Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Pogromcy mitów: wydatki militarne i wzrost PKB

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Polityka dnia 09.01.2011 | Komentarze (26) »

W czasie przeszukiwania bazy danych statystycznych Banku Światowego stwierdziłem, że najwyższy czas sprawdzić czy da się ‘na szybko’ stwierdzić korelację pomiędzy obciążeniem gospodarki państwa wydatkami militarnymi a tempem wzrostu gospodarczego. Zdrowy rozsądek podpowiada przecież, że wydatki militarne nie są najbardziej efektywną alokacją zasobów – stopa zwrotu z inwestycji w czołgi i broń przeciwlotniczą nie jest zapewne wysoka, jeśli w ogóle może być pozytywna.

Co zrobiłem? Policzyłem średnie roczne wydatki militarne jako procent PKB dla trzech okresów (1990-1999, 2000-2009, 1990-2009) i zestawiłem z całkowitą zmianą PKB państw (wyrażonych w USD) w tym okresach. Co się okazało?

Okres 1990-1999:

wydatki militarne i zmiana PKB 1990-1999

Okres 2000-2009:

wydatki militarne i zmiana PKB 2000-2009

Okres 1990-2009:

wydatki militarne i zmiana PKB 1990-2009

Nie mam pewności czy zestawienie tych dwóch wskaźników (wydatki jako % PKB) i zmiana PKB w tej samej dekadzie dobrze oddaje związek między tymi procesami. Trudno mi więc stwierdzić czy rzeczywiście nie istnieje istotna negatywna korelacja pomiędzy wydatkami na zbrojenia  a tempem wzrostu gospodarczego (z wykresów wyłania się nie istotna pozytywna korelacja). Być może pokazana na wykresach korelacja wynika ze specyficznych właściwości gospodarki i geopolityki na przełomie XX i XXI wieku:

  • na zbrojenia wiele wydawały państwa naftowe (Angola, Arabia Saudyjska, ZEA), które rozwijały się szybko dzięki rosnącej cenie ropy naftowej
  • okres 1990-2009 to okres gonienia przez państwa wschodzące państw rozwiniętych a państwa wschodzące relatywnie dużo wydają na cele militarne

Muszę przyznać, że od jakiegoś czasu intryguje mnie fakt, że takie państwa jak Izrael, Singapur czy USA nie wykazują negatywnego wpływu wysokich wydatków militarnych na tempo wzrostu gospodarczego – przynajmniej w porównaniu do państw, które na cele militarne wydaje dwu czy trzykrotnie mniejszy odsetek PKB. Dane z bazy Banku Światowego nie pomagają wyjaśnić tego zjawiska. Być może ‘dywidenda pokoju’ wcale nie istnieje albo jej wielkość jest przeszacowana…

Dla czytelników lubiących wyzwania mam konkurs: odgadnijcie ekstremalne punkty z wykresów :)

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (26) do "Pogromcy mitów: wydatki militarne i wzrost PKB"

  1. Bulwersator powiedział(a):

    Okres 1990-1999: – czy lewy, górny punkt to Korea Północna?

  2. Trystero powiedział(a):

    @ Bulwersator

    Liberia (była tam sobie wojna domowa).

    Korei Płn w zestawieniu nie ze względu na niekompletność danych. Podobnie jak Iraku czy części państw byłego ZSRR i byłej Jugosławii w poszczególnych okresach. Ale zawsze jest około 140 państw w bazie danych.

  3. bla powiedział(a):

    hmmm, prawy punkty to pewnie Chiny

  4. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    Nie wiem, jak w innych krajach, ale w USA w wydatkach militarnych są też wydatki na inwestycje rozwojowe. Przykładowo nie kto inny, ale DARPA rozwinęła TCP/IP, dzięki któremu mamy Internet.

    W długim terminie wzrost gospodarczy to wyłacznie rozwój techniczny i akumulacja kapitału. Jeśli wydatki militarne dokonują tego nie gorzej niż reszta gospodarki, to nie wpływa to negatywnie na wzrost gospodarczy.

    Ale oczywiście w kraju, który ma 20000 USD PKB/capita i rozwija się 4% rocznie i ma 5% wydatków militarnych żyje się lepiej niż w kraju, który ma też 20000 USD PKB/capita, rozwija się 4% rocznie i ma 20% wydatków militarnych (chyba że należy się do armii).

  5. Adam Duda powiedział(a):

    Trzeba by w tym uwzglęnić, ile z wzrostu PKB jest eksportu broni.
    USA, Izrael to eksporterzy broni netto.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    To dobra uwaga. Być może USA i Izrael mogą sobie pozwolić na wydawanie 4% i 10% PKB na cele militarne ze względu na przychody z eksportu broni. W przypadku Izraela znaczenie może mieć też całkiem spora pomoc militarna liczona w setkach milionów USD rocznie.

    @ poszi

    Zgoda. Tylko, że poza USA i Izraelem większość państw jest raczej wtórna technologicznie w segmencie militarnym, z wyjątkiem może wąskich specjalizacji.

