Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Do przeczytania: 16.07.2011

Opublikowane przez Trystero w kategorii Rynek kapitałowy, Społeczeństwo, Świat dnia 16.07.2011 | Komentarze (11) »

Porcja linków na sobotę:

Pięć mitów o limicie zadłużenia w USA. W czasie dwóch kadencji Busha, limit zadłużenia podnoszono 5 razy. Republikański lider Izby Reprezentantów, republikański lider większości w Izbie Reprezentantów i republikański lider mniejszości w Senacie, Boehner, Cantor i McConnell za każdym razem głosowali za podniesieniem limitu zadłużenia. Wiecie kto w czasie jednej z debat (w 2006 roku) był gorącym przeciwnikiem zwiększenia limitu zadłużenia? Senator Barack Obama.

Interesująca interaktywna prezentacja National Geographic przedstawiająca życie 7 mld ludzie podzielonych na cztery grupy dochodowe. Poniżej jeden z czterech slajdów:

NatGeo world of 7 bln 2

The Guardian zastanawia się czy skandal ‘podsłuchowy’ w UK będzie punktem zwrotnym w historii medialnego imperium Ruperta Murdocha. Cóż, jeśli FBI znajdzie jakieś dowody w sprawie podsłuchiwania przez amerykańską część News Corporation rodzin ofiar zamachu z 11 września to Murdoch będzie skończony. W przeciwnym razie, budowane przez lata wpływy powinny uchronić News Corporation przed dalszymi konsekwencjami w innych państwach niż Wielka Brytania.

Fascynujący tekst o ‘wklejaniu’ do ponownie emitowanych w telewizji seriali i filmów aktualnych reklam. Bohaterowie serialu z 2006 roku przechodzą obok plakatu reklamowego filmu z 2011 roku. To już rzeczywistość.

Kolejna wspaniała idea z liberalnego raju – Singapuru. Rząd Singapuru przeznaczył w ostatnich latach spore środki na rozwój publicznej komunikacji (to naturalne zachowanie rządu państw z drugiego miejsca rankingu wolności gospodarczej). Teraz organizuje loterię mającą zachęcić mieszkańców Singapuru do korzystania z komunikacji publicznej, w tym do korzystania w wybranym przez rząd czasie – poza szczytem. Za każdą podróż publiczną komunikacją Singapurczycy otrzymają los na loterię (trzy losy za podróż poza szczytem). Losowanie nagród będzie się odbywać co tydzień. To kolejne zastosowanie, tego co ekonomia behawioralna odkryła o podejściu ludzi do loterii w ‘miękkiej inżynierii społecznej’. Pisałem już o tym, że obligacje loteryjne mogą zachęcić ludzi do oszczędzania.

Tatu Westling z Helsinki Center of Economic Research bardzo wysoko ustawił poprzeczkę w konkursie na najbardziej ‘oryginalną’ pracę badawczą. Myślę, że możemy mieć tu do czynienia z faworytem do nagrody IG Nobla. Cytuję abstrakt: Artykuł bada powiązania pomiędzy rozwojem gospodarczym i długością penisa w okresie 1960-1985 (…) Rozmiar męskiego organu okazuje się być negatywnie skorelowany z poziomem PKB  w 1985 a relację przedstawia graficznie linia w kształcie odwróconego ‘u’. Rozmiar penisa może wyjaśnić 15% zróżnicowania w poziomie PKB pomiędzy państwami. Długością maksymalizującą poziom PKB jest 13,5 cm a spadek poziomu PKB związany jest z rozmiarem penisa przekraczającym 16 centymetrów. Rozwój gospodarczy w latach 1960-1985 jest negatywnie skorelowany z rozmiarem penisa, który wyjaśnia 20% zróżnicowania w tempie zmiany PKB.

Tylor Cowen zapytał w związku z tym artykułem w jaki sposób powinno się oceniać nowe i kuriozalne hipotezy? Nie analizowałem dokładnie artykułu Westlinga, zakładam jednak, że nie zawiera on błędów merytorycznych i postulowane przez niego korelacje rzeczywiście istnieją. Pytanie brzmi więc: co z tego, że w wybranym przez Westlinga ćwierćwieczu taka korelacja istniała?

Jestem sobie w stanie wyobrazić (choć nie wiem na ile moje myślenie ociera się o rasowe stereotypy), że opisana przez Westlinga korelacja jest odbiciem związku pomiędzy cechami kulturowymi a tempem i poziomem rozwoju gospodarczego. Nie mam przy tym na myśli stymulacji wysoko-marżowych segmentów przemysłu motoryzacyjnego przez popyt ze strony mężczyzn zaniżających przeciętną długość penisa w danym państwie. Na tym polega chyba problem artykułu Westlinga: nie wyobrażam sobie poważnej dyskusji o postawionych w nim hipotezach.

Wykres dnia, stan globalnych rynków akcyjnych w połowie 2011 roku:

rynki akcyjne 12 lipiec 2011

Za Bespoke

A co Wy interesującego przeczytaliście?

