Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Czy biedni ludzie palą ponieważ są biedni?

Opublikowane przez Trystero w kategorii Społeczeństwo, Świat dnia 30.08.2010 | Komentarze (46) »

Jednym z wielu wątków pobocznych dyskusji o drastycznym spadku udziału wydatków na żywność w wydatkach ogółem Amerykanów w okresie ostatnich 80 lat była kwestia tego czy konsumpcja niezdrowej żywności to kwestia umysłu czy portfela. Przyznam od razu, że pozornie stoję w tej dyskusji na straconej pozycji ponieważ korelacja pomiędzy ubóstwem a otyłością w państwach rozwiniętych jest wyraźna i zauważana przez ekspertów.

Myślę jednak, że sprawa jest dużo bardziej skomplikowana. Aby ‘rzucić’ trochę więcej światła na tę kwestię zdecydowałem się zwrócić uwagę na palenie papierosów. Nie wiem, ilu czytelników uzna te wyniki za zdumiewające a ilu za oczywiste, ale przynajmniej w USA występuje wyraźna korelacja pomiędzy paleniem a zamożnością – im mniej zamożni są ludzie tym większy odsetek z nich pali papierosy. Oto stosowny wykres Gallupa z 2008 roku:

Za Gallup

Za Gallup

Zdumiewające czy oczywiste? Mimo, że palenie papierów nie jest w USA tanim nałogiem (na całe szczęście niewiele jest cywilizowanych państw, w których palenie tytoniu jest tanim nałogiem) to największy odsetek palaczy jest wśród najbiedniejszych Amerykanów a najmniejszy odsetek palaczy wśród najbogatszych Amerykanów.

W związku z tą korelacja nasuwają się trzy pytania:

  • czy biedni ludzie palą ponieważ są biedni?
  • a może biedni ludzie są biedni ponieważ palą?
  • a może niska zamożność i skłonność do palenia mają wspólną przyczynę/przyczyny, które wyjaśniają obserwowana korelację?

Z ostrożności, nie będę zabierał zdania w tej kwestii. Nie odmówię sobie jednak pokazania innego wykresu z badań Gallupa, tym razem łączącego edukację i skłonność do palenia papierosów:

Za Gallup

Za Gallup

Co powyższe informacje wnoszą do dyskusji o tym czy konsumpcja niezdrowej żywności to kwestia umysłu czy portfela? Czy ludzie są otyli ponieważ są biedni? A może otyłość i niska zamożność mają te same przyczyny wyjaśniające korelację pomiędzy nimi?

Jeszcze jedna uwaga. Odkryliśmy kolejny podatek regresywny: akcyzę na wyroby tytoniowe. Tu od razu pojawia się pytanie: czy fakt, że palacze są nadreprezentowani w niższych grupach zamożności zwiększa czy zmniejsza skuteczność działań podwyższających ceny wyrobów tytoniowych w celu zmniejszenia konsumpcji papierosów?

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (46) do "Czy biedni ludzie palą ponieważ są biedni?"

  1. Stefan powiedział(a):

    może należy sięgnąć do powodów, dla których ludzie palą? Może się wówczas okazać, że bogatsi/bardziej_wykształceni w inny sposób zaspokajają taką potrzebę i wydają na nią więcej pieniędzy.

  2. llukiz powiedział(a):

    * czy biedni ludzie palą ponieważ są biedni?

    raczej nie, choć z drugiej strony jeśli nie stać ich na droższe rozrywki, to może…

    * a może biedni ludzie są biedni ponieważ palą?

    też raczej nie, ale pewnie jak by nie palili, to by więcej kasy mieli, ale nie wiadomo czy przeznaczali by ją na konsumpcję czy na bogacenie się

    * a może niska zamożność i skłonność do palenia mają wspólną przyczynę/przyczyny, które wyjaśniają obserwowana korelację?

    Zapewne jest jakaś korelacja pomiędzy cechami charakteru osób które palą i osób biednych, ale jest ona na tyle słaba że trudno na podstawie tego czy ktoś pali cokolwiek wnioskować o zamożności.

