Chiński mur ma oddzielać część analityczną instytucji finansowych od części zaangażowanej w operacje na rynku i obsługę klientów. Ostatnie wydarzenia po raz kolejny wskazują, że w chińskim murze znajdują się dziury, przez które przedostałaby się armia Czyngischana. Historia, którą chciałbym przedstawić zmusza też do zadania ważkiego pytania: jak człowiek tak głupi mógł osiągnąć tak eksponowane stanowisko? A było to tak:
Juan Jose Fernandez Garcia ma 35 lat, mieszka w Madrycie, pracuje w banku Santander. Jest (myślę, że raczej ‘był’) szefem zespołu analitycznego ds. derywatów europejskiego rynku akcyjnego (Head of European Equity Derivatives Research). Sądząc po stanowisku, oceniałbym, że sześciocyfrowa suma, choć w dolnej granicy przedziału, zasilała rocznie konto Pana Garcii.
12, 13 i 16 sierpnia 2010 roku Garcia kupił łącznie 282 opcje typu call (dają prawo kupno określonych akcji po określonej cenie) na akcje Potash Corp. 276 z 282 opcji było relatywnie głębokimi out of money (cena wykonania była kilkanaście procent wyższa od ceny instrumentu bazowego – akcji Potash Corp.). 267 z 282 było opcjami wygasającymi… 21 sierpnia 2010 a więc kilka sesji po transakcji zakupu.
Pan Garcia wydał około 13 700 USD na wspomniane opcje, z ceną wykonania $115, $120, $125 i $130. W tym czasie akcje Potash Corp. kosztowały na NYSE około $110. Pan Garcia potrzebował kilkunastoprocentowego wzrostu kursu akcji w okresie kilku dni by zarobić na tej inwestycji.
17 sierpnia stał się cud. Potash Corp. ogłosił, że BHP Biliton złożyła ofertę przejęcia firmy, po cenie $130 za akcję, około 16% powyżej ceny rynkowej z poprzedniego dnia. Potash Corp. ogłosił, że odrzucił ofertę jako niesatysfakcjonującą. Tego dnia akcje Potash Corp. wzrosły o 27% do $143. Pan Garcia sprzedał wszystkie opcje. Zarobił na tej transakcji $576 000.
A teraz kilka faktów:
- Santander jest doradcą BHP Biliton w procesie akwizycji Potash Corp.
- Garcia w 2010 roku nie obracał ani akcjami Potash Corp., ani kontraktami i opcjami na akcje Potash Corp.
- aktywność Garcii na rynku opcji była minimalna w 2010 roku
- transakcje wykonane przez Garcię ‘potrzebowały’ kilkunastoprocentowego wzrostu cen akcji Potash Corp. w okresie kilku dni by Garcia na nich zarobił
- Garcia nie kupił ani jednej opcji call z ceną wykonania powyżej $130 – ceną oferty BHP Biliton
- Garcia sprzedał wszystkie opcje w dwie minuty w dniu ogłoszenia oferty BHP Biliton
Dla amerykańskiej Komisji Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) sprawa jest oczywista Pozew złożony został 20 sierpnia a więc trzy dni po transakcjach sprzedaży. Rachunek pana Garcii jest już zablokowany.
Drogi insiderze! Nie korzystaj z informacji poufnych na rynku opcji! Nawet ślepy i głuchy regulator domyśli się, że coś jest nie tak gdy kupujesz duże ilość opcji out of money na kilka dni przed wygaśnięciem. Z całą pewnością, nie przeprowadzaj tych transakcji na osobistym rachunku brokerskim!
Do jasnej Anielki! Nie wierzę, że ktoś z kilkunastoletnim doświadczeniem na rynku mógł być tak głupi! To co zrobił Garcia to przecież zaproszenie do procesu sądowego. Być może w republice bananowej mógłby się wyłgać, sędzia uwierzyłby w wielkie szczęście. W USA Garcia nie ma żadnych szans na skuteczną obronę.
Zastanawiam się jak wybrnie z tego Santander. Nie trzeba być Holmesem by domyśleć się skąd Garcia wiedział o ofercie BHP. To kolejny argument za rozważeniem odcięcia segmentu analitycznego od firm finansowych.
