Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Rachunkowość mentalna i transakcje o dużych wartościach

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie dnia 24.02.2011 | Komentarze (35) »

Rachunkowość mentalna (mental accounting) to jeden z filarów ekonomii behawioralnej. Pokazuje on, że człowiek rzeczywisty przeprowadza rachunki (oblicza użyteczność transakcji, szacuje wartość przedmiotów i usług, które są przedmiotem transakcji, etc) odmiennie od stworzonego na potrzeby ekonomii klasycznej homo oeconomicus.

Jednym z klasycznych eksperymentów pokazujących złożoność rachunkowości mentalnej jest ten, który 30 lat temu opisali Tversky i Kahneman. Zapytali oni uczestników badania o to czy gdyby kupowali skórzaną kurtkę za 15 (125) USD i kalkulator za 15 (125) USD a sprzedawca powiedział im, że inna filia sklepu organizuje promocję, w której obniżono cenę kalkulatora do 10 (120) USD to zdecydowali by się na 20 minutową podróż do drugiego sklepu.

Otóż przytłaczająca większość uczestników badania zdecydowała by się na podróż w scenariuszu, w którym cenę obniżono z 15 USD do 10 USD niż w scenariuszy, w którym cenę obniżono ze 125 USD do 120. Konkretnie: 68% do 29%. To przecież nie ma sensu.

Zakładając, że człowiek rzeczywisty prowadzi ścisłą, ograniczoną rachunkowość mentalną, ograniczoną do konkretnej transakcji w obydwu przypadkach stawał przed wyborem: czy 20 minut warte jest 5 USD.

Zakładając, że człowiek rzeczywisty prowadzi kompleksową rachunkowość mentalną traktując każdą transakcje w możliwie najszerszym kontekście w obydwu przypadkach stawał przed wyborem (załóżmy, że M to majątek a M* to (majątek + kurtka + kalkulator) – 140 USD: czy wolę sytuację w której mam M* + 20 minut czy M* + 5 USD.

A jednak człowiek rzeczywisty przeprowadza rachunkowość mentalną w innym ramach logicznych, które Richard Thaler nazywa bieżącym, doraźnym (topical). W tych ramach logicznych decyzję podejmuje się w oparciu o punkt referencyjny dostarczany przez doraźny kontekst sytuacji, w której podejmuje decyzję. W tym przypadku kontekst sytuacji dotyczył tego czy człowiek rzeczywisty oszczędza 5 USD z 15 USD czy 5 USD z 125 USD.

Zastanawiam się jak duży wpływ ta anomalia rachunkowości mentalnej ma na decyzje podejmowane w transakcjach o dużej wartości, na przykład zakupie samochodu czy mieszkania. Tego typu transakcje związane są najczęściej z koniecznością uiszczenia szeregu dodatkowych opłat. W przypadku kupna mieszkania to koszt pośrednika, rzeczoznawcy, notariusza, etc. Wszystkie te koszty wynieść mogą kilka procent wartości nieruchomości, z reguły powyżej 10 000 złotych.

Zgodnie z teorią rachunkowości mentalnej, większość tych kosztów analizowana jest w oparciu o punkt referencyjny dostarczony przez cenę mieszkania. To zapewne zniechęca potencjalnych kupujących do działań na rzecz ograniczenia tych kosztów.

Te same koszty, zestawione z punktem referencyjnym w postaci miesięcznych dochodów wyglądają już zupełnie inaczej. Tylko, że to cena nieruchomości a nie miesięczne dochody dostarcza punkt referencyjny dla rachunkowości mentalnej.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (35) do "Rachunkowość mentalna i transakcje o dużych wartościach"

  1. jc powiedział(a):

    @Trystero
    Proporcje pelnia w naszym zyciu i mysleniu kluczowa role. Jesli jeden sklep sprzedaje kalkulatory po 120, a drugi po 125, to i tak wychodzimy z zalozenia, ze ceny sa podobne. Jesli natomiast jeden sprzedaje dany towar po 10, a inny po 15, to znaczy, ze ten drugi znaczaco zawyzyl cene. Klient odnosi wrazenie, ze jest bezlitosnie wykorzystywany i jest gotow poswiecic czas na przejscie do drugiego sklepu nie tylko z powodow czysto ekonomicznych. Dochodzi motywacja w postaci szacunku do samego siebie i chec ukarania sprzedawcy, ktory chce odniesc zbyt duzy zdaniem nabywcy zysk. Jestem przekonany, ze wiedzac o tej roznicy cen nawet bogaty nabywca, dla ktorego 20 minut jest warte zdecydowanie wiecej niz te 5 dolarow, moze sie zdecydowac na nadlozenie drogi w celu dokonania zakupu w tanszym sklepie.

