<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Ziemkiewicza wizja dziennikarstwa, wolnego rynku i prywatnej własności</title>
	<atom:link href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/</link>
	<description>Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 19:10:43 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: Ron Hurla</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-37784</link>
		<dc:creator>Ron Hurla</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 04 Mar 2012 17:02:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-37784</guid>
		<description>Uhhm..Howdy there, simply turned into aware of your blog through Google, and found that it is truly informative. Thanks and best of luck.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Uhhm..Howdy there, simply turned into aware of your blog through Google, and found that it is truly informative. Thanks and best of luck.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Quasi (antyspamołap)</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13927</link>
		<dc:creator>Quasi (antyspamołap)</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 13:40:42 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13927</guid>
		<description>&lt;b&gt;@ EstEst&lt;/b&gt;

&lt;i&gt;&quot;Aha – ten układ współrzędnych z http://www.politicalcompass.org dużo lepiej wskazuje poglądy niż prawica-lewica.
(...)
4) Co do sformułowań niejasnych, nie dokończyłeś zdania – chodzi mi o to, że jak mamy jaśniejsze kryteria, to lepiej ich używać. W tym przypadku lepiej IMHO użyć układu współrzędnych z http://www.politicalcompass.org niż pojęć prawica/lewica.&quot;&lt;/i&gt;

Teoretycznie to prawda, dlatego też masowo tu odnoszę się do Compassu i ogólnie koncepcji wielowymiarowego spektrum politycznego (choćby &lt;a href=&quot;http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13837&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;w swojej odpowiedzi dla rapiego&lt;/a&gt;).

W praktyce jednak okazuje się, że między poglądami ekonomicznymi i obyczajowo-społecznymi często (tj. w wielu społeczeństwach) istnieje silna korelacja - tj. piewcy wolnego rynku, kapitalizmu, własności prywatnej itp. często jednocześnie przejawiają ogólnie hierarchiczne podejście do społeczeństwa i restrykcyjno-konserwatywno-tradycjonalistyczne podejście do kwestii obyczajowych, za to piewcy państwa opiekuńczego często mają ogólnie równościowo-wyrozumiałe podejście do społeczeństwa i liberalno-tolerancjonistyczne podejście do obyczajowości - zwłaszcza w psychologicznym podłożu obu kategorii poglądów (patrz np. &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Social_dominance_orientation&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;SDO&lt;/a&gt; i &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Right-wing_authoritarianism&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;RWA&lt;/a&gt;). Szerzej zjawisko to zostało omówione tutaj:
John T Jost, Christopher M Federico, i Jaime L Napier, &lt;a href=&quot;http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19035826&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;&quot;Political ideology: its structure, functions, and elective affinities,&quot;&lt;/a&gt; &lt;i&gt;Annual Review of Psychology&lt;/i&gt; 60 (2009): 307-337.
[darmowy dostęp &lt;a href=&quot;http://www.psych.nyu.edu/jost/Political%20Ideology__Its%20structure,%20functions,%20and%20elective%20a.pdf&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;tutaj&lt;/a&gt;]

Tak więc moim zdaniem opis dwubiegunowy (ale dalej w postaci kontinuum a nie binarnej) mimo wszystko ma sens, przy czym:

(i) Zamiast określeń &quot;lewica&quot; i &quot;prawica&quot; lepiej używać określeń &lt;b&gt;&quot;egalitaryzm&quot;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&quot;elitaryzm&quot;&lt;/b&gt; (lub &quot;hierarchizm&quot;), gdyż one od razu oddają istotę rzeczy oraz nie są tak bardzo uwikłane w historyczno-geograficzną zmienność znaczeniową i emocjonalno-propagandowe manipulacje.

(ii) Przy ocenie stopnia &quot;prawicowości/lewicowości&quot;, tudzież &quot;elitaryzmu/egalitaryzmu&quot;, jakiejś ideologii czy programu politycznego należy patrzeć nie tyle na preferowane &lt;i&gt;środki&lt;/i&gt;, co na stawiane sobie (niekoniecznie jawnie/oficjalnie) &lt;i&gt;cele&lt;/i&gt;. Tak się bowiem składa, że kwestia środków - inaczej niż kwestia celów - poza oceną ideologiczno-etyczną podlega także ocenie czysto technicznej/naukowej, a na tym polu nie zawsze mamy do czynienia z konsensusem, zwłaszcza w takich dziedzinach jak ekonomia. Stąd różne ideologie/ruchy polityczne mogą chcieć realizować &lt;i&gt;te same cele&lt;/i&gt; za pomocą &lt;i&gt;różnych środków&lt;/i&gt;, gdyż zwyczajnie różnią się w technicznych/naukowych ocenach ich skuteczności&amp;kosztowności. I tak, jedni mogą chcieć egalitaryzować klasowo-ekonomicznie społeczeństwo [tj. podnosić &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Gross_domestic_product&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;ogólny poziom bogactwa&lt;/a&gt; przy jednoczesnym znoszeniu &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Gini_coefficient&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;nierówność dochodu&lt;/a&gt; oraz ogólnej&amp;równej &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Human_Development_Index&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;poprawie&lt;/a&gt; &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Human_Poverty_Index&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;dobrobytu&lt;/a&gt;] przez zwiększanie redystrybucji dochodu kosztem zwiększonego fiskalizmu, kontroli nad rynkiem, regulacji stosunków pracy i płacy minimalnej, etatyzmu (w tym publiczna edukacja, opieka zdrowotna itd.) itp. podczas gdy inni mogą chcieć osiągnąć dokładnie to samo środkami przeciwnymi - ograniczaniem obciążeń podatkowych i &quot;pobudzaniem przedsiębiorczości&quot;, &quot;uelastycznianiem&quot; stosunków pracy i zmniejszaniem jej kosztów, oddając obywatelom więcej (samo)kontroli nad gospodarką i własnym życiem etc.

&lt;i&gt;&quot;1) Po prostu nie znałem blogu pana Nicponia (to chyba nie grzech?), więc słowo ,,nicponiści” wywiodłem od niewątpliwie niepozytywnego rzeczownika ,,nicpoń”. Stąd mój błąd w ocenie.&quot;&lt;/i&gt;

Grzechem nie jest nieznanie blogu Nicponia, ale jest nim wypowiadanie się na temat pojęcia &quot;nicponizm&quot; bez uprzedniego kliknięcia w podany - specjalnie z myślą o osobach Nicponia nieznających - przeze mnie link, pod którym dość szczegółowo przybliżyłem sylwetkę tego Pana oraz jego przekonania.

&lt;i&gt;&quot;3) Ani ja, ani dwaj moi znajomi – historycy zajmujący się XX wiekiem nie znaleźli w propagandzie sowieckiej informacji o etatyzmie Hitlera. Jeśli coś znajdziesz – chętnie poszerzę wiedzę.&quot;&lt;/i&gt;

Prawdopodobnie w sowieckiej propagandzie nie znajdziesz też wzmianek o tym, że Hitler popierał służbę wojskową, karanie złodziejstwa i zamiatanie ulic, ale to nie znaczy, że przyznanie tego faktu nie przeszłoby sowietom przez gardła. Dlaczegóż sowieci mieliby wypominać Hitlerowi etatyzm - a anty-Hitlerowska propaganda z definicji skupiała się na wypominaniu prawdziwych lub wyimaginowanych wad, a nie na całościowym przedstawieniu postaci fuhrera - skoro sami etatyzm uznawali za rzecz wielce pozytywną?

&lt;i&gt;&quot;5) Czy Hitler promował wolny rynek – to jest kwestia dyskusji. Ja np. uważam, że skoro przynajmniej częściowo nacjonalizował, to raczej go nie wspierał, Ty, że jak całkowicie nie znacjonalizował, to trochę wspierał – whatever, nie ma to znaczenia, fakty są jakie są, a o nazwy nie ma co się kłócić.&quot;&lt;/i&gt;

Częściowo nacjonalizował i ręcznie sterował gospodarką (nawet tą pozostającą w prywatnych rękach), bo chciał wyrugować z niej &quot;żydowski spisek&quot; i stworzyć przemysłową machinę niezbędną do jego gargantuicznych zbrojeń. A mimo tego program gospodarczy 3. Rzeszy nie określa się mianem socjalistycznego, lecz jako jakaś forma &quot;trzeciej drogi&quot;.
Zupełnie inną kwestią jest to, jak sobie Hitler wyobrażał gospodarkę już po &quot;Ostatecznym Rozwiązaniu Kwestii Żydowskiej&quot; i po wygraniu wojny.

