Czytelnicy bloga wiedzą, że od pewnego czasu z dużym zainteresowaniem przyglądam się rozwojowi Grouponu i całego segmentu zakupów grupowych czy społecznościowych. Groupon ma dwa i pół roku, 70 mln użytkowników a w przygotowywanej pierwszej ofercie publicznej (IPO) wyceniony ma być pomiędzy 15-25 mld USD, choć jeszcze w kwietniu 2010 roku pozyskiwał kapitał przy wycenie 1,3 mld USD.
Model działania Groupon jest prosty. Sprzedawcy firmy kontaktują się z lokalnymi biznesami i zachęcają je do stworzenia oferty promocyjnej dla klientów Grouponu. Obniżka często przekracza 50%. Następnie oferta rozsyłana jest subskrybentom Grouponu, którzy mają określony czas (z reguły 24 godziny) by ją kupić. Można ustanowi minimalny i maksymalny limit sprzedanych kuponów.
Jak widać model biznesowy jest banalnie prosty. Nie może więc dziwić fakt, że Groupon ma tysiące naśladowców na świecie. W Polsce działają konkurencyjne serwisy, takie jak Gruper i SweetDeal. Powstają też serwisy agregujące oferty różnych firm czy umożliwiające wymianę i sprzedaż/kupno kuponów.
Myślę, że wielu czytelników zaskoczy jedna informacja: Groupon pobiera od biznesów około/co najmniej 50% ceny kuponu. Ma to dwie poważne konsekwencje. Groupon musi być bardzo rentowny. Wraz z rozwojem konkurencji istnieć będzie też zapewne silna presja na wysokość tych marży.
W praktyce oznacza to, że restaurator, który za pośrednictwem Grouponu sprzedaje za 50 zł kupon na 100 złotych, tak naprawdę otrzymuje 25 złotych, za które musi zaserwować jedzenie warte 100 złotych. Czy taki biznes może się opłacać?
Okazuje się, że tak. W badaniu, które przeprowadził Utpal Dholakia z Rice University (150 przedsiębiorstw, które współpracowały z Grouponem pomiędzy lipcem 2009 a sierpniem 2010, które odesłały kwestionariusz wysłany do około 350 firm, z kilku amerykańskich miast, z kilku sektorów, wśród których dominował restauracyjny – 32%) aż 66% przedsiębiorców zarobiło na promocji Grouponu (nie wliczając do zysków, albo strat, efektu reklamowego i powracających klientów). 32% poniosło straty. Jak to możliwe?
By zrozumieć te dane trzeba sobie uświadomić dwa fakty. Po pierwsze, biznesy, które biorą udział w promocjach Grouponu mają bardzo specyficzną strukturę kosztów, a krańcowy koszt wytworzenia usługi jest bardzo niski. Rozważmy przykład mikrodermabrazji (to taki zabieg kosmetyczny). Przedsiębiorca zakupił urządzenie, podlega ono amortyzacji, opłaca czynsz i rachunki za lokal, pensje personelu. Jeśli urządzenie ‘obłożone’ jest w 50% to krańcowy koszt zabiegu wynosić może nawet zero złotych (pracownik wykona zabieg zamiast czytania czy surfowania po Internecie). Podobnie wygląda struktura kosztów w biznesie restauracyjnym czy rozrywkowym.
Po drugie, przy dobrze skonstruowanej ofercie Groupona klienci zostawią więcej pieniędzy niż wartość kuponu. Na przykład, w restauracjach można wyłączyć z oferty napoje. Można także tak ustalić wartość kuponu by nie wystarczała na pokrycie całego obiadu – restauracja za 20 zł sprzedaje kupon na 40 zł, przy przeciętnym rachunku w restauracji na poziomie 80 złotych.
Dholakia przedstawia inne interesujące dane o biznesowych klientach Grouponu. 58% przedsiębiorstw, które wzięły udział w promocji Grouponu wyraziło chęć ponownego uczestnictwa w programie. Rzecznik prasowy Grouponu podaje, że 95% biznesowych klientów Grouponu wyraża chęć powtórzenia oferty lub polecenia jej innym przedsiębiorcom.