  3. ralfowitz powiedział(a):

    @llukiz
    “Zapewne jest jakaś korelacja pomiędzy cechami charakteru osób które palą i osób biednych, ale jest ona na tyle słaba że (…)”

    Nie masz pewności co do istnienia korelacji ale wiesz czy jest słaba. Stawiam na to, że związki m-dzy charakterami palaczy oraz biednych ludzi mogą być podobne jak w przypadku ryzykownej jazdy samochodem a awersją do ryzyka przekładającą się na ubezpieczenia OC a w tym przypadku na palenie. Być może jakimś wspólnym mianownikiem jest słabszy charakter i mniejsza zdolność do radzenia sobie z kłopotami (tytoń to używka – ponoć uspokajająca).

  4. llukiz powiedział(a):

    “Nie masz pewności co do istnienia korelacji ale wiesz czy jest słaba”

    Sugerujesz że jej nie ma i w związku z tym jest mocna?

  5. ralfowitz powiedział(a):

    Hehe. Nigdzie nie sugeruję, że jej nie ma. Czepiam się i łapię Cię za słówka. Niczym się nie przejmuj, po zacytowanym zdaniu powinienem postawić :).

  6. Romuald Myga powiedział(a):

    Oczywiście, bieda jest pośrednią przyczyną. Można przyjąć [lecz nie generalizować], ze człowiek biedny to człowiek zazwyczaj gorzej wykształcony, a więc i nie tak do końca rozumiejący ciąg przyczynowo skutkowy palenia.
    Następna rzecz to genetyczne podłoże uzależnień.
    Najlepiej jednak myślę problem można wytłumaczyć mądrością ludową „Dlaczegoś biedny, bom głupi, dlaczegoś głupi bom biedny”
    To chyba problem, jaki przespały nawet bogate zachodnie społeczności pozwalające na dziedziczenie biedy [niestety Polska, jako kraj kultury łacińskiej do tego ciągu idei dziedziczenia biedy należy]. Czy z tym problemem poradziły sobie gospodarki dalekowschodnie? Przekonamy się po efektach. Oczywiście biorę tu pod uwagę cały bagaż problemów typu Judaizm vs. Konfucjanizm.

  7. pf powiedział(a):

    100 lat temu przeciętny narkoman miał powyżej 40 lat i wywodził z najzamożniejszej części społeczeństwa. Teraz ma koło 18tki i dużo miej elitarne pochodzenie.
    Nie tak dawno hazard też był domeną ludzi zamożnych. Teraz automaty do gier wstawia się do każdej budki z piwem.
    Pewnie podobnie jest z papierosami. Moda na używki i każdą inną formę demoralizacji rodzi się wśród elit, a potem obejmuje ’społeczne niziny’.

  8. mall powiedział(a):

    Intuicja podpowiada mi, że przyczyną jest stres i ewentualnie brak umiejętności radzenia sobie z nim (trudno sobie radzić ze stresem jeżeli zarobki z trudem wystarczają na utrzymanie siebie). A taka spowodowana stresem skłonność do palenia (ponoć uspokaja :) czy jedzenia (przyjemność!) nie jest przecież niczym nowym.
    Ciekawe jak wyglądają takie dane dla krajów UE?

  9. Marcin powiedział(a):

    “Można przyjąć [lecz nie generalizować], ze człowiek biedny to człowiek zazwyczaj gorzej wykształcony, a więc i nie tak do końca rozumiejący ciąg przyczynowo skutkowy palenia.”

    A co tu do rozumienia? Dla większości populacji sprawa jest prosta: wierzysz w wyniki empirycznych badań, albo nie. Ile osób rozumie cały ciąg przyczynowo skutkowy palenia z np.reakcjami biochemicznymi, nazwami związków i ich budową?

  10. Marcin powiedział(a):

    Moim zdaniem biedni ludzie z tej samej przyczyny wykazują większa skłonność do palenia jak i do niekontynuowania edukacji. Przekładają teraźniejszość nad przyszłość bardziej od osób wybierających edukacje i odmawiających sobie papierosów.