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (11) do "Do przeczytania: 16.07.2011"

  1. Bernoulli powiedział(a):

    Problem jest taki, że w szeregach czasowych występuje problem regresji pozornej:
    http://www.cyf-kr.edu.pl/~eomazur/spur1.html
    Wynika to też z tego, że najczęściej przyjmowany poziom istotności to 95%, czyli z prawdopodobieństwem 5% może nam wyjść coś kompletnie idiotycznego, co jednak da wynik statystycznie istotny:
    http://xkcd.com/882/

    Inną kwestią jest wspólny trend. Czyli obie zmienne wydają się skorelowane, ale jest tak tylko dlatego, że są one skutkiem innego zjawiska (korelacja stóp zwrotu między spółkami z różnych branż jest dodatnia i często otrzymujemy statystycznie istotne oszacowania regresji, ale tylko dlatego, że spółki są silnie skorelowane z szerokim rynkiem – CAPM).

    Poza tym mogę się mylić, ale chyba R^2 na poziomie 15-20% jest akceptowany raczej w danych przekrojowych i w badaniach dotyczących poszczególnych osób. Od wielkości zagregowanych (czyli średnia długość penisa i PKB) i od szeregów czasowych wymaga się wyższych R^2.

  2. Bebok powiedział(a):

    @Bernoulli:

    CAPM? Chodzi ci o to, że współczynniki beta mają w okolicy 1?

  3. kujawianin powiedział(a):

    @Bernoulli:

    Na tej stronie podane są przykłady pozornych korelacji, ale wg mnie zabrakło pokazania, że one rzeczywiście są pozorne. Czy autor je przytoczył, bo okazało się potem, w wyniku dalszych badań, że nie ma korelacji, czy dlatego, że wydawały mu się absurdalne? Bo jeżeli to drugie, to mnie to nie przekonuje. Liczba plam na Słońcu musi mieć wpływ na życie na Ziemi, podobnie opady jak najbardziej mogą wpływać na życie gospodarcze, w tym inflację.

  4. Bernoulli powiedział(a):

    Nie wyraziłem się jasno. CAPM jest modelem teoretycznym, w którym udowadnia się, że pod pewnymi warunkami (tacy sami inwestorzy,używający tych samych narzędzi,biorący pod uwagę taki sam przedziałczasowy itp. itd.) zwrot z akcji/portfela powinien zależeć jedynie od szerokiego rynku, ponieważ wszyscy trzymają tylko portfel rynkowy, złożony ze wszyskich akcji ważonych kapitalizacją. Czyli silna korelacja między diametralnie różnymi aktywami istnieje tylko dlatego, że są one skorelowane z szerokim rynkiem, a nie dlatego że jest między nimi jakaś ukryta zależność. Zależność nie musi być koniecznie bliska 1, ale musi statystycznie istotna.

    Oczywiście jest to tylko model teoretyczny, ale testy empiryczne potwierdzają ogromny wpływ czynnika rynkowego (np. około 80% zmienności portfela spółek IT w USA jest wyjaśniane jedynie przez zwrot z całego rynku – dane do tego oszacowania wziąłem z http://mba.tuck.dartmouth.edu)

  5. brysio powiedział(a):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Singapur
    Czy ktoś mógłby poprawić tę bzdurę na temat wysokości podatków na wikipedii? Mnie nigdy nie bawiło redagowanie haseł.

  6. Bernoulli powiedział(a):

    kujawianin

    Oczywiście, gdybyś miał program, który przeszukuje wszystkie możliwe bazy danych i szacuje korelacje miałbyś dziesiątki zaskakujących oszacowań. Tylko to nie wystarczy do udowodnienia związku. Gdybyś próbował 20 razy oszacować korelację dla jakiś danych, średnio raz wyjdzie Ci istotny wynik, który jest kompletnym przypadkiem. Jest takie badanie, które “udowadnia” że znak zodiaku ma wpływ na to na jakie choroby jesteś podatny. Udowadnia podałem w cudzysłowach, ponieważ prawdziwym celem tamtej pracy było pokazanie jak może nas zwodzić bezmyślne stosowanie pewnej techniki, bez zrozumienia jej teoretycznych podstaw.

    Można przypadkowo odkryć, że np. ilość opadów wyjaśnia poziom konsumpcji, ale kolejnym krokiem powinno być sprawdzenie czy to zjawisko działa dla innych krajów, czy istnieje trzecia zmienna, czy istnieje kointegracja (długotrwała zależność).

    Standardowe metody statystyczne zakładają że badający jest świadomy tych kwestii, co niestety jest źródłem częstych błędów i “zmieniających świat” odkryć.

    “ale wg mnie zabrakło pokazania, że one rzeczywiście są pozorne”

    Wydaje mi się, że należałoby udowodnić że nie są pozorne (czyli udowodnić istnienie związku), a nie odwrotnie?

  7. kujawianin powiedział(a):

    @Bernoulli:

    Co do tego, że korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego, to się zgadzam. Jednak fakt, że go nie znamy, albo, że go nawet nie ma, nie oznacza, że nie istnieje korelacja.

