Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Do przeczytania: 18.09.2011

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Świat dnia 18.09.2011 | Komentarze (35) »

Spóźniona porcja linków na niedzielę:

Interesujący tekst o chińskim podejściu do zasady ‘umów należy dotrzymywać’, przede wszystkim w kontekście polskiej ‘afery’ z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad oraz chińskim konsorcjum COVEC w roli głównej. Okazuje się, że chińskie firmy mają w zwyczaju wycofywać się z umów, które stają się niekorzystne wskutek zmiany sytuacji rynkowej. COSCO, chiński lider transportu morskiego, wycofuje się z długoletnich umów na charter statków transportowych, które zostały zawarte na szczycie cenowym w 2008 roku. To kolejny przykład ilustrujący jak daleko jest chińskiej gospodarce do standardów wolnorynkowych.

Prokurator umorzył śledztw przeciwko dyrektorowi finansowemu spółki Feroco, który zawierał spekulacyjne transakcje opcyjne na rynku walutowy, które spowodowały około 150 mln strat. Na początku września o sprawie pisał Grzegorz Zalewski – zajął się odpowiedzialnością zarządu i rady nadzorczej za działania dyrektora finansowego. Ja chciałem po raz kolejny zwrócić uwagę na niekompetencję prokuratora prowadzącego sprawę z dziedziny finansowej. Cytuję: Prokurator uznał też, że Szymon M. działał ‘w granicach dozwolonego ryzyka gospodarczego’. Co to oznacza? Załamanie na rynkach przyszło nagle. Zawierając umowy z bankami, menedżer nie mógł przewidzieć, że złoty nagle osłabnie. Nie można więc przyjąć, że w tamtym momencie nadmiernie ryzykował i podpisywał niekorzystne umowy. Prokurator twierdzi, że nawet Ministerstwo Finansów, konstruując ustawę budżetową, nie przewidziało takiego osłabienia złotego, a co dopiero Szymon M.

Zastanawiam się czy Pan prokurator zadał sobie trud odpowiedzieć na pytanie: czy chybiona przez Ministerstwo Finansów prognoza kursu złotego doprowadziła finanse publiczne do kompletnego rozkładu albo zagroziła finansowej płynności Polski? Otóż nie. Problem z transakcjami opcyjnymi Feroco nie polegał na tym, że dyrektor finansowy nie przewidział zachowania kursu złotego. Nikt nie wymaga zdolności prognozowania od dyrektorów finansowych. Natomiast pobierają oni bardzo wysokie wynagrodzenia między innymi za umiejętność oszacowania skali ryzyka finansowego, które może podjąć spółka. Dyrektor finansowy Feroco albo nie posiadał umiejętności potrzebnych by oszacować wspomnianego ryzyka albo był zbyt niedojrzały emocjonalnie by zawrzeć transakcje opcyjne generujące ryzyko finansowe, któremu spółka może podołać. Nie mnie oceniać czy był to przejaw niekompetencji czy przestępstwo. Chciałbym jednak wierzyć, że prokurator prowadzący sprawę rozumie sedno problemu.

Bardzo interesujący tekst o interesującym zawodzie: agenta odnajdującego i kontraktującego gości do porannych programów telewizyjnych.

Europejczycy urodzeni pod koniec lat 70’ XX wieku są od 10 do 15 centymetrów wyżsi niż Europejczycy urodzeni 120 lat wcześniej:

Za Timothy J. Hatton

Za Timothy J. Hatton

The Economist o nowym rodzaju inwestycji. Impact investing stara się połączyć wysokie stopy zwrotu z generowaniem korzyści społecznych. Interesująca idea, bazująca chyba na sukcesie mikrofinansowania, które pokazało, że można połączyć zyskowność z tworzeniem sprzyjających warunków do walki z ubóstwem.

Daniel Yergin w Wall Street Yournal o tym jak będzie wyglądał ‘peak oil’. Zastanawiam się ilu zwolenników hipotezy ‘peak oil’ opierających swoje poglądy na przełomowych pracach Hubberta zdaje sobie sprawę, że o ile Hubbert niemal idealnie przewidział szczyt wydobycia ropy w USA to jego prognozy dotyczące 2010 roku zakładały wydobycie na poziomie nie większym niż 1,5 mln baryłek dziennie. Rzeczywiste wydobycie jest obecnie trzy i pół razy większe. Z Yerginem można się nie zgadzać ale warto go czytać.