W tych danych tkwi idea modelu biznesowego Grouponu – stwarza on sytuację typu wygrana-wygrana-wygrana. Na promocji korzysta Groupon – trudno by nie korzystał inkasując 50% wartości kuponu za, uwaga ironia, wykonanie kilku telefonów i rozesłanie oferty pocztą elektroniczną, uwaga koniec ironii. Korzystają także klienci – 50%-70% obniżki, często na usługi, na które i tak wydaliby pieniądze jest atrakcyjną ofertą. Ale ten model biznesowy może mieć trwały charakter tylko wtedy gdy korzystać będą z niego przedsiębiorcy. W innym przypadku Groupon w biznesowym sensie ‘zje swoich klientów’ i umrze z głodu.
Felix Salmon uważa, że właśnie zdolność Grouponu do zaspokajania potrzeb zarówno konsumentów jak i sprzedawców, do realizowania modelu biznesowego w taki sposób, że i sprzedawcy i konsumenci są zadowoleni, stanowi o sile Grouponu i jego przewadze konkurencyjnej. To nie idea stoi więc za wyceną Groupona lecz jej realizacja.
Dlatego największym zagrożeniem dla Grouponu jest sam Groupon. Tę opinii umocnił artykuł o znanym fryzjerze z Łodzi, który sprzedał w promocji Grouponu ponad 1600 kuponów (na strzyżenie, przez niego osobiście). Oczywiście, to błąd fryzjera, że nie ustalił limitu kuponów i sprzedał więc usług niż fizycznie jest w stanie wyświadczyć. Tylko, że właśnie dlatego Groupon inkasuje te swoje 50% by chronić przedsiębiorcę przed takimi problemami, by mu doradzić. Dlatego, gdy czytałem ten tekst przypomniały się mi wszystkie stereotypy o kadrze sprzedażowej, która za żadne skarby nie może się nauczyć poświęcać krótkoterminowe ekstra-zyski za długoterminowe relacje biznesowe.
Poza wspomnianym już tekstem Salmona, polecam ten podcast w ramach serii Planet Money, w amerykańskim publicznym radiu (przy okazji, polecam ten cykl dla wszystkich, którzy chcieliby posłuchać czegoś ciekawego o pieniądzach i ekonomii).


To może być stategia wygrana-wygrana-wygrana tylko wtedy, kiedy bez kuponu istnieją jakieś ogromne nieefektywności, które Groupon w cudowny sposób rozplątuje (np. klient dzieki kuponowi dowiaduje sie o istnieniu czegoś, o czym zawsze marzył, ale nie przyszło mu do głowy tego poszukać). Inaczej któraś (lub, hej, nawet obie) ze stron (i nie jest to Groupon) jest przegrana. Przedsiębiorcy liczą albo na zapominalskich (kupili kupon, a nie skorzystali), albo na cross-selling. Klienci na to, że kupia coś tanio i nic innego i nie skorzystają z usług w przyszłości.
Ja jestem dużo bardziej sceptyczny wobec Groupona (ot kolejna moda, która minie), mimo że cała idea kuponów rabatowych (która w Polsce w porównaniu z USA jest w powijakach) zawsze będzie się miała dobrze. Ale nie w tak rabunkowy (w sensie psucia rynku) jak w Grouponie sposób.
“To może być stategia wygrana-wygrana-wygrana tylko wtedy, kiedy bez kuponu istnieją jakieś ogromne nieefektywności, które Groupon w cudowny sposób rozplątuje”
Nie tylko. To zwiększenie konkurencji w przypadkach typu “biznesy, które biorą udział w promocjach Grouponu mają bardzo specyficzną strukturę kosztów, a krańcowy koszt wytworzenia usługi jest bardzo niski” – ludzie skorzystają z usługi z Groupona a nie konkurencji.
@fryzjer – znowu polecane przez Bernoulliego:
http://www.michaeleisen.org/blog/?p=358
“Uzmysławia, jak stosowanie algorytmu bez żadnej kontroli prowadzi do wyników z kosmosu. Może to być też pewna lekcja dla zakochanych w automatycznych systemach transakcyjnych. Mi nasunęło się luźne skojarzenie z flash crashem.” – o “book at $23,698,655.93 (plus $3.99 shipping).”
