Jeszcze dwa wykresy jestem winny czytelnikom w projekcie przygotowania podstaw merytorycznych do dyskusji o służbie zdrowia. Generalnie, dużo łatwo jest określić poziom wydatków na ochronę zdrowia niż zbadać efektywność systemu ochrony zdrowia. Takie wskaźniki, jak liczba szpitalnych łóżek czy liczba lekarzy (na 1000 mieszkańców) nie muszą się przekładać na jakość świadczonych usług. Z drugiej strony, takie wskaźniki jak przewidywana długość życia czy liczba zgonów na raka (na 1000 mieszkańców) mogą być uwarunkowane czynnikami kulturowymi, na przykład trybem życia i dietą. Choć z drugiej strony, nikt nie ma przecież wątpliwości, że profilaktyka jest częścią fundamentalnych zadań systemu ochrony zdrowia.
Zobaczmy najpierw porównanie wydatków na ochronę zdrowia per capita z liczba lekarzy na 1000 mieszkańców:
Jeśli coś wynika z tego wykresu, to fakt, że ‘nasycenie’ systemu ochrony zdrowia lekarzami jest nie najlepszym wskaźnikiem efektywności służby zdrowia.
Spójrzmy więc na wykres pokazujący wydatki per capita i oczekiwaną długość życia przy urodzeniu:
W tym przypadku, w OECD także istnieje pozytywna korelacja pomiędzy wysokością wydatków per capita na ochronę zdrowia a długością życia ale niewiele mówi ona o efektywności systemów ochrony zdrowia. Tym bardziej, że na poziomie przyczyno-skutkowym oddziaływanie pomiędzy wydatkami a długością życia może być dwustronne ze względu na fakt, że seniorzy wymagają dużo wyższych nakładów na opiekę medyczną.
Warto więc pokazać wyniki jednego z opracowań, w którym zbadano jakość systemu ochrony zdrowia w siedmiu państwach, w Australii, Kanadzie, Niemczech, Holandii, Nowej Zelandii, UK i USA. Nie przemawia do mnie metodologia badania (wywiady z pacjentami i lekarzami) dlatego nie uczyniłem z rezultatów poniższych badań osobnego tekstu, tym niemniej, jest to jakaś próba kwantytatywnej oceny jakości służby zdrowia. Kolejna próba, która pokazuje jak niewiarygodnie nieefektywny jest amerykański system ochrony zdrowia:
Na sam koniec, warto przedstawić wykres pokazujący korelację pomiędzy PKB per capita ( w USD, z PPP) a wydatkami na służbę zdrowia jako odsetek PKB. Zaproponował to jeden z czytelników bloga. Z wykresu wynika, że im bogatsze jest państwo tym większy udział wydatki na służbę zdrowia stanowią w PKB (pominąłem Norwegię i Luksemburg ze względu na ‘zawyżone’ wskaźniki PKB per capita):
Moim zdaniem to jest efekt charakteru usług zdrowotnych, które na pewnym poziomie są dobrem podstawowym lecz na wyższych poziomach stają się dobrem wyższego rzędu czy luksusowym co sprawia, że nie zachodzi w ich przypadku efekt znany na przykład z wydatków na żywność. Ten mechanizm oraz efekt wzrastającej długości życia sprawia, że trudno jednoznacznie wskazać górną granicę wydatków na służbę zdrowia w przyszłości.






Trystero. Nobla dostali ludzie, którzy rozbijają liberalne memy. Ciesz się! :)
Bardzo byłbym ciekaw tych czynników kulturowych, które wpływają na “liczbę ludności (na 1000 mieszkańców)” :)
@ AntekM
W społeczeństwach indywidualistycznych jest dużo mniej ludności na 1000 mieszkańców a w społeczeństwach kolektywistycznych dużo więcej :)
No chyba że tak, liczę zatem na stosowne wykresy :)
@Trystero
Porownanie ilosci lekarzy na tys. mieszkancow do wydatkow na glowe wydaje mi sie niefortunne. Rozumiem, ze lekarz to absolwent wyzszej uczelni medycznej z tytulem lekarza medycyny (lub czyms adekwatnym). Sluzba zdrowia nie musi byc wcale nasycona pelnymi lekarzami. Moze raczej nalezaloby brac pod uwage wszystkich pracownikow opieki medycznej – pielegniarki, polozne, masazystow itp.
