Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Konsekwencje zepsutego systemu bodźców

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Społeczeństwo dnia 01.08.2011 | Komentarze (27) »

Podstawą współczesnej ekonomii jest empirycznie potwierdzone twierdzenie, że ludzkie zachowanie determinowane jest przez bodźce. Z twierdzenia wynika wniosek, że najprostszym sposobem na zmianę zachowania jest manipulacja bodźcami. System bodźców może skłaniać ludzi do korzystnego społecznie zachowania lub działań społecznie szkodliwych.

Nowy Jork dostarczył niedawno dwa przykłady zepsutych systemów bodźców. Na blogu Freakonomics przytoczono statystyki dotyczące karalności wykroczeń polegających na korzystaniu z nowojorskiej komunikacji publicznej bez opłaconego biletu. Metropolitan Transportation Authority szacuje, że w 2009 roku około podróżni odbyli około 18,5 mln nieopłaconych przejażdżek, czyli około 51 000 dziennie. W 2009 roku nieuczciwość pasażerów kosztowała MTA około 31 mln USD. Policja wystawiła 120 000 mandatów, jeden na 154 ‘darmowe’ przejażdżki.

Przeciętny gapowicz ryzykuje więc złapanie raz na 6-13 tygodni. Kara wynosi $100. Tygodniowo bilet kosztuje natomiast $27 (a więc $162 na 6 tygodni).

Tak więc z ekonomicznego punktu widzenia ‘bardziej opłaca się’ jeździć bez biletu niż regularnie kupować bilety. Oczywiście, istnieją także społeczne koszty jazdy bez biletu (stres, wstyd w przypadku złapania, etc).

Nie ulega jednak wątpliwości, że MTA postąpiłaby mądrze gdyby podwyższyła wysokość kar powyżej poziomu opłacalności systematycznego łamania przepisów. Zawsze można też skorzystać z doświadczeń liberalnego raju – Singapuru i podwyższyć poziom kar do poziomów ‘odstraszających’. Na przykład, w Singapurze mandat za palenie papierosów z przemytu wynosi 500 dolarów singapurskich, czyli około 1200 złotych, za każdą znalezioną paczkę papierosów!

Inny przykład z Nowego Jorku dotyczy inspekcji sanitarnych restauracji. Inspektorzy przyznają restauracjom rating A, B lub C w zależności od liczby uchybień, przy czym rating A dzieli od ratingu B jedno uchybienie. By otrzymać rating A restauracja musi zanotować mniej niż 14 uchybień a by otrzymać rating B mniej niż 28 uchybień (14 uchybień to już B a 28 uchybień to już C). Z wszystkich restauracji 69% posiada rating A, 15% rating B, 4% rating C a 12% kwestionuje swój wynik. Rating na poziomie B i C oznacza kary finansowe i spadek zaufania klientów.

Poniższy wykres wyjaśnia co złego jest w nowojorskim systemie bodźców dla właścicieli restauracji:

Za Wall Street Journal

Za Wall Street Journal

Powyższy wykres można interpretować jako dowód na korupcję, lenistwo (niechęć do ponownej oceny restauracji gdy właściciel zakwestionuje rating) lub pobłażliwość inspektorów. Można także spekulować, że właściciele restauracji są wyrachowani i doskonale wiedzą na ile uchybień sanitarnych mogą sobie pozwolić.

Jakiekolwiek wytłumaczenie tego fenomenu wybierzemy, wydaje się jasne, że w tym przypadku sztywne granice ratingów nie spełniają swojej roli w optymalny sposób.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (27) do "Konsekwencje zepsutego systemu bodźców"

  1. Brus powiedział(a):

    Może też być tak, że spełnienie niektórych wymagań jest na tyle kosztowne, że spełnienie ich zupelnie się nie opłaca.

  2. ksiegowy powiedział(a):

    W przypadku metra – to idealna sytuacja do założenia “spółdzielni gapowiczów”. Każdy członek wrzuca do banku po 100$ i jeździ zawsze bez biletu. Jeśli zostanie złapany – spółdzielnia płaci za niego. Działa to do momentu aż kasa spółdzielni jest pusta.

    Na takie spółdzielnie na pewno miałaby wpływ wysokość kary. Natomiast na indywidualnych gapowiczów – to raczej częstotliwość kontroli (nieuchronność kary) wpływałaby mobilizująco.

