W anglojęzycznej Wikipedii można przeczytać: Adam Smith jest szanowany przez zwolenników wolnego rynku jako założyciel ekonomii wolnorynkowej. Wiele instytucji lobbujących na rzecz wolnorynkowych rozwiązań nosi imię Adama Smitha.
Czy ktokolwiek z Was zastanawiał się jakie poglądy na temat systemu podatkowego miał ojciec ekonomii wolnorynkowej? Z całą pewnością rozważał ten problem Pan Robert Gwiazdowski, który w 2007 roku napisał tekst o klasycznych zasadach podatkowych. Cytuję: Adam Smith sformułował podstawowe zasady, na których opierać się musi każdy system podatkowy, a które do dziś są podzielane przez większość teoretyków skarbowości, niezależnie od wyznawanych przez nich poglądów politycznych i filozoficznych.
Są to zasady: równości, pewności, dogodności i taniości podatków.
Jako pierwsza zwykle wymieniana jest zasada równości. W klasycznym rozumieniu zasada ta zakładała, że wszyscy podatnicy uzyskujący taki sam dochód powinni być tak samo traktowani, bez żadnych przywilejów.
Wróćmy do zasady równości i zajrzyjmy do źródła, monumentalnego dzieła Smitha pod tytułem Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów: Obywatele każdego państwa powinni uczestniczyć w utrzymywaniu rządu, tak bardzo jak to możliwe, proporcjonalnie do ich indywidualnych możliwości, to jest proporcjonalnie do dochodów, które uzyskują pod ochroną państwa. Zdanie to brzmi w oryginale tak: The subjects of every state ought to contribute towards the support of the government, as nearly as possible, in proportion to their respective abilities; that is, in proportion to the revenue which they respectively enjoy under the protection of the state.
Zauważmy, że Smith napisał te słowa w XVIII wieku, w którym klasyczny podatek od dochodów praktycznie nie istniał lub dotyczył wąskiego zbioru dochodów i wąskiej grupy płatników. Smith uważał, że obywatele powinni płacić podatki proporcjonalnie do swoich dochodów, czyli że bogatsi powinni płacić więcej podatków niż biedniejsi – wszyscy proporcjonalnie do dochodów. Smith nie miałby więc nic przeciwko współczesnym podatkom liniowym a żądania wprowadzenia podatku pogłównego uznałby zapewne, podobnie jak autor tego tekstu, za nierozważne i niesprawiedliwe. Innymi słowy, duża część naszych polskich internetowych liberałów krzykliwie żądająca podatku pogłównego może z czystym sumieniem nazwać Adama Smitha ‘lewakiem’.
To jednak nie koniec. Okazuje się, że ojciec ekonomii wolnorynkowej dopuszczał… podatek progresywny. Kilkanaście stron dalej, Smith rozważał podatek od wynajmu nieruchomości i gruntu. Zwrócił uwagę, że struktura wydatków biednych i bogatych obywateli bardzo się różni. Biedni obywatele wydają większość dochodów na żywność. Bogaci obywatele przeznaczają dużą część swoich dochodów na luksusowe rezydencje. Smith doszedł do wniosku, że z tych powodów podatek od wynajmu nieruchomości najmocniej dotknie najbogatszych. Jak Smith skomentował ten fakt: Nie ma nic nierozsądnego w tym, że bogaci powinni finansować wydatki publiczne nie tylko proporcjonalnie do swoich dochodów ale trochę więcej niż w stosunku do wielkości dochodów. W oryginale zdanie to brzmi: The rich should contribute to the public expense, not only in proportion to their revenue, but something more than in that proportion.
Innymi słowy, Adam Smith dopuszczał progresywny system podatkowy, który w zamyśle Smitha mógł być skonstruowany w ten sposób, że bardziej opodatkowywał towary luksusowe niż towary powszechnego użytku. Smith na tyle poważnie traktował tę ideę, że rozważał nawet kryteria odróżniające towar luksusowy od towarów niezbędnych do życia.
