Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Superfreakonomia

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 07.04.2011 | Komentarze (11) »

Superfreakonomia* to książka, z której można się dowiedzieć jaki odsetek Amerykanów urodzonych w latach 1933-1942, którzy uprawiali seks przedmałżeński doświadczyło inicjacji seksualnej z prostytutką (około 2/3), czy procentowy wskaźnik umieralności w amerykańskich siłach zbrojnych był niższy czy wyższy w 2008 roku (wojny w Afganistanie i Iraku) niż pod koniec lat 80’ XX wieku (niższy) albo które urządzenie, poduszka powietrzna czy pas bezpieczeństwa, chroni życie podróżujących samochodami efektywniej kosztowo (1,8 mln USD do 0,035 mln USD za uratowane życie).

Powyższy akapit odsłania dwie istotne zalety Superfreakonomii. Po pierwsze, Levitt i Dubner dostarczają mnóstwo interesujących danych i oferują ich inspirującą, czasem kontrowersyjną interpretację (jak w przypadku tego czy pod wpływem alkoholu bezpieczniej jest prowadzić samochód czy podróżować na piechotę). Ta książka jest więc świetnym sposobem na znalezienie interesujących tematów do rozpoczęcia rozmowy na przyjęciu czy przerwie na kawę. Trzecią zaletą Superfreakonomii jest jej konstrukcja pozwalająca rozpocząć i skończyć lekturę w dowolnym momencie a później do niej powrócić. To czyni z książki idealną lekturą w czasie podróży, wakacji czy wizyt u lekarza.

Szczerze mówiąc, zabierając się do lektury Superfreakonomii liczyłem na możliwość ponarzekania na zjawisko sequelomanii, na odcinanie kuponów od wcześniejszych osiągnięć. Kupiłem wcześniej i przeczytałem Freakonomię, regularnie czytam też blog autorów tych książek, Stevena Levitta i Stephena Dubnera. Mimo to, a może właśnie dlatego, do lektury drugiej części książki podchodziłem sceptycznie i spotkało mnie przyjemne zaskoczenie.

Superfreakonomia, podobnie jak poprzedniczka, jest książką o tym, że bodźce mają znaczenie, że ludzkie zachowanie determinowane jest przez bodźce (z czego wynika wniosek, że najprostszym sposobem na zmianę zachowania jest manipulacja bodźcami).

Superfreakonomia pokazuje także, że choć od każdej reguły są wyjątki to dobrze jest znać regułę. W skomplikowanym świecie, w którym ludzie mogą być nietypowi pod nieskończoną liczbą względów, znalezienie punktu odniesienia jest bardzo cenne. Na początek warto poznać średnie, przeciętne działania i zachowania. W ten sposób chronimy się przed skłonnością do budowania naszego myślenia – naszych codziennych decyzji, praw, rządów – w oparciu o wyjątki i anomalie zamiast o realia.

To jest chyba kluczowy cytat z Superfreakonomii, który oddaje moje odczucia w kwestii użyteczności danych statystycznych. Nawet słabe dane statystyczne stanowią lepszy fundament podejmowania decyzji niż najlepsza anegdota. Ci, którzy tego nie rozumieją zaśmiecają Sieć truizmami o nogach człowieka i konia albo stopniują kłamstwa (dochodząc do statystyki).

W Superfreakonomii omówiono wiele interesujących badań. Zwróciłem szczególną uwagę na analizy wpływu telewizji w USA na wskaźniki przestępczości, bardzo niepoprawną politycznie analizę wpływu Ramadanu na zdrowie islamskich dzieci, których początek płodowego rozwoju przypadał na Ramadan, nowe spojrzenie na kwestię altruizmu i metodologię eksperymentów typu Dyktator i Ultimatum.

Tak mogłaby się skończyć recenzja Superfreakonomii gdyby książka nie zawierała piątego rozdziału, który poświęcony jest geoinżynierii jako alternatywnej metodzie przeciwdziałania globalnemu ociepleniu. Sama kwestia geoinżynieryjnych rozwiązań (na przykład wprowadzenie do stratosfery dużych ilości dwutlenku siarki) problemów klimatycznych jest interesująca. Niestety, zupełnie nie czuję się na siłach by krytycznie ocenić użyteczność tych rozwiązań. Jedyne zastrzeżenia mogę mieć, że niemal wszystkie pochodzą, z jednego, bardzo kontrowersyjnego źródła –  Intellectual Ventures (IV traktowane jest jak troll patentowy).