    Sprawa druga to fakt, że w państwach rozwiniętych większość wydatków do żołd i żelastwo, przede wszystkim żołd a nie badania i rozwój. W większości przypadków żołnierze nić efektywnego gospodarczo nie robią. W gruncie rzeczy mamy wyśmiewane przez liberałów kopanie i zasypywanie rowów za budżetowe pieniądze i ten stimulus ma wartość kilku pp. PKB rok do roku. Zgodnie z wszelką dostępną teorią powinien mieć negatywny wpływ na tempo wzrostu – a tego nie widać.

  7. Afterbirds powiedział(a):

    Akurat Amerykanie bardzo rygorystycznie stosują w kontraktach zbrojeniowych zasadę “buy american”, ale wydatki na zbrojenia na ogół przekładają się w dłuższej fali na wzrost innowacyjności gospodarki i podniesienie poziomu kultury technicznej obywateli.

    Natomiast uwagę ogólna miałbym taką, że dobrze byłoby z t6ych wykresów wyłączyć kraje wojujące – z oczywistych chyba powodów ;-)

  8. Trystero powiedział(a):

    @ afterbirds

    Te państwa są w większości wyłączone przez niekompletność danych (albo o PKB albo o wydatkach – stąd brak tu Somalii czy DRC).

  9. Adam Duda powiedział(a):

    “W większości przypadków żołnierze nić efektywnego gospodarczo nie robią. W gruncie rzeczy mamy wyśmiewane przez liberałów kopanie i zasypywanie rowów za budżetowe pieniądze i ten stimulus ma wartość kilku pp. PKB rok do roku. Zgodnie z wszelką dostępną teorią powinien mieć negatywny wpływ na tempo wzrostu – a tego nie widać.”

    Nie myl korelacji (zresztą bardzo słabej – te kropki wygladają jak plamy po myciu zebów na moim lustrze) z związkiem przyczynowo-skutkowym

    kontrpoduktywne jest dawanie kasy dorosłym meżczynom za bieganie z mieczami po lesie (jezeli juz mamy wyłączyć efekt technologiczny) i nic to, że na wykresach tego nie widać.

  10. song_mun powiedział(a):

    @ Trystero

    Ja w sprawie “konkursu…” jeszcze ważny? Ujawniłeś już, że max to Liberia, to ja zgadnę minimum: Kostaryka!
    Trafiłem? Jeśli trafiłem, to to akurat było łatwe – Kostaryka po wielu latach zamachów wojskowych zlikwidowała armię bodaj w latach 80-tych:-)

  11. Obywatel Monte Christo powiedział(a):

    A w przypadku Izraela to duża część wydatków na obronność pochodzi po prostu z darowizn z USA.

  12. poszi powiedział(a):

    @trystero,

    Ależ oczywiscie, że większośc wydatków militarnych to marnotrastwo. Ale większość wydatków niemilitarnych to też “marnotrastwo” (w cudzysłowiu, bo to oczywiście przynosi chwilową korzyść). Co przynosi na dłuższą metę wydatek na bilet do kina czy fryzjer? Nic. To czysta konsumpcja.

    Wystarczy, że wydatki militarne zawierają większy procent wydatków na inwestycje prozwojowe niż ogólny procent inwestycji prorozwojowych w gospodarce i mamy prowzrostowy efekt wydatków militarnych.

  13. Trystero powiedział(a):

    @ song_mun

    Tak, jedno z państw na 0 na OX to Kostaryka.

    A w latach 2000-2009 w prawym dolnym rogu jest… Azerbejdżan. A powinna być Gwinea Równikowa tylko dane o wydatkach militarnych były niekompletne. W tych przypadkach o tempie wzrostu decydowało uruchomienie wydobycia ropy naftowej.

  14. brysio powiedział(a):

    @song_mun
    Mówiąc dokładnie to Kostaryka zlikwidowała armię już w połowie XX wieku po wojnie domowej. Chcociaż zdaje się policja ma de facto strukturę paramilitarną. Jeden z dwóch krajów AŁ który od tego czasu nie miał żadnego przewrotu. Zagadka: jaki jest ten drugi?

  15. massbadass powiedział(a):

    Ja pozwole sobie strzelic, ze to Irlandia ktora rowniez nie posiada armii.

  16. akuda powiedział(a):

    1) kiepski okres wybrałeś, zupełnie inne wyniki dałyby lata tuż po II wojnie światowej, i okres zimnej wojny
    2) w przypadku Stanów Zjednoczonych warto zaznaczyć, że tam, w ramach programów militarnych powstają takie gadgety jak GPS, Internet, silniki odrzutowe, a jak już się rozwiną, to trafiają na rynek i zmieniają rzeczywistość.

  17. _dorota powiedział(a):

    “W większości przypadków żołnierze nić efektywnego gospodarczo nie robią.”
    “kontrpoduktywne jest dawanie kasy dorosłym meżczynom za bieganie z mieczami po lesie (jezeli juz mamy wyłączyć efekt technologiczny) i nic to, że na wykresach tego nie widać.”

