Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Ubezpieczenia OC – ciąg dalszy dyskusji z Panem Korwin-Mikke

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 20.03.2010 | Komentarze (56) »

Pan Janusz Korwin-Mikke zdecydował się na dłuższą polemikę z moim tekstem o ubezpieczeniach OC. W całości można ją przeczytać tutaj. Naturalnie, nie mógłbym sobie odmówić przyjemności powtórzenia swoich argumentów.

Zacznijmy od początku: uważam, że ubezpieczenia OC powinny być obowiązkowe ponieważ jest to najbardziej efektywny mechanizm zapewniający wszystkich uczestników ruchu drogowego, że inni kierowcy będą w stanie pokryć koszty spowodowanych przez siebie wypadków. Ubezpieczenia OC nie chronią bowiem posiadacza polisy lecz ofiary wypadków, które powoduje. Dlatego też, to czy posiadam ubezpieczenie OC nie jest moim dowolnym wyborem ponieważ mój lekkomyślny wybór może krzywdzić innych a moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się krzywda innych.

Oczywiście, podobny efekt dałoby zmuszenie wszystkich kierowców by złożyli na specjalnym koncie odpowiednią sumę pieniędzy, która będzie wykorzystana do pokrycia szkód w czasie wypadku. Nie mam nic przeciwko pozostawieniu kierowcom wyboru (OC albo zdeponowanie kwoty), ba, taki system istnieje w wielu państwach, między innymi w Irlandii. Rzecz w tym, że byłby dużo droższy niż klasyczne ubezpieczenia. Wystarczy wziąć 100 000 – 500 000 złotych (taką kwotę zapewne trzeba by zdeponować) i policzyć różnicę w oprocentowaniu rocznej lokaty i ‘lokaty na żądanie z sądownymi obostrzeniami’ by zorientować się, że taniej byłoby kupić OC.

Pan Korwin-Mikke zaczyna od stwierdzenia, że skoro ubezpieczenia w New Hampshire są nieobowiązkowe a liczba nieubezpieczonych jest w tym stanie niższa niż przeciętna w USA to oznacza to, że obowiązkowe ubezpieczenia powinno się znieść. Od razu widać, że Pan Korwin-Mikke nie przeczytał dyskusji, która się toczyła ani nie zapoznał się z tekstami źródłowymi. Liczba nieubezpieczonych w New Hampshire jest co prawda niższa niż przeciętna w USA, ale o kilka punktów procentowych wyższa niż liczba nieubezpieczonych w pobliskich stanach Nowej Anglii. Odsetek nieubezpieczonych kierowców waha się w USA od kilku procent w stanach Północnego-Wschodu do dwudziestu kilku procent na Południu. Jeśli anegdotyczny przykład NH do czegoś miałby służyć – to wskazaniu, że przymus ubezpieczenia zmusza kilka procent kierowców do wykupienia polisy, którzy bez przymusu tego by nie zrobili.

Przejdźmy teraz do najważniejszej łamigłówki statystycznej. Pan Korwin-Mikke napisał: Moja teza brzmi, że kierowcy nieubezpieczeni po przymusowym ich ubezpieczeniu jeździliby jeszcze ryzykowniej – a kierowcy ubezpieczeni po przymusowym zakazie ubezpieczenia się jeździliby jeszcze ostrożniej. Liczby cytowane przez Autora żadną miarą tej hipotezie nie zaprzeczają. Nie mogą – bo jest ona bez wątpienia prawdziwa

Tu dochodzimy do sedna. Przejawia się ono w tym czego w cytacie nie ma. Nie ma odnośników do badań naukowych, do danych statystycznych, do czegokolwiek co pozwoliłoby rozsądnemu człowiekowi na sprawdzenia tezy Pana Korwina-Mikke. Nie! Pan Korwin-Mikke wie, że jego teza jest prawdziwa. Niestety, ja takiej pewności o swoich sądach nie mam dlatego staram się potwierdzić to co piszę obiektywnymi danymi. Oto co wykazałem:

Nieubezpieczeni kierowcy statystycznie częściej powodują wypadki niż ubezpieczeni kierowcy. Pan Korwin-Mikke zgodził się ze mną, że przyczyna tkwi w awersji do ryzyka: Ci, którzy się ubezpieczają boją się ryzyka i jeżdżą ostrożniej – Ci, którzy nie wykupują OC mają niską awersję do ryzyka. Nie widzą potrzeby kupować OC i jeździć ostrożnie.

Otóż moim zdaniem powyższe fakty dowodzą tego, że styl jazdy zależy przede wszystkim od emocjonalno-intelektualnych właściwości kierowcy! To nie fakt posiadania ubezpieczenia OC lub nieposiadania ubezpieczenia OC jest statystycznie istotny przy skłonności do wypadków lecz awersja do ryzyka. Ta ostatnia nie zmienia się wraz z wykupieniem OC. Innymi słowy teza Pana Korwina-Mikke wcale nie musi być prawdziwa.

Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności przypomnienia, że w swoim poprzednim tekście Pan Korwin-Mikke sugerował, że ubezpieczenia OC są główną przyczyną wypadków i zachętą do ludobójstwa. Widzę więc olbrzymi postęp w formułowaniu publicystycznych tez.

Podsumowując ten fragment: by naukowo zbadać tezę Pana Korwina-Mikke konieczne jest przeprowadzenie dużego eksperymentu badawczego. Trzeba wybrać 10 000 nieubezpieczonych kierowców, skłonić by kupili OC i sprawdzić czy będą powodować więcej wypadków oraz znaleźć 10 000 ubezpieczonych kierowców, skłonić ich by nie odnawiali OC i sprawdzić czy będą powodować mniej wypadków. Dopóki taki eksperyment nie zostanie przeprowadzony teza Pana Korwina-Mikke jest jak kot Schrödingera: martwa i żywa jednocześnie. W sensie praktycznym: bezużyteczna.

Czytaj dalszą część »

Apple i Google

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 19.03.2010 | Komentarze (7) »

Kilkanaście dni temu inwestycyjny świat żył informacją, że kapitalizacja Apple dogniła kapitalizację Wal-Mart. Paul Kedrosky przedstawił pewien kontekst, przydatny do zrozumienia 205 mld dolarów kapitalizacji. Jest to:

  • cztery razy więcej niż globalny rynek smartphonów
  • pięć razy więcej niż globalny rynek muzyczny
  • 100 razy więcej niż globalny rynek aplikacji na smartphony
  • wystarczająco dużo by kupić HP, Dell, Hitachi i Xerox

Z jednej strony mamy więc pewne poważne symptomy przewartościowania, z drugiej strony fenomenalny model biznesowy i strategię. Tim Cook, dyrektor operacyjny Apple, powiedział niedawno o Apple: Jesteśmy najbardziej skoncentrowaną, skupioną korporacją o jakiej wiem, o jakiej czytałem i o jakiej mam wiedzę. Mówimy ‘nie’ dobrym pomysłom każdego dnia. Mówimy ‘nie’ świetnym pomysłom by utrzymać liczbę rzeczy, na których się skupiamy na odpowiednio niskim poziomie, by włożyć gigantyczną energię w realizację tych pomysłów, które wybierzemy. Stół, przy którym siedzicie mógłby pomieścić wszystkie produkty wytwarzane przez Apple  a jednak nasze przychody sięgają 40 mld USD.