New York Magazine przedstawia wschodzące gwiazdy Doliny Krzemowej.

Gdyby ktoś potrzebował inspirujących zdjęć na pulpit – zbiór fotografii, które wykonał Mike Shaw (za MW).

Za Mike Shaw

Za Mike Shaw

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (35) do "Do przeczytania: 18.09.2011"

  1. Trystero powiedział(a):

    @ wszyscy

    Mała rada dotycząca odnośników do Wall Street Journal, New York Times, etc. Jeśli po kliknięciu pokazuje się Wam początek tekstu i reklama subskrypcji to możecie skopiować temat tekstu, wkleić go w Google, wyszukać i wejść do tekstu z Google. Powinno działać. Oczywiście istnieją dzienne i miesięczne limity.

  2. SiP powiedział(a):

    @Trystero

    Cześć Trystero,

    Trystero: “Zastanawiam się czy Pan prokurator zadał sobie trud odpowiedzieć na pytanie: czy chybiona przez Ministerstwo Finansów prognoza kursu złotego doprowadziła finanse publiczne do kompletnego rozkładu albo zagroziła finansowej płynności Polski? Otóż nie”

    SiP: A tego nie bym był taki pewien bo:
    “Warto przy czym pamiętać kluczowe wartości EURPLN. Analitycy banku HSBC przypominają, że Ministerstwo Finansów skalkulowało budżet na 2012 r. przyjmując kurs złotego wobec euro na poziomie 3,69, ale przy kalkulacji długu na 2011 r. resort posługuje się kursem 3,75. Pisałem również poprzednio o poziomach powyżej 4.20 na EURPLN przy których możemy przekroczyć konstytucyjne 55%.”
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/09/zrodo-sabosci-zotowki-czyli-czego-nie.html

    Trystero: “Interesująca idea, bazująca chyba na sukcesie mikrofinansowania, które pokazało, że można połączyć zyskowność z tworzeniem sprzyjających warunków do walki z ubóstwem.”

    SiP: niestety wg mnie uległeś reklamom i magii nagrodo Nobla za mikrofinansowanie. Otóż sprawa obecnie wygląda bardzo źle:
    http://www.bloomberg.com/news/2010-11-21/india-s-smaller-micro-lenders-likely-to-fail-srinivasan-says.html

    http://www.bloomberg.com/news/2010-06-14/india-microfinance-evokes-risk-of-subprime-in-the-east-as-sks-prepares-ipo.html

    http://www.bloomberg.com/news/2010-12-28/suicides-among-borrowers-in-india-show-how-men-made-a-mess-of-microcredit.html

    i wiele wiele innych linków. Jestem pewien że sam doskonale znajdziesz. Może nawet jakiś wpis?

    pzdr,
    SiP

  3. SiP powiedział(a):

    @Trystero

    Dziękuję za linka do fajnych fotek. Niestety niezła lipa – nie można ich pobrać , nie wspominając o rozdzielczości 1600×900 :(( Coś źle robię?

    pzdr,
    SiP

  4. SiP powiedział(a):

    Przepraszam za chain posting! :(

    w sprawie, miałem stagowane…
    India Microcredit Faces Collapse From Defaults
    http://www.nytimes.com/2010/11/18/world/asia/18micro.html?_r=2&source=patrick.net

  5. Darkh powiedział(a):

    a gdyby ktos przeczytac cos naprawde trudnego do poukladania sobie w glowie..

    http://www.tvn24.pl/0,1717795,0,1,karzel_aktor-porno-pozarty-przez-borsuka,wiadomosc.html

  6. Trystero powiedział(a):

    @ SiP

    Niestety niezła lipa – nie można ich pobrać , nie wspominając o rozdzielczości 1600×900

    Pobrać je można w niskiej rozdzielczości.

    niestety wg mnie uległeś reklamom i magii nagrodo Nobla za mikrofinansowanie. Otóż sprawa obecnie wygląda bardzo źle

    Pisałem to świadomy kryzysu na rynku mikrofinansów w Indiach. Po pierwsze, uważam, że mikrokredyty to bardzo skuteczny sposób na walkę z ubóstwem. Jest sporo badań empirycznych to potwierdzających. Po drugie, na mikrokredytach można zarabiać. Kryzys w Indiach pokazuje, że ten sektor jak każdy inny niesie ze sobą ryzyko ale nie sądze by przekreślał te dwa punkty.

