Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Do przeczytania: 30.04.2011

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo dnia 30.04.2011 | Komentarze (82) »

Dzisiejszy odcinek do przeczytania będzie bardzo rozrywkowy.

Zaczniemy od dwóch świetnie wyprodukowanych hiphopowych walk pomiędzy Keynesem a Hayekiem. Bardzo podoba mnie się ten sposób popularyzowania wiedzy ekonomicznej. Piszę to mimo tego, że nie mam wątpliwości po czyjej stronie znajdowały się sympatię twórców teledysków (po stronie Hayeka) i czyje argumenty w tych walkach wygrywają (Hayeka):

Pierwsza runda:

Druga runda:

Tak sobie myślę, może komuś chciałoby się stworzyć polskie napisy?

Może dla przywrócenia ideologicznej równowagi na blogu pokażę świetny rysunek, który, nie uwierzycie, znalazłem na blogu Adama Dudy.

regulacje zabijaja rynek pracy

Za Leftycartoons.com

Koniec części rozrywkowej, ale proszę się nie martwić, nie będzie dziś bardzo poważnych lektur.

Czytelnikom bloga, analitycy z serwisu randkowego OkCupid są dobrze znani (polecałem ich teksty tutaj i tutaj). Tym razem polecam 10 wykresów na temat seksu, które stworzyli z analizy odpowiedzi udzielonych przez tysiące użytkowników portalu.

ESPN Magazine publikuje listę najlepiej zarabiających sportowców w (182) poszczególnych państwach. Polskie media informowały, że najlepiej zarabiającym sportowcem Burundii jest grający w Cracovii (odwróć tabelę Cracovia na czele!) Saidi Ntibazonkiza zarabiający 315 000 USD. Co ciekawe, na liście znalazło się trzech lekkoatletów, kolarz i badmintonista.

Te badania statystyczne należy interpretować z dużą dawką naukowego sceptycyzmu: Todd Kendall pokazuje związek pomiędzy rozwojem Internetu (z nieodłączną jego częścią, to jest stronami XXX) a spadkiem liczby gwałtów, zwłaszcza w przedziale wiekowym 15-19.

Analiza wielkości wydatków reklamowych przy okazji Super Bowl. W 2011 roku, 30 sekundowy spot reklamowy kosztował 3 mln USD.

A co Wy interesującego przeczytaliście?

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (82) do "Do przeczytania: 30.04.2011"

  1. Wooky powiedział(a):

    Do pierwszego już dawno są, drugie to świeżynka więc pewnie trzeba jeszcze chwilę poczekać
    http://www.youtube.com/results?search_query=keynes+vs+hayek+napisy+pl&aq=2&oq=Keynes+vs

  2. _dorota powiedział(a):

    A gdyby tak do tej “Brief history” dodać wykres, jak zwiększało się zadłużenie państwa? Bo od pewnego momentu rozszerzanie praw pracowniczych jednak zaczyna stanowić problem, i to nie dla biznesu tylko, ale dla społeczeństwa jako całości. Powiedziałabym, że od momentu “health and safety laws”.
    Uzupełnijmy tę demagogiczną historyjkę o szacunki kosztów tych wszystkich zabezpieczeń. Dopiero wted obraz będzie pełny.

    Inna sprawa – ima bardziej dana grupa jest uprzywilejowana, tym trudniej jej się dostać na rynek pracy. Młode kobiety albo sa zatrudniane na czarno, albo przez lata za pensję zbliżoną do minimalnej (pracodawca MUSI wliczyć w ich wynagrodzenie koszty ewentualnych urlopów macierzyńskich etc. oraz niższej dyspozycyjności).

  3. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    “Inna sprawa – ima bardziej dana grupa jest uprzywilejowana, tym trudniej jej się dostać na rynek pracy. Młode kobiety albo sa zatrudniane na czarno, albo przez lata za pensję zbliżoną do minimalnej (pracodawca MUSI wliczyć w ich wynagrodzenie koszty ewentualnych urlopów macierzyńskich etc. oraz niższej dyspozycyjności).”

    Chętnie poczytam, jeśli masz jakieś ciekawe opracowania :)

  4. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    A gdyby tak do tej “Brief history” dodać wykres, jak zwiększało się zadłużenie państwa?

    A może pokazałabyś najpierw, że zadłużenie państwa zwiększa się WSKUTEK regulacji rynku pracy?

  5. mall powiedział(a):

    http://niebezpiecznik.pl/post/dane-z-nawigacji-tomtom-sprzedane-policji/
    1. TomTom sprzedaje dane policji
    2. policja stawia fotoradary
    3. TomTom sprzedaje klientom aktualizację mapy z radarami
    proces powtórzyć :D

  6. karroryfer powiedział(a):

    A tak przy okazji kolejnego nawiązania do Keynesa – to czy rzeczywiście obecne ( od jesieni 2008) drukowanie $ i pompowanie ich w kilka(nie znam bliżej liczby ale na pewno niewiele w stosunku do tysięcy banków w samym US) wielkich banków inwestycyjnych ( pośrednio w giełdę i commodities) to jest rozwinięcie Keynesa czy może raczej jego zaprzeczenie ?

  7. pawel-l powiedział(a):

    @Trystero
    A może pokazałabyś najpierw, że zadłużenie państwa zwiększa się WSKUTEK regulacji rynku pracy

    Ja myślę, że dobrym przykładem jak można się rozwijać przy niewielkich regulacjach rynku pracy są Chiny. Nie wiedzą co robić z pieniędzmi:

    [spam]

    Oczywiście ich wzrost w coraz większym stopniu wynika też z bąbla kredytowego. Ale to mamy i w EU i US.

    A co do filmu, zadziwiające jest, że obejrzało go prawie 60 tys. osób (cz.I z polskimi napisami).

  8. etolya powiedział(a):

    @karroryfer 7

    Ani jedno ani drugie. Monetyzacja długu, bo tym jest owo “drukowanie i pompowanie”, ma na celu uchronienie gospodarki USA przed recesją i deflacyjną zapaścią. BB nie ma niestety innego wyboru.

