Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Amerykański rynek pracy niszczy klasę średnią

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 28.07.2011 | Komentarze (44) »

National Employment Law Project przygotował interesujący raport analizujący zmiany na amerykańskim rynku pracy w czasie ostatniej recesji i odrodzenia. Badacze zajęli się zmianami zatrudnienia w trzech segmentach rynku pracy wyodrębnionych na podstawie mediany zarobków.

Wyodrębniono trzy segmenty*:

  • niskie wynagrodzenia – mediana stawki godzinowej od $7,5 do $13,5
  • średnie wynagrodzenia – mediana stawki godzinowej od $13,5 do $20,7
  • wysokie wynagrodzenia – mediana stawki godzinowej od $20,7 do $53

Co się okazało? W czasie recesji najmocniej zredukowana etaty w segmencie średniego wynagrodzenia – utracono 9,5% wszystkich etatów sprzed recesji. W I segmencie było to utracono 3,4% etatów a w III segmencie 2,9%.

W czasie odrodzenia najwięcej etatów powstało w segmencie niskiego wynagrodzenia – stworzono 3,2% wszystkich etatów z początku odrodzenia. W II segmencie odbudowano 1,2% etatów, w III segmencie utracono dalsze 1,2% miejsc pracy – w czasie odrodzenia gospodarczego.

Powyższe dane podsumowuje tabela:

Za National Employment Law Project

Za National Employment Law Project

Te same dane w ujęciu liczbowym przedstawia wykres poniżej:

Za National Employment Law Project

Za National Employment Law Project

Warto zestawić te informacje z danymi o nowych miejscach pracy w okresie 2001-2008:

Za National Employment Law Project

Za National Employment Law Project

Z powyższych danych wyłania się pesymistyczny obraz gospodarki, która na przestrzeni całej dekady utraciła około 3,5 mln miejsc pracy w segmencie średnich wynagrodzeń.

Warto także zwrócić uwagę na zmiany mediany wynagrodzeń w okresie 2008-2011. Dla wszystkich segmentów, mediana realnych wynagrodzeń spadła o 0,6%, dla najniższego segmentu o 2,3%. Czy to wygląda na presję inflacyjną?

Za National Employment Law Project

Za National Employment Law Project

* W I segmencie znaleźli się na przykład sprzedawcy w handlu detalicznym, kasjerzy, kelnerzy, etc. W II segmencie znaleźli się na przykład operatorzy maszyn, księgowi, managerowie niższego szczebla, nauczyciele, etc. III segment zawierał na przykład pracowników IT, pielęgniarki, managerów, inżynierów, etc. Szczegółowe zestawienie znajdziecie na stronie 3 podsumowania.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (44) do "Amerykański rynek pracy niszczy klasę średnią"

  1. E.W. powiedział(a):

    “Warto także zwrócić uwagę na zmiany mediany wynagrodzeń w okresie 2008-2011. Dla wszystkich segmentów, mediana realnych wynagrodzeń spadła o 0,6%, dla najniższego segmentu o 2,3%. Czy to wygląda na presję inflacyjną?”

    Inflacja w Stanach Zjednoczonych w latach 70. była spowodowana zmianą wynagrodzeń czy podniesieniem przez OPEC cen ropy naftowej o 300%? Cały czas lekceważysz inflację związaną ze wzrostem cen surowców.

  2. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero,

    Co Ty masz z tą presją inflacyjną. Presja nadejdzie jak się zawali dług państwowy i bedzie go trzeba finansować w całosci z FED. Jak narazie finansowanie części deficytu pochodzi z FED i ciągle mamy flight to safety na dolarze. Trend sie odwrócić może w kilka tygodni. Jeżeli nie zrównoważą budżetu do poziomu wzrostu GDP i nie poreperują bilnasu handlowego to tylko kwestia czasu. 1, 5, 10 lat.

