Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Do przeczytania: 04.09.2011

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Rynek kapitałowy, Społeczeństwo dnia 04.09.2011 | Komentarze (53) »

Świeża porcja linków na niedzielę.

Zaczniemy od nietypowej ankiety. Ostatnio zastanawiałem się czy wykształcił się już jakiś standard płacenia napiwków w restauracjach, do których chodzi się z kuponami z portali zakupów grupowych. Konkretnie: czy płaci się napiwek od wartości nominalnej kuponu czy od sumy zapłaconej za kupon?

Załóżmy, że regulujemy rachunek w restauracji, której przyszliśmy z kuponem ’50 zł za potrawy o wartości 100 zł’. Kupiliśmy napoje za 20 zł. Załóżmy, że płacimy minimalne 10% napiwku. Ile to będzie?

Ile to będzie?

      Zobacz wyniki

Loading ... Loading ...

Fenomenalne podsumowanie problemów, które nierówności dochodowe stwarzają porównywaniu wskaźników rozwoju gospodarczego pomiędzy państwami. Całkiem niedawno w dyskusji na blogu porównywaliśmy wzrost PKB per capita we Francji i w USA w ostatnich 25 latach. Okazało się, że dochody Amerykanów rosły trochę szybciej: średnio 1,72% rocznie przy 1,42% we Francji.

Proszę więc zwrócić uwagę na fragment artykułu naukowego pod tytułem Top Incomes in the Long Run of History, którego autorami są Anthony Atkinson, Thomas Piketty i Emmanuel Saez: Na przykład, przeciętne realne dochody amerykańskich gospodarstw domowych w USA wzrosły o 32,2% w latach 1975-2006 podczas gdy we Francji, w tym samym okresie wzrosły zaledwie o 27,1%, pokazując, że makroekonomiczne wyniki USA były lepsze niż we Francji. Po wykluczeniu z analizy najbogatszego 1% Amerykanów przeciętne, realne dochody wzrosły tylko o 17,9% w latach 1975-2006. Po wykluczeniu najbogatszego 1% Francuzów, przeciętnie realne dochody wzrosły we Francji w tym okresie o 26,4%. Jak więc widać, ekonomiczne wyniki USA i Francji dramatycznie się odwracają po wykluczeniu z analizy najzamożniejszy 1% społeczeństwa. Który więc system ekonomiczny okazał się lepszy dla społeczeństwa?

W tekście Hipoteczny bałagan w USA pisałem o masowych oszustwach w procesie udzielania kredytów hipotecznych, sekurytyzacji oraz w czasie procesu zajmowania nieruchomości niewypłacalnego dłużnika. Choć działania banków mogą wyglądać jak zwykłe niedopełnienie formalności w kwestiach administracyjnych (niechlujnie wykonana robota papierkowa – jak nazywają problem zatrudnieni przez sektor bankowy specjaliści od public relations) to w rzeczywistości wyczerpują znamiona krzywoprzysięstwa (podpisywanie dokumentów hipotecznych przez podstawione osoby, tzw robo-signing) czy oszustw podatkowych (niepłacenie podatków od pewnych czynności prawnych związanych z transferem kredytów hipotecznych). W każdym razie Kate Berry z American Banker donosi, że opisane wyżej praktyki cały czas mają miejsce. Jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że sektor bankowy negocjuje właśnie z administracją Obamy niezwykle korzystną dla siebie ugodę w sprawie tych praktyk to można pokusić się o hipotezę, że albo Wall Street zatraciła resztki instynktu samozachowawczego albo jest pewna, że w obecnym klimacie politycznym w USA nic jej nie grozi.