Co Adam Smith pomyślałby o ludziach, którzy traktują podatki jako oznakę zniewolenia? Pozwolę sobie zacytować inne zdanie z monografii Smitha: Każdy podatek, jest dla płatnika, symbolem, nie zniewolenia lecz wolności. W oryginale: Every tax, however, is, to the person who pays it, a badge, not of slavery, but of liberty. Smith doszedł do tego wniosku analizując różnicę w strukturze podatków nakładanych na niewolników i ludzi wolnych.
Skupiłem się w tym tekście na pierwszej, z czterech zasad systemu podatkowego Smitha. Przede wszystkim dlatego, że uważam, że poświęca się jej zdecydowanie zbyt mało uwagi. Pozostałe trzy zasady w interesujący sposób omówił Pan Robert Gwiazdowski na swoim blogu.


Myślę że w obecnych warunkach jest mocno akademicką dyskusja o podatku pogłównym czy uzasadnieniu progresi podatkowej.
Znacznie więcej realnych zastosowań w III RP w AD 2011 ma pytanie o taniość i pewność – czy jaki jest realny zysk z podwyższania Vat o 1% ( biorąc pod uwagę fakt że uzyskana suma jest równa wzrostowi wydatków na administrację ) itd.
Milton Friedman opowiadał się za powszechnym ubezpieczeniem zdrowotnym w USA. Wstrętny marksista! ;-D
A znany agent KGB Dwight Eisenhower ostrzegał przed kompleksem wojskowo-przemysłowym.
http://en.wikipedia.org/wiki/Military–industrial_complex
@gammmon
Kompleks wojskowo-przemysłowy to już przeszłość (wraz z przemysłem). Teraz mamy kompleks finansowo-bankowy na czele z GS.
@brysio
to już przeszłość
Czyli agent D.D.E. wygłupił się z ostrzeżeniami, czy też po mistrzowsku zrealizował swoją misję?
Hmm, jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Uważam się za konserwatywnego-liberała i jestem zwolennikiem podatku progresywnego (pewnie dla JKM jestem bolszewikiem:). Problem w ustawionych progach podatkowych i procentach. Nie może być tak, że rodzina ledwo wiążąca koniec z końcem wpada do wyższej grupy podatkowej, albo władza ustawi podatek pogłówny tak wysoko, że przeciętna rodzina będzie pracowała na sam podatek. Punktem wyjścia do dyskusji o systemie podatkowym jest ograniczenie roli państwa w codziennym życiu (określenie minimalnego zbioru dziedzin, w których władza musi działać) i dopasowanie wysokości podatków (jakichkolwiek!) do poziomu zamożności obywateli. Tak na marginesie, brak takiej “harmonizacji” jest przyczyną różnych demagogicznych oświadczeń, że np. nauczyciele w Niemczech (opłacani ze środków publicznych) zarabiają więcej niż w Polsce. Bo tam władza więcej (w kwotach, nie procentach) pobiera podatków.
“W anglojęzycznej Wikipedii można przeczytać: Adam Smith jest szanowany przez zwolenników wolnego rynku jako założyciel ekonomii wolnorynkowej. Wiele instytucji lobbujących na rzecz wolnorynkowych rozwiązań nosi imię Adama Smitha.”
Rozpatrując poglądy Smitha w teraźniejszych kategoriach politycznych, z czystym sumieniem można by go zaliczyć do nurtu socjaldemokratycznego.
Kolejne z cyklu: kradnij ile wlezie, nie stracisz na tym nawet jak cię złapią: http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/lodz/polska-stracila-42-mln-zl-zadziwiajaco-niski-wyrok,1,4224748,region-wiadomosc.html
@ karroryfer
pozwolę sobie zauważyć, że od 1 stycznia 2011 r. stawka podstawowa podatku od towarów i usług została podniesiona o 1 p.p. a nie o 1 %.