Dziś chciałem pokazać dwa interesujące zestawienia, które znalazłem w sieci. Pierwsze zajmuje się aplikacjami na I-phona i I-pod Touch. Miesięcznie, około 58 mln użytkowników tych produktów, generuje około 250 mln USD przychodów, z których 70% trafia do deweloperów a 30% do Apple. Więcej interesujących danych znajduje się w poniższym zestawieniu:

Czytaj dalszą część »

Kilka powodów by zwrócić uwagę na Hiszpanię

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 18.03.2010 | Komentarze (13) »

Gdy w ostatnim czasie zajmowałem się kryzysem finansowym w Grecji, zwracałem uwagę, że mimo rozmiarów budżetowych problemów tego państwa, sytuacja Grecji nie stanowi dużego ryzyka dla strefy euro i Europy. Potencjalnie, dużo większe ryzyko tkwi w Hiszpanii. Dziś chciałbym zwrócić uwagę na kilka powodów, które potwierdzają taki tok myślenia.

Po pierwsze, Hiszpania jest dużo większym państwem niż Grecja. Hiszpańska gospodarka to 11% PKB strefy euro przy 2,7% Grecji. To oznacza, że Hiszpania może się okazać zbyt duża do uratowania

Po drugie, o ile sytuacja budżetowa hiszpańska rządu nie wydaję się być zła, to uwagę zwraca słabość sektora prywatnego, przede wszystkim poziom lewarowania sektora prywatnego:

Za Credit Suisse

Za Credit Suisse

Po trzecie, problem z dźwignią finansową dotyczy zarówno gospodarstw domowych jak i korporacji. W ostatnim raporcie McKinsey wskazał, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo delewarowania gospodarstw domowych, sektora nieruchomości komercyjnych, sektora korporacyjnego oraz finansowego:

Za McKinsey

Za McKinsey

Po czwarte, choć problemy budżetowe hiszpańskiego rządu nie są tak poważnego jak trudności w Grecji, to sytuacja budżetowa pogarsza duży deficyt budżetowe, przy relatywnie niskim stosunku długu publicznego do PKB. Co więcej, sytuację finansową sektora publicznego komplikuje decentralizacja państwa i bardzo duże uprawnienia regionów autonomicznych, na które przypada aż 2/3 wydatków publicznych.

Czytaj dalszą część »

Prywatyzacja, kapitalizacja, aktywność zawodowa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 17.03.2010 | Komentarze (20) »

Będę się dziś czepiał.

Gazeta Wyborcza odkryła, że Ministerstwo Skarbu sprzedaje dobrze prosperującą spółkę Merazet za 11 mln zł podczas gdy same tylko nieruchomości warte są 20 mln zł a cały majątek około 30 mln.

Po przeczytaniu połowy artykułu dowiedziałem się, że 11 mln złotych to cena minimalna za spółkę Merazet, która sprzedawana jest w przetargu publicznym. Ja naturalnie nie mam wątpliwości, że w procesie prywatyzacyjnym zdarzały się i zdarzają nadużycia, manipulacje i ordynarne oszustwa. Rzecz w tym, że przetarg publiczny to bardzo transparentny sposób sprzedaży spółki. Jeśli spółka warta jest 30 mln jak twierdzą pracownicy Merazet a za nimi Gazeta Wyborcza to zapewne znajdą się inwestorzy skłonni tyle zapłacić i cena minimalna nie będzie miała większego znaczenia.

Z drugiej strony, jeśli Merazet rzeczywiście wart jest 30 mln to czy istnieje jakiś rozsądny powód, dla którego cena minimalna jest tak niska? Ja takiego nie znam.

W tekście z Gazety Wyborczej znajduje się jednak ‘kwiatek’, który nie daje mi spokoju, i który zainspirował mnie do napisania tego tekstu. Prezes Merazetu powiedział tak: Zapytałem ministerstwo, czy aby nie doszło do pomyłki, bo razem z naszą spółką wyceniano znacznie mniejszy częstochowski Hutmar. Roczne przychody Hutmaru to 3 mln zł, a Merazetu – 33 mln zł. Mimo to ich akcje wyceniono na 37 zł, a nasze tylko na 15 zł.