  3. Piętaszek powiedział(a):

    Fajny wpis o uczciwości, której zabrakło.

  4. mej powiedział(a):

    To co, zakładamy bitCoMetro? :P

  5. miśYogi powiedział(a):

    w Polsce na każdym bazarze (czasami sklepie) można kupić papierosy pochodzące z przemytu, a ewentualna kara dla sprzedawcy to mandat dwustuzłotowy. pozostawiam bez komentarza

  6. pawel powiedział(a):

    W metrze w NY są bramki, więc jazda bez biletu wiąże się z przeskakiwaniem nad bramką. W samym metrze ( na peronach lub w wagonach), prawie nigdy nie ma kontroli. Kontrole organizowane są w ten sposób, że stoją umundurowani (zazwyczaj) lub tajniacy (rzadko) przy bramkach i wyłapują skoczków. Cześć ludzi nie staje się gapowiczami, bo nie są w stanie przeskoczyć bramki. Natomiast spostrzegawczy skoczkowie często będą w stanie uniknąć złapania.

  7. MM powiedział(a):

    Podobnie ma się sprawa jak w przypadku ratingu nowojorskich restauracji z podatkiem z progami progresywnymi tylko wykres w lustrze trzeba odbić, tzn, większość zarabia tuż przed kolejnym progiem

  8. Trystero powiedział(a):

    @ MM

    Na pewno? Przecież wyższy podatek płaci się jedynie od dochodów przewyższających próg.

  9. rokko powiedział(a):

    @ ksiegowy, mej – ktoś Was już uprzedził. ;)
    http://www.niekasuj.org/

  10. ksiegowy powiedział(a):

    Pomysł na społdzielnie nie jest odkrywczy, pewnie takie oddolne grupy się ogranizują np. wśród studentów. Może nawet już powstawały w XIX wieku wśród pasażerów tramwajów konnych :)

  11. Trystero powiedział(a):

    @ rokko

    Pięknie. Czekam na stronę z oddolnymi ubezpieczeniami dla złodziejów. Ze wspólnej kasy wypłacać się będzie zapomogę dla ich rodzin w czasie odbywania przez nich kary więzienia :)

  12. margines społeczny powiedział(a):

    Takie publicznie dostępne spółdzielnie nie mają sensu i są szkodliwe. Mogą potrwać kilka miesięcy rok, a potem decyzyjni ludzie dowalą takie kary, żeby jazda bez biletu jednak się nie opłacała.

    Dużo lepiej jednak zawsze mieć przy sobie bilet i samodzielnie odkładać na karę. W sumie na to samo wyjdzie chyba, że będziemy mieli wielkiego pecha. W czasie gdy jeszcze 2 lata temu za jazdę bez biletu w Poznaniu można było dostać 35 zeta kary, bilet miesięczny ulgowy kosztował chyba z 40, a kontrola zdarzała się raz na 3 miesiące średnio, kasowanie biletu było w sumie bezsensu. Aktualnie kary wynoszą 100 i wg mnie ulgowe się jednak opłaca kupować chociazby dla kosztów społecznych, ale tych normalnych to wcale, a wcale.

  13. ralfowitz powiedział(a):

    W warszawskim metrze podobnie lub gorzej. W ciągu 5 lat kontrolowano czy posiadam bilet trzykrotnie, natomiast młode byczki przeskakując bramki to widok codzienny i dość powszechny. Przeskoczenie bramki jest jedną możliwością, druga to ‘podzielenie się biletem’ czasowym czyli skasowanie, przejście przez bramkę i danie biletu koledze, ale to raczej margines w porównaniu do przeskakiwania, które jest banalnie proste bo straż metra jest na każdej stacji na widoku ale z jakiegoś powodu na peronie a nie koło bramek, zresztą bramki są non stop monitorowane, można powiedzieć że wszystko to dzieje się za aprobatą metra.