  3. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    Jeżeli nie zrównoważą budżetu do poziomu wzrostu GDP i nie poreperują bilnasu handlowego to tylko kwestia czasu. 1, 5, 10 lat.

    Wiesz, dla większości ludzi istnieje różnica pomiędzy wysoką inflacją teraz a wysoką inflacją za 5,10 lat. Nie wiem co będzie za 5,10 lat. Wiem, że teraz nie ma presji inflacyjnej.

    @ E.W.

    Inflacja w Stanach Zjednoczonych w latach 70. była spowodowana zmianą wynagrodzeń czy podniesieniem przez OPEC cen ropy naftowej o 300%? Cały czas lekceważysz inflację związaną ze wzrostem cen surowców.

    Ty jesteś zabawny. Jak na kogoś kto od dawna ostrzega przed hiperinflacją, zawsze ma rację i niczego nie lekceważy :)

  4. E.W. powiedział(a):

    @Trystero

    “Wiesz, dla większości ludzi istnieje różnica pomiędzy wysoką inflacją teraz a wysoką inflacją za 5,10 lat. Nie wiem co będzie za 5,10 lat. Wiem, że teraz nie ma presji inflacyjnej”

    Iście keynesowskie podejście. W długim okresie wszyscy jesteśmy martwi.

    “Ty jesteś zabawny. Jak na kogoś kto od dawna ostrzega przed hiperinflacją, zawsze ma rację i niczego nie lekceważy :)”

    Bardzo konkretny argument, trzeba przyznać :) Ale pociągnę dalej. Czy obecna inflacja na świecie i w Polsce jest spowodowana wzrostem wynagrodzeń czy wzrostem cen towarów?

  5. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero
    “Wiesz, dla większości ludzi istnieje różnica pomiędzy wysoką inflacją teraz a wysoką inflacją za 5,10 lat.

    Gdyby teraz była inflacja to nie było by tematu. Byłby fakt.

    “Nie wiem co będzie za 5,10 lat. Wiem, że teraz nie ma presji inflacyjnej”

    Teraz jest taka presja jaką spiętrzona woda napiera na tamę. Ot nic nie się nie dzieje. Ale tej wody coraz więcej.
    Grecji wystarczyła chwila, żeby z partnera strefy € zrobić szmatę. portugalii jeszcze mniejsza chwila.
    Jeżeli nic się nie zmieni, to USA będzie miała też taką chwilę z tą różnicą, że USA może wydrukować dług. I pewnie to zrobi.
    Ty to doskonale wiesz, także nie wiem jak przechodzi Ci przez klawiaturę, że nie ma presji inflacyjnej. Jest, ale w płacach jej nie widać. a musi?

  6. Trystero powiedział(a):

    @ E.W.

    Iście keynesowskie podejście. W długim okresie wszyscy jesteśmy martwi.

    Miałem racje sugerując, że wszędzie widzisz Keynesa. Myślę, że powinieneś się tym niepokoić.

    Czy obecna inflacja na świecie i w Polsce jest spowodowana wzrostem wynagrodzeń czy wzrostem cen towarów?

    Wybacz, ale ja za Friedmanem uważam, że inflacja to zjawisko monetarne. Tego typu pytania jak powyżej mógłby zadać 100% keynesista. Tak więc doceniam humorystyczne akcenty, które wprowadzasz swoimi komentarzami ale to za mało by skłonić mnie do dyskusji.

    CRB jest 70% powyżej minimum z recesji i 190% powyżej minimum z 1999 roku. Gdzie jest hiperinflacja?

  7. E.W. powiedział(a):

    @ Trystero
    “Wybacz, ale ja za Friedmanem uważam, że inflacja to zjawisko monetarne. Tego typu pytania jak powyżej mógłby zadać 100% keynesista”

    Skoro uważasz, że inflacja to zjawisko tylko monetarne, to wytłumacz mi wspomnianą wysoką inflację w USA (kilkanaście procent rocznie) w latach 70., kiedy OPEC podniósł ceny ropy o 300%, a także obecną inflację.