O rany! Toż przecież człowiek siłą oderwany od pługa i zmuszony do inwestowania na giełdzie, w pierwszym tygodniu obecności na rynku akcyjnym uczy się, że wartość spółki nie określa cena pojedynczej akcji lecz kapitalizacja! Kapitalizacja to cena rynkowa akcji pomnożona przez liczbę akcji.

Jaki jest sens podawania, że akcje Hutmaru kosztują 37 zł a akcje Merazetu 15 skoro czytelnik nie ma pojęcia na ile akcji dzieli się kapitał akcyjny tych spółek? Okazuje się, że w przypadku Hutmaru jest to 345 000 a w przypadku Merazetu 897 500. Dawałoby to kapitalizację Hutmaru na 12,765 mln i Merazetu na 13,4625 mln złotych. Oczywiście nie wyjaśnia to kwestii niskiej ceny minimalnej Merazetu ale niesie dużo więcej informacji niż podanie jedynie ceny oferowanych akcji!

Czytaj dalszą część »

Radykalny liberalizm – paradoks

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 16.03.2010 | Komentarze (86) »

Do napisania tego tekstu zainspirowały mnie komentarze czytelników, krytyczne wobec mojego poparcia dla zakazu palenia w miejscach publicznych. W krytyce tej przewijała się myśl, którą świetnie ilustruje poniższy cytat: Ani kroku wstecz przed skrajną liberalną propaganda insynuującą jakoby człowiek mógł wybierać co dla niego lepsze! (to oczywiście ironia – T.)

Zagwozdka z radykalnym liberalizmem (RL) jest prosta. RL opiera się na założeniu, że ludzie to racjonalne i rozumne istoty, które pozostawione sami sobie są w stanie świadomie podejmować decyzje, które leżą w ich najlepszym interesie. Radykalni liberałowie często powtarzają ‘nie traktujcie ludzi jak bydło’, ‘ludzie sami wiedzą co dla nich najlepsze’, ‘ludzi nie trzeba do niczego przymuszać – jeśli coś jest dla nich korzystne to będą to robić’.

Radykalny liberalizm głosi także pogląd, że proponowany przez niego model społeczno-gospodarczy to najlepsze rozwiązanie pod słońcem. Nieskrępowany biurokratycznym ustawodawstwem wolny rynek zapewni ludziom szczęście i dobrobyt. Wszyscy ludzie (z wyjątkiem leniwych darmozjadów) skorzystają na postulowanych przez RL reformach.

1+1=2 i tak się składa, że ta sama liczba określa także poparcie społeczne (wyrażone w procentach) jakie partie radykalnie liberalne otrzymują w demokratycznych, wolnych wyborach Polsce. Innymi słowy, gdy ludzie mają możliwość zdecydowania czy chcą by radykalni liberałowie zaprowadzili wolnorynkowy porządek, w którym, przypomnijmy, wszystkim będzie się żyło lepiej, rozumni i racjonalni ludzie odsyłają radykalnych liberałów na margines sceny politycznej.

Mamy więc dwie możliwości. Ludzie rzeczywiście są racjonalni, rozumni i doskonale dostrzegają sprzeczności w radykalnie liberalnym modelu społeczno-politycznym. Wyrazem tego jest 2% poparcie dla radykalnych liberałów i 98% poparcia dla ‘zamordystów’, na przykład takich co utrzymują przymus komunikacyjnych ubezpieczeń OC, zakazują otwierać restauracje tylko dla Murzynów i rozważają wprowadzenie całkowitego zakazu palenia.

Druga możliwość jest taka, że ludzie nie są racjonalni i rozumni. Często podejmują decyzje sprzeczne z ich interesem – na przykład wtedy gdy regularnie oddają władzę ‘zamordystom’ a radykalnych liberałów odsyłają w pozaparlamentarny niebyt. Nieistotne są powody tej irracjonalności (propaganda, słaby poziom wykształcenia, nawyki komunizmu) – ważny jest fakt, że ludzie regularnie podejmują decyzję sprzeczne z ich interesem.