@All
może to będzie truizm, ale niestety podatki są dla ludzi biednych. Nie pamiętam z którego roku były to dane, ale wpływy z podatków dochodowych na rzecz Skarbu Państwa wynoszą około 95 % z PIT, co pozwala wysunąć wniosek, że co do zasady płacą go głównie pracownicy oraz osoby prowadzące działalność gospodarczą na mniejszą skalę. Podobnie jest z VAT’em gdyż płatnikiem ekonomicznym jest konsument.
W Polsce podatki są stosunkowo niskie jeśli mamy na myśli realne poziomy opodatkowania przedsiębiorstw (CIT), ale za to koszty pracy mamy bardzo wysokie i to jest chyba istotniejszy problem.
@ deresz
O ile dobrze zrozumiałem to, co piszesz, to się mylisz:
http://biznes.interia.pl/makroekonomia/news/w-2010-r-dochody-budzetu-panstwa-wyniosa-248-983-601-tys,1376451
“koszty pracy mamy bardzo wysokie i to jest chyba istotniejszy problem.”
Wysokie w stosunku do czego?
http://modeledbehavior.com/2011/03/21/in-response-to-the-mankiw-chart-making-the-rounds/
Może ktoś wie coś więcej.
Ze źródeł dobrze poinformowanych dotarło do mnie, że raźno ruszyły prace nad podatkiem katastralnym. Podobno ma obowiązywać od 2013 r. i podobno zobowiązaliśmy się do tego w traktacie akcesyjnym. Pierwsze przymiarki mówią o 2 proc. od wartości nieruchomości. Całkiem możliwe, bo to niezły sposób na nasz dług. Sądzę jednak, że przed wyborami to będzie embargo na ten temat.
@ Marek
Popraw mnie, jeśli się mylę, ale z tego wykresu wynika, że najbogatsi w Polsce mają stosunkowo niskie podatki i bardzo wysoki udział w dochodach? Albo to już późna pora :)
@ myself
oczywiście reptile.
“Ze źródeł dobrze poinformowanych dotarło do mnie, że raźno ruszyły prace nad podatkiem katastralnym.”
O podatku katastralnym słyszy się od lat, a ciągle nie nadchodzi. Może lepszym wyjściem było by wprowadzenie “podatku od wartości gruntu”, który sporo zalet: http://en.wikipedia.org/wiki/Land_value_tax
@ m.
W rzeczy samej. Te dane zasługują na tekst. Będzie jutro.
Hehe reptile strzelił sobie klasycznego samobója :) A to że podatki dochodowe dla najbogatszych w Polsce są niskie, nie jest żadną tajemnicą: oficjalna stawki to 18 i 32% a realne oscylują wokół 15 i 23%.
@m
Z tym procentowym udziałem to rzeczywiście przestrzeliłem, mea culpa. Kilka lat temu w Forbes był artykuł o faktycznym opodatkowaniu przedsiębiorstw oraz osób fizycznych, ale liczby mogłem rzeczywiście pomylić.
Niemniej na koszty pracy należy patrzeć jako na para podatek.
efektywne stawka podatkowa + składki na ubezpieczenia dają nam faktyczną wysokość obciążeń fiskalnych oraz parafiskalnch.
Stawka podatku dochodowego od osób fizycznych w I przedziale skali wynosi 18 %. Niemniej jednak do obciążeń związanych z pracą danej osoby doliczyć należy przymusowe składki na ubezpieczenia społeczne itp., w których partycypuje pracownik i pracodawca. Dla pracodawcy wysokość takich dodatkowych “opłat” z podatkami to 43.3 % (dane z 2006 r. wg. OECD) czyli tzw. klina podatkowego.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Klin_podatkowy
Obecnie klin jest niższy po reformie Zyty Gilowskiej.