  11. Trystero powiedział(a):

    @ wszyscy

    Patrzcie jaki zabawny spam mi Akismet wyłapuje:
    Pierwszy gosc (pytanie):
    Hello, Do you know maybe something about polish manufacturers of baterie lazienkowe ?
    I wan’t to get some contacts to them. I have some offer ;-) you
    know…

    Normalnie, powrót do przeszłości i pierwsze automatyczne tłumacze :)

  12. _dorota powiedział(a):

    Mniejsza skłonność zamożniejszych do używek moim zdaniem tłumaczy się tym, że zdrowie i dobra forma stały się swego rodzaju kapitałem (a raczej zawsze kapitałem były, tylko ludzie odzyskują pełną świadomość tego faktu). Jeżeli ktoś przez długie lata kształci się i mozolnie pnie przez szczeble kariery, to umierać na raka lub zawał w wieku 40-50 lat (kiedy przychodzą prawdziwe profity wykształcenia) byłoby czymś wyjątkowo głupim, byłoby całkowitym zmarnowaniem “nakładów inwestycyjnych”.

    Jest też (bardzo sensowna) moda na bycie “fit”, nie można tego nie doceniać. Z drogą odzieżą i sprzętem sportowym machorka jakoś się nie komponuje ;)

  13. Trystero powiedział(a):

    @ wszyscy

    Podoba mi się wyjaśnienie Doroty i hipoteza Marcina. Od siebie dodałbym, że korelacja pomiędzy dbaniem o zdrowie a edukacją jest bardzo silna i działa na wielu poziomach (im lepsze wykształcenie kobiet tym zdrowsze dzieci – po wyczyszczeniu z wpływu innych czynników, takich jak dochody). Moim zdaniem dbanie o zdrowie i edukacja mogą być wynikiem tej samej cechy – dążenia do samodoskonalenia się. Co z kolei tłumaczyłoby dochody. Do hipotezy Marcina dodałbym nieumiejętność uwzględnienie długoterminowych skutków działań w rachunek ekonomiczny.

    Hipoteza stresu wydaje mi się interesująca natomiast niespecjalnie trafia do mnie hipoteza ‘przyjemności, na którą biednych stać’. Mam rozumieć, że biedny człowiek myśli sobie ‘nie mam 20 zł na bilet do kina ale za 10 zł kupię sobie paczkę papierosów i sobie wypalę! Będzie super!’. Bez sensu.

    Teraz kluczowe jest przeniesienie tego na żywność i dietę i moim zdaniem to wszystko o czym dyskutujemy sugeruje, że umysł odgrywa bardzo istotną rolę w konsumpcji niezdrowej żywności. Przykład pierwszy z brzegu: podobna korelacja jak z paleniem jest z piciem słodzonych napojów (im mniej zamożny i gorzej wykształcony tym więcej wchłania tej wody z syropem wysoko-glukozowym i barwnikiem). Rzecz w tym, że zdrowa woda mineralna jest cały czas tańsza niż słodzone napoje.

  14. GTC powiedział(a):

    “Jeżeli ktoś przez długie lata kształci się i mozolnie pnie przez szczeble kariery, to umierać na raka lub zawał w wieku 40-50 lat (kiedy przychodzą prawdziwe profity wykształcenia).”

    Można też na to spojrzeć inaczej na odchodzenie od palenia. Kiedy taki wykształcony człowiek pnie się mozolnie po szczeblach kariery i głodny jest sukcesu zawodowego i materialnego to musi się wykazać w pracy by wygrać konkurencję z innymi głodnymi wilkami.

    Pracuje więc na podwyższonych obrotach, zostaje dłużej w robocie, przeżywa coraz silniejsze stresy więc pospolite fajurki mu już nie wystarczają. Odreagowuje więc alkoholem, potem kolej na różne pastylki typu Prozac, następnie dopalacze a w końcu narkotyki. Trzeba przecież utrzymać się w peletonie.

    Z drogą odzieżą i sprzętem sportowym whisky i różne Srew Balle czy Bloody Marry oraz pastylki szczęścia jakoś lepiej się komponują ;).