Czytaj dalszą część »

Problemy na amerykańskim rynku pracy

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 15.03.2010 | Komentarze (16) »

Trudności na amerykańskim rynku pracy głęboko zapadły do świadomości ekspertów ekonomicznych i politycznych. Większość z nich skupia się jednak na głównych danych, takich jak poziom bezrobocia czy liczba utraconych miejsc pracy. Zwłaszcza ten ostatni wskaźnik powinien działać otrzeźwiająco na wszystkich bagatelizujących rozmiary recesji w USA:

Za Econbrowser

Za Econbrowser

Najbardziej niepokojącym zjawiskiem na amerykańskim rynku pracy jest rosnąca od początku recesji średnia długość trwania bezrobocia. Na początku recesji, pod koniec 2007 roku, przy 5% bezrobocia przeciętna długość trwania bezrobocia wynosiła 17 tygodni. Następnie, długość trwania bezrobocia, zgodnie z przewidywaniami, rosła wraz ze wzrostem poziomu bezrobocia – zgodnie z trendem obserwowanym od 1947 roku. W 2009 roku nastąpiło ‘oderwanie się’ długości trwania bezrobocia od trendu wskutek dramatycznego wzrostu tego wskaźnika przy relatywnie niewielkim wzroście poziomu bezrobocia. Pokazuje to poniższy wykres:

Za Federal Reserve Bank of Chicago

Za Federal Reserve Bank of Chicago

Długotrwałe bezrobocie jest bardzo poważnym zjawiskiem gospodarczym i społecznym. Po pierwsze, gospodarstwa domowe dotknięte długotrwałym bezrobociem nie mają innego wyjścia i istotnie ograniczają konsumpcję co ma swoje oczywiste konsekwencje dla wzrostu gospodarczego. Po drugie, epizod długotrwałego bezrobocia trwale obniża dochody bezrobotnego – nawet po znalezieniu przez niego pracy! Po prostu, pozycja takich bezrobotnych na rynku pracy staje się słaba i bardzo trudno jest ją odbudować.

Czytaj dalszą część »

O wpływie wysokich cen papierosów na zdrowie społeczeństwa

Opublikowane przez Trystero w kategorii Polityka, Społeczeństwo dnia 14.03.2010 | Komentarze (94) »

Palenie papierosów zabiło około 100 mln ludzi w XX wieku. Prognozy Światowej Organizacji Zdrowia wskazują, że w XXI wieku ten nałóg może kosztować życie… miliarda ludzi.

Deliana Kostova, Hana Ross, Evan Blecher i Sara Markowitz w artykule pod tytułem Prices and Cigarette Demand: Evidence from Youth Tobacco Use in Developing Countries zbadały czy cena papierosów ma wpływ na odsetek młodocianych palaczy oraz intensywność ich nałogu. Baza danych liczyła około 350 000 nastolatków w wieku od 11 do 19 lat z dwudziestu państw rozwijających się, w tym z Polski.

Naukowcy, oprócz ceny wzięli także pod uwagę antynikotynowy sentyment, powszechność reklamy papierosów, siłę antynikotynowego przesłania mediów oraz istnienie restrykcji w dostępie niepełnoletnich do wyrobów tytoniowych. W tym miejscu, pojawia się niemiła niespodzianka: z rezultatów ankiety Global Youth Tobacco Survey wynika, że Polska jest jednym z państw o najwyższej ekspozycji niepełnoletnich na reklamę papierosów! To zaskakujące ponieważ podobno obowiązują w Polsce restrykcyjne przepisy dotyczące reklamy wyrobów tytoniowych.

