Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Amerykańskie PIIGS czyli CAFINN*

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 28.02.2010 | Komentarze (10) »

Spodobała mi się rysunek w artykule o przyszłości hossy na amerykańskich obligacjach w weekendowym wydaniu Parkietu z ubiegłego tygodnia przedstawiający problemy budżetowe kilku amerykańskich stanów, w tym Kalifornii, Florydy i Nowego Jorku. Chciałem napisać o tym już kilka dni temu ale zdecydowałem się poczekać na więcej informacji o stanowych deficytach budżetowych.

Otóż, uwaga całego świata koncentruje się na Grecji, której deficyt budżetowy w 2009 roku wyniósł około 33,5 mld euro czyli 46 mld USD. Tymczasem deficyt budżetowy Kalifornii w roku budżetowym 2010, który rozpoczął się 1 lipca 2009 roku, wyniesie około 52 mld USD. Naturalnie, Kalifornia jest szóstą gospodarką świata, więc deficyt budżetowy Kalifornii wyniesie około 2,8% kalifornijskiego PKB (z 2008 roku). Warto więc zwrócić uwagę na mapę z Parkietu pokazującą sześć stanów z największym (wartościowo) deficyt budżetowym w roku fiskalnym 2010 roku:

Za Parkiet

Za Parkiet

Center on Budget and Policy Priorities (skłaniające się ku Demokratom) opublikowało pełne zestawienie stanowych deficytów budżetowych w roku budżetowych 2009, 2010 i 2011. Dane za rok 2010 obejmują planowany deficyt oraz dodatkowy deficyt po pierwszych 6 miesiącach roku fiskalnego. Dane za rok 2011 obejmują planowane deficytu budżetowe.

W 2010 roku deficyty budżetów stanowych wyniosą łącznie około 196 mld USD, około 29% łącznych budżetów. Co więcej, w 2011 roku ‘dołożone zostanie’ kolejne 103 mld USD deficytów stanowych, około 17% łącznych budżetów stanowych. Proszę jednak zwrócić uwagę, że jeśli trend z 2010 roku się utrzyma to rzeczywiste deficyty w 2011 roku mogą być nawet o kilkadziesiąt procent większe.

Czytaj dalszą część »

Płatnicy netto i beneficjenci netto UE w latach 2007-2013

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 27.02.2010 | Komentarze (7) »

Znów postanowiłem się ‘pobawić’ danymi i przerobiłem tabelę z Wikipedii stworzoną na podstawie raportu Open Europe. Pokazuje zagregowaną sumę wpłat do UE, wpływów z UE, wpływów netto oraz wpływów netto per capita w okresie 2007-2013. Dodałem roczne kolumny pokazuję roczne wpływy netto per capita oraz roczne wpływy netto jako odsetek PKB z 2009 roku – średnią dla okresu 2007-2013. Dane o PKB wziąłem z Wikipedii (przeliczyłem na euro po kursie z piątku: 1,3631).

Myślę, że poniższe zestawienie będzie interesującą pomocą edukacyjną. Należy jednak pamiętać, że jest to jedynie projekcja a realne przepływy pieniężne mogą być odmienne ze względu na niezdolność niektórych państw do wykorzystania 100% przyznanych im środków. O ile się nie mylę, wykorzystanie środków unijnych dla niektórych programów nie przekracza kilku procent w Bułgarii i ‘niskich’ kilkudziesięciu w Polsce. Tabela (w .png ze względu na problemy z formatowaniem)  :  

Na podstawie danych Open Europe

Na podstawie danych Open Europe

Dane o wpływach netto jako odsetku PKB, które otrzymałem nie odbiegają znacznie o tych, które pokazują wykresy z całkiem przyzwoitej prezentacji UKIE o budżecie UE w latach 2007-2013. Beneficjenci netto:

Czytaj dalszą część »

Zero Hedge o płatnikach i beneficjentach netto UE

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 27.02.2010 | Komentarze (9) »

Otrzymałem od jednego z czytelników bloga odnośnik do tekstu Zero Hedge o płatnikach i beneficjentach netto budżetu Unii Europejskiej. Mimo, że jakiś czas temu przestałem czytać Zero Hedge (o tym za chwilę) postanowiłem sprawdzić cóż interesującego Tyler Durden napisał.