  15. _dorota powiedział(a):

    GTC, istnieją mniej autodestrukcyjne sposoby na odreagowanie silnego stresu. Całkowicie naturalne i dużo bardziej skuteczne niż te, które wymieniłeś. Człowiek poddany rywalizacji nie pociągnąłby długo na dopalaczach, dragach etc.
    PS. pastylki szczęścia na nartach np.? Próbowałeś? ;)

  16. july04 powiedział(a):

    “Moim zdaniem biedni ludzie z tej samej przyczyny wykazują większa skłonność do palenia jak i do niekontynuowania edukacji.” A może w rodzinach biednych ludzi nie ma czasu na edukację, bo trzeba szybciej iść do pracy aby zarabiać na jedzienie? Przypominają mi się opowieści mojej babci z czasów sprzed wojny, o tym, że czasami wszyscy członkowie biednych rodzin pracowały na to, aby wysłać jednego syna na naukę do miasta.

    Ciekawe jak wygląda taka korelacja dochodów z innymi używkami. Ktoś wspomniał o awersji do ryzyka, zastanawia mnie to czy przypadkiem wśród amatorów nelegalnych narkotyków (i niekiedy bardzo drogich takich jak kokaina), nie przeważają osoby o wyższych dochodach i wyższym wykształceniu. Może tutaj działać inny mechanizm- paląc papierosy ryzykuję swoim zdrowiem, zażywając kokainę walczę z systemem- dreszczyk emocji, itp.

  17. Marcin powiedział(a):

    Czyli wg. ciebie korelacja palenia i niekontynuowania edukacji jest przypadkowa? Jeśli ludzie nie wybierają kontynuacji kształcenia ze względu na brak pieniędzy to jak w to komponuje się marnowanie środków na używki? Pamiętaj, że w temacie rozmawiamy o biedzie, paleniu i wykształceniu, a nie o tylko korelacji biedy z wykształcaniem.
    Z samą zależnością braku środków na edukacje z nie kontynuowaniem kształcenia ciężko się nie zgodzić ;)

  18. GTC powiedział(a):

    dorota.
    Niestety nie, nie jeżdzę na nartach, bo mam hydrofobię. ;)

  19. Trystero powiedział(a):

    @ GTC

    Ok, masz mają uwagę :)

  20. Piotr powiedział(a):

    Nie chcę się chwalić.
    Ja mam wyższe wykaształcenie, pęnsje dlaeko powyżej średniej, żonę dziecko dom i inne duperele materialne chodzę nie siłownię i basen z 3 razy w tygodniu a palę. Wiem oczywiście, że to szkodzi , jest drogie itp. normalnie palę sobie bo poprostu to lubię i już. Nie do wszystkiego da się dopisać ideologię.

  21. Trystero powiedział(a):

    @ Piotr

    Na litość boską! Barack Obama był afroamerykańskim dzieckiem, wychowywanym przez samotną matkę o niskich dochodach. Zgaduję, że miał kilkadziesiąt procent szans na wylądowanie w więzieniu i szansę jedną na kilkaset tysięcy, że ukończy z wyróżnieniem uczelnię z Ivy League.

    Ale to nie zmiana faktu, że statystycznie, dziecko o demograficznych właściwościach Obamy ma fatale widoki na przyszłość! Więc w najlepszym wypadku jesteś odstępstwem od reguły i z bólem serca to piszę, nie masz większego znaczenia.

  22. _dorota powiedział(a):

    @ GTC
    Aha, rozumiem :)

  23. july04 powiedział(a):

    @ Marcin
    Korelacja taka istnieje w końcu problem eteromani też dotyczył przede wszystkim osób gorzej wykształconych, którzy uważali, że eter to panaceum na wszelkie choroby i analogicznie dziś “kto pije i pali ten nie ma robali” (choc bywając w studenckich klubach trudno taką zależnośc dostrzec;).
    Trudna mi jednak zgodzić się z teza, że pewne (takie same) cechy charakteru predysponują pewne osoby do bycia palaczami oraz wcześniejszego zakończenia edukacji- wydaje się, że nikt tego nie zbadał.
    Nie odrzucałbym też tak szybko motywu radzenia sobie ze stresem (paczka papierosów jest łatwo dostępna i relatywnie tania w porównaniu do np. skoków na bandżi, itp…)