Zupełnie inną sprawą są natomiast intelektualne manipulacje, które wytyka się Levittowi i Dubnerowi w kwestiach samego globalnego ocieplenia. Nie ulega wątpliwości, że autorzy zupełnie zmanipulowali stanowisko jednego naukowca w kwestii udziału CO2 w globalnym ociepleniu, oraz że posłużyli się kilkoma intelektualnymi niedopowiedzeniami. Takimi jak fragment o tym, że antropogeniczne emisje CO2 stanowią jedynie 2% wszystkich emisji. To prawda. Rzecz w tym, że właśnie te 2% zakłóca równowagę w globalnej gospodarce CO2, co powoduje, że antropogeniczny CO2 odpowiada za 1/3 CO2 znajdującego się w atmosferze.

Za jedno Levittowi i Dubnerowi mogę być wdzięczny. Skłonili mnie do sfalsyfikowania rozpowszechnianego przez denialistów mitu o tym, że w latach 70’ istniał konsensus naukowy… w sprawie globalnego ochłodzenia. Otóż, jeden alarmistyczny artykuł w Newsweeku, z wyrwanymi z kontekstu cytatami z kilku artykułów naukowych, nie czyni jeszcze konsensusu naukowego. Ten, już w latach 70’ skłaniał się ku globalnemu ociepleniu.

Wszystkie te kontrowersje związane z ostatnim rozdziałem Superfreakonomii są o tyle niezrozumiałe, że Levitt i Dubner zadeklarowali na swoim blogu, że zgadzają się z tezą, że obserwowany wzrost temperatury jest wynikiem działań człowieka a globalne ocieplenie jest poważnym problemem wymagającym rozwiązania. Jak to się ma do intelektualnego stylu w jakim napisali 5 rozdział to tylko Dubner i Levitt wiedzą.

* Gdzieś, na początku roku Pani z wydawnictwa Znak napisała do mnie emaila i zapytała czy chciałbym otrzymać egzemplarz książki Superfreakonomia. Upewniłem się, że z przyjęciem tej ‘korzyści’ nie wiążą się żadne zobowiązania (takie jak napisanie recenzji na blogu a w szczególności napisanie pozytywnej recenzji na blogu) i wyraziłem zgodę.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (11) do "Superfreakonomia"

  1. asmoeth powiedział(a):

    Na temat tych intelektualnych manipulacji sporo też było na Doskonale Szarym (1, 2, 3).

  2. Trystero powiedział(a):

    @ asmoeth

    Mój błąd, że nie użyłem tutaj Googla z językiem polskim w narzędziach. Mogłem sobie odpuścić trzy akapity i po prostu dać linki do Doskonałe Szare. W ogóle to ja chciałem napisać recenzje pierwszych 4 rozdziałów :)

  3. poszi powiedział(a):

    “Nawet słabe dane statystyczne stanowią lepszy fundament podejmowania decyzji niż najlepsza anegdota.”

    A mnie się wydaje, że dane statystyczne dają iluzję “naukowości”, podczas gdy anegdota, to cóż, tylko anegdota. Zła statystyka jest dużo groźniejsza niż anegdoty, a złej statystyki jest mnóstwo. A złe wnioski ze statystyki podejmować jest łatwo, począwszy od “post hoc ergo propter hoc”, po wynajdywanie jakiś korelacji z losowości (jak się odpowiednio długo przygląda szumowi, to się zawsze jakąs korelację znajdzie).

  4. Czytelnik powiedział(a):

    Przeglądałem tą książkę w Empiku i wszystko ok, dopóki nie dotarłem do rozdziałów poświęconych globalnemu ociepleniu, po tym co tam wyczytałem, straciłem wiarę w wiarygodność autorów tej pozycji.

  5. Trystero powiedział(a):

    @ poszi

    A mnie się wydaje, że dane statystyczne dają iluzję “naukowości”, podczas gdy anegdota, to cóż, tylko anegdota. Zła statystyka jest dużo groźniejsza niż anegdoty, a złej statystyki jest mnóstwo.

    Jeśli piszesz to z perspektywy osoby, która nigdy nie podejmuje decyzji pod wpływem anegdoty czy nie używa anomalii jako dowodu w argumentacji (te słynne utonięcia czy spłonięcia spowodowane pasami) to pewnie masz rację. W dodatku rzeczywiście występuje zjawisko nadmiernej pewności siebie spowodowane ‘nakarmieniem danymi’. Rzecz w tym, że całe mnóstwo ludzi decyzje pod wpływem anegdot i anomalii podejmuje.

