Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Zanim zaczniesz dyskusję o polskiej służbie zdrowia… Cz: I

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka, Świat dnia 08.10.2010 | Komentarze (28) »

Cóż, najwyższy czas by dodać do listy zarzutów wobec mojego bloga kolejny: udostępnianie istotnych danych statystycznych ułatwiających dyskusję o ważnych kwestiach gospodarczych i społecznych. Proszę dopisać ten zarzut tuż pod ‘tłumaczeniem abstraktów badań naukowych’ – mojego ulubionego, stawiającego mnie tuż obok Tylera Cowena, Marka Thomy czy Robina Hansona i wielu innych blogerów, którzy referują abstrakty badań naukowych (z uwzględnieniem  przepaści w dorobku naukowym, która dzieli mnie i wymienionych blogerów).

Temat wydatków na służbę zdrowia podjąłem już kilka miesięcy temu. Dyskusję wtedy zepsuł fakt, że nie wszyscy komentatorzy zrozumieli, że podałem wielkość wydatków na służbę zdrowia jako odsetek PKB – a więc w formacie, który uwzględnia różnice w zamożności. Jaki przyświeca mi cel? Idę pod prąd i próbuję pokazać, że system ochrony zdrowia w Polsce jest relatywnie (z uwzględnieniem poziomu gospodarczego Polski) niedofinansowany. Poniższy wykres przedstawia wydatki na służbę zdrowia (całkowite: sektora prywatnego i publicznego) jako odsetek PKB (oś OY, w procentach) oraz per capita (na osobę) z uwzględnieniem siły nabywczej (oś OX, w USD) wśród państw OECD. Można więc porównać Polskę nie tylko z Niemcami czy z USA ale także ze Słowacją czy Węgrami:

Za OECD

Za OECD

Co się okazuje? W kontekście wydatków na służbę zdrowia jako odsetka PKB, tylko trzy państwa OECD wydają mniej niż Polska: Turcja, Meksyk i Korea. Trzy państwa regionu CEE, Czechy, Węgry i Słowacja, wydają 0,4 punktu procentowego, 1,0 pp. I 1,3 punktu procentowego więcej. Jeden punkt procentowy to około 12 mld złotych dodatkowych wydatków na służbę zdrowia. W USA na ochronę zdrowia wydaje się 2,5 razy więcej niż w Polsce – licząc jako odsetek PKB!

W kontekście wydatków per capita, tylko Turcja i Meksyk wydają w OECD mniej na ochronę zdrowia niż Polska. Na Węgrzech wydatki na ochronę zdrowia są o 40% wyższe, na Słowacji o 50% wyższe, a w Czechach o 60% wyższe. W USA są szesnaście razy wyższe!

Zobaczmy teraz, pierwsze lepsze dane pokazujące efektywność systemu ochrony zdrowia, choćby śmiertelność niemowląt:

Za OECD

Za OECD

To nie pomyłka, w USA jest wyższa śmiertelność niemowląt niż w Polsce. Mimo tego, że w Polsce wydaje się na ochronę zdrowia 16 razy mniej pieniędzy na osobę.

Uwagi końcowe: o fałszowanie danych proszę oskarżać OECD. Dane pochodzą z 2007 roku lub lat wcześniejszych w kilku przypadkach. Nie wycinałem z wykresów wartości ekstremalnych gdyż wykresu mają funkcje poglądowe (w ostateczności proszę po prostu zignorować linię trendu).

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (28) do "Zanim zaczniesz dyskusję o polskiej służbie zdrowia… Cz: I"

  1. Bebok powiedział(a):

    Małe uzupelnienie dla smiertelnosci noworodkow: http://www.statehealthfacts.org/profileind.jsp?ind=48&rgn=1&cat=2

    Ale powstrzymam sie od wnioskow, bo beda zbyt poparte stereotypami

  2. llukiz powiedział(a):

    “system ochrony zdrowia w Polsce jest relatywnie (z uwzględnieniem poziomu gospodarczego Polski) niedofinansowany”

    A jest cokolwiek, choć jedna rzecz, która w Polsce nie jest niedofinansowana? Może być nawet relatywnie…

  3. Bebok powiedział(a):

    @llukiz: kosciol ;)

  4. humulus powiedział(a):

    Śmiertelność niemowląt chyba nie jest optymalnym wskaźnikiem poziomu usług medycznych. Zwiększeniu przeżywalności niemowląt towarzyszy bowiem niekorzystne uboczne zjawisko w postaci rosnącej liczby dzieci z ciężkimi nieuleczalnymi wadami rozwojowymi. Być może w USA praktyka medyczna jest w takich przypadkach inna, niż w Europie. Sprawa jest niejednoznaczna moralnie, zwłaszcza w krajach, gdzie pomoc dla rodzin dotkniętych takim nieszczęściem jest żenująco niska (w Polsce ok. 150 zł miesięcznie).