  9. _dorota powiedział(a):

    @ m., 3
    Wątpię, żeby ktoś opracowywał naukowo ten konkretny temat*, ale da się takie wnioski wyciągnąć z ogólnych statystyk:
    “Na tle innych krajów Unii Europejskiej Polska ma jeden z niższych poziomów zatrudnienia kobiet mających małe dzieci”
    http://bezrobocie.org.pl/wiadomosc/628153.html

    *dlatego,że wykazanie negatywnego wpływu praw pracowniczych kobiet na poziom ich zatrudnienia byłoby wielce niepoprawne politycznie. Mogłoby być przyjęte za atak na prawa kobiet.
    To jest jeden z tych tematów, gdzie wszyscy wiedzą, jaka jest rzeczywistość, ale się o tym oficjalnie nie mówi.

    @ Trystero, 5
    Nie twierdzę, że “zadłużenie państwa zwiększa się WSKUTEK regulacji rynku pracy”.

    Napisałam:
    “Powiedziałabym, że od momentu “health and safety laws”.
    Uzupełnijmy tę demagogiczną historyjkę o szacunki kosztów tych wszystkich zabezpieczeń. Dopiero wted obraz będzie pełny.”

    A koszty Medicare, Medicaid, ChIP, Social Security wyglądały za 2010 tak:
    http://www.cbpp.org/cms/index.cfm?fa=view&id=1258

  10. karroryfer powiedział(a):

    @etolya – co ani jedno ani drugie. Ja pytałem tylko o realny związek tego co robi FED z Keynesizmem.
    Monetyzacja długu – czyjego ? dług federalny nie był wielki – takim się dopiero staje

  11. Trystero powiedział(a):

    @ pawel-l

    Po pierwsze: proszę przestań spamować na moim blogu.

    Po drugie: Ja myślę, że dobrym przykładem jak można się rozwijać przy niewielkich regulacjach rynku pracy są Chiny.

    To jest jakaś kpina. No chyba, że twierdzisz, że Chiny są też dobrym przykładem jak można się rozwijać przy:
    1) antyrynkowym kursie walutowym
    2) pełnej kontroli państwa nad polityką monetarną
    3) pełnej kontroli państwa nad akcją kredytową
    4) pełnej kontroli państwa nad systemem finansowym
    5) kreowaniu przez państwo polityki przemysłowej
    6) arbitralnym ustalaniu przez państwo praw dotyczących własności
    7) i tak dalej, i tak dalej

    Ale nie, osoba o Twoich horyzontach intelektualnych widzi w Chinach brak regulacji na rynku pracy.

    Natomiast by zwiększyć Twój dysonans poznawczy pozwolę sobie na stwierdzenie, że z całą pewnością część regulacji na rynku pracy, na przykład część przepisów BHP jest anty-wzrostowe. Krótko mówiąc – z rynkowego punktu widzenia, bardziej opłaca się 100 śmiertelnych wypadków w kopalni niż ewentualny wzrost kosztów wydobycia węgla związany z tymi wszystkimi zabezpieczeniami i ich kosztami. Nikt temu nie przeczy.

  12. Trystero powiedział(a):

    @ karroryfer

    Hm, Keynes nie był przeciwny aktywnej polityce monetarnej, raczej uważał, że w sytuacji recesji bardziej efektywne jest stymulowanie fiskalne. Nie sądzę więc by sprzeciwiał się QE choć pewnie nie byłby też wielkim zwolennikiem.

    Nie wiem jaki stosunek miałby do bailoutu.

  13. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    A koszty Medicare, Medicaid, ChIP, Social Security wyglądały za 2010 tak

    A jaki jest związek tych programów z regulacji rynku pracy, zwłaszcza tymi, o których wspomina ‘demagogiczna historyjka’?

    Ile kosztuje zakaz pracy dzieci?

  14. _dorota powiedział(a):

    @ 14
    Ja twierdzę, że od momentu “1970. Health and safety laws” ochrona pracowników staje się tak kosztowna, że rozwala finanse publiczne (ramowo opisuje to wskazany wyżej link). O zakazie pracy dzieci oczywiście nie pisałam.

    Generalnie – pewne aspekty ochrony praw pracowniczych (i praw człowieka w zasadzie) – jak np. zakaz pracy dzieci – uważamy dzisiaj za imponderabilium cywilizacyjne i nie dyskutujemy z ich zasadnością. Ale jest taki moment, że prawa pracownicze stają się tak rozbudowane, że społeczeństwo NIE jest w stanie ich udźwignąć. Co widać po strukturze budżetu amerykańskiego chociażby. Amen.

  15. zenek powiedział(a):

    rosnącą ilośc stron xxx naprawde moze ograniczać ilośc gwałtów
    nie trzeba iśc już wieczorem szukac możliwości rozładowywania energii, łatwiej i szybciej zapuścić filmik :)

  16. poszi powiedział(a):

    _dorota,

    Czym innym są “prawa pracownicze” (które w USA w porównaniu z Europą są zresztą mizerne), a czym innym państwo opiekuńcze (welfare).

    @karroryfer,

    Nie jestem ekspertem od Keynesa, ale stawiam na to, że on by był przeciwnikiem “Greenspanomii” i jeśli miałby cokolwiek do powiedzenia w latach dziewięćdziesiątych, to by takiej bańki nie było. Keynes co prawda postulował stymulacje fiskalną w czasie recesji, ale postulował spłacanie długu publicznego w czasie ekspansji.

  17. Czytelnik powiedział(a):

    Bańki by na pewno nie było gdyby nie przeprowadzono deregulacji rynków finansowych.