    Nie jestem keynesistą, ani monetarystą. Staram się z dystansem patrzeć na rzeczywistość.

  8. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    Gdyby teraz była inflacja to nie było by tematu. Byłby fakt.

    Myślisz, że to samo pisali inflacjoniści w 2010, 2009, 2008 i tak dalej?

    Jeżeli nic się nie zmieni, to USA będzie miała też taką chwilę z tą różnicą, że USA może wydrukować dług. I pewnie to zrobi.
    Ty to doskonale wiesz, także nie wiem jak przechodzi Ci przez klawiaturę, że nie ma presji inflacyjnej. Jest, ale w płacach jej nie widać.

    Nie rozumiem. Po prostu wiesz, że będzie inflacyjne wyjście z długu, tak? To za kilka lat powinieneś być bardzo bogaty

  9. Trystero powiedział(a):

    @ E.W.

    Skoro uważasz, że inflacja to zjawisko tylko monetarne, to wytłumacz mi wspomnianą wysoką inflację w USA (kilkanaście procent rocznie) w latach 70., kiedy OPEC podniósł ceny ropy o 300%, a także obecną inflację.

    Od dołka w 1999 roku cena ropy wzrosła o 900%. Gdzie jest hiperinflacja? Od dołka w grudniu 2009 roku o 200%. Gdzie jest hiperinflacja?

  10. poszi powiedział(a):

    @E.W i Trystero,

    Moim zdaniem inflacja z lat 1970 to także efekt monetarny.

    Wykres CPI vs Fed Funds
    http://research.stlouisfed.org/fred2/graph/?g=1i0

    Oczywiście to szok podażowy podnosił CPI z racji tego, że tak się ten wskaźnik liczy, a gospodarka nie nadąża tak szybko ze zmiana struktury wydatków. Szok naftowy wywoływał jednak recesję, na która Fed odpowiadał obniżeniem stóp i wzrostep podaży pieniądza. To było pół biedy w czasach recesji, ale w latach 1975-1980 Fed prowadził bardzo gołebią politykę (prosze zwrócić uwagę, jak małe są realne stopy procentowe w tym czasie w prównaniu z wczesniejszymi i późniejszymi latami) i ta gołebia polityka była przyczyną wysokiej inflacji w tych latach.

  11. stały czytelnik powiedział(a):

    apropo wyjścia USA z zadłużenia, to jakie scenariusze wchodzą w grę?
    mój skromny zasób wiedzy pozwala mi na określenie potencjalnych trzech:
    - cięcia wydatków (bardzo niepoprawne politycznie- partia które to wprowadzi ma przechlapana w wyborach. Uważam, że jeśli USA nie będą przyparte do muru to raczej mało prawdopodobny scenariusz, jednak jest to najlepsze rozwiązanie)
    - restrukturyzacja zadłużenia (chyba najgorszy z możliwych scenariuszy, oznacza kataklizm dla rynków finansowych)
    - wysoka inflacja (kosztem gospodarki dług zostanie spłacony, istnieje jednak ryzyko stagflacji).

    czy są jeszcze jakieś inne możliwe scenariusze?

  12. knt powiedział(a):

    @stały czytelnik
    IMO:
    - Wojna, z której zyski mogłyby zmniejszyć zadłużenie.
    - Wzrost gospodarczy.
    - Odmowa spłaty długów.

  13. Trystero powiedział(a):

    @ stały czytelnik

    Jeden fakt: dochody amerykańskiego budżetu w 2011 roku to 16% PKB. W 2000 roku to było 20%. Średnia po II wojnie światowej to ponad 18%. Wartość tego wskaźnika w Europie na poziomie 30% czy 40% nikogo nie dziwi.

  14. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero
    “To za kilka lat powinieneś być bardzo bogaty”

    Na inflacji mało kto się dorobił. jedynie co można to zachować jako tak siłe nabywczą.

