Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Fascynująca prawda o polskim systemie podatkowym

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 29.03.2011 | Komentarze (166) »

Polacy uwielbiają bajki. Codziennie, po wieczorynce dla dzieci, ‘mądre głowy’ w telewizji opowiadają dorosłym Polakom fascynujące opowieści. Jedną z nich jest bajka o progresywnym systemie podatkowym w Polsce. Zapewne też ją słyszeliście.

Brzmi ona tak: w Polsce obowiązuje progresywny system podatkowy. Na przykład, w  przypadku podatku PIT obowiązują dwie stawki podatkowe: 18% dla mniej zarabiających i 32% dla lepiej zarabiających. Oznacza to, że najbogatsi nie tylko płacą więcej podatków, bo więcej zarabiają, ale także ponoszą większy ciężar finansowania budżetu w proporcji do swoich dochodów.

Tymczasem, jak doniósł Lordroy, w dyskusji o amerykańskim systemie podatkowym pojawiło się fascynujące zestawienie pokazujące jaką część dochodów całego społeczeństwa stanowią dochody najbogatszego decyla (10%) gospodarstw domowych w poszczególnych oraz jaką część całkowitych wpływów z podatków* stanowią podatki zapłacone przez najbogatsze 10% gospodarstw domowych.

Za OECD

Za OECD

Okazuje się, że w 2005 roku (a więc wtedy obowiązywały trzy stawki podatkowe: 19%, 30% i 40%) najbogatsze 10% polskiego społeczeństwa osiągnęło 34% wszystkich dochodów gospodarstw domowych w Polsce. W tym samym czasie najbogatsze 10% społeczeństwa zapłaciło 28% wszystkich podatków zapłaconych przez gospodarstwa domowe w Polsce.

Zgodnie z zasadą równości podatkowej Adama Smitha, obywatele powinni płacić podatki proporcjonalnie do swoich dochodów, czyli że bogatsi powinni płacić więcej podatków niż biedniejsi – wszyscy proporcjonalnie do dochodów.

System, w którym obywatele osiągający 34% wszystkich dochodów zapłaciliby 34% wszystkich podatków byłby systemem proporcjonalnym. Taki system istnieje w Japonii.

System, w którym obywatele osiągający 34% wszystkich dochodów zapłaciliby 45% wszystkich podatków byłby systemem progresywnym. Taki system istnieje w USA.

System, w którym obywatele osiągający 34% wszystkich dochodów zapłaciliby 28% wszystkich podatków byłbym systemem degresywnym i taki system istnieje w Polsce.

Oznacza to, że 90% pozostałych Polaków osiąga 66,1% wszystkich dochodów i wpłaca 71,7% wszystkich podatków. Fascynujące, nieprawdaż?

Proszę zwrócić uwagę, że w tabeli można zauważyć, że im większy jest udział najbogatszych 10% w dochodach ogółem w państwach OECD tym bardziej progresywny jest system podatkowy. Im większa nierówność dochodowa tym bardziej progresywny system podatkowy. W tej prawidłowości wyróżnia się Polska:

Za Modeled Behavior via Reptile

Za Modeled Behavior via Reptile

Oczywiście obraz ten należy koniecznie uzupełnić o informację o progresywności systemu socjalnego. W końcu rząd nie tylko pobiera podatki. Rząd także zapewnia transfery socjalne.

Tym problemem zająłem się kilka miesięcy temu. Okazuje się, że 65% wszystkich transferów socjalnych trafia w Polsce do bogatszej połowy społeczeństwa. Dla Australii i Nowej Zelandii wskaźnik ten nie przekracza 25%.

Jeśli ktokolwiek z Was zastanawiałby się jak mogłoby wyglądać państwo, w którym rząd, jak Nibor Dooh, odbierałby biednym i dawałby bogatym to może rozejrzeć się wokół siebie. Albo obejrzeć debatę artystów z premierem, w której jeden z beneficjentów gigantycznego przywileju podatkowego (dochody z tytułu praw autorskich) bezwstydnie domagał się jeszcze większych subwencji rządowych dla reprezentowanego przez siebie sektora gospodarki.

* Wszystko wskazuje na to, że uwzględniono PIT i opodatkowanie pracy, bez podatków pośrednich takich jak VAT i akcyza. Ten fakt, biorąc pod uwagę degresywność podatków pośrednich jeszcze bardziej podkreśla wnioski płynące z zestawienia

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (166) do "Fascynująca prawda o polskim systemie podatkowym"

  1. Ursus_Americanus powiedział(a):

    Swoją drogą, zestawienie udziału w podatkach i dochodach górnego decyla, może prowadzić do wniosku, że, idąc libertariańskim tokiem rozumowania, USA bardziej karze bogatych za bycie bogatymi niż socjalistyczna Szwecja lub komusza Francja.:) No chyba, że nieprawidłowo odczytałem dane i do tego źle je zinterpretowałem.;)

  2. TeJot powiedział(a):

    Tylko czy to zestawienie cokolwiek pokazuje? A dokładniej na ile pokazuje faktyczną de/pro-gresywność a na ile miejsce na histogramie przy którym zmiana skali występuje. Mam wrażenie, że w Polsce system progresywny dotyczy po prostu dużo mniejszej części społeczeństwa niż 10%. Być może jest gdzieś podobne badanie np dla górnego 1%

  3. poszi powiedział(a):

    @TeJot,

    W Polsce najbardziej regresywny jest ZUS. 1% najbogatszych płaci procentowo jeszcze mniej niż najbogatsze 10%.

  4. akuda powiedział(a):

    Doskonały artykuł.

  5. Trystero powiedział(a):

    @ TeJot

    Zauważ, że jeśli Twoja hipoteza jest prawdziwa to ludzie z od 91 do 99 percentyla płacą jeszcze mniej podatków w proporcji do swoich dochodów niż pokazano w tabeli. A więc tym większa jest różnica pomiędzy ludźmi od 1 do 90 i od 91 do 99 percentyla.

  6. TeJot powiedział(a):

    Na szybko zrobiłem modelik – faktycznie rozkład ma znaczenie ale dla oceny stopnia progresywności. Czyli nie można na podstawie danych dla 1 decyla mówić, że bezwzględnie system USA jest bardziej progersywny niż UK ( bo być może dla 1 centyla wyjdzie, że to w UK jest progresywniej. Ale nie da się tą metodą “przejść” poniżej jedynki. Hipoteza o prawach autorskich wygląda mocno wiarygodnie. Dla pewności wyjaśniłbym tylko kwestie VATu – bo jeżeli jest uwzględniany w tych wynikach to analiza jest lekko tautologiczna (VAT jest oczywiście degresywny)

  7. GTC powiedział(a):

    E tam, nie wierzę. To wszystko lewacka lipa jest, popelina i propaganda.

    Ja wierzę mądrym przedsiębiorcom, co to “tworzom” nowe miejsca pracy, ludziom z BCC oraz Lewiatana, a szczególnie przemądremu Panu Mordasiewiczowi bo on i w ZUSie jest i swoje wie.

    A ten cały Adam Smith to nie wie co mówi, bo sadząc z daty urodzenia to on jest już chyba w wieku post-emerytalnym, dinozaur i dement starej daty więc nie można na nim polegać.

    A poza tym, że stary to on zapewne gupi jest i ma wszy.

    PS

    Żeby nie było, że nie wiem co mówię to powiem że czytałem Wikipedię więc wiem, że ten A. Smith to nie był żaden biznesmen ani nawet ekonomista, tylko był to:jakiś:

    “szkocki myśliciel i filozof ….co .. publikował prace z filozofii moralnej, czyli teorii ludzkiego działania w ramach społeczeństwa, a także eseje z historii literatury, historii nauki, retoryki, estetyki i krytyki literackiej.”

    No to co on może wiedzieć o podatkach.

    A poza tym Szkot to i chytry więc nie chciał się dzielić z państwem.

  8. gość powiedział(a):

    poszi, dotknąłeś sedna problemu.

    ZUS jest regresywny, bo przedsiębiorca płaci ryczałt niezależnie od dochodów.

    ZUS oczywiście jest podatkiem bezpośrednim, chociaż się tak nie nazywa. Rząd wspomaga ZUS i odwrotnie w zależności od sytuacji, a więc to oczywiście tylko kwestia nazwy. I właśnie zgodnie z logiką jako podatek dochodowy traktuje ZUS wiele zestawień międzynarodowych.

    Nawiasem mówiąc równy podatek liniowy dochodowy dla osób fizycznych, prawnych i bez podziału na rodzaj dochodów wydaje się najbardziej przejrzysty i uczciwy, co zresztą dobrze pokazuje omawiana tabelka. Abstrahując już od oczywistości, że radykalnie większy ciężar opodatkowania powinien spoczywać na opodatkowaniu nieruchomości, a nie dochodów, ale nawet także konsumcji (VAT).

  9. Win powiedział(a):

    Według mnie jest niejako ok pod tym względem. Lepiej jak ludzie najlepiej zarabiający płacą mniej podatków BO TO ONI INWESTUJĄ. Ludzie mało zarabiający tylko konsumują.

    Oczywiście mówię to nieco ironicznie. Cały system powinien być zmieciony z powierzchni ziemi.

    Jednak nie wolno karać bogatych, za to, że dobrze pracują. Z tego właśnie względu wolę jak Polska ma w ostatniej kolumnie 0.8 niż takie wariatkowo jak Holandia, USA, Kanada czy Australia.

  10. kujawianin powiedział(a):

    @Win:

    Ten ostatni akapit to też ironia?

  11. belzebub powiedział(a):

    „Albo obejrzeć debatę artystów z premierem, w której jeden z beneficjentów gigantycznego przywileju podatkowego (dochody z tytułu praw autorskich) bezwstydnie domagał się jeszcze większych subwencji rządowych dla reprezentowanego przez siebie sektora gospodarki.”

    Oglądałem. Powiem więcej. W pewnym momencie rozmowa zeszła na temat jak to źle jest z polską kulturą.

    Pan Tomasz Lipiński stwierdza:
    „Jeżeli artyści muszą grać w grze rynkowej to nie wygrywają, zamiast artystów mamy odtwórców ról.”

    Po chwili Pan Zbigniew Hołdys powiedział do premiera:
    „Otworzył Pan tysiąc orlików a ile domów kultury?”
    Cóż artyści walczą o swoje.

  12. airborell powiedział(a):

    Gdyby w Polsce była jakakolwiek sensowna lewica, to z tego jednego wpisu powinna sobie zrobić platformę wyborczą, przynajmniej w obszarze gospodarki.

    Ale polska lewica woli pajacować przed stacjami benzynowymi.

  13. krzysiu powiedział(a):

    Dobry artykuły, ale w sumie smutny. Pokazuje że w Polsce to bidni finansują bogatym socjalizm.

    Dygresja:
    W Polsce znaczną część 10% najbogatszych stanowią urzędnicy. Brakuje mi danych, ale kiedyś większość ludzi płacących najwyższą stawkę pracowała w sektorze publicznym. Mają więc znikomą możliwość unikania podatków. Ludzie z sektora prywatnego płacą jeszcze mniejszą część podatków.

  14. stojeipatrze powiedział(a):

    Jedno badanie nie czyni wyniku, o czym Autor bloga powinien doskonale wiedzieć. Nie wiem czemu ale autor często na bazie jednego badania wyciąga daleko idące wnioski, niestety. Ile to jest badań za czymś, a potem okazuje się na odwrót. Wyniki statystyki można ukazać na wiele sposobów.

    Do meritum -uważam że nie jest tak jak zostało tu napisane. To są jednak odczucia, z mojego otoczenia. Tak, często na jakimś programie korzysta bardziej majętny z uwagi na fakt iż “ma podatek z którego ma możliwość coś odpisać”. Często jednak nie korzysta z pomocy.
    Ja i wielu moich znajomych jesteśmy dobrym przykładem jako młodzi, wykształceni z dużych miast:) Jak ja widzę ile dopłacam do służby zdrowia z której W OGÓLE nie korzystam bo mam prywatną opiekę, to mnie trochę krew zalewa. Dopłacam do wszystkiego przy czym z niczego nie korzystam.

    Przy tego typu badaniach należy zapytać – na podstawie jakich danych zostało przeprowadzone pytanie i jakie były kryteria. Pracowałem w różnych firmach i nie jedne cuda widziałem. Jak by to powiedzieć, powiedź mi co ma być a tak zrobię.

    pzdr

  15. m. powiedział(a):

    Świetny tekst. Warto by jeszcze dodać zróżnicowanie w dochodach i mielibyśmy pełen obraz gospodarki po polsku.

    @ stojeipatrze

    “Ja i wielu moich znajomych jesteśmy dobrym przykładem jako młodzi, wykształceni z dużych miast:) Jak ja widzę ile dopłacam do służby zdrowia z której W OGÓLE nie korzystam bo mam prywatną opiekę, to mnie trochę krew zalewa. Dopłacam do wszystkiego przy czym z niczego nie korzystam.”

    Pogadamy, jak będziesz musiał skorzystać z bardziej skomplikowanego zabiegu niż wyciśnięcie wągra.

  16. bartoszcze powiedział(a):

    Ja od siebie tylko dodam, że wprawdzie nie zbliżyłem się nawet do najbogatszych stref (chyba że pracując dla nich), ale w systemie progresywnym płaciłem zwykle niższe podatki, niż w liniowym. Relatywnie, nie liczbowo.

  17. Trystero powiedział(a):

    @ stojeipatrze

    Przy tego typu badaniach należy zapytać – na podstawie jakich danych zostało przeprowadzone pytanie i jakie były kryteria. Pracowałem w różnych firmach i nie jedne cuda widziałem. Jak by to powiedzieć, powiedź mi co ma być a tak zrobię.

    Zajrzyj do źródła, znajdź błędy, napisz krytykę a nie urządzaj tutaj kabaretu w rodzaju ’strasznie nie lubię tych danych bo przeczą mojemu światopoglądowi więc coś z danymi musi być nie tak, nie wiem co, ale coś na pewno, bo tak nie może być’.

    Ja i wielu moich znajomych jesteśmy dobrym przykładem jako młodzi, wykształceni z dużych miast:) Jak ja widzę ile dopłacam do służby zdrowia z której W OGÓLE nie korzystam bo mam prywatną opiekę, to mnie trochę krew zalewa. Dopłacam do wszystkiego przy czym z niczego nie korzystam.

