Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Żyjemy w najbezpieczniejszym okresie w historii

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 28.09.2011 | Komentarze (40) »

Ponad roku temu zwróciłem uwagę na blogu na dosyć rozpowszechniony mit dotyczący przestępczości. Otóż, współczesnym ludziom wydaje się, że skala przestępczości osiągnęła w naszych czasach historyczne maksima.

Steven Pinker przekonuje natomiast, że prawdą jest coś zupełnie odwrotnego. Zdaniem Pinkera, profesora psychologii na Harvardzie, żyjemy w okresie o najniższym natężeniu przemocy w historii. Co więcej, Pinker przekonuje, że ograniczenie przemocy nie dotyczy jedynie przestępczości ale także konfliktów zbrojnych.

Na potwierdzenie przedstawia wykres pokazujący wskaźnik morderstw na 100 000 mieszkańców w kilku europejskich państwach.

Za Steven Pinker

Za Steven Pinker

Łatwo zauważyć, że w okresie ostatnich kilku stuleci wskaźnik morderstw zmniejszył się o rzędy wielkości – z kilkudziesięciu do około 1-2.

Podobne zestawienie można stworzyć dla wskaźnika ofiar konfliktów zbrojnych. Pinker pokazuje wykres zaczynający się po II wojnie światowej by pokazać trend w ostatnich dekadach. Z wyliczeń wynika jednak, że nawet gdyby wziąć pod uwagę dwie wojny totalne toczone w XX wieku to, relatywnie do liczby ludności świata, liczba ofiar konfliktów zbrojnych w XX wieku nie stawiałaby tego stulecia wśród najbardziej ‘krwawych’.

Za Steven Pinker

Za Steven Pinker

Badania z archeologiczne wskazują, że w społeczeństwach przedpaństwowych około 15% ludzi umierało w wyniku aktów przemocy. W pierwszych państwach wskaźnik ten spadł do 3%. W ostatnich dekadach, wskaźnik ten nie przekracza dla całego świata 1%, dla państw rozwiniętych 1/10 jednego procenta.

Spadek natężenia przemocy w cywilizacji ludzkiej Steven Pinker łączy z pięcioma procesami. Część z nich miało miejsce w odległej przeszłości, część z nich działa współcześnie. Pierwszym było pojawienie się państwowości, około 5 000 lat temu. Od późnego średniowiecza do XX wieku natężenie przemocy zmniejszał proces centralizacji władzy, z konsolidacją władzy sądowniczej i policyjnej. Trzecim procesem była ‘Rewolucja Humanitarna’ zapoczątkowana w Oświeceniu, która znacznie ograniczyła możliwości legalnego używania przemocy, także przez państwo. Czwarty proces rozpoczął się po II wojnie światowej i związany jest ze znacznym ograniczeniem konfliktów międzypaństwowych. Pinker wiąże ten trend z rozprzestrzenianiem się demokracji, współpracy międzynarodowej i handlu zagranicznego. Wreszcie piąta zmiana, która przyniosła Nowy Pokój związana jest z ograniczeniem wojen lokalnych i przemocy państwowej. Pinker łączy te zmiany z upadkiem komunizmu, które pośrednio ‘wygasił’ wiele zimnowojennych wojen domowych, rozwojem międzynarodowych sił pokojowej i rozszerzaniem katalogu praw człowieka.

Steven Pinker wyjaśnia to szerzej w poniższym wywiadzie:

Z mojego punktu widzenia, wyjaśnienie trendu spadku natężenia przemocy w ostatnich millenniach, wiekach i dekadach jest proste. Najzwyczajniej w świecie, konstrukcja systemu społeczno-ekonomicznego sprawia, że większość ludzi osiąga większe korzyści ze współpracy, z powstrzymywania się od przemocy przy rozwiązywaniu konfliktów niż z używania przemocy i agresji. Ta reguła obowiązuje na poziomie państw, grup społecznych i jednostek. Państwom bardziej opłaca się handlować niż prowadzić wojny. Mechanizmy demokratyczne sprawiają, że grupy społeczne preferują uzgodnić redystrybucje dochodów niż o nią walczyć zbrojnie. Rachunek zysków i ryzyka sprawia, że większość ludzi widzi dla siebie miejsce w legalnej części gospodarki.

Kiedyś już przedstawiałem na blogu prezentację Pinkera o spadku natężenia przemocy.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (40) do "Żyjemy w najbezpieczniejszym okresie w historii"

  1. jc powiedział(a):

    Hmm… cala ta analiza jakby odgornie zaklada, ze to postep spoleczny sprawil, iz ilosc zabojstw spadla. Zupelnie sie z tym nie zgadzam. W szczegolnosci rewolucja humanitarna oswiecenia w ogole moim zdaniem takiej redukcyjnej roli nie spelnila. Katalizatorem (tu oswiecenie posrednio mialo wplyw) byl natomiast postep naukowy, ktory sprawil, iz mozliwe stalo sie zaspokojenie podstawowych potrzeb wiekszej ilosci ludzi, koegzystencja bez nadmiernego rozlewu krwi. Rowniez lepsze poznanie naturalnych przyczyn smierci i mozliwosc ich ograniczenia (medycyna) posrednio sprawily, iz zycie stalo sie cenniejsze. Zycie wszystkich na srednio stalo sie lepsze, a zatem cenniejsze. Zmniejszala sie koniecznosc walki o przetrwanie kosztem innych.