Cóż, pojawił się mocny kandydat do Nagrody Darwina w kategorii: autodestrukcyjny insider trading.
Ukłony: Felix Salmon
Cały pozew:


Teraz pytanie, czy uda im się ustalić kto “sprzedał” tą informację. Chociaż patrząc na wielkość transakcji i zarobek raczej działał samodzielnie.
Swoją drogą to klasyczny przypadek działania “przecież nie sprawdzą / nie zorientują się” charakterystyczny dla drobnych i mało inteligentnych cwaniaczków (w sumie dawałoby to odpowiedź jakim cudem dostał się na takie stanowisko).
Fakty są niestety smutne. Sam pracuje w międzynarodowej korporacji, która powiedzmy ,że zajmuje się podobnymi sprawami na mniejszą skalę. Znam odobiście większość tzw. wierchuszki połowa z nich to kompletni idioci. Gdyby przeprowadzono rzetelną ocenę ich faktycznej wiedzy okazało by się, że muszą zasilić szeregi bezrobotnych.
Nie dziwię się więc, że takie rzeczy mają miejsce gdzie indziej.
piotrek
to firma skarbu państwa, czy z kapitałem zagranicznym/rodzimym?
@Piotrek
Zgadzam się niestety – może nie kompletni bo maile pisał umieją natomiast korporacje ( przynajmniej te bez jednoosobowego właściciela ) to coś w rodzaju PGR
@ Adam.
“to firma skarbu państwa, czy z kapitałem zagranicznym/rodzimym?”
Czy wg ciebie jest jakaś różnica w hmm… poziomie reprezentowanym przez obsadzających najwyższe stanowiska w zależności od tego jaka to firma? ;-)
Trystro – może są jakieś badania na ten temat?
Maciej,
z doświadczenia wiem że jest różnica.. a co?
Chciwość i pazerność zaślepiają i rozum odbierają, a nim go mniej tym łatwiej się to staje.
Ot i cała tajemnica tego bezmyślnego działania, jak nie przymierzając dziecko wabione cukierkiem.
“Sądząc po stanowisku, oceniałbym, że sześciocyfrowa suma, choć w dolnej granicy przedziału, zasilała rocznie konto Pana Garcii.”
Szacujesz, że zarabiał ok. 100 tysięcy eur rocznie? To chyba rzeczywiście niewiele.
@ Adam
A z moich doświadczeń wynika że nie :-)
Różni się jedynie sposób dochodzenia do wysokich stanowisk.
W firmach prywatnych jest to wspinaczka po szczeblach kariery poparta rozpychaniem łokciami i pewnością siebie opartą na wysokim mniemaniu w własnej wielkości okraszona zwykłym ludzkim skur… o przepraszam :-) Ujmijmy to jako niską wrażliwość interpersonalną :-) W instytucjach państowych liczą się również kompetencje, doświadczenie i jeszcze raz znajomości ;-) Czyli dotarcie do wysokiego stołka oparte jest na kluczu polityczno-partyjnym a to wymaga z kolei skur…ups, znowu. No, po prostu trzeba trzymać z tymi co trzeba i nie być zbyt wrażliwym światopoglądowo.
Obie drogi kariery preferują ludzi o specyficznej mentalności a inteligencja często jest tu czynnikiem wręcz niepożądanym bo każdy średnio rozgarnięty człowiek zastanowiłby się za dwa razy zanim wywinął by numer taki jak nasz hiszpański Jaś Józek Garcia. Ale zapewne dzięki temu że się do tej pory chłopak nie zastanawiał wysoko doszedł :-)
I tak to wg moich obserwacji działa.
Nie wiem kto to czyta więc zaznaczam ze wszelkie podobieństwo itd… nie wynika z mojego obecnego miejsca pracy :-)
9.. Dziwne firmy trafiłeś, choć wiem że w wielu rzeczywiście tak jest… A potem każdy szuka tej normlanej firmy :D
@ Adam #10
Daj namiar na taką gdzie inteligentny szef doceni moje poświęcenie i uczciwość to przez rok odpalał ci będę 10% pensji :-)
Ale myślę, że takich firm po prostu nie ma. A jeżeli były to JUŻ ich nie ma ze względów oczywistych i takich samych z jakich wśród polityków i rządzących występuje niska reprezentacja porządnych, inteligentnych i uczciwych ludzi.