To o tyle fascynujące, że agencja regulująca Fannie Mae i Freddie Mac, The Federal Housing Finance Agency złożyła kilkanaście pozwów przeciwko instytucjom finansowym, które zdaniem FHFA zataiły istotne informacje o papierach wartościowych opartych na kredytach hipotecznych, które sprzedały dwóm wspomnianym instytucjom. W pozwach wymieniono papiery wartościowe o wartości około 200 mld USD. Wcześniej FHFA pozwała bank UBS: w tym przypadku pozew dotyczył aktywów o wartości 4,5 mld USD a FHFA domagała się 900 mln USD (około 20% wartości). Jeśli zastosować podobny wskaźnik dla złożonych niedawno pozwów to można oczekiwać, że FHFA domaga się około 40 mld USD od amerykańskich i europejskich banków.

Sprawa jest bardzo poważna. W tekście o pozwie SEC przeciwko Goldman Sachs napisałem: Jeśli będzie taka polityczna wola to podobne procesy mogą dotyczyć większości transakcji sekurytyzacyjnych. Takie procesy przeniosłyby straty na takich aktywach z inwestorów na sponsorów – głównie wielkie banki z Wall Street. Sprawa SEC kontra Goldman Sachs zakończyła się ugodą, w której Goldman zapłacił gigantyczną karę, ponad pół miliarda USD. Odszkodowania od instytucji finansowych uzyskali prywatni inwestorzy w sprawach bardzo podobnych do tej, którą wytoczyła FHFA. Do problemu powrócę w osobnym tekście.

W 2010 roku Angola (szybko rozwijające się państwo naftowe w południowo-zachodniej Afryce) wydała prawie 24 000 wiz dla Portugalczyków przenoszących się do tej byłej portugalskiej kolonii. W 2006 roku tych wiz wydano 156. By uzyskać kontekst dla tych liczb: w latach 80’ wyjeżdżało z Portugalii pomiędzy 12 000 a 17 000 osób. Portugalczycy masowo emigrują a ich celem są byłe portugalskie kolonie, przede wszystkim Brazylia i Angola.

Okazuje się, że nie tylko 17 000 wydanych patentów i 7 500 patentów w trakcie rejestracji ‘uzasadniają’ 12,5 mld USD, które Google chce wydać na zakup Motorola Mobility. Sporą wartością dla Google są także straty MM z lat ubiegłych. Robert Willens, ekspert podatkowy i rachunkowy z Nowego Jorku ocenia, że do 2019 roku Google będzie mogło co roku zmniejszyć swoje podatki o 700 mln USD rocznie. Do tych korzyści należy dodać 1,7 mld USD, o które Google będzie mogło zmniejszyć podatki natychmiast po transakcji.

Zdjęcie dnia, z serii: obrazki z Ameryki:

Za Internet

Za Internet

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (53) do "Do przeczytania: 04.09.2011"

  1. knt powiedział(a):

    Dzień bez trysterowego “do przeczytania”, to dzień stracony :). Jak zwykle ciekawie.

  2. Med powiedział(a):

    WSJ:Let’s say you were given a year to kill Hewlett-Packard. Here’s how you do it:
    http://online.wsj.com/article/SB10001424053111904787404576535211589514334.html?mod=wsj_share_goog

    Tom Anderson aka MySpace Tom: What Google and Facebook are hiding? https://plus.google.com/112063946124358686266/posts/A1sTsWrBMno

  3. Trystero powiedział(a):

    @ Med

    Artykuł o HP jest świetny.

    Wykład Parisera wrzuciłem na bloga w maju.

  4. ogif powiedział(a):

    Nie mamy do wyboru wyłącznie dwóch modeli – amerykańskiego i francuskiego. Jest wiele innych opcji.

    Ale jestem sceptyczny odnośnie przedstawionych danych. Uważam to za mało prawdopodobne żeby aż tak bardzo zmalała średnia po wykluczeniu najbogatszego 1%.
    Tak w ogóle to trzeba mediany porównywać, a nie średnie.

    Amerykanie mają do bani przesadne rozwarstwienie dochodowe, a Francuzi przesadzają z etatyzmem. Także przedsiębiorstwa państwowe to nieefektywna szajba. Folwark dla polityków i związkowców.