  2. Darkh powiedział(a):

    wszak z reguly czlowiek dysponuje ograniczonymi zasobami finansowymi, zatem oszczedzajac ta sama kwote ale z mniejszej wartosci, moze reszte swych ograniczonych zaosobow wydac w inny sposob (co mysle sobie moze byc jakas przeslanka z pozoru nielogicznego zachowania ;))

  3. czytelnik powiedział(a):

    @ Darkh

    zasobami czasowymi także

  4. jeden z czytelników powiedział(a):

    “Zapytali oni uczestników badania o to czy gdyby kupowali skórzaną kurtkę za 15 (125) USD i kalkulator za 15 (125) USD a sprzedawca powiedział im, że inna filia sklepu organizuje promocję, w której obniżono cenę kalkulatora do 10 (120) USD to zdecydowali by się na 20 minutową podróż do drugiego sklepu.”
    poprawiłbym na:
    “Zapytali oni uczestników badania o to czy gdyby kupowali kalkulator (skórzaną kurtkę) za 15 (125) USD, a sprzedawca powiedział im, że inna filia sklepu organizuje promocję, w której obniżono cenę kalkulatora (kurtki) do 10 (120) USD, to zdecydowali by się na 20 minutową podróż do drugiego sklepu.”

  5. GTC powiedział(a):

    “Otóż przytłaczająca większość uczestników badania zdecydowała by się na podróż w scenariuszu, w którym cenę obniżono z 15 USD do 10 USD niż w scenariuszy, w którym cenę obniżono ze 125 USD do 120. Konkretnie: 68% do 29%. To przecież nie ma sensu.”

    Jak dla mnie ma to absolutnie sens, jako że ludzie dokonują analizy porównawczej, w kategoriach relatywnych a nie absolutnych.

    5 dolarów opustu zawsze równe jest 5 dolarom rabatu. Jednak w pierwszym przypadku te 5 dol stanowi aż 33,33% ceny zaś w drugim przypadku rabat wynosi jedynie 4 % ceny, czyli niewiele bo rabat nawet 10 % traktowany jest jako normalka.

    Wybór wydaje się oczywisty, przynajmniej jak dla mnie i szczerze powiem nie rozumiem jak na kreowani na wielkich odkrywców T i K mogą tego nie widzieć.

    A może to ja jesteś ślepy albo zaślepiony?

  6. GZ powiedział(a):

    Tu sie zgadzam z GTC, tez wielokrotnie mnie to zastanawiało, ze porownywanie 5 pLN, czy $ przy wartosci 10 i 100 czy 1000 nie ma sensu.

    Oczywiscie, ze majac do wyboru produkt za 1000 i 1050 chyba nie chcialoby mi sie fatygowac,
    ale jeslibym widzial ze jeden sprzedaje coś za 50 a drugi za 100 to jednak wybralbym tanszego. W koncu ile mozna nakladac marży

  7. airborell powiedział(a):

    “A może to ja jesteś ślepy albo zaślepiony?”

    Nie da się ukryć :). To tylko pokazuje siłę owej “rachunkowości mentalnej”.

  8. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    5 dolarów opustu zawsze równe jest 5 dolarom rabatu. Jednak w pierwszym przypadku te 5 dol stanowi aż 33,33% ceny zaś w drugim przypadku rabat wynosi jedynie 4 % ceny, czyli niewiele bo rabat nawet 10 % traktowany jest jako normalka.

    Nie, za każdym razem masz pytanie: czy 20 minut równa się 5 USD? To jest racjonalne podejście. To co sugerujesz to jest właśnie rachunkowość mentalna.

    @ GZ

    Ok, idea z ‘karaniem’ sprzedawcy za wygórowaną marżę jest atrakcyjna ale musisz założyć, że Twoje działanie odniesie jakiś skutek by to miało ekonomiczny sens.

