigantycznego bodźca budżetowego. Po prostu, wydatki rządowe, choć bardzo duże, były na poziomie wydatków z III kw. 2009 roku.

Czytaj dalszą część »

Arytmetyka amerykańskiego raportu o PKB. Cz I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 30.01.2010 | Komentarze (3) »

Wczoraj Bureau of Economic Analysis opublikowało wstępne szacunki dotyczące amerykańskiego Produktu Krajowego Brutto w IV kw. 2009 roku. Zgodnie z raportem, amerykański PKB wzrósł w IV kwartale o 5,7%, a więc o 0,9 punkty procentowe powyżej prognoz na poziomie 4,8%.

W tym miejscu należy wytłumaczyć, że dane o amerykańskim PKB pokazują zanualizowaną zmianę kwartał do kwartału i pod względem metodologicznym fundamentalnie różnią się od danych z Polski czy z Europy. Co oznacza zanualizowana zmiana kwartał do kwartału?  Otóż, podawana w raporcie dynamika zmiany PKB określa hipotetyczną zmianę PKB w przeciągu najbliższego roku, przy założeniu, że dynamika zmiany byłaby w tym czasie taka sama jak z kwartału na kwartał. Na końcu tekstu podałem za BEA formułę do przekształcania zmiany kwartał do kwartału na zmianę zanualizowaną.

Należy także podkreślić, że dane, które opublikowano wczoraj są danymi wstępnymi, opartymi na danych niekompletnych i podlegających rewizji. Jeśli ktoś zada sobie trud by zobaczyć Technical Note, czyli coś w rodzaju informacji dodatkowej, to dostrzeże, że dane z grudnia są danymi prognozowanymi. BEA wyraźnie podkreśla ten fakt w swojej informacji dla mediów i informuje, że tzw. ‘drugie przybliżenie’ z realnymi danymi z grudnia opublikuje 26 lutego. Warto więc przypomnieć, że wstępny odczyt danych o zmianie PKB za III kw. 2009 wyniósł 3,5% a następnie został zrewidowana o prawie 30% w dół do 2,2%. Należy więc zachować ostrożność przy interpretacji tych danych.

Tym niemniej, nie da się zaprzeczyć, że dane o PKB w IV kw. są dobre, także w szczegółach. Prof. James Hamilton, jak zawsze, wykonał fantastyczną pracę i pokazał jakie komponenty odpowiadały za 5,7% wzrostu PKB w IV kw. Oto rezultat jego pracy:

Czytaj dalszą część »

A świstak siedział i zawijał w złotka

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 29.01.2010 | Komentarze (174) »

Zwolennicy standardu złota powtarzają dwa niezwykle silne argumenty na rzecz złotego pieniądza kruszcowego. Po pierwsze, twierdzą, że w takim systemie praktycznie nie występuje wysoka inflacja. Po drugie, argumentują, że w takim systemie nikt (ani rządy, ani banki centralne) nie jest w stanie zepsuć waluty.

Z całą pewnością zainteresuje ich więc tabela z tekstu Tym razem jest inaczej Rogoffa i Reinhart, przedstawiająca epizody inflacyjne w latach 1500-1799, a więc z epoki pieniądza kruszcowego. Warto zaznaczyć, że zdecydowana większość z wymienionych w tabeli państw, nie posiadała w tym czasie bankowości centralnej (Bank Anglii powstał w 1694 roku, Bank of Amsterdam w 1609 roku):

Za This Time is Different

Za This Time is Different

Łatwo zauważyć, że epizody wysokiej, nawet trzycyfrowej inflacji, nie były rzadkością w czasie istnienia reżimu pieniądza kruszcowego. W XVIII wiecznej Polsce i Korei inflacja roczna przekraczała 40% przez około 1/3 badanego okresu. Nawet najlepiej rozwinięte gospodarki tamtego okresu, Wielka Brytania i Holandia, nie ustrzegły się inflacji sięgającej, w niektórych latach, nawet 40% rocznie.

