Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Jingle mail, jingle mail

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 27.12.2009 | Komentarze (32) »

Wyobraźmy sobie taką sytuację: dwa lata temu na szczycie hossy na rynku nieruchomości w Arizonie kupiliśmy luksusowy dom na 500 000 USD. Przez dwa lata udało się spłacić 25 000 USD podstawowej kwoty kredytu. Jesteśmy więc winni bankowi 475 000 USD. Ale przez te dwa lata wartość kupionego przez nas domu spadła o 50% i w tej chwili wart jest tylko 250 000 USD. Mamy więc do spłacenia 475 000 USD zabezpieczone domem, który warty jest w tej chwili 250 000 USD. Co możemy zrobić?

W większości amerykańskich stanów możemy wrzucić klucze od domu do koperty (będzie wydawać metaliczny dźwięk) i wysłać ją bankowi. Oczywiście będziemy musieli się wyprowadzić. Na szczęście, wynajem pustego domów po drugiej stronie ulicy będzie nas kosztować 50% tego co miesięczna rata hipoteczna.

W większości amerykańskich stanów jedynym zabezpieczeniem kredytu hipotecznego jest, zgodnie z prawem, nieruchomość. Oznacza to, że jeśli w przypadku niewypłacalności dłużnika, bank nie otrzyma ze sprzedaży nieruchomości kwoty wystarczającej na spłatę kredytu to jest to problem banku i niewypłacalny dłużnik nie odpowiada pozostałym swoim majątkiem za tę ‘stratę’ banku. Dotyczy to także, tych dłużników, których teoretycznie stać na spłacanie kredytu hipotecznego, a którzy odsyłają klucze bankowi dokonując tak zwanej strategicznej niewypłacalności.

Wróćmy do przykładu z pierwszego akapitu. Trzy czynniki będą powstrzymywać właściciela ‘utopionej’ hipoteki przez strategiczną niewypłacalnością:

  • społeczne koszty niewypłacalności – strach przed opinią sąsiadów, niechęć do przyznania się do błędu, etc
  • koszty związane z utratą wiarygodności kredytowej – to najłatwiejszy do zmierzenia koszt strategicznej niewypłacalności
  • kod moralny – kierowana przez amerykańskie elity propaganda stara się przekonać Amerykanów, że strategiczna niewypłacalność indywidualnych podmiotów jest niemoralna

Ja chciałbym zwrócić uwagę na ostatni punkt ponieważ stanowi on fascynujący problem moralny i ekonomiczny. Trzeba bowiem pamiętać, że fala strategicznych niewypłacalności jest w tej chwili zdecydowanie niższa niż prognozy. Nie oznacza to, że jest mała. Według Wall Street Journal około 1 mln Amerykanów w 2009 zdecyduje się na strategiczną niewypłacalność. To sporo, ale to zaledwie ułamek z kilkudziesięciu milionów hipotek, które znajdują się ‘pod wodą’. Zwiększona fala SN oznaczać będzie realne straty finansowe dla sektora finansowego. Doskonale to tłumaczy dramatyczne starania władz USA, które robią wszystko by Amerykanie spłacali comiesięczne raty hipoteczne.

Czytaj dalszą część »

Świąteczna refleksja

Opublikowane przez Trystero w kategorii Bez kategorii, Społeczeństwo dnia 24.12.2009 | Komentarze (1) »

Święta i koniec roku sprawiają, że ludzie zaczynają pozytywniej patrzeć na świat. Ta właściwość świąt zaczyna z końcem przedświątecznych obowiązków (trudno być optymistą gdy do umycia zostało  12m2 okien) i kończy z początkiem noworocznej ‘gonitwy’ życiowej.

Jako osoba, ze skłonnością do pesymizmu, dostrzegam wiele potencjalnych zalet przejawiania pozytywnego nastawienia do życia, świata i innych ludzi przez cały rok. Naturalnie, nie musi to oznaczać rezygnacji z racjonalnej krytyki i zdrowego sceptycyzmu. Sedno sprawy tkwi w tym by nie znajdować przyjemności w życzeniu sobie tego co poniżej:

Za Internet

Za Internet

Nie twierdzę naturalnie, że taka pozytywna postawa to sekret do szczęścia w życiu ale jestem pewien, że z całą pewnością nie zaszkodzi w osiągnięciu tego celu.

