Pan Janusz Korwin-Mikke zdecydował się na dłuższą polemikę z moim tekstem o ubezpieczeniach OC. W całości można ją przeczytać tutaj. Naturalnie, nie mógłbym sobie odmówić przyjemności powtórzenia swoich argumentów.
Zacznijmy od początku: uważam, że ubezpieczenia OC powinny być obowiązkowe ponieważ jest to najbardziej efektywny mechanizm zapewniający wszystkich uczestników ruchu drogowego, że inni kierowcy będą w stanie pokryć koszty spowodowanych przez siebie wypadków. Ubezpieczenia OC nie chronią bowiem posiadacza polisy lecz ofiary wypadków, które powoduje. Dlatego też, to czy posiadam ubezpieczenie OC nie jest moim dowolnym wyborem ponieważ mój lekkomyślny wybór może krzywdzić innych a moja wolność kończy się tam gdzie zaczyna się krzywda innych.
Oczywiście, podobny efekt dałoby zmuszenie wszystkich kierowców by złożyli na specjalnym koncie odpowiednią sumę pieniędzy, która będzie wykorzystana do pokrycia szkód w czasie wypadku. Nie mam nic przeciwko pozostawieniu kierowcom wyboru (OC albo zdeponowanie kwoty), ba, taki system istnieje w wielu państwach, między innymi w Irlandii. Rzecz w tym, że byłby dużo droższy niż klasyczne ubezpieczenia. Wystarczy wziąć 100 000 – 500 000 złotych (taką kwotę zapewne trzeba by zdeponować) i policzyć różnicę w oprocentowaniu rocznej lokaty i ‘lokaty na żądanie z sądownymi obostrzeniami’ by zorientować się, że taniej byłoby kupić OC.
Pan Korwin-Mikke zaczyna od stwierdzenia, że skoro ubezpieczenia w New Hampshire są nieobowiązkowe a liczba nieubezpieczonych jest w tym stanie niższa niż przeciętna w USA to oznacza to, że obowiązkowe ubezpieczenia powinno się znieść. Od razu widać, że Pan Korwin-Mikke nie przeczytał dyskusji, która się toczyła ani nie zapoznał się z tekstami źródłowymi. Liczba nieubezpieczonych w New Hampshire jest co prawda niższa niż przeciętna w USA, ale o kilka punktów procentowych wyższa niż liczba nieubezpieczonych w pobliskich stanach Nowej Anglii. Odsetek nieubezpieczonych kierowców waha się w USA od kilku procent w stanach Północnego-Wschodu do dwudziestu kilku procent na Południu. Jeśli anegdotyczny przykład NH do czegoś miałby służyć – to wskazaniu, że przymus ubezpieczenia zmusza kilka procent kierowców do wykupienia polisy, którzy bez przymusu tego by nie zrobili.
Przejdźmy teraz do najważniejszej łamigłówki statystycznej. Pan Korwin-Mikke napisał: Moja teza brzmi, że kierowcy nieubezpieczeni po przymusowym ich ubezpieczeniu jeździliby jeszcze ryzykowniej – a kierowcy ubezpieczeni po przymusowym zakazie ubezpieczenia się jeździliby jeszcze ostrożniej. Liczby cytowane przez Autora żadną miarą tej hipotezie nie zaprzeczają. Nie mogą – bo jest ona bez wątpienia prawdziwa
Tu dochodzimy do sedna. Przejawia się ono w tym czego w cytacie nie ma. Nie ma odnośników do badań naukowych, do danych statystycznych, do czegokolwiek co pozwoliłoby rozsądnemu człowiekowi na sprawdzenia tezy Pana Korwina-Mikke. Nie! Pan Korwin-Mikke wie, że jego teza jest prawdziwa. Niestety, ja takiej pewności o swoich sądach nie mam dlatego staram się potwierdzić to co piszę obiektywnymi danymi. Oto co wykazałem:
Nieubezpieczeni kierowcy statystycznie częściej powodują wypadki niż ubezpieczeni kierowcy. Pan Korwin-Mikke zgodził się ze mną, że przyczyna tkwi w awersji do ryzyka: Ci, którzy się ubezpieczają boją się ryzyka i jeżdżą ostrożniej – Ci, którzy nie wykupują OC mają niską awersję do ryzyka. Nie widzą potrzeby kupować OC i jeździć ostrożnie.
Otóż moim zdaniem powyższe fakty dowodzą tego, że styl jazdy zależy przede wszystkim od emocjonalno-intelektualnych właściwości kierowcy! To nie fakt posiadania ubezpieczenia OC lub nieposiadania ubezpieczenia OC jest statystycznie istotny przy skłonności do wypadków lecz awersja do ryzyka. Ta ostatnia nie zmienia się wraz z wykupieniem OC. Innymi słowy teza Pana Korwina-Mikke wcale nie musi być prawdziwa.
Nie mogę sobie jednak odmówić przyjemności przypomnienia, że w swoim poprzednim tekście Pan Korwin-Mikke sugerował, że ubezpieczenia OC są główną przyczyną wypadków i zachętą do ludobójstwa. Widzę więc olbrzymi postęp w formułowaniu publicystycznych tez.
Podsumowując ten fragment: by naukowo zbadać tezę Pana Korwina-Mikke konieczne jest przeprowadzenie dużego eksperymentu badawczego. Trzeba wybrać 10 000 nieubezpieczonych kierowców, skłonić by kupili OC i sprawdzić czy będą powodować więcej wypadków oraz znaleźć 10 000 ubezpieczonych kierowców, skłonić ich by nie odnawiali OC i sprawdzić czy będą powodować mniej wypadków. Dopóki taki eksperyment nie zostanie przeprowadzony teza Pana Korwina-Mikke jest jak kot Schrödingera: martwa i żywa jednocześnie. W sensie praktycznym: bezużyteczna.
Czytaj dalszą część »