  18. Bebok powiedział(a):

    Czesc,
    sorry ze wam tu glowe zawracam, ale na gwalt potrzebuje pomocy kogos kto studiowal finanse lub ekonomie (mile widziany autor bloga, ktory wiem ze robi doktorat z tego). Pisze prace o temacie ’struktura kapitału przedsiębiorstwa’ i został mi ostatni rozdzial, w ktorym dokonam analizy przypadku na konkretnym przedsiebiorstwie (Police SA) i nie mam pojecia na temat jednej rzeczy: czy powinienem robic ta analize na bilansie jednostkowym czy skonsolidowanym? Promotor wyjechal w cholere, a ja chce skonczyc dzisiaj. Dzieki z gory, i przepraszam za zawracanie głowy.

  19. Bulwersator powiedział(a):

    Jakim cudem komentarz pomiędzy mną a Bebokiem nie został złapany przez akismeta? Pewnie filtr polskich wulgaryzmów nie jest domyślnie włączony.

  20. GTC powiedział(a):

    @ Bebok # 18

    Takie pytania to się zadaje na początkowym etapie pisania pracy a nie na samym jej finiszu.

  21. Adam Duda powiedział(a):

    Bebok

    To zależy czy robisz prace o grupie kapitałowej police czy o samej police SA.

    Musze przyznać że trochę mnie rozwaliłeś tym pytaniem :D

    Trystero
    Ten rysuneczek to umieściłem na podparcie argumentu, że slipery slope działa nie tylko w zakresie hitleryzmu :)
    Widze, że tutaj pełni inną rolę :) tą zgodnie z zamierzeniem autora.

    BTW, Tobie nie przeszkadza zakaz pracy dla dzieci?
    Licealiści w wakacje zamiast pracować legalnie przy zbiorze truskawek czy jabłek zawsze robią to na czarno.
    A tak mieliby chociaż szanse ;)

    No chyba że sobie wyobrażasz, że zakaz ten tylko działa dla dzieci, które są zmuszane do pracy w kopalniach węglowych, gdzie by musiały pchać na kolanach kopalniane wózki :D

  22. Bebok powiedział(a):

    @Adam Duda:
    no Police SA – czyli to co jest notowane na giełdzie. Ehhhh, sam siebie rozwalam tym pytaniem bo autentycznie nie wiem :)

  23. pawel-l powiedział(a):

    @Chiny

    Oczywiste, że regulacje rynku pracy są tylko jednym z elementów wpływających na tempo rozwoju.
    Większość twoich punktów (może bez p.6) w większym i mniejszym stopniu była/jest stosowana w UE i nie zapewnia to tak szybkiego wzrostu.
    A nie sądzę, aby chińscy urzędnicy byli sprawniejsi niż eurobiurokraci.

  24. _dorota powiedział(a):

    @ 17
    Aha, powinnam wyjaśnić, dlaczego medicaid uważam za “prawa pracownicze” :) To jest (o ile mi wiadomo) forma zastąpienia przez państwo niechętnych do ubezpieczania pracownika pracodawców (państwo niejako przejmuje ich role). Podobnie medicare – opieka zdrowotna nad emerytowanymi pracownikami. Podobnie CHIP.

    Państwo ubezpiecza “niedoubezpieczonych” lub wręcz nieubezpieczonych (niektóre kategorie).

  25. Bernoulli powiedział(a):

    Trystero,
    mimo iż sympatie twórców są po stronie Hayeka, to na stronie econstories.tv można znaleźć parę filmików, które w klarowny i bezstronny sposób tłumaczą koncepcje zawarte w klipach:
    http://econstories.tv/category/videos/mini-docs/
    Jak na razie dostępne są 4 filmiki do pierwszej części debaty Keynes-Hayek, pewnie niedługo pojawi się coś do 2 części.
    Na stronie są też (angielskie)napisy do obu klipów.

    Osobiście wydaje mi sie, że takie interaktywne metody nauczania są bardzo pomocne. Dobrze też że są rozpowszechniane (do obu klipów linkował Mankiw na swoim blogu, przeznaczonym dla jego studentów z Harvardu). Szczególnie podobała mi się część: “the economy’s organic”.
    Dla tych, którzy nie wiedzą, bardzo wiele kwestii wypowiadanych w tych klipach to dosłowne cytaty z obu panów, reszta to oczywiście ich poglądy dopasowane tak by trzymać beat :)

    http://datajournalism.stanford.edu/noflash.html
    54-minutowy film pokazujący jak ważna staje się odpowiednia wizualizacja danych w przemyśle dziennikarskim. Ukazywane są m.in wizualizacje dotyczące udziału poszczególnych działów produktów w koszyku konsumenta i wzrostu cen w każdym z tych działów (All of Inflation’s Little Parts) a także jak kształtuje się poziom długu i jak ma się to do prognoz rządu (Budget Forecasts, Compared With Reality).

    http://www.guardian.co.uk/football/chalkboards/
    Fajne narzędzie, pozwalające na analizę gier w angielskiej Premiership. Dzięki niemu można dowiedzieć się w parę sekund, że np. większość przechwytów dokonanych przez Arsenal w dzisiejszym meczu z Manchesterem było po lewej stronie boiska. Jedno klinięcie więcej i okaże się że w 1 połowie przechwyty były po obu stronach i dopiero w drugiej połowie szala przechyliła się na 1 stronę.=

  26. m. powiedział(a):

    @ _Dorota

    Sugerujesz, że kobiety w Polsce są lepiej chronione przed zwolnieniem niż w krajach tzw. starej Europy? Z linkowanego tekstu nie wynika, jakoby regulacje dotyczące zatrudnienia kobiet wpływały na poziom ich zatrudnienia czy wynagrodzeń. Wskazywane są zupełnie inne czynniki. Wtręt o poprawności politycznej dowodzi, że nie jesteś w stanie udowodnić swojej tezy, którą tak lekko rzucasz.