  2. ignorant powiedział(a):

    Coś mi się tu nie podoba:

    Wykres przedstawia “world-wide battle deaths”!
    W drugiej wojnie światowej najwięcej ludzi zginęło nie w bitwach! Czy może coś przegapiłem?

    Pozdrawiam
    PS>

    Mechanizmy demokratyczne sprawiają, że grupy społeczne preferują uzgodnić redystrybucje dochodów niż o nią walczyć zbrojnie.

    No cytacik palce lizać :) – w tłumaczeniu na zwykły język, dzięki temu, że możemy ich przegłosować nie musimy ich napadać by im zabrać to co chcemy :)

  3. T powiedział(a):

    Pierwsze zdanie: “Ponad roku zwróciłem na blogu na dosyć rozpowszechniony mit dotyczący przestępczości.” wartałoby przeredagować.
    A poza tym artykuł bardzo ciekawy.

  4. brysio powiedział(a):

    Jeśli chodzi o procesy państwowotwórcze i związane z nimi ograniczenie przemocy to polecam “Barbarzyńską Europę” Modzelewskiego. Świetnie przedstawia on jak ograniczano przemoc. Najpierw królowie zadekretowali MOŻLIWOŚĆ okupu za rezygnację z krwawej zemsty. Następnie wprowadzili OBOWIĄZEK. No a już w czasach nowożytnych zakazano pojedynków (ach ten wstrętny tyran Richelieu, którego tak powinni nienawidzić wszelkiej maści korwiniści ;-)

  5. Trystero powiedział(a):

    @ księgowy

    Nie miej mi tego za złe ale nie chcę tu flejma religijnego. To nie jest tematyka bloga.

  6. rapi powiedział(a):

    “Z wyliczeń wynika jednak, że nawet gdyby wziąć pod uwagę dwie wojny totalne toczone w XX wieku to, relatywnie do liczby ludności świata, liczba ofiar konfliktów zbrojnych w XX wieku nie stawiałaby tego stulecia wśród najbardziej ‘krwawych’.”

    No to policzmy zgrubnie jakby to było gdyby uwzględnić II wojnę i okolice. Ludność świata średnio w latach 1925..1945: 2,2 mld. Liczba ofiar komunizmu + II wojny światowej: 100 mln (w zależności od różnych szacunków może wahać się -50/+100%) w ciągu 20 lat, czyli 0,23% ludności świata. To daje 230 ofiar na 100 000 ludności/rok. Dużo. Nawet gdyby przez pozostałą część wieku nikogo nie zabito(co oczywiście nie jest prawdą) to mielibyśmy w XX wieku średnią 43 ofiary/100 tyś/rok.

    Pinker zapewne ma rację jeśli chodzi o morderstwa. Trend ofiar wojennych po II wojnie światowej też jest niewątpliwy. Natomiast skala konfliktów (w sensie części populacji objętej działaniami wojennymi/terrorem) i skuteczność zabijania w I poł. XX w. to naprawdę duże “osiągnięcie”.

  7. rapi powiedział(a):

    #6 powinno być “0,23% ludności świata/rok”

  8. rapi powiedział(a):

    I jeszcze wyjaśnienie dlaczego te 0,23% na rok to dużo. Zakładając średnią długość życia 50 lat to rocznie umiera 2% populacji. Czyli ofiary wojen i totalitaryzmów w tym okresie (ok. 20 lat!) to ponad 10% wszystkich zgonów.
    Proszę to porównać ze straszną liczbą “w społeczeństwach przedpaństwowych około 15% ludzi umierało w wyniku aktów przemocy”.

  9. Statystyczny powiedział(a):

    A ja chętnie bym się dowiedział, ile ofiar kosztowały konflikty wywoływane w imię poszczególnych idei (co nie znaczy, że dla realizowania tych idei – liczy się dobre uzasadnienie konfliktu):
    1. Pax Romanum
    2. Niesienie jedynej prawdziwej, katolickiej, bądź protestanckiej wiary,
    3. Krzewienie europejskiej cywilizacji i kaganka oświaty (kolonizacja),
    4. Równość, wolność, braterstwo oraz prawa człowieka i demokratyzacja (gdzieś od Rewolucji Francuskiej, przez wojny Napoleońskie i rewolucję w Rosji do praw człowieka i demokratyzację niesioną Światu przez USA).
    Tylko w liczbach bezwzględnych – bez rozwadniania na 100 tys. osób.