&lt;i&gt;7) (...) &quot;w takim razie przemianuję Hitlera na narodowego etatystę&quot;&lt;/i&gt;

Ale dlaczego tak się upierasz, żeby w czołowej etykietce nazizmu umieszczać ten &quot;etatyzm&quot; czy coś podobnego? Przecież to nie kwestie gospodarcze przesądzały o ideologicznej istocie nazizmu, nie one stały na szczycie jego hierarchii i to nie one wyróżniały 3. Rzeszę na tle ówczesnego (generalnie mocno etatystycznego) świata. Równie dobrze mógłbyś postulować, by Hitlera określać jak &quot;narodowego zwolennika czystych ulic&quot;...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>@ EstEst</b></p>
<p><i>&#8220;Aha – ten układ współrzędnych z <a href="http://www.politicalcompass.org" rel="nofollow">http://www.politicalcompass.org</a> dużo lepiej wskazuje poglądy niż prawica-lewica.<br />
(&#8230;)<br />
4) Co do sformułowań niejasnych, nie dokończyłeś zdania – chodzi mi o to, że jak mamy jaśniejsze kryteria, to lepiej ich używać. W tym przypadku lepiej IMHO użyć układu współrzędnych z <a href="http://www.politicalcompass.org" rel="nofollow">http://www.politicalcompass.org</a> niż pojęć prawica/lewica.&#8221;</i></p>
<p>Teoretycznie to prawda, dlatego też masowo tu odnoszę się do Compassu i ogólnie koncepcji wielowymiarowego spektrum politycznego (choćby <a href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13837" rel="nofollow">w swojej odpowiedzi dla rapiego</a>).</p>
<p>W praktyce jednak okazuje się, że między poglądami ekonomicznymi i obyczajowo-społecznymi często (tj. w wielu społeczeństwach) istnieje silna korelacja &#8211; tj. piewcy wolnego rynku, kapitalizmu, własności prywatnej itp. często jednocześnie przejawiają ogólnie hierarchiczne podejście do społeczeństwa i restrykcyjno-konserwatywno-tradycjonalistyczne podejście do kwestii obyczajowych, za to piewcy państwa opiekuńczego często mają ogólnie równościowo-wyrozumiałe podejście do społeczeństwa i liberalno-tolerancjonistyczne podejście do obyczajowości &#8211; zwłaszcza w psychologicznym podłożu obu kategorii poglądów (patrz np. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Social_dominance_orientation" rel="nofollow">SDO</a> i <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Right-wing_authoritarianism" rel="nofollow">RWA</a>). Szerzej zjawisko to zostało omówione tutaj:<br />
John T Jost, Christopher M Federico, i Jaime L Napier, <a href="http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19035826" rel="nofollow">&#8220;Political ideology: its structure, functions, and elective affinities,&#8221;</a> <i>Annual Review of Psychology</i> 60 (2009): 307-337.<br />
[darmowy dostęp <a href="http://www.psych.nyu.edu/jost/Political%20Ideology__Its%20structure,%20functions,%20and%20elective%20a.pdf" rel="nofollow">tutaj</a>]</p>
<p>Tak więc moim zdaniem opis dwubiegunowy (ale dalej w postaci kontinuum a nie binarnej) mimo wszystko ma sens, przy czym:</p>
<p>(i) Zamiast określeń &#8220;lewica&#8221; i &#8220;prawica&#8221; lepiej używać określeń <b>&#8220;egalitaryzm&#8221;</b> i <b>&#8220;elitaryzm&#8221;</b> (lub &#8220;hierarchizm&#8221;), gdyż one od razu oddają istotę rzeczy oraz nie są tak bardzo uwikłane w historyczno-geograficzną zmienność znaczeniową i emocjonalno-propagandowe manipulacje.</p>
<p>(ii) Przy ocenie stopnia &#8220;prawicowości/lewicowości&#8221;, tudzież &#8220;elitaryzmu/egalitaryzmu&#8221;, jakiejś ideologii czy programu politycznego należy patrzeć nie tyle na preferowane <i>środki</i>, co na stawiane sobie (niekoniecznie jawnie/oficjalnie) <i>cele</i>. Tak się bowiem składa, że kwestia środków &#8211; inaczej niż kwestia celów &#8211; poza oceną ideologiczno-etyczną podlega także ocenie czysto technicznej/naukowej, a na tym polu nie zawsze mamy do czynienia z konsensusem, zwłaszcza w takich dziedzinach jak ekonomia. Stąd różne ideologie/ruchy polityczne mogą chcieć realizować <i>te same cele</i> za pomocą <i>różnych środków</i>, gdyż zwyczajnie różnią się w technicznych/naukowych ocenach ich skuteczności&amp;kosztowności. I tak, jedni mogą chcieć egalitaryzować klasowo-ekonomicznie społeczeństwo [tj. podnosić <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Gross_domestic_product" rel="nofollow">ogólny poziom bogactwa</a> przy jednoczesnym znoszeniu <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Gini_coefficient" rel="nofollow">nierówność dochodu</a> oraz ogólnej&amp;równej <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Human_Development_Index" rel="nofollow">poprawie</a> <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Human_Poverty_Index" rel="nofollow">dobrobytu</a>] przez zwiększanie redystrybucji dochodu kosztem zwiększonego fiskalizmu, kontroli nad rynkiem, regulacji stosunków pracy i płacy minimalnej, etatyzmu (w tym publiczna edukacja, opieka zdrowotna itd.) itp. podczas gdy inni mogą chcieć osiągnąć dokładnie to samo środkami przeciwnymi &#8211; ograniczaniem obciążeń podatkowych i &#8220;pobudzaniem przedsiębiorczości&#8221;, &#8220;uelastycznianiem&#8221; stosunków pracy i zmniejszaniem jej kosztów, oddając obywatelom więcej (samo)kontroli nad gospodarką i własnym życiem etc.</p>
<p><i>&#8220;1) Po prostu nie znałem blogu pana Nicponia (to chyba nie grzech?), więc słowo ,,nicponiści” wywiodłem od niewątpliwie niepozytywnego rzeczownika ,,nicpoń”. Stąd mój błąd w ocenie.&#8221;</i></p>
<p>Grzechem nie jest nieznanie blogu Nicponia, ale jest nim wypowiadanie się na temat pojęcia &#8220;nicponizm&#8221; bez uprzedniego kliknięcia w podany &#8211; specjalnie z myślą o osobach Nicponia nieznających &#8211; przeze mnie link, pod którym dość szczegółowo przybliżyłem sylwetkę tego Pana oraz jego przekonania.</p>
<p><i>&#8220;3) Ani ja, ani dwaj moi znajomi – historycy zajmujący się XX wiekiem nie znaleźli w propagandzie sowieckiej informacji o etatyzmie Hitlera. Jeśli coś znajdziesz – chętnie poszerzę wiedzę.&#8221;</i></p>
<p>Prawdopodobnie w sowieckiej propagandzie nie znajdziesz też wzmianek o tym, że Hitler popierał służbę wojskową, karanie złodziejstwa i zamiatanie ulic, ale to nie znaczy, że przyznanie tego faktu nie przeszłoby sowietom przez gardła. Dlaczegóż sowieci mieliby wypominać Hitlerowi etatyzm &#8211; a anty-Hitlerowska propaganda z definicji skupiała się na wypominaniu prawdziwych lub wyimaginowanych wad, a nie na całościowym przedstawieniu postaci fuhrera &#8211; skoro sami etatyzm uznawali za rzecz wielce pozytywną?</p>
<p><i>&#8220;5) Czy Hitler promował wolny rynek – to jest kwestia dyskusji. Ja np. uważam, że skoro przynajmniej częściowo nacjonalizował, to raczej go nie wspierał, Ty, że jak całkowicie nie znacjonalizował, to trochę wspierał – whatever, nie ma to znaczenia, fakty są jakie są, a o nazwy nie ma co się kłócić.&#8221;</i></p>
<p>Częściowo nacjonalizował i ręcznie sterował gospodarką (nawet tą pozostającą w prywatnych rękach), bo chciał wyrugować z niej &#8220;żydowski spisek&#8221; i stworzyć przemysłową machinę niezbędną do jego gargantuicznych zbrojeń. A mimo tego program gospodarczy 3. Rzeszy nie określa się mianem socjalistycznego, lecz jako jakaś forma &#8220;trzeciej drogi&#8221;.<br />
Zupełnie inną kwestią jest to, jak sobie Hitler wyobrażał gospodarkę już po &#8220;Ostatecznym Rozwiązaniu Kwestii Żydowskiej&#8221; i po wygraniu wojny.</p>
<p><i>7) (&#8230;) &#8220;w takim razie przemianuję Hitlera na narodowego etatystę&#8221;</i></p>
<p>Ale dlaczego tak się upierasz, żeby w czołowej etykietce nazizmu umieszczać ten &#8220;etatyzm&#8221; czy coś podobnego? Przecież to nie kwestie gospodarcze przesądzały o ideologicznej istocie nazizmu, nie one stały na szczycie jego hierarchii i to nie one wyróżniały 3. Rzeszę na tle ówczesnego (generalnie mocno etatystycznego) świata. Równie dobrze mógłbyś postulować, by Hitlera określać jak &#8220;narodowego zwolennika czystych ulic&#8221;&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: EstEst</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13926</link>
		<dc:creator>EstEst</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 11:12:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13926</guid>
		<description>@Quasi 114

Uważam, że strasznie czepiasz się pojedynczych słówek i dalej uważam zagadnienie prawico/lewicowości za mało istotne, ale jako, że sam pisałem, że wojna o słówka nie ma sensu, to mogę powiedzieć, że właściwie się zgadzam z tokiem rozumowania, przy przyjętych przez Ciebie definicjach.

Aha - ten układ współrzędnych z www.politicalcompass.org dużo lepiej wskazuje poglądy niż prawica-lewica.

Drobne uwagi (wyjaśniające nieporozumienia nt. mojego posta):
1) Po prostu nie znałem blogu pana Nicponia (to chyba nie grzech?), więc słowo ,,nicponiści&#039;&#039; wywiodłem od niewątpliwie niepozytywnego rzeczownika ,,nicpoń&#039;&#039;. Stąd mój błąd w ocenie.
2) Z obiektywizmem chodziło mi o to, że chciałeś się oprzeć na ,,obiektywnej&#039;&#039; w pewnym sensie (tj. powszechnie przyjętej) definicji.
3) Ani ja, ani dwaj moi znajomi - historycy zajmujący się XX wiekiem nie znaleźli w propagandzie sowieckiej informacji o etatyzmie Hitlera. Jeśli coś znajdziesz - chętnie poszerzę wiedzę.
4) Co do sformułowań niejasnych, nie dokończyłeś zdania - chodzi mi o to, że jak mamy jaśniejsze kryteria, to lepiej ich używać. W tym przypadku lepiej IMHO użyć układu współrzędnych z www.politicalcompass.org niż pojęć prawica/lewica.
5) Czy Hitler promował wolny rynek - to jest kwestia dyskusji. Ja np. uważam, że skoro przynajmniej częściowo nacjonalizował, to raczej go nie wspierał, Ty, że jak całkowicie nie znacjonalizował, to trochę wspierał - whatever, nie ma to znaczenia, fakty są jakie są, a o nazwy nie ma co się kłócić.
6) Kwestia Narodowego Socjalisty - zauważ, że nie używam argumentu, że dlatego Hitlera nazywać można socjalistą, że sam się tak nazwał, tylko przytaczam ten fakt równolegle. W żadnym wypadku nie miał to być argument za taką nazwą.
7) Co do kwestii rozmytego znaczenia słowa ,,socjalizm&#039;&#039; masz rację. Dlatego w takim razie przemianuję Hitlera na narodowego etatystę, czy tam konserwatywnego (raczej) totalitarystę, jeśli już muszę go wrzucać do jakiejś szufladki.

