Andrew G Haldane, z Banku Anglii, przedstawił niedawno interesujące porównanie dwóch strategii: jednej opartej na efekcie momentum a drugiej opartej o prostą analizę fundamentalną. Rdzeniem rozważań była cierpliwość reprezentowana przez strategię fundamentalną kontra niecierpliwość reprezentowana przez strategię momentum. Co się okazało?
Po przyjęciu prostej strategii momentum (długa (krótka) pozycja gdy S&P 500 zamknął się w miesiącu wyżej (niżej) od poprzedniego miesiąca) i prostej strategii fundamentalnej (długa (krótka) pozycja gdy rzeczywista wartość S&P 500 na koniec miesiąca jest powyżej (poniżej) wartości sugerowanej przez model dyskontowanych dywidend Shillera) Haldane porównał wyniki obydwu podejść w okresie 1880-2009:
Fenomenalne, nieprawdaż? Prosta strategia momentum zamienia $1 w $50 000 w 129 lat, w okresie 1880-2009. W tym czasie prosta strategia fundamentalna zamienia $1 w 11 centów w tym samym okresie. Dane nominalne, bez kosztów transakcyjnych i podatków i bez dywidend.
A teraz zobaczymy co z przykładem Haldane’a, który przecież zajmuje powazne stanowisko w Banku Anglii zrobiło dwóch blogerów. Przeczytanie tych dwóch wpisów, może początkującym inwestorom oszczędzić kosztownych pomyłek przy tworzeniu strategii inwestycyjnej.
Po pierwsze: kontekst. Autor bloga EconomicPic porównał wyniki strategii momentum Haldane’a wyniki strategii ‘kup i trzymaj’ a więc najprostszego przykładu cierpliwości (EconomicPic używał danych total return, uwzględniających dywidendy):
Po drugie: okres czyli niebezpieczeństwo polegania na danych historycznych. Okazuje się, że przewaga strategii momentum wynika z efektu Wielkiego Kryzysu. Porównanie tych samych strategii w latach 1940-2009 wyglada tak:
Po trzecie: jakość danych. Michael Stokes z MarketSci zwrócił uwagę, że Haldane korzystał z bazy danych Shillera, w której miesięczne wartości S&P 500 są wartościami średnimi dla całego miesiąca a nie wartościami zamknięcia miesiąca. Innymi słowy, w ostatnim dniu miesiąca nie można zawrzeć transakcji po średniej cenie z miesiąca. Jak wyglądałyby wyniki strategii Haldane’a gdyby użyć do transakcji cen z zamknięcia miesiąca?






Oficjalnie takie coś nazywa się “wstępną obróbką danych”, gdzie można w zasadzie udowodnić wszystko. Zasada wstępnej obróbki sprowadza się do stwierdzenia “jeśli fakty przeczą teorii tym gorzej dla faktów”. Tak samo “udowodniono” globalne ocieplenie, wybierając najlepsze lata a pomijając okres oziębienia. Dużo rzeczy jest tak udowadnianych…
@ alus
Przestań bredzić o globalnym ociepleniu. Nie mam już na to sił. Albo po prostu opublikuj naukową krytykę teorii jeśli rzeczywiście masz coś w tej kwestii do powiedzenia.
Akurat to co napisałeś jest totalną bzdurą.
Ach, ach, to teraz wystarczy już znaleźć dwa wykresy na czyimś blogu i można swoją wiarę na pohybel uznanym autorytetom, np. ekspertom Banku Anglii, tym podpierać. Oczywiście o ile Autor znajdzie to osobiście, bo jak kto inny ośmieli się zakwestionować poglądy Autora to to już jest totalną bzdurą.
@ Pilot Pirx
Przykro mi, że Twój potencjał intelektualny nie pozwala Ci zrozumieć, że problem nie polega na kwestionowaniu moich poglądów lecz ugruntowanego konsensusu naukowego w danej kwestii, podpartego sporą ilością danych empirycznych. Mogę Cię zapewnić, że jeśli na moim blogu zjawi się miłośnik teorii o 7000 letniej Ziemi lub teorii o leczeniu raka cieciorką wsadzoną do dziury w nodze to jego elaborat także spotka się moją prośbą o zaprzestanie rozpowszechniania bzdur.
Tym bardziej, że jeśli autor bzdur pozwoli sobie na rażący off-topic.
Pomijam już kwestię, że alus nie zadał sobie nawet trudu by jakoś sensownie zaatakować teorię o AGW – nie słyszałem zarzutu, że AGW podpierana jest danymi z ‘ciepłych’ lat przy odrzucaniu danych z ‘zimnych’ lat. To jest 100% bzdura.