  9. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    “Nie, za każdym razem masz pytanie: czy 20 minut równa się 5 USD? To jest racjonalne podejście.”

    Racjonalne to jest dla mnie czy te 20 minut drogi/podróży będzie mnie kosztowało więcej niż 5 dolarów, czy nie, czyli czy mi się per saldo to opłaci czy nie. Rachuje sobie realnie (choć w pamięci) a nie jakoś mentalnie.

    Zresztą przykład jest niezbyt dobrze dobrany jeśli idzie o proporcje (te nieszczęsne 5 dolarów). Weźmy pod uwagę cztery różne alternatywy, gdzie mamy różne jednakowe rabaty wartościowo 50 dolarów, dla liczone od różnych podstaw wyjściowych 100 dol, 200 dol, 500 dol oraz 1000 dol. No i te same 20 minut. Czyli idąc tropem zapodanym przez GZ.

    Poluje się na większy rabat w procentach bo to on bije po oczach i działa pozytywnie na psychikę.

    Czy nadal nie widzisz różnicy?

    PS

    A może te ludziki co coś takiego wydedukowali mają inna mentalność od naszej?

    Bo może ja jestem homo economicus sovieticus, któren nie liczy forsy jak ma się napić z kumplami. Jest okazja to się korzysta, czego niektóre nacje nie są w stanie pojąć.

  10. poszi powiedział(a):

    Chciałbym zwrócić uwagę na elastyczność popytu. Obniżka z 15 na 10 może sprawić, że chcemy to kupić, bo to jest więcej dla nas warte, obniżka ze 125 na 120 może sprawić, że ciągle tego nie chcemy kupić, bo nawet 120 to za drogo.

  11. zetwua powiedział(a):

    przecietny konsument nie kupuje duzo rzeczy za 120-125 dolarow, wiec te 5 dolarow nie zrobi wiejszej roznicy na jego ogolnym budzecie. rzeczy rzedu 10-15 dolarow kupuje pewnie juz o wiele czesciej, i w koncowym rozrachunku zrobi sie z tego troche wiecej niz tylko 5 dolarow. dlatego mniej wazne bedzie przeplacenie 5 dolarow raz na jakis czas, niz czeste przeplacanie.
    zgadzam sie, ze w tym jednostkowym przypadku, te 5 dolarow, to jest dokladnie 5 dolarow, czy to jest 33% czy 100% czy 0,5%.
    w notce jest pewnie blad, nie chodzi o kalkulator/kurtke 10-15 lub 120-125, tylko kalkulator 10-15 i kurtke 120-125. nie ze ten sam przedmiot jest oferowany za 10 i 15, lub 120 i 125, tylko ze roznej klasy przedmioty sa oferowane z takim samym nominalnym rabatem.
    inna sprawa jest ukaranie sprzedawcy za zawyzanie ceny(marzy), ktore podobno na wolnym rynku dziala.

    rozpatrujac te sytuacje pojedynczo, racjonalnie byloby podjac identyczna decyzje dla kalkulatora i kurtki, ale wezmy na przyklad: chleb za 20 lub 5 zlotych + 20 min, ktory kupic musimy i buty, ktore nam sie spodobaly za 300 zlotych i 320 + 20 min. mimo, ze wydaje mi sie, ze mysle racjonalnie, bylbym glodny, a buty bym mial bez straty 20 min :D

  12. lordroy powiedział(a):

    @GTC (i GZ)
    Przedstawiasz racjonalizacje rachunkowości mentalnej które panowie K+T+T zapewne doskonale rozumieli (i ja sam je również doskonale rozumiem, bo oczywiście zachowuje się podobnie i mniej więcej wiem dlaczego). Nie zmienia to faktu, że z czysto racjonalnego punktu widzenia, takie działanie jest błędne. Sam to chyba przyznajesz pisząc “Poluje się na większy rabat w procentach bo to on bije po oczach i działa pozytywnie na psychikę.”. No więc właśnie. Z czysto finansowego punktu widzenia takie działanie jest nieoptymalne.