  5. Ekolog powiedział(a):

    @4

    Pomijasz badania prenatalne, leczenie prenatalne, aborcje (zwłaszcza w USA, gdzie prawo jest znacznie bardziej liberalne niż w lewackiej Europie).

    A śmiertelność niemowląt jest znakomitym wskaźnikiem, bo dzieci rodzą się w każdej warstwie społecznej. Jeżeli redukcja śmiertelności występuje w każdej, to znaczy że dostępność opieki medycznej jest spora. W przypadku amerykańskiego systemu opieki – tutaj już libertardzi mają pole do tłumaczenia tych różnic.

  6. llukiz powiedział(a):

    O przepraszam, przypomniało mi się… Podobno na prokuratury i sądy wydajemy procentowo więcej niż gdzie indziej na świecie, z tym że ich działanie jest za to dużo gorsze niż w innych krajach. Najwięcej zdaje się wydajemy również na zasiłki pogrzebowe, czyli co prawda pana nie wyleczymy, ale za to będzie miał pan drogi pogrzeb.

  7. lordroy powiedział(a):

    @humulus

    Tak czy siak, Stany słyną z niewydolności swojego systemu ochrony zdrowia. Jest to wałkowane na prawo i lewo, jakiś czas temu the Econiomist miał raport na ten temat.

    @trystero

    A chciałoby Ci się wyprodukować podobny wykres, ale PKB per capita (PPP albo nie) vs. wydatki na służbę zdrowia (na głowę albo jako % PKB)? Spodziewam się wykresu o kształcie przypominającym Twój wykres o spożyciu mięsa. Jakaś interpretacja kołacze mi się w głowie, ale wolałbym najpierw zobaczyć, czy dane w ogóle potwierdzają moją intuicję:)

  8. lendo powiedział(a):

    A ja po raz kolejny zapytam – czy autor troszkę nie upraszcza?
    Przecież USA nie jest żadnym punktem odniesienia w kwestii ochrony zdrowia jako że system ma istotnie różny ( o ile wiem ) od większości innych “cywilizowanych” państw.
    Inne kraje nie są już wcale tak bardzo “odjechane” a wręcz jak Czech są na z grubsza podobnym poziomie – różnica ( przynajmniej na nieopisanym wykresie nr 1) zdaje się wynika prawie wyłącznie z istotnie większego PKB na głowę.

    Druga zasadnicza kwestia jest taka – że wiemy iż system ochrony zdrowia w rządnym z tych(powyżej) państw nie zbliża się do ideału. Ergo – podnoszenie wydatków na służbę zdrowia wcale NIE musi się przenieść na poprawę jej jakości. Z moich obserwacji ( dowód anegdotyczny ale nie odosobniony) wynika że ostatnia podwyżka płac lekarzy ( z pominięciem pozostałego personel) wręcz tą jakość pogorszyło.

    Jeszcze jedno – odnośnie doboru wskaźników świadczących o stanie SZ. Śmiertelność noworodków jest stosunkowo niezła TAKŻE dlatego że wyż( tj mały wyżyk) który mamy od kilku lat jest to wyż w dużych ośrodkach miejskich, z lepszym dostępem do służby zdrowia, średnio lepiej wykształceni i sytuowani rodzice. Nie bez znaczenia jest też chyba to że w kilku dziedzinach ( kardiologi dziecięcej itp) pojawiło się ekstra wyposażenie z WOŚP

  9. lendo powiedział(a):

    żadnym ;)

  10. kubarek powiedział(a):

    I bardzo dobrze, że system jest niedofinansowany! Czy jak będziemy oddawać więcej z naszej pensji, to sytuacja się poprawi? Czy w szpitalach przestaną mordować? Oczywiście, że nie. Najważniejsza jest to jak są wydawane te pieniądze, a nie ile się ich wydaje. Niestety, system opieki zdrowotnej jest centralnie planowany, co w krajach typu Polska przynosi tylko i wyłącznie szkody.

  11. Trystero powiedział(a):

    @ kubarek

    To miłe, że zechciałeś się podzielić tę refleksję. Mam nadzieję, że przykład najmniej centralnie planowanego i najbardziej prywatnego amerykańskiego systemu nie przeszkadza Ci za bardzo.