PS To kończy dyskusję o AGW pod tym tekstem.
Trystero – teraz jest popularna wśród naukowców teoria o globalnym oziębieniu na wskutek zaniku golfstormu. Jak widać nie jesteś na bieżąco…
A to, że wielu UZNANYCH NAUKOWCÓW krytykuje “fakt” globalnego ocieplenia oraz to, że facet zajmujący się przygotowaniem analiz dla poparcia teorii przyznał się do wybrania tych lat, które mu odpowiadały na poparcie teorii nie znaczy nic? Najgorsza jest arogancja niektórych ludzi, którzy twierdzą, że zmiany klimatu globalnego są spowodowane działalnością człowieka. Cóż za arogancja.
Tak naprawdę to nie wiadomo jak to z tym jest. Faktem jest, że w XVII wieku na zamarzniętym w całości Bałtyku stawiano karczmy, faktem jest także to, że kilkaset lat wcześniej na terenie Śląska uprawiano winorośle. Tamta zmiana temperatur jak rozumiem także była spowodowana emisją CO2???
A co do “wstępnej obróbki danych” to miałem z nią wystarczająco dużo do czynienia w pracach uznanych profesorów na jednej z uczelni, że wiem jak to działa…
Blad z uzyciem sredniej z miesiaca zamiast ostatniego dnia bardzo niefajny. Robienie takich bledow na modelach wykladniczych niestety powaznie wazy na wynikach. Az dziwne, ze Haldane’owi nie zapalila sie lampka ostrzegawcza w glowie, gdy mu wyszly takie dziwne wyniki. Swiadczy to o jego kompetencji “niezbyt” dobrze.
Generalnie jednak bledy w analizie Haldane’a zostaly dosc szybko zauwazone przez innych. Tez dobrze. Gorzej, ze powazne instytucje finansowe moga podejmowac decyzje na bazie tego typu analiz jak ta Haldane’a. Wiele analiz ma charakter poufny i w efekcie niesprawdzony.
@ alus
Trystero – teraz jest popularna wśród naukowców teoria o globalnym oziębieniu na wskutek zaniku golfstormu. Jak widać nie jesteś na bieżąco…
Przestań czytać Fakt i tym podobne rzeczy jeśli uważasz, że teoria o globalnych oziębieniu ma ten sam status co AGW.
A to, że wielu UZNANYCH NAUKOWCÓW krytykuje “fakt” globalnego ocieplenia
Wielu uznanych naukowców krytykuje też teorię ewolucji, i co? Konsensus to przeważająca opinia, w przypadku AGW bardzo wyraźnie przeważająca.
oraz to, że facet zajmujący się przygotowaniem analiz dla poparcia teorii przyznał się do wybrania tych lat, które mu odpowiadały na poparcie teorii nie znaczy nic?
Jakieś źródła poproszę.
Tak naprawdę to nie wiadomo jak to z tym jest.
Wiadomo. Przynajmniej kilkuset ludzi, którzy poświęcili kilkadziesiąt lat życia na badania twierdzi, że wie.
Faktem jest, że w XVII wieku na zamarzniętym w całości Bałtyku stawiano karczmy, faktem jest także to, że kilkaset lat wcześniej na terenie Śląska uprawiano winorośle. Tamta zmiana temperatur jak rozumiem także była spowodowana emisją CO2???
Przestań czytać Fakt to może przestaniesz się powtarzać argumenty o karczmach na Bałtyku.
@Trystero
“Przestań czytać Fakt to może przestaniesz się powtarzać argumenty o karczmach na Bałtyku.”
Tutaj dyskutowali na ten temat.
http://www.historycy.org/index.php?showtopic=51950
Wnioski są takie, iż Bałtyk jednak zamarzał;-) W zimie 1657/58 armia szwedzka przeszła po lodzie przez Bełty z Jutlandii na Zelandię. Nic natomiast nie wiadomo, czy po drodze były karczmy, grzane piwo i dziewki;-) Poczytaj zresztą historyka klimatu, Gustafa Utterstrøma, a szczególnie jego książkę The Ends of the Earth.
Pozostaje też aktualne pytanie @alusa, czy tamta zmiana temperatur była spowodowana emisją CO2 lub jakąś inną działalnością człowieka.