Druga tabela porusza jeszcze istotniejszy problem: kwestię tego, czy w systemie pieniądza kruszcowego możliwe jest ‘psucie waluty’. Zwolennicy standardu złota często używają argumentu, że w XX wieku dolar stracił ponad 90% swojej siły nabywczej. To prawda. Podobne zjawiska monetarne miał jednak miejsce na długo przed porzuceniem systemu pieniądza kruszcowego:

Czytaj dalszą część »

McKinsey o poziomie lewarowania

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 28.01.2010 | Komentarze (17) »

McKinsey Global Institute opublikował niedawno niemal stustronicowy raport o procesie delewarowania w globalnej gospodarce. Raport pełen jest pouczających wykresów wskazujących na sektory i państwa, które stoją przed koniecznością zmniejszenia dźwigni finansowej, na której operują.

Analitycy McKinsey GI tak podsumowali raport:

  • poziom lewarowania jest ciągle bardzo wysoki w niektórych sektorach i państwach a problem ten nie jest ograniczony do USA
  • z doświadczenia można powiedzieć, że proces delewarowania zawsze następuje po znaczących kryzysach finansowych
  • historycznie, epizody delewarowania były bolesne, trwały od 6 do 7 lat, zmniejszały wskaźnik dług do PKB o 25%
  • PKB spadał w czasie pierwszych lat procesu delewarowania a następnie gospodarka wchodziła w fazę ożywienia
  • jeśli historia miałaby być wskazówką, to powinniśmy się spodziewać wielu lat delewarowania w niektórych sektorach największych światowych gospodarek a proces ten powinien znacząco, negatywnie wpłynąć na zmianę PKB

Chciałbym dziś zwrócić uwagę czytelników na pouczające wykresy pokazujące poziom lewarowania poszczególnych państw oraz sektorów. Poziom lewarowania liczyć można na wiele sposobów. W przypadku całych gospodarek, państw największy sens ma podawanie wskaźnika dług do PKB. Taki wskaźnik obejmuje zarówno dług publiczny (rządowy) jak i prywatny (korporacyjny, w tym instytucji finansowych, i gospodarstw domowych. Do długu zalicza się zarówno dług wewnętrzny jak i zewnętrzny.

Tak wygląda wykres wskaźnika dług do PKB dla największych rozwiniętych gospodarek:

Czytaj dalszą część »

Sektory w długim i krótkim terminie

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 27.01.2010 | Komentarze (10) »

Przedwczoraj wspomniałem o całkiem prostej strategii sektorowej, czyli zalecającej przemieszanie kapitału pomiędzy różnymi sektorami rynku. Koncept strategii sprowadza się do założenia, że rynek akcyjny nie jest jednolity a w różnych okresach roku odmienne sektory posiadają relatywną siłę. Naturalnie, relatywna siła poszczególnych sektorów nie zależy tylko od okresu roku i można spojrzeć na nią w długim terminie.

Takie właśnie spojrzenie zaproponował kilka dni temu David Rosenberg, który pokazał zwroty z trzech dekad (80’,90’ i 00’) indeksu S&P 500 oraz zwrotu dla poszczególnych sektorów tego indeksu. Wykres przedstawia proste stopy zwrotu, bez dywidend, bez uwzględniania inflacji i kosztów (transakcje, podatki):

Za David Rosenberg

Za David Rosenberg

Czytaj dalszą część »

Czy masz problem z pewnością siebie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 26.01.2010 | Komentarze (36) »

Czytam właśnie Super Crunchers Iana Ayresa i jestem w trakcie rozważań autora o tym dlaczego proste modele statystyczne z reguły wykazują się większą trafnością prognoz niż eksperci. Bez wątpienia, jedną z przyczyn są błędy poznawcze, na przykład przecenianie wydarzeń o małym prawdopodobieństwie. Inną przyczyną można zobaczyć dzięki prostemu testowi.

Proszę odpowiedzieć na poniższe pytania sporządzając widełki, w których Waszym zdaniem na 90% znajduje się prawidłowa odpowiedź. Na przykład: jestem na 90% pewien, że Martin Luther King miał między 20 a 70 lat gdy umarł. Oczywiście można podać widełki dla pierwszego pytania jako 1 do 200, ale Waszym celem jest podanie jak najwęższych widełek (to kluczowe dla wyników testu), aczkolwiek z 90% prawdopodobieństwem zawierających prawidłową odpowiedź. Należy odpowiedzieć na wszystkie pytania. Prawidłowe odpowiedzi i komentarz znajduje się na odsyłaczem. Proszę najpierw odpowiedzieć na pytania i proszę postarać się nie używać Google.