    “Myślisz, że to samo pisali inflacjoniści w 2010, 2009, 2008 i tak dalej?”

    Ale co pisali? Internet jest pełen głupot na temat inflacji. Łącznie z tym, że jak zwiększą m0 to od razu będzie o tyle samo więcej pieniędzy

    Widzę, że widzisz jaka jedną ze ścieżek podniesienie podatków z 16% do 40%. Ciekawe ile wtedy będzie wynosić baza podakowa.

  15. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    Widzę, że widzisz jaka jedną ze ścieżek podniesienie podatków z 16% do 40%. Ciekawe ile wtedy będzie wynosić baza podakowa.

    Dlaczego 40%? Wystarczyłoby 20%-22%. Do tego powrót wydatków militarnych do poziomu z 2000 roku. Po problemie.

  16. pawel-l powiedział(a):

    Każdy inflacjonista powinien przeczytać tekst Prechtera o deflacji:
    http://elliottwave.com/deflation/ (forum, gazeta)

    W skrócie: nadmierny dodruk spowoduje wzrost stóp% a to będzie bardzo deflacyjne.
    Najpierw musi się zawalić rynek bondów (eliminacja długów). Dopiero potem możliwa jest hiperinflacja.

  17. Balcerek powiedział(a):

    @E.W.
    “Cały czas lekceważysz inflację związaną ze wzrostem cen surowców”

    jeśli definiujesz inflacje jako wzrost cen to nie możesz argumentować że inflacja jest spowodowana wzrostem cen, bo to masło maślane. Tak samo płaca jest ceną a więc nie można tłumaczy wzrostu cen wzrostem cen.

    ale załóżmy że twoje rozumowanie jest poprawne.
    czyli mamy wzrost cen, wywołany przez wzrost cen dóbr importowanych, nominalny pkb jest stały lub lekko rośnie, podaż pieniędzy jest względnie stała. jak w takim razie ludzie są w stanie zakupić większą wartość wolumenu produkcji (pkb) mając tą samą ilość pieniędzy? (tylko nie mów mi że może wzrosnąć ilość transakcji, bo to nie ma związku z droższym importem) ewidentnie widać że podaż pieniędzy musi rosnąć i to jest prawdziwym powodem wzrostu cen.

  18. Balcerek powiedział(a):

    @pawel-l
    “nadmierny dodruk spowoduje wzrost stóp%”

    a możesz mi wyjaśnić dlaczego pieniądz ma drożeć skoro jest go więcej?

  19. E.W. powiedział(a):

    @Trystero
    “Od dołka w 1999 roku cena ropy wzrosła o 900%. Gdzie jest hiperinflacja? Od dołka w grudniu 2009 roku o 200%. Gdzie jest hiperinflacja?”
    Nie twierdzę, ze cena ropy jest jedynym czynnikiem wywołującym inflację.

    Wykres z bloga Wojciecha Białka: http://wojciechbialek.blox.pl/resource/Schemat.png
    Jak myślisz, gdzie teraz jesteśmy? Ja myślę, ze ciągle w strefie surowcowej. Co oznacza dalszy wzrost inflacji przy oznakach spowolnienia tempa wzrostu PKB. Ostatni spadek wskaźnika inflacji do 4,2% to według mnie efekt bazy i nic więcej.

    @Balcerek

    Wzrost ceny ropy powoduje wzrost cen właściwie każdego towaru i usługi, bo ten towar trzeba transportować, a do klienta trzeba dojechać. Kiedy popularne będą auta na prąd, wtedy będzie inna rozmowa.

    Jeśli chodzi o drugi akapit, nie rozumiem Twojego toku myślenia. Ale radzę wpisać w Google “inflacja kosztowa ciągniona przez ceny dóbr importowanych”.