    Poważnie, myślałem, że tak naiwni ludzie nie czytają mojego bloga. Teraz nie korzystasz. Jak się okaże, że masz raka wątroby to 250 000 złotych wyciągniesz w rok. Ale wtedy nie będziesz biegał po Sieci i krzyczał, że nigdy tyle nie wpłaciłeś. Naprawdę, żałosny komentarz.

  18. Bulwersator powiedział(a):

    “Jak ja widzę ile dopłacam do służby zdrowia z której W OGÓLE nie korzystam bo mam prywatną opiekę, to mnie trochę krew zalewa.”

    Zasłyszany fakt, może nawet prawdziwy: człowiek 80% kosztów dla służby zdrowia generuje w ciągu ostatniego roku życia.

  19. stojeipatrze powiedział(a):

    @trystero
    Cóż, dochodzimy do dyskusji w stylu – liberał, socjalista, prywatna służba zdrowia, publiczna. Tego sporu tym nie rozstrzygniemy

  20. stojeipatrze powiedział(a):

    “Zasłyszany fakt, może nawet prawdziwy: człowiek 80% kosztów dla służby zdrowia generuje w ciągu ostatniego roku życia.”

    Tak, też o tym czytałem, jednak tu nie o tym wszystkim tak naprawdę a becikowych i innych rzeczach.

  21. stojeipatrze powiedział(a):

    @trystero:
    “Zajrzyj do źródła, znajdź błędy, napisz krytykę a nie urządzaj tutaj kabaretu w rodzaju ’strasznie nie lubię tych danych bo przeczą mojemu światopoglądowi więc coś z danymi musi być nie tak, nie wiem co, ale coś na pewno, bo tak nie może być’.”

    ODP: Eeeee bzdura. Nie wyciągaj zbyt pochopnych wniosków i nie oceniaj po jednym komentarzu.
    Ja jedynie twierdzę że nie jedno badanie w życiu widziałem.

    “Poważnie, myślałem, że tak naiwni ludzie nie czytają mojego bloga. Teraz nie korzystasz. Jak się okaże, że masz raka wątroby to 250 000 złotych wyciągniesz w rok. Ale wtedy nie będziesz biegał po Sieci i krzyczał, że nigdy tyle nie wpłaciłeś. Naprawdę, żałosny komentarz.”

    ODP: Wysoka frustracja z życia przez Ciebie przemawia. Pozwolisz że nie będę nawet komentował.

  22. gradellanin powiedział(a):

    @stojeipatrze

    A tak z ciekawosci: ile placisz na prywatne ubezpieczenie? Bo ja np. zyje w kraju, gdzie jest prywatna sluzba zdrowia i place ok 400 CHF miesiecznie, a i tak to jest jedna z mniejszych stawek. W zeszlym roku na razem z zona zaplacilismy za leczenie ok 6000 CHF – i byly to glownie wizyty kontrolne. Czy Twoje ubezpieczenie pokrywa takie wydatki?

  23. Trystero powiedział(a):

    @ stojeipatrze

    ODP: Wysoka frustracja z życia przez Ciebie przemawia. Pozwolisz że nie będę nawet komentował.

    Żartujesz sobie? To ja biegam po Sieci i płaczę, że choć mam prywatne ubezpieczenie medyczne (niewielu moich znajomych go nie ma) to płacę na tę straszną służbę zdrowia? Prawda boli, przykro mi. Gdyby ktoś z Twojej rodziny miał przeszczep wątroby to nie biegałbyś po Sieci i nie przepraszał, że wzięliście pieniądze, których nie wpłaciliście. Ktoś Ci to musiał powiedzieć.

  24. kujawianin powiedział(a):

    @Stoje i Patrzę:

    Ja jeżdżę samochodem od 10 lat, nie miałem żadnego wypadku z mojej winy, a mimo wszystko muszę płacić całkiem sporo na ubezpieczenie. Też bym wolał nie płacić, przecież ja z tego ubezpieczenia nic nie mam.

    Ze służbą zdrowia jest tak samo. To jest ubezpieczenie, a nie opłata za wykonane usługi. Teraz płacisz głównie za leczenie innych, póki sam nie masz poważnych problemów. Z tego co pamiętam w Polsce prywatna służba zdrowia zajmuje się głównie przypadkami mało poważnymi, tzn takimi rzeczami, na których się dobrze zarabia, a koszty są niewielkie.

  25. GTC powiedział(a):

    @ stojęipatrzę

    Już Ci m. oraz Trystero odpowiedzieli, że masz szczęście że nie masz problemów, bo Twoje prywatna służba zdrowia jest dobra na pryszcze, katar, złamaną nogę, ból zęba.

    Jak Cię się trafi przeszczep wątroby, szpiku czy jakaś poważna choroba nowotworowa, to zobaczysz na ile pomoże ci ta prywatna obsługa.

    Skierują Cię do państwowej przychodni specjalistycznej na leczenie i zabiegi i operacje.

    Rozumiem, że wtedy postąpisz honorowo zwrócisz nadwyżkę kosztów leczenia ponad to co wpłaciłeś na NFZ. Tak przecież będzie fair i sprawiedliwie.

    Bo cóż to będzie za problem, dla młodego, wykształconego i na dodatek z dużego miasta, wyłożyć te paresetek tysięcy.

    Może stoisz i patrzysz ale niewiele dostrzegasz. Stań na palcach i przetrzyj okulary.

  26. ksiegowy powiedział(a):

    W sumie – wszyscy są zadowoleni.
    Mało zarabiający – bo płaca podatki wg niższej stawki podatkowej, z uwzględnieniem kwoty wolnej itd.
    Dużo zarabiający – bo też płacą niskie podatki (efektywnie), ale nie mówią tego głośno.
    Rząd/partie polityczne – bo żadna z powyższych grup nie narzeka na podatki i nie naciska na zmiany.

    Ja bym tego nie zmieniał.
    Osobiście też jestem zadowolony z obecnego stanu rzeczy.
    Lepszy taki stan niż prosty i elegancki w liczeniu podatek liniowy w którym okazałoby się że trzeba płacić więcej niż obecnie.

  27. gared powiedział(a):

    @Trystero
    Wszystko wskazuje na to, że uwzględniono PIT i opodatkowanie pracy, bez podatków pośrednich takich jak VAT i akcyza. Ten fakt, biorąc pod uwagę degresywność podatków pośrednich jeszcze bardziej podkreśla wnioski płynące z zestawienia”

    Co na to wskazuje, że nie uwzględniono podatków pośrednich?

  28. stefan powiedział(a):

    a jak mój szef kupił sobie Lexusa to zapłacił 10% cła, 18,6% akcyzy i 23% VATU, i jakto bogaci nie płacą podatków

  29. Trystero powiedział(a):

    @ gared

    W badaniu pojawia się określenie household taxes na dane w tabelce a wcześniej zdefiniowano je tak: The second panel of Table 4.3 shows the distribution of household taxes (income taxes and employee social security contributions).

    Dane z tekstu to część tabelki 4.5 ale tu także są household taxes. Sprawa więc jest jasna.

  30. lordroy powiedział(a):

    @Tejot #6

    Jak Trystero wyjaśnił w dopisku, VAT nie jest uwzględniony w tych danych. Tabela uwzględnia jedynie podatki bezpośrednie.

    Tak wokół tematu, to ciekawi mnie jeszcze jedna sprawa. Wysokie opodatkowanie najbogatszych z punktu widzenia rządu ma sens jedynie, jeżeli istnieje pewność, że nie unikną oni opodatkowania (bądźmy pragmatyczni). Dosyć powszechną opinią jest, że ta grupa społeczna akurat dosyć chętnie przenosi się do miejsc gdzie podatki są niższe. Fragmentarycznych dowodów na takie zachowanie jest bardzo dużo, np. właśnie wpadł mi w ręce taki paper:
    http://papers.nber.org/papers/w16545
    Czy ktoś zna jakieś zbiorcze opracowanie na ten temat?

  31. lordroy powiedział(a):

    @gared

    Mankiw cytuje wypowiedź osoby, która jest prawdopodobnie autorem tej tabelki:
    http://gregmankiw.blogspot.com/2011/03/what-nation-has-most-progressive-tax.html

    Konkretnie:

    “As others have pointed out this measure includes all direct taxes on individuals so it includes income taxes and employee social security contributions, but not employer payroll taxes. It also doesn’t include sales taxes…”

  32. stojeipatrze powiedział(a):

    @trystero
    “Żartujesz sobie? To ja biegam po Sieci i płaczę, że choć mam prywatne ubezpieczenie medyczne (niewielu moich znajomych go nie ma) to płacę na tę straszną służbę zdrowia?”

    ODP: No, jeśli komentowanie na Twoim blogu uważasz za “bieganie po Sieci” (sic!) “i płaczę” to masz problem, nie ja.

  33. agnus powiedział(a):

    Mam wątpliwości co do tych danych. Z raportu MF za 2008 rok (czyli ostatni, w którym były trzy progi podatkowe) wynika, że w drugim i w trzecim było 7,85% wszystkich płatników PIT (czyli mniej niż jeden decyl; z tego 6,45% za drugim progiem, a 1,45% za trzecim). Z tego samego raportu wynika, że wpłacili oni łącznie 47,7% całego dochodu budżetu z tytułu PIT. Ekstrapolując to na pełny decyl na pewno wyjdzie ponad 50%.

    Maksymalna kwota zarobków, powyżej której ZUS już nie rośnie, to w 2008 r. było około 85k PLN, czyli dla mniej więcej całego drugiego progu ZUS był liniowy. Dla III był degresywny.

    Nie wydaje mi się możliwe, aby ludzie z III progu z tytułu swojej degresywności ZUS-u byli w stanie aż tak ściągnąć wartość “share of taxes of the richest decile”.

    http://mofnet.gov.pl/_files_/podatki/statystyki/za_2008/roz-pit_2008.pdf

  34. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Zakładasz, że najbogatszy decyl osiąga zdecydowaną większość swoich dochodów z pracy najemnej. To błąd. Zyski kapitałowe nie są związane z żadnymi składkami na ZUS.

    Weź też pod uwagę, że ten 1% najbogatszych zawiera ludzi zarabiających dziesiątki milionów, miliony złotych.

  35. agnus powiedział(a):

    Nieprawda, nie zakładam; natomiast w kontekście cytowanego już wyjaśnienia: “The second panel of Table 4.3 shows the distribution of household taxes (income taxes and employee social security contributions)”, jeśli dobrze to rozumiem, ma chyba prawo interesować mnie właśnie PIT.

  36. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Ale PIT to także inne rodzaje podatków od dochodów poza dochodami z pracy najemnej. Interesuje Cię PIT i pracownicze składki zusowskie.

  37. karroryfer powiedział(a):

    niepotrzebnie dyskusja zboczyła nt służby zdrowia ( a to dłoooogi temat już zresztą dyskutowany)
    A temat jest trochę jednak inny – i też bardzo ciekawy.
    Widać oczywiście jak na dłoni ( ktoś miał inne zdanie wcześniej?) że w Polsce podatki płacą biedniejsi ( lub co na jedno wychodzi – że słabiej ich unikają)
    Natomiast zgadzam się z księgowym ( nie ma co majstrować przy PIT ) a jeśli nam zależy nam na nieco sprawiedliwszej partycypacji w utrzymaniu kraju – to należy zrobić to czego wszyscy zdają się za wszelką cenę unikać – opodatkować majątek – w pierwszym rzędzie nieruchomości ( do poziomu podatku od użytkowania wieczystego )

  38. agnus powiedział(a):

    Owszem, ale zgodzisz się, że PIT, niezależnie z jakiego tytułu płacony, oraz składki zusowskie to prawdopodobnie tożsame z “household taxed (income taxes and employee social security contributions)”, tak?

    Więc z moich zacytowanych danych oraz z tego, co napisałem o składkach ZUS-owych, to się nijak nie sumuje do tego, co w tabeli. A jeśli popełniam błąd, to nie widzę jaki.

  39. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Ja nie wiem czy popełniłeś błąd. Ja wiem, że nic nie pokazałeś. Podałeś udział najbogatszego decyla w podatku PIT w 2008 roku a nie udział najbogatszego decyla w podatkach PIT i opodatkowaniu pracy. To jest oczywiste. Nie zadałeś sobie nawet trudu by sprawdzić ile wyniosły w 2008 roku wpływy z PIT a ile z opodatkowania pracy.

  40. agnus powiedział(a):

    To co poza ZUS-em składa się na różnicę między opodatkowaniem pracy i podatkiem PIT?

  41. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Nic.

  42. Nachasz powiedział(a):

    @agnus
    To co poza ZUS-em składa się na różnicę między opodatkowaniem pracy i podatkiem PIT?

    Składka zdrowotna, na ten przykład.

  43. Nachasz powiedział(a):

    o ile oczywiście nie zaliczyć jej do szeroko rozumianego ZUSu

  44. galopujący major powiedział(a):

    Prywatne ubezpieczenie medyczne w Polsce to jeden wielki lol. Kto korzystał w Wawie z Damiana ten wie. Korpo wykupują całe pakiety, rozdają pracownikom, a że podaż placówek nie nadąża za popytem, to się robi gorzej, niż w państwowej służbie zdrowia na prowincji.

  45. agnus powiedział(a):

    @Nachasz, wydaje mi się (na podstawie http://www.zus.pl/default.asp?p=1&id=35), że zdrowotne jest liniowe bez górnego limitu, który obowiązuje dla składki emerytalnej i rentowej.

  46. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Podpowiedź: w 2005 roku dochody z PIT to 24 mld. Składki zusowskie to 80 mld.

  47. agnus powiedział(a):

    Ile by nie wynosiły, to składki ZUS-owe są dużo bardziej liniowe od podatku. Jeśli różnica między danymi wynikającymi z PIT-u i danymi z OECD miałaby wynikać wyłącznie z ZUS-u, musiałby ją wygenerować wyłącznie górny centyl.

  48. reptile powiedział(a):

    ZUS na GPW .. a co :) epi mówił, że to by było coś ;]

  49. adegie powiedział(a):

    @stojeipatrze
    Niestety wygłupiłeś się odrobinkę swoim tekstem o prywatnym ubezpieczeniu zdrowotnym a ucieczka w pyskówkę raczej nie pomoże.