Pozdrawiam i gratuluję umiejętności argumentowania tudzież krytycznego myślenia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Quasi 114</p>
<p>Uważam, że strasznie czepiasz się pojedynczych słówek i dalej uważam zagadnienie prawico/lewicowości za mało istotne, ale jako, że sam pisałem, że wojna o słówka nie ma sensu, to mogę powiedzieć, że właściwie się zgadzam z tokiem rozumowania, przy przyjętych przez Ciebie definicjach.</p>
<p>Aha &#8211; ten układ współrzędnych z <a href="http://www.politicalcompass.org" rel="nofollow">http://www.politicalcompass.org</a> dużo lepiej wskazuje poglądy niż prawica-lewica.</p>
<p>Drobne uwagi (wyjaśniające nieporozumienia nt. mojego posta):<br />
1) Po prostu nie znałem blogu pana Nicponia (to chyba nie grzech?), więc słowo ,,nicponiści&#8221; wywiodłem od niewątpliwie niepozytywnego rzeczownika ,,nicpoń&#8221;. Stąd mój błąd w ocenie.<br />
2) Z obiektywizmem chodziło mi o to, że chciałeś się oprzeć na ,,obiektywnej&#8221; w pewnym sensie (tj. powszechnie przyjętej) definicji.<br />
3) Ani ja, ani dwaj moi znajomi &#8211; historycy zajmujący się XX wiekiem nie znaleźli w propagandzie sowieckiej informacji o etatyzmie Hitlera. Jeśli coś znajdziesz &#8211; chętnie poszerzę wiedzę.<br />
4) Co do sformułowań niejasnych, nie dokończyłeś zdania &#8211; chodzi mi o to, że jak mamy jaśniejsze kryteria, to lepiej ich używać. W tym przypadku lepiej IMHO użyć układu współrzędnych z <a href="http://www.politicalcompass.org" rel="nofollow">http://www.politicalcompass.org</a> niż pojęć prawica/lewica.<br />
5) Czy Hitler promował wolny rynek &#8211; to jest kwestia dyskusji. Ja np. uważam, że skoro przynajmniej częściowo nacjonalizował, to raczej go nie wspierał, Ty, że jak całkowicie nie znacjonalizował, to trochę wspierał &#8211; whatever, nie ma to znaczenia, fakty są jakie są, a o nazwy nie ma co się kłócić.<br />
6) Kwestia Narodowego Socjalisty &#8211; zauważ, że nie używam argumentu, że dlatego Hitlera nazywać można socjalistą, że sam się tak nazwał, tylko przytaczam ten fakt równolegle. W żadnym wypadku nie miał to być argument za taką nazwą.<br />
7) Co do kwestii rozmytego znaczenia słowa ,,socjalizm&#8221; masz rację. Dlatego w takim razie przemianuję Hitlera na narodowego etatystę, czy tam konserwatywnego (raczej) totalitarystę, jeśli już muszę go wrzucać do jakiejś szufladki.</p>
<p>Pozdrawiam i gratuluję umiejętności argumentowania tudzież krytycznego myślenia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Quasi (anty-spamołap)</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13911</link>
		<dc:creator>Quasi (anty-spamołap)</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 22:45:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13911</guid>
		<description>&lt;b&gt;@ Adam Duda&lt;/b&gt;

&lt;i&gt;&quot;ee tam.. chcesz poczytać o prawicy to poczytaj Dmowskiego a nie forumowych napaleńców.&quot;&lt;/i&gt;

Po pierwsze: Ale ja nie szukałem prawicowców, by sobie ich czytać (ja początkowo chciałem pisać/czytać o biologii ewolucyjnej, biologii rozwoju, medycynie, biotechnologii itp. i o ukierunkowanej przeciwko nim pseudonauce). Ja ich czytałem siłą rzeczy, bo mi się wszędzie misjonarsko wciskali ze swoimi idee fixe: &quot;lewactwo nas okrada, pogania jak bydło i dzieci nam pedali!&quot;, &quot;totalniactwo!&quot;, &quot;cywilizacja śmierci!&quot;, &quot;Układ!&quot;, &quot;pożyteczni idioci!&quot;, &quot;politpoprawność!&quot;, &quot;zaleją nas śniade hordy z Bliskiego Wschodu!&quot;, &quot;Związek Socjalistycznych Republik &lt;a href=&quot;http://images.encyclopediadramatica.com/images/b/b2/JEWS.jpg&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;Jew-ro-pejs-kich&lt;/a&gt;!&quot; itd. Zanim mnie to przygniotło, polityka i polityczne ideolo interesowało mnie mało. Zresztą, i teraz interesuje mnie tylko jako fenomen radykalizmu i szaleństwa typu korwinizm i paranoiczny PiSizm; poza tym to nawet na wybory nie chodzę i nie mam sprecyzowanych poglądów politycznych ani preferencji partyjnych.

Po drugie: Po co mam czytać Dmowskiego, Burke&#039;a czy von Misesa, skoro napaleńcy robią to za mnie i od razu mi ilustrują, jak to ideolo jest odbierane i interpretowane przez wyznawców? Jak już wspomniałem wyżej, polityka i polityczne ideolo jeśli mnie zajmuje, to głównie jako zjawisko mentalne.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>@ Adam Duda</b></p>
<p><i>&#8220;ee tam.. chcesz poczytać o prawicy to poczytaj Dmowskiego a nie forumowych napaleńców.&#8221;</i></p>
<p>Po pierwsze: Ale ja nie szukałem prawicowców, by sobie ich czytać (ja początkowo chciałem pisać/czytać o biologii ewolucyjnej, biologii rozwoju, medycynie, biotechnologii itp. i o ukierunkowanej przeciwko nim pseudonauce). Ja ich czytałem siłą rzeczy, bo mi się wszędzie misjonarsko wciskali ze swoimi idee fixe: &#8220;lewactwo nas okrada, pogania jak bydło i dzieci nam pedali!&#8221;, &#8220;totalniactwo!&#8221;, &#8220;cywilizacja śmierci!&#8221;, &#8220;Układ!&#8221;, &#8220;pożyteczni idioci!&#8221;, &#8220;politpoprawność!&#8221;, &#8220;zaleją nas śniade hordy z Bliskiego Wschodu!&#8221;, &#8220;Związek Socjalistycznych Republik <a href="http://images.encyclopediadramatica.com/images/b/b2/JEWS.jpg" rel="nofollow">Jew-ro-pejs-kich</a>!&#8221; itd. Zanim mnie to przygniotło, polityka i polityczne ideolo interesowało mnie mało. Zresztą, i teraz interesuje mnie tylko jako fenomen radykalizmu i szaleństwa typu korwinizm i paranoiczny PiSizm; poza tym to nawet na wybory nie chodzę i nie mam sprecyzowanych poglądów politycznych ani preferencji partyjnych.</p>
<p>Po drugie: Po co mam czytać Dmowskiego, Burke&#8217;a czy von Misesa, skoro napaleńcy robią to za mnie i od razu mi ilustrują, jak to ideolo jest odbierane i interpretowane przez wyznawców? Jak już wspomniałem wyżej, polityka i polityczne ideolo jeśli mnie zajmuje, to głównie jako zjawisko mentalne.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Adam Duda</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13906</link>
		<dc:creator>Adam Duda</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 19:59:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13906</guid>
		<description>quasi

ee tam.. chcesz poczytać o prawicy to poczytaj Dmowskiego a nie forumowych napaleńców.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>quasi</p>
<p>ee tam.. chcesz poczytać o prawicy to poczytaj Dmowskiego a nie forumowych napaleńców.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Quasi (anty-spamołap)</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13905</link>
		<dc:creator>Quasi (anty-spamołap)</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 19:10:21 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13905</guid>
		<description>&lt;b&gt;@ Adam Duda&lt;/b&gt;

&lt;i&gt;&quot;wszystko fajnie, ale to nikogo nie upoważnia do obrzucania epitetami, przyrównywania do korwinistów i pisania elaboratów na temat swoich walk z korwinistami.&quot;&lt;/i&gt;

Po pierwsze: To pisanie na tym blogu elaboratów wymaga jakiegoś specjalnego &quot;upoważnienia&quot;?

Po drugie: Nie pisałem żadnych elaboratów na temat &quot;swoich walk z korwinistami&quot;, lecz zaledwie cytowałem fragmenty swoich wypowiedzi ze swoich &quot;walk z korwinistami&quot; (tudzież linkowałem do nich) w przypadku, gdy tutaj pojawiały się twierdzenia zbliżone do tych stawianych przez korwinistów w &quot;moich walkach&quot; i na które te fragmenty stanowią relewantną odpowiedź.

Po trzecie: Nie wiem jakie konkretnie &quot;epitety&quot; masz na myśli? Epitet &quot;korwinista&quot;?
Przyrównywanie do korwinistów jest jest najbardziej upoważnione, jeśli ktoś stawia twierdzenia, które są (i) także stawiane przez Korwina/korwinistów i (ii) stanowią dość charakterystyczny/specyficzny wyróżnik korwinizmu i podobnych do niego ideologii [libertariańskich, konserwatywno-libertariańskich, konserwatywno-liberalnych].