    @GZ+Trystero
    “idea z ‘karaniem’ sprzedawcy”
    Idea ta jest dość popularna wśród niektórych ekonomistów, np. tu:
    http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=622629
    Mam ten sam problem co Trystero: “…musisz założyć, że Twoje działanie odniesie jakiś skutek by to miało ekonomiczny sens.” Stawiam na wytłumaczenie ewolucyjne: W danej transakcji na takim podejściu możesz stracić, ale grupa społeczna kierująca się tą zasadą w dłuższym okresie wyjdzie na tym lepiej finansowo (=ma większa szansę przetrwania).

    @poszi
    “elastyczność popytu”
    Non sequitur. Eksperyment zakłada, że oba produkty zostaną zakupione, i to w liczbie jeden. W tej sytuacji elastyczności nie mają znaczenia.

  13. etolya powiedział(a):

    W samym doświadczeniu jest moim zdaniem poważny błąd. Kurtka skórzana jest produktem unikalnym nie tak homogenicznym jak partia kalkulatorów, z uwagi na materiał jakim jest skóra. To mogło wpłynąć na wyniki. Mimo identycznego kroju mogą się różnić, a skoro ta wybrana mu sie podoba, to po co drałować do innego sklepu. A poza tym: 5 dolarów obniżki? – pomyśli – może ta w drugim sklepie ma jakąś skazę.
    Takie sobie dywagacje, nie znam szczegółów eksperymentu.

  14. Trystero powiedział(a):

    @ etolya

    To nie ma znaczenia. Zobacz na konstrukcję eksperymentu:

    The following example* illustrates that mental accounting is topical:

    Imagine that you are about to purchase a jacket for ($125)[$15] and a calculator for ($15)[$125]. The
    calculator salesman informs you that the calculator you wish to buy is on sale for ($10)[$120] at the
    other branch of the store, located 20 minutes drive away. Would you make the trip to the other store?
    (Tversky and Kahneman, 1981, p.459)

    When two versions of this problem are given (one with the figures in parentheses, the other with the
    figures in brackets), most people say that they will travel to save the $5 when the item costs $15 but not
    when it costs $125.

    @ zetwua

    Zobacz cytat powyżej.

    @ lordloy

    Dzięki. Mniej więcej to samo chciałem napisać do GTC i poszi.

  15. etolya powiedział(a):

    Yo, dobra teraz zrozumiałem eksperyment… chyba :) Zmienia sie tylko cena kalkulatora, a koles płaci 140 albo 135, dobrze myślę? Kurtkę kupuje w pierwszym sklepie a kalkulator w tym samym albo tym 20 minet away?
    Yo, wtedy to rzeczywiście nie ma znaczenia
    No popatrz po polsku nie zrozumiałem a po angielsku jakby lepiej.

  16. GTC powiedział(a):

    @ lordroy # 12

    W końcu nie wiem czy myślisz podobnie a czynisz odwrotnie czy myślisz odwrotnie a czynisz podobnie, czy też zachodzi tu jakaś inna kombinacją.

    Na jakiej podstawie twierdzisz, że dane zachowanie jest lub nie jest racjonalne? Gdzie i/lub w jakie znajdujesz kryterium rozróżniana tej racjonalności postępowania w danym przypadku?

    @ poszi

    Uwaga lordroya jest istotna gdyż koncepcja elastyczności bardziej dotyczy kwestii o “ile więcej” kupią w danych warunkach “czy w ogóle”.

    Nie do końca jednak zbija ona wewnętrzną logikę Twojego myślenia, bo tu widzę bardziej subtelne kwestie decyzyjne.

    Gdyby troskę przeformułować to poniższe zdanie i zamiast oryginalnej wersji, to jest:

    “Obniżka z 15 na 10 może sprawić, że chcemy to kupić, bo to jest więcej dla nas warte, obniżka ze 125 na 120 może sprawić, że ciągle tego nie chcemy kupić, bo nawet 120 to za drogo.”

    napisać coś w tym stylu:

    “Obniżka z 15 na 10 może sprawić, że JUŻ chcemy to kupić, bo to jest NARESZCIE (DOPIERO, JUŻ) COŚ (ODPOWIEDNIO) dla nas warte, obniżka ze 125 na 120 może sprawić, że ciągle tego nie chcemy kupić, bo nawet 120 to DLA NAS (lub WEDŁUG NAS) WCIĄŻ za drogo”.