  10. Czytelnik powiedział(a):

    “Spadek natężenia przemocy w cywilizacji ludzkiej Steven Pinker łączy z pięcioma procesami.”

    Według Pinkera poziom przemocy w historii ludzkości przybiera formę krzywej która z czasem opada. Problem w tym że to tak prosto nie wygląda – nie ma dowodów na wysokie natężenie przemocy w paleolicie, są dowody na jego wzrost z mezolicie/neolicie, a potem stopniowy spadek do czasów dzisiejszych. Więc ta krzywa powinna mieć kształt dzwonu.

    “Pierwszym było pojawienie się państwowości, około 5 000 lat temu.”

    Nie we wszystkich społecznościach wykształciła się państwowość, a mimo to wykazują się one mniejszą agresywnością.

    “Od późnego średniowiecza do XX wieku natężenie przemocy zmniejszał proces centralizacji władzy”

    Historia naszego państwa temu trochę przeczy – postępująca od XVI do XVIII wieku decentralizacja nie spowodowała jakiegoś wzrostu przemocy w Rzeczypospolitej szlacheckiej.

    “Trzecim procesem była ‘Rewolucja Humanitarna’ zapoczątkowana w Oświeceniu, która znacznie ograniczyła możliwości legalnego używania przemocy, także przez państwo.”

    XVIII wiek to czasy nieustannych wojen, nie widzę tego ograniczenia używania przemocy.

    “Czwarty proces rozpoczął się po II wojnie światowej i związany jest ze znacznym ograniczeniem konfliktów międzypaństwowych. Pinker wiąże ten trend z rozprzestrzenianiem się demokracji, współpracy międzynarodowej i handlu zagranicznego.”

    Ja bym to raczej powiązał z “zimną wojną”. Rozprzestrzeniania się demokracji w 20-30 latach po II wojnie światowej też nie mogę dostrzec, zaszło coś zupełnie odwrotnego.

    “Pinker łączy te zmiany z upadkiem komunizmu, które pośrednio ‘wygasił’ wiele zimnowojennych wojen domowych”

    A “wiele” innych na nowo rozniecił, remis ???

  11. Trystero powiedział(a):

    @ rapi

    Popełniłeś błąd w obliczeniach.

  12. ksiegowy powiedział(a):

    @Trystero

    Też się tego sie obawiałem – że taka tematyka może spowodować niepotrzebne dyskusje “pozamerytoryczne”.

    Ale przy okazji zapytam – czy jeśli chodzi o choroby zakaźne i biedę+głód wśród ludzi żyjących na ziemi, to chyba też sytuacja jest lepsza niż kiedykolwiek w historii.

  13. Czytelnik powiedział(a):

    @Trystero:

    “Z mojego punktu widzenia, wyjaśnienie trendu spadku natężenia przemocy w ostatnich millenniach, wiekach i dekadach jest proste….”

    A mi się wydaje zwyczajnie jest to wynik postępu technicznego i ekonomicznego, dzięki któremu min: ludzie nie muszą tak ze sobą konkurować o ograniczone zasoby materialne.

  14. Trystero powiedział(a):

    @ księgowy

    W kwestii chorób zakaźnych to nie zdziwiłbym się gdyby sama ospa zbierała w poprzednich stuleciach większe żniwo (jako % populacji) niż wszystkie choroby zakaźne w XX wieku.

  15. unnormal powiedział(a):

    do czynników dorzuciłbym bombę atomową:) wyposażenie największych mocarstw (które stanowią największy % ludności na świcie)w broń atomową skutecznie powstrzymuje ich od konfliktów między sobą.

  16. airborell powiedział(a):

    Na tym wykresie z wojnami kapitalnie widać poszczególne wydarzenia historyczne:

    1. Chińską wojnę domową (koniec lat 40.),
    2. Wojnę w Korei (przełom 40./50.)
    3. Wojnę w Indochinach (przełom 60. i 70.)
    4. Wojnę iracko-irańską (80.).

    Nie widać natomiast – i to ciekawe – wojen w Jugosławii. To tylko z naszej eurocentrycznej perspektywy był taki krwawy konflikt.

    Moim zdaniem trudno tu mówić o trendzie, bo każda wojna jest swego rodzaju “czarnym łabędziem”. Jedno wydarzenie historyczne może drastycznie zmienić cały wykres.

    I byłbym bardzo ciekaw, jak wyglądał analogiczny wykres za okres, powiedzmy, 1850-1914. Najpierw miałbyś zapewne duże czerwono-niebieskie słupki (wojna krymska, francusko-austriacka, trzy kampanie Bismarcka, wojna secesyjna, wojna o wyzwolenie Bułgarii), a potem długi okres pokoju (z nielicznymi wojenkami kolonialnymi, przypominającymi obecne kampanie USA/NATO przeciw Serbii czy Irakowi).