    Pisałem również poprzednio o poziomach powyżej 4.20 na EURPLN przy których możemy przekroczyć konstytucyjne 55%

    Czy Polska straci płynność finansową po przekroczeniu bariery 55%?

  7. Trystero powiedział(a):

    @ Darkh

    Czytałem. Mam TVN24 na iGoogle, na coś kliknąłem i zobaczyłem ten nagłówek w najpopularniejszych czy jakoś tak. Nagłówek roku, bez dwóch zdań. Seks, przemoc, przyroda i tajemnica w sześciu słowach. Majstersztyk! Jedno gigantyczne WTF.

  8. mic powiedział(a):

    @Feroco

    Miejmy nadzieje, że prokurator coś kumał. Wypowiedz o załamaniu faktycznie wskazuje, że średnio, jednakże dalej uzasadnieniu napisał sensownie (że wiedzieli co i jak, z czym się je): “Po pierwsze, zarówno zarząd, jak i rada nadzorcza Feroco wiedziały o opcjach walutowych i godziły się na nie. Dzięki silnemu złotemu przed kryzysem firma miała z tego kilka milionów złotych. Nikt nie miał pretensji, że menedżer nadmiernie ryzykuje. – Wręcz było to akceptowane, a Szymon M. dwukrotnie dostał podwyżkę – mówi prokurator. Jego zdaniem menedżer dostał carte blanche dla swoich działań, można więc mówić tu o „zgodzie pokrzywdzonego”. Prokurator tłumaczy, że o ile w przypadku pobicia czy gwałtu nie wyłącza to odpowiedzialności sprawcy, to w sprawach gospodarczych jest ku temu ważna przesłanka. – Dano mu olbrzymie kompetencje, ale kontrola szła za tym bardzo ogólna – wyjaśnia Matecki.”

  9. Unknown powiedział(a):

    > Dyrektor finansowy Feroco albo nie posiadał umiejętności potrzebnych by
    > oszacować wspomnianego ryzyka albo był zbyt niedojrzały emocjonalnie by
    > zawrzeć transakcje opcyjne generujące ryzyko finansowe, któremu spółka
    > może podołać.

    No i pojawia się dość ciekawe pytanie: gdy firma poniesie straty z tego powodu, że zatrudniony przez firmę pracownik “nie posiada umiejętności potrzebnych…” to w jakim stopniu powinien za to odpowiadać ten pracownik, a w jakim firma. Taka analogiczna sytuacja: zatrudniony przez gazetę dziennikarz publikuje w niej tekst zawierający kłamstwa i oszczerstwa, gazecie zostaje wytoczony proces, po którego przegraniu gazeta musi wypłacić potężne odszkodowania (być może tak wysokie, że gazeta po ich wypłacie zbankrutuje) – w jakim stopniu dziennikarz-autor tekstu powinien za to odpowiedzieć?

  10. _dorota powiedział(a):

    @ 6 i 8
    Plus celebryta w tle – pracował jako dubler Gordona Ramseya :)

  11. e_djur powiedział(a):

    “umów należy dotrzymywać”
    Marzenie. A co z pożyczkami udzielonymi przez banki, a co z derywatami opartymi na kredytach hipotecznych, a co z naszymi rodzimymi wykonawcami, dostawcami co potrafią klienta zostawić na lodzie bo im sie nagle nie opłaca. I przerzuca sie problem na zamawiającego. Poznałem to zagadnienie, zagadnienie odpowiedzialności za wywiązanie się z zapisów umowy. Remedium na wzięcie w kleszcze wykonawcy jest gwarancja, zwykle bankowa. Te też nie sa za darmo. I kto nie spełnia warunków po prostu nie ma dostępu na pewne pułki. Proces zdobywania pozycji jest czasochłonny, trzeba sie dorobić, finansowo, organizacyjnie i wiarygodnością. Winni są pazerni i naiwni zamawiający, zwykle dyletanci ustawieni politycznie.