  5. Jaruzel.GPW powiedział(a):

    Na podstawie przedstawionych wykresów z raportu “Top Incomes in the Long Run of History” widać, że wahadło dochodów przechyliło się w drugą stronę na przełomie lat 70/80 XX w. i wówczas dochody 1 procenta najbogatszych zaczęły wracać do stanu sprzed 1929 r. Twoje retoryczne pytanie jest o tyle ważne, że dzisiejsze elity polityczno-finansowe negują pojęcie społeczeństwa, a preferują indywidualizm. Kiedy wahadło odchyli się ponownie? Czy to możliwe?

  6. fidelio77 powiedział(a):

    @obrazek z ameryki

    ROTFL! To już chyba bardzo źle z nimi.

  7. Czytelnik powiedział(a):

    “Który więc system ekonomiczny okazał się lepszy dla społeczeństwa?”

    No i moje przypuszczenia w pełni się potwierdziły – mniejsze nierówności zniwelowały (pozorną, jak widać) przewagę USA nad Francją w kwestii wzrostu dobrobytu.

    @ogif:

    “Nie mamy do wyboru wyłącznie dwóch modeli – amerykańskiego i francuskiego. Jest wiele innych opcji.”

    Ależ sam wybrałeś ten kraj jak reprezentatywny dla Europy kontynentalnej, głupio ci teraz :P

    @Jaruzel:

    “Kiedy wahadło odchyli się ponownie? Czy to możliwe?”

    Chyba tylko w następstwie jakiegoś kolejnego wielkiego kryzysu ekonomicznego, który zatrząśnie podstawami całego społeczeństwa. I chyba nie będzie to droga polityczna, bo politycy zwyczajnie się kompromitują (obiecując jedno, a potem robiąc co innego), przez co wiara do zmian drogą parlamentarną, słabnie.

  8. Poziomka powiedział(a):

    @Trystero
    “ugodą, w której Goldman zapłacił gigantyczną karę, ponad pół miliarda USD.”
    Kwestia skali. Dla mnie czy dla Ciebie kara jest gigantyczna. Dla Goldmana – niekoniecznie.

    P.S.
    “Ale jestem sceptyczny odnośnie przedstawionych danych. Uważam to za mało prawdopodobne żeby aż tak bardzo zmalała średnia po wykluczeniu najbogatszego 1%.”
    Gnojoznawca w formie.

  9. ogif powiedział(a):

    @ Czytelnik # 8

    Nie miałem na myśli wyboru do porównań, lecz wyboru do naśladowania. Uważam że ani jednych ani drugich naśladować nie warto.

  10. ogif powiedział(a):

    Żeby dane przytoczone w artykule mogły być prawdziwe to dochody górnego procenta Amerykanów musiałyby wzrosnąć 1448%.
    0.99*17.9+0.01*X=1.00*32.2 stąd X=1448%.
    Więc chyba słusznie jestem sceptyczny ;-)

  11. Trystero powiedział(a):

    @ ogif

    Popełniłeś banalny błąd. Spróbuj go znaleźć. Dla ułatwienia dodam, że błąd ma związek z sednem dyskusji: nierównościami :)

  12. Poziomka powiedział(a):

    #11
    Smutny efekt braku matematyki na maturze.

  13. Poziomka powiedział(a):

    #11 raz jeszcze.
    Pomyśleć, że społeczeństwo przynajmniej przez 11 lat płaciło za naukę matematyki autora.

  14. Trystero powiedział(a):

    @ Poziomka

    Nie mam nic przeciwko Twoim poglądom ale mam wrażenie, że traktujesz dyskusje na blogu trochę za bardzo personalnie. To nie dyskutant jest Twoim wrogiem, co najwyżej poglądy, które wygłasza.