Sam podatek dochodowy stanowi tylko część, a w dodatku mniejszą, całości obciążeń związanych z pracą. Czy zmniejszenie klina podatkowego nie miałoby pozytywnego wpływu na gospodarkę? Popyt na pracę mógłby wzrosnąć, przez to konsumpcja również wzrosłaby. Strata byłaby po stronie świadczeń ze Skarbu Państwa, ale głównie tych emerytalnych rentownych oraz zdrowotnych.
@Deresz:
“Stawka podatku dochodowego od osób fizycznych w I przedziale skali wynosi 18 %. Niemniej jednak do obciążeń związanych z pracą danej osoby doliczyć należy przymusowe składki na ubezpieczenia społeczne itp”
Ale bogaci są zwolnieni z płacenia składek na ZUS.
@ deresz
Napisałeś, że “koszty pracy mamy bardzo wysokie i to jest chyba istotniejszy problem.” Ponawiam pytanie – w stosunku do czego?
Gdybyś chciał te kwestie głębiej analizować to polecam książkę Feliksa Grądalskiego “System podatkowy w świetle teorii optymalnego opodatkowania”, 2006, wyd. SGH.
Warto dodać, że sam fakt wprowadzenia w jakimś kraju podatku X w gruncie rzeczy nie jest żadną podstawą do oceny tamtejszego systemu podatkowego czy w ogóle państwa. To co jest istotne, to koszt procesu fiskalnego oraz wartość zapewnianych przez państwo dóbr publicznych.
W Polsce oba wskaźniki są bardzo słabe – koszt procesu fiskalnego sięga 13% ogółem (ale już 30% dla podatku dochodowego!), a o wartości dóbr publicznych świadczy szara strefa na poziomie 25%.
Samobój ? hehe daleko mi do tego…
Rozwinięcie zostawiam dla T. ;] on lubi takie hehe
“efektywne stawka podatkowa + składki na ubezpieczenia dają nam faktyczną wysokość obciążeń fiskalnych oraz parafiskalnch.”
Według danych OECD za 2008 rok klin podatkowy w Polsce wynosi 39,7%, co lokuje nas na 14 miejscu z 31 państw zrzeszonych w OECD. http://www.oecd.org/document/6/0,3746,en_2649_34897_42714758_1_1_1_1,00.html#table_01
Natomiast zgodnie z danym Eurostatu z 2008 klin podatkowy wynosi 33,4% kosztów pracy, co plasuje nas na 21 miejscu z 27 krajów UE. http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php?title=File:Tax_rate_on_low_wage_earners,_tax_wedge_on_labour_cost,_2008_%28%25%29.png&filetimestamp=20101006133241
“Czy zmniejszenie klina podatkowego nie miałoby pozytywnego wpływu na gospodarkę?”
Nie wiem czy wysokość tego “klina” ma jakiś większy wpływ na poziom bezrobocia, bo w krajach z większym obciążeniami jest ono niższe niż np. u nas :P
Chyba pan Smith miał więcej wspólnego z polskimi politykami niż powszechnie się sądzi, jeśli uważał że kara za staranie się, dążenie do uzyskania dochodu i dostarczenie dóbr dla gospodarki, to “nic nierozsądnego”. Szkoda, że w kwestiach prostego, taniego i łatwego podatku już się zupełnie rozminęli ;)
@ Janusz Gorzów
Trafiasz do Spamu.
Trystero, a co powiesz na to? Czyżbyś i Ty nie umiał czytać Smitha?
http://daviddfriedman.blogspot.com/
@ bigstar
Ale może napiszesz jaki konkretnie masz problem z moją interpretacją Smitha? Jesteś intelektualnie zdolny zmierzyć się z tym zadaniem?
@ bigstar
Oczywiście, trzeba być zacietrzewionym ideologicznie Davidem Friedmanem by napisać coś takiego: Not only is he not arguing for taxing the rich, he is arguing against taxing the rich, dysponując cytatem ze Smitha: It is not very unreasonable that the rich should contribute to the public expense, not only in proportion to their revenue, but something more than in that proportion.