  12. Bulwersator powiedział(a):

    @do oglądania:

    http://www.youtube.com/watch?v=xLKc4yKgZTk – Tempest Milky Way

    http://www.youtube.com/watch?v=PdDEpC0uHWI – What does it feel like to fly over planet Earth – Fluid version

    @borsuk – tytuł roku!

    @wzrost – to trend nie tylko ostatnich 150 lat

    “COSCO, chiński lider transportu morskiego, wycofuje się z długoletnich umów na charter statków transportowych, które zostały zawarte na szczycie cenowym w 2008 roku. To kolejny przykład ilustrujący jak daleko jest chińskiej gospodarce do standardów wolnorynkowych.” – akurat tu nie widzę problemu (jeśli kary umowne zapłacili)

  13. Trystero powiedział(a):

    @ e-djur

    Sugerujesz, że w korporacjach, które wyczarterowały statki COSCO pracowali pazerni i naiwni dyletanci ustawieni politycznie?

  14. Trystero powiedział(a):

    @ Bulwersator

    Z tego co zrozumiałem to chcą się ‘wymigać’ od kar umownych.

  15. Darkh powiedział(a):

    @ 8, 11

    gzybow sie nazarly.. ;)

    http://www.badgerbadgerbadger.com/

  16. galopujący major powiedział(a):

    Znowu podkreślę, że to nie jest takie proste. Do dziś dla prokuratorów dostępna jest de facto tylko jedna pozycja (jeden rozdział)odnośnie dozwolonego ryzyka gospodarczego (R.Zawłocki “Prawo karne gospodarcze”, 2007 r.), która w dodatku opiera się na przestarzałych konceptach prawa karnego (innych nie ma) z zeszłej epoki. Mnóstwo tam ogólników i imho parę błędów (alternatywna mniej ryzykowana decyzja jako element determinujący odpowiedzialność). Niejasny jest zakres relacji między ryzykiem gospodarczym, a ryzykiem finansowym (podjęcie decyzji vs. uzyskanie stopy zwrotu) i ogólnie nie wiadomo nawet, na ile prawo karne powinno się stosować do ryzyka gospodarczego/finansowego organizacji, a na ile zostawić to akcjonariuszom (działanie w ramach apetytu na ryzyko). Ogólnie w polskim prawie to niemal terra incognita. Byłbym więc ostrożny co do ocen pojedynczych prokuratorów, choć, rzecz jasna, chyba nie kumają czym się różni transakcja zabezpieczona od niezabezpieczonej. Może powinni poczytać o Barringsie.

    Jakubas mógłby teoretycznie beknąć z 483 ksh, ale do tego trzeba by zdeterminowanych akcjonariuszy i jednak zapewnienie CFO działa na jego korzyść, więc może wykazać brak własnej winy.

    PS mam problem z dodaniem ciebie do RSSRunnera, wiesz może dlaczego.

  17. Trystero powiedział(a):

    @ galopujący major

    Byłbym więc ostrożny co do ocen pojedynczych prokuratorów, choć, rzecz jasna, chyba nie kumają czym się różni transakcja zabezpieczona od niezabezpieczonej. Może powinni poczytać o Barringsie.

    Tak, z jednej strony nie potrafią odróżnić transakcji zabezpieczającej od transakcji spekulacyjnej (a przecież wystawiane przez firmy opcje, którymi płacono zabezpieczające, miały charakter spekulacyjny jest były zdecydowanie większe niż przychody eksportowe). Z drugiej strony, ten prokurator chyba nie rozumie, że problemem nie jest strata, nietrafiona prognoza kursu EUR/PLN lecz skala tej straty, która zagroziła istnieniu firmy.

    mam problem z dodaniem ciebie do RSSRunnera, wiesz może dlaczego.

    Nie wiem. Stroną techniczną zajmuje się iFin24. Nikt ostatnio nie skarżył się na RSS.

  18. galopujący major powiedział(a):

    Racja, ale przejrzyj sobie kiedyś, co na żółtych stronach Rzepy (do licha) pisali prawnicy na tuż po skandalu opcyjnym. Po prostu groza, wzajemne rozmijanie się jest momentami jednym wielkim lolem. Generalnie zajmuje się tym tylko zaledwie garść prawników i nie pracują oni raczej w prokuraturze:)

  19. GTC powiedział(a):

    W pełni się zgadzam z tą częścią uzasadnieniem sądu, która zwraca uwagę na fakt, że ten “finansista” z Ferroco miał pełne przyzwolenie zwierzchników na swoje poczynania, a nawet wręcz zachętę do spekulowania.