  1. Ile lat miał Martin Luther King gdy umarł?
  2. Jak jest długość Nilu ( w km)?
  3. Ile Państw należy do OPEC?
  4. Ile ksiąg wchodzi w skład Starego Testamentu?
  5. Jak długa jest średnica Księżyca ( w km)?
  6. Ile waży pusty Boeing 747 (w kg)?
  7. W którym roku urodził się Mozart?
  8. Ile trwa ciąża u słonia indyjskiego?
  9. Jak jest odległość pomiędzy Londynem a Tokio (w km)?
  10. Jaka jest największa głębokość oceanów na Ziemi (w metrach)?

Czytaj dalszą część »

Strategia sezonowa Kaeppela

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 25.01.2010 | Komentarze (6) »

Planowałem napisać o strategii sezonowej Kaeppela dopiero po zrobieniu kilku historycznych testów tej strategii na warszawskiej giełdzie, jednak w związku z tym, że od jakiegoś czasu nie mogę znaleźć czasu na wykonanie tego zadania, postanowiłem najpierw zainspirować czytelników bloga do tworzenia podobnych strategii dla siebie przedstawiając wyniki strategii z amerykańskiego rynku.

Strategia Kaeppela opiera się na fenomenie sezonowości na rynku akcyjnym, czyli na tym, że w pewnych porach roku poszczególne sektory zachowują się relatywnie lepiej od całego rynku. Przykładem takiej sezonowości jest relatywna siła sektora technologicznego w okresie grudzień-styczeń na WGPW, którą pokazałem kilka tygodni temu. Warto przy tym zaznaczyć, że mogą istnieć związki przyczynowo – skutkowe pomiędzy cyklami w realnej gospodarce a relatywną siłą sektorów na rynku akcyjnych. Istnieją duże szanse, że nie rozważamy tutaj zwykłej korelacji.

Inwestor w strategii Kaeppela przesuwa inwestycje pomiędzy sektorem technologicznym, naftowym (angielski ‘energy sector’ to głównie segment naftowo – gazowy, to co nam kojarzy się z energią – elektrownie – to sektor użyteczności publicznej, czyli ‘utilities’), gotówką i złotem. W poszczególnych miesiącach zaangażowanie inwestora wygląda tak:

Miesiąc Sektor
Styczeń Technologia
Luty Energia
Marzec Energia
Kwiecień Energia
Maj Energia
Czerwiec Gotówka
Lipiec Gotówka
Sierpień Gotówka
Wrzesień Złoto
Październik Gotówka
Listopad Technologia
Grudzień Technologia

MarketSci Blog przetestował tę strategię od 1987 roku. Przeciętna, roczna stopa zwrotu dla strategii Kaeppela to 26,4%, dla kup i trzymaj na S&P 500 to 6,5%. Strategia osiąga te wyniki przy trochę większej rocznej zmienności, ale niższych przeciętnym i maksymalnym obsunięciu i wyższym współczynniku Sharpe’e. Wykres nie uwzględnia kosztów transakcyjnych i przyjmuje za dochodów z gotówki (lokat) połowę najbliższych, krótkoterminowych rynkowych stóp procentowych:

Czytaj dalszą część »

Czy brak pieniędzy to najważniejszy problem szkolnictwa wyższego? Cz II

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 24.01.2010 | Komentarze (26) »

Chciałbym jeszcze na chwilę powrócić do opracowania Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową na temat stanu szkolnictwa wyższego w Polsce. Czytelnicy komentujący poprzedni tekst zwrócili uwagę na problemy, napięcia bezpośrednio związane z kadrą naukową.

Dlatego chciałem dziś pokazać dwa wykresy pokazujące bardzo niepokojące zjawiska w polskim szkolnictwie wyższym. Pierwszy wykres przedstawia średnie wynagrodzenie pracowników naukowych Uniwersytetu Warszawskiego, od asystenta do profesora zwyczajnego i odnosi je do średniego wynagrodzenia w województwie mazowieckim:

Za Za Diagnoza stanu szkolnictwa wyższego w Polsce

Za Diagnoza stanu szkolnictwa wyższego w Polsce

O ile nie mam wątpliwości, że brak pieniędzy nie jest kluczowym problemem szkolnictwa wyższego w Polsce to uważam, że niskie wynagrodzenia pracowników naukowych w dużym stopniu odpowiadają za jakość wyższej edukacji. Myślę, że nic nie pokazuje problemu lepiej niż fakt, że adiunkt (a więc osoba co najmniej z tytułem doktora, z reguły kilka lat po obronie doktoratu) otrzymuje na drugim najlepszym polskim uniwersytecie 90% przeciętnego wynagrodzenia w województwie. Proszę mnie źle nie zrozumieć: problem nie polega na tym, że pracownicy nauki ‘przymierają głodem’ albo zarabiają niewiele. Większość z nich, to bardzo zdolni ludzie, którzy nie mają problemów ze znalezieniem dobrze płatnej pracy poza uczelnią! Rzecz w tym, że skoro znajdują pracę poza uczelnią to nie koncentrują się ani na badaniach naukowych (ale te mogą prowadzić w sektorze prywatnym) ani na działalności dydaktycznej.

Czytaj dalszą część »

Trzy cytaty z minionego tygodnia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 23.01.2010 | Komentarze (12) »

Cytat tygodnia:

Dalej uważam, że pomoc humanitarna, przeciętnie, nie przyśpiesza wzrostu gospodarczego. Ale pomoc humanitarna może złagodzić ludzkie cierpienia – tak jak wtedy gdy zagraniczny lekarz przekazuje szczepionki lub lekarstwa (W gruncie rzeczy dochody per capita mogą spaść jako rezultat tego, że część ‘słabych ogniw’ zostanie uratowana od śmierci).

Uważam także, że armia amerykańska jest w stanie bardzo dużo pomóc angażując się w działania bezpośrednio po katastrofie.

Wyobraźcie sobie amerykańskich żołnierzy wyzwalających Buchenwald. Czy jakikolwiek publicysta odważyłby się powiedzieć ‘Nie dawajcie im tych koców! Sprzedajcie je im!’, ‘Hej kolego! Znajdź sobie pracę!’, ‘Zła lekcja! Jak im teraz pomożecie, znów dadzą się złapać!’. Nie sądzę.

Tyler Cowen, profesor ekonomii, współtwórca Marginal Revolution

Profesor Cowen trafił w samo sedno. Czym innym jest pomoc w następstwie klęsk naturalnych, pomoc, której jedynym celem jest ulżenie cierpieniu a czym innym są działania na rzecz trwałego, samowystarczalnego rozwoju gospodarczego.

Cytat tygodnia numer 2:

Czy to nie zabawne, że gdy wchodzisz do biura firmy inwestycyjno-doradczej i widzisz wszystkich doradców finansowych oglądających CNBC? Daje mi to podobne poczucie pewności i zaufania, które miałbym gdybym wszedł do kliniki Mayo lub szpitala Sloan Kettering* i zobaczyłbym tam wszystkich lekarzy oglądających Ostry dyżur**.

Anonimowy manager funduszu inwestycyjnego w UBS

Czytaj dalszą część »

Czy brak pieniędzy to najważniejszy problem szkolnictwa wyższego? Cz I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 22.01.2010 | Komentarze (16) »

Na blogu prof. Krzysztofa Rybińskiego znalazłem link do opracowania Ernst & Young i Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową na temat stanu szkolnictwa wyższego w Polsce. Wybrałem z tego ponad studwudziestostronicowego opracowania kilka interesujących wykresów, które pokazują mocne i słabe strony szkolnictwa wyższego w Polsce.

Moim zdaniem, należy zacząć od porównania wydatków na szkolnictwo wyższe w Polsce i innych państwach mierzonych jako odsetek PKB. Z tego zestawienia wynika kluczowa uwaga: pieniądze z całą pewnością nie są największym problemem systemu wyższej edukacji w Polsce. Na studia wyższe wydaje się w Polsce większy odsetek PKB niż we Francji, Irlandii, Austrii, Belgii, Niemczech, Hiszpanii i Estonii. Z drugiej strony rezultat Polski jest niższy niż średnia dla całego OECD.

Za Diagnoza stanu szkolnictwa wyższego w Polsce
Za Diagnoza stanu szkolnictwa wyższego w Polsce

Oczywiście ktoś może powiedzieć, że 1,5% PKB Polski to nie to samo co 1,5% PKB Francji i będzie mieć rację. Rzecz w tym, że przedstawianie wydatków jako odsetku PKB pozwala na porównanie realnych możliwości Polski. Można więc porównać jeszcze wydatki na jednego studenta:

Czytaj dalszą część »