    I w roku, powiedzmy, 1900, też ktoś mógłby powiedzieć, że: “Najzwyczajniej w świecie, konstrukcja systemu społeczno-ekonomicznego sprawia, że większość ludzi osiąga większe korzyści ze współpracy, z powstrzymywania się od przemocy przy rozwiązywaniu konfliktów niż z używania przemocy i agresji. Ta reguła obowiązuje na poziomie państw, grup społecznych i jednostek”. Nic nie jest dane raz na zawsze. Reguła Thomasa L. Friedmana, że nigdy w dziejach żadne państwa, w których jest McDonald’s, nie walczą przeciw sobie, zdezaktualizowała się dwa lata po jej ogłoszeniu (wojna NATO z Serbią).

  17. _dorota powiedział(a):

    Myślę, że większe konflikty niebawem się pojawią, już widać ich zarzewie.

    1. Przeludnienie w krajach rozwijających się – możliwe dalsze wojny wewnętrzne (typu “arabska wiosna”) i konflikty na tle dostępu emigrantów do krajów rozwiniętych (popatrzcie, co się dzieje na Lampedusie, pomnóżcie przez 100).

    2. Wojny o dostęp do ograniczonych i wyczerpujących się zasobów naturalnych – np. do zasobów wody (przykład pierwszy z brzegu – Bliski Wschód).

    Sądzę, że społeczeństwa Zachodu zostaną postawione przed trudnym etycznie wyborem – czy przyjąć setki tysięcy uchodźców na swoje terytorium (i bezterminowo wyżywić), czy strzelać do nich na granicy. Lampedusa jest przeciekawym przykładem, jak wyczerpuje się cierpliwość.

    Podsumowując – niektóre części globu są przeludnione. Niestety nie ma innego sposobu na rozwiązanie tego problemu jak konflikt zbrojny redukujący zasoby ludności.

  18. Trystero powiedział(a):

    @ airborell

    I byłbym bardzo ciekaw, jak wyglądał analogiczny wykres za okres, powiedzmy, 1850-1914. Najpierw miałbyś zapewne duże czerwono-niebieskie słupki (wojna krymska, francusko-austriacka, trzy kampanie Bismarcka, wojna secesyjna, wojna o wyzwolenie Bułgarii), a potem długi okres pokoju (z nielicznymi wojenkami kolonialnymi, przypominającymi obecne kampanie USA/NATO przeciw Serbii czy Irakowi).

    W rzeczy samej. A 10 mln ludzi, których pochłonęło belgijska kolonizacja Konga pod koniec XIX wieku już nie zdołało zaprzątnąć Twojej uwagi.

    W sumie pominąłeś też powstanie Tajpingów, które przyniosło kilkanaście razy więcej ofiar niż Wojna Secesyjna, ale ono było w połowie stulecia więc potwierdza Twoją tezę.

    Oczywiście masz rację, że analizowanie trendu tylko z ostatnich 50 lat może doprowadzić do błędnych wniosków. Trend z ostatnich kilku tysięcy lat jest bardziej wiarygodny.

  19. airborell powiedział(a):

    “W rzeczy samej. A 10 mln ludzi, których pochłonęło belgijska kolonizacja Konga pod koniec XIX wieku już nie zdołało zaprzątnąć Twojej uwagi. ”

    Wydaje mi się, że jednak mówiliśmy o “battle-deaths”, a nie o ludobójstwie czy czystkach etnicznych. “Battle-deaths” w wojnie secesyjnej było jednak kilka razy więcej niż w ciągu powstania Tajpingów.

  20. brysio powiedział(a):

    @airborell
    Do tego co robili Belgowie w Kongu bardziej pasuje określenie “czystka ekonomiczna”.

  21. Bulwersator powiedział(a):

    “Podsumowując – niektóre części globu są przeludnione. Niestety nie ma innego sposobu na rozwiązanie tego problemu jak konflikt zbrojny redukujący zasoby ludności.”

    Potworna i mordercza bzdura. Innym rozwiązaniem jest postęp techniczny umożliwiający na większy/wydajniejszy dostęp do surowców róznego typu.

  22. szopen powiedział(a):

    @bulwesator
    Postęp techniczny ułatwiający dostęp spowodować tez może większe zużycie tych surowców, a ich liczba nie jest nieograniczona. Chociaż konflikt zbrojny jako sposób redukcji ludności jest dla mnie obrzydliwy, to jednak liczbę ludności _jakoś_ dobrze by było zmniejszyć.