  50. Ciekawski powiedział(a):

    Za służbę zdrowia nie płaci jakiś wujek z Ameryki, tylko płacimy na nią sami – w podatkach z naszych ciężko zarobionych pieniędzy. Więc skończcie z propagandą z serii “a jak będziesz miał raka wątroby to Cię nie będzie stać”, bo skoro stać nas teraz, to czemu przeciętnie zdolnego człowieka miałoby być nie stać po wywaleniu całej tej biurokracji która teraz marnuje i przejada znaczną część zebranych pieniędzy? Na użalanie się nad biednymi i poszkodowanymi przez los z góry odpowiadam, że naturalna ludzka dobroczynność sprawdza się znacznie lepiej niż wymuszona socjalistycznym nakazem.

  51. kujawianin powiedział(a):

    @Ciekawski:

    Właśnie zakwestionowałeś sens ubezpieczeń w ogóle. A pomyśleć, że idea ubezpieczeń, po raz pierwszy wymyślona w Szkocji chyba w XVII lub XVIII przez wielu uważana jest za postęp, przede wszystkim jako efekt odkryć matematycznych w dziedzinie prawdopodobieństwa i statystyki.
    Istotą ubezpieczeń jest to, że nie każdy będzie miał raka wątroby. Zawsze są wygrani i przegrani w tym systemie. “Przegrani” są ci, którzy przez całe życie byli zdrowi i umarli we śnie. “Wygrani” to ci, którzy przebyli wiele kosztownych operacji.
    Wziąwszy pod uwagę historię i mnóstwo systemowej nędzy, jakiej w Europie nie brakowało 200 lat wstecz i dawniej, ludzka dobroczynność nie zawsze dobrze działa. W takim społeczeństwie, w którym kogoś szlag trafia, że za jego pieniądze będzie się leczyć cudzą wątrobę, to chyba na tę dobroczynność w ogóle nie ma co liczyć. :)

  52. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Nie wiem ile z tych składek zusowskich to składki pracownicze a ile pracodawców. Załóżmy, że 60 mld to pracownicze. Łącznie household taxes było więc 84 mld. Najbogatszy 10% zapłacił więc 24 mld. Z tego PIT wyniósł 12 mld a więc składki zusowskie musiały wynieść 12 mld czyli najbogatszy 10% zapłacił 20% składek zusowskich. Co w tym jest nieprawdopodobnego?

  53. kravietz powiedział(a):

    “Prywatne ubezpieczenie medyczne w Polsce to jeden wielki lol.”

    To chyba w tym Damianie. Ja korzystałem łącznie z trzech sieci w Krakowie i działają bardzo sprawnie. W zakresie prostych usług – dentysta, okulista, internista, kardiolog i masa innych rzeczy. Prywatne sieci wypełniają dokładnie tę lukę rynkową, którą tworzy źle zarządzany system publiczny – burdel, kolejki, niska efektywność i kwoty narzucane przez NFZ. Wizyta w publicznej przychodni np. u okulisty do masakra – muszę na to brać całodniowy urlop. Z mojego punktu widzenia to o wiele wyższa cena niż miesięczny abonament. W prywatnej przychodni jak się umawiasz na 10.30 to przychodzisz i o 11-tej jesteś wolny.

    W Krakowie w ubiegłym roku była taka sytuacja, że w listopadzie kardiologia przestała przyjmować pacjentów innych niż “w stanie zagrożenia życia” bo “im się skończył” limit na ten rok. Równocześnie NFZ miał kupę kasy niewykorzystanej z puli, która sobie “przeznaczył” na toksykologię. A nie mogą przenieść, bo “przepisy”. Rezultat – na elementarne zabiegi trzeba było czekać 3-6 miesięcy.

    Do tego klasyczny burdel organizacyjny, który znam doskonale np. z sądów. W rejestracji umawiają cię na konsultację na 10.30, przylatujesz punktualnie co do minuty a tu siedzi tłum ludzi – wszyscy od 8.30 i siedzą wkurwieni bo nie ma lekarza. Lekarz przychodzi o 11-tej i zaczyna przyjmować. Jak miałeś na 10.30 to akurat koło 14-tej wyjdziesz do domu po 15-minutowej konsultacji.

    Przypomnij sobie też to, co pisałem Ci odnośnie zakupów interwencyjnych immunoglobuliny w 2008 roku.

    Podsumowując, przeciwstawianie sobie systemu prywatnego i publicznego jest głupie. Oba systemy powinny się nawzajem uzupełniać i prawda jest taka, że gdyby system prywatny w Polsce nie wypełnił gigantycznej luki stworzonej przez burdel w publicznej służbie zdrowia, to ta ostatania byłaby zupełnie niewydolna. Publiczna służba zdrowia jest oczywiście niedofinansowana, ale pakowanie większej ilości pieniędzy bez gruntownej reformy zarządzania to wyrzucanie pieniędzy podatników w błoto.

  54. m. powiedział(a):

    Warto również zwrócić uwagę, że zaprezentowane dane nie mówią nic na temat poziomu obciążeń podatkowych w ogóle. Tzn. nawet jeśli udział górnego decyla we wszystkich podatkach jest w USA wyższy niż w Japonii, to nie znaczy, że ludzie ci płacą wyższe podatki w ogóle.

    @ lordroy

    Ciekawe opracowanie (linkowane gdzieś wyżej). Piłkarze to jednak nie np. księgowi, prawnicy czy copywriterzy. Łatwiej jest im zmieniać miejsce pracy.

    W tym samym temacie: było gdzieś badanie, z którego wynikało, że w krajach o wysokim poziomie opodatkowania, takich jak Szwecja, szara strefa jest mniejsza niż w tych, gdzie poziom opodatkowania jest niższy. Przyczyną miała być różna jakość instytucji.

  55. TeJot powiedział(a):

    Jeszcze jedna wątpliwość – regresywność ZUSu wynika u nas choćby z limitu 2.5-krotności średniego wynagrodzenia. Osoby zarabiające powyżej tego limitu mają silnie regresywny ZUS ale też ich emerytury nie będą liczone od faktycznych zarobków ale od zarobków “oskładkowanych”. Jeżeli systemy PAYG w innych krajach działają podobnie to pół biedy. Jeżeli jednak np. Niemiec płaci dziś liniowy “ZUS” ale potem dostanie “liniową” emeryturę to trudno taki system nazwać progresywnym w stosunku do Polaka, który płaci co prawda coraz niższy ZUS ale też będzie miał coraz niższą stopę zastąpienia.

  56. Maciej powiedział(a):

    “- “Jak ja widzę ile dopłacam do służby zdrowia z której W OGÓLE nie korzystam bo mam prywatną opiekę, to mnie trochę krew zalewa.”

    - Jak się okaże, że masz raka wątroby to 250 000 złotych wyciągniesz w rok.

    - Zasłyszany fakt, może nawet prawdziwy: człowiek 80% kosztów dla służby zdrowia generuje w ciągu ostatniego roku życia.”

    Oznacza to, że służba zdrowia nie ratuje życia tylko przedłuża je o rok – nieźle na tym zarabiając.
    Ja jeśli dostanę raka wątroby to umrę – a odłożone 250 tysięcy zostawię dzieciom i wnukom, będzie to moja decyzja którą uważam za mądrą.

    Ale zaraz – nie – 250k zostawię wnukom a niech inni płacą za moje leczenie – co prawda i tak umrę kilka lat później – więc się nie opłaca, ale ci lekarze tak ładnie mnie namawiają…

  57. Trystero powiedział(a):

    @ Maciej

    Oznacza to, że służba zdrowia nie ratuje życia tylko przedłuża je o rok – nieźle na tym zarabiając.

    Naprawdę? Wziąłeś te dane, przemieliłeś przez swój aparat kognitywny i doszedłeś do takiego wniosku? To nawet zabawne nie jest. W takim przypadku załamuje się ręce i wznieca nadzieję, że bardziej skomplikowanego urządzenia niż pilot do telewizora obsługiwać nie musisz.

  58. m. powiedział(a):

    @ humulus

    “Orędownikom państwowego lecznictwa wrzucę do przemyślenia jeszcze jeden temat. Dlaczego np. leczenie raka wątroby kosztuje rocznie setki tysięcy lub miliony? Bo lekarstwa są drogie. A dlaczego są drogie? Bo płaci za nie państwowymi pieniędzmi skorumpowany urzędnik. Gdyby nie ten sztuczny państwowy popyt, to ceny leków na poważne choroby spadłyby dziesięciokrotnie lub jeszcze bardziej i mógłby sobie na nie pozwolić przeciętny człowiek bez przymusowego państwowego pośrednictwa.”

    Ale masz jakieś dowody na to? Czy tylko tak sobie klepiesz?

  59. Trystero powiedział(a):

    @ m.

    Humulus chwilowo uwolnił się ze Spamu. Już tam wrócił.

  60. m. powiedział(a):

    Ach :) To moje wpisy w temacie też możesz wykasować, żeby nie popularyzować jego wysiłku intelektualnego.

  61. GTC powiedział(a):

    @ humulus

    A o zmowach cenowych producentów leków to Ty nie słyszałeś?

  62. Kot w gołębniku powiedział(a):

    W tym artykule ewidentnie brakuje próby zastanowienia się SKĄD w Polsce bierze się to 0,8. A bierze się stąd, że Polacy to odważny i przedsiębiorczy a do tego sprytny naród i walczą jak mogą z rabunkiem dokonywanym przez rząd. W porównaniu do Polaków to tacy np. Szwedzi, to barany rzeźne – zrobią bez szemrania wszystko co im narzucą ich władze. Podatki w Polsce NIE są niskie. Szacuje się, że Polak pracujący na etacie oddaje nawet do 70% tego co wypracowuje rządowi. Dlatego Polacy nauczyli się korzystać z dobrodziejstw innych form zatrudnienia, pracują na swoim, zakładają spółki z o.o., zmieniają dochody z pracy na dochody kapitałowe i zatrudniają dobrych doradców.
    I tylko dzięki temu gospodarka się jeszcze kręci, a Tusk może się chwalić “zieloną wyspą”. Gdybyśmy mieli bardziej bierne społeczeństwo, to omawiany wskaźnik byłby dawno powyżej 1 a wzrost PKB nędzny jak w Europie Zach.

    A dlaczego wskaźnik jest niski u lepiej zarabiających? Bo tylko oni są w stanie wyrwać się z kieratu rządowego mogąc np. założyć DG. Biedniejszych państwo skuteczniej gnębi.

    A tak naprawdę to nikogo nie powinno obchodzić kto ile zarabia. To jest prywatna sprawa każdego człowieka. Jeden równy podatek osobisty z możliwością odpracowania w postaci robót publicznych i tyle. Względnie podatek obrotowy od osób prawnych i podatek od nieruchomości. To powinno wystarczyć za sprawiedliwy system podatkowy.

    Dodatkowo tabelka kolegi Trystero, chociaż sam stara się jak może być lewicową piątą kolumną, pokazuje że w Polsce nie ma żadnego dużego rozwarstwienia dochodów. 10% najbogatszych i mają tylko 34% przychodu? To gdzie to rozwarstwienie? To bardzo płaski wynik.

  63. Trystero powiedział(a):

    @ Kot w gołębniku

    Dodatkowo tabelka kolegi Trystero, chociaż sam stara się jak może być lewicową piątą kolumną, pokazuje że w Polsce nie ma żadnego dużego rozwarstwienia dochodów. 10% najbogatszych i mają tylko 34% przychodu?

    Przeciętnie inteligentny człowiek dostrzeże, że owe 34% to drugi najwyższy wynik wśród państw OECD. Innymi słowy, Polska ma drugie najwyższe nierówności dochodzowe w OECD.

    W tym artykule ewidentnie brakuje próby zastanowienia się SKĄD w Polsce bierze się to 0,8. A bierze się stąd, że Polacy to odważny i przedsiębiorczy a do tego sprytny naród i walczą jak mogą z rabunkiem dokonywanym przez rząd. W porównaniu do Polaków to tacy np. Szwedzi, to barany rzeźne – zrobią bez szemrania wszystko co im narzucą ich władze.

    Rozumiem, że Amerykanie i Brytyjczycy to jeszcze większe barany rzeźne.

  64. m. powiedział(a):

    @ Kot w gołębniku

    “A bierze się stąd, że Polacy to odważny i przedsiębiorczy a do tego sprytny naród i walczą jak mogą z rabunkiem dokonywanym przez rząd.”

    Rabunkiem? Odważny i przedsiębiorczy? Gdyby było, jak piszesz, trzeba by uznać, że to naród kombinatorów i złodziei.

    “Szwedzi, to barany rzeźne – zrobią bez szemrania wszystko co im narzucą ich władze.”

    Biedactwa. Dlatego od lat żyją w kraju o jednym z najwyższych poziomów życia i z najlepszymi na świecie warunkami do robienia biznesu.

    “Szacuje się, że Polak pracujący na etacie oddaje nawet do 70% tego co wypracowuje rządowi.”

    Kto szacuje? Ty? To szacuj dalej.

    “A dlaczego wskaźnik jest niski u lepiej zarabiających? Bo tylko oni są w stanie wyrwać się z kieratu rządowego mogąc np. założyć DG. Biedniejszych państwo skuteczniej gnębi.”

    A niby co stoi na przeszkodzie do założenia działalności gospodarczej? Jakież to przeszkody trzeba pokonać? Chyba, że piszesz o składkach społecznych, ale akurat one mają w Polsce charakter regresywny, więc trafiasz kulą w płot.

    “10% najbogatszych i mają tylko 34% przychodu? To gdzie to rozwarstwienie? To bardzo płaski wynik.”

    Oh, realy? Na podstawie załączonej do tekstu tabelki wskaż kraje, w których ten wskaźnik jest wyższy.

  65. jaropa powiedział(a):

    Uważam, że najlepszym podatkiem jest podatek od przychodu, przy likwidacji podatku osobistego (CIT i PIT). Masz przychód – płacisz, nie masz – nie płacisz.Wystarczyłby 1%. Łatwy do naliczenia, 90% pracowników US i doradców podatkowych do zwolnienia, a sprawa kosztów staje się wewnętrzną sprawą przedsiębiorstwa, które samo sobie określa, co jest kosztem, a co nie.

