Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Ekonomia loterii

Opublikowane przez Trystero w kategorii Oszczędzanie i inwestowanie, Społeczeństwo dnia 09.12.2010 | Komentarze (5) »

Przeciętna amerykańska rodzina wydaje około 540 USD rocznie na losy 43 stanowych loterii. Dla porównania: wydatki na alkohol wynoszą przeciętnie około 444 USD a na produkty mleczne około 430 USD rocznie. Co ciekawe, nominalne wydatki na loterie stanowe są mniej więcej takie same we wszystkich grupach zamożności: najmniej zarabiających, osiągających średnie dochody oraz najbogatszych. Oczywiście oznacza to, że relatywnie do swoich dochodów to najbiedniejsi wydają najwięcej na loterie stanowe.

Warto o tym pamiętać ponieważ zgodnie z obliczeniami, przeciętnie stanowe loterie oferują negatywną oczekiwaną stopę zwrotu, w wysokości około 52 centów na zainwestowanego dolara. Powstaje więc pytanie: czy rozrywka związana z braniem udziału w loterii warta jest tych 48 centów na dolara?

Ludzie angażują się w działania o negatywnej oczekiwanej stopie zwrotu, takie jak loterie z dwóch kluczowych powodów:

  • udział w loterii zapewnia im rozrywkę
  • ulegają, opisywanemu przez ekonomistów behawioralnych, skrzywieniu do preferowania wysokich wygranych o niskim prawdopodobieństwie nad niskie wygrane o większym prawdopodobieństwie

Powyższe skrzywienie wzmacniane jest przez błąd poznawczy polegający na przypisywaniu zbyt dużego znaczenia zjawiskom o niskim prawdopodobieństwie zdarzenia oraz optymistycznemu skrzywieniu, to jest przeceniania szans na wystąpienia pozytywnych zdarzeń (i niedoważania szans na wystąpienie negatywnych zdarzeń). Widać to wyraźnie w wynikach sondażu przeprowadzonego w 2006 roku przez Consumer Federation of America i The Financial Planning Association, który pokazał, że 21% Amerykanów i 38% Amerykanów zarabiających rocznie poniżej 25 000 USD uznaje wygranie loterii za najbardziej praktyczną drogę do zakumulowania kilkuset tysięcy dolarów.

Jeśli połączymy powyższe informacje z wiadomościami, że 19% Amerykanów kompletnie ignoruje swoje finanse osobiste to nasunie się wniosek, że fundamentalna edukacja w zakresie zarządzania finansami indywidualnymi przydałaby się sporej części społeczeństwa. Nie znaczy to oczywiście, że wszyscy angażujący się w działania (nie chcę używać w tym przypadku słowa inwestycje) o negatywnej oczekiwanej stopie zwrotu mają jakiś poważny problem. Sam okazjonalnie bawię się zakładami sportowymi, z reguły przy okazji wielkich imprez piłkarskich. W tym przypadku, diabeł tkwi najprawdopodobniej w motywacji do angażowania się w takie działania.

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (5) do "Ekonomia loterii"

  1. kunta kinte powiedział(a):

    trystero,doktorant,osiągający REGULARNE zyski z inwestycji kapitałowych gra w zakładach sportowych…
    logia mówi jedno
    CYMBAŁ

  2. Trystero powiedział(a):

    @ kunta kinte

    Twoja logika się myli. Obstawianie wyników meczów sprawia mi olbrzymią frajdę. Czasem też stosuję hedge: obstawiam przeciwko zespołowi, któremu dopinguje.

    Pomijam fakt, że słyszałem o ludziach utrzymujących się z wykorzystywania statystyki w zakładach sportowych i mam nadzieje, że kiedyś nawet z kimś takim porozmawiam.

  3. lordroy powiedział(a):

    1. “fundamentalna edukacja w zakresie zarządzania finansami indywidualnymi przydałaby się sporej części społeczeństwa.”

    Miałem ostatnio okazję wysłuchać wykładu Davida Laibsona (jeden z najbardziej znanych ekonomistów behawioralnych). Jest on bardzo sceptyczny jeśli chodzi o skuteczność edukacji w zakresie zarządzania finansami. Przekaz który wyniosłem: Porzućcie wszelką nadzieję, że ludzi można w ten sposób wyedukować…

    2. Jest jeszcze jedno wytłumaczenie uczestnictwa w loteriach, które nie odwołuje się do irracjonalności grających. Opiera się ono na obserwacji, że pewne dobra (przyjemności) są niepodzielne (standardowe modele ekonomiczne zakładają, że dobro konsumpcyjne dzieli się w dowolny sposób). Załóżmy, że marzę o własnym jachcie dalekomorskim. Będąc przeciętnym ekonomistą bez żyłki do biznesu zdaję sobie sprawę, że choćbym odkładał całe życie, jest bardzo mało prawdopodobne, że będzie mnie na taki jacht stać. No może uzbieram na stępkę – niestety ta ma dla mnie zerową wartość, bo nie umożliwi mi ona pływania po oceanie. Mogę też kupować losy. Przypuszczalnie stracę na tym i moje oszczędności pozwolą mi na kupno połowy stępki. Ta da mi taką samą, zerową użyteczność, jak cała stępka. Ale jeżeli będę miał cholernego farta, może wygram kasę, która pozwoli mi kupić cały jacht. Subiektywna wycena tego zdarzenia może być tak wysoka, że tłumaczy inwestycję o negatywnej oczekiwanej stopie zwrotu.

    Można też sprawę ująć prościej, jeżeli ktoś ma pojęcie o klasycznych założeniach leżących u podstaw nowoczesnej ekonomii: Uczestnictwo w loterii nie musi przeczyć racjonalności, jeżeli jesteśmy skłonni porzucić założenie, że funkcja użyteczności jest wklęsła na całej swojej dziedzinie (tzn. na R+).

  4. brysio powiedział(a):

    Hmm, ad me ;-)
    1. Owszem traktuję to jako tanią rozrywkę, kupon Multi Lotka kosztuje 2,50, paczka papierosów już chyba koło 10 (nie wiem bo nie palę). A jedyne co można wygrać paląc to rak płuc.
    2. Gram w Multi, Keno i zdrapki ponieważ w nich jest wyższa szansa niższych wygranych (zazwyczaj już w okolicach 1:4). Do zagrania w Lotto trzeba mnie zachęcić kilkunastomilionową kumulacją.
    3. Grając w Lotka zwracam państwu część pieniędzy które zarabiam jako urzędnik ;-)

  5. mic powiedział(a):

    znam paru zawodowych sportowych graczy, generalnie ciezki kawalek chleba i to coraz ciezszy, buki coraz rzadziej sie myla, coraz rzadziej jakis buk wychodzi ponad rynek, coraz szybszy przeplyw informacji, no i oszustwa bukow jakim sa ograniczenia kont dla wygrywajacych graczy..dla profi zostają gieldy zakladow, badz azja z wysokimi stawkami, ale to juz mroczniejsze klimaty

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player