    Tak więc on był tu jedynie narzędziem a ręką i mózgiem raczej zarząd więc on (jego członkowie) powinni ponosi pełną odpowiedzialność za to co się stało no i rada nadzorcza o ile wiedziała co się święci.

    Natomiast poniższa argumentacja sądu jest absolutnie nie do przyjęcia, ze względów logicznych i merytorycznych :

    “Prokurator uznał też, że Szymon M. działał ‘w granicach dozwolonego ryzyka gospodarczego’. Co to oznacza? Załamanie na rynkach przyszło nagle. Zawierając umowy z bankami, menedżer nie mógł przewidzieć, że złoty nagle osłabnie. Nie można więc przyjąć, że w tamtym momencie nadmiernie ryzykował i podpisywał niekorzystne umowy.”

    Zupełnie nie o to idzie w całym postępowaniu Ferroco z opcjami walutowymi. Wprawdzie skala straty i postawienie bytu firmy na jedną kartę też mają znaczenie dla firmy ale przecież czy ten co sprzeniewierzył milion złotych jest mniej winny od tego co zmalwersował dziesięć milionów?

    Jest bezdyskusyjne, że przekroczona tu została skala racjonalnie dopuszczalnego ryzyka (rozsądnego) i jak też popełniono błąd przy wyborze poziomu kursu zabezpieczenia oraz doborze samego instrumentu zabezpieczającego.

    Natomiast trochę rozumiem tego prokuratora, i go częściowo rozgrzeszam, no bo skąd ten gościu mógł mieć wystarczające rozeznanie o co w tych opcjach tak naprawdę biegało, to raz.

    A dwa to trudno też wymagać od niego by mógł rzeczowo ocenić co jest w danym wypadku zabezpieczeniem a co jest spekulacją a co nie jest, i gdzie się jedno kończy a zaczyna druga.

    Przecież tego nie rozumieją dobrze nawet profesory od finansów, gadające eksperckie głowy w mediach oraz większość tzw fachowców praktyków.

    Wiem, że w tej sprawie zamówiono ekspertyzę (Ferroco albo prokuratura) u eksperta, z jak to podano “jednej z wiodących uczelni ekonomicznych w kraju”. Niestety nie znam treści ani choćby konkluzji tej ekspertyzy ale przypuszczam, że siłą rzeczy, prokurator zapewne się nią posługiwał/oparł, choćby z przysłowiowego braku laku.

    Wracając do samego clue zagadnienia, proszę blogowiczów o zastanowienie się i podanie, jak powinien postąpić finansista Ferroco mając jakieś prognozy odnośnie kursu walutowego no i w oparcie o jaką nadrzędną zasadę postępowania.

    Myślę, że Wam powinno być łatwiej niż prokuratorowi, gdyż zapewne kumatej większości sprawy tę są dużo bliższe niż naszym palestrantom.

    Powiem tylko, że dosyć pilnie śledziłem sprawę wpadek opcyjnych i tylko w jednym komentarzy na jakimś blogu spotkałem stwierdzenie wskazujące na zrozumienie tej istoty sprawy, o którą pytam.

  20. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    W pełni się zgadzam z tą częścią uzasadnieniem sądu, która zwraca uwagę na fakt, że ten “finansista” z Ferroco miał pełne przyzwolenie zwierzchników na swoje poczynania, a nawet wręcz zachętę do spekulowania.

    Tak, to brzmi rozsądnie. Dlatego nie mam pretensji o umorzenie.

    Wracając do samego clue zagadnienia, proszę blogowiczów o zastanowienie się i podanie, jak powinien postąpić finansista Ferroco mając jakieś prognozy odnośnie kursu walutowego no i w oparcie o jaką nadrzędną zasadę postępowania.

    To zależy od apetytu firmy na ryzyko. Jeśli dostał od zarządu polecenia ograniczenia ryzyka kursowego to powinien zawrzeć transakcję typu forward albo transakcję opcyjną. Moim zdaniem dopuszczalne byłoby nawet ‘zapłacenie’ części premii wystawienie opcji ale nominalna wartość tych opcji nie powinna przekraczać wartości prognozowanych wpływów eksportowych.