  20. Balcerek powiedział(a):

    @E.W.
    “Jeśli chodzi o drugi akapit, nie rozumiem Twojego toku myślenia”

    próbujesz tłumaczyć wzrost cen wzrostem cen, to jest bez sensu.
    ale czego nie rozumiesz konkretnie? masz rosnący wolumen produkcji, rosną ceny jeśli byłaby stała podaż pieniądza to ceny nie mogły by rosnąć bo producenci napotkali by ograniczenie popytu, nie sprzedali by swojej produkcji. w takim wypadku doszło by do zmiany kursu wymiany czyli umocnienie się waluty. jaka jest inflacja obecnie w szwajcarii?

    “inflacja kosztowa ciągniona przez ceny dóbr importowanych”

    to mit który jest obalony w tym filmie.
    http://www.youtube.com/watch?v=yZ9a2QCUzJc&feature=related#t=01m29s

  21. E.W. powiedział(a):

    @Balcerek
    “próbujesz tłumaczyć wzrost cen wzrostem cen, to jest bez sensu”
    Dlaczego? Są dobra pośrednie i finalne. Jak przedsiębiorstwo importuje mleko, aby wytworzyć jogurty i sprzedać na rynku krajowym, cena półproduktu ma znaczenie.

    Umocnienie się waluty – tak, to jest zdrowa reakcja rynkowa. A teraz wyobraź sobie, że rząd masowo drukuje pieniądze, co prowadzi do wysokich stóp procentowych i wysokiej inflacji. Tym właśnie USA różni się od Szwajcarii.

  22. Dodo powiedział(a):

    Czy szanownyb trystero zapomniał, że USA kraj federalny? Co z tego, że rząd federalny wydaje 16-20% PKB, kiedy stany, hrabstwa wydają łącznie podobną ilość? (15-20%)
    Oczywiście bandycki rabunek poprzez fiskalizm jest tam sporo mniejszy niż w Euro-kołchozie, np. nie płacą VAT-u.

  23. Trystero powiedział(a):

    @ Dodo

    Co z tego, że rząd federalny wydaje 16-20% PKB, kiedy stany, hrabstwa wydają łącznie podobną ilość? (15-20%)

    Pokaż dane.

  24. poszi powiedział(a):

    @Trystero,

    Wydatki federalne 2011: 3,8 bln
    stanowe i lokalne: 2,9 bln
    Żródło:
    http://www.usgovernmentspending.com/#usgs302a
    PKB USA: 14,7 bln USD
    wydatki publiczne: 41,5% PKB

    Sporo stanów też ma długi po uszy. Porównywanie rządu federalnego do Europy nie uwzględniając wydatków stanowych to niestety spore niedopatrzenie.

    Jasne, że maja rezerwy i do jakis poważnych problemów droga daleka, ale też i ogromny opór przed podnoszeniem podatków.

  25. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Podajesz wydatki a nie dochody. Przy deficycie na poziomie 10% PKB to gigantyczna różnica!

  26. Balcerek powiedział(a):

    @E.W
    “Jak przedsiębiorstwo importuje mleko, aby wytworzyć jogurty i sprzedać na rynku krajowym, cena półproduktu ma znaczenie”

    a czemu swój wywód zatrzymujesz w połowie? jaka będzie reakcja konsumentów? kupią tą samą ilość po wyższej cenie? czyli zakładasz że popyt może rosnąć w nieskończoność? każdy z producentów kupuje importowane towary niezależnie od ceny, podwyższa swoje ceny a konsumenci i tak to kupią? w jaki sposób popyt może rosnąć jeśli masa pieniądza jest taka sama? w kółko unikasz odpowiedzi na to pytanie

  27. poszi powiedział(a):

    @Trystero,

    “Podajesz wydatki a nie dochody. Przy deficycie na poziomie 10% PKB to gigantyczna różnica!”

    Możemy tę zabawe dalej kontynuować. Np. fakt, że w Europie usługi medyczne sa płacone z podatków, zabezpieczenie emerytalne jest hojniejsze, bezpłatne lub ćwierćpłatne jest szkolnictwo wyższe, a zabezpieczenie socjalne pełniejsze. I bez tego wszystkiego USA potrafi wydawać 41,5% PKB?