Z przeprowadzonej analizy wynika, że cenowa elastyczność skłonności do palenia wynosi -0,63 a cenowa elastyczność intensywności nałogu wynosi -1,2. To znaczy, że wzrost ceny papierosów o 10% spowoduje spadek odsetku nastoletnich palaczy o 6,3% i spadek ilości wypalanych przez nich papierosów o 12%. Łącznie, wzrost ceny o 10% spowoduje popytu na papierosy o 18%.

Interesująco przedstawia się wpływ powszechności reklamy i restrykcji wobec sprzedaży papierosów małoletnim na odsetek palaczy. Wzrost powszechności reklamy o 10% (wzrost o 10% odsetka badanych, którzy ostatnio widzieli reklamę wyrobów tytoniowych)  powoduje wzrost odsetku palaczy od 11% do 19%. Z drugiej strony, idealne egzekwowanie zakazu sprzedaży papierosów nieletnim, w badaniu zaledwie 35% nastolatków nie zostało obsłużonych przy ostatniej próbie kupna papierosów, obniżyłoby odsetek palaczy z 10% do 3,5%.

Co ciekawe, zarówno powszechność reklamy jak i restrykcje oraz antynikotynowy sentyment nie wpływają znacząco na intensywność nałogu. Z czynników innych niż cena wyrobów tytoniowych na liczbę konsumowanych papierosów oddziałuje znacząco jedynie antynikotynowe przesłanie mediów.

Pomyślałem, że skoro już podjąłem temat palenia papierosów to skomentuję ostatnie wydarzenia związane z ustawą o całkowitym zakazie palenia papierosów w miejscach publicznych. Większość czytelników zapewne domyśla się, że jestem gorącym zwolennikiem takiego zakazu.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 13.03.2010

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 13.03.2010 | Komentarze (7) »

Kolejna porcja linków na weekend.

Coś dla miłośników teorii spiskowych: wśród kierowców, którzy uczestniczyli w wypadkach Toyoty, które łączone są z wadą pedału gazu 56% miało więcej niż 60 lat. Ten sam wskaźnik dla osób uczestniczących w ‘zwykłych’ wypadkach wynosi 16%. Aż 37% kierowców Toyoty miało powyżej 70 lat. Czyżby wadliwy pedał gazu dyskryminował  seniorów? Alex Tabarrok i Megan McArdle na tropie czegoś co może być jednym z większych skandali polityczno-gospodarczych 2010 roku.

Kolejny dobry powód by rzucić palenie. Badania nad 20 000 izraelskimi poborowymi pokazały, że palacze mają niższe IQ. Młodzi mężczyźni wypalający paczkę papierosów dziennie mieli przeciętnie o 7,5 punktów niższe IQ niż niepalący (94 IQ do 101 IQ przy średniej dla ludzi na poziomie 100 i odchyleniu standardowym 16). Oczywiście, to nie palenie powoduje niższe IQ (przynajmniej nic o tym nie wiadomo) to raczej niższe IQ skorelowane jest z tymi samymi cechami, które zwiększają skłonność do palenia.

Na swoim drugim blogu, na wyraźną ‘prośbę’ Adam Dudy zająłem się kwantytatywną analizą współczynnika cena/zysk. Dużo liczb i profesjonalnych pojęć co powinno zachęcić jednych i zniechęcić drugich.

Nawet 10 000 ofiar mogła mieć prowadzona przez amerykański rząd polityka zatruwania alkoholu przemysłowego w czasie Prohibicji. Co ciekawe, podobne pomysły (zatruwania) rozważa się w Wojnie z Narkotykami.

Wartości wkraczają do świata ETF. Utworzono ostatnio pięć ETF inwestujących zgodnie z wartościami: katolickimi, chrześcijańskimi, baptystycznymi, luterańskimi i metodystycznymi. Ta historia przypomniała mi o Vice Fund, czyli funduszu inwestującym w grzeszne korporacje. Porównanie wielkości zarządzanych aktywów nie wypada dobrze dla wartości…

Kontrowersyjny tekst o ’10 mitach’ dotyczących rosyjskiej demografii. Z artykułu wynika, że obawy o rosyjską demografię są wyraźne przesadzone. Mnie nie przekonał ale zawsze warto poznać przeciwny punkt widzenia.

