Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Potencjalne konsekwencje wyroku Sądu Najwyższego w Massachusetts

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 16.01.2011 | Komentarze (9) »

W poprzednim tekście opisałem wyrok Sądu Najwyższego w Massachusetts, który uznał, że jeśli w wyniku niechlujnego prowadzenia dokumentacji bank nie może udowodnić, że w momencie wszczęcia procesu przejmowania nieruchomości niewypłacalnego dłużnika posiadał prawo do takich (był właścicielem hipoteki) działań to akt przejęcia nieruchomości jest nieważny w świetle stanowego prawa. Wyrok SN otwiera drogę tysiącom mieszkańców MA do podważenia legalności przejęcia przez banki nieruchomości, które zostały im zabrane wskutek niespłacania zaciągniętych na ich kupno kredytów.

Sytuacja jest o tyle interesująca, że z moralnego punktu widzenia ludziom tym nie stała się żadna krzywda. Nie spłacali kredytu, a więc nie wywiązywali się ze swoich zobowiązań i utracili nieruchomość.

Jeśli sądy najwyższe w kolejnych stanach podzielą opinię SN z Massachusetts to sytuacja na amerykańskim rynku nieruchomości bardzo się skomplikuje. Po pierwsze proces przejmowania nieruchomości bardzo się wydłuży gdyż banki będą musiały uzupełnić dokumentację. Po drugie, miliony Amerykanów będą mogły zakwestionować legalność przejęcia ich nieruchomości przez banki w ostatnich latach. Skomplikuje to sytuację na rynku nieruchomości gdyż postawi pod znakiem zapytania skuteczność nabycia tych nieruchomości od banków przez ich nowych właścicieli. W najgorszym przypadku może więc dojść do kompletnego zatoru na rynku nieruchomości, zatrzymania transakcji.

Problem może osiągnąć takie rozmiary ponieważ w przypadku sekurytyzacji banki bardzo rzadko dopełniały wszelkich formalności. Sąd Najwyższy w MA orzekł, że podmiot przejmujący nieruchomość musi mieć prawo do takich działań, a mógł mu je przekazać jedynie podmiot posiadający legalne prawo do takich działań. Zakwestionowano więc skuteczność przekazywania prawa własności do hipoteki bez wpisywania beneficjenta (blank) i ewentualne uzupełnianie tego pola później. Podmiot, który nie był wpisany jako właściciel hipotek nie może skutecznie przekazać prawa własności do niej. Wystarczy więc, że jedno z ogniw łańcucha będzie popsute by zakwestionować cały łańcuch przekazywania prawa do własności. A to oznacza olbrzymie problemy ponieważ większość aktów przekazywania własności dokonywano z pustych polem beneficjenta.

Banki będą musiały więc odtworzyć poprawnie cały łańcuch przekazywania tytułów własności co będzie kosztowne, długotrwałe i trudne biorąc pod uwagę fakt, że wiele podmiotów może już nie istnieć albo być w likwidacji.

Osobną, ale niezwykle ważną sprawą jest kwestia tego na ile niechlujne prowadzenie wspomnianej wyżej dokumentacji łamie postanowienia umów tworzących trusty emitujące obligacje oparte na kredytach hipotecznych. Jeśli jakiś sąd uzna, że podmioty sprzedające kredyty hipoteczne do puli, z której tworzono obligacje albo powiernicy trustów złamali umowę z inwestorami nie dopełniając formalności to otworzy to inwestorom w tego typu papiery wartościowe możliwość składania pozwów o odszkodowanie za straty poniesione na tych inwestycjach. A to, biorąc pod uwagę rozmiar strat, może być prawdziwa bombą dla amerykańskiego systemu finansowego.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (9) do "Potencjalne konsekwencje wyroku Sądu Najwyższego w Massachusetts"

  1. Bartosz powiedział(a):

    Sugerujesz niebezpieczne zachowania.
    Załóżmy, że nie spłaciłem rat za samochód i słusznie powinien mi zostać zabrany/zajęty. I pewnego dnia złodziej mi go kradnie.

    Z moralnego punktu widzenia stan dla mnie jest ok – nie płaciłem to nie mam. Ale czy to oznacza, że ktokolwiek może mi to zabrać?

    A przecież taki złodziej może komuś sprzedać samochód (dorabiając później dokumenty) – i też mamy skomplikowaną sytuację – ktoś w końcu nabył samochód od osoby, która w momencie przejmowania nie miała do tego prawa.