Co do Groupona – stronę mają zrobioną w tragiczny sposób – jedna aktywna oferta, galeria 30 zakończonych. Może chodzi o wymuszenie na ludziach reakcji “MUSZĘ TO KUPIĆ”, ale w sytuacji gdy 95% oferty jest do innego typu ludzi jest to dla mnie dyskwalifikacja tego serwisu.
Strona fryzjera mnie zastanawia: “KONTAK I REZERWACJ TERMINÓW” Sądząc po interpunkcji i gramatyce to korwinista :D
Niniejszym prezentujemy całkowite niezrozumienie powodów istnienia limitów:
“Pani z Groupona mówiła, że mogę narzucić limit, ale to się nie opłaca, bo takich usług sprzedaje się zazwyczaj koło setki”
Chyba że Groupon dolicza sobie 5% prowizji za ustalenie limitu
Szczerze powiedziawszy też nie rozumiem (aż takiej) popularności grupona. Idea ciekawa niewątpliwie ale realizacja średnia zwłaszcza w Polsce. Zarejestrowałem się tam ponad rok temu ( więc mniej więcej się orientuję ) ale większość ofert to jakieś kretyńskie wykwity cywilizacji nadmiaru ( jak dziś – liposukcja i manicure hybrydowy !).
Trzeba mieć dużo czasu aby śledzić to i znaleźć coś ciekawego. Dlatego też jest sporo miejsca na konkurencję. Przydałby się specjalizowany serwis z ofertami gastronomicznymi np.
Najlepszy agregator gruponów jaki znam to snuper.pl Wykonanie tego snuper jest już dużo lepsze, choć nadal jest to prosty serwis, a nie szczy informatycznej myśli technologicznej.
W artykule z Wyborczej, fryzjer mówi nawet o wyższej prowizji grupona, bo aż 19zł z 29zł zatrzymuje serwis. Szaleństwo!
godealla.pl mówisz i masz Wszystko w jednym miejscu i z podziałem na kategorie.
Bulwersator to nie idiota a idiotka zapewne. Nie wie, że JKM wielokrotnie wygrywał przeróżne publiczne dyktanda organizowane przez grupę światłych profesorów:) Jak to antykowinistka rzuca bezsensowne hasła i jak na socjalistkę przystało wychodzi na czymś najgorzej :)
@ karroryfer
ale większość ofert to jakieś kretyńskie wykwity cywilizacji nadmiaru
A ja się ostatnio skusiłem na day spa i bardzo sobie chwalę :)
@ mdht
Wybacz, wywaliłem Anonimosławowi aktywny link więc musiałem zedytować Twój.
@ Anonimosław
Proszę, bez aktywnych linków, które mogą zostać odebrane jako reklama.
@ super
Pomyliłeś blogi.
@ malina
Proszę, bez personalnych wycieczek.
@ poszi
To może być stategia wygrana-wygrana-wygrana tylko wtedy, kiedy bez kuponu istnieją jakieś ogromne nieefektywności
Moim zdaniem istnieją na rynku nieefektywności spowodowane choćby brakiem możliwości stosowania dyskryminacji cenowej przez wiele biznesów.
Ja jestem dużo bardziej sceptyczny wobec Groupona
Nie mam zdania. Myślę, że możliwe jest utrzymanie modelu win-win-win. To wymaga odpowiedzialnej polityki ze strony Grouponu i podobnych firm bo teraz rzeczywiście jest psucie rynku, co widzę po sobie i swoich zachowaniach.