Czytaj dalszą część »

O co zapytałbyś pozaziemską cywilizację?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 12.03.2010 | Komentarze (74) »

Tyler Cowen zainspirował mnie taką zagadką: gdybyś mógł poznać jedną wiarygodną informację statystyczną o pozaziemskiej cywilizacji to co chciałbyś wiedzieć? Myślę, że jest to interesujący punkt wyjścia do historycznych i ekonomicznych rozważań o cywilizacji.

Czytelnicy Marginal Revolution zgłosili mnóstwo propozycji. Zdumiewa mnie drastyczny antropocentryzm niektórych odpowiedzi, także tych zasugerowanych przez Cowena. Zwrot na kapitale, premia za ryzyko, wydatki rządowe jako odsetek PKB (jak mierzyć PKB?, w dolarach? – T.), śmiertelność noworodków, średnia długość pracy w tygodniu, oczekiwana długość życia w ziemskich latach – wszystkie te odpowiedzi zakładają, że pozaziemska cywilizacja (PZC) jest biologiczne, gospodarczo i ideologicznie podobna do cywilizacji ludzkiej.

Szczerze mówiąc, pierwszą rzeczą, która mi ‘wpadła do głowy’ było pytanie o średnie zużycie energii per capita. Po pierwsze, najprawdopodobniej istnieje jakaś wspólna miara energii. Po drugie, można oczekiwać, że podobnie jak w naszej cywilizacji, także w innych cywilizacjach, zużycie energii jest ściśle skorelowane z postępem gospodarczym i technologicznym. Proszę popatrzeć na zużycie energii per capita w poszczególnych państwach:

Czytaj dalszą część »

Globalne rynki akcyjne i rocznica minimum z marca 2009 roku

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy dnia 11.03.2010 | Komentarze (7) »

Dwa dni temu rynki finansowe na świecie obchodziły rocznicę minimum z marca 2009 (mierzonego poziomem indeksu S&P 500). W związku z tym, Bespoke przygotował zestawienie zmian na głównych rynkach akcyjnych od 9 marca 2009 do 8 marca 2010 – a więc w czasie trwającej hossy oraz zmian od szczytu ostatniej hossy do chwili obecnej – to jest od 9 października 2007 roku do 8 marca 2010 roku.

Co się okazało? Zgodnie z zestawieniem Bespoke, istnieją rynki akcyjne, które notują nowe historyczne szczytu, to znaczy są wyżej niż w październiku 2007 roku. Wśród tych rynków dominują ‘egzotyczne’ giełdy (Bangladesz – 95%, Sri Lanka, Tunezja – 88%, Liban, Wenezuela, Kolumbia, Mauritius, Ghana) ale są także ważne rynki giełdowe: Brazylia, Argentyna, Chile, Indonezja i Meksyk.

Z drugiej strony, giełdy w Bułgarii (-78%), Irlandii, Dubaju, Słowenii, Grecji, Serbii są ponad 60% poniżej szczytów z października 2007 roku.

Zaledwie siedem rynków giełdowych jest poniżej poziomów z marca 2009 roku, wśród nich są Ekwador i Słowacja (-27%). Liderami wzrostów w ostatnim roku są rynki wschodzące, w tym giełdy z regionu Europy Środkowej i Wschodniej. Od minimum w marcu 2009 roku giełda na Ukrainie zyskała 278%, w Rumunii 182% a w Rosji 162%. Argentyna, Sri Lanka, Turcja, Estonia, Węgry, Wietnam, Peru, Indie, Bangladesz, Litwa i Indonezja zyskały ponad 100%. Całe zestawienie znajduje się poniżej:

Czytaj dalszą część »