  15. ogif powiedział(a):

    @ Trystero # 12

    Możliwe. Powiedz o co chodzi. Nawet jeśli to źle liczę to dane nie wyglądają zbyt prawdopodobnie.

  16. mrx powiedział(a):

    @ ogif

    “Amerykanie mają do bani przesadne rozwarstwienie dochodowe, a Francuzi przesadzają z etatyzmem. Także przedsiębiorstwa państwowe to nieefektywna szajba. Folwark dla polityków i związkowców.”

    A nie wydaje ci się, że właśnie działalność związków zawodowych (między innymi) wpływa na bardziej równomierny rozkład dochodów i podwyżek? Gdyby nie związki, Francja rozwijałaby się szybciej, ale nadwyżka wpadałaby do kieszeni 1 proc., czyli przeciętny Jean-Luc i tak by nic z tego nie miał.

  17. Trystero powiedział(a):

    @ ogif

    Mogę podpowiedzieć: pomyliłeś się pewnie o rząd wielkości bo nie wziąłeś pod uwagę nierówności dochodowych.

  18. ogif powiedział(a):

    @ Mrx # 17

    Jest bardzo duża różnica pomiędzy związkami zawodowymi u prywatnych pracodawców, a związkami z firmach publicznych i w administracji.
    Nie wątpię że te pierwsze często odgrywają pozytywną rolę, chociaż oczywiście różnie to bywa.
    Natomiast te drugie to doprawdy nic pożytecznego nie robią. Wyzyskują podatnika.

  19. mrx powiedział(a):

    @ ogif

    Być może masz rację. Mam w planach głębszą analizę problemu choćby układów zbiorowych, ale na razie jeszcze za wcześnie, żebym wyciągał jakieś wnioski.

    Przy czym, jeśli założymy, że w opisywanej sytuacji związki ogółem wpływają na zmniejszenie nierówności (i jest to jedynym czynnikiem), to wracamy do punktu wyjścia. Czyli stwierdzenia, że eliminacja związków z sektora publicznego przyniesie korzyść 1 proc., więc z punktu widzenia przeciętnego obywatela nie ma to znaczenia.

  20. ogif powiedział(a):

    @ Trystero # 18

    Are You sure?
    99 kolesiom poprawiło się o 17.9, dochodzi jeden koleś i teraz średnia poprawa całej setki to 32.2. Z tego raczej wynika że poprawa u tego jednego gościa była gigantyczna. Niewiarygodnie gigantyczna.

  21. Poziomka powiedział(a):

    @Trystero
    Może jednego dyskutanta traktuję trochę personalnie, ale nie uważasz, za symptomatyczne, że tenże dyskutant na twoim blogu nazwał prezydenta Stanów Zjednoczonych “gnojem”. A gdy próbuje pisać na temat to pisze takie kwiatki jak wyliczenia z komentarza 11. Poza tym,że pokazał że nie ma pojęcia o czym pisze – wypowiada się tak jakby wiedział wszystko.
    P.S.
    Wiem, że to dziecinada, ale jak mnie przezywa nawet gdy się do niego nie odzywa to nie reagujesz.

  22. Trystero powiedział(a):

    @ ogif

    Kluczem jest zrozumienie, że wartością, do której się odnosisz jest przeciętna dochodów. Interesują Cię więc ‘dochody kolesi’ a nie sami ‘kolesie’.

  23. Poziomka powiedział(a):

    #18
    To równanie nie myli rzędów wielkości. Ono po prostu nie ma sensu. Układający je pokazał, że nie zrozumiał treści zadania.
    Problem kolibrów polega właśnie na tym, że próbują równaniem z jedną niewiadomą rozwiązać zadanie w których niewiadomych więcej, np. wspomniane przez ciebie rozwarstwienie.

    I na podstawie takich “rozwiązań” podważają cytowane przez ciebie źródła.