    Gdyby Amerykanie mieli płacić europejskie podatki i dostawać w zamian to, co teraz, to możesz być pewny, że taki Kongres długo by nie pociagnął.

    Wiesz, teoretycznie Grecja mogłaby spłacić swój dług, oni też maja spore rezerwy na cięcia wydatków i podwyżki podatków. Nikt jednak w sięgnięcie do tych rezerw nie wierzy, zwłaszcza jak widzi demonstracje i płonące opony. W USA jest bez wątpienia lepiej, ale ograniczenia w sieganiu też są. Jak przyjdzie spowolnienie, to priorytetem będzie bilansowanie budżetu, czy kolejny plan stymulacji gospodarki?

    USA miały większy dług po II wojnie światowej, ale (głownie dzięki wzrostowi gospodarczemu, ale też oczywiście dzięki ograniczeniu deficytu) ten dług znacząco zmniejszyli w relacji do PKB. Więc to jest możliwe. Ale to był inny kraj, inni ludzie i inne poczucie obowiazku (i inny cel, na który dług zaciagnięto). Wyrzeczenia, żeby spłacać dług za m.in. bailout banków? Akurat.

  28. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Ja nie twierdzę, że jest wola polityczna do podniesienia dochodów budżetowych do 20%-22% PKB i obniżenia wydatków militarnych do poziomu z 2000 roku. Takiej woli politycznej nie ma i nie będzie. Republikanie nie mają żadnego problemu z forsowaniem na niezdarnym Obamie planu równoważenia budżetu bez podwyżki podatków.

    Wskazuje tylko, że z ekonomicznego punktu widzenia deficyt budżetowy USA nie jest problemem. To nie jest tak jak w przypadku Grecji czy Portugalii. USA, gdyby miały sprawny system polityczny to nie miałyby żadnych problemów budżetowych ponieważ mają całkiem spore rezerwy fiskalne, zarówno po stronie dochodowej jak i wydatkowej.

  29. poszi powiedział(a):

    @Trystero,

    Ja sie z tym (częściowo) zgadzam, ale nie porównuj, proszę, USA do Europy, bo to są nawet nie jabłka do pomarańczy, ale do szyszek. Zarówno bez uwzględnienia wydatków stanowych, jak i faktu, że Europejczycy tylko dlatego godzą się na takie podatki, bowiem dostają sporo w zamian.

    Ale tak czy siak powrót do sytuacji z 2000 roku wygląda prosto tylko na papierze. A nawet nie wiem, czy papier byłby taki łaskawy, biorąc pod uwage, że gospodarka jest w dużo gorszym stanie niż w 2000 roku. Oprócz rządowych długów po uszy, po uszy długów mają też osoby prywatne.

  30. m. powiedział(a):

    @ Trystero

    Jakiś czas temu w NYTimesie ukazał się tekst Roberta Shillera, w którym autor proponuje jednocześnie zwiększyć podatki i wydatki budżetowe, co ma prowadzić do wzrostu gospodarczego i zmniejszenia deficytu (mnożnik zrównoważonego budżetu).

    (http://www.nytimes.com/2010/12/26/business/26view.html?sq=Stimulus,%20Without%20More%20Debt&st=cse&adxnnl=1&scp=1&adxnnlx=1311176831-63UrdkErfZMkRmzfik92bA)

    Czy, pomijając dysfunkcjonalność polityki amerykańskiej, taka propozycja wydaje ci się sensowna?

  31. E.W. powiedział(a):

    @Balcerek
    “w kółko unikasz odpowiedzi na to pytanie”

    A przeczytałeś mój drugi akapit o masowym druku pieniądza?