  21. galopujący major powiedział(a):

    @Trystero – ale przecież Twoje pierwsze zdanie z ostatniego komentarza jest sprzeczne z drugim. Jeśli miał działać w ramach wyznaczonego apetytu na ryzyko, to nie nie miał pełnego przyzwolenia na swoje poczynania, bo pełne przyzwolenie nie jest ograniczane żadnym apetytem. Chyba że chodzi o pełną swobodę doboru środków do realizacji celu, ale tutaj zarząd polegał na jego własnej samokontroli i samoograniczeniu w wyborze sposobu inwestowania adekwatnego do inwestycji.

  22. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    “To zależy od apetytu firmy na ryzyko. Jeśli dostał od zarządu polecenia ograniczenia ryzyka kursowego to powinien zawrzeć transakcję typu forward albo transakcję opcyjną.”

    A od czego zależy apetyt firmy na ryzyko?

    Mam wątpliwości czy akurat dostał od zarządu polecenie ograniczenia ryzyka a jeśli nawet dostał to ciekawe jak sprecyzowane?

  23. GTC powiedział(a):

    @ galopujący major # 22

    Dokładnie tak!

  24. Trystero powiedział(a):

    @ galopujący major

    Nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś. Pisałem to z założenia, że zarząd ustala apetyt firmy na ryzyko. Jeśli zarząd uznał, że Feroco może podejmować takie ryzyko to CFO nie może być pociągnięty do odpowiedzialności.

    Inna sprawa, że zarząd też nie może pozwolić by firma produkująca wagony kolejowe zarządzała ryzykiem walutowym jak zlewarowany fundusz hedge. Ale tutaj to oskarżać mogą akcjonariusze.

  25. mic powiedział(a):

    Moim zdaniem przy wysokomarżowym produkcie powinni kupić opcje PUT na 100% nominału, poświęcając 3-5% procent marży, aby zapłacić premię. Przy niskomarżowym zostaje forward, który zabezpiecza nam marżę (ale uwaga pod warunkiem, iż ruchy na instrumencie bazowym są zbieżne z cenami kontraktu, tzn. zbadać czy faktycznie ruch waluty koreluje z marżą – bo może być tak, że np. ceny zmieniane są co miesiąc w zależności od kursu w danym miesiącu, więc wtedy roczne zabezpieczenie jest bzdurą, bo jak nie trafimy to bedziemy totalnie niekonkurencyjni i zamiast hedge bedzie wtopa). Przy stosowaniu hedgu nie ma znaczenia, jakie są prognozy ani ile będzie kurs, gdyż zabezpieczamy sobie stałą marżę (kurs przy którym marża wyniesie X). Jeśli firma chce dodatkowo zarobić, to polecam otwarcie spółki zależnej X z kapitałem np 1 mln PLN i spekulować osobno. Ewentualnie jak robić to w matce, to przy kontroli ryzyka, czyli wyceny na bieżąco i ustalić maksymalny próg wolumenu i straty na transakcje ‘oderwane od handlowych’.

  26. galopujący major powiedział(a):

    Ja to rozumiem w sensie,że CFO (pytanie czy on w ogóle był w zarządzie, czy był zwykłym FO?) ma działaś w ramach wyznaczonego apetytu na ryzyko, podejmując wedle własnych umiejętności, określone czynności – więc do odpow. pociągnięty być może o tyle, o ile te środki były nieadekwatne (spekulacja zamiast hedgingu lub spekulacja typu 1 put i 4 call w umowie ramowej z bankiem). W dodatku dochodzi kwestia wewnętrznych regulacji (czy i komu miał raportować) oraz kontroli przez zarząd (czy i jak go kontrolowali, nawet jeśli on sam był w zarządzie – tzw. kontrola horyzontalna). Generalnie bez polityki wew. firmy i ustalenia faktycznych działań zarządu trudno wyrokować, na ile był samodzielny i jak go ograniczali. Czyli innymi słowy, na ile przekroczył (racjonalne bądź nie) upoważnienie od zarządu. Na pierwszy rzut oka wygląda to na niezły burdel i całkowitą abdykację całego kierownictwa (Jakubas przyjmuje wszystko na gębę i musi dzwonić po bankach, czy nie ma tam opcji???)