  24. mall powiedział(a):

    @trystero#13:

    <>

    Osobiście stres jako przyczyna do mnie przemawia. A co do hipotezy z przyjemnością: ten wybór niekoniecznie musi odbywać się wg zasad logiki w przypadku osoby zestresowanej i nie potrafiącej sobie z nim poradzić.
    Poza tym chyba szybciej (kiosk- i papierosy są) da się zapewnić przyjemność papierosem niż kinem (trzeba iść/jechać do kina, kupić bilety itp.) :). No i w sumie chyba jest taniej (20 papierosów co 30 minut to 10 godzin częstego zadowolenia; kino- max 3 godziny). Rzecz jasna tak sobie rozmyślam tutaj- psycholog z pewnością lepiej by to poobjaśniał.

    Pytanie kluczowe: czy w USA też woda mineralna jest tańsza niż napoje? Z pewnego dokumentu na kuchnia.tv wynikało, że mocno przetworzona żywność (to często jest ta niezdrowa żywność) jest w USA tańsza niż surowe mięso. Nie jestem jednak w USA więc nie jestem tu w stanie nic powiedzieć.

    ps.: ciekawe jak wyglądałaby analiza popularnośi podobnych ‘wypełniaczy’/'zadowalaczy’ takich jak telewizja, czy przeglądanie internetu.

  25. GTC powiedział(a):

    # mój 18

    Wyjaśniam, bo chcę być dobrze zrozumiany, że pisząc o hydrofobii, nie miałem wcale na myśli jakichkolwiek objawów wścieklizny, jedynie nadmierną i irracjonalną obawę przed wodą, która wyklucza człowieka z bycia np. marynarzem, Janciem Wodnikiem czy też jazdy na nartach wodnych, którą akurat miałem na myśli (nawet na dopingu).

    Wszelkie pomówienia, że ów wodowstręt, ma jakiekolwiek związek z higieną osobistą, są absolutnie bezpodstawne.

    Informuje też, że nie palę (bo jestem przeciw) ale piję, bo na wódowstręt jeszcze nie cierpię (na szczęście). :)

  26. Marcin powiedział(a):

    @july04
    (…)i analogicznie dziś “kto pije i pali ten nie ma robali”

    Na prawdę tak sądzisz? Myślisz, że ubodzy ludzie nigdy nie słyszeli o szkodliwości palenia i sądzą, że jest błogosławieństwem dla zdrowia? Przecież na okrągło od lat mamy akcje marketingowa informującą o szkodliwości palenia tytoniu i w trakcie kształcenia podstawowego też się o tym wspomina. Gdzie oni by się musieli ukrywać, żeby się uchować z takimi poglądami na palenie?

    “Nie odrzucałbym też tak szybko motywu radzenia sobie ze stresem (paczka papierosów jest łatwo dostępna i relatywnie tania w porównaniu do np. skoków na bandżi, itp…)”

    A zamożni ludzie nie mają do czynienia z presja np. pracy? Prawie wszyscy ludzie żyją pod wpływem stresu. Jestem ciekaw czy istnieją jakieś badania badające poziom stresu w różnych grupach społecznych.

  27. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero

    “Mam rozumieć, że biedny człowiek myśli sobie ‘nie mam 20 zł na bilet do kina ale za 10 zł kupię sobie paczkę papierosów i sobie wypalę! Będzie super!’. Bez sensu”

    Ależ oczywiście że tak.. Palenie wielu sprawia przyjemność i nie wyobrażają sobie kawki bez papierosa… wyjścia na balkon bez fajurki.

    Pamietasz taki utowrek kiedyś, teksański sie chyba nazywał.
    jedna z linijek była o konteplowaniu wieczoru

    “Papieros, kawa, ja”

    Trystero, jednak Ty tego nie zrozumiesz jeżeli nie paliłeś, ponieważ palenie może być przyjemne jezeli nałóg Cie chwyta lub jeżeli go masz.