    Co do udowadniania, to nie mam pewności. Oczywiście, jeżeli masz korelację i postulujesz, że jest związek przyczynowo-skutkowy, to musisz to udowodnić. Jednak jeżeli masz tylko wyniki badań z których wychodzi korelacja, to nie możesz tego obalić mówiąc, że to fałszywy obraz i prosić badacza o wykazanie, że jest inaczej. Jeżeli nie oszukiwał, to wyszło mu to co wyszło i w ramach stosowanych technik statystycznych jest to OK. Jeżeli chcesz wykazać, że wynik był przypadkowy, musisz powtórzyć badanie, takie samo albo podobne i pokazać, że Tobie ta korelacja nie wyszła.

    Ja bardzo bym się zdziwił gdyby nie było żadnego powiązania pomiędzy ilością plam na słońcu i aktywnością biologiczną planety (w tym średnim dochodem na głowę mieszkańca).

  8. Bernoulli powiedział(a):

    kujawianin:

    “Co do tego, że korelacja nie oznacza związku przyczynowo-skutkowego, to się zgadzam. Jednak fakt, że go nie znamy, albo, że go nawet nie ma, nie oznacza, że nie istnieje korelacja.”

    Tu może powiem że pisząc związek, nie chodzi mi jedynie o związek przyczynowo-skutkowy ale o zależność. Piszę związek, źeby odróżnić prawdziwą zależność od obliczonej korelacji.

    “Jednak jeżeli masz tylko wyniki badań z których wychodzi korelacja, to nie możesz tego obalić mówiąc, że to fałszywy obraz i prosić badacza o wykazanie, że jest inaczej. ”

    Nie zgadzam się. To na osobie która postuluje związek ciąży zadanie udowodnienia związku. Zauważ, że jedyne co taki naukowiec udowodnił to, że w danym okresie, w danym miejscu istnieje korelacja. Nie udowodnił on że istnieje uniwersalny związek, udowodnił jedynie że dla akurat tych danych “coś wyszło”. To on ma za zadanie pociągnięcie tego dalej lub porzucenie tego.

    “Jeżeli nie oszukiwał, to wyszło mu to co wyszło i w ramach stosowanych technik statystycznych jest to OK.”

    Tak, tylko problemem jest że nie widzimy całego obrazu, nie widzimy “procesu produkcji”. Łatwo udowodnić komuś, że oszukiwał, bo na przykład specjalnie dobrał okres badania, albo zmanipulował dane. Jednak nie do udowodnienia jest kwestia wielokrotnych estymacji różnych danych. Kiedy komuś wychodzi jakiś związek, to Ty nie wiesz, czy przypadkiem nie przeprowadził on jeszcze dziesiątek innych oszacowań i czy w związku skorygował swoje oszacowania (np. poprawka Bonferroniego).

    Dlatego też publikujący pracę ma pewną przewagę informacyjną nad czytelnikami i to wydaje mi się kolejnym powodem, żeby to badacz udowodnił ponad wszelką wątpliwość (oczywiście “ponad wszelką wątpliwość” z uwzględnieniem specyfiki nauk
    ekonomicznych) istnienia trwałego związku.

    “Ja bardzo bym się zdziwił gdyby nie było żadnego powiązania pomiędzy ilością plam na słońcu i aktywnością biologiczną planety (w tym średnim dochodem na głowę mieszkańca).”

    Nawet jeśli taki związek istnieje, to oddzielną kwestią jest jego siła. Po prostu istnieje wiele innych zmiennych, które w dużo większym stopniu oddziaływują na dochód per capita. Tu właśnie leży różnica między istotnością (czyli rzeczywistym, silnym wpływem), a statystyczną istotnością (która mierzy głównie czy oszacowanie jest przypadkowe czy nie). Ale jeśli postulujesz taki związek to obliczenie korelacji powinno być początkiem, wstępem do badania, nie zaś jego zwieńczeniem.

  9. Bulwersator powiedział(a):

    @Wikipedia

    “Rządząca partia postanowiła także, iż wszyscy mieszkańcy w ciągu najbliższych lat będą mieli dostęp do bezpłatnego Internetu finansowanego z podatków.”

    akapit dalej

    “Dzięki bardzo niskim podatkom”

    Akapit wylatuje: http://pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Singapur&diff=27272446&oldid=27214413

  10. Trystero powiedział(a):

    @ Bulwersator, brysio

    Otóż, ja myślę, że Central Provident Fund z jakiegoś powodu nie jest zaliczany do budżetu rządu. Oficjalny tax burden dla Singapuru to 13%. Przy 35,5% stawce kontrybucji do CPF i 7% VAT to jest nierealne. Moja hipoteza jest taka, że CPF nie jest wliczany do wydatków rządowych a składki do CPF nie są traktowane jak podatek.

  11. ddt powiedział(a):

    Drobne zastrzeżenie do prezentacji National Geografic: jest ona na bazie danych Worldbank’u z roku 2009, dla danych z roku 2010 byłaby drastycznie zmieniona ze względu na “przejście” Chin z klasy “Lower Middle” do “Upper Middle” ( http://data.worldbank.org/about/country-classifications/country-and-lending-groups – tłustym drukiem kraje które zminiły kategorię w stosunku do roku poprzedniego)

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player