“To może być stategia wygrana-wygrana-wygrana tylko wtedy, kiedy bez kuponu istnieją jakieś ogromne nieefektywności, które Groupon w cudowny sposób rozplątuje”
grupon – wygrana bezsprzeczna
przedsiębiorca – ok płaci, ale jak wskazał Trystero można stworzyć kupon który zwiększy przychody ale i trzeba rozpatrywać to jako forma reklamy
kupujący – jeśli z głową to też nie ma problemu by wygrał, porównasz kilka cen, sprawdzisz czy się opłaca. Jeśli tak to nie widzę innej opcji niż nazwanie tego wygraną. Jedyne założenie jest takie, że to co kupujesz jest jakby trochę poza zasięgiem a dzięki kuponowi jest w zasięgu.
Dla przykładu : gokarty, LaserTag, gastronomia, kręgle itp.
Przepraszam, że w drugim poście, ale dopiero przeczytałem Twój wpis Trystero. Wytłumaczcie mi proszę co rozumiecie pod pojęciem “psucie rynku” bo jeśli dobrze to rozumiem to płacenie gruponowi w obecnej sytuacji ( niby za usługę ) jest również opłatą za reklamą, promocje chyba też nie są przejawem “psucia rynku”
@ mdht
Ja mam na myśli stworzenie pokolenia ‘kuponowych zdzir’, które nie pójdą do restauracji czy na zabieg kosmetyczny bez 50% promocji :)
Warto przeczytać artykuł z CNN o nowej strategii groupona.
http://money.cnn.com/2011/05/09/technology/groupon_now/index.htm
@Trystero – spa to inna inszość – przyjemne ;) ale zwykle (za)drogie. To jest przykład użyteczności grupona. Jednak jeśli biorą bez różnicy 50% niezależnie czy jest to spa,droga restauracja czy chirurgia plastyczna to biznesy o niższych marżach poszukają raczej reklamy u konkurencji ( i to dobrze)
Natomiast plany portalu opisane wyżej ( CNN) wyglądają ciekawie. Brakuje mi własnie takich opcji: “I’m hungry” button to jest to :)
@ Trystero
“Ja mam na myśli stworzenie pokolenia ‘kuponowych zdzir’, które nie pójdą do restauracji czy na zabieg kosmetyczny bez 50% promocji :)”
Proponuje mniej dosadne i bardziej adekwatne określenie “kuponowych hien”, bo zdzira do restauracji to zazwyczaj chodzi w ramach promocji (za friko) natomiast do kosmetyczki to chętnie za 50%. Bo przecież musi w siebie inwestować a są to inwestycje szybko rentujące się.
A wtedy mamy sytuację 4W (win,win,win,win). No bo restaurator jest wygrany, kosmetyczka jest wygrana, zdzira jest wygrana i klient tez jest wygrany.
Bo, nawet mamy 5W bo i Groupon jest wygrany a jak zdarzy się grupen sex to satysfakcja Groupona i jego klientów będzie po wielokroć gwarantowana. :)
PS
Brakuje mi tu jakiejś pogłębionej analizy ekonomicznego podłożą sukcesu oferty Groupona i założeń wyjściowych na których oparli swój pomysł na sukces, na pierwszy rzut oka raczej ryzykowny.
Myślę, że dobry trop to uwaga, którą poczynił @ karroryfer:
“spa to inna inszość – przyjemne ;) ale zwykle (za)drogie. To jest przykład użyteczności grupona.”
Kadrze menedżerskiej? W artykule jest wyraźnie mowa o przedstawicielce handlowej, która naściemniała temu fryzjerowi na temat limitów.
@ kravietz
Jak byś nazwał tę przedstawicielkę? Napisałem kadrze sprzedażowej (mam nadzieje, że coś takiego jest). O to nawet lepsze określenie bo to są Ci sami ludzie co ‘wpychali’ polskim przedsiębiorcom opcje walutowe i sprzedawali belgijskim sierotom obligacje oparte o kredyty hipoteczne. Tę grupę miałem na myśli.
@ GTC
Tłumaczyłem z coupon whores
@Poszi “Przedsiębiorcy liczą albo na zapominalskich (kupili kupon, a nie skorzystali),”
Nie do końca, na takich to liczy Groupon. Moja firma (w sensie ta, w której pracuję, nie jestem jej właścicielem:) była w tym jakiś czas temu i dostajesz kasę od Groupona nie za kupiony kupon, ale za wykorzystany. Czyli od kupionych, a niewykorzystanych, Groupon ma 100%.