    Wiem, że trochę naciągam – ale czym się różni przejęcie czegokolwiek przez osobę/instytucję, która nie posiada prawa tego zrobić od zwykłej kradzieży? Nazywajmy to po imieniu – banki po prostu ukradły ludziom nieruchomości i niech za to zapłacą.

    Zapłacą, uzupełnią dokumentację i ponownie przejmą – już zgodnie z prawem i w konsekwencji bez możliwości podważenia.

  2. Myrkul powiedział(a):

    @Bartosz: Ale czy ten złodziej wykupił kredyt, który wziąłeś na samochód pod jego zastaw?

    “Nazywajmy to po imieniu – banki po prostu ukradły ludziom nieruchomości i niech za to zapłacą.”
    Czyli jeśli ja Ci pożyczę kasę na samochód, Ty mi jej nie oddasz i jeździsz nim sobie to jest ok, ale jeśli zabrałbym na poczet długu Twój samochód to jestem złodziejem?

    Nie przepadam za różnymi sztuczkami banków związanym z kredytami – dlatego z zasady nie biorę kredytów, wolę zaoszczędzić. A jeśli już pożyczyłem na jakiś warunkach to muszę się ich trzymać i zastanawia mnie skąd się biorą tacy Lepperowcy, którzy uważają, że jak muszą spłacić pożyczkę to znaczy, że bogaci bankierzy ich okradają.

    A co do kupowania samochodu od złodzieja – nazywa się to paserstwo i jest przestępstwem;)

  3. czytający powiedział(a):

    Bartosz na tym blogu nie znajdziesz ani jednej osoby, która sie z Tobą zgodzi.

  4. Trystero powiedział(a):

    @ Bartosz

    Sugerujesz niebezpieczne zachowania.

    Proszę? Co? Gdzie?

    Wiem, że trochę naciągam

    Nie trochę tylko zmieniasz cały sens. Przykład miałby sens gdyby nie złodziej lecz firma windykacyjna zabrała Twój samochód i zrobiła to na zlecenie kredytodawcy tylko w zleceniu brakło jednego podpisu i sąd zakwestionowałby jego skuteczność.

    Co nie zmienia faktu, że ja, całym sercem, jestem z SN w MA. To jest moim zdaniem bardzo dobry wyrok. Prawo obowiązuje wszystkich, także mega-korporacje.

  5. dziatko powiedział(a):

    Proste, jak sznurek w kieszeni
    Nie możesz przenieść prawa, którego nie posiadasz – takie tam stare, rzymskie porzekadło.

  6. jc powiedział(a):

    @Trystero
    Uwazam, ze zmuszenie instytucji finansowych do rzetelnego prowadzenia dokumentacji skomplikuje sytuacje w krotkim przedziale czasu ale zdecydowanie ja uprosci w dlugim przedziale czasowym. Jesli ktos tu jest winny to same banki. Kryzysu w zwiazku z tym wydarzeniem nie przewiduje. W koncu to nie jest pekniecie banki, ktore sprawia, ze duzy kapital przestaje istniec. Jest tylko kwestia prawa wlasnosci do sporego kapitalu. Oczywiscie wywola to jakies koszty w postaci obslugi prawnej tego balaganu ale z pewnoscia wydatki te nie beda nawet zblizone do wartosci kredytow, ktorych dokumentacje trzeba uzupelnic.

  7. dziatko powiedział(a):

    By więcej zrozumieć:
    http://definitions.uslegal.com/f/foreclosure/

  8. Bartosz powiedział(a):

    @Myrkul: patrz, znalazła się osoba :).

    Oczywiście, że w takim wypadku powinienem stracić samochód, ale nie na rzecz byle kogo, ale osoby/instytucji, za czyją kasę to było kupione. Lub na rzecz osoby/instytucji, która wykupiła dług. Tylko proszę pamiętać, że wykupienie długu to nie jest tylko zapłacenie za niego, ale zrobienie też odpowiedniej cesji (=prawidłowość papierów). Inaczej mógłby się do nas zwrócić ktokolwiek mówiąc, że wykupił dług. Lub mogłoby się zgłosić nawet parę osób twierdzących to samo :).

  9. Myrkul powiedział(a):

    @Bartosz: zgoda. I uważam, że jeśli ktoś chce zająć coś na co zaciągnąłem niespłacony kredyt musi udowodnić, że ma do tego prawo. Ale z całym szacunkiem, Twoje przykłady nijak się miały do tej tezy. One podważały sam sens zajmowania nieruchomości, na którą kredyt jest niespłacony, a nie udowodnienie prawa do tej czynności.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player