  14. _dorota powiedział(a):

    @ 11
    “Czekam na stronę z oddolnymi ubezpieczeniami dla złodziejów. Ze wspólnej kasy wypłacać się będzie zapomogę dla ich rodzin w czasie odbywania przez nich kary więzienia :)”

    To nie ten poziom organizacji, takie rozwiązania istnieją w zorganizowanych grupach przestępczych (konieczna jest machina egzekwująca składki):
    “The Mafia also maintained funds to support the families of imprisoned members and pay defense lawyers”
    http://en.wikipedia.org/wiki/Sicilian_Mafia

  15. MM powiedział(a):

    @Trystero
    I wyraźnie więcej podatników tuż przed tym progiem się znajduje jeśli chodzi o dochody.
    Przykład mazowieckie z 2007 gdy jeszcze były trzy progi:
    http://www.wynagrodzenia.pl/zdjecie.php?url=pliki/wykresy_baza/244.&s=700&w=1700
    Pierwszy próg 43 tys czyli 3,6 tys miesięcznie
    Drugi próg 85 tys czyli trochę ponad 7 tys miesięcznie
    Trzeci próg powyżej tej kwoty.
    A gdy uwzględnimy możliwość wspólnego rozliczania z małżonkami (3,6 + 7)/2=5,3 mamy wyjaśnienie zagadki wysokiego słupka w zakresie 5-6 tysięcy.

  16. karroryfer powiedział(a):

    Zepsuty system bodźców … no tak dobre hasło zwłaszcza w Polsce. Dużo gapowiczów – słaba wykrywalność ( + kłopoty budżetowe oczywiście) podnosimy radykalnie cenę biletów. Efekt jeszcze więcej gapowiczów, karanie uczciwych i jeszcze większe korki. Koszty społeczne …
    To samo w każdej inne dziedzinie ( viaToll ostanio ). Jestem za rozwiązaniami Singapurskimi – ale kto jeszcze – Trystero ???

    PS. A może tak ( pomysł na szybko ) zamiast dawać zasiłki za nic zatrudnić bezrobotnych zatrudnić ich ( bez zus itp – może urząd pracy ) jak przedwojennych kontrolerów w każdym pojeździe komunikacji miejskiej przynajmniej na tych najbardziej uczęszczanych trasach ?

  17. unnormal powiedział(a):

    a jak zmienic bodzcami zachowanie maturzystow?:)
    http://www.wykop.pl/artykul/797645/wyniki-matury-sprzeczne-z-zasada-prawdopodobienstwa/
    Natomiast trochę naciąne jest dla mnie przeliczenie czy bardziej sie oplaca jezdzic na gape czy z biletem. papierowemu przecietnemu obywatelowi moze sie to oplacac, ale przeciez nie zadziala to w kazdym przypadku :)

  18. gszczepa powiedział(a):

    “Na takie spółdzielnie na pewno miałaby wpływ wysokość kary. Natomiast na indywidualnych gapowiczów – to raczej częstotliwość kontroli (nieuchronność kary) wpływałaby mobilizująco.”

    Wysokości kary nie można w prosty sposób zwiększać ponieważ znacząca część gapowiczów nie ma biletu z przypadkowych powodów.

    Brakuje podnoszenia wysokości mandatu w przypadku recydywy. Albo chociażby punktów karny – jak w przypadku kierowców.

    Inna rzecz, że w np. w krakowskich warunkach zwykle można się “dogadać” z kontrolerem i zapłacić 20-30 zł.

    W sumie mam poczucie, że (jak często zresztą), zamiast po prostu kontrolować bilety powinno się próbować bardziej proaktywnie notorycznych gapowiczów.

  19. sebastian powiedział(a):

    @karroryfer
    Nie potrzeba kontrolerow, albo nawet mozna bardzo ograniczyc ich ilosc, wystarczy wprowadzic mozliwosc wejscia tylko przednimi drzwiami do autobusu/tramwaju, a tam zamocowac kolowrotek + czytnik biletow. Pasazerowie wysiadajacy, mogą wysiadac pozostalymi drzwiami, aby system dzialal jeszcze lepiej, autobus moze sie zatrzymywac troche wczesniej, mozna tylko wysiasc, i podjezdza juz do miejsca gdzie TYLKO pasazerowie wsiadaja.

  20. knt powiedział(a):

    @sebastian

    Bzdura – włażono by tylnymi drzwiami.

    Zwiększenie skuteczności kontrolerów można natomiast osiągnąć inaczej.

    Dla każdego pasażera karta RFID, doładowywana, bramka oraz kamera na wejście. System wykrywania ilości ludzi, którzy wchodzą. Mamy w ten sposób liczbę gapowiczów, możemy tę informację przesłać do centrali, a tamta rozdysponuje patrole kanarów do optymalnych, najbardziej zgapionych pojazdów. Ale to wszystko ciężkie technologicznie i zapewne nieopłacalne.