    BTW Postulat relacji akcjonariuszy i apetytu na ryzyko DOPIERO teraz został poddany pod dyskusję w zielonej księdze UE ładu korporacyjnego.

  27. GTC powiedział(a):

    @ mic

    Ciepło, bo właśnie o marże zysku to chodzi, i od jej wysokości zalezy dobór instrumentu i metody.

    Jednak trudno mi się zgodzić z poniższym stwierdzeniem (tak jak je rozumiem).

    “Przy stosowaniu hedgu nie ma znaczenia, jakie są prognozy ani ile będzie kurs, gdyż zabezpieczamy sobie stałą marżę (kurs przy którym marża wyniesie X).”

    Czy aby od posiadanej/( a raczej wyznawanej) prognozy nie zależy decyzja czy wchodzić i na jakim poziomie?

  28. mic powiedział(a):

    @GTC ja napisałem przykład, bo niektórzy mogą chciec np. zahedgować pozycje w bilansie. Co do prognozy to w zależności jaka jest polityka firmy moim zdaniem, w tym zakresie. Są takie co patrzą na prognozy, a są takie co nie. A jak z prognozami bywa to wiadomo :) Ja akurat u siebie jak ustalam cennik na 10 dni do przodu to robię forwarda, jeśli z działem handlowym ustalę marżę – czyli marża np. 25 groszy na sztuce – ok pasuje walimy ceny, robimy forwarda i wszystko. Na prognozy nie patrzę: gdyż np. prognoza będzie, że wzrośnie do 4,5 a tu spadek do 4,10 i co? z marży robi się zero. Pomijam tutaj różne bzdurne gadki dyrektora generalnego, że trzeba łapać górkę kiedy jest górka i hedge ma zarabić – bo to inny temat.

  29. mic powiedział(a):

    “Czy aby od posiadanej/( a raczej wyznawanej) prognozy nie zależy decyzja czy wchodzić i na jakim poziomie?” jak mamy spisaną politykę, to raczej odpada, bo to niekwantyfikowalne. Jak to wówczas w polityce zapisać? Robimy transakcje forward, gdy kurs na rynku jest wyższy o 5% od prognozy banku Y albo od kursu rok temu? No można, ale średnio wygląda to. U mnie z partyzanta tak to działa: dyr. gen. mówi, robimy hedga,bo wysoko i wyżej nie będzie, ja mówię, że to nie hedge, bo zmiana kursu nie ma korelacji z marża i to spekuła, on że skoro są instrumenty pozwalające ekstra zarabiać to trzeba je umiejętnie wykorzystać! No i jest tak, że jak się wyrobi to jest zabezpieczenie, a jak nie to spekuła :-) jakoś udaje mi się temperować go, niestety właściciel, pomimo, iż generalnie ma większą wiedzę od niego, myśli podobnie..przy 3,95 chciano robić duże kwoty, na moje pytanie, a jak będzie 4,2 i marża nie wzrosnie i strata z fwr nie pokryta zostana przez wzrost marży handlowej (co notabene tak wygląda)? Odpowiedz: to wtedy zrobimy więcej, bo od 4,2 to spadnie…niestety w 2008 roku mogło to w wielu przypadkach tak wyglądać, a nie było wyobrażni aby zasymulować co będzie, jak jednak nie spadnie (no i jeszcze fakt, iż były to instrumenty lewarowane z różnymi bajermi wplecione, gdzie wycena na zamknięcie totalnie odjeżdzała)

  30. mic powiedział(a):

    Błędem jest też wg mnie niechęć do realizacji stratnych transakcji: przykład (u mnie mogę podać dużo przykładów z firmy) forward po 4,00 przy 4,10 mówię, rozliczmy sprzedaż do tego fwr, stracimy 10 groszy marży, najwyżej zrobimy kolejnego wyżej. Odpowiedz: eee czekamy, mamy czas do końca roku i klasyczne ‘wyrobi się’. Także tak to również mogło być. Jeżeli ktoś miał nawet dobry hedge w dobrej wierze, pod 100% obrotów, ale nie realizował go na bieżąco (bo wybrał korzystniejszy wówczas kurs na rynku) to nagle mogło się okazać, iż został olbrzymią pozycją na koniec roku/kwartału etc. a tu nagle jazda w drugą strone i okazało się, że jest znaczny overhedge.