@Trystero: 50% zysku to Groupon bierze od naprawdę dużych firm. Większość dostaje jakieś 40-45% i to brutto (wystawia się Grouponowi fakturę na kwotę brutto czyli VAT trzeba odprowadzić)
# 19
Rozumiem, ale wciąż razi to moje poczucie “dobrego smaku”, choć za wybredny to nie jestem. Ciekaw jestem czy ci, co używają tego obraźliwego określenia sami się tak nie szlajają, korzystając z kuponowych okazji i nie doznają wtedy kuponowych orgazmów.
Proponuje bardziej zjadliwą wersję coupon hawk i zastosowanie ornitologicznego słownictwa.
Jaszczomp kuponowy – osoba polująca na okazje kuponowe, które wypatruje swoim sokolim okiem, rzuca się na nie jak sęp na padlinę (bo sępi), ewentualnie kuponowy ścierwojad.
@ GTC
Ech, no ja sam mogę się łapać pod definicję ‘kuponowej zdziry’ :)
Przychylam się do Twoich argumentów pro-ornitologicznych. Mieliśmy sępa miłości to możemy mieć kuponowego sępa :)
Nazwałbym ją po prostu przedstawicielką handlową :) Oczywiście, odpowiedzialność za niekompetencję przedstawicieli handlowych i wynagrodzenie premiujące oszukiwanie klientów spada ostatecznie na zarząd.
Odnośnie zakupów grupowych polecam godealla.pl
Są tam okazje z różnych serwisów (nie tylko groupon) w jednym miejscu.
I wpis i komentarze interesujące bardziej, niż się spodziewałam. Zaskoczyło mnie tyle niewymuszonej agresji słownej (NB: Groupona znam ze słyszenia).
Mamy 5 kategorię wygranych – ludzie, który mają poczucie wyższości, bo nie korzystają.
@ dorota
Mamy 5 kategorię wygranych – ludzie, który mają poczucie wyższości, bo nie korzystają.
Mylisz się w pewnym sensie. Ja rozumiem, że część ludzi ma poczucie wyższości bo nie korzystają. Natomiast generalnie, korzystanie z kuponów jest ‘cool’. To jedna z rzeczy, które dokonał Groupon. Do niedawna Biurowa Klasa Średnia (BKŚ – używam tego bez negatywnych konotacji, które nadali jej twórcy pojęcia) patrzyła z góry na ludzi (w domyśle tak biednych, że muszą) korzystających z kuponów rabatowych. Teraz kupony są ‘cool’ a nie korzystają z nich tylko analfabeci internetowi. To jest chyba przeważająca opinia w klasie średniej teraz (powiedzmy od 5-20 tysięcy brutto miesięcznie w Krakowie, czyli 10-30 na rodzinę). Obserwacje własne a więc dane anegdotyczne.
Dla tych wszystkich obrażających ludzi oszczędnych polecam „Cnota egoizmu” Rand Ayn. Bo smród lewactwa wydzielacie taki, że aż normalnemu człowiekowi nie dobrze się robi.
@karol
Ayn Rand? To ta przeciwniczka państwa opiekuńczego, która korzystała z Medicare? ;-D
@ Karol
Ale kto obraża ludzi oszczędnych? Dlaczego się tak unosisz?
http://wo.blox.pl/2011/01/Libertarianin-doskonaly.html#ListaKomentarzy
Trystero: “Myślę, że możliwe jest utrzymanie modelu win-win-win. To wymaga odpowiedzialnej polityki ze strony Grouponu i podobnych firm”
Odpowiedzialnej? Wspólnego samo-się-ograniczania? Innymi słowy stworzenia kartelu? Nie, to raczej wysoce wątpliwe.
Całą tę “gałąź” biznesu czeka najpierw specjalizacja (branżowa, terytorialna) a następnie wtopienie się w już istniejące koleiny marketingu.