    A co do artykułu
    1) Pod jedną z dyskusji pisałem o kwestii własnych doświadczeń. Przed studiami nigdy mnie nie napadnięto. W czasie studiów byłem dwa razy pobity, a ilka razy skakały do mnie grupy młodzików. Od tego czasu do dzisiaj po prostu boję się samotnie wychodzić na miasto. Ciekawe, czy dałoby się zweryfikować hipotezę, że postrzeganie przestępczości jako wysokiej wynika z doświadczeń w okresie młodości — gdy ludzie więcej ryzykują, częściej popadają w konflikty itd.

    2) Jeżeli skłonności agresywne są dziedziczne (a czemu by nie miały być), to być może spadek agresywności spowodowany jest tym, że agresywne osobniki są eliminowane z puli genów w trakcie wojen, a także przez społeczeństwo (agresywni podlegali np. karze śmierci, przez to nie przekazywali agresywnych skłonności dalej, albo trafiali na lata do więzień z taką samą konsekwencją).

  23. Bulwersator powiedział(a):

    Postęp techniczny może też ułatwić/umożliwić masowe morderstwa/wojnę, nie zamierzam tu błogosławić postępu. Jednak gdyby wreszcie coś się udało np. z fuzją/wydajną energią słoneczną to skończy się cyrk (w tym wojny) na tle ropy naftowej. Ale z kolei w wyniku bomby atomowej mamy realne ryzyko wojny o koszmarnych skutkach (choć potencjalny efekt z postu 15 jest ciekawy).

  24. Bulwersator powiedział(a):

    @15

    Były jednak wojny typu wojna koreańska

  25. _dorota powiedział(a):

    @ 21
    “Innym rozwiązaniem jest postęp techniczny umożliwiający na większy/wydajniejszy dostęp do surowców róznego typu.”

    W niektórych regionach świata dostęp do zasobów naturalnych jest juz teraz kwestią przetrwania:
    http://www.guardian.co.uk/environment/2011/feb/20/arab-nations-water-running-out

    a w niektórych ścianą dla dalszego rozwoju:
    http://www.bbc.co.uk/news/world-asia-pacific-12595872

    Niby jak Arabowie mają zapewnić sobie dostęp do wody? (lub inaczej to pytanie zadam: po jakiej cenie?)

    Moja teza: część świata nie jest w stanie utrzymać przy życiu takiej jak teraz ilości ludzi. Tego typu problemy “rozwiązują się” same. Zawsze w taki sam sposób. Nasz humanitaryzm nie ma tu nic do rzeczy.

  26. airborell powiedział(a):

    Wojna koreańska nie była wojną między supermocarstwami.

  27. knt powiedział(a):

    @_dorota

    Zbudować rurociąg do Europy. Nitką w naszą stronę będzie płynęła ropa, nitką w ich stronę woda ;-).

  28. Bulwersator powiedział(a):

    @26 – ale supermocarstwa wyraźnie wspierały poszczególne strony (teoretycznie interweniowało ONZ, w praktyce USA itd)

    @25 – odsalanie wody morskiej, dolar za dwa metry sześcienne ( http://www.edie.net/news/news_story.asp?id=11402&channel=0 i http://www.ejpress.org/article/4873 – via wikipedia)

  29. _dorota powiedział(a):

    @ knt, 28
    Nie śmiałabym się z tego, są rzeczy na ziemi i w niebie ;) W pewnym sensie już wymieniają ropę za wodę.

    @ Bulwersator, 29
    odsalanie wody morskiej generuje skutki uboczne (zasolenie akwenów, do których się “poprodukcyjne odpady” odprowadza) – piszą o tym np. w artykule, który linkowałam @ 25

    Rozmyła się trochę moja teza, a generalnie chodzi mi o to, że twierdzenie “Żyjemy w najbezpieczniejszym okresie w historii” jest prawdziwe wyłącznie dlatego, że (chwilowo) nie ma większych wojen o dostęp do rzadkich zasobów naturalnych. Wraz ze wzrostem liczby ludności to się dramatycznie zmieni.

  30. kawador powiedział(a):

    Generalnie wysoce wątpliwe jest doszukiwanie się przyczyn spadku przemocy w centralizacji władzy państwowej i konsolidacji władzy sądowej i policyjnej. Za Gerardem Radnitzkym skłonny jestem doszukiwać się przyczyn gdzie indziej:

    - rozszczepienie atomu (wyposażenie największych mocarstw, które stanowią jednocześnie największy % ludności na świcie, w broń atomową, co skutecznie powstrzymuje te mocarstwa od konfliktów między sobą);
    - nowoczesne środki perswazji, akcje propagandowe, organizowane przez rozmaite departamenty propagandy, ministerstwa propagandy, informacyjne biura wojenne, biura prasowe rządów, mające na celu złagodzenie gniewu obywateli albo jego “lepsze” skanalizowanie (nie na władzę);
    - eksplozywny wzrost dostępności taniej energii i związane z tym potężne przyspieszenie postępu i produktywności realnej, dzięki czemu możliwe stało się zaspokojenie podstawowych potrzeb większej ilości ludzi, koegzystencja bez nadmiernego rozlewu krwi;
    - lepsze poznanie naturalnych przyczyn śmierci i możliwość ich ograniczenia;

    http://www.radnitzky.de/pub/peaceful.pdf

    Proponuję także skonfrontować to, o czym mówi Pinker, z:
    http://www.hawaii.edu/powerkills/MURDER.HTM
    http://www.hawaii.edu/powerkills/20TH.HTM
    http://www.hawaii.edu/powerkills/WHY.HTM

    I generalnie z ww. stroną, dowodzącą na liczbach, że im bardziej scentralizowana władza, tym bardziej mordercza.