  27. mdht powiedział(a):

    offtop
    Wygrywa któryś z Was 1000 000 euro na XTB? ;)

  28. Trystero powiedział(a):

    @ Bernoulli

    http://www.guardian.co.uk/football/chalkboards

    Świetne. Przypomniałem sobie dzieciństwo z Championship Managerem :)

  29. Trystero powiedział(a):

    @ pawel-l

    Większość twoich punktów (może bez p.6) w większym i mniejszym stopniu była/jest stosowana w UE i nie zapewnia to tak szybkiego wzrostu.

    Słuchaj, Ty naprawdę jesteś typowanym korwinistą, to znaczy Ty nie masz zielonego pojęcia o rzeczywistości a stroisz się w pióra eksperta, który tę rzeczywistość komentuje. A prawda jest nieubłagana: garbage in, garbage out. Poznaj fakty a później bierz się za ich komentowanie.

    Od kiedy euro nie ma płynnego kursu walutowego? Od kiedy 80% europejskich banków jest kontrolowane przez europejskie rządy jako podmioty, które są własnością europejskiej rządów?

    Ty zdajesz sobie sprawę, że robisz tu z siebie totalne pośmiewisko?

  30. Trystero powiedział(a):

    @ Bebok, Adam Duda

    Tak, mnie też to pytanie rozłożyło bo nie jestem specjalistą od finansów przedsiębiorstw i nie wiem czy struktura kapitału grupy kapitałowej to jakaś inna kategoria od struktury kapitału przedsiębiorstwa. Jeśli nie, to jest to pewnie bez znaczenia czy zajmiesz się grupą kapitałową (skonsolidowane) przy przedsiębiorstwem (jednostkowe)

    @ Adam Duda

    BTW, Tobie nie przeszkadza zakaz pracy dla dzieci?

    Absolutnie. Zawsze chciałem otworzyć zakład szyjący piłki oparty o półniewolniczą pracę 10-12 dziewczynek, które skupowałbym z patologicznych rodzin. Ale te wredne ‘biurwy’ zabiły mój plan biznesowy :)

    Licealiści w wakacje zamiast pracować legalnie przy zbiorze truskawek czy jabłek zawsze robią to na czarno.

    Można chyba pracować od 16 roku życia. Być może dobrze byłoby obniżyć ten wiek ale jakaś granica musi istnieć. Ja rozumiem, że skoro nie masz nic przeciwko sprzedawaniu się w niewolę za długi to pewnie zaakceptujesz też pracę 5 letnich dzieci ale większość nowoczesnego społeczeństwa ma w tej sprawie odmienną opinię.

  31. Trystero powiedział(a):

    @ Bulwersator

    Wygrał z Akismetem ale przegrał ze mną :)

  32. _dorota powiedział(a):

    @ 27
    Tak, to prawda, nie potrafię udowodnić tej tezy w sposób, jakiego wymagasz. I tak już pozostanie, że są fakty, które łatwo można zaobserwować w rzeczywistości, a statystyki lub opracowania naukowe ich nie pokazują.

    Przypomina mi się niedgysiejsza dyskusja o lokalizowaniu miejsca na studnię przez różdżkarzy. Ludzie to od tysięcy lat czynią, ale pracy naukowej w sieci na ten temat pewnie nie znajdziesz…

  33. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Tak, to chyba podstawa Twojego światopoglądu: są fakty tak oczywiste, że brak mierzalnych dowodów na ich prawdziwość jest wystarczającym dowodem ich prawdziwości.

    Koniecznie dopisz do listy ‘pamięć wody’, podstawę homeopatii, która umyka przemądrzałych i skorumpowanym jajogłowym naukowcom i ich aparaturze. A przecież każdy wie, że jedna molekuła wątroby dzikiej kaczki zmieszana z wiadrem wody uleczy każde przeziębienie.

  34. _dorota powiedział(a):

    @ 33
    Sprawa jest nieco bardziej subtelna. Czym innym jest “brak mierzalnych dowodów” a czy innym brak chęci/możliwości opisania i skwantyfikowania pewnych zjawisk. W dyskusji o wpływie przywilejów pracowniczych na chęć przedsiębiorców do zatrudniania pewnych kategorii pracowników mamy do czynienia z tym drugim zjawiskiem.

    Ale i ten cięższy zarzut – przyjmowanie za oczywiste faktów dla których “brak mierzalnych dowodów” przyjmuję z całkowitym spokojem :) Istnieją takie zjawiska, a brak dowodów wynika często z niedoskonałości poznania ludzkiego.

    Postawę przeciwną określiłabym jako postawę “uczonego głupca”, który nie uwierzy nawet w to, co widzi, dopóki nie znajdzie potwierdzającego linku.

    PS. Brak dowodów dla nikogo chyba nie może być dowodem, więc udam, że tej ciężkiej złośliwości nie zauważyłam :)

  35. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    “Tak, to prawda, nie potrafię udowodnić tej tezy w sposób, jakiego wymagasz.”

    Tzn. jak wymagam? Jeśli twierdzisz, że zachodzi jakieś zjawisko, to znaczy, że możesz je opisać, no nie wiem, podać jakieś źródła czy coś. Może opierasz się na czymś, co ktoś powiedział? Jak dużo znasz kobiet, które nie dostały pracy bo prawo chroni je przed zwolnieniem? Może masz 20 takich przypadków w swoim otoczeniu? Jeśli tak, świetnie – to dobry temat na artykuł, badanie, cokolwiek.

  36. Adam Duda powiedział(a):

    trystero

    “Zawsze chciałem otworzyć zakład szyjący piłki oparty o półniewolniczą pracę 10-12 dziewczynek, które skupowałbym z patologicznych rodzin.”

    e tam.. takie tanie slipery slope mi tu zapodajesz? Mogłeś od razu powiedzieć, że marzyłeś o założeniu burdelu dla pedofilów ;)

    “ale większość nowoczesnego społeczeństwa ma w tej sprawie odmienną opinię.”

    większość nowoczesnego społeczeństwa nie głosuje, nie zastanawiała się na ten temat, nie ma wyrobionego zdania, nie interesuje się etc. A nawet gdyby temat był podniesiony to i tak partia podnosząca w dyskusji zakaz przedstawiła by kontrargument w ten sam sposób co Ty. Strasząc praca w kopalniach w XIX wieku bądź zaprzedawanie w niewolnictwo dziewczynek z patologicznych rodzin.
    Większość tego “nowoczesnego społeczeństwa” głosuje emocjami a nie rozumem, stąd i taka polityka.