  21. mej powiedział(a):

    Bzdura, bzdura, bzdura.

    “Wysokości kary nie można w prosty sposób zwiększać ponieważ znacząca część gapowiczów nie ma biletu z przypadkowych powodów.”

    I tu jest pies pogrzebany. System, gdzie musze najpierw znalesc kiosk (wiedziec gdzie jakis jest), dostac swoje w kolejce, wrocic na przystanek jest koministyczna pomylka. Gdzie w tym wszystkim miejsce na impulsowy zakup (o! akurat podjezdza autobus, to wsiadamy), lub nawet na wykonanie przesiadki.

    (rozwiazania od reki, to czytnik kart miejskich, i/lub platnosc telefonem komorkowym, lub karta zblizeniowa)

    Skuteczniejsze kontrole i wyzsze kary to tylko jedna strona medalu, trzeba jeszcze zadbac o ta druga.

  22. GZ powiedział(a):

    @11/14
    U nas tez pewna forma takiego “wsparcia” dla rodziny w razie osadzenia członka grupy istnieje :)

  23. ksiegowy powiedział(a):

    Felieton z “Wiedzy i Życia”, 10.10.2005:
    “Jedzie koleś metrem bez biletu. Nowojorska policja zabiera go na posterunek, tam – zwykła procedura zatrzymania. Rewizja, odciski palców itd. I co się dzieje – Zdumiewająco wielu gapowiczów nosi broń bez pozwolenia, przy licznych znajduje się narkotyki, nieproporcjonalnie wielu figuruje w spisach poszukiwanych.”

    To jest plus zjawiska jazdy na gapę (o ile organy władzy są w stanie go wykorzystać) – występuje korelacja pomiędzy grupą gapowiczów a grupa osób będących na bakier z prawem. Wystarczy dokładniej łapać gapowiczów a przy okazji przestępcy sami wpadają w ręce.

  24. myrkul powiedział(a):

    @mej – we Wrocławiu w każdym tramwaju jest automat do sprzedaży biletów jednorazowych i czasowych, ma docelowo być też w autobusach. Karta miejska po falstarcie i gigantycznych problemach przez pół roku hula już w miarę sprawnie, a automatów jest naprawdę dużo (nie trzeba łazić i szukać kiosku, okresowy możesz kupić w automacie).
    Więc jak na razie w tramwajach nie ma mowy o przypadkowych gapowiczach, wszystko to są ludzie, którzy nie kupują biletów z premedytacją. Częste kontrole są jedynym sposobem. Brytyjski system wchodzenia jednymi drzwiami nie sprawdzi się z prostej przyczyny – za dużo ludzi wsiada na jednym przystanku i zbyt długie byłyby przestoje wydłużające czas jazdy.

  25. Tarhim powiedział(a):

    @sebastian

    Masz świetne pomysły na zabicie efektywności komunikacji miejskiej. Bzdurę pt. “wsiadanie tylko pierwszymi drzwiami” słyszałem już wielokrotnie, ale przeszczepianie z pekaesów również zatrzymywania się na dwa razy to pewna innowacja w dziedzinie zachęcania ludzi do korzystania z samochodów.

    @myrkul

    Bo jak wiadomo obowiązkiem każdego pasażera jest posiadanie karty kredytowej lub debetowej. Którą tak dla odmiany w stacjonarnym wrocławskim automacie udało mi się zapłacić raz na kilkanaście razy.

  26. karroryfer powiedział(a):

    Rozwiązanie z bezrobotnymi ma tę przewagę nad wszelkimi technologiami że pozwala zatrudnić ludzi bez specialnych kwalifikacji ( dla których ciężko znaleźć inna pracę publiczną ) a chcących (!) pracować. Myślę że jest ich trochę mimo wszystko. Jest to rozwiązanie prawie bezinwestycyjne. Oczywiście teżjestem zwolennikiem rozwiązań hitech – ale w to trzeba więcej zainwestować – nie wiem czy nie lepiej w nowe lepsze ( CNG, elektryczne) autobusy i tramwaje.

  27. gszczepa powiedział(a):

    @myrkul;

    W Krakowie są automaty we wszystkich tramwajach i znaczącej części autobusów, a także większości intensywnie uczęszczanych przystanków.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player