    Dalej: w tekście Charlesa Tilly’ego – “War Making and State Making as Organized Crime” autor pokazuje, jak powstanie, rozwój i dalsze trwanie nowoczesnego państwa są ściśle związane z wojną:

    http://www.jesusradicals.com/wp-content/uploads/warmaking.pdf

    Wojna jest konieczna dla zabezpieczenia suwerenności, zaś suwerenność daje Państwu regularny akces do kieszeni poddanych i ich ciał jako poborowych. Tworzy się machina wojenna i powstają stałe armie, co z kolei pozwala eliminować rywali i zapewnić sobie monopol w wyciąganiu zasobów od poddanych dzięki aparatom do ściągania podatków, sądom i biurokracji. Protekcja zapewniana przez Państwo poddanym zagrożonym anarchią, zamienia się w “wymuszoną protekcję” (protection racket), w swej istocie nieodróżnialną od “ochrony” oferowanej przez mafię. Państwo chroni obywateli przed zagrożeniami, które samo wymyśla lub zagrożeniami będącymi realnymi skutkami jego działań. Co oczywiste, monopolizacja środków przemocy „legitymizuje” roszczenia Państwa do dostarczania ochrony i osłabia chęć oporu wśród poddanych.

  31. kawador powiedział(a):

    W ramach uzupełnienia powyższego – aktualnie czytam znakomitą książkę Jean-Claude Vigueura “Rycerze i mieszczanie” – jest to opis miast-państw włoskich w XII-XIII wieku wraz z kontekstem politycznym, społecznym, gospodarczym etc. Autor stwierdza, że zwiększenie liczby i rozproszenie działań wojennych w czasach rozbicia dzielnicowego było konsekwencją rozdrobnienia ośrodków władzy, ALE dzięki temu wojny stały się “bardziej humanitarne” aniżeli w przypadku, gdy prowadziły je wielkie mocarstwa. Co więcej, miasta-państwa Italii wcale nie cierpiały ekonomicznie czy demograficznie z powodu prowadzenia częstych działań wojennych. Vigueur pisze:

    “Od XII wieku podróżni przekraczający Alpy i przemierzający północne i środkowe Włochy byli zaskoczeni nie tylko gęstością sieci miejskich, kontrastującą ze zdecydowanie wiejskim i opustoszałym krajobrazem pozostałej części świata zachodniego, ale także poziomem życia mieszkańców i różnorodnością etniczną, widoczną na pierwszy rzut oka w jakości budowli i w życiu codziennym ludności”

    Jaki był tego powód tego rzekomo paradoksu? Otóż Vigueur na 450 stronach swoje książki dowodzi, posiłkując się niezwykle bogatym materiałem źródłowym i zapiskami rozlicznych kronikarzy tamtej epoki, że rozdrobnienie sprzyjało raczej tłumieniu konfliktów, a nie ich podtrzymywaniu. Co więcej, na skutek istnienia rożnych małych ośrodków władzy wykształciła się ogromna sieć sojuszy. W efekcie wypowiedzenie wojny przez jedno z miast mogło pociągnąć za sobą nieoczekiwane konsekwencje, bo prowokowało zwykle falę reakcji w sąsiednich miastach-państwach, które mogły reagować na różne sposoby, wykorzystując niezwykle bogaty wachlarz możliwości. Mało tego – zabijanie wrogów było nieopłacalne z czysto rynkowego, ekonomicznego punktu widzenia.

    “Średniowieczny człowiek tamtych czasów wiedział, że żaden przeciwnik tak naprawdę nie chce go zabić, za to wielu będzie próbowało go schwytać. Jest to prawda szczególnie w przypadku wyprawy konnej, której opłacalność zwycięzca oceniał przede wszystkim na podstawie liczby schwytanych wrogów, a nie zabitych, ale zasada ta odnosi się także do większości większych bitew, poza bardzo rzadkimi przypadkami, gdy dowódcy rozkazywali oddziałom (choć nie wiadomo, w jakim stopniu ich słuchano), by nie okazywały łaski, zanim wróg nie zostanie całkowicie zniszczony. Jednakże pragnienie zdegradowania przeciwnika, a nawet jego psychologiczne i fizyczne unicestwienie było w gruncie rzeczy zupełnie obce zwyczajom, według których odnoszono się do jeńców w okresie rozdrobnienia dzielnicowego we Włoszech. Zabijanie było po prostu nieopłacalne.