  12. Bebok powiedział(a):

    Czy USA to wolny rynek? Ostatnio miałem wykład z ‘problemów ekonomii społecznej’ i dr jako przykład najbardziej wolnorynkowych gospodarek wymieniła Niemcy i USA. miała racje? Mi sie wydaje, ze w USA wiele rzeczy jest centralnie planowanych :>

  13. maruś powiedział(a):

    A ja mam takie pytanie: skoro państwo jest w stanie zdaniem niektórych skutecznie zapewniać usługi medyczne na wysokim poziomie wszystkim obywatelom (podrzucę przykład: Norwegia i Szwecja) to dlaczego idąc tą logiką, nie powiedzą, że jest w stanie zapewniać równie skutecznie wszystkie usługi? Co jest trudniejszego w prowadzeniu np. państwowych restauracji, albo warsztatów samochodowych, czy sieci handlowych, od prowadzenia szpitali i przychodni zdrowia?

    Pozdro
    zazajana.pl

  14. lordroy powiedział(a):

    @trystero

    Z tego co przypominam sobie z raportu na temat amerykańskiej służby zdrowia w Economist, jednym z podstawowych czynników kosztotwórczych jest ich system… sądowy. Ponieważ jest bardzo łatwo wygrać sprawę przeciwko lekarzom/szpitalom za zaniechanie/błąd w sztuce, tamtejsi lekarze ordynują ubezpieczonym wszystkie możliwe badania, nawet jeśli nie wierzą w ich niezbędność, co wielokrotnie zwiększa koszty leczenia. Jak wiadomo, nie ma innego kraju z tak ekstremalnym system sądowym co USA. Z drugiej strony jest tam ogromna liczba nie objętych ubezpieczeniem społecznym (40 milionów??), którzy w ogóle nie mogą liczyć na porządną opiekę. Stany to bardzo specyficzny kraj, więc w Twojej misji bicia po łbie korwinistów nie używałbym go jako przykładu na cokolwiek.

  15. etanolek powiedział(a):

    @Maruś
    Pewnie różnica nie polega na trudności świadczenia innych usług tylko na przeświadczeniu, że akurat zdrowie (i edukacja) mają na tyle specyficzne znaczenie społeczne (np. brak dostępności SZ dla ubogich -> wyższa śmiertelność), iż nie można tych dziedzin regulować jedynie niewidzialną ręką wolnego rynku.

  16. HeS powiedział(a):

    @Autor:

    Ja (jak zwykle:) będę “adwokatem diabła”. Może wydatki są mniejsze, bo mniej chorujemy? Jak te dane połączyć z zachorowalnością i jeszcze zestandaryzować na przewlekłość chorób, czas trwania i skuteczność leczenia. Nie widzę powodu by “gonić innych” i na siłę dążyć do zwiększenia kosztów leczenia (=wydatki na służbę zdrowia). To trochę ociera się o problem efektywności leczenia, a to chyba bardzo trudny problem do analizy. Trzeba by jeszcze połączyć z umieralnością, bo część nieleczonych (lub źle leczonych) umiera za wcześnie a więc ich leczenie (uzasadnione!) wymagałoby zwiększenia wydatków

  17. maruś powiedział(a):

    “np. brak dostępności SZ dla ubogich -> wyższa śmiertelność”

    No, ale w USA mają Medicaid przecież od tego… Co do służby zdrowia w ogóle (i chyba po drodze edukacji) polecam ciekawą dyskusję pomiędzy Davidem Friedmanem, a Robertem Frankiem. Dostępna jest na blogu Friedmana.

    Pozdro 600
    zazajana.pl

  18. brysio powiedział(a):

    @bebok
    Tak, tak a w Związku Sowieckim nie było komunizmu tyko kapitalizm państwowy i dlatego upadł ;-)
    @lordroy
    Czytałem kiedyś, że połowę kosztów amerykańskiego dentysty stanowi ubezpieczenie. No zrozumiałbym ginekologa czy kardiologa ale DENTYSTA?

  19. Trystero powiedział(a):

    @ Bebok

    To proste. Jeśli coś w USA działa lepiej to wynik wolnego rynku. Jeśli coś działa gorzej to wynik interwencji rządu. A więc gdy stawiamy USA za wzór, wtedy są wolnorynkowe. A gdy okazuje się, że coś działa fatalnie w USA wtedy USA są socjalistyczne.

    Podaje przykład: przeżywalność w III stadium raka piersi najwyższa w USA? Oto jak działa wolny rynek komuszki! Śmiertelność niemowląt wyższa niż w Polsce? Socjalistyczne Stany Ameryki.

    :)

  20. maruś powiedział(a):

    Ta śmiertelność chyba jednak nie jest czynnikiem, który możne służyć w porównaniach. Sam Trystero zwracałeś uwagę na ogrom nielegalnej emigracji, ciągnącej do USA. A to wśród imigrantów jest większa umieralność niż wśród obywateli USA. No i wśród Murzynów.

    zazajana.pl

  21. llukiz powiedział(a):

    @etanolek

    Zdrowie i edukacja mają tak duże znaczenie społeczne, że nie można pozwalać by państwo się w to wtrącało i psuło. Niestety pozwala się…

  22. Pawel Krawczyk powiedział(a):

    @Trystero

    Nie jestem pewien jaka jest konkluzja Twojego wpisu – czy według Ciebie jedyne co trzeba zrobić dla poprawy jakości i dostępności usług polskiej służby zdrowia to zwiększenie finansowania?