&lt;i&gt;&quot;Nie wiem ile na tym blogu jest faktycznych pasjonatów mikkego ale podejrzewam że niewiele.&quot;&lt;/i&gt;

Termin &quot;korwinizm&quot;, przynajmniej w znaczeniu/uzusie w jakim wypromował go Wojciech Orliński, nie tyle oznacza personalną sympatię do Korwina-Mikke, lecz zbieżność z jego (konserwatywno-)libertariańskimi poglądami. Kluczowym wyznacznikiem &quot;korwinizmu&quot; są &lt;a href=&quot;http://www.leftycartoons.com/wp-content/uploads/types_of_libertarian1.png&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;poglądy&lt;/a&gt;, natomiast towarzysząca im personalna sympatia do zwyrodniałego pajaca w muszce może być mniejsza lub większa, przy czym zazwyczaj u &quot;korwinistów&quot; [tj. (ko)libertarian/(ko)librów] te sympatie są wyraźnie wyższe niż średnia krajowa.
Zważ, że wielu korwinistów personalnie Korwina bardzo nie lubi, w końcu niedawno wywalili go ze swej kanapy (UPR), którą on sam założył, a ostatnio to nawet robią mu ruchawkę na jego nowej kanapie (WiP).

&lt;i&gt;&quot;A dyskusje Quasiego do nich w zasadzie sie sprowadzają. Chyba odbili na nim jakies piętno, bo potrafi pisać tutaj elaboraty na ich temat przypisując wszytkim naookoło łatkę fana korwinizmu.&quot;&lt;/i&gt;

W sprawie łatek i elaboratów - patrz wyżej.

W sprawie mojej osobistej niechęci do korwinistów - jej źródła też &lt;a href=&quot;http://galopujacymajor.wordpress.com/2010/07/21/antek-w-oficjum/#comment-2748&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;kiedyś tłumaczyłem jednemu korwiniście (kashmirowi)&lt;/a&gt;; skoro poruszyłeś ten temat, i on jakoś Cię obchodzi, to pozwolę sobie zacytować:
&lt;blockquote&gt;
Prawdę mówiąc, to moja wściekła niechęć do prawicy jest nabytkiem stosunkowo nowym i to nie wynikającym z jakichś apriorycznych uprzedzeń, lecz z mojego obcowania z internetowymi (i w mniejszym stopniu realnymi – bo w realu mało o polityce rozmawiam) prawicowcami, zwłaszcza z korwinistami i paranoicznymi PiSjonarzami: im więcej ich czytałem (tudzież z nimi rozmawiałem), tym większej niechęci do nich i do ich ideologii nabierałem. Natomiast z lewicą było odwrotnie: im więcej internetowych lewicowców (którzy generalnie są postaciami o wiele rzadziej występującymi i mniej aktywnymi niż ich prawicowe odpowiedniki) czytałem, tym większego szacunku do tej ideologii nabierałem (w dużej mierze na zasadzie kontrastu do prawicowości/korwinizmu) i tym bardziej uświadamiałem sobie, że inaczej niż to sobie wcześniej wyobrażałem, lewicowość nie musi sprowadzać się do bezideowego, cynicznego, antymodernizacyjnego, luddycznego populizmu mającego na celu uleganie silnym grupom roszczeniowym i konserwowanie jezior biedy nie bacząc przy tym na jakiekolwiek koszta, do niby-równego dzielenia biedy zamiast wypracowywania bogactwa [bo taka w gruncie rzeczy jawiła/jawi(?) mi się polska pseudo-lewica: SdRP/SLD, UP, Samoobrona, Ikonowicz...] tudzież do jakiegoś infantylnego antyglobalistycznego ulicznego chuligaństwa [...] oraz do naiwniutkiego, żerującego na zawiści pseudo-egalitarystycznego &quot;strzyżenia w dół&quot; i do potencjalnie kosztownych działań pozornych typu parytety, świetlice do wychowywania żuli, &quot;nauka tolerancji&quot; w szkołach [...]. 

[...]

Żeby było śmieszniej, to moje zainteresowanie prawicą/korwinizmem zostało mi niejako narzucone przez samą prawicę/korwinizm: &lt;b&gt;gdy zaczynałem udzielać się w internetowych dyskusjach ok. 2002r., w usenecie i na forach typu złOnet, na tematy wydawać by się mogło nie związane bezpośrednio z polityką (gł. pseudonauka i bioetyka), od korwinistycznych – a później także od kaczystowskich – maniaków wręcz nie mogłem się opędzić&lt;/b&gt;. Prawie nie czytam &quot;GWna&quot; i nie oglądam &quot;WSI24″, a z tygodników opinii to regularnie czytywałem jedynie prawicowy &quot;Wprost&quot; (jeszcze w czasach przedkaczystowskich; w czasach kaczystowskich trochę czytałem centro-lewicową &quot;Politykę&quot;) – tym, co zniechęciło mnie do prawicy były nie żadne uprzedzenia (uprzedzony to prędzej byłem do lewicy...), żadna &quot;tresura lemingów&quot;, lecz sama prawica, w tym także Twoja osoba. Także swoją wiedzę na temat prawicy/korwinizmu czerpię przede wszystkim od samych prawicowców/korwinistów. Dzięki tak nabytej wiedzy zrozumiałem, że moje początkowe wyobrażenie na temat psychologicznego podłoża, merytorycznych podstaw oraz ideowych celów prawicy i lewicy były błędne, a w związku z tym błędem była moja początkowa sympatia do prawicy i antypatia do lewicy [Chodzi mi tu o kwestie ekonomiczno-ustrojowe, bo w kwestiach obyczajowo-patriotycznych niemal zawsze byłem ekstremalnie lewicowy. Rzecz w tym, że do tych drugich zawsze przywiązywałem bardzo niewielką wagę, stąd nie wpływały one na lokowanie moich politycznych sympatii/antypatii.].
&lt;/blockquote&gt;