    Zdumiewający pogląd w ustach dorosłych facetów.
    Jeżeli umawiamy się, że mamy własne państwo (tak sie jakoś składa, że narodowi bardziej opłaca się ekonomicznie jednak mieć własne państwo), to zbrojenia są niczym innym jak kosztem istnienia tego państwa. Wymaganie od armii, żeby się “opłacała” to jakieś absurdalne nieporozumienie.

    Pogląd Posziego, że “większośc wydatków militarnych to marnotrastwo” jest czysto intuicyjny. Nie sprawdzimy tego (na szczęście) i nie wyliczymy. Dopiero wojna dałaby pogląd, czy zainwestowaliśmy za mało czy za dużo (o ile można za dużo).

  18. Trystero powiedział(a):

    @ dorota

    Jeżeli umawiamy się, że mamy własne państwo (tak sie jakoś składa, że narodowi bardziej opłaca się ekonomicznie jednak mieć własne państwo), to zbrojenia są niczym innym jak kosztem istnienia tego państwa.

    Rzecz w tym, że są państwa, które muszą się zbroić a koszty alternatywne rezygnacji z wydatków militarnych mogą być bardzo duże – Izrael, Korea Południowa ale są też państwa, którym nic specjalnego nie zagraża – ot, taka Holandia czy Czechy.

    @ akuda

    To prawda. ROI programu Apollo było w okolicach 20%. Tylko, że niewiele państw posiada militarne programy rozwojowe, które są na granicach możliwości technologicznych ludzkości i je poszerzają. A nawet w tych państwach, 80%-90% wydatków militarnych to żołd i żelastwo.

  19. deYot powiedział(a):

    Wzrost wydatków na armię jest konsekwencją wzrostu PKB. Państwo jest coraz zamożniejsze, więc stać je aby coraz więcej wydawać na armię (bo w armii zawsze czegoś brakuje). Stąd korelacja.

  20. _dorota powiedział(a):

    “Państwa, którym nic specjalnie nie zagraża” też wolą nie sprawdzać w rzeczywistości, czy faktycznie nic im nie zagraża. Szczególnie, jeśli mają doświadczenia historyczne (jak oba przez Ciebie wymienione).

    Si vis pacem, para bellum (chcesz pokoju, gotuj się do wojny).

  21. Żużel powiedział(a):

    @Trystero

    Jak któremuś państwu zacznie coś zagrażać, to może być za późno na rozbudowę armii.

  22. Patso powiedział(a):

    Ale znowu, ważna jest nie tylko siła korelacji, co przede wszystkim jej istotność statystyczna. Choć to, co widać, rzeczywiście wystarczy do stwierdzenia, że wyraźnej korelacji negatywnej nie ma.

  23. amatil powiedział(a):

    @Żużel
    Ale jak któreś państwo zacznie sie zbroić za wcześnie,w momencie zagrożenia może zostać z kupą przestarzałego sprzętu.

    @korelacja
    Może i jest lekko dodatnia (jeśli istotna). Pytanie, w którym kierunku przebiega związek przyczynowy, czy to państwa zbrojące się bogacą, czy bogacące zbroją.

  24. Żużel powiedział(a):

    @amatil

    Wspomniane “żelastwo” (sprzęt) to daleko nie wszystko, co jest potrzebne do prowadzenia wojny, szczególnie obronnej. Wyszkolenie dobrego żołnierza, który nie rzuci broni i nie ucieknie na widok wroga, a w razie potrzeby pokona strach i zaryzykuje swoim życiem w konkretnej sytuacji, nie wymaga jakiegoś drogiego sprzętu. Wymaga za to czasu i dobrej kadry oficerskiej, która wyszkoli żołnierzy i będzie nimi dowodzić.

  25. Gammon No.82 powiedział(a):

    @Żużel
    Wspomniane “żelastwo” (sprzęt) to daleko nie wszystko, co jest potrzebne do prowadzenia wojny, szczególnie obronnej.

    Brak wspomnianego “żelastwa” w zupełności wystarczy do przegrania wojny. Każdej wojny.

    Wyszkolenie dobrego żołnierza, który nie rzuci broni i nie ucieknie na widok wroga, a w razie potrzeby pokona strach i zaryzykuje swoim życiem w konkretnej sytuacji, nie wymaga jakiegoś drogiego sprzętu.

    Jeżeli czyta się w dużych dawkach wspomnienia Miecia Moczara i relacje z ustawek, to faktycznie można dojść do takiego wniosku. Jeśli się czyta np. o bitwie pod Omdurmanem, to raczej nie.

  26. Żużel powiedział(a):

    @Gammon No.82

    To oczywiste, że bez broni nie można wygrać wojny.

    Nie wiem, co dokładnie masz na myśli, pisząc o tej bitwie. Brytyjczycy mieli i broń, i wyszkolenie. Sudańczycy ani tego, ani tego.

    Poza tym masz przykład ostatniej wojny Rosji z Gruzją. Gruzini za długo się nie bronili, a czasem rzucali broń i uciekali.

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player