Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Rynki wschodzące doganiają rynki rozwinięte

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 05.08.2011 | Komentarze (6) »

Blog Daily Chart na stronach The Economist opublikował dwa wykresy pokazujące udział rynków wschodzących w poszczególnych, globalnych wskaźnikach gospodarczych. Wykresy te podkreślają trzy niezwykle ważne procesy.

Po pierwsze, rynki wschodzące stają się siłą napędową globalnej gospodarki. W 2011 roku udział emerging markets w globalnym PKB z uwzględnieniem siły nabywczej (PPP – purchasing-power parity) wyniesie 54%. W przypadku PKB mierzonego cenami rynkowymi udział EM jest mniejszy. W 2010 roku wyniósł 38% – dwa razy tyle co dwie dekady temu.

Rynki wschodzące dominują już w przypadku produkcji przemysłowej o czym świadczy udział EM w globalnej konsumpcji miedzi i stali. Emerging markets odpowiadają już za ponad połowę inwestycji w środki trwałe i przyciągają ponad połowę zagranicznych inwestycji bezpośrednich.

Po drugie, mimo dynamicznego wzrostu gospodarczego w ostatnich trzech dekadach rynki wschodzące zdecydowanie ‘odstają’ od rynków rozwiniętych gdy uwzględni się wskaźniki gospodarcze per capita, a więc na mieszkańca. Proszę zwrócić uwagę, że największy udział EM notują w globalnej populacji. Sięga on 85%.

Wyraźnie widać też problemy rynków wschodzących z efektywnością energetyczną. Pokazuje to porównanie udziału EM w globalnym PKB i globalnej emisji CO2 i globalnej konsumpcji ropy naftowej.

Za Daily Chart

Za Daily Chart

Po trzecie, poniższy wykres fenomenalnie pokazuje strukturalne nierównowagi pomiędzy rynkami wschodzącymi a rynkami rozwiniętymi. Wyraźnie widać pozytywny bilans handlu zagranicznego rynków wschodzących. Można także zaobserwować zdecydowanie większy udział EM w globalnym PKB niż w globalnej konsumpcji. Udział konsumpcji w PKB państw wschodzących jest wyraźnie niższy niż w przypadku państw rozwiniętych.

Wreszcie, zaobserwować możemy zdecydowanie niższy udział sektora finansowego i długu w gospodarkach wschodzących. Proszę zwrócić uwagę na wskaźniki udziału w kapitalizacji giełd, w wartości aktywów finansowych i długu sektora publicznego.

Wykres poniżej przedstawia zmiany kilku kluczowych wskaźników pomiędzy latami 1990,2000 i 2010:

Za Daily Chart

Za Daily Chart

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (6) do "Rynki wschodzące doganiają rynki rozwinięte"

  1. ogif powiedział(a):

    Zgadza się! Dlatego jęki wypasiorów z Zachodu o tym jakie to ciężkie czasy nastały są subiektywne i nietrafione. Obecne czasy są the best. Gigantyczna większość Ziemian wydobywa się z nędzy.
    Wolnorynkowy kapitalizm rules! Tylko skompromitowały się zbyt duże wydatki rządów w państwach rozwiniętych. Za młodzi emeryci, zbyt drogo leczeni.

    Co oczywiście nie przeszkadza bredzeniu o niegodnych emeryturach. Lud chce być przynajmniej ćwierć wieku na emeryturze i chce aby ta emerytura nie była istotnie niższa od pensji. Lud stanowczo domaga się gratisowo najnowszych zdobyczy medycyny dla każdego. Lud żąda rozmaitych bonusów. Stan infrastruktury zawsze jest skandalem. Politycy idą ludowi na rękę żeby nie stracić pracy.

  2. alus powiedział(a):

    Tak tak. Ale lud jak jest grabiony podatkami niewspółmiernymi do otrzymywanych usług to ma być ok. Ostatnio otrzymałem zestawienie z ZUS. Po 10 latach pracy uzbierane sto kilkadziesiąt tyś zł, przez 8 lat płacony MAKSYMALNY ustawowy limit ZUS (więcej nie mogli naliczać bo się nie da). Na końcu była tabelka – spodziewana emerytura w zależności od uzbieranych środków. Śmiech na sali. Musiałbym całe życie oddawać MAKSYMALNY LIMIT aby mieć 2,5k emerytury. Czyli przez 30 lat jeszcze płacić ponad 1,5 miesięcznie aby potem łaskawie przez 6 lat (statystyczna długość życia na emeryturze) wypłacić 2k. A gdzie procent składany? Złodzieje.