Tak czy inaczej, nie chodzi o to, że przenoszę tu na tutejszych bywalców jakieś swoje antypatie anty-korwinistyczne, lecz po prostu reaguję irytacją na pewne ich twierdzenia (o &quot;lewicowości Hitlera&quot;, o &quot;totalitarystycznym nakazie zapinania pasów&quot; itp.) z tych samych powodów, dla których reagowałem irytacją na identyczne twierdzenia wygłaszane przez korwinistów sensu stricto. To twierdzenia mnie irytują, nie autorzy, choć rzecz jasna sam fakt wygłaszania takich twierdzeń rzutuje na moją opinię na temat ich autorów (stąd też moja uogólniona skrajnie negatywna ocena korwinistów).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>@ Adam Duda</b></p>
<p><i>&#8220;wszystko fajnie, ale to nikogo nie upoważnia do obrzucania epitetami, przyrównywania do korwinistów i pisania elaboratów na temat swoich walk z korwinistami.&#8221;</i></p>
<p>Po pierwsze: To pisanie na tym blogu elaboratów wymaga jakiegoś specjalnego &#8220;upoważnienia&#8221;?</p>
<p>Po drugie: Nie pisałem żadnych elaboratów na temat &#8220;swoich walk z korwinistami&#8221;, lecz zaledwie cytowałem fragmenty swoich wypowiedzi ze swoich &#8220;walk z korwinistami&#8221; (tudzież linkowałem do nich) w przypadku, gdy tutaj pojawiały się twierdzenia zbliżone do tych stawianych przez korwinistów w &#8220;moich walkach&#8221; i na które te fragmenty stanowią relewantną odpowiedź.</p>
<p>Po trzecie: Nie wiem jakie konkretnie &#8220;epitety&#8221; masz na myśli? Epitet &#8220;korwinista&#8221;?<br />
Przyrównywanie do korwinistów jest jest najbardziej upoważnione, jeśli ktoś stawia twierdzenia, które są (i) także stawiane przez Korwina/korwinistów i (ii) stanowią dość charakterystyczny/specyficzny wyróżnik korwinizmu i podobnych do niego ideologii [libertariańskich, konserwatywno-libertariańskich, konserwatywno-liberalnych].</p>
<p><i>&#8220;Nie wiem ile na tym blogu jest faktycznych pasjonatów mikkego ale podejrzewam że niewiele.&#8221;</i></p>
<p>Termin &#8220;korwinizm&#8221;, przynajmniej w znaczeniu/uzusie w jakim wypromował go Wojciech Orliński, nie tyle oznacza personalną sympatię do Korwina-Mikke, lecz zbieżność z jego (konserwatywno-)libertariańskimi poglądami. Kluczowym wyznacznikiem &#8220;korwinizmu&#8221; są <a href="http://www.leftycartoons.com/wp-content/uploads/types_of_libertarian1.png" rel="nofollow">poglądy</a>, natomiast towarzysząca im personalna sympatia do zwyrodniałego pajaca w muszce może być mniejsza lub większa, przy czym zazwyczaj u &#8220;korwinistów&#8221; [tj. (ko)libertarian/(ko)librów] te sympatie są wyraźnie wyższe niż średnia krajowa.<br />
Zważ, że wielu korwinistów personalnie Korwina bardzo nie lubi, w końcu niedawno wywalili go ze swej kanapy (UPR), którą on sam założył, a ostatnio to nawet robią mu ruchawkę na jego nowej kanapie (WiP).</p>
<p><i>&#8220;A dyskusje Quasiego do nich w zasadzie sie sprowadzają. Chyba odbili na nim jakies piętno, bo potrafi pisać tutaj elaboraty na ich temat przypisując wszytkim naookoło łatkę fana korwinizmu.&#8221;</i></p>
<p>W sprawie łatek i elaboratów &#8211; patrz wyżej.</p>
<p>W sprawie mojej osobistej niechęci do korwinistów &#8211; jej źródła też <a href="http://galopujacymajor.wordpress.com/2010/07/21/antek-w-oficjum/#comment-2748" rel="nofollow">kiedyś tłumaczyłem jednemu korwiniście (kashmirowi)</a>; skoro poruszyłeś ten temat, i on jakoś Cię obchodzi, to pozwolę sobie zacytować:</p>
<blockquote><p>
Prawdę mówiąc, to moja wściekła niechęć do prawicy jest nabytkiem stosunkowo nowym i to nie wynikającym z jakichś apriorycznych uprzedzeń, lecz z mojego obcowania z internetowymi (i w mniejszym stopniu realnymi – bo w realu mało o polityce rozmawiam) prawicowcami, zwłaszcza z korwinistami i paranoicznymi PiSjonarzami: im więcej ich czytałem (tudzież z nimi rozmawiałem), tym większej niechęci do nich i do ich ideologii nabierałem. Natomiast z lewicą było odwrotnie: im więcej internetowych lewicowców (którzy generalnie są postaciami o wiele rzadziej występującymi i mniej aktywnymi niż ich prawicowe odpowiedniki) czytałem, tym większego szacunku do tej ideologii nabierałem (w dużej mierze na zasadzie kontrastu do prawicowości/korwinizmu) i tym bardziej uświadamiałem sobie, że inaczej niż to sobie wcześniej wyobrażałem, lewicowość nie musi sprowadzać się do bezideowego, cynicznego, antymodernizacyjnego, luddycznego populizmu mającego na celu uleganie silnym grupom roszczeniowym i konserwowanie jezior biedy nie bacząc przy tym na jakiekolwiek koszta, do niby-równego dzielenia biedy zamiast wypracowywania bogactwa [bo taka w gruncie rzeczy jawiła/jawi(?) mi się polska pseudo-lewica: SdRP/SLD, UP, Samoobrona, Ikonowicz...] tudzież do jakiegoś infantylnego antyglobalistycznego ulicznego chuligaństwa [...] oraz do naiwniutkiego, żerującego na zawiści pseudo-egalitarystycznego &#8220;strzyżenia w dół&#8221; i do potencjalnie kosztownych działań pozornych typu parytety, świetlice do wychowywania żuli, &#8220;nauka tolerancji&#8221; w szkołach [...]. </p>
<p>[...]</p>
<p>Żeby było śmieszniej, to moje zainteresowanie prawicą/korwinizmem zostało mi niejako narzucone przez samą prawicę/korwinizm: <b>gdy zaczynałem udzielać się w internetowych dyskusjach ok. 2002r., w usenecie i na forach typu złOnet, na tematy wydawać by się mogło nie związane bezpośrednio z polityką (gł. pseudonauka i bioetyka), od korwinistycznych – a później także od kaczystowskich – maniaków wręcz nie mogłem się opędzić</b>. Prawie nie czytam &#8220;GWna&#8221; i nie oglądam &#8220;WSI24″, a z tygodników opinii to regularnie czytywałem jedynie prawicowy &#8220;Wprost&#8221; (jeszcze w czasach przedkaczystowskich; w czasach kaczystowskich trochę czytałem centro-lewicową &#8220;Politykę&#8221;) – tym, co zniechęciło mnie do prawicy były nie żadne uprzedzenia (uprzedzony to prędzej byłem do lewicy&#8230;), żadna &#8220;tresura lemingów&#8221;, lecz sama prawica, w tym także Twoja osoba. Także swoją wiedzę na temat prawicy/korwinizmu czerpię przede wszystkim od samych prawicowców/korwinistów. Dzięki tak nabytej wiedzy zrozumiałem, że moje początkowe wyobrażenie na temat psychologicznego podłoża, merytorycznych podstaw oraz ideowych celów prawicy i lewicy były błędne, a w związku z tym błędem była moja początkowa sympatia do prawicy i antypatia do lewicy [Chodzi mi tu o kwestie ekonomiczno-ustrojowe, bo w kwestiach obyczajowo-patriotycznych niemal zawsze byłem ekstremalnie lewicowy. Rzecz w tym, że do tych drugich zawsze przywiązywałem bardzo niewielką wagę, stąd nie wpływały one na lokowanie moich politycznych sympatii/antypatii.].
</p></blockquote>
<p>Tak czy inaczej, nie chodzi o to, że przenoszę tu na tutejszych bywalców jakieś swoje antypatie anty-korwinistyczne, lecz po prostu reaguję irytacją na pewne ich twierdzenia (o &#8220;lewicowości Hitlera&#8221;, o &#8220;totalitarystycznym nakazie zapinania pasów&#8221; itp.) z tych samych powodów, dla których reagowałem irytacją na identyczne twierdzenia wygłaszane przez korwinistów sensu stricto. To twierdzenia mnie irytują, nie autorzy, choć rzecz jasna sam fakt wygłaszania takich twierdzeń rzutuje na moją opinię na temat ich autorów (stąd też moja uogólniona skrajnie negatywna ocena korwinistów).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Quasi (anty-spamołap)</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13903</link>
		<dc:creator>Quasi (anty-spamołap)</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 17:34:20 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13903</guid>
		<description>&lt;b&gt;@ rapi&lt;/b&gt;

&lt;i&gt;&quot;Skąd to zacietrzewienie? (...)&quot;&lt;/i&gt;

Nie żadne &quot;zacietrzewienie&quot;. Patrz: &lt;a href=&quot;http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13864&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;odpowiedź Trystero&lt;/a&gt;.

&lt;i&gt;&quot;Podane przez Ciebie linki nie dotyczą tematu mojego komentarza,&quot;&lt;/i&gt;

Owszem, dotyczą.

&lt;i&gt;&quot;czyli używania współczesnych pojęć do oceny wydarzeń z przeszłości.&quot;&lt;/i&gt;

Owszem, dotyczą.

Dotyczyły także ewolucji znaczenia pojęć &quot;prawica&quot; i &quot;lewica&quot; oraz ich relatywności. Dotyczyły także klasyfikacji nazizmu i komunizmu na spektrum ideologii politycznych. Dotyczyły także podobieństw między skrajną prawicą i skrajną lewicą (&quot;teoria podkowy&quot;). Czyli dokładnie tego, o czym pisałeś.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>@ rapi</b></p>
<p><i>&#8220;Skąd to zacietrzewienie? (&#8230;)&#8221;</i></p>
<p>Nie żadne &#8220;zacietrzewienie&#8221;. Patrz: <a href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13864" rel="nofollow">odpowiedź Trystero</a>.</p>
<p><i>&#8220;Podane przez Ciebie linki nie dotyczą tematu mojego komentarza,&#8221;</i></p>
<p>Owszem, dotyczą.</p>
<p><i>&#8220;czyli używania współczesnych pojęć do oceny wydarzeń z przeszłości.&#8221;</i></p>
<p>Owszem, dotyczą.</p>
<p>Dotyczyły także ewolucji znaczenia pojęć &#8220;prawica&#8221; i &#8220;lewica&#8221; oraz ich relatywności. Dotyczyły także klasyfikacji nazizmu i komunizmu na spektrum ideologii politycznych. Dotyczyły także podobieństw między skrajną prawicą i skrajną lewicą (&#8221;teoria podkowy&#8221;). Czyli dokładnie tego, o czym pisałeś.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Quasi (anty-spamołap)</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13900</link>
		<dc:creator>Quasi (anty-spamołap)</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 17:04:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13900</guid>
		<description>&lt;b&gt;@ EstEst&lt;/b&gt; [Trystero - poprzedni koment ze schrzanionym HTMLem do wywalenia] 

&lt;i&gt;&quot;(...) To po prostu ludzkie i naturalne, jeśli się tego nie kontroluje. Zauważ, że sam, starając się pisać obiektywnie, nie powstrzymujesz się od dodawania jednoznacznie nacechowanych sformułowań (np.,&quot;nicponiści&quot;).&quot;&lt;/i&gt;

Że co?

Po pierwsze: Nigdy nie twierdziłem - a już na pewno nie twierdziłem tego w niniejszym wątku - że cokolwiek kiedykolwiek &quot;starałem się pisać obiektywnie&quot;. Nawet nie bardzo rozumiem co masz na myśli przez &quot;pisanie obiektywnie&quot;.

Po drugie: Dlaczego stosowanie &quot;sformułowań nacechowanych&quot; miałoby wykluczać &quot;obiektywizm pisania&quot;?

Po trzecie: Dlaczego uważasz, że określenie &quot;nicponiści&quot; jest &quot;sformułowaniem nacechowanym jednoznacznie&quot;? Ja nim określam Artura M. Nicponia [&lt;a href=&quot;http://nicek.info/&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;tu&lt;/a&gt; jego blog] i jego zwolenników/fanów/wyznawców. Co w samym tym określeniu &quot;nacechowanego&quot;? I &quot;nacechowanego&quot; czym? Wszystkie sformułowania &quot;od-nazwiskowe&quot;/&quot;od-ideowe&quot; z przyrostkiem &quot;-iści&quot;/&quot;-istki&quot; [keynesiści, laburzyści, frankiści, lefebryści, darwiniści, tomiści, kreacjoniści, staliniści, feministki, (a)teiści, socjaliści, monogamiści, humaniści, utylitaryści, pacyfiści, tradycjonaliści, naziści, islamiści etc.] to wg Ciebie &quot;sformułowania nacechowane jednoznacznie&quot;?

&lt;i&gt;&quot;Zwróć uwagę, że że skrajnie przeciwnej stronie barykady (np. oficjalna propaganda ZSRR) również nie przeszłoby przez gardło sformułowanie, że Hitler w sferze gospodarczej był raczej etatystą i socjalistą (...)&quot;&lt;/i&gt;

Po pierwsze: Doprawdy? Nie przeszłoby im przez gardło nazwanie Hitlera nawet &quot;etatystą&quot;? Masz na to jakieś dowody?

Po drugie: Co do tego, że Hitler był etatystą nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast co do tego, że był socjalistą wątpliwości są jak najbardziej - wszystko zależy od definicji pojęcia &quot;socjalizm&quot;, która jest dość mętna i względna.
O ile dobrze kojarzę, ustrój gospodarczo-społeczny 3. Rzeszy (i innych państw faszyzujących: Włochy Mussoliniego, Hiszpania wczesnego Franco itp.) chyba zwykło określać się jako &quot;narodowy syndykalizm&quot;, czyli jeszcze coś innego niż socjalizm, jakaś tam forma &quot;trzeciej drogi&quot;. W sensie absolutnym poglądy gospodarcze Hitlera &lt;a href=&quot;http://www.politicalcompass.org/images/axeswithnames.gif&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;lokują się w okolicach centrum, z lekkim skrzywieniem w prawo&lt;/a&gt;.