    “coś lub odpowiednio dla nas warte lub wciąż za drogo” – w sensie i zależnie od – postrzeganej przez nas subiektywnie wartości danej rzeczy, naszych możliwości finansowych lub “akuratnej” potrzeby zakupu tej rzeczy (w danej chwili).

    Beż uwzględnienia tych wszystkich uwarunkowań, indywidualnych kwestii psychologicznych oraz potrzeby chwili trudno moim zdaniem dyskutować o racjonalności czy logice danego wyboru.

  17. GTC powiedział(a):

    # 16 mój

    Powinno iść tak:

    “Uwaga lordroya jest istotna gdyż koncepcja elastyczności bardziej dotyczy kwestii o “ile więcej” kupią w danych warunkach NIŻ “czy w ogóle”.

  18. qwerty powiedział(a):

    polecam książkę “Jak działa umysł”? Można się dowiedzieć czemu człowiek zachowuje się tak a nie inaczej, pzdr

  19. lordroy powiedział(a):

    @GTC
    Nie wiem dokładnie od czego zacząć, wydawało mi się, że i ja i Trystero dość dokładnie wyjaśniliśmy o co chodzi…

    Być może problem leży w definicji racjonalności, którą używamy, więc wyjaśnijmy to, zanim będziemy kontynuować flejma. Napisałeś (między innymi) “Poluje się na większy rabat w procentach bo to on bije po oczach i działa pozytywnie na psychikę.” Ja się z taką motywacją mniej więcej zgadzam, ale nie jest ona zgodna z klasyczną definicją racjonalności, która wyklucza działania heurystyczne (kupuję bo coś ‘bije po oczach’) i koncentruje się na aspekcie finansowym (a więc nie rozważa ‘działania na psychikę’). Jeżeli Twoja definicja dla odmiany jest z powyższym zgodna, no to mamy rozwiązanie zagadki.

    Dodam jedynie, że taka ewentualna szersza definicja racjonalności nie byłaby zupełnie od czapy, bo:
    1. Stosowanie heurystyk można tłumaczyć przez istnienie kosztów przetwarzania informacji: osoba, która ponosi jakieś koszty zbierania informacji i optymalizacji, będzie racjonalnie stosować przeróżne reguły kciuka.
    2. Należy uznać prawo ludzi do maksymalizowania zysków innych niż tylko finansowe. Np., ktoś może preferować wygranie w pokera 10zł z trudnym przeciwnikiem, niż 100zł z łatwym… Jeżeli taka wygrana zwiększa użyteczność tej osoby, to w pewnym sensie jest to racjonalne.

  20. zetwua powiedział(a):

    w takiej sytuacji faktycznie powinni sie zachowywac tak samo. i tak i tak to jest 5 dolarow na 130 dolarowych zakupach. to powinien byc punkt referencyjny, calosc.
    moze ma tu znaczenie karanie sprzedawcy za zbyt wysoka marze, tylko takie wydaje sie byc logiczne wytlumaczenie.

    to i tak jest nic w porownaniu do poprzedniej notki na podobny temat. http://www.trystero.pl/archives/4055

    ciekawe

  21. GTC powiedział(a):

    @ lordroy + @ Trystero

    Jak widać ani Ty ani Trystero nie wyjaśniliście wystarczająco dokładnie o co chodzi, przynajmniej jak dla mnie.

    Jeśli nawet problem leży w definicji racjonalności, którą stosujecie to niestety nie została ona ani podana wprost ani nawet przybliżona opisowo.

    Co uważasz za klasyczną definicję racjonalności. Jak się sprawa się wyjaśni, przynajmniej częściowo, to może zrobimy krok naprzód w kierunku wzajemnego zrozumienia się.

    Mamy tu do czynienia z klasycznym problemem wyboru aczkolwiek z całkiem interesująca otoczką.GG

  22. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Ależ ja podałem wyjaśnienie, i to w tekście: Zakładając, że człowiek rzeczywisty prowadzi ścisłą, ograniczoną rachunkowość mentalną, ograniczoną do konkretnej transakcji w obydwu przypadkach stawał przed wyborem: czy 20 minut warte jest 5 USD.

    Zakładając, że człowiek rzeczywisty prowadzi kompleksową rachunkowość mentalną traktując każdą transakcje w możliwie najszerszym kontekście w obydwu przypadkach stawał przed wyborem (załóżmy, że M to majątek a M* to (majątek + kurtka + kalkulator) – 140 USD: czy wolę sytuację w której mam M* + 20 minut czy M* + 5 USD.