    (…)

    Rynek łupów funkcjonował z zadziwiającą precyzją. Nie było limitów górnych, jeśli chodzi o wartość człowieka, ani granicy, której nie zamierzano przekroczyć, by opłacić okup.”

    Wojny XX wieku oraz te, które niebawem nadejdą, niestety, ale nie mają nic wspólnego z tego typu “polityką”. To są totalne wojny ideologiczne i jak powiedział marksizujący historyk Bertrand de Jouvenel – “wynalazek wojny totalnej zarezerwowany został dla epoki demokratycznej”:

    http://www.facebook.com/note.php?note_id=30731424160
    http://www.facebook.com/note.php?note_id=30731299160

  32. Trystero powiedział(a):

    @ kawador

    Widzę, że jesteś typem komentatora, któremu kompletnie nie przeszkadza, że rozpowszechniane przez niego teorie nijak mają się do obiektywnych faktów. A fakty są takie, że od tysiącleci, stuleci, dekad zmniejsza się natężenie przemocy. W tym samym czasie rośnie efektywność władz państwowych między innymi dzięki centralizowaniu władzy. Co zrobisz z tymi faktami to Twoja sprawa.

    Ja w każdym razie nie jestem zainteresowany dyskusją z kimś kto ignoruje obiektywne fakty.

    Gdyby w to co wierzysz było prawdziwe to najbezpieczniej w historii ludzkości byłoby w społeczeństwach plemiennych a najmniej bezpiecznie w demokracjach z rozbudowanym aparatem biurokratycznym. Jest zupełnie na odwrót.

    Ja wiem, że fajnie jest sobie wierzyć w ‘złe państwo’ i ‘złotą epokę przedpaństową’, że można o tym pisać eseje. Rzecz w tym, że dostępne dane empiryczne totalnie falsyfikują te wierzenia.

  33. kawador powiedział(a):

    @Trystero

    “W tym samym czasie rośnie efektywność władz państwowych między innymi dzięki centralizowaniu władzy. Co zrobisz z tymi faktami to Twoja sprawa.”

    Po pierwsze, drogi Gospodarzu, to nie jest żaden fakt tylko twoja interpretacja tego faktu. Ja mam swoją interpretację i milion dowód na jej poparcie.

    “Gdyby w to co wierzysz było prawdziwe to najbezpieczniej w historii ludzkości byłoby w społeczeństwach plemiennych a najmniej bezpiecznie w demokracjach z rozbudowanym aparatem biurokratycznym. Jest zupełnie na odwrót.”

    Bzdura. Dlaczego w “demokracjach z rozbudowanym aparatem biurokratycznym” jest “najbezpieczniej” – pisałem, cytowałem, linkowałem. Nie ma to NIC wspólnego z centralizacją władzy.

    “Rzecz w tym, że dostępne dane empiryczne totalnie falsyfikują te wierzenia.”

    Dostępne dane empiryczne są nic niewarte same w sobie. Zwłaszcza że ja też mam dane empiryczne które podlinkowałem i przeczą one w wielu miejscach danym empirycznym profesora Pinkera z uniwersytetu Harvarda. Z rozumowania: “państwo ma monopol na stosowanie przemocy – monopol jest mniej skuteczny i mniej efektywny niż wolna konkurencja” zawsze możesz oczywiście wyciągnąć wniosek, że likwidacja państwa w formie scentralizowanej zwiększa poziom przemocy.

    Można jednak przeprowadzić analogicznie rozumowanie: państwo ma monopol na stosowanie przemocy W OBRONIE – monopol jest mniej skuteczny i mniej efektywny niż wolna konkurencja. Wniosek: likwidacja państwa zwiększy poziom przemocy W OBRONIE.

    A zatem likwidacja państwa w formie scentralizowanego Lewiatana spowoduje, że ludzie będą skuteczniej bronić się przed napastnikami.

    Tak naprawdę należy rozważyć obie strony monopolu państwa na przemoc: monopol na przemoc agresywną i obronną. Jednak nie jest to takie proste. Zależy to bowiem od niezależnego czynnika: czy w społeczeństwie jest większy popyt na przemoc agresywną, czy na “anty-agresywną”. A to z kolei zależy od kilku innych czynników.

    Inna jeszcze sprawa jest taka, że dla współczesnego “humanisty” (czy szerzej “intelektualisty”) zabicie napastnika, który zamierzał okraść np. stacje benzynową, to już barbaria, sodoma i gomora, przemoc na ulicach i krwawa rzeźnia. A dla mnie to po prostu przemoc w obronie – która jednakże sprawia, że “dane empiryczne” działają na moją niekorzyść.

  34. kawador powiedział(a):

    P.S.