Otóż, muszę przyznać, że idea, którą poruszył jest interesująca. Wnikliwi czytelnicy pamiętają, że pisałem niedawno o prawnych aspektach opuszczenia strefy euro (EMU). Zwróciłem uwagę, że w obecnym stanie prawnym taki krok byłby równoznaczny z opuszczeniem Unii Europejskiej a więc utratą wszystkich przywilejów związanych z członkowstwem w tej organizacji, między innymi utratą dostępu do wspólnego rynku. Zero Hedge podkreśla, że w przypadku Grecji oznaczałoby to także utratę pokaźnych wpływów z budżetu Unii Europejskiej ponieważ Grecja, jako jedno z nielicznych państw ‘starej unii’ jest beneficjentem netto Unii Europejskiej.

W tym miejscu na scenę wkracza amatorski research – znak firmowy Zero Hedge. Autor tekstu napisał o Niemczech, że corocznie wpłacają do budżetu UE 164 mld euro a otrzymują zaledwie 78 mld euro. Cytuję: (…) without Germany, the EU would not exist. The country, which receives €78 billion from the EU annually, pays out more than double that, or €164 billion, for a net impact of (€1,045) per capita. Zero Hedge zamieściło też stosowny rysunek:

Czytaj dalszą część »

Jeszcze o wypadkach drogowych i ubezpieczeniach OC

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 26.02.2010 | Komentarze (28) »

Po przeczytaniu kilku komentarzy postanowiłem jeszcze zrobić jedną prostą rzec: wrzuciłem do Excela dane o odsetku nieubezpieczonych kierowców według stanu i dane o liczbie śmiertelnych wypadków drogowych na 100 000 mieszkańców według stanu. Wyniki są interesujące.

Na osi OX pokazano liczbę ofiar śmiertelnych na 100 000 mieszkańców. Na osi OY odsetek kierowców nieposiadających ubezpieczenia OC.

Na podstawie danych: IRC i IIHS

Na podstawie danych: IRC i IIHS

Proszę nie przykładać zbyt dużej wagi do tego wykresu. Istnieje tysiące czynników, które wpływają na liczbę ofiar wypadków drogowych na 100 000 mieszkańców. Co więcej, chyba lepszym wskaźnikiem byłaby liczba ofiar na 100 mln przejechanych mil (kilometrów).

Na całe szczęście dla mnie, polemizuje z faktem, że ubezpieczenia OC są zachętą do ludobójstwa. Cóż, ten wykres tego nie potwierdza – wyraźnie widać, że stany z wysokim odsetkiem nieubezpieczonych kierowców mają wysoki wskaźnik wypadków.

W każdym razie, naprawdę łatwo jest siedzieć sobie w fotelu i wymyślać jak powinien być zorganizowany świat by żyło się lepiej. Niestety, by takie rozmyślania miały jakikolwiek sens trzeba je poprzedzić żmudnymi badaniami i przebić się przez kilobajty danych.

Na koniec jeszcze jedna uwaga: Qatryk w swoim komentarzu zasugerował, że problem OC można porównać do problemu rozszerzonej gwarancji, o którym kiedyś poruszyłem. Pisałem wtedy: Zaskakuje fakt, że bardziej skłonni do kupowania rozszerzonych gwarancji są mniej zamożni ludzie. Najwyraźniej mniej zamożni konsumenci chcą się zabezpieczyć przed niespodziewanym wydatkiem w przyszłości ponieważ są dużo bardziej wrażliwi na koszty zastąpienia zepsutego produktu. Niestety, w tym przypadku ma to negatywne skutki dla zamożności mniej zamożnych konsumentów ponieważ rozszerzone gwarancję są bardzo przewartościowane. Z drugiej strony, konsumenci, którzy mogą sobie bez problemu pozwolić na zakup nowego produktu w przypadku awarii mogą uniknąć ‘przepłacania’ za RG i skorzystać z niższej ceny produktu, która zapewne jest ‘subsydiowana’ wpływami z rozszerzonych gwarancji.