  3. poszi powiedział(a):

    @alus,

    Długo by można było pisać o skubaniu ZUSu przez przywileje emerytalne (na które musi się zrzucać podatnik, ale to nie ma znaczenia w dyskusji), ale popełniasz klasyczny błąd:

    “przez 6 lat (statystyczna długość życia na emeryturze) wypłacić 2k.”

    Przeciętny mężczyzna przechodząc w wieku 65 lat na emeryturę dożywa jeszcze średnio 15 lat, a kobieta w wieku 60 lat 23 lata.
    http://www.stat.gov.pl/gus/5840_894_PLK_HTML.htm

    Co oznacza, że 30-40 lat składek w wysokości 1 zł starcza mniej więcej na emeryturę w wysokości 2 zł. I tak jest w każdym systemie emerytalnym pod słońcem, łącznie z oszczędzaniem samodzielnie. Procent składany nie ma tu znaczenia, jesli się rozważa kwoty realne (po uwzględnieniu inflacji), a realne zyski (w przypadku systemu kapitałowego) lub realne wzrosty wynagrodzeń nie sa na tyle wielkie, żeby specjalnie zmienić ten rachunek. To prosty rachunek: emerytury musza być albo niskie albo otrzymywane niedługo przed śmiercią. Zawsze i wszędzie. Życie emeryta jest albo biedne albo krótkie :)

    Można się wgłebiać w szczegóły, np. osoby umierające przed wiekiem emerytalnym tracą emeryturę w ZUS, ale za to rodziny zmarłych maja całkiem hojny program rent rodzinnych. To wszystko nie zmienia faktu, że ZUS w tej chwili płaci wiele za dużo niż powinien, a wylicza emerytury przyszłe wg tego, co powinien już od dawna był robić.

  4. ogif powiedział(a):

    Gdybyśmy byli po 6 lat na emeryturze to nie byłoby problemu. Jesteśmy średnio po prawie 20 lat i to jest BIG PROBLEM. Praktycznie niefinansowalne. Pracę zaczynamy późno, niezbyt długo pracujemy.

    Politycy nie okradają ludu. To znaczy europejscy politycy nie okradają, bo na przykład o arabskich bym tego nie powiedział. Conajwyżej jedni (uprzywilejowani) ludkowie dzięki politykom dymają innych (nieuprzywilejowanych) ludków.

    Procent składany to piękna rzecz, ale nie ma żadnego zastosowania do systemu “soidarności międzypokoleniowej”. Zaś systemu kapitałowego nie ma już właściwie nigdzie na świecie. Chyba tylko w Chile został. Nie mówię że to dobrze (bo źle), ale przejście z reparacyjnego na kapitałowy to mission impossible.

  5. alus powiedział(a):

    Chyba nie za bardzo rozumiem o czym do mnie mówicie. Dla mnie system “solidarności międzypokoleniowej” matematycznie jest nie do utrzymania, nawet przy wskaźniku zastępowalności pokoleń 1:1 (co obecnie jest fikcją). Wystarczyłoby ZNIEŚĆ całkowicie system zusowski – na początku szok, ale przez tysiąclecia aż do Bismarcka tego nie było. Ja się czuję okradany, bo sam potrafiłbym dużo lepiej dysponować swoim kapitałem i w zależności od potrzeb albo czerpać albo odkładać kiedy to jest potrzebne a nie kiedy urzędas sobie zażyczy. Nie byłoby problemu z ubytkiem ludzi pokolenie do pokolenia, bo kto nie miałby dzieci – to miałby problem. Na własne życzenie. I tak powinno być. Nie potrzebuję aby ktoś za mnie myślał, traktując jak debila. Ja o siebie i swoją rodzinę zadbam, kwestia żeby jeszcze mnie dodatkowo nie okradano.

    Poczytajcie sobie też o historii podatku dochodowego. Przychód z pracy to nie jest DOCHÓD – ale ekwiwalent pieniężny za poświęcony czas i pracę. Dopiero koło 1917 roku zmieniono tą definicję….

  6. ogif powiedział(a):

    # 5

    Fajne, ale bajki. Możesz sam o sobie decydować wyłącznie jeśli zaprzestanie się wypłaty emerytur. Słyszałeś o jakimś państwie które przeprowadziło taką reformę? ;-)

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player