  37. Bebok powiedział(a):

    Dzieki za odpowiedz ;)

  38. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    e tam.. takie tanie slipery slope mi tu zapodajesz? Mogłeś od razu powiedzieć, że marzyłeś o założeniu burdelu dla pedofilów ;)

    To nie jest slipery slope. Brak regulacji dotyczących pracy dzieci bezpośrednio dopuszcza możliwość zatrudniania 10 letnich dziewczynek w szwalniach.

    większość nowoczesnego społeczeństwa nie głosuje, nie zastanawiała się na ten temat, nie ma wyrobionego zdania, nie interesuje się etc.

    Adam, ja to znam. To klasyczne: Ludzie są mądrzy, nie potrzebują żadnych regulacji. Jeśli tak jest to nie dlaczego wybiorą partii, która zniesie regulacje? Większość nowoczesnego społeczeństwa nie głosuje, nie zastanawiała się na ten temat, nie ma wyrobionego zdania, nie interesuje się etc. Przyznam szczerze, że ta pętla logiczna odbiera mnie argumenty.

    Zupełnie poważnie uważam, że powinien istnieć zakaz zarobkowej pracy dzieci, z jasną granicą wieku. To czy ma być to 12 lat czy 16 to kwestia do dyskusji.

  39. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero
    “odbiera mnie argumenty”
    takie pytanie z boczku
    powinno się mówić “mnie” czy “mi”?

    A z tą pętlą to rozumiem że pijesz do tego, że z jednej strony nie zna się, a z drugiej pozwolić na działanie na którym się nie zna?

    Otóż nie zna się, nie interesuje, bo bezpośrednio nie dotyczy. Jak będzie dotyczyć to i się zainteresuje. Ale może rzeczywiście nie ciągnijmy tego dalej, bo w następnym kroku poprosisz o badania na poparcie mojej tezy :D

  40. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    powinno się mówić “mnie” czy “mi”?

    Chyba nie ma arbitralnej reguły. Gdy ostatnim razem sprawdzałem to część językoznawców preferowała ‘mnie’ na początku zdania. Reszta zależy od brzmienia i osobistych preferencji.

    Za poradnią językową PWN:

    Zaimek ja ma dwie formy celownika: akcentowaną mnie i nie akcentowaną mi. Na początku zdania używa się tylko tej pierwszej, np.: „Mnie to daj” (ale „Daj mi to”). Formy mi można też użyć na początku zdania składowego, po spójniku, jeśli pada na niego akcent: „Robię tak, jak mi się podoba”.
    To samo dotyczy kilku innych par form zaimkowych: „Nie widzę go”, ale „Jego nie widzę” (także „Widzę jego, a nie ją”); „Dużo ci zawdzięczam”, ale „Tobie wszystko zawdzięczam”. We wszystkich cytowanych przykładach form krótszych używa się w pozycji nie akcentowanej, form dłuższych – tylko wtedy, gdy są pod akcentem.

  41. _dorota powiedział(a):

    @ Trystero
    Edytowanie swojego postu już PO mojej odpowiedzi na niego jest troszkę nie fair.
    O homeopatii nie mówiłam, nie wypowiadam się na ten temat.

    @ 36
    Znam osobiście przykład takiej dyskryminacji. Mówili mi o konkretnych przypadkach także znajomi. Przypominam sobie też jakiś artykuł w prasie (drukowanej). Myślę, że na różnych forach internetowych też dałoby sie znaleźć przykłady.
    Natomiast prac naukowych na ten temat nie znam.

  42. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    Ale chodzi o przykład dyskryminacji ze względu na płeć czy dyskryminacji ze względu na przepisy gwarantujące np. równą płacę za tę samą pracę?

  43. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Nie edytowałem go wiedząc, że odpowiedziałaś już na niego. Pewnie miałem go ze 20 minut otwartego w edycji bo na blogu jestem ‘przelotem’.

    Z homeopatią miałem na myśli pewien schemat. Potrzebę istnienia pewnych kryteriów oceny faktów. W innym wypadku będziesz musiała zaakceptować ‘pamięć wody’, która tak samo jak skuteczność różdżek i prawdziwość wielu teorii ekonomicznych, których udowodnić nie można.

  44. Bernoulli powiedział(a):

    Właśnie ukazał się nowy EconTalk, którego tematem są dwa klipy linkowane na początku wpisu:
    http://www.econtalk.org/archives/2011/05/papola_on_the_k.html

    Wywiad cokolwiek ciekawy, bo jeden z twórców (Russ Roberts) przeprowadza go z drugim (John Papola). Jest na przykład nawiązanie do tego czy Keynes widziany w klipie to Keynes prawdziwy czy jego obraz widziany przez dzisiejszych ekonistów. Jest to pewne nawiazanie do postu karroryfera.

    “This is Keynes as we see him and sort of his modern proponents. These are amalgamated characters. They’re not: This is what Keynes himself would have said, or what Hayek himself would have said. They’re both dead. We don’t know what they would have said. We’re speculating. And of course, we are drawing on their modern proponents; and we’re trying to be fair to the overall vision”

    Drugi ciekawy fakt:
    “The debate between Thomas Malthus and J. B. Say, which played out a hundred years prior to Keynes and Hayek, was essentially just Keynes and Hayek.” (zarówno Malthusa jak i Saya widzimy w klipie, wspomagających obu dyskutantów na ringu)

  45. _dorota powiedział(a):

    @ 43
    Chodzi o przykłady dyskryminacji ze względu na płeć i związane z nią (potencjalnie) czynności prokreacyjne.