Przychodzi taki czas gdy trzeba powiedzieć ‘sprawdzam’

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 23.12.2009 | Komentarze (80) »

24 marca 2009 roku Zezowaty Zorro napisał: Najpóźniej w III kw. Polska będzie w recesji. Uważnie obserwujcie i notujcie sobie w pamięci, kto co wam mówi o gospodarce, żeby osądzić post factum, kto jest idiotą, a kto szamanem.

W trzecim kwartale 2009 roku PKB wzrósł w Polsce o 1,7%. Polska nie wpadła w recesję do III kwartału, nie jest w recesji teraz. Wzrost gospodarczy w 2009 roku wyniesie sporo powyżej 1%. Tak więc podstawową kwestię mamy już rozstrzygniętą. Tym niemniej, z kronikarskiego obowiązku dodam, że jeszcze 23 lipca Zezowaty Zorro pisał: Za cały rok 2009 prawdopodobnie będziemy mieli lekką recesję, pomimo nieprawdopodobnego, stadnego optymizmu.*

Nie zwykłem reagować na zaczepki i wyzwiska ale jak napisałem w tytule przychodzi taki czas gdy trzeba powiedzieć ’sprawdzam’. Tym bardziej, że część czytelników mojego bloga z jakiegoś powodu czyta blog Zezowatego Zorro. Uznałem więc za stosowne pokazać czym skończyłoby się poważne traktowanie tego co pisze on na swoim blogu. Jakąś godzinę zajęło mi przebrnięcie przez setki wpisów od marca do października.

Zorro jest ekspertem totalnym. Zna się na klimatologii, wakcynologii, epidemiologii, politologii, naukach prawniczych, historii, inżynierii, fizyce, materiałach wybuchowych i na każdym rynku finansowym. Nie ma sensu sprawdzać walutowych wygibasów prognostycznych Zorro bo zmienia jest często i z reguły podaje ‘ale’ czyli scenariusz przeciwny. Dlatego sprawdziłem tylko to, co od marca Zorro pisał o rynku akcyjnym. Okazuje się, że Zorro przegapił rajd dekady w sposób bardzo spektakularny.

Pierwszy koniec hossy Zorro ogłosił już 16 kwietnia. Zapewniał wtedy, że WIG nie przekroczy 30 000 punktów i sugerował, że WIG20 zejdzie poniżej marcowych dołków: Nowe i odkrywcze jest to, że czas taniego, luźnego pieniądza w przewidywalnym horyzoncie się skończył (wszyscy gracze od carry trade muszą teraz turlać się po podłodze ze śmiechu – T.) To oznacza mizerny wzrost, poniżej potencjału, a w konsekwencji – niższe zyski. Ile? O połowę, zatem według wycen P/E trzeba przeskalować wykresy o połowę w dół. To zaś oznacza, że poziom 33k na WIG w roku 2010 realnie odpowiada szczytowi hossy. Czy zatem w tym ruchu WIG przeskoczy 30k? Zezowaty szczerze raczy wątpić. Patrząc dalej radzi nawet aktualizować kalendarze średniowiecza. Grunwald pękł, będziemy wspominać czasy początków chrześcijaństwa, po obu stronach łączącego sojuszników oceanu.

Drugi koniec hossy Zorro zobaczył 30 kwietnia: Mimo przepięknej pogody winszuję wszystkim odrobiny refleksji nad tym wszystkim, bo zdaniem zezowatego zbliża się czas wysiadania na tym gorącym odbiciu, jest tak duża euforia, takie wykupienie, że należy się kubeł zimnej wody.

Tydzień później, 5 maja, Zorro ogłosił trzeci koniec hossy: Zezowaty wyczuwa punkt zwrotny na walutach i giełdach. Dowód: Kontynent oderwał się dziś od wysp zupełnie. Oczywiście wczoraj mieli w Londku wolne, więc dziś muszą napakować.

12 maja hossa skończyła się ponownie na blogu ZZ. Zorro zapewnia: Koniec tego rajdu w zasięgu wzroku!

Czytaj dalszą część »

Co mają wspólnego Harvard i polscy przedsiębiorcy?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 22.12.2009 | Komentarze (3) »

Zupełnie ucichła już wrzawa wokół ‘afery opcyjnej’. Trudno w to uwierzyć ponieważ jeszcze kilka miesięcy temu poważni politycy postulowali sponiewieranie zasady ‘umów należy dotrzymywać’ za pomocą sejmowej ustawy. Tymczasem problem rozwiązał się ‘sam’ częściowo poprzez ugody zawarte pomiędzy bankami a przedsiębiorstwami, które straciły na opcjach walutowych a częściowo poprzez umocnienie złotego.