    Napisałbym geniuszowi tak:
    Jeżeli w roku 1975 Amerykanin zarabiałby po dolarze to w 1975 ci z bogatego 1% zarabialiby po 15,50 a co z dolnego 99 – 1,89 (po zaokrągleniu). To jest rozwiązanie (mniej więcej) z #11.
    Ale jeżeli założymy, że dochód 1% jest równy dochodowi pozostałych 99% to mamy wzrost górnego 1% o 46,5%.
    Przy innym rozkładzie dochodu w 1957 otrzymamy inny rozkład w 2006. Ale wciąż będziemy spełniać warunki z artykułu.
    Ale przecież nie ma darmowych obiadów.

  24. Poziomka powiedział(a):

    @Trystero
    Czy po przeczytaniu #18 dalej uważasz, że sfinansowanie ogifowi kursu matematyki na poziomie przynajmniej ponadpodstawowym było dobrą inwestycja społeczeństwa?
    No, ale angielszczyzną błysnął, n’est-ce pas?
    @mrx
    A może związki zawodowe jako dobrowolne zrzeszenia pracowników robią to samo u państwowego co u prywatnego. Myślisz, że w urzędzie nie ma łamania praw pracowniczych?
    A może nasi liberałowie zabronią ludziom się zrzeszać w związki zawodowe? W ich złotym XIX wieku do związkowców w ich amerykańskim raju po prostu się strzelało, albo wieszało ich w majestacie “prawa”.

  25. ogif powiedział(a):

    @ Mrx # 20

    Moim zdaniem optimum to brak przedsiębiorstw państwowych jako nieefektywnych. W tym korycie buszują zarówno politycy i ich znajomi jak i związkowcy “wywalczający” absurdalne przywileje. Potem mamy emerytów przed 50-ką itd.

    Oczywiście i tak pozostałby problem związków w administracji publicznej, policji itp. Uważam że nie powinny być dozwolone.

    Ale oczywiście związek zawodowy w prywatnym zakładzie pracy jak najbardziej niech będzie siłą równoważącą dla niektórych zakusów pracodawcy.

  26. mrx powiedział(a):

    @ poziomka

    “A może związki zawodowe jako dobrowolne zrzeszenia pracowników robią to samo u państwowego co u prywatnego.’

    Nie wiem. Ale w rzeczonej Francji, z tego co się orientuję, uzwiązkowienie w sektorze prywatnym jest kilkukrotnie niższe niż w publicznym.

    “Myślisz, że w urzędzie nie ma łamania praw pracowniczych?”

    W tym przypadku nie o to chodzi. Chodzi o rozkład wynagrodzeń i podwyżki. Można domniemywać, że silne związki z sektorze publicznym wpływają pozytywnie na ich spłaszczenie.

  27. mrx powiedział(a):

    @ ogif

    Oczywiście, nieuzasadnione przywileje są zwyczajnie niesprawiedliwe. Ale w ramach przyjętych założeń ich likwidacja przyniosłaby korzyści wspomnianemu 1 proc., czyli z punktu widzenia większości się nie opłaca.

    Dla mnie jako jednostki jest obojętne, kto zbiera dodatkową kasę – urzędnicy czy dajmy na to pan Kulczyk. Jeśli jednak wezmę pod uwagę możliwość uzyskania wyższego wynagrodzenia dzięki działalności związków, to wolę taką sytuację, nawet kosztem niższego wzrostu gospodarczego ogółem i niższych dochodów pana Kulczyka. I jestem w stanie zaakceptować to, że urzędnicy zarabiają więcej, a niektóre grupy zawodowe idą na wcześniejsze emerytury.

  28. ogif powiedział(a):

    @ Mrx # 28

    Musisz nawet poszerzyć swój zakres akceptacji o to że państwo zbankrutuje i dzięki temu że uprzywilejowani związkowcy pobierają dzisiaj emerytury przez kilkadziesiąt lat, Ty nie będziesz pobierał jej wcale.