    @ 44
    Ale skuteczności różdżek dowodzi praktyka.

    Ludzkość jest cudownie praktyczna (bo od tego zależało kiedyś przetrwanie) i pewne rozwiązania stosowała długo przed ich naukowym uzasadnieniem. Chociażby przykładanie na rany miękiszu chleba zagniecionego z pajęczyną. Działało kilkaset lat wcześniej zanim ludzie uzyskali wiedzę, że to antybiotyk (zawarty w pajęczynie) na całkowicie sterylnym nośniku (miękisz chleba wypieczonego).

    O tym właśnie mówię – możemy jeszcze mieć za małą wiedzę, żeby coś uzasadnić naukowo. Ale już wiemy, że się sprawdza.

  46. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    To jednak nie to samo, co stwierdzenie, że “im bardziej dana grupa jest uprzywilejowana, tym trudniej jej się dostać na rynek pracy.”

  47. _dorota powiedział(a):

    @ 47
    Tak, takie uogólnienie należałoby podeprzeć twardymi danymi, przyznaję. Ale logika wskazuje na to, prawda?

  48. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    Dlaczego?

  49. _dorota powiedział(a):

    @ 49
    Zakładam, że pracodawcy myślą logicznie.

  50. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    Tzn. w jaki sposób?

  51. kujawianin powiedział(a):

    @_dorota:

    Z tą pajęczyną to racja. Obawiam się jednak, że w dawnych wiekach, na każdą jedną rzecz, która się okazała mądra, wierzono w 10 różnych bzdur. Twierdzisz, że naukowa postawa może prowadzić do błędów i znowu masz rację, jednak tutaj ilość tych błędów jest dużo mniejsza. W końcu to metoda naukowa zweryfikowała pajęczyny i pozwoliła wynaleźć więcej podobnych specyfików. A co do pajęczyn i mądrości dawnych czasów, to chyba nie sądzisz, że w twierdzeniu o tym, że czarownice pływają i się nie topią jest jakaś prawda, której nauka jeszcze nie odkryła?

  52. sheik.yerbouti powiedział(a):

    @dorota
    “Ludzkość jest cudownie praktyczna (bo od tego zależało kiedyś przetrwanie) i pewne rozwiązania stosowała długo przed ich naukowym uzasadnieniem. Chociażby przykładanie na rany miękiszu chleba zagniecionego z pajęczyną.”
    Pięknie, pięknie. A możesz podać jakiś inny przykład wiedzy ludowej? Bo mi przychodzą do głowy jedynie wkładanie dziecka do pieca, żeby się wypociło, upuszczanie krwi jako panaceum na wszystko, niemycie się ze strachu przed zarazą czy wspomniane pławienie czarownic.
    Ludzkość jest cudownie ignorancka od stuleci, choć POMIMO to jakoś przeżyła. Ale wtedy, kiedy od kretyńskiego zabobonu zależało przetrwanie, ludzkość żyła średnio po 40 lat.

  53. Bernoulli powiedział(a):

    @sheik.yerbouti

    Nie drwiłbym tak z “kretyńskiego zabobonu”. Dopiero podczas oświecenia rozwinęła się metoda naukowa. Wcześniej cała wiedza polegała właśnie na eksperymentowaniu i zapamiętywaniu że po pajęczynie i miękisza się poprawiało, a po wkładaniu do pieca niezbyt.

    Mogę podać inny przykład. W Egipcie kapłani mimo braku prawdziwego zrozumienia posiedli naprawdę ogromną wiedzę. Na przykład “modły” i ceremonie przez nich wykonywane zawierały też (przemieszane oczywiście z niepotrzebnymi) konieczne elementy do efetktywnej uprawy pól.

  54. Bernoulli powiedział(a):

    Kolejnym przykładem może być wiara że zawężenie puli genetycznej prowadzi do skretynienia. Przepis zakazujący kazirodztwa też pochodzi z okresu metodologii mepirycznej. Z tego powodu zalecane były i traktowane po części jako obrząd, na przykład w starożytnej Grecji, orgie.

  55. sheik.yerbouti powiedział(a):

    @Bernoulli
    “Nie drwiłbym tak z “kretyńskiego zabobonu”. Dopiero podczas oświecenia rozwinęła się metoda naukowa.”
    Ale skoro się już rozwinęła, to z niej korzystajmy, a nie biegajmy z różdżką jak kol. Dorota. Niektóre kretyńskie przekonania (przesądy) przodków można jakoś zrozumieć, większości – nie.
    W czasie epidemii cholery w 1854 w londyńskim szpitalu homeopatycznym śmiertelność była niższa niż w normalnych – bo w homeo nie robili nic, a w zwykłych leczyli pogarszając stan chorych. Ale to było ponad 150 lat temu! Od tego czasu homeopatia ma jakby gorsze wyniki od normalnego leczenia.

  56. _dorota powiedział(a):

    @ Kujawianin, 52
    “Twierdzisz, że naukowa postawa może prowadzić do błędów”
    Niezupełnie to chciałam powiedzieć. Twierdzę, że istnieje zasób wiedzy wypracowanej przez bardzo długotrwałą praktykę, która nie ma (jeszcze dotąd) podstaw naukowych. Ale – przynajmniej w części przypadków – to dlatego, że nauka jeszcze pewnych rzeczy nie zbadała.

    O bakteriach chorobotwórczych (i sposobach ich zwalczania) już nauka się wypowiedziała, o możliwym wpływie cieków wodnych na człowieka jeszcze nie. Dlatego “pajęczynę z miękiszem” postrzegamy aprobująco natomiast różdżkarstwo traktujemy jak zabobon. To się przecież może zmienić.

    @ sheik.yerbouti, 52
    “Ludzkość jest cudownie ignorancka od stuleci, choć POMIMO to jakoś przeżyła.”
    Przemawia przez Ciebie arogancja, typowa dla ludzi, którzy żyją w zalewie bzdurnych informacji generowanych przez internet i dlatego wydaje im się, że wiedzą o otaczającej rzeczywistości wszystko.