“…zdolność Grouponu do zaspokajania potrzeb zarówno konsumentów jak i sprzedawców, do realizowania modelu biznesowego w taki sposób, że i sprzedawcy i konsumenci są zadowoleni, stanowi o sile Grouponu…”
To chyba najzabawniejsza rzecz na “biznesowej” ziemi.
- przepraszam ale czym to się różni o tego gdy, dajmy na to fryzjer, namaluje na swojej witrynie lokalu wielkie “50% upustu”. Zaspokoi swoje potrzeby (lepiej niż z Grouponem bo bez prowizji), oraz konsumentów korzystających z tej promocji.
Google serwując reklamy daje światu wartość (liczne produkty za darmo). Groupon – nie buduje żadnej wartości dodanej – to zwykła strona z reklamami.
@ Spamer.pl
Po pierwsze, nie traktuj mojego bloga jak darmowej tablicy ogłoszeniowej.
Po drugie, napisz o potencjalnym konflikcie interesów.
Po trzecie, napisałeś: przepraszam ale czym to się różni o tego gdy, dajmy na to fryzjer, namaluje na swojej witrynie lokalu wielkie “50% upustu”. Zaspokoi swoje potrzeby (lepiej niż z Grouponem bo bez prowizji), oraz konsumentów korzystających z tej promocji.
Zabawne, że zabrałeś się za tworzenie jakiegoś serwisu w segmencie zakupów grupowych a nie ma zielonego pojęcia o tym w jaki sposób ten biznes działa. Po pierwsze, Groupon na siłę sprzedażową, Groupon swoim zasięgiem ‘gwarantuje’ klientów. Po drugie, Groupon pozwala ustalić limit minimalny. Po trzecie, Groupon nie oznacza obniżki ceny dla wszystkich klientów (jak napis na lokalu) lecz dyskryminacje cenową.
@trystero
- agresywny ten blog :)
no ale ok, takie reguły
1. Groupon ma siłę sprzedażową – teraz taką ma – nie dlatego, że magicznie ją uzyskał (magicznie czyli np. technologią, wiedzą itd) – jest sprzedawcą który bierze nie swój “towar” za 50% i sprzedaje dalej doliczając swoją (50%) prowizję. – I powiedz mi dlaczego konsumenci nie chcieliby tego kupować? Przecież to towar prawie darmo! – Ale to, żadna zasługa Groupona – to sprytny model – weź od kogoś powiedz, że zyska nowych klientów (tak, 1-razowo) i dolicz swoją prowizję.
I stąd pochodzi “siłą sprzedażowa” Groupona.
2. Zasięg to samo co wyżej. – pierwszy dzień działania Groupona w US – jaki mieli zasięg? – ich model dopiero nakręcił ten zasięg. I jeszcze raz odsyłam do punkt 1. skąd ten zasięg się wziął.
3. Limit minimalny – jedyna dobra rzecz – psuta przed drugą rzecz czyli brak, lub celowe zniechęcanie, do określania limitu maksymalnego! – przecież to równie ważne dla powodzenia biznesu zniżkowego – chcesz pracować przez pół roku za pół darmo?
Dla mnie osobiście Groupon do taki Robin Hood XXI wieku – z tą zmianą, że zabiera biednym aby rozdać biednym ;)
@brysio
Ja korzystam z socjalu pełną gębą i mam z tego jeszcze dodatkowo perwersyjną przyjemność :) A jak usłyszałem, że student prawa brał stypendium socjalne na raz z 17 kierunków studiów to uznałem go za zawodnika lepszego ode mnie i muszę powiedzieć, że wzbudził we mnie zawodowy szacunek.
@Trystero
‘kuponowych zdzir’ – z tego co ja wiem to kupony były bardzo modne w USA, starsze panie wycinały kupony z gazetek rozrzucanych po osiedlu i dostawały rabaty – znasz to na pewno z filmów. JKM często powtarza, że pilnowanie cen artykułów to głównie rola kobiet i że jest to bardzo ważna rola społeczna ! Bez tych ‘whores’ chleb byłby po 5 zł, czy może jak kupujesz pieczywo to sprawdzasz cenę ? i idziesz tam gdzie taniej ? ja NIE ! a ktoś to musi przecież robić ! To tak jakbyś obrażał mrówki i wyzywał je od ścierwojadów.