    A to zdanie autorstwa Szanownego Gospodarza to już jest makabryczny żart na całej linii:

    “Mechanizmy demokratyczne sprawiają, że grupy społeczne preferują uzgodnić redystrybucje dochodów niż o nią walczyć zbrojnie. ”

    Po pierwsze, ja jeszcze nigdy nie uzgadniałem redystrybucji dochodów. Robiła to za mnie grupa przestępców (”brokerów rozboju” jak nazwał H.L. Mencken), która pod groźbą użycia przemocy fizycznej albo zniewolenia mnie odbiera mi regularnie określoną sumę dóbr, powołując się na mistycyzm w postaci “dobra ogółu” czy “interesu społecznego”.

    Po drugie, gdyby nie nowoczesne środki perswazji, jakimi dysponuje “zmasowana biurokracja”, gdyby nie rozmaite akcje propagandowe, organizowane przez departamenty propagandy, ministerstwa propagandy, informacyjne biura wojenne, biura prasowe rządów etc. “redystrybucja dochodów” przerodziłaby się niechybnie w totalną wojnę wszystkich ze wszystkimi. W tym sensie rzeczywiście zbiurokratyzowany Lewiata ma swoje zasługi na polu “łagodzenia napięć społecznych”. Przypominam również, że – wbrew bajeczkom wciskanym w szkołach i telewizorniach oraz czyjemukolwiek chciejstwu – istotą demokracji w takiej formie jak obecnie (jej zasadą polityczną i logiką działania) jest wzajemne podjudzanie jednych przeciwko drugim, dzielenie wzdłuż, wszerz i w poprzek oraz prowokowanie kłótni. Demokracja to wzbudzanie zawiści i szczucie ludzi na siebie – biednych na bogatych, chorych na zdrowych, niewykształconych na wykształconych, głupich na mądrych, brzydkich na ładnych etc.

    W takiej sytuacji rzeczywiście jest wielką zasługą Lewiatana, że trzyma ludzi w szachu i umiejętnie kanalizuje prowokowany przez siebie gniew.

  35. Wawrzyn powiedział(a):

    @kawador
    Hmm. Porywające. Niemerytoryczne, ale porywajace.
    Są pewnie miejsca w sieci, gdzie jest miejsce na to.

  36. kawador powiedział(a):

    @Wawrzyn

    “Są pewnie miejsca w sieci, gdzie jest miejsce na to.”

    Na stronie internetowej uniwersytetu Harvarda?

  37. Wawrzyn powiedział(a):

    @kawador
    Hm. To już leży w gestii uniwersytetu Harvarda czy takie informacje uznaje za warte prezentowania.
    Ogólnie szkoda czasu na forum na którym nie zrozumią pana.
    Ja nie rozumiem, pomimo chwilowego wysiłku na zdrozumienie tych teorii. Stracony czas.

  38. Krzysiek powiedział(a):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ludno%C5%9B%C4%87_%C5%9Bwiata

    Proponuję popatrzeć na Tempo przyrostu ludności, jak już mówimy o procentach ;)

  39. Adam Zhou powiedział(a):

    @kawador

    “Po pierwsze, ja jeszcze nigdy nie uzgadniałem redystrybucji dochodów. Robiła to za mnie grupa przestępców (”brokerów rozboju” jak nazwał H.L. Mencken), która pod groźbą użycia przemocy fizycznej albo zniewolenia mnie odbiera mi regularnie określoną sumę dóbr, powołując się na mistycyzm w postaci “dobra ogółu” czy “interesu społecznego”. ”

    A czy w jakimś systemie masz możliwość podejmowania takich decyzji ? demokracja, monarchia absolutna, autokracja ekonomiczna etc.etc. ? Oczywiście rozumiem twoje rozumowanie i wiem do czego dążysz, ale przypominam, że Kowloon ( Walled City ) został zrównany prawie 20 lat temu :+)

    Co do tej zbawiennej centralizacji .. też jestem przeciwnikiem takiego twierdzenia .. historia pokazuje, że wiele państw bez nadmiernej centralizacji władzy było bardziej bezpiecznymi niż po dogłębnej centralizacji. Przykład Hongkongu przed i po przybyciu Japończyków do Hongkongu dobrze to przedstawia O_o

    Wydaje mi się również, że dzisiejsza Szwajcaria jest o wiele bardziej bezpieczna niż inne państwa w Europie ( mimo, że wielu mieszkańców obowiązkowo posiada broń i to automaty, a nie pistoleciki 6strzałowe) ( mniejsza centralizacja władzy + dość sprawna demokracja )

    Warto również odnieść się do hipotezy lewiatana – istotny wątek w tej dyskusji !!

    Widać wszystko to zależy od wielu czynników, a nie tylko od posiadania/nieposiadania demokracji + centralizacji/decentralizacji władzy etc.etc.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player