&lt;i&gt;&quot;po prostu staram się unikać sformułowań niejasnych&quot;&lt;/i&gt;

Gdyby to była prawda, to w ogóle powinieneś unikać posługiwania się jakimkolwiek językiem naturalnym. Zresztą, &quot;sformułowanie niejasne&quot; samo jest sformułowaniem niejasnym ;)

&lt;i&gt;&quot;W zależności od przyjętych przez Was definicji mógłbym zarówno nazwać Hitlera prawicowcem jak i lewicowcem.&quot;&lt;/i&gt;

W zależności od przyjętych definicji mógłbyś Hitlera nazwać nawet &quot;kutasem mojej matki&quot;. Sęk w tym, że nie ma takiej &lt;i&gt;powszechnie przyjętej&lt;/i&gt; definicji &quot;prawicy&quot;/&quot;lewicy&quot;, wg której można by zasadnie nazwać Hitlera lewicowcem.

&lt;i&gt;&quot;Tylko, że to jest wszystko jedno! Tak więc, jak ktoś źle (wg.kogoś innego) używa tej terminologii, lepiej wzruszyć ramionami i kontynuować dyskusję niż przyczepić się do jednego słówka, wyśmiewać i rzucać się do gardeł.&quot;&lt;/i&gt;

Nieprawda.

Nieprawda, ponieważ z korwinistycznym fetyszyzmem semantycznym i żonglowaniem Hitlerem zwykle wiążą się przynajmniej 2 główne błędy logiczne:
- &lt;a href=&quot;http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekwiwokacja&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;ekwiwokacja&lt;/a&gt;,
- &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Association_fallacy&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;błąd powiązania&lt;/a&gt;
[a do tego kilka pomniejszych, np. &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Overwhelming_exception&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;&quot;overwhelming exception&quot;&lt;/a&gt;].
A walka z błędami logicznymi w wywodach interlokutora jest nawet ważniejsza niż walka z błędami rzeczowymi, zwłaszcza jeśli owe błędy logiczne są w rzeczywistości objawami perfidnie stosowanej sofistyki/erystyki.

Zresztą możliwe, że niektórzy z przypisujących Hitlerowi lewicowość robi to właśnie z powodu trwania przy błędnych rzeczowo przekonaniach na temat poglądów, działań i celów nazistów lub na temat powszechnie przyjętych definicji pewnych pojęć.

&lt;i&gt;&quot;twierdząc, że Hitler nikogo nie mordował&quot;&lt;/i&gt;

A mordował m.in. za poglądy polityczne. Także komunistów/socjalistów.

&lt;i&gt;&quot;(...) albo, że promował wolny rynek, czy tam jakieś inne bzdurki.&quot;&lt;/i&gt;

A tu nie byłbym taki pewien. O ile wiem, Hitler w odróżnieniu od bolszewików nie zlikwidował rynku, nie znacjonalizował przemysłu i rolnictwa (przynajmniej nie całkowicie), tolerował wielki kapitał, a nawet momentami sprzyjał wielkim kapitalistom. A to wszystko w realiach, w których (i) musiał zdobywać władzę i popularność hasłami populistycznymi kierowanymi do wygłodniałych Kryzysem mas; (ii) walczył ze &quot;spiskiem żydowskim&quot; jakoby silnie zakorzenionym w wielkim kapitale; (iii) tworzył gospodarkę na potrzeby wojny totalnej.
O prawdziwych poglądach Hitlera/nazistów na wolny rynek/kapitalizm/gospodarkę prawdopodobnie można się przekonać, gdy zajrzy się w ich wizje &quot;Tysiącletniej Rzeszy&quot;.

&lt;i&gt;&quot;Hitler sam się zdefiniował precyzyjnie jako Narodowy(czyli chyba prawica – ideologicznie?) Socjalista (czyli chyba lewica – gospodarczo?) i to chyba wbrew pozorom jest najbardziej obiektywna ocena.&quot;&lt;/i&gt;

Po pierwsze: A świnka morska to wg Ciebie taka wirusowa choroba, którą można złapać pod wodą? A WRON zajmował się ocalaniem narodu (bo się tak sam zdefiniował)? A praca w Auschwitz czyniła wolnym?
Przypominam o czymś takim jak &lt;a href=&quot;http://en.wikipedia.org/wiki/Etymological_fallacy&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;błąd etymologiczny&lt;/a&gt;.

Po drugie: Między lewicą a socjalizmem nie ma relacji tożsamości. Podobnie między nacjonalizmem/ksenofobią/szowinizmem a prawicowością (trudno o skrajniejszy nacjonalizm/ksenofobię/szowinizm niż ten w wykonaniu Czerwonych Khmerów, nominalnie komunistów).
Zdaje się, że historycznie rzecz biorąc, to zarówno socjalizm jak i kapitalizm/liberalizm mają korzenie lewicowe, poza tym sam &quot;socjalizm&quot; występuje w różnych wcieleniach, w różnym natężeniu, nie jest łatwo definiowalny (np. centryści są socjalistami? a chadecy?). Ergo: sam program gospodarczy nie może być wyznacznikiem &quot;prawicowości&quot;/&quot;lewicowości&quot;.

Mówiąc o &quot;prawicowości&quot;/&quot;lewicowości&quot; moim zdaniem trzeba pamiętać o 4 sprawach:

(1) Te pojęcia znaczą/znaczyły (nieco) różne rzeczy w różnych czasach i w różnych miejscach.

(2) Generalnie są to pojęcia &lt;i&gt;względne&lt;/i&gt; - prawica i lewica (a czasem też centrum) definiują się wzajemnie względem siebie. Te same poglądy i idee na jednej scenie politycznej robiące za &quot;lewicę&quot;, na inne mogą robić za &quot;centrum&quot; lub &quot;prawice&quot;, w zależności od tego, czy na tej scenie znajduje się konkurencja bardziej &quot;prawicowa&quot; czy bardziej &quot;lewicowa&quot; [np. czy poglądy amerykańskiej &quot;lewicy&quot;, której role odgrywa Partia Demokratyczna, na polskiej scenie politycznej uznano by za bardziej lewicowe czy może za bardziej centrowe czy nawet prawicowe?; ikona współczesnej europejskiej &quot;lewicowości&quot; - Jose Zapatero - &lt;a href=&quot;http://www.politicalcompass.org/images/internationalchart.gif&quot; rel=&quot;nofollow&quot;&gt;ma poglądy w spektrum politycznym lokujące się w taki sposób&lt;/a&gt; i zwabia do siebie brytyjskich bogaczy uciekających przed wysokimi podatkami; w Polsce podeście rozliczeniowe i krytyka wobec dawnego reżimu to domena prawicy, w Hiszpanii - lewicy].
W związku z tym, gdy nie mamy pluralistycznego parlamentaryzmu lecz totalitarne rządy monopartii, klasyfikacja &quot;lewicowo-prawicowa&quot; jakby zaczyna tracić sens.

(3) Podział na &quot;prawicę&quot;/&quot;lewicę&quot; nie jest dyskretny i binarny, lecz ma postać kontinuum, więc lepiej niż o &quot;prawicowości&quot;/&quot;lewicowości&quot; partii/ideologii lepiej mówić o stopniu jej &quot;prawicowości&quot;/&quot;lewicowości&quot;. 
Poza tym jedna ideologii polityczna, a tym bardziej program jednej partii, obejmuje wiele różnych aspektów, przy czym każdy z nich może w kontinuum lewica-prawica lokować się nieco inaczej. Np. jakaś ideologia może zakładać dość &quot;lewicowe&quot; podejście do kwestii interwencjonizmu gospodarczego i redystrybucji dochodu, a jednocześnie dość &quot;prawicowe&quot; podejście do kwestii mniejszości i kontroli państwa nad obyczajowością.

(4) Oprócz samej wyliczanki poglądów związanych z daną partią czy ideologią należy zwracać baczną uwagę na &lt;i&gt;hierarchię ważności&lt;/i&gt; tych poglądów i na &lt;i&gt;rozkład priorytetów&lt;/i&gt;. Co z tego, że jakaś partia ma jakiś &quot;lewicowy&quot; punkt w swoim programie, jeśli ma on dla niej (i dla jej wyborców oraz politycznych oponentów) znaczenie trzeciorzędne, a innym, już &quot;prawicowy&quot;, stanowi dla niej priorytet i to on definiuje oś sporów/podziałów na danej scenie politycznej? Czy naprawdę gospodarczy etatyzm był/jest najważniejszym punktem ideologii oraz wyznacznikiem pozycji w politycznym spektrum dawnego NSDAP i współczesnego PiS?