@ Karol
A jak usłyszałem, że student prawa brał stypendium socjalne na raz z 17 kierunków studiów to uznałem go za zawodnika lepszego ode mnie i muszę powiedzieć, że wzbudził we mnie zawodowy szacunek.
Czy to jest legalne? Za moich czasów nie było.
‘kuponowych zdzir’ – z tego co ja wiem
Nie odpowiedziałeś na pytanie: kto obraża ludzi oszczędnych? Pomijam fakt, że napisałem, że mnie można podciągnąć pod tę definicję więc chyba nie traktuje tego określenia obraźliwie. Nie wydaje Ci się to logiczne?
Zapamiętaj sobie, że nie ma spacji pomiędzy wyrazami a znakami interpunkcyjnymi. Popełniasz irytujące błędy.
Karol
“JKM często powtarza, że pilnowanie cen artykułów to głównie rola kobiet i że jest to bardzo ważna rola społeczna ! Bez tych ‘whores’ chleb byłby po 5 zł, czy może jak kupujesz pieczywo to sprawdzasz cenę ? i idziesz tam gdzie taniej ? ja NIE ! a ktoś to musi przecież robić ! To tak jakbyś obrażał mrówki i wyzywał je od ścierwojadów.”
Karol, ja jestem liberałem, czasami nawet libertarianinem, ale jak kurna czytam takie teksty, to sobie myśle, że każdy świtopogląd i podejście do życia ma swój wynaturzony odłam.
Lewicowcy mieli komunistów łącznie z inżynierami społecznymi w Gułagach, a liberałowie mają ludzi wygłaszających takie opinie jak Twoja.
Łyknij sobie jakąś tabletkę czy coś.
Trystero, może pokarmimy trolla?
@ Łukasz
Bez reklam, znaczy bez reklam.
I stąd pochodzi “siłą sprzedażowa” Groupona
Nie rozumiem dlaczego deprecjonujesz siłę sprzedażową, która pochodzi ze skali działalności. Co jest w tym złego, że Groupon korzysta ze swojej skali?
Groupon ma też dobrą reputację, co pokazały cytowane badania, które wykonał Utpal Dholakia.
Do tego zupełnie pomijasz fakt, że Groupon umożliwia stosowanie dyskryminacji cenowej.
@Adam Duda
Ale, żeś merytoryczną krytykę trzasnął, normalnie 100% erystyki. Chylę czoła przed PRAWDZIWYM libertarianinem.
@Trystero
Tu dokładnie chodziło o jakieś stypendium związane z niepełnosprawnością, zmienili na pewno zapis skoro było w TV. Pamiętam jednak, że robił to na 17 kierunkach – oczywiście darmowych :)
Wiesz czytam obecnie „Atlasa Zbuntowanego” i to narzekanie, że klienci się rozwydrzą wydaje mi się takie …. chore. A już określenia typu „psucie rynku” to normalnie jak żywcem wyjęte z ksiązki tej martwej Ruskiej ateistycznej Żydówki :P
„Nie odpowiedziałeś na pytanie: kto obraża ludzi oszczędnych?”
No nazwanie kogoś kto nabywa jakąś usługę za dajmy na to 1/2 ceny „ździrą” to nie jest obraźliwe ? Jak masz darmowy debet w karcie i nigdy go nie przekraczasz i spłacasz w terminie to jesteś „whore” ?
Sprawdzasz cenę bułeczek przed zakupem ?
P.S. Te 17 zasiłków to oczywiście brał legalnie ! bo to jest sztuka, żeby robić zgodnie z prawem (lewem).
@ Karol
No nazwanie kogoś kto nabywa jakąś usługę za dajmy na to 1/2 ceny „ździrą” to nie jest obraźliwe ?
Kto nazwał kogoś kto nabywa jakąś usługę za dajmy na to 1/2 ceny ździrą?