    A złe wnioski ze statystyki podejmować jest łatwo, począwszy od “post hoc ergo propter hoc”, po wynajdywanie jakiś korelacji z losowości (jak się odpowiednio długo przygląda szumowi, to się zawsze jakąs korelację znajdzie).

    Bez przesady, dużo łatwiej popełnić błędy logiczne czy kognitywne na anegdotach, choćby wspomniany ‘nastąpiło po, więc jest powodowane’.

    Wreszcie jest coś takiego jak iluzja grupowania, co sprawia, że ludzie skłonni są bardziej ufać zbiorowi anegdot niż kompleksowej statystyce, bo zbiór anegdot wydaje się mniej losowy.

  6. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    To co twierdzisz “statystyka zawsze lepsza niż anegdota” to niesamowita generalizacja. A takie daleko idące generalizacje są ryzykowne.

    Są dobre statystyki, które można przeciwstawić złym anegdotom “Palenie szkodzi? Mój dziadek ćmił jak smok i dożył do 90″, kiedy anegdota jest strasznie słaba, bo większość palących tytoń nie umiera na raka, więc jest mnóstwo konktrprzykładów. Ale są też dobre anegdoty. Jestem przekonany, że opinia kumpla, któremu ukradli telefon, a drugiego, którego pobili może być lepszym wyznacznikiem tego, czy jakaś dzielnica jest niebezpieczna niż policyjne statystyki, bowiem bardzo dużo przestępstw nie jest zgłaszanych.

    Autorzy Freakonomics wydają mi się raczej “obalaczami popularnych mitów dla rozgłosu” niż poszukiwaczami prawdy. A jak mawiał Carl Sagan “Nadzwyczajne twierdzenia wymagają nadzwyczajnych dowodów”, których “kopacze danych” często nie mają. Bo odpowiednio długo kopiąc, można wykopać wszystko:
    http://www.xkcd.com/882/

  7. lordroy powiedział(a):

    Generalnie zgadzam się z Trystero w jego ocenie: Obie Freakonomie to przyjemne czytadła. Natomiast, mimo wszystko, doradzałbym dużą ostrożność w przyjmowaniu na wiarę wszystkiego co ich autorzy piszą. Pierwsza Freakonomia również wzbudziła spore kontrowersje i to dotyczące metodologii badań Levitta, co mnie samego podówczas mocno rozczarowało. W drugiej Freakonomii, jak Trystero napisał, jest ta nieszczęsna część dotycząca zmian klimatycznych. Szczerze mówiąc, nie spotkałem się z pozytywną recenzją tej części ich książki.

    Moje odczucie jest takie, że Levitt jest teraz bardziej gwiazdą popkultury niż ekonomistą, i to niestety rzutuje na jakość jego prac.

  8. Trystero powiedział(a):

    @ lordroy

    Masz na myśli badania o aborcji i przestępczości? Z tego co pamiętam wyjaśnienia Levitta wydały mnie się wtedy przekonywujące.

  9. lordroy powiedział(a):

    @Trystero

    Tak, chodzi o ten paper. Ja wtedy akurat odniosłem inne wrażenie (zresztą pytanie o których zarzutach mówimy), ale ostatecznie nie czuję się na siłach samemu oceniać metodologii. Teraz pogooglałem trochę, żeby zobaczyć jakie papery poszły do czasopism naukowych po całej mini-aferze i nic specjalnie nie znalazłem (Journal of Human Resources pomijam). To chyba raczej przemawia na korzyść Levitta i Donohue.

  10. kravietz powiedział(a):

    Obie książki pozycje są pracami popularnonaukowymi. Należy im się medal za przystępne wprowadzenie do potocznego obiegu pojęć takich jak polityka oparta na faktach, data mining czy ekonomia behawioralna. Opisywane tam programy Oportunidades, Follow Through czy badania nad ekonomią gangów są jak jakiś roadster przy syrence, w porównaniu do “metody eksperckiej”, której efekty można obserwować np. w ustawie o świadczeniach rodzinnych z 2004 roku (str. 34). Dyskusja o aborcji w Freakonomics była już w czerwcu 2010, jeśli chodzi o IV to poświęcenie całego rozdziału jednej firemce żyjącej z portfolio patentowego może mieć wiele powodów czysto, jak by to powiedzieć, handlowych.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player