  28. GTC powiedział(a):

    Z rozmów z lekarzami, “zabezpieczającymi” w przychodniach pracowników banków oraz dużych firm, szczególnie korporacji obcych, wynika jeden generalny wniosek – młodzi ludzie robiący karierę coraz częściej nie radzą sobie z napięciem w pracy i wynikającym z tego stresem.

    Typowe objawy to chroniczne przemęczenie, drażliwość, zaburzenia osobowości i w życiu seksualnym, brak łaknienia i apetytu albo nadmierne, lekomania (antydepresanty lub pocieczyciele), etc.

    Chcąc rozładować napięcie i nagromadzony stres oraz wytrzymać wyścig gryzoni i pracowych podgryzaczy coraz częściej sięgają po używki – papierosy, kawę, alkohol i dragi.

  29. Trystero powiedział(a):

    @ Adam Duda

    Ależ oczywiście że tak.. Palenie wielu sprawia przyjemność i nie wyobrażają sobie kawki bez papierosa… wyjścia na balkon bez fajurki.

    To nie podlega dyskusji. Nie rozumiem jak palenie może być substytutem droższych przyjemności. Palę przy kawie bo nie stać mnie na rogalika? Bez sensu. Palę, bo jestem durniem i wolę na śniadanie kawę z papierosem a nie z rogalikiem.

  30. Trystero powiedział(a):

    @ Marcin

    A zamożni ludzie nie mają do czynienia z presja np. pracy? Prawie wszyscy ludzie żyją pod wpływem stresu. Jestem ciekaw czy istnieją jakieś badania badające poziom stresu w różnych grupach społecznych

    Są badania pokazujące, że im mniejsza autonomia tym większy stres. Co by mogło tłumaczyć dlaczego lepiej zarabiający maja mniej stresu, jeśli mają, nie znam badań.

  31. july04 powiedział(a):

    @Marcin
    nie myslę tak myślę, ale wiem o tym. Znam masę osób (nie tylko ubogich), które pomimo prowadzonej od lat akcji marketingowej mówiącej o szkodlwości palenia uważają, że to zdecydowana przesada. Raz spotkałem się z opinią, że jedna fajka dziennie działa zdrowotnie- działanie homeopatyczne. Od lekarza usłyszałem kiedyś, że lampka wina w ciąży jest wskazana bo dostarcza żelaza(sic!) KAmpanie edukacyjne nie sa moim zdaniem tak skuteczne- anegdotyczną jest dla mnie sytuacja, gdy widziałem w parku nastolatka w koszulce “narkotyki nie biorę” palącego jointa.
    co do stresu przemawia do mnie opinia GTC- dodałbym jeszcze hazard:)

  32. Adam Duda powiedział(a):

    Trystero.

    “Palę przy kawie bo nie stać mnie na rogalika?”

    Nie.. Pale przy kawie bo lubię to bardziej od roglika.. Ja wiem że to brzmi bez sensu ale nie dla palacza.

    Znam osobe która na śniadanie a w zasadzie na cały dzień pracy kupowała sobie zawsze rano paczkę fajek i 1.5 L coca-coli. Nie dlatego że nie stać jej było na bułkę.. dlatego że to cholernie lubiła :)

    Jej upodobania zmieniły sie jednak po przeżytym zawale. :)

    Nie zawiele ma to wspólnego z tymi korelacjami co piszesz, jednak warto wskazać że w przypadku nałogów trudno rozmawiać o jakimś porównywaniu przyjemności. Dla tego to są nałogi.

  33. Adam Duda powiedział(a):

    Nałóg to nałóg.. Jak ktoś w niego wpada, to trudno mu przychodzi zauważanie innych przyjemności, na których nie ma z reguły już kasy..

    Mysle że te korelacje wynikają raczej z środowiska w którym sie wychowało.
    Palę bo koledzy palą.
    Palę bo rodzice palą.
    W szkole paliłem bo chciałem być cool.
    Imponowały mi koledzy palący fajki, a nie z ciekawą wiedzą.