  29. mrx powiedział(a):

    @ ogif

    Tyle, że dotyczy to tak samo “modelu francuskiego” jak i “amerykańskiego”, więc nie wiem, co chcesz przez to powiedzieć.

  30. ogif powiedział(a):

    Zobaczcie co mocne związki zawodowe potrafią zrobić z takim krajem jak Grecja. Nawet teraz gdy już narozrabiali wciąż strajkują i będzie twarde bankructwo pomimo prób pomocy z zewnątrz.

    A przecież niewątpliwie przez dłuższy czas zapewniły dobre zarobki pracownikom, wysokie i wczesne emerytury. Zawsze jest coś kosztem czegoś.
    Bynajmniej nie widzę siebie jako obrońcy najbogatszego procenta obywateli, ale z tym dbaniem o pracownika to też można przesadzić i to grubo.

    Politycy są gnojami bo nie dbają o przyszłość państw w sensie długoterminowym. Ich horyzont zdarzeń to termin kolejnych wyborów. Tylko to ich obchodzi. Oczywiście prezydenci USA mają pozycję arcy-gnojków bo mają dużą siłę rażenia.

  31. Poziomka powiedział(a):

    #29
    “uprzywilejowani związkowcy pobierają dzisiaj emerytury przez kilkadziesiąt lat”
    To znaczy niby kto? W Ameryce czy we Francji?

  32. mrx powiedział(a):

    @ ogif

    Zostaw Grecję w spokoju. Porównanie dotyczy hipotetycznego “modelu FR” i “modelu US”. W pierwszym związki wymuszają większą równość płacową, w drugim szybki wzrost prowadzi do wyższych nierówności. W obu przypadkach zadłużenie państw jest na podobnym poziomie. Twoja argumentacja jest więc kompletnie chybiona.

  33. Poziomka powiedział(a):

    @mrx
    Dlaczego? Teraz akurat pasuje mu Grecja.

  34. ogif powiedział(a):

    @ Mrx # 33

    Bardzo swobodnie dezawuujesz moją argumentację ;-)
    Przyjmij do wiadomości że nie wszystkie plusy związków zawodowych są dodatnie.
    Bywają związki i związkowcy wspierający zrównoważony rozwój, ale często to tylko prymitywni roszczeniowcy. Czasem nawet lightowi terroryści. Gdy po drugiej stronie sporu jest pracodawca dbający o swój własny interes to mamy szanse na jakąś równowagę. Gdy po drugiej stronie jest państwowy pracodawca to właściwie nie bardzo jest komu bronić interesu podatnika.

    Nadmierne zadłużenie państw jest zupełnie fatalną okolicznością. Oczywiście nie jest to wina związków zawodowych. Chociaż w niektórych krajach trochę jednak jest.

    Jednak podstawową winą jest mechanizm polityczny.
    Gdy bankowiec dla krótkoterminowych korzyści destabilizował bank w dłuższym terminie. Wszyscy byliśmy słusznie oburzeni.
    Polityk robi dokładnie to samo z państwem co bankierzy niedawno robili z bankami!!!

  35. ogif powiedział(a):

    @ Mała truskawka # 34

    Ty faktycznie sprawdziłbyś się w Grecji. Mały i czerwony czyli w sam raz.

  36. Trystero powiedział(a):

    @ ogif

    Teraz Tobie przypominam o konieczności zaprzestania walki z dyskutantem i skupieniu się na jego poglądach.

  37. ogif powiedział(a):

    @ Trystero # 36

    Skoro truskawce przypomniałeś i nie zapobiegło to równie merytorycznym postom jak # 34 to znaczy że Twoje wpływy tutaj są zbyt małe ;-) i bronię się sam.

    Poza tym nie udało mi się zapoznać z poglądami poziomki. Chyba że za pogląd uznamy czynienie drobnych złośliwości.