    Żadna z tych rzeczy nie ma miejsca. Rachunkowość mentalna korzysta z bieżącego punktu referencyjnego, którym w tym przypadku jest procentowa wartość rabatu. To nie jest optymalne z ekonomicznego punktu widzenia i jedynym sensownym wyjaśnieniem jest ‘leżące w interesie społeczności’ karanie za wygórowaną marżę aczkolwiek nie ma żadnych przesłanek by przyjąć tę hipotezę (choć jest bardzo atrakcyjna intelektualnie).

  23. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Ja bardziej pytałem o rozumienie racjonalności.

    “człowiek …. stawał przed wyborem: czy 20 minut warte jest 5 USD.”

    Jeśli jakiś człowiek stawał przed takim wyborem to powstawał problem doboru respondentów.

    Otóż załóżmy, że mamy do czynienia z emerytem, który ma mało pieniędzy natomiast dużo wolnego czasu oraz młodym finansistą, który ma dużo forsy natomiast mało czasu.

    Dla emeryta te stracone 20 minut może być warte 5 dolarów (a może wcale nie takie stracone bo w ten sposób zabija czas) jeśli ma darmowy przejazd. Natomiast gdy musi zapłacić za przemieszczenie się, to wszystko zależy od tego ile takie przemieszczenie będzie go kosztować. Czasem jeśli nawet zaoszczędzi 1 dolara może zdecydować się na taki krok.

    Natomiast dla biznesmena taka oszczędność nie będzie miała żadnego znaczenia, bo szkoda mu zachodu by zaoszczędzić byle 5 dolarów.

    Poczucie racjonalności decyzji oraz jej użyteczności i opłacalności ma wymiar wybitnie subiektywny, zależny od konkretnej osoby i danej sytuacji decyzyjnej.

    Tak oto konstatujemy, że nie zdewaluował się stara prawda mówiąca, że czas to pieniądz.

  24. Trystero powiedział(a):

    @ GTC’

    Otóż załóżmy, że mamy do czynienia z emerytem, który ma mało pieniędzy natomiast dużo wolnego czasu oraz młodym finansistą, który ma dużo forsy natomiast mało czasu.

    Słuchaj, przeczytaj o specyfikacji eksperymentu jeśli zakładasz, że grupa nie była jednorodna.

  25. zetwua powiedział(a):

    to bylo badanie statystyczne. zakladamy, ze w kazdym z tych dwoch pzypadkow byla podobna proba ankietowanych, a nie ze w pierwszym biora udzial emeryci, a w drugim finansisci

  26. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    Słuchaj, ja nic nie zakładam, tylko zwracam uwagę na pewne aspekty badania mogące mieć istotny wpływ na uzyskane odpowiedzi i wyciągnięte wnioski.

    “Zapytali oni uczestników badania”.

    Ważne gdzie je przeprowadzano i czy badanie było focusowe czy też przekrojowe z szerokim spektrum respondentów?

    Kim byli uczestnicy badania i za jak reprezentatywnych dla całej populacji można ich uznać?

    Pytano w ekskluzywnym centrum handlowym czy na parkingu przed lokalnym tanim supermarketem , na ulicy pośród przypadkowych przechodniów, czy na uczelni ekonomicznej czy campusie studenckim, wśród zamożnych białych, czy mieszance wielokulturowej np. w peryferyjnej pralni.

    Czyżby coś nie pasowało do przyjętego założenia?

    No i wciąż nie wiem na jakiej podstawie wyniki badania uznano za dziwne czy też nieracjonalne (mało racjonalne)? A chciałbym.

  27. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Here we present selected illustrations of preference reversals, with data obtained from students at Stanford University and at the University of British Columbia who answered brief questionnaires in a classroom setting.

    Dla tego zadania N było koło 90 dla każdej z grup.

    Wszystko w The Framing of Decisions and the Psychology of Choice.