Czytaj dalszą część »

Pogromcy mitów: Korwin-Mikke o ubezpieczeniach OC

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii dnia 26.02.2010 | Komentarze (141) »

Pan Korwin-Mikke kilka tygodni temu napisał bardzo interesujący felieton o przepisach drogowych, w których oskarżył ubezpieczenia komunikacyjne, zwłaszcza OC, o to, że są główną przyczyną wypadków drogowych. W całości zacytuję stosowny akapit: Twierdzę natomiast, że główną przyczyną wypadków drogowych są ubezpieczenia komunikacyjne. Zwłaszcza OC. Wprowadzenie ubezpieczenia od odpowiedzialności cywilnej jest zachętą do zabójstw, jest zbrodnią ludobójstwa. Gdyby w Polsce odbyło się dziesięć procesów sądowych, w wyniku których sprawcy wypadków musieliby płacić pełne odszkodowanie, zostali na jego poczet wyrzuceni z mieszkania i nocowali na dworcu – to ludzie na pewno zaczęliby jeździć znacznie ostrożniej. Obecnie wiedzą, że odszkodowanie za nich płacą inni kierowcy – ci, co nie spowodowali żadnego wypadku! Jest to najgłębiej niesprawiedliwe, demoralizujące – i skutkuje ogromną liczbą wypadków. Człowiek nieubezpieczony jeździ znacznie – znacznie! – ostrożniej.

Niezwykle podoba mi się ten akapit ponieważ doskonale pokazuje sedno radykalnie liberalnej ideologii. Korwin-Mikke serwuje w nim pozornie logiczny koncept (człowiek nieubezpieczony jeździ ostrożniej) oparty na fałszywym założeniu i kompletnie sprzeczny z powszechnie dostępnymi danymi statystycznymi.

Przede wszystkim, ustalmy jedną rzecz: Korwin-Mikke pisał o obowiązkowych ubezpieczeniach OC. Trudno przecież uwierzyć, by ten radykalny zwolennik wolnego rynku zachęcał do brutalnego ograniczenia wolności zawierania umów i zdelegalizowania ubezpieczeń komunikacyjnych.

Zacznijmy od pewnej ciekawostki. Istnieje cywilizowane miejsce na świecie gdzie prawo nie wymaga posiadania komunikacyjnego ubezpieczenia OC – to stan New Hampshire (NH) w USA. Zapewne, czytelnicy zastanawiają się teraz jak wielkie rzesze rezydentów New Hampshire skorzystało z tej wolności od przymusu posiadania OC. Znam odpowiedź: 11%. Pozostałe 89% wykupiło ubezpieczenie OC chociaż nie jest ono obowiązkowe. Warto zwrócić uwagę, że średni odsetek nieubezpieczonych kierowców w USA w 2007 roku wyniósł 13,8%. Innymi słowy: mimo, że nikt nie zmusza rezydentów NH do posiadania OC i tak odsetek kierowców z OC jest wyższy w NH niż średnia dla USA.

W tym miejscu warto zwrócić uwagę na gigantyczny błąd jaki popełniają zwolennicy radykalnego liberalizmu (RL): zupełnie ignorują fakt, że większość ludzi obdarzona jest bardzo silną awersją do ryzyka. Nie wiem czy wśród zwolenników RL jest nadreprezentacja osób z uszkodzonym mechanizmem samozachowawczym – faktem jest jednak, że historia cywilizacji to historia szukania stabilności i bezpieczeństwa. Zapytajcie swoich znajomych ilu z nich nie wykupiłoby OC gdyby nie było obowiązkowe… Myślę, że wyniki nie będą odbiegać od przykładu z New Hampshire. Mówiąc prosto: ubezpieczenia są odpowiedzią na oczekiwania ludzi – to typowy mechanizm rynkowy!