  23. Trystero powiedział(a):

    @ Paweł Krawczyk

    Nie

  24. Pawel Krawczyk powiedział(a):

    @Trystero

    To pisz o tych pozostałych aspektach, bo obecne ujęcie trąci kreowaniem fałszywego memu, że “jedyny problem polskiej służby zdrowia to niskie finansowanie”.

    Tymczasem proste zwiększenie finansowania będzie miało taki sam skutek jak karmienie ciastkami czarnej dziury. Zainteresuj się tematami takimi jak “oddłużanie” szpitali, zasady działania SPZOZ, nadzór (a ściślej brak nadzoru) nad kilkuletnimi kolejkami do usług medycznych, wynikająca z tego braku nadzoru korupcja, zerowa odpowiedzialność SPZOZ czy tolerowane od wielu lat przekręty na fikcyjnych świadczeniach medycznych i lekach refundowanych.

    Mam wrażenie, że wypracowałeś sobie formułę bloga polegającą na demaskowaniu mitów rozsiewanych przez tzw. publicytów prawicowych i trzymasz się jej tak bardzo, że nie zauważasz czasami, że jeśli burdel i korupcję w polskiej służbie zdrowia piętnuje publicysta prawicowy to nawet on czasem może mieć rację.

    A problem burdelu wszechobecnego w polskich usługach publicznych wynika właśnie z politycznego podporządkowania diagnoz i ocen ich stanu. Jak u władzy był PiS to tzw. prawicowi publicyści albo go nie zauważali albo zwalali na poprzednie ekipy albo na “czynniki obiektywne”. Jak jest PO to oczywiście jest to wina PO, ale idiotyczną argumentację poprzedników o “realiach”, “czynnikach obiektywnych” itd przejęli z kolei fani PO. I tak w kółko, od wyborów do wyborów, przez ostatnie 20 lat.

  25. Trystero powiedział(a):

    @ Paweł Krawczyk

    Ależ dlaczego Ty o tym nie piszesz tylko chcesz bym pisał akurat o tym co Ciebie interesuje?

    Otóż, serdecznie mnie bawi mem w postaci ‘tyle pieniędzy idzie na tę służbę zdrowia a usługi są tak marnej jakości’ z dodatkiem w stylu ‘w prywatnej przychodzi za 200 zł miesięcznie mam wszystko’ albo ‘a w USA to jest tak dobrze’. Postanowiłem się nim zająć.

    Mogłem zrobić to anegdotycznie. Mogłem przypomnieć tego biednego chłopca od zatrucia grzybami a potem kazać półgłówkom od mema policzyć koszt dwóch przeszczepów wątroby (znam koszt z USA – 0,6 mln USD jeden przeszczep, zgubiłem link) i kilku tygodni na OIOM. Nie lubię dowodów anegdotycznych więc pokazałem szerokie dane statystyczne.

    Nic, absolutnie nic, co tu napisałem nie może być interpretowane jako pochwała praktyk w polskiej służbie zdrowia. Zupełnie więc nie rozumiem Twoich pretensji. Chcesz pisać o patologiach, pisz! Mnie zainteresował problem tych ‘gór pieniędzy’, które trafiają do polskiej służby zdrowia więc o nim napisałem.

  26. etanolek powiedział(a):

    @llukiz
    nie jestem zwolennikiem rozbuchanej biurokracji. Jednak nie chciałbym się znaleźć w sytuacji, gdy nie stać mnie na leczenie i nikomu tego nie życzę.

  27. wml powiedział(a):

    Mnie ciekawi, jak można w Polsce oszacować wydatki na służbę zdrowia… Z publicznej nie korzystałem w ciągu ostatnich 10 lat ani razu, w prywatnej zostawiłem kilka(naście) tysięcy złotych. Oczywiście bez paragonów, i z dużym prawdopodobieństwem, podatków. Te pieniądze zapewne są w statystyce ujęte jako wydatki na konsumpcję albo budownictwo jednorodzinne (w zależności gdzie wydał je mój lekarz i czy tym razem był paragon/faktura). W związku z tym może być tak, że wydatki na służbę zdrowia są kilukrotnie większe od pokazanych przez Ciebie. Twierdzę, znając trochę branżę, że miesięczne dochody lekarzy specjalistów (próba statystyczna niewielka, max. kilkanaście osób) – zawierają się w przedziale 10 – 30 tysięcy złotych. Czy oficjalne statystyki to potwierdzają?

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player