    Poza tym wzrost stóp procentowych oznacza aprecjację waluty, ale tylko w teorii. Kupiłbyś walutę kraju, który jest bankrutem, nawet jeśli są tam wysokie stopy? Jeśli okaże się, że USA straci płynność, to kto będzie chciał inwestować w bankrutującym kraju? Inwestorzy będą uciekali od dolara, amerykańskich firm, obligacji, bo waluta będzie traciła na wartości. Co to oznacza dla inflacji w tym kraju – dobrze wiesz.

  32. Jarema powiedział(a):

    Im wiecej czytam tym wiecej mam pytan :). Autor bloga twierdzi, ze nie ma presji inflacyjnej w USA. Jaka wiec musi byc inflacja, zeby nalezaloby sie nia martwic? Obecnie inflacja w USA wynosi ok 10% http://www.shadowstats.com/alternate_data/inflation-charts, czy te 10% to jest jeszcze malo?

  33. Trystero powiedział(a):

    @ Jarema

    W alternatywnej rzeczywistości ShadowStats może sobie wynosić i 100%. Ja, jak 99% obserwatorów rynku korzystam z CPI.

    Przy okazji, The Billion Prices Project (niezależny od rządu, oparty na wkładzie zwykłych ludzi) pokazuje 3,73% przy CPI na poziomie 3,6%. Więc te dane z ShadowStats można sobie wsadzić, wszyscy wiedzą gdzie :)

  34. poszi powiedział(a):

    @Trystero,

    Shadowstats to delikatnie mówiąc bzdury, bo taka inflacja, którą pokazują jest sprzeczna ze zdrowym rozsądkiem, ale jestem całkiem solidnie przekonany, że The Billion Prices Project jest wykalibrowany tak, żeby dawać wynik zgodny z CPI, tylko dużo szybciej, więc to nie jest bynajmniej niezależne. Tak jak ADP podaje wyniki, które maja odtwarzać oficjalne wyniki na rynku pracy, ale z rzeczywistością niekoniecznie muszą mieć idealny związek.

    CPI to z wagą 23.8% kompletna fikcja literacka pod nazwą owner’s equivalent rent:
    http://www.bls.gov/cpi/cpifact6.htm
    (akurat obecnie to raczej zawyża CPI, ale w czasach boomu zaniżała), więc The Billion Prices Project, które tak dobrze zgadza się z CPI musi zawierać w swoim modelu podobną fikcję literacką.

  35. Jarema powiedział(a):

    Dlaczego inflacja na poziomie 10% jest sprzeczna ze zdrowym rozsadkiem? Moze inflacja na poziomie 3 lub 4% jest sprzeczna ze zdrowym rozsadkiem skoro nie wlicza sie w to cen energii i zywnosci? O czym swiadczy, ze 99% populacji uzywa wskaznika CPI? O czym swiadczy, ze 99% populacji glosuje nieracjonalnie?

    Nie rozumiem dlaczego dyskredytujecie Shadowstats skoro podaja dane uczciwie w przeciwienstwie do FED’u?

  36. Trystero powiedział(a):

    @ Jarema

    Słuchaj, straciłem cierpliwość do Twojej ignorancji.

    Moze inflacja na poziomie 3 lub 4% jest sprzeczna ze zdrowym rozsadkiem skoro nie wlicza sie w to cen energii i zywnosci?

    Kto zrobił Ci brzydki dowcip i Ci nakłamał, że do inflacji nie wlicza się cen energii i żywności? Ja zawsze odczuwam empatię w stosunku do takich naiwniaków co wierzą we wszystko co przeczytali ale taka postawa budzi też we mnie złość. Umiesz obsługiwać komputer, korzystasz z Internetu a mimo pozwalasz sobie wierzyć w bzdury i rozpowszechniać je, choć te bzdury w 2 minuty możesz sfalsyfikować. Ogarnij się człowieku.

    Nie rozumiem dlaczego dyskredytujecie Shadowstats skoro podaja dane uczciwie w przeciwienstwie do FED’u?