Trzeźwe spojrzenie na problem opcji walutowych doprowadzi jednak do kilku niepokojących konkluzji. Po pierwsze, szczyt zawierania kontraktów opcyjnych przypadł na pierwsze trzy kwartały 2008 roku a więc na sam szczyt notowań złotego. Paradoksalnie, także szczyt przedterminowego rozliczania kontraktów opcyjnych przypadł w okresie przesilenia na rynku. Wiele przedsiębiorstw wycofywało się z umów opcyjnych na wiosnę 2009 roku, gdy notowania złotego znajdowały się w pobliżu minimów. Po trzecie wreszcie, nikt już nie ma wątpliwości, że większość stratnych kontraktów opcyjnych miała charakter czysto spekulacyjny a ich zawarcie było konsekwencją dążeń do zminimalizowania kosztów polityki zabezpieczeń. To dążenie do ‘małych oszczędności’ doprowadziły do ‘wielkich strat’ ponieważ oznaczały wzięcie na siebie bardzo dużego ryzyka związanego z wystawieniem dużej liczby spekulacyjnych opcji call na euro – często wielokrotnie większej niż wpływy eksportowe firmy.

Takie zachowanie polskich przedsiębiorców spotkało się z uzasadnioną krytyką. Dziś chciałem zwrócić uwagę na fakty, który stanowią interesujący kontekst ‘afery opcyjnej’ w Polsce, a które być może pomogą zrozumieć postawę polskich przedsiębiorców.

Otóż, okazuje się, że dysponująca fenomenalnym sztabem doradców, zarządzana przez jednego z najzdolniejszych ekonomistów na świecie, organizacja z najwyższą wiarygodnością kredytową (AAA) i ciesząca się wielkim poważaniem popełniła dokładnie te same błędy co polscy przedsiębiorcy.

Harvard zawarł transakcje typu swap na stopy procentowe w USA, w których Harvard ‘obstawiał’ wzrost stóp procentowych w przyszłości, niemal na samym dołku wykresu stóp procentowych w 2004 roku. Transakcje te w skutek niedojścia do skutku zaplanowanych inwestycji okazały się czysto spekulacyjne. Swapy rozliczono w jednym z najgorszych możliwych momentów, przy minimalnych stopach procentowych w USA. Co więcej, w celu rozliczenia tych transakcji Harvard wyemitował obligacje akurat wtedy gdy spread pomiędzy oprocentowaniem obligacji podmiotów o najwyższym ratingu kredytowym i obligacji rządu USA był najwyższy – a więc Harvard musiał zaoferować bardzo korzystne warunki dla swoich kredytodawców. Gdyby tego było mało, Harvard był zmuszony do rozliczenia tych transakcji ponieważ nie był w stanie przedstawić zabezpieczenia transakcji swapowych ze względu na kryzys płynności, w który wpadł wskutek kryzysu finansowego. Ta historia niemal w 100% pokrywa się z doświadczeniami wielu polskich przedsiębiorców. Nawet po drugiej stronie transakcji zawartych przez Harvard był ‘dobry znajomy’ polskich firm – JP Morgan.

Czytaj dalszą część »

Do przeczytania: 21.12.2009

Opublikowane przez Trystero w kategorii Świat dnia 21.12.2009 | Komentarze (2) »

Kolejna porcja interesujących tekstów:

AT Inwestor o fundamentalnej niedoskonałości gospodarczych danych statystycznych.

Ile mieszkańców liczy największe amerykańskie miasto, w którym nie ma księgarni? 230 000 – tyle mieszkańców ma Laredo w Teksasie, w którym ostatnia księgarnia zostanie zamknięta w styczniu 2010 roku.

Tylor Cowen i komentatorzy z Marginal Revolution dyskutują o polskim Liberum veto.

Felix Salmon o funduszach hedge inwestujących w sztukę (padają jak muchy) i o sztuce jako alternatywnej inwestycji (nie sprawdza się).

Inspirujący tekst o wzlocie i problemach imperium gastronomicznego Gordona Ramsay’a.

Świetna wizualizacja rosnącego w poszczególnych hrabstwach w USA bezrobocia.

O potencjalnej walce konkurencyjnej pomiędzy dwoma gigantami nowych technologii: Google i Apple. Najbliższa bitwa toczyć się będzie w sektorze telefonii mobilnej.

Google już w przyszłym roku ma sprzedawać swój własny telefon.