Smith był przeciwko opodatkowaniu bogatych? Naprawdę?
Friedman po prostu wie kto czyta jego blog i niespecjalnie się wysila w swoich manipulacjach.
“Friedman po prostu wie kto czyta jego blog i niespecjalnie się wysila w swoich manipulacjach.”
Myślę, że można to powiedzieć również o Tobie. A na pewno, że gburowato zarzucasz manipulację tam, gdzie jest po prostu pole do zwyczajnej dyskusji. Kiedyś czytałem Twój blog z przyjemnością, ale z czasem stałeś się zarozumiałym anonimem, który najpierw kleci sobie straw man’ów, a potem z tym z zapałem godnym lepszej sprawy walczy. Jesteś po prostu antytezą korwinistów, co nie jest wcale pochlebne, bo to sprawia że jesteś przewidywalny. Nie rozumiesz poza tym podstawowych pojęć filozoficznych, udajesz eksperta i naukowca, co wali po Friedmanach, Prescottach i innych, którzy coś faktycznie w tej nauce osiągnęli, a sam… nie masz nic do zaoferowania poza szabrowaniem blogów lepszych od siebie, np. Tylera Cowena (zauważ, Tyler jest b. nieortodoksyjnym lib., często jadą po nim za mainstreamowość, a jego blog jest pozbawiony złośliwości, jest całkowicie merytoryczny) . Nie zrozum mnie źle, Twój blog byłby całkiem sprawny, gdybyś nie zgrywał omnibusa, a tak – po prostu nie sposób wierzyć w Twoją intelektualną uczciwość i skromność.
Ale dam Ci szansę, zapodaj link do jakieś swojej pracy badawczej? Jakiegoś fajnego artykułu, wiesz może być zaawansowany matematycznie, poradzę sobie, ale chciałbym zobaczyć coś co legitymizuje Twoją przemądrzałość.
miało być:
Nie zrozum mnie źle, Twój blog byłby całkiem strawny, gdybyś nie zgrywał omnibusa, a tak – po prostu nie sposób wierzyć w Twoją intelektualną uczciwość i skromność.
PS I jakbyś zerknął w debatę pod wpisem Friedmana, zauważył byś, że Twoje zastrzeżenie jest tam dyskutowane.
@ bigstar
Ok, trollu. Po Twoim komentarzu napisałem: Ale może napiszesz jaki konkretnie masz problem z moją interpretacją Smitha? Jesteś intelektualnie zdolny zmierzyć się z tym zadaniem?
Napisałeś trzy komentarze. W żadnym nie zdecydowałeś się napisać czegoś merytorycznego o mojej interpretacji Smitha. Zwyzywałeś mnie i zażądałeś rzeczy niemożliwej (nie po to jestem anonimowy by wysyłać swoje artykuły naukowe pierwszemu lepszemu, anonimowemu trollowi, który ich zażąda)
W dodatku powtarzasz wyświechtane kłamstwa o tym, że nie mam nic do zaoferowania poza szabrowaniem lepszych blogów. Otóż mam, są to między innymi analizy strategii inwestycyjnych robione na konkretnych przykładach. To, że Ty zupełnie nie zwracasz uwagę na tego typu teksty świadczy po prostu o Tobie. W porównaniu z innymi polskimi blogami odsetek oryginalnych, merytorycznych treści na moim blogu jest bardzo wysoki. W ogóle zarzut, że zżynam z innych blogów jest kuriozalny bo jeśli zżynam to przede wszystkim z artykułów naukowych. Bezpośrednio z artykułów naukowych. Wystarczy sprawdzić chociażby wpisy z ostatnich tygodni.
To koniec dyskusji z mojej strony. Nie wnosisz nic merytorycznego do bloga więc pozwolę sobie ignorować resztę Twoich komentarzy.