Czytaj dalszą część »

Ile jest warta najcenniejsza spółka na świecie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 25.02.2010 | Komentarze (7) »

Kilkanaście dni temu Financial Times zasugerował, że narodowy, saudyjski koncern naftowy Saudi Aramco może być warty 7 bilionów dolarów. Chciałbym stworzyć jakiś kontekst dla tej liczby: to 13 razy tyle co polski PKB i 3,5 razy więcej niż łączna kapitalizacja 10 największych firm z indeksu S&P 500 (uwaga: dane z października 2009):

Za Bespoke

Za Bespoke

Tak wysoka wycena Saudi Aramco związana jest z gigantycznymi zasobami ropy naftowej, które posiada ta firma, ocenianymi na około 300 mld BoE – baryłek przeliczeniowych ropy. Poniżej wykres pokazujący koncerny naftowe z największymi rezerwami ropy naftowej:

Czytaj dalszą część »

Bloom box – Google czy Segway?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 24.02.2010 | Komentarze (23) »

Ogniwa paliwowe nie są wynalazkiem nowym a mimo to pierwsze medialne doniesienia o Bloom box wytwarzanym przez firmę Bloom Energy wywołały w USA gigantyczną dyskusję o przyszłości zaprezentowanego wynalazku. Nie trudno znaleźć powody takiej reakcji mediów, komentatorów i analityków.

Po pierwsze, przedstawione urządzenie istnieje. Nie jest prototypem, rysunkiem technicznym na deskach kreślarskich. Bloom box pracuje od kilku a nawet kilkunastu miesięcy w prawie 20 firmach – przy tym mówimy tutaj o takich korporacjach jak Google, Wal-Mart, FedEx czy eBay.

Po drugie, za biznesowym projektem Bloom Energy stoi firma Venture Capital z Doliny Krzemowe – Kleiner, Perkins, Caulfield and Byers – zespół ludzi, który ‘odkrył’ Netscape, Amazon i Google (ale także będący dużo bliżej ‘klapy’ niż sukcesu projekt Segway). Co więcej, według nieoficjalnych informacji Kleiner, Perkins, Caulfield and Byers zainwestował w projekt Bloom Energy ponad 100 mln dolarów. Łącznie w Bloom Energy zainwestowano już 400 mln USD.

Po trzecie, konstruktor ogniwa paliwowego i prezes Bloom Energy, K.R. Sridhar, nie jest kontrowersyjnym naukowcem – samoukiem lecz uznanym inżynierem z wieloletnim stażem pracy w NASA, wcześniej pracującym nad udanym projektem urządzenia mającego wytwarzać tlen na Marsie.

Po czwarte, Bloom box idealnie trafia w rynek z urządzeniem zdolnym efektywnie i ekologicznie wytwarzać energię elektryczną. K.R. Sridhar twierdzi, że urządzenie może wytwarzać energię elektryczną z gazu ziemnego w cenie 8-10 centów za kilowatogodzinę, a więc taniej niż koszt energii elektrycznej w wielu rejonach USA.

Zachęcam do obejrzenia 13 minutowego fragmentu programu 60 minutes w telewizji CBS, w którym przedstawiono urządzenie i jego twórcę:

 

Ogniwa paliwowe w elektrochemicznym procesie przetwarzają paliwo (wodór, gaz ziemny, biogaz). Są efektywne energetycznie. Gdy paliwem jest wodór nie występuje produkcja CO2 – w przypadku używania gazu ziemnego emisja CO2 jest niższa przynajmniej o 50% od tradycyjnych metod wytwarzania energii elektrycznej.

Czytaj dalszą część »

Societe Generale o długu publicznym

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 23.02.2010 | Komentarze (2) »

W poprzednim tekście o poziomie zadłużenia publicznego w Polsce wspomniałem o analizie Societe Generalne koncentrującej się na poziomie oficjalnego i poza-bilansowego zadłużenia publicznego oraz potencjalnych działaniach, które rządy będą musiały podjąć w celu zrównoważenia budżetów i ustabilizowania wskaźnika dług publiczny do PKB.