Czytaj dalszą część »

Tylko krowa nie zmienia poglądów: Szewczak i deficyt

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 20.12.2009 | Komentarze (16) »

Janusz Szewczak uchodzi w niektórych środowiskach za doskonałego komentatora życia gospodarczego. Ten ‘niezależny’ analityk gospodarczy związany z narodowo-socjalistycznym środowiskiem politycznym (najpierw Liga Polskich Rodzin teraz jakaś egzotyczna kanapa o nazwie Naprzód Polsko) w jednym ze swoich ostatnich tekstów brutalnie zganił rząd Tuska i ministra finansów Rostowskiego za nieodpowiedzialną politykę budżetową czyli rządzenie przy bardzo dużym deficycie budżetowym. W szeroko rozpowszechnionym tekście z 27 listopada 2009 roku napisał między innymi: To jest jednak nieuniknione – dług będzie oscylował pod koniec 2010 r. w granicach 60 proc., a więc progu konstytucyjnego. Konsekwencje będą dla polskiego społeczeństwa szokujące i zaskakujące (…)

Minister Finansów i rząd tworzą tzw. dobre wrażenie na analitykach i rynkach kapitałowych. Jednak najważniejszy jest PR. Niby wszystko jest pod kontrolą, ale tylko na pozór. To zaś umożliwia MF dalsze pożyczanie, choć coraz drożej. Życie na kredyt trwa w najlepsze.

W najnowszym tekście z 18 grudnia napisał: Możemy więc wierzyć, jeśli chcemy, że nasz deficyt sektora finansów publicznych wynoszący już dziś 6,5 proc., a w 2010 r. ok. 8 proc., jak i deficyt budżetu nie są rekordowe i nie zagrażają stabilności polskich finansów publicznych. Kto chce, niech wierzy w lukrowaną rzeczywistość i przysłowiowe cuda na kiju. Możemy nadal zaklinać rzeczywistość, choć ta coraz bardziej skrzeczy.

Muszę szczerze powiedzieć, że ja także uważam, że w tej chwili największym zagrożeniem dla stabilności gospodarczej Polski jest sytuacja finansów publicznych. W dwóch wspomnianych tekstach Pan Szewczak jawi się jako zwolennik zdecydowanych działań na rzecz ograniczenia deficytu budżetowego i życia na kredyt – czym budzi moje szczere uznanie.

Dlatego uważam, że powinno wszystkich zainteresować to, co Pan Szewczak napisał niemal równy rok temu, 5 grudnia 2008 roku. Lead tego tekstu wygląda tak: Tylko Polska przejmuje się dziś deficytem budżetowym. Polski dogmat niskiego deficytu jest ciągle żywy. W przeciwieństwie do nas, Unia woli wyższy deficyt niż recesję. Totalna walka z recesją trwa już na całym świecie. Niestety nie u nas.

Dalej możemy przeczytać: Już cała Unia Europejska i Komisja Europejska – surowa strażniczka budżetowych rygorów i wskaźników z Maastricht – zaleca wręcz, aby rządy wydawały pieniądze i to jak najszybciej, by wspierały własną konsumpcję. Wydatki mają być lekiem na rosnący w siłę kryzys (…)

Tymczasem nasz minister finansów ogłasza publicznie, że nie będzie zwiększania wydatków publicznych, a wręcz przeciwnie zapowiada nowe cięcia w wydatkach budżetowych i walkę do końca o utrzymanie deficytu budżetowego na bardzo niskim poziomie 18 mld zł. Dla obecnej ekipy rządowej widać bardzo wyraźnie, że deficyt budżetowy jest celem samym w sobie. Czyżby było tak, że cały świat się myli, a tylko my wyłącznie mamy rację?

Ministerstwo Finansów twierdzi wbrew ponad 20 ministrom finansów Unii Europejskiej i wbrew ministrom z Azji, Ameryki, że „utrzymanie zaplanowanego, niskiego deficytu jest najlepszym sposobem na ograniczenie efektów kryzysu światowego w Polsce”. Nieomylność naszych ministrów jest niesłychanie dla Polski niebezpieczna.