Przychodzi mi do glowy tez pare innych wykresow, ktore moglby rzucac ciekawe swiatlo na temat sluzby zdrowia. Pierwszy wykres to byloby proste porownanie PKB per capita do oczekiwanej dlugosci zycia. Konkretnie interesujace mogloby byc porownanie z Twoim wykresem gdzie mierzymy wydatki na ochrone zdrowia per capita. Ciekawy po prostu jestem czy korelacja bylaby wyraznie wyzsza w przypadku Twojego wykresu w stosunku do tego do prostej zaleznosci miedzy ogolnym PKB na glowe, a srednia dlugoscia zycia. Moze sie to wydawac malo sensowne ale pozwalaloby ocenic, czy dobrze identyfikujemy wydatki, ktore wplywaja istotnie na dlugosc zycia, wzglednie czy poprawnie mierzymy wydatki na opieke zdrowotna.
Druga sprawa jaka mnie tutaj meczy to podstawowe przeklamanie statystyki – jak jeden gosc nie ma zadnej opieki, a drugi wydaje rocznie 10tys. to srednio wydaja 5tys. Ciekawe byloby zobaczyc dla poszczegolnych krajow wykres takiej zaleznosci: indywidualny roczny dochod, a srednia dlugosc zycia. Jesli dostep do opieki medycznej jest podstawowym czynnikiem determinujacym dlugosc zycia, to mozna na takim wykresie w jakis sposob zobaczyc skutecznosc publicznej sluzby zdrowia, ktora jest dostepna dla wszystkich.
Korelacja pomiedzy PKB per capita, a wydatkami na sluzbę zdrowia jako odsetek PKB jest ciekawa. Osobiscie mysle, ze najistotniejszym elementem stojacym za tym ksztaltem wykresu sa koszty placowe. W krajach o wyzszym PKB lekarze zarabiaja wiecej. Koszty pracy/uslugi to w krajach o wysokim PKB dominujaca czesc kosztow opieki zdrowotnej.
@PKB per capita vs wydatki na służbę zdrowia jako odsetek PKB
Sądząc po linii trendu (nawet z uwzględnieniem faktu, że USA i Norwegia to 2 ewidentne outliery) w pierwszej kolejności rzuca się w oczy, że Polski w żaden sposób nie można oskarżyć o ‘niedofinansowanie służby zdrowia. Widać jest jakiś naturalny mechanizm, który sprawia, że państwa biedniejsze, wydają stosunkowo mniej.
Jaki to mechanizm? Kupuję i wytłumaczenie Trystero (opieka zdrowotna jako dobro wyższego rzędu) i jc (płace w usługach rosną szybciej niż PKB). Moim zdaniem jednak, przede wszystkim, jest to efekt ‘za krótkiej kołdry’: W Norwegii/Niemczech drogi już pobudowali, a w Polsce/Meksyku jeszcze nie.
@Marus
Nobel: No ja się cieszę. W pierwszej kolejności, w tym roku Nobla z ekonomii dostali ekonomiści, a trend był ostatnio taki jakby odwrotny:-)
@lordroy
No tak, w porównaniu z Krugmanem to poglądy są bardzo liberalne
No i chyba też mieli większy wpływ na innych ekonomistów niż A. Sen, Krugman, czy Stiglitz
pozdro
zazajana.pl
@maruś
Krugman własnoręcznie stworzył odrębną dziedzinę ekonomii (ekonomię geograficzną, nie mylić z geografią ekonomiczną). Prace Stiglitza nt asymetrii informacji to fundament mikroekonomii. To, że się nie zgadzasz z ich publicystyką, nie znaczy, że możesz negować ich wkład w ekonomię.
Ja piłem do kandydatów z poprzedniego roku, którzy literalnie nie są ekonomistami.