  66. jaropa powiedział(a):

    P.S. Niestety, na wprowadzenie podatku przychodowego nie pozwalają podobno przepisy unijne.

  67. Trystero powiedział(a):

    @ jaropa

    Czytałem o tym pomyśle Centrum Adam Smitha i wydaje się mnie bardzo interesujący, zwłaszcza w odniesieniu do przedsiębiorstw. Mam zamiar o tym wkrótce coś napisać.

  68. m. powiedział(a):

    @ Trystero, jeropa

    Ale czy przy takim podatku warunki działania niektórych firm nie byłyby gorsze? Tzn. jeśli marża w jednej branży wynosi 2 proc., a w innej (powiedzmy) 10 proc., to czy taka różnica nie doprowadzi do powstania wypaczeń? Oraz – czy nie pojawi się problem w przypadku tych firm, które inwestują zostawiając sobie chwilowo mały margines zysku?

    Dodatkowo – jak w tym kontekście wygląda postulat zdolności do płacenia podatku?

  69. Trystero powiedział(a):

    @ m.

    Każdy system podatkowy ma jakieś wady. Rozważ dwie firmy w obecnym systemie. Firmy A i B mają po 100 mln przychodów. Działają w tym samym sektorze. Ale zarząd firmy A jest efektywny i firma wypracowuje 20 mln zysku a zarząd firmy B połowę czasu spędza na szkoleniach na Seszele i firma nie wypracowuje zysku. Niby dlaczego firma A płacić ma 4 mln podatku a firma B nie płaci go zupełnie? Przecież, przy tych samych przychodach wykorzystują infrastrukturę państwa w tej samej skali.

    Jasne, że podatek od przychodów ma wady. Zastanawiam się czy nie będzie tworzyć presji na integrację pionową. Myślę jednak, że warto rozważyć ten problem.

  70. m. powiedział(a):

    @ Trystero

    W żadnym razie nie krytykuję pomysłu. Przeciwnie, wydaje się interesujący, choćby z tych powodów, które wymieniasz. Z ciekawością przeczytam tekst na ten temat. Być może wady, które dostrzegam będą zrekompensowane przez zalety.

  71. Trystero powiedział(a):

    @ m.

    Problem jest w tym, że niewiele zdołałem znaleźć (konkretnie: w ogóle) opracowań o takim podatku w odniesieniu do przedsiębiorstw.

  72. ksiegowy powiedział(a):

    Podatek od przychodow to nie jest przypadkiem podatek obrotowy?
    W latach 80-tych czytywałem prasę “reformatorską” czyli Politykę wyglądającą jak dzisiejsza Rzeczpospolita.
    Jednym z głownych tematów narzekań ekonomistów był właśnie podatek obrotowy.
    W latach 90 podatek obrotowy wreszczie zniknął, a teraz pojawiło się nowe pokolenie które wraca do tego pomysłu.
    Proponuje wizytę w bibliotece, gdzie gdzieś na zakurzonych półkach leży Polityka z lat 1988-1989 – to byłaby ciekawa lektura.

  73. Kot w gołębniku powiedział(a):

    Hehe o jaka szybka odpowiedź :) Uderz w stół a socjaliści się odezwą :) W przeciwieństwie do kolegi ja muszę popracować na te 70% podatków (ok ja płacę trochę mniej ze względu na DG) i ewentualnie dokładnie odpowiem wieczorem.
    Proszę tylko o niepowtarzanie bzdur jakoby podatki w Polsce były niskie. Niech kolega zacznie najpierw od próby oszacowania ile przeciętny Polak płaci podatków o nazwach: VAT, akcyza, PCC, ZUS, abonament RTV itd. itp. Podatek dochodowy to naprawdę mały kawałek tortu. A to nie są moje szacunki. CAS podaje np. dzień wolności podatkowej wypadający bodajże o ile pamiętam w czerwcu, a oni nie uwzględniają podatków ZUSowych i innych parapodatków.

    Jeszcze tylko dodam, że branie przykładu wyłącznie z krajów OECD to ślepy zaułek. Jeśli Polska ma się bogacić a nie biednieć, to proszę porównywać ją z krajami, które mają ISTOTNY WZROST GOSPODARCZY. A nie bogate kraje, które wzbogaciły się w połowie XXw. kiedy my tkwiliśmy w księżycowym ustroju.

  74. m. powiedział(a):

    @ Trystero

    Być może jakimś tropem będą już istniejące w Polsce formy takiego podatku – karta podatkowa, ryczałt ewidencjonowany. Z tego, co pamiętam, w latach 90 obowiązywał u nas podatek obrotowy.

  75. m. powiedział(a):

    @ Kot w gołębniku

    Było. Szkoda czasu na jałowe dyskusje.

  76. poszi powiedział(a):

    Najlepszy podatek jaki istnieje to podatek od ziemi.
    http://en.wikipedia.org/wiki/Land_value_tax
    To plus akcyza (trzeba opodatkowac koszty zewnętrzne) plus jakiś umiarkowany podatek dochodowy i jesteśmy w podatkowym optimum.

  77. galopujący major powiedział(a):

    @kravietz- no przecież piszę, że w Warszawie. W Krakowie nie macie pewnie tylu pracowników korpo, z których każdy zatrudniony na umowę o pracę ma wykupiony przez pracodawcę abonament, więc podaż nie nadąża za popytem i do ortopedy masz miesiąc czekania.

  78. Żużel powiedział(a):

    @ Trystero

    Do czego to doszło – Korwin linkuje do tej notki. :-)

    Może zapiszesz się do WiPu, skoro tak Cię doceniają? :-D

  79. Trystero powiedział(a):

    @ Żużel

    Jak kiedyś napisałem, lepszej reklamy rzetelności bloga niż jednoczesne linki od Korwina i Korwinologii nie dostrzegam.

    Chyba Pan Korwin-Mikke źle interpretuje tę tabelę albo zakłada, że podatek liniowy obejmie też opodatkowanie pracy. No ale to tłumaczy pojawianie się kilku zwolenników Pana Korwina pod tą notką :) Zastanawiałem się skąd się wzięli.

  80. Trystero powiedział(a):

    @ galopujący major

    Zależy od specjalisty ale dwa tygodnie nie jest rzadkością w Krakowie.

  81. e_djur powiedział(a):

    http://gregmankiw.blogspot.com/2011/03/what-nation-has-most-progressive-tax.html
    tu jest trop do autora danych na podstawie których opracowano zestawienie, a także objaśnienie samego twórcy danych o ich zakresie

    http://www.sprc.unsw.edu.au/staff/peter-whiteford-790.html
    tu jest info o autorze danych na postawie których opracowano zestawienie.

    Oba linki i zawarte tam informacje zdają się potwierdzać wiarygodność badań i zebranych danych, co chciałbym niniejszym przedstawić czytelnikom bloga powątpiewającym w jakość tej informacji.

    Ubolewam, że ta wiedza nie dociera do rządzących i polityków. Może to za trudne? I jakieś tam umizgi w telewizji artystów i premiera a potem klaka w radiu o jakości debaty i wspaniałości rządu wysoce przemądrzałych pań z otoczenia prof. Środy, niestety mnie pognębia.

  82. Trystero powiedział(a):

    @ e_djur

    Dzięki.

    Jak napisałem: tabela pochodzi z opracowania Growing Unequal? Income Distribution and Poverty in OECD Countries. Pełny tekst do znalezienia w Sieci w kilka minut.

  83. Anonimosław powiedział(a):

    Od jakiej kwoty miesięcznych zarobków brutto zaczyna się ta grupa 10% najbogatszych?

  84. kravietz powiedział(a):

    @m

    Wartość (jakość) dóbr publicznych jest istotnym czynnikiem mającym wpływ na postrzeganie systemu podatkowego i w rezultacie wielkość szarej strefy. Tu jest kilka raportów, zwłaszcza polecam MPiPS i Aruoba (o którym kiedyś napisał Trystero):

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Szara_strefa

    @ksiegowy

    “Jednym z głownych tematów narzekań ekonomistów był właśnie podatek obrotowy.”

    Narzekali, no to teraz mają VAT z odliczeniami, interpretacjami indywidualnymi, milionem stawek i fakturą jako świętym papierem :)

  85. m. powiedział(a):

    @ kravietz

    O Aruobę właśnie mi chodziło. Dzięki.

  86. KosKos powiedział(a):

    Mnie szlag trafia.

    Bo ukrywając koszty leczenia takich poważnych schorzeń jak np nowotwory – można bez większych konsekwencji używać drogich i wysoce nieskutecznych, głównie paliatywnych, terapii.

    Hamuje to znacznie postęp medycyny.

    Jest mnóstwo dużo tańszych a równie skutecznych, bądź skuteczniejszych terapii. Ich się jednak nie stosuje, bo godzi to w interesy tak zwanego ‘onko-industry’.

    Na początku XX wieku były już terapie, które miały podobne wyniki do dzisiejszych – a nieraz tańsze. Dziś państwa ‘troszczą się’ o zdrowie pacjentów, i na żadne terapie ‘możliwie niebezpieczne’ nie pozwala (w końcu taka chemioterapia jest bardzo niebezpieczna, w ogóle nie godzi w zasadę ‘primum non nocere’!).

  87. KosKos powiedział(a):

    *(w końcu taka chemioterapia jest bardzo bezpieczna, w ogóle nie godzi w zasadę ‘primum non nocere’!)

    W poście powyżej uciekł mi trochę sarkazm, więc poprawiam.

  88. KosKos powiedział(a):

    W dodatku człowiek wiedząc, że ‘państwo i tak zrzuci się na jego leczenie’ jest bardziej skłonny prowadzić tryb życia, który zwiększa szansę na zachorowanie.

    Dieta, którą serwuje sobie większość ‘cywilizowanych’ jest powolnym samobójstwem. Za takie przyjemności, jak nagminne spożywanie produktów niezdrowych, a dobrych – trzeba słono płacić! I powinno się!

    A nie pieprzyć o ‘nierówności’. Nowotwory, choroby serca – nie biorą się z ‘luftu’ ani ze ’skażonego środowiska’.

  89. Trystero powiedział(a):

    @ KosKos

    Jest mnóstwo dużo tańszych a równie skutecznych, bądź skuteczniejszych terapii. Ich się jednak nie stosuje, bo godzi to w interesy tak zwanego ‘onko-industry’.

    To proszę, podaj naukowe badania wskazujące na dużo tańsze i równie skuteczne lub skuteczniejsze terapie niż powszechnie używane. Dopóki tego nie zrobisz, trafisz do Spamu.

  90. Trystero powiedział(a):

    @ wszyscy

    Zdaję sobie sprawę, że wiele terapii nowotworowych nie jest efektywnych kosztowo, że chemioterapie w odniesieniu do niektórych nowotworów są nieskuteczne. Dostrzegam jednak, że jest to bardzo skomplikowany problem, w którym kluczowe znaczenie ma chyba podejście samych pacjentów, gotowych ratować życie za wszelką cenę.

    Dlatego nie planuje udostępniać swojego bloga jako platformy do populistycznej nagonki na medycynę. Od tego są ‘altmedowe’ blogaski.

  91. kravietz powiedział(a):

    @KosKos

    “Nowotwory, choroby serca – nie biorą się z ‘luftu’ ani ze ’skażonego środowiska’.”

    Trzeba odróżnić zwiększoną zachorowalność i przyczynę. Na raka płuc umierają też ludzie niepalący (np. mój kolega z firmy, miał 35 lat). Jak w każdym problemie o charakterze statystycznym ubezpieczenia wydają się tutaj najlepszym rozwiązaniem, plus dodatkowe obciążenie fiskalne produktów o udowodnionym negatywnym wpływie na zdrowie (alkohol, tytoń, cukier).

  92. agnus powiedział(a):

    @Trystero
    “Z tego PIT wyniósł 12 mld a więc składki zusowskie musiały wynieść 12 mld czyli najbogatszy 10% zapłacił 20% składek zusowskich. Co w tym jest nieprawdopodobnego?”

    Właśnie to. Przypominam, że wszyscy poza najbogatszym centylem mają ZUS liniowy (ograniczenie składek wchodzi dopiero od wartości mniej więcej zbieżnej z dawnym trzecim progiem, w którą wpadło w 2008 1,5% podatników).

    “Przeciętnie inteligentny człowiek dostrzeże, że owe 34% to drugi najwyższy wynik wśród państw OECD. Innymi słowy, Polska ma drugie najwyższe nierówności dochodzowe w OECD.”

    Nieprawda. Drugie najwyższe nierówności dochodowe w wybranych krajach OECD. Zacytowana lista nie uwzględnia Izraela, Meksyku, Portugalii, Chile ani Estonii, które do OECD należą, a współczynnik Gini’ego mają wyższy. W dodatku ów współczynnik liczony zarówno wg ONZ, jak i CIA, jest w Polsce niższy niż w Nowej Zelandii i USA.

  93. ddt powiedział(a):

    Udarza mnie brak wyjaśnienia czy i jak uwzględniane są w w/w tabelce ubezpieczenia:
    Które części ZUS’u się tam znajdują? Bo w różnych krajach kompletnie różnie to wygląda:
    Porównując Polskę z Niemcami:
    - w Niemczech jeśli wykupisz odpowiednie ubezpieczenie zdrowotne prywatnie, to przestajesz płacić państwu składkę zdrowotną
    - w Niemczech osoba prowadząca działalność gospodarczą nie ma obowiązku płacena składek emerytalnych (ale nie dostanie potem od państwa żadnej emerytury).
    Wiele krajów ma systemy wzorowane na niemieckim, a to generuje niewyobrażalną degresję, bo większość najbogatszego decyla w niemieckim lub podobnym systemie płaci składki zdrowotne i emerytalne prywatnym firmom a nie państwu.
    System wzorowany na niemieckim ma Szwecja, dlatego pewnie wyszło że ma “podatki liniowe”.

  94. Trystero powiedział(a):

    @ agnus

    Właśnie to. Przypominam, że wszyscy poza najbogatszym centylem mają ZUS liniowy (ograniczenie składek wchodzi dopiero od wartości mniej więcej zbieżnej z dawnym trzecim progiem, w którą wpadło w 2008 1,5% podatników).