    Potem przychodzi realne życie i człowiek już nie ma kasy na inne przyjności.
    Paczka dziennie do 300 pln na miesiąc.

    Za tą kwotę człowiek nie chodzi do kina, nie idzie na siłownię, nie wspominając o teatrze… Innymi słowy odcina sie niejako od poszerzania horyzontów a co za tym idzie samokształacenia.. odcina sie od mozliwości spotykania z ciekawymi ludźmi. (na eksluzywnych siłowniach można spotkać ludzi z każdego szczepla menadżerskeigo… można pogadać pobudować kontakty etc.)

    Człowiek wpada w stagnacje i jej nie zauważa.. nie zauważa bo ma nałóg palenia który mu wystarcza… a wystarcza bo to nałóg.

    I koniec. człowiek pali bo jest biedny (środowisko, wychowanie przez rodziców którzy palą), a jest biedny bo pali (brak pieniędzy na poszerzanie zainteresowań, pasji, brak najefektywniejszego samorozwoju wynikającego z ciekawości)

    I tak myśle ta korleacja mniej więcej działa.

  34. Adam Duda powiedział(a):

    Palenie w odpowiedzi na stress do mnie nie przemawia.. Pali się bo ma sie taki nałóg lub kiedyś miało. Palenie może uspokajać jak sie ma nałóg palenia.

    Weź Trystero spróbuj zapalić papierosa teraz jak nie palisz i nigdy nie paliłes i powiedz czy po wypaleniu go sie uspokoiłeś :D

    Na stres tak samo działa zielona herbatka, melisa czy inne placebo.

  35. lendo powiedział(a):

    Nie palący nie zrozumie palacza ( bo to śmierdzi przecież). Ja paliłem krótko na studiach – jak nie było zakąski lub do brydża. Ale muszę powiedzieć że choć generalnie nie lubię to do piwka smakuje całkiem całkiem :)
    ( jak ktoś ma mocną wolę to może spróbować ;)
    Poza tym jest to rewelacyjny ( są lepsze ale o ograniczonej stosowalności) artykuł do poznawania nowych ludzi ( tych palących ;) i wprowadzania się w towarzystwo oraz firmowych Newsów.

    Wiem natomiast że wielu mocno i szybko uzależniają – mi. dlatego jestem za legalizacją innych narkotyków.
    To może nie nowoczesne podejście ale jedyne skuteczne – uprawa konopi w Szwajcarii jest legalna na własne potrzeby i jakoś nie notuje się zwiększonego spożycia ( to samo z dostępem do broni :)))
    Idąc zresztą śladem ostatnich wypadków ( strzelaniny u nas i Słowacji) można zapytać czy system ograniczania dostępu do broni przynosi rezultaty ( mała prowokacja)

    A co do korelacji z wykształceniem i zamoznością – jest oczywiście. Ale czy nie podobna jest jest np. w przypadku wypadków drogowych ( lepsze samochody i poduszki bogatszych ?)

  36. Adam Duda powiedział(a):

    35
    “Poza tym jest to rewelacyjny ( są lepsze ale o ograniczonej stosowalności) artykuł do poznawania nowych ludzi ( tych palących ;) i wprowadzania się w towarzystwo oraz firmowych Newsów. ”

    Dymkowe plotki są funta kłaków warte :)

  37. lendo powiedział(a):

    36. humani nil a me alienum puto
    :)

  38. Ja powiedział(a):

    “czy fakt, że palacze są nadreprezentowani w niższych grupach zamożności zwiększa czy zmniejsza skuteczność działań podwyższających ceny wyrobów tytoniowych w celu zmniejszenia konsumpcji papierosów?”

    Moim zdaniem ( nie mam dowodów, ale wydaje się to logiczne ) cena papierosów ma bardzo niewielki wpływ na ilość palaczy. Jeśli ktoś jest uzależniony i nie może żyć bez nałogu, to czy fakt, że paczka papierosów podrożała sprawi, że nagle przestanie je palić? Oczywiście, że nie. Bardziej prawdopodobne wydaje się to, że palacz zacznie oszczędzać na wszystkim innym poza papierosami, spróbuje zarobić dodatkowe pieniądze, albo zacznie kupować papierosy na czarnym rynku. Nałóg to nałóg, jest często zbyt silny, by rzucić go z powodów finansowych.