Aj! Aj! Aj! To ja bardzo przepraszam Panie Szewczak ale jak Panu może przejść przez  gardło tak brutalna krytyka deficytu budżetowego w grudniu 2009 roku  gdy równo rok temu sugerował Pan, że polski rząd popełnia tragiczną pomyłkę starając się za wszelką cenę utrzymać niski deficyt? Ja rozumiem, że tylko krowa nie zmienia poglądów ale krytykowanie rządu za utrzymywanie wysokiego deficytu budżetowego gdy jeszcze rok temu zaklinał Pan rząd by ten zwiększył wydatki publiczne i walczył z recesją bez oglądania się na deficyt budżetowy przekracza granice niezależnej analitycznej przyzwoitości.

Czytaj dalszą część »

Akcji Citigroup wystarczy dla każdego

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 19.12.2009 | Komentarze (5) »

Tytuł niniejszej notki należy traktować jak najbardziej dosłownie. Po ostatnim rozwodnieniu kapitału związanym z emisją nowych akcji na spłatę pomocy rządowej otrzymanej w ramach TARP kapitał akcyjny Citigroup dzieli się na 28 260 770 000 akcji. Tak! Dwadzieścia osiem miliardów akcji – 4,22 akcji na każdego mieszkańca Ziemi (na świecie żyje jakieś 6,7 mld ludzi).

Jak wyliczył Bespoke, nie jest to jedyna firma, której walorami można obdzielić wszystkich mieszkańców naszej planety. To tego grona zaliczyć jeszcze można General Electric, Bank of America, Microsoft i Pfizer. Tabela pokazująca spółki z USA, które wyemitowały najwięcej akcji znajduje się poniżej:

Za Bespoke

Za Bespoke

Czytaj dalszą część »

Jak to się robi w Amazonie?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 18.12.2009 | Komentarze (59) »

W ostatnich kilku tygodniach bardzo dużo mówiło się o Amazonie, najczęściej w bardzo dobrym kontekście spółki, która odnosi spore sukcesy a cena akcji notuje historyczne maksima.

Ja chciałem napisać o Amazonie z zupełnie innej, osobistej strony. Otóż, w tym tygodniu zamówiłem kilkanaście książek w Amazonie. Zapłaciłem i już następnego dnia Amazon poinformował mnie, że wysyła część książek (dokładnie: jedną książkę) wcześniej a resztę wyśle w najbliższym czasie. Oczywiście, bez dodatkowych kosztów dla mnie – jak przypominał email. Przyjrzałem się wtedy zamówieniu i zauważyłem, że jedną książkę zamówiłem podwójnie. Zalogowałem się z zamiarem ‘odkręcenia’ tego ale nic nie mogłem zrobić poza przeczytaniem informacji o tym, jak książki można zwracać. Napisałem więc krótki list ze swojego konta o takiej mniej więcej treści: ‘nie chciałem zamówić dwóch tych samych książek, to pomyłka; mieszkam zillion kilometrów od Amazona, w Polsce, to już prawie Syberia, koszt odesłania książki pozbawia całą ideę odsyłania finansowego sensu; skoro paczka nie jest jeszcze wysłana to może mogliby zrobić dla mnie mały prezent i wyciągnąć z niej jedną książkę?’.

Kilka godzin później dostałem odpowiedź, takiej mniej więcej treści: ‘Amazonowi jest bardzo przykro, że nie chciałem zamówić jednej z dwóch wspomnianych książek; nie można anulować tego zamówienia bo jest ono już realizowane; Amazon rozumie, że odsyłanie książki nie ma finansowego sensu i proponuje bym przekazał ją lokalnej bibliotece… ponieważ Amazon z przyjemnością odda mi $25, które książka i jej wysyłka kosztowała’.

To jest coś co nazywam świątecznym duchem! Amazon zapytał jeszcze czy to rozwiązanie mi odpowiada i wyraził nadzieję, że wkrótce znów ‘wpadnę’ do Amazona. Gdy opowiadałem dziś tę historię znajomym pierwszą reakcją było: nie ma szans by coś takiego zdarzyło się w Polsce. No właśnie, czy aby na pewno? Może ktoś ma podobnie miłe przeżycia z zakupami internetowymi w Polsce?

Czytaj dalszą część »

Nouriel Roubini o spekulacyjnej bańce na rynku złota

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Rynek kapitałowy dnia 18.12.2009 | Komentarze (17) »

To co dr Doom napisał o rynku złota nie spodoba się wielu złoto-maniakom, tym bardziej, że do tej pory Roubini, może poza Schiffem i Faberem, był najchętniej cytowanym przez nich autorytetem (czego przynajmniej w odniesieniu do Schiffa nie rozumiem). Piękno tekstu Roubiniego tkwi w jego uporządkowanej prostocie. Jego główne tezy można przedstawić w trzech wyliczeniach.