    Po pierwsze, FED nie podaje danych o inflacji. Robi to BLS – Bureau of Labor Statistic. Po drugie, Shadowstats podaje dane sprzeczne z innymi dostępnymi danymi gospodarczymi (tak je te absurdalne 10% inflacji obecnie).

    Z mojej strony koniec dyskusji z Tobą. Intuicja podpowiada mi, że to totalna strata czasu.

  37. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Hm, gdy czytałem opinie o The Billion Prices Project był on przedstawiany jako alternatywa dla CPI, nie tylko dlatego, że podaje dane w czasie rzeczywistym ale także jako pewnego rodzaju ’sprawdzam’ dla CPI.

    Co do owner’s equivalent rent. Czy to nie porusza się zgodnie z cenami najmu? A więc zaburzeniem jest tylko wielkość udziału w CPI? Przy tym czytałem wiele opinii postulujących poważne potraktowanie OER, łącznie z opodatkowaniem.

  38. poszi powiedział(a):

    @Trystero,

    TBPP jest jeszcze większa czarną skrzynką pod względem tego, co naprawde robi niż BLS. Mimo, że twierdzi, że nie ma na celu odtwarzania wskaźnika CPI, jestem pewien, że gdyby tego nie robił, miałby mniej klientów na płatne serwisy.

    Nie chciałbym tego z góry dyskredytować, ale oni wydaja mi się dużo mniej niezależni niż twierdzą, że są.

    Tak czy siak z moich obserwacji w USA wynika, że CPI zgadza sie z tym, co widać na ulicy pod względem rzędu wielkości, a Shadowstats to bzdura. Nie zauważyłbym jednak różnicy między 3,5 a 4,5% inflacji, a jest sporo przesłanek, ze CPI zaniża ten wskaźnik o punkt czy dwa, co na dłuższa metę (z)robi ze wszystkich biedniejszych niż wynika ze statystyk. Boskin Commission to fakt, a nie teoria konspiracyjna.

  39. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    Nie kwestionuję tego, że CPI zaniża inflację o 50-150 punktów bazowych (raporty, które czytałem wskazując na dolne widełki mojego przedziału). Cały czas jest jednak najbardziej sensownym wskaźnikiem zmian cen, w przeciwieństwie do ShadowStats.

  40. tomek powiedział(a):

    Trochę się dziwię tej dyskusji. Inflacja jest pewną koncepcją teoretyczną i jej miara będzie zawsze wynikiem doszczegółowienia teorii na poziom mierzalnych danych. Przy olbrzymiej zmienności danych składowych i dużej arbitralności wag przykładanych w pewnym okresie czasu do poszczególnych elementów, wynik końcowy powinien być analizowany “mocno z grubsza”. Inflacja jest różna dla każdego z nas. Wiem, że trzeba próbować znaleźć jakiś złoty środek ale mam wrażenie, że istotność miar inflacji jest przeceniana (chyba, że mówimy o somospełniających przepowiedniach). Od strony analitycznej mam wrażenie, że o inflacji możemy tylko powiedzieć, że rośnie, spada bądź mniej więcej nie zmienia się. Nie bardzo widzę uzasadnienie dla modeli, które z 1-no procentowej różnicy w tempie inflacji wyrokują o zmianach GDP, indeksów, cen surowców itp.

  41. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero.
    Możesz podać dane na jakich się opierasz w sprawie tych procentów? Bo nie wiem czy prawidłowo porównujemy dane. Budżet Polski to też kilkanaście procent, a nie 40, gdyż wiele idzie poza budżetem.

  42. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    Jest kilka źródeł danych.

    Wikipedia (OECD i Heritage)

    Globe and Mail (OECD)

    Ta strona podaje 14,5% jako wartość dochodów budżetu federalnego do PKB. Do tego 8% stanowych i 7% lokalnych.

  43. Adam Duda powiedział(a):

    Tak
    Szczerze mówiąc naprawdę nie rozumiem polityki obniżania podatków przy niezrównoważonym budżecie.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player