Zanim zajmiemy się tymi problemami wprowadzimy sobie jedną teorię i jedno pojęcie. Primary balance (surplus albo deficit) to bilans budżetowy po odrzuceniu odsetek płaconych od istniejącego długu). By ustabilizować wskaźnik dług publiczny do PKB (DPdPKB) rząd powinien operować przy primary balance (PB) równym różnicy pomiędzy wzrostem PKB a oprocentowaniem swojego długu. Dlaczego? W teorii, wzrost PKB oznacza proporcjonalny wzrost dochodów budżetowych – idea polega więc na tym, by wzrost dochodów budżetowych odpowiadał wydatkom rządu na odsetki od zaciągniętego długu.

Pokazałem już wykres przedstawiający wskaźnik DPdPKB oparty na oficjalnym i poza-bilansowym zadłużeniu państw. Wygląda on tak:

Za Societe Generale

Za Societe Generale

Dysponując powyższymi danymi oraz informacjami o strukturze budżetu z ostatniego okresu można łatwo pokazać jakie działania rządy będą musiały podjąć by ustabilizować wskaźnik DBdPKB oparty o oficjalne zadłużenie:

Czytaj dalszą część »

Peter Schiff: Nie sądzę bym kiedykolwiek się pomylił

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 22.02.2010 | Komentarze (69) »

Zdumiewa, zadziwia, fascynuje mnie admiracja jaką liberalne zakątki Internetu wyrażają wobec Petera Schiffa. Nie tylko zresztą liberalne zakątki Internetu, całkiem niedawno mainstreamowy Parkiet opublikował całostronicowy wywiad z tym analitykiem, przedstawiając Schiffa jako guru, który przewidział kryzys.

Problem nie jest jednak to, że inni ludzie uważają Schiffa za guru. Prawdziwe niebezpieczeństwo tkwi w tym, że sam Schiff uwierzył w swoją wyjątkowość. W jednym z udzielonych wywiadów Peter Schiff wypowiedział zdanie, które jest częścią tytułu tekstu, który czytacie. Powiedział: The reality is I don’t think I’ve been wrong on anything.

Był to wywiad z 30 maja 2008 roku. W wywiadzie tym Schiff prognozował, że:

  • ceny złota osiągną $1200 – $1500 do końca 2008 roku
  • ropa naftowa w 2009 roku kosztować będzie od $150 do $200 za baryłkę
  • dolar straci co najmniej 40%-50% wartości w najbliższym czasie

Rzut oka na wykresy złota, ropy naftowej i innych surowców oraz na wykres dolara wystarczy by przekonać się, że arogancja i ignorancja Schiffa sprawiła, że ‘wsadził’ on swoich zwolenników i klientów dosłownie na sam szczyt bańki spekulacyjnej na rynku towarowym. Pisałem kiedyś, że ‘rynkowy geniusz’ Schiffa przyniósł jego klientom od 40% do 70% strat w 2008 roku.

To nie był pierwszy przypadek, gdy Schiff okazał się niemal idealnym anty-wskaźnikiem. W udzielonym w 2002 roku wywiadzie, niemalże na samym dołku bessy, Schiff prognozował dalsze dramatyczne spadki amerykańskich indeksów giełdowych:

W czasie, w którym Schiff udzielał wywiadu DJIA był na poziomie 10 000 punktów. Peter Schiff z typową dla siebie arogancją prognozował spadek indeksu do 2000-4000 punktów. Wspomniał nawet o możliwości zejścia DJIA poniżej 2000 punktów i NASDAQ do 300 punktów. Miało się to stać w przeciągu kilku najbliższych lat. W rzeczywistym świecie: Dow Jones spadał do 7500 punktów, potem rozpoczął marsz w górę, który zakończył się na poziomie 14 000 punktów w 2007 roku.