Roubini zaczyna od prostej konstatacji dotyczącej czynników wpływających na wzrost cen złota:

  • obawa przed bardzo wysoką inflacją
  • obawa przed załamaniem się całego systemu finansowego i gospodarczego

Następnie Roubini trzeźwo zauważa, że w krótkim terminie nie występuje ani ryzyko hiperinflacji ani ryzyko totalnego krachu Dlaczego więc ceny złota rosną? Roubini podaje pięć powodów:

  • sposób ‘wychodzenia z kryzysu’ (przez finansowane deficytem bodźce fiskalne i budżetowe) kreuje obawy o inflację w średnim terminie
  • występuje duża nadpłynność w systemie finansowym, która powoduje stały dopływ pieniędzy do rynków towarowych
  • spada wartość dolara, w którym cena złota jest denominowana
  • podaż złota jest nieelastyczna co przy wzmożonym popycie ze strony banków centralnych i ‘złotych’ ETF powoduje wzrost cen surowca
  • istnieje, i wzrasta, ryzyko niewypłacalności ze strony suwerennych dłużników

Czytaj dalszą część »

Relacje inwestorskie: jak to się robi w Papui Nowej Gwinei?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Świat dnia 17.12.2009 | Komentarze (3) »

Dwa dni temu, zarząd firmy Cognor (dystrybutor wyrobów stalowych, zależny od Złomrex) zareagował na publikacje internetowe, których autorzy sugerowali, że spółka jest bliska upadłości. W raporcie bieżącym napisano: W związku z pojawiającymi się nierzetelnymi, negatywnymi informacjami dotyczącymi sytuacji finansowej spółki, Zarząd spółki COGNOR S.A. [Emitent] stanowczo zaprzecza takim informacjom i informuje, że sytuacja spółki jest stabilna (…)

Co więcej, firma poczuła się tak bardzo skrzywdzona wspomnianymi informacjami, że postanowiła złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa: Nadto Zarząd Emitenta informuje, iż mając na celu ochronę inwestorów w dniu 15.12.2009r. złożył do Komisji Nadzoru Finansowego zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez jednego z użytkowników popularnego portalu finansowego przez rozpowszechnianie na forum internetowym fałszywych i nierzetelnych negatywnych informacji na temat spółki publicznej (…)

W ten oto sposób anonimowy internauta piszący na forum Bankiera lub Parkietu, że Cognor to bankrut zderzył się z nieczułą korporacyjną biurokracją. Naturalnie, trochę sobie żartuję. Zarząd Cognor ma pełne prawo bronić dobrego interesów spółki a rozpowszechnianie kłamliwych informacji, że firma jest na krawędzi bankructwa interesom spółki szkodzi. Pytanie w tej sytuacji brzmi: czy warto?

Ktoś mógłby pomyśleć, że zarząd Cognor zareagował bardzo ostro. Cóż, myślę, że po zapoznaniu się z poniższą historią zmieni zdanie. Barry Minkow był w latach 80’ autorem wielkiego skandalu na NASDAQ i za oszustwa finansowe został skazany na 25 lat więzienia. Wyszedł po 7 latach w czym pomogło mu ‘nawrócenie się’. Został pastorem i założył instytut, którego głównym zadaniem jest szukanie oszustw finansowych. Enronu nie odkrył ale kilka dni temu opublikował raport o firmie InterOil, konkretnie o tym, że firma chwali się ‘światowej klasy’ złożami gazu w Papui Nowej Gwinei choć nie są to potwierdzone złoża – ani zgodnie z definicjami Komisji Giełd i Papierów Wartościowych (SEC) ani przez żadną firmę geologiczną. Press release jest tutaj.

Felix Salmon zwrócił uwagę na tę historię ze względu na kontrowersyjną reakcję jednego z pracowników InterOil  – managera do spraw kontaktów z mediami. Pani Susuve Laumaea napisała w emailu do Pana Minkowa między innymi:

Wspomniałeś o mnie w swojej gównianej propagandzie przeciwko InterOil. Jeśli o mnie chodzi to uważam, że jesteś śmierdzącym tchórzem najgorszego formatu, zazdrosnym i zawistnym skur…, który nie może się pogodzić z tym, że InterOil odniosła sukces (…) Jesteś przegraną pokraką życiową, kwaśnym winogronem (…)

Czytaj dalszą część »

Strona 10 z 24« Pierwsza...«89101112»20...Ostatnia »