    BTW, puszczanie krwi mogło być doskonałym sposobem walki z nadciśnieniem. Które jest coraz większym problemem.

    Coś specjalnie dla Ciebie, Yerbouti:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hirudoterapia
    Metoda uznana w 2004 przez FDA. Zabobon :)

  57. asmoeth powiedział(a):

    “O bakteriach chorobotwórczych (i sposobach ich zwalczania) już nauka się wypowiedziała, o możliwym wpływie cieków wodnych na człowieka jeszcze nie.”

    Mylisz się, wypowiedziała. Negatywnie.

  58. sheik.yerbouti powiedział(a):

    @dorota
    “BTW, puszczanie krwi mogło być doskonałym sposobem walki z nadciśnieniem. Które jest coraz większym problemem.”

    Na nadciśnienie mogło pomóc (doraźnie). Ale wiesz, w 1854 w ten sposób leczyli np. cholerę. I mieli ca 60-70% śmiertelność. Mniej cherry-picking, bo za bardzo je widać.

    “Przemawia przez Ciebie arogancja, typowa dla ludzi, którzy żyją w zalewie bzdurnych informacji generowanych przez internet”
    Zaraz zaraz, to JA jestem fanem wróżbiarstwa i chińskiej “tradycyjnej medycyny”? Czy może Ty?

  59. Bulwersator-korekta powiedział(a):

    “Ale skuteczności różdżek dowodzi praktyka.”

    Owszem, jeśli się kopie gdzie wskazali to znajdzie się wodę. Tyle że do wody można dokopać się w 90% miejscach (uwaga! dane z UK!).

    Zresztą robiono badania i nie potrafili wykryć rur z płynącą wodą – oczywiście po fakcie narzekali że rury były za małe/za duże woda płynęła za szybko/za wolno itd.

  60. kujawianin powiedział(a):

    @_Dorota:

    Ja chciałem tylko podkreślić, że pośród zabobonów znajdziesz być może (zgaduję) 10% mądrości i 90% głupoty. Dlatego trudno jest polegać na takim źródle wiedzy, podając pojedyncze przykłady kiedy to zabobony okazały się być uzasadnione. Zgadzam się z Tobą tylko w tym, że samo to, że coś jest zabobonem nie gwarantuje fałszywości.

  61. _dorota powiedział(a):

    @ 59
    No nie, muszę zaprotestować – JA jestem fanką “wróżbiarstwa”???
    Chińskiej medycyny tradycyjnej, owszem. Mam konkretne powody.

  62. sheik.yerbouti powiedział(a):

    @62
    “No nie, muszę zaprotestować – JA jestem fanką “wróżbiarstwa”???
    OK, sumituję się – różdżkarstwa. Wiem, że to czyni wielką różnicę.
    “Chińskiej medycyny tradycyjnej, owszem. Mam konkretne powody.”
    Mniemam, że masz nawet na jej skuteczność dowody. Anegdotyczne, ale zawsze.

  63. _dorota powiedział(a):

    @ 63
    No zgadłeś, ponieważ moje spostrzeżenia nie są poparte dowodami naukowymi, to ich nie omawiam.

    Twoja postawa jest jednak konsekwentnie obskurancka – negujesz nawet możliwość wystąpienia zjawisk, o których nie uczyłeś się w szkole. Użyłam słowa “obskurantyzm” precyzyjnie.

  64. sheik.yerbouti powiedział(a):

    @Użyłam słowa “obskurantyzm” precyzyjnie.

    Czyli obraźliwie, za to bez sensu.

    @negujesz nawet możliwość wystąpienia zjawisk, o których nie uczyłeś się w szkole

    W sensie możliwość wykrycia wody różdżką? Ale doprawdy, w te bajeczki nie wierzą nawet sami różdżkarze. Poza tym mamy znacznie lepsze metody, choćby badania geotechniczne i geologiczne. Dla mnie wystarczy (i tak musisz zrobić badanie przed rozpoczęciem budowy domu).
    I chyba EOT, bo można tak długo, ale po co.

  65. _dorota powiedział(a):

    @ 65
    Nie upieram się przy różdżkarstwie. Wskazałam je jako przykład metody, która istniała długo przed nowoczesnymi sposobami badań geotechnicznych (bardzo dobrze, ze są) i sprawdzała się. Niektóre z metod nienaukowych zyskały potwierdzenie nauki (jak leczenie pijawkami).

    Onskurantyzmem jest natomiast ograniczenie umysłowe nakazujące Ci odrzucać apriorycznie wszystko, co nie mieści się w obowiązującym paradygmacie. To JEST ograniczenie umysłu.

  66. kujawianin powiedział(a):

    @_dorota:

    “To JEST ograniczenie umysłu.”

    Ale tylko wtedy gdy jesteś badaczem. Naukowcy powinni umieć sprawdzać każde absurdy, bo może któryś okaże się prawdziwy. Powinni łamać bariery swoich nawyków, starych przekonań. Jednak dla nie-naukowca bezpieczniej jest się trzymać paradygmatu czy konsensusu.

  67. szopen powiedział(a):

    Nie mam 20 przypadków, mam dwa. Jeden: moja żona, której ponad 15 lat temu wprost pytano, czy planuje dzieci i dwa, moja siostra, którą pytano o to samo — dodatkowo mówiąc jej wprost, że w takim razie ją nie przyjmą, bo pewnie zaraz pójdzie na macierzyński.

    Tak, wiem, że nie powinni pytać. Wteyd nie wiedzieliśmy, że nie wolno, bo byliśmy wystraszonymi studentami po szkole.

    Nie wiem, czy liczy się przypadek kobiety z pracy mojej żony, którą wyrzucono (o przepraszam — to było porozumienie stron), natychmiast, jak wróciła z urlopu wychowawczego. Nie wiem, czy wliczać mojego kolegę, właściciela firm, który po pijaku mi kiedyś powiedział, że 100% męska obsada jego firmy to nie wynik przypadku.