@ HansKlos
Ależ naukowcy tworzący teorię AGW nie mają problemu ani z MWP (ciepły okres w średniowieczu) ani LIA (małą epoką lodowcową). To raczej teksty pomiędzy zdjęciem gołych cycków a artykułem o krowie w trąbie powietrznej sugerują, że karczmy na Bałtyku negują AGW. Stosowne wyjaśnienia są nawet na Wikipedii. Trzeba po prostu czytać coś poza Faktem i sensacyjnymi blogaskami.
@Trystero
“Stosowne wyjaśnienia są nawet na Wikipedii. ”
I tak teoria, jakoby mała epoka lodowcowa była spowodowana emisją CO2 lub jakąś inną działalnością człowieka upadła;-) Natomiast doskonale sprawdza się teoria o wpływie Słońca na życie, w tym życie społeczne, na Ziemi. W okresie ochłodzenia klimatu wystąpiło bodajże pięć okresów, kiedy zboże w Szwecji nie dojrzewało, co zmusiło potomków Wikingów do zorganizowania wypraw na południe po zboże. Jednakże Niemcy i mieszkańcy Rzeczpospolitej nie chcieli udzielić kredytu kupieckiego i handel międzynarodowy zmuszony był wrócić do starych, sprawdzonych, łupieżczych metod;-)
Warto też zauważyć, iż klimatycznie okres ten (MEL) trwał od 1570 do 1900 r. Jeśli więc obecne teorie ocieplenia rozpatrują okres od początku wieku, to nic dziwnego, iż wychodzi im, że klimat się ociepla. Nie jest to jednak, jak stwierdził @alus, arogancja niektórych ludzi, którzy twierdzą, że zmiany klimatu globalnego są spowodowane działalnością człowieka?
Swoją drogą co mają do tego cycki, nawet te z Faktu?
@ HansKlos
Zapomniałem, że klimatologia i astrofizyka (kto się zajmuje badaniem aktywności słońca?) są 164 i 165 dziedziną, w której masz ekspercką wiedzę pozwalającą na formułowanie teorii naukowych. Naturalnie, fakt, że kilkuset innych klimatologów nie popiera teorii o aktywności słonecznej jako przyczynie globalnego ocieplenia jest wynikiem globalnego spisku, który wielokrotnie demaskowałeś na swoim blogu.
@Trystero
“Zapomniałem, że klimatologia i astrofizyka (kto się zajmuje badaniem aktywności słońca) są 164 i 165 dziedziną, w której masz ekspercką wiedzę pozwalającą na formułowanie teorii naukowych.”
Ja bym sklasyfikował klimatologię na 288 miejscu, a astrofizykę na 4-tym. Na pierwszym jak wiesz, mam szpiegostwo;-)
@ HansKlos
To szpiegostwo jest dyscypliną akademicką?
Ale byłbym rad, gdybyś podał pierwsze trzy, podium. Będzie tam chyba ekonomia. Jest szpiegostwo. Brakuje trzeciej.
Przyznam Ci, że jestem bardzo rozczarowany odbiorem mojej naukowej skromności. Myślałem, że zdobędę uznanie przyznaniem się, że znam się na wąskiej dziedzinie ekonomii a reszta nauki jest mi mniej lub bardziej obca i generalnie opieram się na konsensusie naukowym czy to w klimatologii, czy w medycynie czy w astrofizyce. Teraz sobie myślę, że jednak lepiej byłoby przyjąć Twoją renesansową postawę.
@Trystero
“Brakuje trzeciej.”
Myśl, myśl, myśl;-)
“opieram się na konsensusie naukowym”
Konsensus naukowy można znaleźć chociażby http://tigger.uic.edu/%7Epdoran/012009_Doran_final.pdf Nie jest on jednak żadną miarą prawdziwości teorii, ale określa audyt, rodzaj opinii na dany temat panujący w środowisku. O tym, iż powszechne opinie wśród naukowców bywają błędne można dowiedzieć się z historii nauki, gdzie pierwszym z brzegu przykładem może być chociażby panujący przez wieki konsensus naukowy,-) jakoby Słońce krążyło wokół Ziemi.
W świecie nauki, konsensus naukowy wytwarzany zwykle jest mimochodem przez tego, kto opłaca badania. W tym przypadku istniało wręcz zapotrzebowanie polityczne na wyprodukowanie społecznego przyzwolenia na “carbon tax”. Tymczasem w sprawie klimatu mamy fakty, porządnie udokumentowaną teorię i konsensus naukowców. Fakty mówią nam iż klimat obecnie się ociepla, a historycznie ocieplał się i oziębiał w sposób cykliczny. Dotychczasowe cykle ocieplenia i ochłodzenia miały swoje źródło, wg teorii, w elementach pozaziemskich, z których jednym z ważniejszych czynników stanowiła aktywność słoneczna. I oto teraz, badając klimat pojawia się konsensus naukowy, iż to ocieplenie jest ZNACZĄCO inne od tych, historycznych, a owa inność przejawia się w tym, iż najważniejszym czynnikiem decydującym o ociepleniu klimatu stała się emisja CO2 (i tu uwaga!) powstającego w wyniku działalności człowieka.