Czytaj dalszą część »

‘Prawdziwy’ dług Polski: 208% czy 1550% PKB?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy dnia 21.02.2010 | Komentarze (16) »

We wrześniu 2009 roku Instytut Sobieskiego opublikował bardzo popularny w liberalnych zakątkach polskiego Internetu raport pod tytułem Wysokość długu publicznego Polski. Autor tego raportu, Paweł Dobrowolski, wykonał pożyteczną pracę i policzył pozabilansowe (off- balance sheet) zadłużenie Polski.

Pozabilansowy dług publiczny wynika przede wszystkim ze zobowiązań, które rządy będą realizowały w przyszłości, a które są już zapisane. Te zobowiązania najczęściej dotyczą systemu emerytalno-rentowego i systemu ochrony zdrowia. Budżety państw prowadzone są według księgowania kasowego – wydatek raportowany jest wtedy gdy następuje przepływ gotówki. Ale budżet można też prowadzić według metody memoriałowej i księgować wydatki w momencie powstania zobowiązania do nich.

W ‘normalnym’ budżecie uwzględniane są tylko te emerytury, które są wypłacane. W budżecie ‘memoriałowym’ uwzględnione są na przykład wszystkie emerytury ‘mundurowe’ i ‘pomostowe’, które państwo zobowiązało się wypłacać.

W raporcie Instytutu Sobieskiego (IS) policzono stosunek długu publicznego do PKB przy założeniu, że obecna polityka budżetowa zostanie utrzymana, poprzez zdyskontowanie kluczowych zobowiązań rządu w latach 2009-2043, przede wszystkim zobowiązań emerytalnych. Uwzględniono:

  • oficjalne zadłużenie
  • przyszłe zobowiązania funduszu emerytalnego
  • zobowiązania związane z KRUS
  • przyszłe koszty emerytur mundurowych, pracowników wymiaru sprawiedliwości i nauki
  • koszty funduszu emerytur pomostowych

Niestety, nieuwzględnienie wzrastających kosztów systemu ochrony zdrowia moim zdaniem rażąco zaniżyło wynik obliczeń, który wyniósł 208%. Innymi słowy, po uwzględnieniu zobowiązań pozabilansowych wskaźnik polskiego długu do PKB wzrósł z 47% do 208%.

Niezwykle istotna uwaga: takie obliczenia opierają się na założeniu, że polityka budżetowa się nie zmieni. Na przykład, że nie podniesiony zostanie wiek emerytalny, że nie zmieni się wysokość składki rentowej i tak dalej. To dlatego, tego typu obliczenia mają wartość pomocniczą i powinny służyć planowaniu długoterminowej polityki budżetowej. Po drugie, przy obliczaniu ‘prawdziwego’ zadłużenia publicznego należy przyjąć wiele założeń dotyczących kluczowych trendów ekonomicznych, budżetowo-fiskalnych, demograficznych i politycznych.

Zdumiewa mnie uwaga, którą takim analizom poświęcają liberalne zakątki Internetu ponieważ takie analizy są skomplikowanymi modelami statystycznymi – a więc dokładnie tym, co liberalne zakątki Internetu zaciekle krytykują. Naturalnie, nie mam nic przeciwko używaniu modeli statystycznych w ekonomii, więc takie analizy bardzo mnie interesują.

Nie potrafię więc zrozumieć dlaczego w polskim Internecie nie zrobiło ‘furory’ inne zestawienie pokazujące ‘prawdziwy’ dług Polski oraz 22 innych państw Unii Europejskiej, przygotowane przez eksperta z CATO i NCPA – Jagadeesh Gokhale. Analiza Gokhale powstała w styczniu 2009 roku i dotarłem do niej przez raport Societe Generale o potencjalnym kryzysie zadłużeniowym, związanym z zobowiązaniami pozabilansowymi. Poniższy wykres powinien być dobrze znany czytelnikom dobrych anglojęzycznych blogów – przedstawia on oficjalne i ‘prawdziwe’ zadłużenie kilku państw europejskich i USA:

Za Societe Generale

Za Societe Generale

Czytaj dalszą część »

Strona 2 z 24«12345»1020...Ostatnia »