  31. GTC powiedział(a):

    @ mic

    No, nie do końca jest tak z prognozą, że można ja sobie pominąć, ot tak, ze powodów ekonomicznych no i psychologicznych.

    Warto przypomnieć ówczesny kontekst, który jednak uwarunkował decyzję opcjonariuszy. Otóż na początku roku banksterzay prognozowali osłabienie złotego do poziomu 4 a nawet 4,5 do dolara, o ile dobrze pamiętam. W takiej sytuacji eksporterzy naturalnie ociągali się z zabezpieczeniami na poziome około 3 zł/dol, tym bardziej że na rynku panował nieomal consensus co do znacznego osłabienia złotego.

    Dopiero jak “dolek” zaczął robić dołek, na łeb na szyję, to im w lipcu-sierpniu nerwy puściły i zaczęli na gwałt zabezpieczać kursy, za pomocą różnych karkołomnych konstrukcji, często chcąc się odkuć.

    Chcieli się odkuć bo na początku roku widzieli już oczami wyobraźni nabite kabzy, nawet po ok 4,4 , a tu zrobiło się 2,2 i portki zaczęły się trząść. Nie tylko nie będzie giga zarobków kursowych ale może się okazać, że w ogóle będą straty, przy wpływach poniżej kosztów produkcji. No to spróbowali się podlewarować collarami 1;2 – 1;4 , no i de… zbita.

    A przecież na początku roku, gdy złoty był jeszcze słaby wystarczyło sobie kupić, dla bezpieczeństwa, jakieś tanie puty, tak jak pisałeś i spokojnie czekać aż się ziści oczekiwany różowy scenariusz.

    A jak się nie ziści to i tak będą dobrzy. No i ta pazerność i bezmyślność ich zgubiła.

    Tylko dla Gordonów Geko-ów “Greed is good”, dla lokalnych Ferroców, greed i bad, very bad.

  32. mic powiedział(a):

    @GTC zgadzam się, z tym pominięciem ot tak – czasem warto spojrzeć – ale ja nie jestem fanem sugerowania się nimi. Zauważ, iż gdyby nie patrzyli na prognozę (która zasugerowała im – nic nie rób, to zarobisz jeszcze więcej, bo PLN się osłabi) to by zrobili za wczasu forward/ czy buy PUTa i that it. Koniec dywagacji, czy prognoza dobra czy nie. Akurat ja tak bym zrobił.

    Nie wiem jak USDPLN, bo u mnie mało tego było – ale prognozy na EURPLN były na umocnienie prawie ‘od zawsze’. Transakcje robiono też od początku ruchu w dół, tyle, że nagle zaczęto zarabiać, to fantazja ich poniosła. Na początku roku, nikt PUTów nie chciał – w ciągu 5 lat sprzedałem PUTy słownie: jednemu klientowi – reszta pomimo znacznego uświadomienie, że tanio, że bezpieczne, nie chciała płacić, bo ‘a na tym słabo się zarabia’…niestety tak to wyglądało

  33. Bulwersator powiedział(a):

    @borsuk (w tym samym linku):

    “Hit internetu fałszywką?

    Historia Percy Fostera, rzekomego karła, aktora porno i sobowtóra znanego kucharza, który miał zostać zagryziony przez borsuka obiegła ostatnio świat. Jak podawały media, ciało mężczyzny miało zostać odnalezione w borsuczej norze w Tregaron w Walii. Okazuje się jednak, że nikt taki raczej nie istnieje i nie istniał.”

  34. Unknown powiedział(a):

    @Bulwersator
    Pamiętam taki cytat:
    “Podobnie jak wszystko co powszechnie wiadomo i wszytko o czym powszechnie się mówi również to jest nieprawdą”

    Takich historii jest mnóstwo, choćby pierwsze z brzegu:
    “A teraz kochane dzieci pocałujcie misia w d.pę” zdanie, które w rzeczywistości nigdy nie padło na wizji.
    “Samochód Tesli”, który nigdy nie istniał
    “Walt Disney”, którzy rzekomo kazał się zamrozić.
    można wymieniać długo…

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player