    Jeżeli tylko ja znałbym takie przypadki, to byłby.. przypadek. jeżeli jeden przypadek zna p. _dorota, to już pojawia się szansa, że istotnie istnieje pewien podzbiór pracodawców o niezerowej wielkości, dla których zwiększenie przywilejów kobiet ma wpływ na decyzje o ich zatrudnieniu. Skoro taki podzbiór istniałby, to wpływałoby to w pewien (nie wiadomo jak duży) na szanse kobiet na zatrudnienie. Tak więc wydaje się, że hipoteza jest sensowna i warta sprawdzenia.

  68. _dorota powiedział(a):

    @ 68
    Jakby popytać znajomych, to każdy coś takiego pewnie by opowiedział. I trudno mieć to za złe szefowi firmy, że nie chce, żeby jego firma została wykończona przez 2-3 pracownice, które w zbliżonym czasie biorą urlop macierzyński. Gdybym była na jego miejscu zrobiłabym dokładnie to samo.

  69. m. powiedział(a):

    @ _dorota, szopen

    Macie rację. Problem w tym, że takie przypadku wynikają dokładnie z faktu dyskryminacji ze względu na płeć, a nie z przepisów o równouprawnieniu. Kobieta w ciąży zawsze będzie ciężarem dla firmy, ponieważ zawsze może iść na L4, a do pracy nie wróci zaraz po porodzie. To oczywiste. Pytanie, które się tu nasuwa nie brzmi: czy regulacje przyczyniają się do pogorszenia sytuacji kobiet na rynku pracy, ale czy nasze państwo jest w stanie egzekwować postanowienia kodeksu pracy. To dwie różne sprawy.

    Zwróćcie uwagę na to, że np. w Stanach Zjednoczonych od czasu wprowadzenia w 1963 roku ustawy o równouprawnieniu płac mediana zarobków kobiet wzrosła z około 60 proc. tego, co dostają mężczyźni do ok. 80 proc. Przy czym jednocześnie znacznie wzrosło zatrudnienie kobiet. Gdyby teoria o negatywnym wpływie przepisów o równouprawnieniu była prawdziwa, stałoby się inaczej.

  70. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    ach, i jeszcze jedno: nie ma żadnego polipoprawnego spisku przeciw badaniom wpływu ustawodawstwa antydysktryminacyjnego czy wprowadzającego urlopy macierzyńskie na zatrudnienie. Wystarczy skorzystać z popularnej wyszukiwarki i pokazuje się cała masa takich badań ;)

  71. _dorota powiedział(a):

    @ 71
    Cała masa związkowych utyskiwań się pokazuje. Badania naukowe prosze mi zlinkować, jeśli łaska.

  72. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Ale jakich badań? Kwestionujesz, że w ostatnich dekadach wskaźnik zatrudnienia kobiet znacznie wzrósł a w tym samym czasie przyjęto wiele przepisów zwalczających przejawy dyskryminacji kobiet na rynku pracy?

  73. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    Nie wiedziałem, że OECD to związek zawodowy, ale cóż… Nie ja stawiam tezę, nie ja ją będę udowadniał.

  74. _dorota powiedział(a):

    @ m., 75
    badania dotyczące Polski poproszę, bo o tym rynku pracy rozmawiamy

    @ Trystero, 73
    Między wzrostem wskaźnika zatrudnienia kobiet a przywilejami na rynku pracy nie musi być (i nie ma)związku przyczynowego, i doskonale o tym wiesz.
    Równie dobrze można postawić tezę, że wzrost zatrudnienia kobiet byłby wyższy, gdyby nie przepisy antydyskryminacyjne.

  75. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    Nie, rozmawiamy o rynku pracy w ogóle. I to ja poproszę badania, które udowodnią tezę, którą lansujesz od wpisu nr 2.

  76. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Chwileczkę. To przecież Ty propagujesz tezę, że wszelkie przywileje dla kobiet na rynku pracy kobietom szkodzą i kobiety nie mogą znaleźć pracy przez te ‘lewackie fanaberie’. Uważasz, że gwałtownie rosnący wskaźnik zatrudnienia kobiet potwierdza Twoją tezę?

  77. _dorota powiedział(a):

    @ 78
    Uważam, że rósłby BARDZIEJ, gdyby nie przywileje dla kobiet.

    @ 77
    Mówimy o rynku polskim w kontekście moich (i nie tylko) obserwacji. Obserwacji z rynku amerykańskiego nie mam.

  78. m. powiedział(a):

    @ _dorota

    “Mówimy o rynku polskim w kontekście moich (i nie tylko) obserwacji. Obserwacji z rynku amerykańskiego nie mam.”

    Ale masz badania ;)

  79. pawel-l powiedział(a):

    @T.
    Od kiedy euro nie ma płynnego kursu walutowego?

    Cała historia Europejskiego Systemu Walutowego to sztywne kursy wymiany (tzw. wąż walutowy).

    Brak argumentów zastępujesz obrażaniem.

  80. Trystero powiedział(a):

    @ pawel-l

    Rety, Ty naprawdę masz spore problemy intelektualne jeśli nie potrafisz odróżnić ERM od euro. Kurs euro, w przeciwieństwie do kursu juana jest płynny w stosunku do najważniejszych walut: jena, dolara, funta, etc. Ty napisałeś, że nie ma różnice pomiędzy reżimem walutowym euro i juana.

    Zastanawiam się teraz czy jesteś rzeczywiście tak ograniczony intelektualnie, że nie widzisz różnicy pomiędzy reżimami walutowymi euro a juana czy zdajesz sobie sprawę z pomyłki ale jesteś tak zakompleksionym i sfrustrowanym człowiekiem, że przyznanie się nawet do tak ewidentnego błędu po prostu leży poza Twoimi możliwościami emocjonalnymi.

    Pierwsze albo drugie, nieważne, żałosny to widok.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player