Mimo tego całego relatywizmu (patrz pkt. 1 i 2) oraz ciągłości i wielowymiarowości (patrz pkt. 3 i 4), moim zdaniem można wyróżnić kryterium uniwersalnie pozwalające na choćby zgrubne szacowanie stopnia &quot;prawicowości&quot;/&quot;lewicowości&quot; danej ideologii i to w skali absolutnej, tj. niezależnej od lokalnych przestrzennie/czasowo uwarunkowań czy istnienia pluralistycznego parlamentaryzmu. Tym kryterium jest podejście do kwestii &lt;i&gt;międzyludzkich nierówności&lt;/i&gt;, a nierówności te mogą przejawiać się w najróżniejszych aspektach, np.: stanowym (właśnie konflikt o te feudalne nierówności zrodził pierwszą &quot;prawicę&quot; i &quot;lewicę&quot; w okolicach Rewolucji Francuskiej), klasowo-ekonomicznym, rasowym, narodowym (tj. postrzeganie ważności własnego narodu na tle innych narodów), etnicznym (tj. prześladowanie jednych grup etnicznych lub uprzywilejowanie innych), religijnym (tj. prześladowanie jednych grup wyznaniowych lub uprzywilejowanie innych), płciowym (tj. polityczna/gospodarcza/obyczajowa/itp. emancypacja vs. poddaństwo kobiet), rodzinnym (tj. prawa dziecka vs. siła i zakres władzy rodzicielskiej), zdrowotnym (tj. stosunek do niepełnosprawnych fizycznie lub psychicznie), obyczajowym (np. stosunek do różnych mniejszości seksualnych, do przestępców) etc.
Prawica generalnie jest &lt;b&gt;elitarystyczna&lt;/b&gt;, tj. dąży do tolerowania/utrwalania/pogłębiania/kreowania oraz usprawiedliwiania/racjonalizowania międzyludzkich nierówności, troszcząc się o interes tych &lt;i&gt;silniejszych&lt;/i&gt;, o czynienie silnych jeszcze silniejszymi, nawet kosztem słabszych. Natomiast lewica jest generalnie &lt;b&gt;egalitarystyczna&lt;/b&gt;, tj. dąży do znoszenia zastanych międzyludzkich nierówności, troszcząc się o interes &lt;i&gt;słabszych&lt;/i&gt;, o czynienie słabszych silniejszymi, nawet kosztem tych obecnie silniejszych.
Jeśli jakaś ideologia/partia w jednym aspekcie jest bardziej elitarystyczna, a w innym bardziej egalitarystyczna, to o stopniu jej absolutnej &quot;prawicowości&quot;/&quot;lewicowości&quot; IMO przesądzać winny 2 sprawy: (i) hierarchia ważności tych aspektów oraz (ii) ogólny stopień dolegliwości związany z nierównościami międzyludzkimi w danym aspekcie.