  39. july04 powiedział(a):

    @ 38
    Albo zacznie kupować piepierosy od “ruskich” jestem z war-maz i przygraniczne szmuglowanie papierosów wciaż kwitnie

  40. Trystero powiedział(a):

    @ july04

    Wtedy zawsze można skorzystać z wzorców z liberalnego raju w Singapurze i karać 1200 zł za każdą paczkę bez akcyzy :)

  41. rapenmachen powiedział(a):

    @Adam Duda 33

    “…W szkole paliłem bo chciałem być cool…”
    Myślę, że to może być pewien klucz. Wśród nastolatków istnieje silna potrzeba wyróżnienia się, bądź wręcz zaistnienia. Jeśli nie jesteś dobry w nauce, sporcie, itp. sięgasz po papierosy, co ma wzmocnić Twoją pozycję w grupie, jako “kontestatora systemu”?, doroślejszego niż reszta.

    Być może to jest wspólny mianownik palenia, niskich dochodów i słabego wykształcenia?

  42. Ja powiedział(a):

    July04:
    Przecież napisałem “albo zacznie kupować papierosy na czarnym rynku”. Miałem wtedy na myśli m. in. te przemycone nielegalnie od “Ruskich”.

    Trystero:
    Aby ukarać, trzeba najpierw wykryć i udowodnić, a to nie zawsze jest łatwe, za to często kosztowne. W końcu Polska ma dłuższą i trudniejszą do kontroli granicę niż Singapur.

  43. bankier powiedział(a):

    ja uważam, że biedni są biedni bo są słabo wykształceni więc z tym się też wiąże palenie czy nawyki żywieniowe – moja teza im gorsza edukacja tym społeczeństwo jest bardziej podatne na to co tańsze

  44. july04 powiedział(a):

    @42 zgadza się- chciałem tylko zwrócić uwagę na to, że czarny handel kwitnie od lat, a jego rozmiary są gigantyczne. Im wyższa akcyza na wyroby tytoniowe u nas i w całej UE tym więcej zarabia Obwód Kaliningradzki.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Jin_Ling
    http://niwserwis.pl/artykuly/papierosy-jin-ling-marka-stworzona-wylacznie-do-przemytu
    Więc mamy takie same spostrzeżenia.

  45. GTC powiedział(a):

    @ bankier

    A ja uważam, że biedni są biedni, bo są słabo wykształceni więc z tym się też wiąże nieracjonalne palenie czy nawyki żywieniowe, wynikające z tego niedouczenia.

    Moja teza jest taka, że biedni ludzie są biedni bo palą drogie papierosy i kupują za drogie i często zbędne żarcie. Gdyby byli bardziej wykształceni to może paliliby tańsze fajki i bardziej racjonalnie i oszczędnie by się odżywiali.

    Im gorsza edukacja tym społeczeństwo jest bardziej podatne na reklamę i kupowanie tego co droższe i często niepotrzebne, by się choć trochę upodobnić do tych zamożniejszych.

    Co Ty na to?

  46. magnum powiedział(a):

    Wszyscy poruszacie tylko jedna kwestie – pieniadze…. Palenie nie wlpywa na biede z powodu, ze jest drogie – palenie jest hobby i kazdy palacz potrafi zracjonalizowac wydatek na papierosy, odbierajac sobie mozliwosc ich wydania na cos innego.

    Palenie jest skorelowane z bieda z powodu CZASU. Palenie to sposob spedzania czasu, mozna powiedziec zabijania czasu. Ludzie biedni sa biedni, bo nie spedzaja czasu na planowaniu i probach stania sie bogatszymi. 99% ludzi bogatych musialo na ten fakt zapracowac, poswiecic czas i zmuszac sie do dalszej edukacji, ryzyka, rozgrywek politycznych wewnatrz firmy etc.

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player