    No i co z tego? Udowodnij, że znalezione przez Ciebie dane zaprzeczają danym z opracowania OECD.

    W dodatku ów współczynnik liczony zarówno wg ONZ, jak i CIA, jest w Polsce niższy niż w Nowej Zelandii i USA.

    A czy to mój problem, że nie masz pojęcia o czym piszesz? Nie sądzę by CIA i ONZ podawała wskaźnik gini coefficient of market income of households.

  95. ddt powiedział(a):

    @Wszyscy
    Nikt się nie zorientował, że na 15 mln pracujących Polaków 1.5 mln prowadzi działalność gospodarczą i płaci zryczałtowane składki ZUS (oraz jeśli trochę więcej zarabiają to liniowy PIT).

  96. Michał powiedział(a):

    @Anonimosław
    “Od jakiej kwoty miesięcznych zarobków brutto zaczyna się ta grupa 10% najbogatszych?”

    Też mnie to zainteresowało. Znalazłem raport OCDE o którym mowa a w nim wykres 1.6. Ciężko podać dokładne dane ale tak na oko:
    w grupie 10% najbogatszych średni dochód to 28 tysięcy USD
    w grupie 10-20% najbogatszych średni dochód to 16 tysięcy USD

    Więc granica 10% najbogatszych będzie gdzieś pomiędzy 16 a 28 tysiącami dolarów dochodu na gospodarstwo domowe w Polsce.

  97. Czytelnik powiedział(a):

    @jaropa:

    “Uważam, że najlepszym podatkiem jest podatek od przychodu, przy likwidacji podatku osobistego (CIT i PIT)”

    Podatek od przychodu to faktycznie ciekawa propozycja, gdyby wprowadzić to świadczenie w wysokości 1% od przychodów, to dochody do budżetu wyniosły by jakieś 58 mld zł, przy stawce 0,5% to ok. 29 mld, a więc mniej więcej tyle samo co obecne dochody z CIT. Warto sobie zadać pytanie, kogo bardziej by obciążał ten podatek a kogo mniej ???

    Co do likwidacji PIT, to jestem przeciw :P Co więcej uważam że powinno się przywrócić 3 stawkę PITu, a może i wprowadzić jeszcze jedną ??? :P

    @poszi:

    “Najlepszy podatek jaki istnieje to podatek od ziemi.”

    Podobno najlepszy, ale ciekawe jakie dochody można by z niego uzyskać ??? Tereny zabudowane i rekreacje zajmują jakieś 10000 km2 powierzchni Polski, przyjmując że średnia cena m2 dla kraju to jakieś 200-300 zł, zatem wartość monetarna tego wszystkiego to 2-3 bln złotych.

    “To plus akcyza (trzeba opodatkowac koszty zewnętrzne) plus jakiś umiarkowany podatek dochodowy i jesteśmy w podatkowym optimum.”

    Hmm, wydatki publiczne Polski to już prawie 700 mld złotych, nie wiem czy oparcie ich źródeł finansowych na 3 podatkach nie było by zbytnim obciążeniem dla wielu obywateli. Lepiej chyba jednak opierać wpływy budżetowe na kilku różnych świadczeniach.

  98. john powiedział(a):

    **ebane Decyle;)

  99. poszi powiedział(a):

    @Czytelnik,

    Wg ustawy budżetowej VAT to 119 mld zł, akcyza – 59, CIT – 25, PIT- 38. Podatek od ziemi spokojnie mógłby zastąpić sporą część tych wpływów podatkowych.

  100. maciejak powiedział(a):

    Po prostu w Posce malo kto wywozi pieniadze za granice –
    w takich Stanach wiekszosc firm placi podatki w rajach podatkowych (np Google) tak samo jak bogate rodziny.

  101. Żużel powiedział(a):

    @ Trystero

    Widzę ostro cenzurujesz komentarze :-] wolność słowa cierpi na Twoim blogu ;-)

    A tak na poważnie – a jak wygląda w Polsce wykorzystywanie wpływów z podatków na tle innych państw? Na poziomie przykładów anegdotycznych wiem, że źle (np. prucie nowo położonego asfaltu, żeby wymienić idącą pod nim kanalizację). Masz może jakieś dane na ten temat?

  102. con powiedział(a):

    Czy nikt nie wpadł na to, że nieuczciwe jest to, że najbogatsi płacą dwa razy większe podatki? Czy naprawdę nikomu nie przeszło przez myśl, że ci ludzie najbardziej zasłużyli sobie na zarobione pieniądze, ponieważ są najproduktywniejsi i wkładają największy wysiłek w swoją pracę? Gdyby nie oni to “pokrzywdzone” 90% społeczeństwa w 90% nie miałoby gdzie pracować i klepałoby biedę. To właśnie te 10% jest najbardziej okradane, a nie najbiedniejsi. Nie wiem, jak to możliwe, że w powszechnym mniemaniu ludzie o największym talencie i inteligencji są właśnie tymi, których najbardziej się karze. Moim marzeniem jest by któregoś dnia te 10% powiedziało dość i zastrajkowało, chociaż na tydzień – może wtedy ktoś uzmysłowił sobie, jak ważni są ci ludzie.

    student

  103. lordroy powiedział(a):

    @”Podatek od przychodów”

    Pierwsze słyszę, też chętnie przeczytam artykuł. Na razie jestem sceptyczny (co się dzieje z firmą, która jest w fazie rozwoju i inwestuje więcej niż sprzedaje?).

    @ Poszi #76

    Ale co konkretnie jest takiego fajnego w tym podatku?

  104. Lukas powiedział(a):

    @poszi
    Możesz podać przykład gdzie działa system podatkowy oparty na podatku od ziemi ? Koncepcja ciekawa, jednakże nie mogę sobie wyobrazić jak byłby liczony ten podatek? w zależności od klasy gruntu bądź przeznaczenia tego gruntu ? Powstałby pewnie kolejny skomplikowany system z różnymi stawkami dla rolników, specjalnych stref ekonomicznych, stowarzyszeń, etc.

    @all
    zupełnie nie rozumiem waszej koncepcji podatku od obrotów. Czy stawka tego podatku byłaby ustalana indywidualnie dla każdej branży działalności gospodarczej (w zależności od osiąganych marż)? I jak tu porównać np. działalność handlową na 2% marży do IT 50% i więcej ?

    Odnośnie polskiej służby zdrowia – to ja się ciesze, że nie działa ona w oparciu o wolny rynek, bo 1/3 osób w tym kraju byłaby nieubezpieczona w ogóle.

  105. Lukas powiedział(a):

    @con
    Odwrócę twoje myślenie – czy bez ostatecznych konsumentów (tych biednych nieproduktywnych i pozbawionych talentu ludzi)byłoby możliwe bogacenie się jednostek ?

  106. poszi powiedział(a):

    @lordroy,

    Co jest fajnego? To jest materiał na długi wpis, polecam przeczytanie w wiki, w szczególnosci deadweight loss:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Land_value_tax#Efficiency

    Można też argumentować, ze to jest sprawiedliwy podatek, podatkujący rentę ekonomiczna z posiadania monopolu (bo własność ziemi jest niczym innym jak monopolem), rentę, która nie jest zasługą właściciela, tylko cywilizacyjnej infrastruktury zbudowanej przez innych. Cała idea podatku od ziemi jest lansowana przez georgistów
    http://en.wikipedia.org/wiki/Georgism

    Taki podatek obniżyłby ceny ziemi, zmniejszył prawdopodobieństwo baniek nieruchomościowych, zwiększyłby wykorzystanie ziemi i zmniejszył rozrost miast.

    @lukas,

    Tak jak podatek katastralny wystepujący w wielu krajach. Sprawa jest prostsza od wyceny budynków, które różnią się dużo bardziej niż same działki, zwłaszcza że podatek miałby dotyczyć samej ziemi, bez jakichkolwiek usprawnień.

  107. Czytelnik powiedział(a):

    @Poszi:

    “Podatek od ziemi spokojnie mógłby zastąpić sporą część tych wpływów podatkowych.”

    Tak, ale jego stawka wynosiłaby jakieś kilkanaście procent wartości gruntu.

    @con:

    Ty wierzysz w to co piszesz ??? Robienie z bogaczy jakiś doskonałych nadludzi którym należą się specjalne przywileje jest śmieszne – tacy istnieją tylko w głowach samych liberałów. Tym bardziej że w nieodległej przeszłości mieliśmy do czynienia z kryzysem, który obnażył całą prawdę na temat tych twoich “najproduktywniejszych” ludzi.

  108. lordroy powiedział(a):

    @poszi

    Ok, poczytam.Wolałbym coś nie z Wikipedii:)

  109. poszi powiedział(a):

    @Czytelnik,

    Optymalna stawka podatku od ziemi zbiera całą rentę ekonomiczną. Wydaje mi się, że ziemska renta ekonomiczna to dobre kilka procent PKB, jeśli nie więcej, spokojnie to więcej niż PIT, a może i nawet tyle, co VAT. Nie można sobie stawki oczywiście podnosić do woli, bo przy kilkunastoprocentowej stawce ceny ziemi spadły by kilkukrotnie.

    Ziemska renta ekonomiczna to spadek po feudalizmie, to nieuprawniony monopol, haracz od wszystkich innych za zmonopolizowanie pewnego fragnetu współnej przestrzeni. I ile dochody z pracy czy porzedsiębiorczości są zasługą zarabiającego, o tyle ziemska renta nie jest wcale zasługą posiadacza. Grunty w centrum są drogie i przynoszą większy dochód nie dlatego, że się czymś róznią od gruntów na peryferiach, tylko tym, że wspólnota zbudowała miasto, jego infrastrukturę, która nie jest zasługą posiadacza.

    Już Adam Smith pokazał, że taki podatek od ziemi ponoszony jest w 100% przez właściciela, nie może przerzucić go na najemców, w związku z tym jeśli jakaś nieruchomość przynosi 2000 zł/mc dochodu w centrum i 1000 zł na peryferiach, to te 1000 zł różnicy można ściagnąć w postaci podatku od ziemi. I takie są perspektywy jego maksymalnej (i jednocześnie optymalnej) wielkości. Oczywiście nie od razu, tylko w perspektywie kilkunastu lat. To byłyby wtedy całkiem solidne kwoty.

    Podatek od ziemi to najbardziej sprawiedliwy podatek pod słońcem, nie karze za pracę, nie karze za konsumpcję, nie można przed nim uciec, nie pomoga sztuczki księgowe, nie pomoże szara strefa, nawet gangsterzy musieliby go płacić. Obciąża to, co zabiera się innym, wspólną przestrzeń. I w odróznieniu od większości innych podatków, można by go było w ogóle nie płacić – nie posiadając ziemi.

    Dziwi mnie trochę, ze nie ma nikt zastrzezeń do tego, że istnieją opłaty eksploatacyjne za wydobywanie kopalin (czyli wspólnych zasobów) lub opłaty za prawa do używania częstotliwości radiowych (wspólne i ograniczone zasoby) czy kary za zanieczyszczanie środowiska, a podatek od ziemi spotyka się z takim niezrozumieniem.

  110. karroryfer powiedział(a):

    @poszti
    Może dlatego spotyka się z niezrozumieniem że tam gdzie jest głoszony ( nie w Dzienniku TV na razie ) wszyscy którzy o nim czytają i komentują by na nim stracili ;) ( w mniejszym czy większym stopniu)

  111. karroryfer powiedział(a):

    @Trystero
    “którym kluczowe znaczenie ma chyba podejście samych pacjentów, gotowych ratować życie za wszelką cenę”

    Niestety musimy wyciągać z tego wnioski – nie neguję walki z nowotworami wręcz przeciwnie – ale nie rozumiem jak może NFZ, MZ i wszyscy święci mówić nam że brak jest pieniędzy na badania przesiewowe a jednocześnie godzić się a wydawanie setek tysięcy złotych na “leczenie” chorych skazanych ( wg. stanu współczesnej wiedzy) na śmierć za kilka tygodni/ miesięcy.
    Wiem że to ( może wydawać się ) okrutne lecz tak naprawdę większość ludzi chorych na raka umiera nie ze względu na złe leczenie ( bo to jest generalnie mało efektywne ) lecz ze względu na zbyt późne wykrycie ( nie tylko raka zresztą)

  112. anonim powiedział(a):

    wiecie co, to takie snucie bez sensu, zacznijcie zarabiać a nie tylko siedzicie na kompach, szkoda wam że ktoś zarabia , by być bogatym trzeba dużo odwagi determinacji a najłatwiej liczyć komuś nikt nie broni wam być bogatym kupcie srebro i dajcie spokojnie zarabiać a jak nie chcecie to przestańcie pier……ć

  113. 4J powiedział(a):

    @Ursus_Americanus
    Libertarianie czują się pokrzywdzeni kiedy zapewnia im się powszechny i darmowy dostęp do edukacji z której, najwidoczniej z przyczyn ideologicznych nie korzystają :)

  114. Rysio powiedział(a):

    Brak podatków od spadków,również wspiera głównie bogatych.

  115. Gielo powiedział(a):

    Nie ma czegoś takiego jak darmowa edukacja. Otóż nie wiem co myślą libertarianie ale coś mogę powiedzieć z własnego punktu widzenia jako liberała. Pieniądze z kosmosu się nie biorą na “darmową” edukację, a z podatków pobieranych od nas. Przy czym w socjalizmie jakim znalazła się znowu Polska, z każdych 100zł płaconych na edukację 30% zabiera państwo na tego co te pieniądze zabiera i tego co je znowu daje (jednym słowem zamienił stryjek siekierkę na kijek). Należy także doliczyć tu wartość tych abstrakcyjnych, podatków które nakłada na nas Państwo i mamy końcową cenę. Przy liberalnej gospodarce było by nas stać samemu opłacić szkołę, która była by tańsza i jeszcze by nam zostało więcej kasy na inne zakupy.Niby masz darmową edukację a dodawać i odejmować nie potrafisz ;]

  116. kujawianin powiedział(a):

    @gielo:

    “Darmowa” edukacja służy głównie wyrównywaniu szans, by ludzie z biednych rodzin mogli studiować na tych samych uczelniach co ludzie bogaci. Inteligencja i talent nie zważają na zamożność i często są od niej niezależne, zwłaszcza gdy chodzi o dzieci. Nikt tutaj chyba nie sugeruje, że edukacja finansowana podatkami jest darmowa. Nie jest. Ale mimo to jest potrzebna.