W tym ujęciu nazizm ze swoim skrajnym nacjonalizmem, rasizmem oraz koncepcją podboju, eksterminacji lub zniewolenia innych narodów, a także ze swą socjaldarwinowską i eugeniczną koncepcją &quot;doskonalenia rasy&quot;, represyjną obyczajowością i planami reaktywacji arystokracji oraz wprost wyrażanym kultem siły i hierarchii, jednoznacznie jawi się jako skrajna prawica.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p><b>@ EstEst</b> [Trystero - poprzedni koment ze schrzanionym HTMLem do wywalenia] </p>
<p><i>&#8220;(&#8230;) To po prostu ludzkie i naturalne, jeśli się tego nie kontroluje. Zauważ, że sam, starając się pisać obiektywnie, nie powstrzymujesz się od dodawania jednoznacznie nacechowanych sformułowań (np.,&#8221;nicponiści&#8221;).&#8221;</i></p>
<p>Że co?</p>
<p>Po pierwsze: Nigdy nie twierdziłem &#8211; a już na pewno nie twierdziłem tego w niniejszym wątku &#8211; że cokolwiek kiedykolwiek &#8220;starałem się pisać obiektywnie&#8221;. Nawet nie bardzo rozumiem co masz na myśli przez &#8220;pisanie obiektywnie&#8221;.</p>
<p>Po drugie: Dlaczego stosowanie &#8220;sformułowań nacechowanych&#8221; miałoby wykluczać &#8220;obiektywizm pisania&#8221;?</p>
<p>Po trzecie: Dlaczego uważasz, że określenie &#8220;nicponiści&#8221; jest &#8220;sformułowaniem nacechowanym jednoznacznie&#8221;? Ja nim określam Artura M. Nicponia [<a href="http://nicek.info/" rel="nofollow">tu</a> jego blog] i jego zwolenników/fanów/wyznawców. Co w samym tym określeniu &#8220;nacechowanego&#8221;? I &#8220;nacechowanego&#8221; czym? Wszystkie sformułowania &#8220;od-nazwiskowe&#8221;/&#8221;od-ideowe&#8221; z przyrostkiem &#8220;-iści&#8221;/&#8221;-istki&#8221; [keynesiści, laburzyści, frankiści, lefebryści, darwiniści, tomiści, kreacjoniści, staliniści, feministki, (a)teiści, socjaliści, monogamiści, humaniści, utylitaryści, pacyfiści, tradycjonaliści, naziści, islamiści etc.] to wg Ciebie &#8220;sformułowania nacechowane jednoznacznie&#8221;?</p>
<p><i>&#8220;Zwróć uwagę, że że skrajnie przeciwnej stronie barykady (np. oficjalna propaganda ZSRR) również nie przeszłoby przez gardło sformułowanie, że Hitler w sferze gospodarczej był raczej etatystą i socjalistą (&#8230;)&#8221;</i></p>
<p>Po pierwsze: Doprawdy? Nie przeszłoby im przez gardło nazwanie Hitlera nawet &#8220;etatystą&#8221;? Masz na to jakieś dowody?</p>
<p>Po drugie: Co do tego, że Hitler był etatystą nie ma żadnych wątpliwości. Natomiast co do tego, że był socjalistą wątpliwości są jak najbardziej &#8211; wszystko zależy od definicji pojęcia &#8220;socjalizm&#8221;, która jest dość mętna i względna.<br />
O ile dobrze kojarzę, ustrój gospodarczo-społeczny 3. Rzeszy (i innych państw faszyzujących: Włochy Mussoliniego, Hiszpania wczesnego Franco itp.) chyba zwykło określać się jako &#8220;narodowy syndykalizm&#8221;, czyli jeszcze coś innego niż socjalizm, jakaś tam forma &#8220;trzeciej drogi&#8221;. W sensie absolutnym poglądy gospodarcze Hitlera <a href="http://www.politicalcompass.org/images/axeswithnames.gif" rel="nofollow">lokują się w okolicach centrum, z lekkim skrzywieniem w prawo</a>.</p>
<p><i>&#8220;po prostu staram się unikać sformułowań niejasnych&#8221;</i></p>
<p>Gdyby to była prawda, to w ogóle powinieneś unikać posługiwania się jakimkolwiek językiem naturalnym. Zresztą, &#8220;sformułowanie niejasne&#8221; samo jest sformułowaniem niejasnym ;)</p>
<p><i>&#8220;W zależności od przyjętych przez Was definicji mógłbym zarówno nazwać Hitlera prawicowcem jak i lewicowcem.&#8221;</i></p>
<p>W zależności od przyjętych definicji mógłbyś Hitlera nazwać nawet &#8220;kutasem mojej matki&#8221;. Sęk w tym, że nie ma takiej <i>powszechnie przyjętej</i> definicji &#8220;prawicy&#8221;/&#8221;lewicy&#8221;, wg której można by zasadnie nazwać Hitlera lewicowcem.</p>
<p><i>&#8220;Tylko, że to jest wszystko jedno! Tak więc, jak ktoś źle (wg.kogoś innego) używa tej terminologii, lepiej wzruszyć ramionami i kontynuować dyskusję niż przyczepić się do jednego słówka, wyśmiewać i rzucać się do gardeł.&#8221;</i></p>
<p>Nieprawda.</p>
<p>Nieprawda, ponieważ z korwinistycznym fetyszyzmem semantycznym i żonglowaniem Hitlerem zwykle wiążą się przynajmniej 2 główne błędy logiczne:<br />
- <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Ekwiwokacja" rel="nofollow">ekwiwokacja</a>,<br />
- <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Association_fallacy" rel="nofollow">błąd powiązania</a><br />
[a do tego kilka pomniejszych, np. <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Overwhelming_exception" rel="nofollow">"overwhelming exception"</a>].<br />
A walka z błędami logicznymi w wywodach interlokutora jest nawet ważniejsza niż walka z błędami rzeczowymi, zwłaszcza jeśli owe błędy logiczne są w rzeczywistości objawami perfidnie stosowanej sofistyki/erystyki.</p>
<p>Zresztą możliwe, że niektórzy z przypisujących Hitlerowi lewicowość robi to właśnie z powodu trwania przy błędnych rzeczowo przekonaniach na temat poglądów, działań i celów nazistów lub na temat powszechnie przyjętych definicji pewnych pojęć.</p>
<p><i>&#8220;twierdząc, że Hitler nikogo nie mordował&#8221;</i></p>
<p>A mordował m.in. za poglądy polityczne. Także komunistów/socjalistów.</p>
<p><i>&#8220;(&#8230;) albo, że promował wolny rynek, czy tam jakieś inne bzdurki.&#8221;</i></p>
<p>A tu nie byłbym taki pewien. O ile wiem, Hitler w odróżnieniu od bolszewików nie zlikwidował rynku, nie znacjonalizował przemysłu i rolnictwa (przynajmniej nie całkowicie), tolerował wielki kapitał, a nawet momentami sprzyjał wielkim kapitalistom. A to wszystko w realiach, w których (i) musiał zdobywać władzę i popularność hasłami populistycznymi kierowanymi do wygłodniałych Kryzysem mas; (ii) walczył ze &#8220;spiskiem żydowskim&#8221; jakoby silnie zakorzenionym w wielkim kapitale; (iii) tworzył gospodarkę na potrzeby wojny totalnej.<br />
O prawdziwych poglądach Hitlera/nazistów na wolny rynek/kapitalizm/gospodarkę prawdopodobnie można się przekonać, gdy zajrzy się w ich wizje &#8220;Tysiącletniej Rzeszy&#8221;.</p>
<p><i>&#8220;Hitler sam się zdefiniował precyzyjnie jako Narodowy(czyli chyba prawica – ideologicznie?) Socjalista (czyli chyba lewica – gospodarczo?) i to chyba wbrew pozorom jest najbardziej obiektywna ocena.&#8221;</i></p>
<p>Po pierwsze: A świnka morska to wg Ciebie taka wirusowa choroba, którą można złapać pod wodą? A WRON zajmował się ocalaniem narodu (bo się tak sam zdefiniował)? A praca w Auschwitz czyniła wolnym?<br />
Przypominam o czymś takim jak <a href="http://en.wikipedia.org/wiki/Etymological_fallacy" rel="nofollow">błąd etymologiczny</a>.</p>
<p>Po drugie: Między lewicą a socjalizmem nie ma relacji tożsamości. Podobnie między nacjonalizmem/ksenofobią/szowinizmem a prawicowością (trudno o skrajniejszy nacjonalizm/ksenofobię/szowinizm niż ten w wykonaniu Czerwonych Khmerów, nominalnie komunistów).<br />
Zdaje się, że historycznie rzecz biorąc, to zarówno socjalizm jak i kapitalizm/liberalizm mają korzenie lewicowe, poza tym sam &#8220;socjalizm&#8221; występuje w różnych wcieleniach, w różnym natężeniu, nie jest łatwo definiowalny (np. centryści są socjalistami? a chadecy?). Ergo: sam program gospodarczy nie może być wyznacznikiem &#8220;prawicowości&#8221;/&#8221;lewicowości&#8221;.</p>
<p>Mówiąc o &#8220;prawicowości&#8221;/&#8221;lewicowości&#8221; moim zdaniem trzeba pamiętać o 4 sprawach:</p>
<p>(1) Te pojęcia znaczą/znaczyły (nieco) różne rzeczy w różnych czasach i w różnych miejscach.</p>
<p>(2) Generalnie są to pojęcia <i>względne</i> &#8211; prawica i lewica (a czasem też centrum) definiują się wzajemnie względem siebie. Te same poglądy i idee na jednej scenie politycznej robiące za &#8220;lewicę&#8221;, na inne mogą robić za &#8220;centrum&#8221; lub &#8220;prawice&#8221;, w zależności od tego, czy na tej scenie znajduje się konkurencja bardziej &#8220;prawicowa&#8221; czy bardziej &#8220;lewicowa&#8221; [np. czy poglądy amerykańskiej "lewicy", której role odgrywa Partia Demokratyczna, na polskiej scenie politycznej uznano by za bardziej lewicowe czy może za bardziej centrowe czy nawet prawicowe?; ikona współczesnej europejskiej "lewicowości" - Jose Zapatero - <a href="http://www.politicalcompass.org/images/internationalchart.gif" rel="nofollow">ma poglądy w spektrum politycznym lokujące się w taki sposób</a> i zwabia do siebie brytyjskich bogaczy uciekających przed wysokimi podatkami; w Polsce podeście rozliczeniowe i krytyka wobec dawnego reżimu to domena prawicy, w Hiszpanii - lewicy].<br />
W związku z tym, gdy nie mamy pluralistycznego parlamentaryzmu lecz totalitarne rządy monopartii, klasyfikacja &#8220;lewicowo-prawicowa&#8221; jakby zaczyna tracić sens.</p>
<p>(3) Podział na &#8220;prawicę&#8221;/&#8221;lewicę&#8221; nie jest dyskretny i binarny, lecz ma postać kontinuum, więc lepiej niż o &#8220;prawicowości&#8221;/&#8221;lewicowości&#8221; partii/ideologii lepiej mówić o stopniu jej &#8220;prawicowości&#8221;/&#8221;lewicowości&#8221;.<br />
Poza tym jedna ideologii polityczna, a tym bardziej program jednej partii, obejmuje wiele różnych aspektów, przy czym każdy z nich może w kontinuum lewica-prawica lokować się nieco inaczej. Np. jakaś ideologia może zakładać dość &#8220;lewicowe&#8221; podejście do kwestii interwencjonizmu gospodarczego i redystrybucji dochodu, a jednocześnie dość &#8220;prawicowe&#8221; podejście do kwestii mniejszości i kontroli państwa nad obyczajowością.</p>
<p>(4) Oprócz samej wyliczanki poglądów związanych z daną partią czy ideologią należy zwracać baczną uwagę na <i>hierarchię ważności</i> tych poglądów i na <i>rozkład priorytetów</i>. Co z tego, że jakaś partia ma jakiś &#8220;lewicowy&#8221; punkt w swoim programie, jeśli ma on dla niej (i dla jej wyborców oraz politycznych oponentów) znaczenie trzeciorzędne, a innym, już &#8220;prawicowy&#8221;, stanowi dla niej priorytet i to on definiuje oś sporów/podziałów na danej scenie politycznej? Czy naprawdę gospodarczy etatyzm był/jest najważniejszym punktem ideologii oraz wyznacznikiem pozycji w politycznym spektrum dawnego NSDAP i współczesnego PiS?</p>
<p>Mimo tego całego relatywizmu (patrz pkt. 1 i 2) oraz ciągłości i wielowymiarowości (patrz pkt. 3 i 4), moim zdaniem można wyróżnić kryterium uniwersalnie pozwalające na choćby zgrubne szacowanie stopnia &#8220;prawicowości&#8221;/&#8221;lewicowości&#8221; danej ideologii i to w skali absolutnej, tj. niezależnej od lokalnych przestrzennie/czasowo uwarunkowań czy istnienia pluralistycznego parlamentaryzmu. Tym kryterium jest podejście do kwestii <i>międzyludzkich nierówności</i>, a nierówności te mogą przejawiać się w najróżniejszych aspektach, np.: stanowym (właśnie konflikt o te feudalne nierówności zrodził pierwszą &#8220;prawicę&#8221; i &#8220;lewicę&#8221; w okolicach Rewolucji Francuskiej), klasowo-ekonomicznym, rasowym, narodowym (tj. postrzeganie ważności własnego narodu na tle innych narodów), etnicznym (tj. prześladowanie jednych grup etnicznych lub uprzywilejowanie innych), religijnym (tj. prześladowanie jednych grup wyznaniowych lub uprzywilejowanie innych), płciowym (tj. polityczna/gospodarcza/obyczajowa/itp. emancypacja vs. poddaństwo kobiet), rodzinnym (tj. prawa dziecka vs. siła i zakres władzy rodzicielskiej), zdrowotnym (tj. stosunek do niepełnosprawnych fizycznie lub psychicznie), obyczajowym (np. stosunek do różnych mniejszości seksualnych, do przestępców) etc.<br />
Prawica generalnie jest <b>elitarystyczna</b>, tj. dąży do tolerowania/utrwalania/pogłębiania/kreowania oraz usprawiedliwiania/racjonalizowania międzyludzkich nierówności, troszcząc się o interes tych <i>silniejszych</i>, o czynienie silnych jeszcze silniejszymi, nawet kosztem słabszych. Natomiast lewica jest generalnie <b>egalitarystyczna</b>, tj. dąży do znoszenia zastanych międzyludzkich nierówności, troszcząc się o interes <i>słabszych</i>, o czynienie słabszych silniejszymi, nawet kosztem tych obecnie silniejszych.<br />
Jeśli jakaś ideologia/partia w jednym aspekcie jest bardziej elitarystyczna, a w innym bardziej egalitarystyczna, to o stopniu jej absolutnej &#8220;prawicowości&#8221;/&#8221;lewicowości&#8221; IMO przesądzać winny 2 sprawy: (i) hierarchia ważności tych aspektów oraz (ii) ogólny stopień dolegliwości związany z nierównościami międzyludzkimi w danym aspekcie.</p>
<p>W tym ujęciu nazizm ze swoim skrajnym nacjonalizmem, rasizmem oraz koncepcją podboju, eksterminacji lub zniewolenia innych narodów, a także ze swą socjaldarwinowską i eugeniczną koncepcją &#8220;doskonalenia rasy&#8221;, represyjną obyczajowością i planami reaktywacji arystokracji oraz wprost wyrażanym kultem siły i hierarchii, jednoznacznie jawi się jako skrajna prawica.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: e_djur</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13885</link>
		<dc:creator>e_djur</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 12:50:45 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13885</guid>
		<description>Sorry za ostry występ. Nieźle mi się oberwało od &quot;Kasi&quot; natomist tzw wskazanie innej platformy przez zacnego gospodarza jak ulał pasuje do namietnie ostatnio krytykowanego &quot;wybryku&quot; prezesa PiS. Fora ze dwora. A ja tylko przy tej sposobnosci może w niezbyt naukowy sposób manifustuję swoją irytaqcję tym jak dalece i z premedytacją poddawani jesteśmy manipulacji, że aż dochodzi do wzajemnych napaści. Nienawiść jest głoszona urzędowo i bezkarnie. I myślę, że ludzie skoczą sobie do gardeł. Co mnie sie nie podoba i chciałbym czego innego.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Sorry za ostry występ. Nieźle mi się oberwało od &#8220;Kasi&#8221; natomist tzw wskazanie innej platformy przez zacnego gospodarza jak ulał pasuje do namietnie ostatnio krytykowanego &#8220;wybryku&#8221; prezesa PiS. Fora ze dwora. A ja tylko przy tej sposobnosci może w niezbyt naukowy sposób manifustuję swoją irytaqcję tym jak dalece i z premedytacją poddawani jesteśmy manipulacji, że aż dochodzi do wzajemnych napaści. Nienawiść jest głoszona urzędowo i bezkarnie. I myślę, że ludzie skoczą sobie do gardeł. Co mnie sie nie podoba i chciałbym czego innego.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Adam Duda</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/09/05/ziemkiewicza-wizja-dziennikarstwa-wolnego-rynku-i-prywatnej-wlasnosci/#comment-13883</link>
		<dc:creator>Adam Duda</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 12:14:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8711#comment-13883</guid>
		<description>eee nie.

Do pewnych &lt;b&gt;zdolnosci&lt;/b&gt; Hitlera można mieć pewien podziw, natomiast słowo &quot;szacunek&quot; nie pasuje tutaj nigdzie. także mogę to zamanifestować :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>eee nie.</p>
<p>Do pewnych <b>zdolnosci</b> Hitlera można mieć pewien podziw, natomiast słowo &#8220;szacunek&#8221; nie pasuje tutaj nigdzie. także mogę to zamanifestować :)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