Po drugie, nie będę wdawał się z Tobą w dyskusję jeśli nie nauczysz się poprawnej interpunkcji. Uważam, że sytuacja, w której ktoś grzecznie zwraca Ci uwagę na fakt, że popełniasz błędy interpunkcyjne a Ty nie wykazujesz najmniejszej woli poprawienia tych błędów wskazuje na Twoje ogromne problemy z równowagą emocjonalną i samooceną i czyni dyskusję z Tobą bezcelową.
Karol
“Ale, żeś merytoryczną krytykę trzasnął”
Na merytoryczna krytykę trzeba sobie zasłużyć.
@Trystero
“Nie rozumiem dlaczego deprecjonujesz siłę sprzedażową, która pochodzi ze skali działalności” – nie robie tego, mówię tylko, że przypisywanie Grouponowi jakieś “magi” sprzedania wszystkiego i wybawiciela dla konsumentów oraz usługodawców to lekka przesada. Nie, to duża przesada.
Niech sobie korzystają, ale myślę, że chłopakom się tam w głowach pomieszało od kasy – “groupony” – zamiast kupony, rabat to “groupon” – ekonomia deali jak ładnie sam nazywasz “grouponomia”.
Ten kierunek jest niebezpieczny – (przycisk na kasie “Groupon” – szczyty),
bo oznacz, że bez “groupona” w portfelu nie kupimy ziemniaków w warzywniaku.
Kupon, rabat, obniżka, promocja – to elementy zdobycia klienta – ok, ale
niech się nikomu nie wydaje, że to już jest lojalny klient! – Groupon taką ma linię sprzedaży. Lojalności klienta nie można kupić – on się po prostu nim staje.
A co do dyskryminacji cenowej – no jest ona umowna, właściwie sztuczna.
Kupić może każdy. Limit minimalny – jest zawsze osiągany bo jest ustawiony na – no właśnie minimum – 1, 2 kupony.
Maksa – nie ma bo Groupon przecież na tym zarabia – na sprzedaży. Stąd niechęć lub wręcz zakaz dawania ograniczenia górnego.
O dyskryminacji cenowej moglibyśmy mówić gdyby zniżka była progresywna.
Czyli kupisz teraz usługę za -10%, następnym razem za -20% i następnym razem za -30%.
- lepszy model dla sprzedawcy? lepszy. – bo zyskuje tak naprawdę klienta, któremu zależy. A dla “łowców” – kompletnie do d… – i dlatego Groupon ma taki model jaki ma, a nie inny.
@ Łukasz Brągoszewski
No, ale jaki jest właściwie twój problem? Masz jakieś konkretne uwagi, zarzuty? Od południa próbuję doszukać się w tym, co piszesz, jakiś uwag, zarzutów, ale nie jestem w stanie. Może spróbuj je wyartykułować w bardziej zrozumiały sposób, to znacznie ułatwi sprawę.
@m.
Nie czytasz uważnie :)
Chodzi mi o ten cytat: “zdolność Grouponu do zaspokajania potrzeb zarówno konsumentów jak i sprzedawców, do realizowania modelu biznesowego w taki sposób, że i sprzedawcy i konsumenci są zadowoleni”
- dla mnie to przesada w typowym amerykańskim stylu – ktoś ma wątpliwości? – niech zadzwoni do tego fryzjera. – W U.S. też mieli takie wpadki – czyli to nie “polska” specjalność.
Oraz np. tutaj: “Grouponu – stwarza on sytuację typu wygrana-wygrana-wygrana.” – jeśli tak jest różowo do równie dobrze taki przysłowiowy fryzjer zawsze może mieć 50% upustu (sorry… groupona).
@ Łukasz Brągoszewski
Wierz mi, czytam bardzo uważnie. Z zacytowanego przez Ciebie zdania nie wynika, że zawsze i w każdym wypadku Groupon będzie tak działał. Przypadek fryzjera jest ciekawy, ale niczego nie dowodzi. Przykro to mówić, bo człowieka żal, ale zdolność przewidywania powinna należeć do cech charakteryzujących przedsiębiorcę. Inna sprawa to etyka przedstawicielki firmy. Sam model natomiast wydaje się być w porządku, o czym zresztą pisze Trystero w kolejnej notce.