    W interesie całego społeczeństwa jest, by edukacja była powszechnie dostępna. W interesie klas zamożnych jest, by było odwrotnie. Ze smutkiem obserwuje, że internetowi liberałowie, lub libertarianie bardzo często wygłaszają poglądy bliskie feudalizmowi. Głosy o “wyższości” bogatych nad biednymi (jakie głosił przed chwilą ktoś o nicku con) bardzo przypominają te o wyższości arystokracji nad plebsem. A feudalizm ze słowem zaczynającym się na liber… ma już niewiele wspólnego.

  117. con powiedział(a):

    Lukas:
    Przeżyliby bez nich. Te 90% w dużej mierze nie przeżyłoby lub cofnęłoby się do średniowiecza.

    Nie twierdzę, że wśród ludzi bogatych nie ma złodziei. Podejrzewam, że jest ich mniej więcej tyle samo, co złodziei wśród “normalnych” ludzi. Poza tym mam wrażenie, że mówicie tylko o miliarderach – tutaj mowa o co dziesiątym człowieku.
    I jeszcze jedno – czy to, że nie wszyscy są idealni usprawiedliwia to żeby ich okradać?

  118. kujawianin powiedział(a):

    @con:

    Ktoś, kto twierdzi, że podatki to okradanie to wydaje mi się, że ma jakieś problemy z osobowością aspołeczną. Skoro co dziesiąty człowiek to społeczna elita, jest chyba naturalne, że ich udział w życiu społecznym będzie proporcjonalnie większy. Co to za elita, która nagle chce udawać szarego człowieka gdy przychodzi coś dać od siebie?

  119. szopen powiedział(a):

    @con
    Nieprawda. Gdyby nie 10% najbogatszych przedsiębiorców, ich miejsce zająłby ktoś inny. Ja znam dziesiątki ludzi, którzy kiedyś zakładali firmy, ale z powodu pecha czy tez konkurencji tych “większych” obecnie pracują u kogoś.

  120. pawel-l powiedział(a):

    @Poszi,
    Jeśli twoim zamysłem było zlikwidowanie wysokich obciążeń podatkowych to podatek gruntowy jest świetnym narzędziem.
    Ale jeśli chcesz uzyskać maksymalne dochody podatkowe to musisz opodatkować jak najwięcej elemementów życia obywateli.
    A więc pracę, konsumpcję, oszczędności, majątek, grunty, transakcje sprzedaży, paliwa, energię el., pieniądze(inflacja) itd.
    Do tego najlepiej jak obywatel nie zdaje sobie z tego sprawy.
    A więc Vat itp płacą sprzedawcy(sklepy), PIT płaci pracodawca, podatek Belki banki itd.
    Po drugie ile może zapłacić właściciel hektara mazowieckich piasków albo baca za tatrzańską łąkę ?
    Stawki musiałyby być niskie. Albo zróźnicowane. Pytanie od czego. Najłatwiej od wartości.
    Ale dlaczego właściciel hektara gruntu pod Warszawą gdzie uprawia pomidory ma płacić wyższe podatki ? Bo NBP generuje bańkę kredytową i ceny nieruchomości rosną w szybkim tempie ?
    Poza tym nie liczyłbym na mniejsze bańki. Po wprowadzeniu podatku giełdowego i VAtu w budownictwie, mieliśmy kilkuletnie wzrosty cen tych aktywów.

    Szczyt lewicowej demagogii:
    Wprowadzić PIT, CIT, VAT, obowiązkowe składki zdrowotne, emerytarne, rentowe, akcyzę, opłaty skarbowe, gruntowe, lokalne, podatki od oszczędności, transakcji sprzedaży, podatek inflacyjny itd, do tego zdeformować rynek usług medycznych, a następnie powiedzieć, że przeciętnego człowieka nie stać na operacje medyczne.

  121. Poziomka powiedział(a):

    @kot…
    “Dlatego Polacy nauczyli się korzystać z dobrodziejstw innych form zatrudnienia”
    W sumie bez komentarza.

  122. Bartek powiedział(a):

    Przeczytalem kilka komentarzy, pozniej odpuscilem bo szkoda czasu. Podatki nalezy uproscic. Podatek panstwowy ma utrzymywac nieliczna ale efektywna administracje, sady (nie chodzi mi o drzewka- brak polskich znakow), panstwowa policje, i dobrze wyszkolone wojsko (mam nadzieje ze o niczym nie zapomnialem). Sluzba zdrowia, szkolnictwo, system emerytalny powinny byc prywatne. Ludzie maja pieniadze, ktorymi zgodnie w wlasna wola dysponuja. Nalezy zniesc rownosc regionalna, rowniez podatkowa: regiony, przyciagaja biznes i ludzi bogatych powinny miec wyzsze podati regionalne niz inne czesci kraju. Daje to mozliwosc wyboru: mieszkam np.w W-wie, Wroclawiu, Gdansku i place wieksze podatki lub wybieram np. Konin, Ciechanow lub Lomze i place nizsze podatki. I wiele wiecej…
    Dlugi temat, w ktorym nigdy wszyscy sie nie zgodza..
    Pozdr.

  123. Trystero powiedział(a):

    @ Bartek

    A to niby dlaczego państwo ma utrzymywać armię i policję? Dlaczego ludzie nie mogą mieć pieniędzy i zgodnie z własną wolą przeznaczyć je na wybraną przez siebie armię i którąś z konkurujących prywatnych policji? Ja chcę decydować, na którą armię płacę! Chcesz mi odebrać wolność wyboru policji i armii? Ty odbieraczu wolności, ty!

  124. Czytelnik powiedział(a):

    @poszi:

    “Nie można sobie stawki oczywiście podnosić do woli, bo przy kilkunastoprocentowej stawce ceny ziemi spadły by kilkukrotnie.”

    No właśnie, wszystko zależy od tego jak wysoka jest podstawa opodatkowania (wartość wszystkich gruntów), jeżeli jest wysoka – ok, jeżeli niska – to zwyczajnie nie ma sensu nakładać tak wysokiej stawki.

    @pawel:

    “Szczyt lewicowej demagogii:”

    Szczyt prawicowej hipokryzji: domagać się od państwa by interweniowało tylko w interesie jednej grupy społecznej(bogaczy). Bo do tego sprowadza się koncepcja państwa minimum.

    Polecam ciekawą lekturę: “The Conservative Nanny State: How the Wealthy Use the Government to Stay Rich and Get Richer”

    http://www.conservativenannystate.org/

  125. Bartek powiedział(a):

    @Trystero
    Bo zyjemy w systemie o trojpodziale wladzy. I dlatego podstwowe jednostki wypelniajace role wladz: ustawodawczej, sadowniczej i wykonawczej powininny byc oplacane z podatkow. I jak napisalem wczesniej: panstwowa policja (w sensie krajowa,nie wiem jak to nazwac dokladnie- na szczeblu ogolnokrajowym) natomiast lokalnie powinny istniec policje lokalne (czesciowo oplacane z podatkow lokalnych), cos na podobe sluzby miejskiej, ale z wiekszymi uprawnieniami i z wyraznym zastrzezeniem, ze policja to wladza wykonawcza (a nie sadownicza),ktora tylko wykonuje czynnosci sluzbowe(a nie osadza o winie np. w przypadku kolii drogowej), sluzy obywatelom i ich chroni.
    A jesli prywatnie chcesz utrzymywac swoja armie to nie ma przeszkod. I domyslam sie komentarza “Jesli chce placic na prywatna sluzbe zdrowia to tez prosze bardzo”, roznica polega jednak na tym, ze:1. sluzba zdrowia nie jest zawarta w konstytucji, 2.panstwowa sluzba zdrowia, jak widac, nie dziala. 3. jest to wybor ktory bezposrednia dotyczy mojej osoby. I jesli ktos chce placic na panstwowa sluzbe zdrowia, to prosze bardzo ale jesli nie to jego sprawa, Przeciez prywatna sluzba zdrowia dziala na tej samej zasadzi jak panstwowa z ta roznica, ze prywatna musi zabiegac o klienta, oferujac lepsze uslugi podczas gdy panstwowa ma wszystko dane i dlatego jest jak jest. Tylko dzieki uczciwosci, solidnosci i pracowitosci niektorych lekarzy i pielegniarek jakos jeszcze to dziala, ale w prywatnym systemie oprocz satysfakcji zawodowej dostawaliby wlaciwe wynagrodzenie za uczciwa,ciezka prace.
    I tak mozna o wszystkim: edukacja, system emerytalny itd

  126. Trystero powiedział(a):

    @ Bartek

    Dalej nie wytłumaczyłeś mnie, Ty odbieraczu mojej wolności, dlaczego chcesz mnie zmuszać do utrzymywania państwowej armii albo policji? Piszesz do mnie, że mogę utrzymywać swoją prywatną armię. Ty też możesz utrzymywać swoją prywatną służbę zdrowia czy edukację. Więc czym się różnisz od ludzi, którzy zmuszają Ciebie byś opłacał państwową służbę zdrowia skoro chcesz zmuszać mnie bym opłacał państwową armię?

    1. Służbę zdrowia można wpisać do Konstytucji.
    2. Państwowa służba zdrowia działa. Lepiej niż prywatna. Bardziej państwowe europejskie systemy ochrony zdrowia są dużo bardziej efektywne od bardziej prywatnego systemu amerykańskiego. Nie mówiąc o państwowym systemie singapurskim, który jest wzorem efektywności.
    2. Armia i policja też dotyczy bezpośrednio mojej osoby.

  127. Bartek powiedział(a):

    @Trystero

    Armia czy policja wypelnia obowiazki wynikajace z trojpodzialu wladzy. Jestesmy jednym w wielu krajow gdzie taki podzial wladzy funkcjonuje i sie sprawdza. Natomiast sluzba zdrowia jest usluga. I powinienem miec mozliwoac wyboru: jesli chce sie leczyc w panstwowej- place i korzystam z panstwowej, jesli w prywatnej – place i korzystam z prywatnej. Jezeli uwazasz ze panstwowa dziala lepiej to ciesze sie ale znam przypadki ktore wola prywatna i nie chce placic za panstwowa. Jesli ktos lubi uslugi fryzjerskie “U Beaty” to idze i placi za strzyzenie Beacie, inny woli “U Krysi” – idzie do Krysi. Dlaczego ten od Beaty mialby placic Krysi jesli nie korzysta z jej uslug?

  128. belzebub powiedział(a):

    @128 Bartek

    Te kraje nie posiadają armii:
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_without_armed_forces
    I mają trójpodział władzy. Np.: Liechtenstein to Parliamentary democracy under constitutional monarchy. Mają parlament, mają sądy, maja króla. Raz, dwa, trzy.

  129. Trystero powiedział(a):

    @ belzebub

    Dokładnie, ani armia ani policja nic nie mają do trójpodziału władzy.

  130. kujawianin powiedział(a):

    To zadziwiające, że wciąż są ludzie, którzy będą stawiać znak równości pomiędzy usługami fryzjerskimi, a służbą zdrowia. Przecież tak samo można argumentować nawet za prywatyzacją arsenałów jądrowych. Prywatyzacja ubezpieczeń prowadzi do tego, że ubezpieczenie będą mieć tylko tacy, którzy go nie potrzebują, bo są zdrowi. Będą je mieć tak długo, dopóki go nie potrzebują, bo jak zachorują, to przestaną się opłacać. Prywatny biznes ubezpieczeniowy jest od generowania zysku a nie od opiekowania się chorymi. Chorzy się nie opłacają. Tak jest w USA, tak będzie na każdym nieregulowanym rynku. Bo liber… nie chcą chyba niczego w tej materii regulować?

  131. Bartek powiedział(a):

    @ belzebub
    Kraje z tej listy, sa tak male ze tam zwyczajnie nie ma miejsca na jednostke wojskowa.. A tak na serio to wiekszosc krajow z tej list opiera swoja obrone na ariach innych panstw (czytaj “comments” w tabelce-duzena srodku tabelki. Polska to jedno z wiekszych obszarowo(9-te miejsce) i demograficznie (8-me miejsce)krajow Europy i wypadaloby zeby jakas (niekoniecznie liczna, ale dobrze wyszkolona) armie mialo.

    @Trystero.
    Wladza wykonawcza z pomoca administracji i policji (,ktorej jednym z glownych zadań jest pilnowanie przestrzegania prawa i ściganie przestępców) wykonuje swoje zadania.
    Nie wiem dlaczego skupiasz sie na armi i policji jak nie to jest problemem poruszanym w powyszym artykule.

  132. con powiedział(a):

    kujawianin napisał:
    “Ktoś, kto twierdzi, że podatki to okradanie to wydaje mi się, że ma jakieś problemy z osobowością aspołeczną. Skoro co dziesiąty człowiek to społeczna elita, jest chyba naturalne, że ich udział w życiu społecznym będzie proporcjonalnie większy. Co to za elita, która nagle chce udawać szarego człowieka gdy przychodzi coś dać od siebie?”

    Problemy z osobowością aspołeczną mogę mieć, ale nie z osobowością społeczną. Chodziło mi o podatek dochodowy, który nie jest tym samym co VAT, czy cło – przeciwko niemu nie mam większych obiekcji, poza wielkością oczywiście. Ja osobiście nie chce żeby rząd mi cokolwiek dawał – załatwię sobie wszystko sam i wyjdzie to taniej. Rząd ma za zadanie głównie utrzymywać wojsko i porządek (policję)- resztę nie. Jest naprawdę niewiele wyjątków.
    Tu nie chodzi o to, że “elita” ma uchodzić za kogoś szarego, a o to, że jest traktowana jak ktoś, kto powinien “dokarmiać” rząd (i ludzi, bo o to chodzi w ostatecznym rozrachunku) nieproporcjonalnie więcej niż reszta. Z jakiej racji ci ludzie mają płacić więcej niż reszta? Mówię tu o procentach, a nie samych kwotach. Dlaczego to właśnie oni mają płacić dwa razy tyle procentowo? Bo mają talent, umiejętności?