Myślę, iż w tym miejscu powinniśmy się zatrzymać, a nawet wypić szklaneczkę w celu skrystalizowania swoich myśli,-) bowiem konsensus, nawet ten naukowy, nie wymaga ślepej wiary, ale ciągle potrzebuje deptania. Nauka, w odróżnieniu od wiary, potrzebuje faktów, które teorii przeczą, a deptana idea lepiej rośnie, no chyba, że nie jest żadną naukową teorią, ale zaszczepioną wiarą;-)
@ HansKlos
Konsensus naukowy można znaleźć chociażby http://tigger.uic.edu/%7Epdoran/012009_Doran_final.pdf
A poll performed by Peter Doran and Maggie Kendall Zimmerman at Earth and Environmental Sciences, University of Illinois at Chicago received replies from 3,146 of the 10,257 polled Earth scientists. Results were analyzed globally and by specialization. 76 out of 79 climatologists who “listed climate science as their area of expertise and who also have published more than 50% of their recent peer-reviewed papers on the subject of climate change” believe that mean global temperatures have risen compared to pre-1800s levels, and 75 out of 77 believe that human activity is a significant factor in changing mean global temperatures. Among all respondents, 90% agreed that temperatures have risen compared to pre-1800 levels, and 82% agreed that humans significantly influence the global temperature. Economic geologists and meteorologists were among the biggest doubters, with only 47 percent and 64 percent, respectively, believing in significant human involvement. A summary from the survey states that:
It seems that the debate on the authenticity of global warming and the role played by human activity is largely nonexistent among those who understand the nuances and scientific basis of long-term climate processes.[95]
O tym, iż powszechne opinie wśród naukowców bywają błędne można dowiedzieć się z historii nauki, gdzie pierwszym z brzegu przykładem może być chociażby panujący przez wieki konsensus naukowy,-) jakoby Słońce krążyło wokół Ziemi.
Litości. Ten argument to szczyt naiwności. Jasne, że konsensus może być błędny. Tak czy tak lepiej akceptować konsensus bo przy danym poziomie nauki ma największe szanse by być najbliżej prawdy a bez eksperckiej wiedzy nie można samemu wyrobić sobie zdania.
W świecie nauki, konsensus naukowy wytwarzany zwykle jest mimochodem przez tego, kto opłaca badania. W tym przypadku istniało wręcz zapotrzebowanie polityczne na wyprodukowanie społecznego przyzwolenia na “carbon tax”.
Och, jasne. Wszyscy naukowcy to k**** i złodzieje. Dlatego opinia przeciętnego blogera jest równie ważna co konsensus naukowy. Tani chwyt, nie ze mną te numery.
Rozumiem, że naukowy konsensus w kwestii tego czy cieciorka leczy raka też jest opłacany przez Big Pharma :)
Koniec dyskusji z mojej strony, cieszy mnie, że przyznajesz, że a) klimat się ociepla b) istnieje konsensus naukowy w kwestii AGW. Są ludzie, którzy negują nawet te rzeczy.
@Trystero
“naukowy konsensus w kwestii tego czy cieciorka leczy raka…”
To da się sprawdzić empirycznie w odróżnieniu od ocieplenia klimatu drogą emisji CO2 z działalności człowieka. Tutaj nie da się wyłączyć znaczącej części emisji CO2 generowanej przez człowieka i sprawdzić, czy teraz już się ochłodziło;-)
Zapomniałem dodać, iż zaszczepiona wiara w połączeniu z “carbon tax” ma jak najbardziej doświadczalne przełożenie na ekonomię, a przynajmniej na stany kont co poniektórych światłych mężów, ale tylko tych, którzy konsensus uznają;-)
@Trystero
Komenty pod twoim tekstem uciekły daleko od meritum. Od siebie powiem tyle, że ponieważ jestem od 20 lat pracownikiem umysłowym sektora wielkiej energetyki, potwierdzam, że cały system praw do emisji, kolorowych certyfikatów, dopłat, opłat zastępczych totalnie wypaczył istotę czyli produkcję energii. Jest ona teraz zbytecznym i kłopotliwym balastem, interes robi się na wirtualnych prawach “jakiego dużego bąka komu wolno puścić w atmosferę”. Ceny prądu są tak sakramencko rosnące nie za sprawą kosztów wydobycia węgla czy pozyskania innych paliw, ale za sprawą pierdolca pseudoekologicznego. Podczas gdy wspólnoeuropejski kołchoz dokonuje autokastracji konkurencyjności własnych gospodarek, azjaci i amerykanie dalą budują węglówki i to na potęgę i radują się na to, co wyczynia Europa. Nie jestem naukowcem ale w aż taki efekt wpływu ilości CO2 na temperatury globalne nie wierzę – bardziej mnie ciekawi gdzie podziewa się ciepło emitowane przez miliardy ludzi, ich sprzęty, samochody i fabryki. Sto lat temu tego nie było. A bilans energetyczny jak w elektrowni kurde musi mi się zgadzać. Tu też cudów nie ma.