  38. mrx powiedział(a):

    @ ogif

    Rozmawiamy o hipotetycznej sytuacji, w której związki zawodowe w jednym kraju przyczyniają się do zmniejszenia nierówności, a w drugim – nie (bo ich tam nie ma).

    Nie dezawuuję twoich poglądów, tylko zakreślam ramy dyskusji przyjmując pewne założenia. Nie rozważam w tym momencie ani rozsądku bankierów ani zachowania polityków ani kogokolwiek innego. Gdybym to robił, za duża ilość zmiennych nie pozwoliłaby mi wyciągnąć żadnych wniosków. A tak mam hipotetyczny model “a la francaise” i “a l’americain”.

    Przy takim zawężeniu mogę napisać, że zmniejszenie efektywności gospodarki przez działalność związków zawodowych jest niekorzystne przede wszystkim dla wspomnianego 1 proc. Pozostali pracownicy korzystają na tym.

    Zauważ też, że nie zajmuję się problemem zadłużenia nie dlatego, że go nie ma, ale dlatego, że dla omawianych przypadków nie ma to żadnego znaczenia.

  39. Czytelnik powiedział(a):

    @ogif:

    “Gdy po drugiej stronie sporu jest pracodawca dbający o swój własny interes to mamy szanse na jakąś równowagę.”

    Tak bo tylko pracodawca może dbać o swój interes, ale pracownicy to już nie – oni mają tylko siedzieć cicho i pracować.

    “Polityk robi dokładnie to samo z państwem co bankierzy niedawno robili z bankami!!!”

    Politycy robią to co każą im bankierzy.

  40. ogif powiedział(a):

    @ Czytelnik # 39

    Przypisujesz mi poglądy, których nie wyraziłem. Jest dobrym prawem każdego żeby zabiegał o swoje interesy.

    A zawołanie że politycy działają wyłącznie pod dyktando bankierów jest czystym populizmem. Politycy zawsze działają pod dyktando wyborców. Teraz także pod dyktando rynków finansowych bo wciąż chcą pożyczać lub rolować zadłużenie więc nie mają wyjścia jak liczenie się z tymi co im mają pożyczyć.
    Ale nie to jest kluczowe. Najważniejsze jest to że cały czas podejmuje się decyzje polityczne korzystne w krótkim okresie i niekorzystne w długim okresie.

  41. Adam Duda powiedział(a):

    Panowie, w kwesti związków zawodowych

    nie chodzi o to ze pracownicy mogą czy nie mogą się zrzeszać, tylko o to, że potrzebują do tego specjalnej spec ustawy. Ustawy o związkach zawodowych.

    Przecież mogliby istnieć w obrebie ustawy o stowarzyszeniach.

    Argument jaki widzę za specustawą, to taki, że pracodawca mógłby grozić zwolnieniem ludzi którzy chcieby stać na czele związków. Jednak specustawa jest znacznie szersza niż to.

    Teraz zwolnienie związkowca jest utrudnione, co powoduje inny problem, problem świętych krów, które sa nie do ruszenia.

  42. brysio powiedział(a):

    @ogif et all.
    Dzisiaj w GW jest świetny artykuł o pensjach amerykańskich menedźerów autorstwa Lubowskiego. Niestety nie ma go jeszcze internecie. Streszczając jeden przykład: czterdzieści lat temu prezes firmy mleczarskiej zarabiał REALNIE 10 razy mniej niż jego obecny następca. Firma fundowała mu cadillaca i członkostwo w klubie golfowym. Obecny ma do dyspozycji ODRZUTOWIEC, nie licząc wszelakich innych drobiazgów. I tobyłoby na tyle jeśli chodzi o wzrost nierówności. Niech ktoś mi udowodni że obecny prezes jest 10 razy wydajniejszy!

  43. Adam Duda powiedział(a):

    Brysio

    Na szczeście nie płacisz mu z własnej kieszeni.