    Odnośnie argumentu, że ktoś by ich zastąpił – owszem, ale w zdecydowanej większości nie byliby to ludzie tak samo dobrzy. Nie narzekałbym też na istnienie dużych firm – gdyby nie one wiele byśmy tracili. W małych firmach mało prawdopodobny jest np. rozwój laboratoriów, czy działów badawczych, które w dużych firmach są czymś normalnym. Nie popieram oczywiście istnienia monopoli, czy lobbingu, bo to już zupełnie inny temat i zwyczajna nieuczciwość.

  133. Bartek powiedział(a):

    @kujawianin
    Oczywistym jest,ze ubezpieczenie opiera sie na jakis zalozeniach. Zalozyc mozna, ze zdrowych jest wiecej niz chorych, i ze czesciej jest sie zdrowym niz chorym. I zgodze sie, ze sa PRZYPADKI, ktore nie spelniaja tych zalozen. Jednak sa to tylko przypadki i mozna je wkalkulowac w system (np.jakis procent ogolu skladek w firmie ubezpiecznieniowej X jest przeznaczony na zajmowanie sie uzasadnionymi przypadkami). Zdac sobie nalezy sprawe, ze na takich zamych zalozeniach bazuje panstwowa sluzba zdrowia. Obywatel idzie do pracy (wiec jest zdrowy), z pensji ma zabierana skladke na panstwowy system zdrowia, a jak zachoruje to korzysta poniekad z tych skladek. A poniewaz system ma zagwarantowany przychod, to nie dba o klienta (i o swioch pracownikow) tylko o siebie. W prywatnym systemie, jesli firma “ZZZ” nie zadba o klienata to ten wybierze firme “YYY”. I na prawde – niech istnieja oba systemy rownolegle: kto lubi panstwowe niech placi i korzysta z panstwowych uslug, a kto lubi prywatnie – niech robi to prywatnie. Nikt nie traci, bo sytuacja zmieni sie proporcjonalnie: Ci ktorzy wybiora prywatne przestana placic i korzystac, wiec zwolennicy panstwowego beda mieli wiecej lozek w szpitalach i lekarzy dla siebie. Wrecz wszyscy zyskuja: “panstwowi” maja luzniej w przychodniach i szpitalach a “prywatni” maja swoje prywatne leczenie – i nikt nie ma pretensji do nikogo.

  134. belzebub powiedział(a):

    @132
    Przepraszam Pana bardzo ale argumentował Pan tak:
    trójpodział władzy –> armia i policja
    Teraz zmienił Pan zdanie na:
    duży kraj –> armia i policja
    Wnioskuje Pan że mały kraj i tak jest za słaby by się obronić i nie musi mieć armii.
    Stąd mam do Pana następujące pytania:
    1. Która miejsce na w Europie zajmowała armia II RP pod względem liczebności w przeddzień wybuchu IIWŚ?
    2. Co nam to dało?
    3. Czy da nam coś teraz silna armia w sytuacji zmasowanego ataku nuklearnego?

    @133
    „Dlaczego to właśnie oni mają płacić dwa razy tyle procentowo?”
    Artykuł jest o tym że na razie płacą procentowo mniej. A Pan kujawianin pisał [url= http://pl.wikipedia.org/wiki/Proporcjonalno%C5%9B%C4%87_prosta proporcjonalnie [/url] większy.
    „Nie narzekałbym też na istnienie dużych firm – gdyby nie one wiele byśmy tracili. W małych firmach mało prawdopodobny jest np. rozwój laboratoriów, czy działów badawczych, które w dużych firmach są czymś normalnym.”
    //Cała rewolucja internetowa to kilka osób z dobrym pomysłem. Od tego jest giełda aby małe innowacyjne firmy mogły pozyskiwać kapitał na swoje działanie. W wielu dziedzinach wcale nie potrzebujemy molochów.
    „Nie popieram oczywiście istnienia monopoli, czy lobbingu, bo to już zupełnie inny temat i zwyczajna nieuczciwość.”
    //O ile mi wiadomo lobbing jest dozwoloną praktyką w prawie całym wysoko rozwiniętym świecie. Nasza komisja trójstronna to właśnie taki legalny organ gdzie związkowcy z organizacji pracodawców i inni lobbują za pewnymi rozwiązanymi. Chce pan go zakazać?

  135. Hansnieklos powiedział(a):

    Witam.
    A czy to nie jest tak, że progresywności CAŁEGO systemu podatkowego NIE powinno się określać na podstawie podatku dochodowego?

    Przecież większość wpływów do polskiego budżetu to podatki pośrednie opodatkowujące konsumpcję. Bogatsi więcej konsumują, więc siłą rzeczy płacą nominalnie większy podatek. Nawet jak tutaj ratio wynosi 0,84, to przy podatkach pośrednich jest b. prawdopodobnie sporo powyżej 1.

    Czy są jakieś wskaźniki/dane/badania, które pokazują/szacują udział poszczególnych decyli we wpływach z tych podatków?

    Będę bardzo wdzięczny za wyjaśnienie mi tej kwestii.

    Pozdrawiam

    OOT: Jestem regularnym czytelnikiem tego bloga i bardzo cenię jego zawartość. Odwalasz kawał dobrej roboty. Trzymaj się i pamiętaj, że nerwy nie służą zdrowiu (Na nerwy polecam skakanie po daily: http://www.daily.art.pl/index.php?d=2004-01-15 ) ;-)

  136. Hansnieklos powiedział(a):

    Aczkolwiek SiP nie zasługiwał na taki objazd. :-)

  137. kujawianin powiedział(a):

    @Bartek:

    Twoje rozważania dotyczące tego jak może działać prywatne ubezpieczenie to są wyobrażenia jak mniemam? Rzeczywistość skrzeczy zupełnie inaczej, zobacz sobie jak to działa w USA. Większość bankructw konsumenckich w USA jest z powodu nieopłaconych rachunków medycznych, problemy finansowe dotykają tych, którym wydawało się, że mają ubezpieczenie. Nie bardzo mi się chce tłumaczyć po raz n-ty jak to wygląda, poczytaj sobie sam. To co piszesz, to zupełnie przypomina komunistów, którzy też potrafili długo mówić o tym, jak wspaniale będzie w idealnym komunizmie. W praktyce, kto raz zachorował na przewlekłą chorobę nie dostanie ubezpieczenia ani w firmie XXX ani w YYY. A aktualna polisa z firmy AAA jak tylko wygaśnie, nie zostanie przedłużona. Poród w szpitalu? Od 10 tys do 100 tys dolarów. Najdrobniejszy zabieg w szpitalu nie schodzi poniżej 1000 dolarów. I tak można by opowiadać…
    Gdzieś czytałem, że prywatne ubezpieczalnie w USA mają marżę około 30%. Ot, wydajność systemu prywatnego. Bo jak państwowy narazi na koszty 10%, to niewydajny, a gdy prywatny zarobi sobie 30% to świetnie… No tak wydajnie doi klientów.

  138. Trystero powiedział(a):

    @ Hansnieklos

    Przecież większość wpływów do polskiego budżetu to podatki pośrednie opodatkowujące konsumpcję. Bogatsi więcej konsumują, więc siłą rzeczy płacą nominalnie większy podatek. Nawet jak tutaj ratio wynosi 0,84, to przy podatkach pośrednich jest b. prawdopodobnie sporo powyżej 1.

    Jest na odwrót! Powtarzaj za mną: wszystkie podatki konsumpcyjne są degresywne. Dlaczego? To proste. Udział konsumpcji w dochodach najbogatszych jest mniejszy niż w dochodach najbiedniejszych. Biedni wydają wszystko to co zarabiają (a często dużo więcej). Bogaci mają dużo wyższą stopę oszczędności.

    Tak więc ilościowo, bogaci naturalnie płacą więcej podatków pośrednich (w mln złotych). W proporcji do swoich dochodów płacą mniej niż klasa średnia czy najbiedniejsi.

    Szacunki pewnie są ale akurat nie mam ich pod ręką.

  139. m. powiedział(a):

    @ Bartek

    “Jednak sa to tylko przypadki i mozna je wkalkulowac w system (np.jakis procent ogolu skladek w firmie ubezpiecznieniowej X jest przeznaczony na zajmowanie sie uzasadnionymi przypadkami).”

    Tak z ciekawości, kto miałby określać jakie to przypadki i jaki procent składek w firmie ubezpieczeniowej przeznaczony jest na zajmowanie się uzasadnionymi przypadkami?

  140. GTC powiedział(a):

    # 139

    “Tak więc ilościowo, bogaci naturalnie płacą więcej podatków pośrednich (w mln złotych). W proporcji do swoich dochodów płacą mniej niż klasa średnia czy najbiedniejsi.”

    W ten sposób wyrażamy myśl, że obciążenie budżetów domowych podatkami pośrednimi jest relatywnie wyższe w przypadku rodzin o niższych dochodach.

    Inaczej mówiąc, im biedniejszy, tym większym ciężarem jest dla niego utrzymanie się przy życiu, tym odpowiednio trudniej jest mu znieść obciążenie podatkami pośrednimi.

    Smutne to ale niestety prawdziwe, i w kontekście tego należy postrzegać udział biednej większości w pokrywaniu wpływów podatkowych do budżetu, w stosunku do bogatych, u których część podatków konsumpcyjnych płacona jest za granicą.

    Już od dawna wiadomo, że to emeryci i budżetówka utrzymują państwo.

  141. Hansnieklos powiedział(a):

    Czyli jeśli najbogatsze 10% wpłaca 28% całości dochodów z PIT to jest to podatek degresywny, bo nadal wypracowuje większy %dochodów niż proporcjonalnie do wpływów z PIT, a określenia progresywny, degresywny odnoszą się do stopy opodatkowania, a nie do udziału w dochodach. Ok, już łapię.

    A więc chciałem o coś innego zapytać. Czy udział najbogatszego decyla we wpływach z podatków pośrednich nie jest większy niż we wpływach z PIT?

    Dziękuję i pozdrawiam.

  142. pawel-l powiedział(a):

    @Czytelnik
    Szczyt prawicowej hipokryzji: domagać się od państwa by interweniowało tylko w interesie jednej grupy społecznej(bogaczy). Bo do tego sprowadza się koncepcja państwa minimum.

    Sam pokazujesz, że obecny system jest najbardziej korzystny dla bogaczy. System wysokich podatków, regulacji, koncesji, lobbingu itp jest b. korzystny dla obecnych elit.
    Zarówno w US jak i w Europie większość partii zarówno lewicowych jak i prawicowych to partie władzy niewiele się od siebie różniących (w sprawach gospodarki).

    Państwo minimum ma za zadanie ochronę praw i wolności obywateli. Można sobie wyobrazić podatek ziemski na funkcjonowanie takiego państwa. Więc to bogaci by go w większym stopniu utrzymywali.

  143. Bartek powiedział(a):

    @ Kujawianin
    Kilka aspektow tej sprawy:
    1. W USA pewnie nie jest idealnie – ani razu nie przywolalem USA jak przyklad, aczkolwiek znam lekarza, ktory pracowal przez 15 lat w Kanadzie a teraz 10 w USA i woli USA (przyznaje, ze sam mowi, ze nie jest to wybor oczywisty).
    2. Czesciej sie slyszy o ludziach podrozujacych do USA na leczenie czy zabiegi niz do Polski.
    3. Jesli w USA nie jest idealnie to moze trzeba znalezc bledy tamtego systemu i wymyslic cos lepszego.
    4. Jeszcze raz podkreslam – nie mam nic przeciwko panstwowej sluzbie zdrowia – nie sobie bedzie i niech ci co chca niech za nia placa i z niej korzystaja, ale ja nie chce za to placic, chce placic i korzystac z prywatnej, moze sie rozczaruje, ale wtedy tym lepiej dla panstwowej, bo udowodni, ze jest lepsza. Caly problem polega na tym, ze ja nie zmuszam nikogo zeby lubil to co ja. I jak pisalem wczesniej wszyscy zyskaja na takim podziale. Panstwowi placa i korzystaja z panstwowej, prywatni z prywatnej. Kolejne porownanie: np. raczej nie kupilbym samochodu koloru bialego (jesli mam wybor to wybieram np.grafitowy, niebieski, czerwony), ale jak ktos lubi bialy – to prosze bardzo, niech kupi bialy. To tylko chodzi i mozliwosc wyboru, przeciez ni ebede mial do Ciebie pretensji jesli moj prywatny system padnie, tak samo Ty nie bedziesz mial pretensji do mnie jesli prywatny bedzie lepszy – obaj mozemy miec pretensje do tego systemu, ktory wybralismy jesli zawiedze.
    5. nie mam problemu z tym, system zarobi 30% czy nawet 50% jesli sie sprawdza. Co mi po systemie, ktory zarobi tylko 10% jesli jets nie wydajny (wizyta u dentysty za 3-4 tygodnie, naderwane wiazadla – 6 miesiecy itd.) Poza tym to ze zarobi tylko 10% nie znaczy, ze jest tani.

  144. Bartek powiedział(a):

    @belzebub
    Prosze czytac ze zrozumieniem:
    1.policja i armia jest narzedziem w rekach wladzy wykonawczej.
    2.ja nie twierdze ze male kraje maja nie miec policji i armii, twierdze ze Polska powinna armie miec.
    3.nie znam danych co do wielkosci polskiej armi w przeddzien wybuchu IIWS, natomias jak pokazuja rezultaty byla albo za mala albo/i za slabo wyszkolona/wyposazona.
    4.oczywiscie zadna armia nie pomoze w sytuacji “zmasowanego ataku nuklearnego” ale dobrze wyszkolona i wyposazona armia moze skutenie obronic przed atakiem konwencjonalnymi metodami a ponadto moze byc b.pomocna i uzyteczna w przypadku katastrof naturalnych np. powod, trzesienia ziemi czy innych sytuacji kryzysowych.