  28. zenek powiedział(a):

    No cóż, nigdy nikogo nie obrażałem ale tu sobie pozwolę -ludzie to jednak w większości barany
    Dlatego jeden z drugim nigdy nie zrozumie że jak wytarguje raz w życiu z 5% wartości mieszkania to później już do końca życia nie będzie musiał się targować o cenę jabłek na rynku a i tak będzie do przodu w stosunku do tego co wiecznie szczęśliwy bo przez lata zawsze stargował 0,5pln

    Niestety…moja ciotka potrafi wsiąść w samochód i pojechać 5 kilometrów (w tą i z powrotem) po to by kupić chleb 50gr tańszy.
    Sąsiad natomiast mi wmawia że zmywarki są oszczędne bo zużywają mniej wody niż przy myciu ręcznym…a to że ciągną znacznie więcej wart prąd i wymagają droższych “specyfików” do mycia (że nie wspomnę np. o amortyzacji zmywarki) do jego zakutej pały jakoś przemówić nie może…

  29. Trystero powiedział(a):

    @ zenek

    Do czego zmierzasz?

  30. zenek powiedział(a):

    Długo pisać, ale generalnie ludzie to zwierzęta, bo podejmują decyzje “na czuja” a nie kierując się rozumem i logiką.
    Rozum i logika mówi właśnie że obniżka o 5 dolców ma takie samo znaczenie dla towaru kosztującego 1000 dolarów jak i dla tego za 10.
    Ale ludzie to zwierzęta. Człowiek nie powinien nazywac się homo sapiens tylko homo emotional.
    Właśnie z punktu widzenia emocji obniżka z poziomu 10 dolarów więcej znaczy niż obniżka z 1000.
    Więc każdy może wykonać na sobie test
    jeśli uważa taką obniżkę za różną w zależności od ceny początkowej towaru to on nie decyduje o swoim losie, decyzje podejmuje za niego to zwierzątko co siedzi w środku :)
    O i taka filozofia z tego wyszła…

  31. washko powiedział(a):

    @zenek – a propos zmywarki, to jak ktoś zarabia minimalną pensję, to rzeczywiście jej koszty mogą być większe niż mycie ręczne (ale i tak nie jestem przekonany). Ale jeśli ktoś zarabia choćby 100 zł/h, to już na pewno wychodzi, że mycie ręczne jest mega droższe.

  32. GZ powiedział(a):

    ja tak spozniony troche
    @12
    “Przedstawiasz racjonalizacje rachunkowości mentalnej które panowie K+T+T zapewne doskonale rozumieli (i ja sam je również doskonale rozumiem, bo oczywiście zachowuje się podobnie i mniej więcej wiem dlaczego). Nie zmienia to faktu, że z czysto racjonalnego punktu widzenia, takie działanie jest błędne.”

    Ale problem polega na tym, co uznamy za racjonalne (lub , a moze nawet “logiczne”).

  33. Trystero powiedział(a):

    @ GZ

    Ale problem polega na tym, co uznamy za racjonalne

    No ale to jest dosyć proste: racjonalne jest to co optymalizuje Twoje korzyści ekonomiczne.

  34. GZ powiedział(a):

    no to ja sie nie zgadzam :)
    NIe tylko korzysc ekonomiczna ma znaczenie.

  35. GTC powiedział(a):

    # 33

    “No ale to jest dosyć proste: racjonalne jest to co optymalizuje Twoje korzyści ekonomiczne.”

    No to ja się też nie zgadzam. Bo to jest wielce upraszczające założenie – w konkretnej sytuacji może chodzić o maksymalizację korzyści lub maksymalizacje użyteczności lub maksymalizacje satysfakcji czy przyjemności.

    A tak w ogóle to człowiek wcale nie dąży/poszukuje rozwiązań optymalnych czy nawet suboptymalnych tylko raczej do rozwiązań zadawalających go w danej sytuacji czyli gwarantujących mu przyzwoite minimum zadowolenia.

    Według teorii H.Simona i j.Marcha tzw ograniczonej racjonalności (bounded rationality) zasada maksymalizacji (korzyści, użyteczności, satysfakcji) zastąpiona zostaje zasadą satysfakcji.

    Chodzi tu o o określenie progów satysfakcjonujących danego decydenta, a więc ma ona w dużym stopniu charakter indywidualny.

    Człowiek jest jest istota poszukującą nie optimum tylko satysfakcji więc zadowala go pierwsze rozwiązanie odpowiadające przyjętemu przez niego kryterium racjonalności.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player