  44. brysio powiedział(a):

    @Adam Duda
    Najzabawniejsze że akcjonariusze też częstokroć nie mają żadnego wpływu na wynagrodzenia prezesów. I co z tym zrobić?

  45. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    W tym rzecz, że płacisz. Twoje fundusze emerytalne pozwalają na takie ekscesy a tym samym obniżają Twoją stopę zwrotu. Natura korporacjonizmu, z czego doskonale zdajesz sobie sprawę odebrała władzę z rąk akcjonariuszy i przekazała ją managerom. Praktycznie każdy kto lokuje oszczędności na rynku akcyjnym za to płaci.

  46. brysio powiedział(a):

    Adam Duda
    A co mają zrobić akcjonariusze, teoretyczni pracodawcy panów prezesów, którzy też często nie mają wpływu na ich pensje?
    Chociaż czasami “złote spadochrony” są opłacalne. Haliburton dał temu dickowi 45 mln $ byle tylko się go pozbyć, ale ile później zarobił w Iraku!

  47. ogif powiedział(a):

    Przy rozdrobnionym akcjonariacie faktycznie zarząd robi sobie prywatny folwark w przedsiębiorstwie.
    Szedłbym w kierunku salary cup dla managerów.

  48. Adam Duda powiedział(a):

    Ano właśnie
    TFI i przymus oszczędzania w tych wehikułach. To faktycznie może boleć, stąd uderzę w mój liberalny bęben… po cholerę ten przymus skoro tworzy takie patologie jak korporacjonizm. Wiem już co powiecie…

    Anyway. Gdybyśmy nie musieli być przymusowymi właścicielami, to były by powody do narzekań?

    Z mojego punktu widzenia, nie… Koszty agencji (czyli min te wysokie płace) w naturalny sposób obniżały by konkurencyjność tych firm w końcu doprowadzając do ich upadku. Tak by pewnie było, ale nie jest. (chodź są przykłady jak enron, worldcom, czy GM) Dlaczego? Moim zdaniem koszty agencji są niższe od zysków z monopolizacji, czy oligopolizacji branż. A od rozbijania monopoli jest właśnie państwo. Ale to inny koniec kija.

  49. Bulwersator powiedział(a):

    @25
    “@Trystero
    Czy po przeczytaniu #18 dalej uważasz, że sfinansowanie ogifowi kursu matematyki na poziomie przynajmniej ponadpodstawowym było dobrą inwestycja społeczeństwa?”

    A skąd założenie że już sfinansowało do poziomu ponadpodstawowego?

  50. Adam Duda powiedział(a):

    Widzę, że macie niezły ubaw z tego, że ogif zrobił błąd przy liczeniu procentów dla przedziałów. Panowie bezbłędni… To bardzo niskie zachowanie.

  51. mrx powiedział(a):

    @ Adam Duda 42

    Nie wiem jak innych, ale mnie w powyższych ta kwestia w ogóle nie zajmuje. Przyjmuję istnienie związków zawodowych jako czynnik a) ograniczający wzrost, b) ograniczający rozwarstwienie dochodowe. Przywileje i inne jako koszt, który pracownik musi ponieść w zamian za to, że jego płaca będzie rosła adekwatnie do wzrostu płacy jego szefa czy zysku przedsiębiorcy. Przy czym eliminacja tego kosztu nie zwiększy dochodów pracownika, ale zyski 1 proc., więc przeciętny zatrudniony nie ma interesu w ich znoszeniu.

  52. ogif powiedział(a):

    Oczywiście moje obliczenie było gruntownie błędne.
    Niespecjalnie się tego wstydzę bo niezbyt długo się nad tym zastanawiałem.
    Właściwie nie mam nic przeciwko złośliwościom pod moim adresem. Chociaż internet jest tak przeładowany złośliwościami że stosowanie tej techniki uważam za przesadnie banalne. Chociaż mi też niestety się zdarza.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player