@ Trystero,
argument z ta nieszczęśną cieciorką jest postawieniem sprawy ad absurdum, choć musze przyznać dosyć dowcipnym.
Ale równie dowcipna jest zasłyszana gdzieś przeze mnie uwaga, że efekt, jaki handel emisjami CO2 wywiera na globalne ocieplenie jest absolutnie taki sam, jak wpływ handlu odpustami w XVw na zbawienie wierzących…
@ Whiskeyjack
Na całe szczęście handel CO2 nie jest częścią teorii o AGW. Niestety wielu ludzi nie potrafi tego zrozumieć.
W latach gdy na Grenlandii uprawiano ziemie, tez zapewne gwałtownie rosła emisja CO2, nawet gwałtowniej niż teraz, bo wykresy temperatur z tamtego okresu są bardziej strome.
Co do “konsensusu naukowego”, to jakis rok temu na National Geographic oglądałem program o naukowcu, który dowiedział się od znajomego, ze podpisał się pod tymi bredniami odnośnie ocieplenia klimatu, po pół roku zrezygnował ze starań usunięcia go z tej listy.
O takich szczegółach, jak wykresy pokazujące, że ilość CO2 w atmosferze rośnie, wraz ze wzrostem temperatury, z tym niestety w odwrotnej kolejności, niż to się powszechnie uważa nie wspomnę.
Jedyne rozsądne teorie mówią, że ilość CO2 faktycznie ma wpływ na średnie temperatury, ale w krótkim okresie jest on znacznie mniejszy niż się powszechnie, a w długim jest eliminowany przez inne czynniki mający większy wpływ. Zgodnie z tymi teoriami spiera się czy jest to 1%, czy tez jeszcze mniej. Z ciekawostek w latach 70′ mówiło się o globalnym oziębieniu i kolejnej epoce lodowcowej.
Faktem jest, że na klimat na ziemi maja wpływ dwa główne czynniki – aktywność słońca i ilość chmur (zależna od aktywności słońca). Słońce jest obecnie w końcu fazy największej aktywności, więc jeśli w ciągu najbliższych 3-4 lat średnie temperatury nie zaczną się stopniowo obniżać, to na ręce mi kaktus wyrośnie :P
Abstrahując od przyczyn ocieplenia, to właściwie co komu ono przeszkadza…
Podniesienie poziomu wody w oceanach, to bujda na resorach, w każdym razie nie o 50m, może o 5. Lód ma większą objętość, a część wody znajdzie się w atmosferze na skutek zwiększonego parowania.
Moc zjawisk atmosferycznych tez nie powinna się zwiększyć, bo ta zależy nie od samej temperatury, ale od różnicy temperatur (to w kwestii huraganów czy innych takich).
Ciągłe susze… Patrz punkt z woda – większe parowanie – więcej deszczów – na Saharze uprawy możliwe były w okresie kiedy średnia temperatura była wyższa.
Wyższa temperatura = więcej CO2 w atmosferze (w takiej kolejności) = większe przyrosty roślin = więcej terenów uprawnych… pewno coś jeszcze w tej liście nie chce mi się kombinować.
Dość powiedzieć, że przez większą część historii tej planety czap lodowych na biegunach nie było… Obecnie mamy epokę lodowcową (może niekoniecznie w sensie w jakim to się przyjęło w rozumowaniu potocznym)!!
Żeby było trochę na temat przy opracowywaniu teorii ocieplania klimatu, też użyto wstępnej obróbki danych, tam była to średnia ważona, gdzie jakaś próbka z USA miała ponad 90% znaczenia. (No dobra może nie wyszło do końca na temat.)