  145. Bartek powiedział(a):

    @m
    Pisalem o przypadkach, ktore nie spelniaja zalozen, czyli osoby chore, ktore nie sa w stanie pracowac, nie maja pieniedzy na skladke i nikogo kto by za nie te skladke placil.
    Osoba taka nadal ma wybor: przede wszystkim taki jaki wszyscy czyli albo panstwowa albo prywatna sluzba zdrowia, i jesli panstwowa to to co oferuja panstwo w takim przypadku (nie wiem co oferuje wiec sie nie wypowiadam) a jesli prywatna, to wlasnie jakis procent sumy skladek jest rezerwa dla takich przypadkow (nie wiem dokladnie jaki – rzeba byloby zrobic pewne obliczenia).
    I rowniez znajda sie przypadki, ktore swiadomie i celowo nie beda placily skladki, w takim wypadku pomoc sluzby zdrowia ogranicza sie do pomocy ratujacej zycie.
    Przeciez swiadomosc “darmowej” sluzby zdrowia lub nawet oplaconej skladki nie powoduje, ze wskakujesz w ognisko lub odcinasz sobie reke.

  146. belzebub powiedział(a):

    @145
    1.
    A czy Pan umie czytać z zrozumieniem? Publiczna służba zdrowia też jest narzędziem władzy wykonawczej. Kieruje nią minister zdrowia który jest podporządkowany premierowi.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Władza_wykonawcza

    2.
    Proszę czytać i pisać ze zrozumieniem. Napisał Pan:
    @123„Podatek panstwowy ma utrzymywac nieliczna ale efektywna administracje, sady (nie chodzi mi o drzewka- brak polskich znakow), panstwowa policje, i dobrze wyszkolone wojsko

    Na pytanie dlaczego armia tak a leczenie nie dopisał Pan:
    @126„Armia czy policja wypelnia obowiazki wynikajace z trojpodzialu wladzy.”

    Wykazałem ze istnieją kraje które nie maja armii i mają trójpodział władzy. Pana argument nie był słuszny.Nie przyznał Pan że nie miał racji tylko zaczął kombinować że za małe że ktoś inny ich broni.

    3. Tak wiec powinniśmy mieć armię na poziomie 3 Rzeszy i ZSRR? Jeśli nie to równie dobrze moglibyśmy jej nie mieć w ogóle. Zamiast na wojsko można by wydać tą kasę na piwo i na to samo by wyszło.

    4.
    „ale dobrze wyszkolona i wyposazona armia moze skutenie obronic przed atakiem konwencjonalnymi”
    Albo i nie.
    „ a ponadto moze byc b.pomocna i uzyteczna w przypadku katastrof naturalnych np. powod, trzesienia ziemi czy innych sytuacji kryzysowych.”
    To komunizm. Każdy powinien radzić sobie sam a nie liczyć na państwo. Na wypadek katastrof i sytuacji kryzysowych naturalnych należy mieć wykupione ubezpieczenie lub własne rezerwy.

  147. belzebub powiedział(a):

    OFT do kasacji. Mam zmienić nick?

  148. Trystero powiedział(a):

    @ belzebub

    Spróbuj. Muszę Cię wyciągać ze Spamu.

  149. m. powiedział(a):

    @ Bartek

    “Pisalem o przypadkach, ktore nie spelniaja zalozen, czyli osoby chore, ktore nie sa w stanie pracowac, nie maja pieniedzy na skladke i nikogo kto by za nie te skladke placil.”

    Kto będzie ustalał kryteria, na podstawie których ludzie będą kwalifikowani do tej grupy? Kto będzie opłacał za nich składkę? Jaki procent sumy składek będzie przeznaczany na takie przypadki i dlaczego akurat tyle?

  150. Bartek powiedział(a):

    @ belzebub
    Nie kazdy musi to rozumiec i nie kazdy musi sie zgadzac.
    Ja uwazam, ze Polska powinna miec armie. Nie twierdzilem tez, ze kazdy kraj z trojpodzialem wladzy musi miec armie, zwrocilem tylko uwage na to, ze te ktore jej nie maja prwdopodobnie nie musza jej miec (lub wrecz nie moga- z racji wielkosci kraju).
    ad 3. Nie ma ZSRR ani 3 Rzeszy, wiec jesli juz to “powinnismy byli miec”. A na obecne czasy uwazam, ze powinnismy miec dobrze wyszkolona armie zawodowa. Przy 38 milionowym spoleczenstwie jest to na prawde drobny wydatek (na pewno wystarczy i na piwo).
    Oczywiscie, ze kazdy powinien liczyc na siebie a nie na pomoc panstwa, ale ubezpieczenie lub wlasne rezerwy pomagaja powrocic do stanu sprzed katastrofy natomiast w momencie katastrofy potrzebna jest pomoc, a nie drogie polisy.

  151. Trystero powiedział(a):

    @ belzebub

    Zostaw Bartka. Ten człowiek po prostu nie jest w stanie zrozumieć, że tak jak on chce zmuszać innych ludzi by płacili na armię bo jego zdaniem Polska powinna mieć armię, inni ludzie chcą zmuszać jego by płacił na publiczną służbę zdrowia bo uważają, że Polska powinna mieć publiczną służbę zdrowia. Siebie uważa za miłośnika wolności, ich za ‘wstrętnych komunistów’.

    Czego się spodziewasz po tej dyskusji?

  152. Czytelnik powiedział(a):

    “Sam pokazujesz, że obecny system jest najbardziej korzystny dla bogaczy.”

    Jaki system ??? podatkowy w Polsce ??? Tak, obecnie jest bardziej korzystny dla bogaczy, bo de facto płacą mniejsze podatki niż reszta społeczeństwa.

    “System wysokich podatków, regulacji, koncesji, lobbingu itp jest b. korzystny dla obecnych elit.”

    Mam rozumieć że takie rzeczy jak progresywne podatki dochodowe, przepisy o związkach zawodowych, czy ogólnie państwo opiekuńcze są korzystne dla kapitalistów ??? Chyba tylko w tym sensie, że prowadzą do stabilizacji kapitalizmu i niwelowania niepokojów społecznych – ale to jest argumentacja typowo lewicowa.

    “Państwo minimum ma za zadanie ochronę praw i wolności obywateli.”

    A kto ma decydować o tym, jak te prawa i wolności mają wyglądać ???

  153. Bartek powiedział(a):

    @Trystero
    Dzieki, cos w tym jest.
    Czy w takim razie moglibyscie mi prosze podac argumenty przemawiajace za brakiem koniecznosci posiadania armi (poza oczywistym bezsensem takiej armi w przypadku ataku nuklearnego). Chetnie to przemysle.

  154. Bartek powiedział(a):

    @m
    Nie bardzo mozna odpowiedzie na to pytanie ktorko i tresciwie. Nie mozna, bo nie wiadomo w jakich relacjach z panstwem istnialby prywatny sektor sluzby zdrowia w przypadku ew. jej reformy. Jest tyle mozliwosci, ze mozna tylko zakreslic ew. mozliwe drogi a szczegoly wymagaja dogrania juz w momencie wdrazania projektu.
    Na prawde nie moge odpowiedziec ostatecznie.
    Najlepiej wiec odpowiedziec wzorem tych, ktorzy nie wiedza o czym mowia i ktorym sie nie zadaje szczegolowych pytan (po takiej odpowiedzi): kryteria bedzie ustala specjalnie wyloniona komisja skladajaca sie ze specjalistow w tej dziedzinie, skladka bedzie oplacana w mozliwie najkorzystnieszy sposob a procent bedzie ustalony na poziomie, ktory najlepiej pomoze potrzebujacym. Czyli papka wyborcza.

  155. m. powiedział(a):

    @ Bartek

    Odpowiedź krótka i treściwa jest niemożliwa z tej prostej przyczyny, że jedynym bytem, który takie decyzje może podejmować, jest państwo. Sektor prywatny sam z siebie nie jest w stanie efektywnie rozwiązywać problemów ochrony zdrowia. Dlatego szpitale czy przychodnie mogą być prywatne albo publiczne, ale całość organizuje rząd. I przed tym nie uciekniesz, jeśli chcesz zagwarantować ochronę zdrowia tym, których nie stać na prywatne leczenie.

  156. Bartek powiedział(a):

    @m
    Jest to czesciowa prawda. Nie potrzebnie robimy z panstwa jakis kosmiczny byt. To my, ludzie organizujemy to panstwo. Wiec nasze pomysly, przemylane i przedyskutowane w wiekszym gronie powinny decydowac o ksztalcie panstwa. I wiem ze swiat nie jest idalny ale uwazam, ze nie zwalnia to od dazenia do idealu.

  157. crazyy powiedział(a):

    Off Topic

    Tak czytam jak pitolicie o przeszczepie wątroby… w 2009 wykonano w Polsce 219 przeszczepów. Szansa, ze system NFZ przeszczepi wam wątrobę jak będziecie potrzebować jest… mniejsza niż wygranie w toto – lotka.

  158. Teresa Stachurska powiedział(a):

    Do Win,

    polecam: Naczynia połącone. O wynagrodzeniach – http://www.stachurska.eu/?p=373 .

  159. Teresa Stachurska powiedział(a):

    PS. Zostawiłam również komentarz pod “Fascynującą prawdą o polskim systemie socjalnym”, ale się chyba nie ukazał?

  160. miko powiedział(a):

    Twoje wyliczenia są bez sensu, bo na jakiej podstawie wyliczasz próg “najbogatszych”. Gdybyś obniżył ten próg o kilka procent wyszłyby zupełnie inne wyliczenia. Najsprawiedliwszy system to taki który jest równy dla wszystkich, a nie karze najbogatszych którzy ciężką pracą doszli do jakichś pieniędzy… Ty byś najchętniej rozdał biednym na zasiłkach nierobom i jak Robin Hood szczycił się swoimi czynami, jednak życie jest proste a raczej powinno być proste… zapracujesz to zarobisz i zapłacisz tkai sam podatek procentowo jak inni, czyli jak ktoś zarobi 1000zł i zapłaci 10% podatku to zapłaci 100zł a jak ktoś zarobi 25000 to zapłaci 2500podatku, to jest sprawiedliwe a nie jakieś tam progresywne i regresywne. Ciekawe co mi wyliczysz z podatku liniowego… kogo on krzywdzi? Bo jak stwierdzisz że kogoś krzywdzi, to musisz się leczyć na głowę.

  161. Teresa Stachurska powiedział(a):

    Co do szczegółów to akurat wyjeżdża się stąd za “chlebem” najchętniej tam gdzie podatki są progresywne. Ciekawe co to wróży?

    Geret Garrett: ISTOTA AMERYKAŃSKIEGO SUKCESU – http://www.stachurska.eu/?p=6596

  162. mlslek powiedział(a):

    138@
    Według mnie system który opisał @bartek (post nr 134) a w 138 poście został podważony przez @kujawianin spełniałby swoją role w 100% tylko powinien mieć pewne regulacje prawne tzn. jak się kończy umowa z daną firma AAA a klient nie rezygnuje z jej usług,to umowa jest automatycznie przedłużana na kolejny rok i nie można mu jej wypowiedzieć, oczywiście o ile klient dotrzymuje innych warunków tejże umowy (np.płaci regularnie składki),nie wiem czy to jest dobry przykład ale dajmy na to ubezpieczenie OC. I według mnie sprawa załatwiona w tym aspekcie,tzn.jak zachorujesz to umowy Ci nie przedłuża w firmie w której ją miałeś ,a żadna konkurencyjna firma jej z Tobą nie podpisze z wiadomo jakich przyczyn (maksymalizacja zysku jak w każdym przedsiębiorstwie).Zostaje drugi aspekt, że jak kiedyś chorowałeś to żadna z firm obecnych w danej chwili na rynku nie da Ci ubezpieczenia,więc następna regulacja prawna i jak wszyscy działający na rynku ubezpieczyciele odmawiają podjęcia się ubezpieczenia danej osoby, to w drodze np.losowania zostaje wylosowany jeden ubezpieczyciel, który daną osobę ubezpieczyć musi, to jest tylko przykład, wiec opcji jest mnóstwo, a sprawa w tej kwestii moim zdaniem rozwiązana . Dwie regulacje i każdy ma ubezpieczenie. Oczywiście aby proporcje się wyrównały i wszystko zgrabnie funkcjonowało potrzeba kilku,a może nawet kilkunastu lat ale mając do dyspozycji dane po roku czy dwóch każdy specjalista już może oszacować tempo i trend na rynku, bo wiadomo nie zmienimy czegoś co funkcjonuje już wiele lat w rok albo nawet za rządów wybranej przez wyborców partii politycznej. Taka zmiana musi nabrać równowagi (odpowiedniej proporcji jak pisał wcześniej Bartek). Podsumowując moją wypowiedź: Aby coś naprawdę zreformować(oczywiście nie chodzi mi już tylko o służbę zdrowia), trzeba w to głęboko wierzyć, dobrze się do tego przygotować, przeprowadzić mnóstwo konsultacji społecznych, w których Twoje argumenty muszą na końcu przebić wszelkie wątpliwości społeczne oraz opozycji partyjnej.Następnie wprowadzić, to jest reforma w prawdziwym tego słowa znaczeniu. Ale nasi obecni politycy mają zupełnie inne podejście (wszyscy bez wyjątku jak partia), najpierw papka wyborcza, następnie rozdanie stołków, później mydlenie oczu elektoratowi a tak naprawdę jedyne co im przychodzi na myśl to żeby póki co jak są na “szczycie’ zreformować swój budżet, budżet swojej rodziny i krewnych,ponieważ takie reformy najłatwiej im wprowadzić.Dlaczego tak jest ?? A dlatego, że jak już siądą na swoich stołeczkach i biorą się do pracy to widzą jaki jest jeden wielki “bajzel” w każdym aspekcie i dobrze wiedzą, że tego się nie da naprawić w 4 lata, więc trzeba póki czas i ciepłe posadki,reformować swoje potrzeby jak wyżej napisałem.

  163. Adam powiedział(a):

    Ale, gdy bogaci mieliby stawkę 100% podatku, to nic nie zapłacą (prawo Laffera), czyli realnie będzie to stawka 0%.
    Podatki są w Polsce za duże i tyle. Nawet 19% to bardzo dużo, a i tak jak podaje GUS, w 2012 roku wpływy z podatków pośrednich (VAT, akcyzy) planowane są na 3 x większe od podatków dochodowych (PIT/CIT).

  164. Olaf powiedział(a):

    Już tak o tych podatkach, a ja zapomniałem ostatnio, że muszę rozliczyć PIT28 bo się rozliczaem za ryczałt. Nie zdążyłem do 31 stycznia i były niezłe jaja… Oczukali mnei na tej stronie: http://www.pitportal.pl/deklaracja-pit-28.html

    Pozdrawiam!

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player