W sumie to dziwię się, że Trystero się dziwi: “Do jasnej Anielki! Nie wierzę, że ktoś z kilkunastoletnim doświadczeniem na rynku mógł być tak głupi! To co zrobił Garcia to przecież zaproszenie do procesu sądowego”
Rządza kasy i niskie standardy morlane powodują że zapewne pan Garcia nie jest specjalnym wyjątkiem i dał się po prostu złapać.
Autorze, może to temat na badanie i wpis: jaki procent różnego typu przekrętów jest wykrywanych z podziałem na sektor prywatny i publiczny?
11.
Firm jest takich dużo. na przykład moja :)
daj mi maila to wyśle Ci dane mojego konta bankowego.
Ja tak tylko formalnie. Chciałbym przypomniec, że Chiński Mur służył również do komunikacji. Wieże strażnicze w razie zaobserwowania zagrożenia zapalały ogień, który widoczny był na kolejnych, i dalej ten “sygnał” przekazywano.
Więc sama nazwa Chiński Mur jest dość dobra :)
@ Maciej
Autorze, może to temat na badanie i wpis: jaki procent różnego typu przekrętów jest wykrywanych z podziałem na sektor prywatny i publiczny?
A w jaki sposób wyznaczysz liczbę niewykrytych przekrętów? :)
Liczbą sprzedanych niszczarek do papieru?
@ GZ
Napisz, jak możesz, czy bardzo się pomyliłem w ocenie zarobków Garcii, bo pewnie masz większą wiedzę w tym temacie. Ja tak oceniam na 100 000 – 200 000 euro rocznie.
@ Trystero #14
Zdaję sobie sprawę że bezpośrednio jest to niemierzalne :-)
Ale zastanawiam się czy są jakieś szacunki? Pojawiają się np. jakieś próby oceny wielkości szarej strefy, próby przeniesienia wpływu jej działalności na PKB, Gwiazdowski szacuje (lub cytuje jakieś badania) że na każdą złotówkę wydaną w sferze budżetowej 50gr idzie na straty itd. Różne rzeczy się szacuje :-)
Czy wspomniana amerykańska komisja nie publikuje jakichś danych na temat wykrywalności?
No i oczywiście są przekręty, które każdy widzi jak na dłoni, a o niektórych nawet piszecie, jednak skala zjawiska i demokratycnza legitymacja sprawców je w sferę polityki gdzie wszelkie próby rozliczania spotykają się z argumentem że to przecierz “dla dobra Polski było” :-)
@ Adam Duda
Tak jak napisałem: ” międzynarodowa korporacja” , wydaje mi się, że próżno ich szukać wśród firm tzw. państwowych ;-).
Ale idiota !!!
To juz Dennis Levine był sprytniejszy a i tak go złapali.
Polecam jego ksiazke “Wall Street od podszewki” tam jest wszystko o uczciwosci i insiderach z domów inwestycyjnych
Nie ma zysku bez ryzyka ale bywa ryzyko bez zysku.
Jak świat swiatem, większość zarobków na giełdzie ma swoje żródło w poufnych informacjach albo w lewych cynkach.
Bo cuda rzadko się zdarzają.
Chińskie mury mają wiecej dziur niż szwajcarski ser!
@Trystero #14
Co prawda to nie mnie pytales, ale moze cos pomoge. Duzo zalezy za co JG byl odpowiedzialny. Jesli rzeczywiscie tylko za research (jak sugeruje tytul) to pewnie przedzial 100-200k jest ok (rozumiem ze to w Hiszpanii). Ale juz gdyby byl Head of Sales albo Trading to by bylo smiesznie malo.
Mnie zastanawia tylko, dlaczego Interactive Brokers, w ktorym panowie mieli rachunki, odmowilo wykonania przelewu? A takze, jakie algorytmy stosuje SEC i/lub IB w celu automatycznego wykrycia takich przekretow (wielkosc transakcji, czas do wygasniecia opcji?) ?
Niestety postawiona powyżej teza iż znamienita większość nowobogackiej kasty managerów w polskich firmach to kompletni idioci jest w dużej mierze prawdziwa, choć przykra wielce. W firmie – spółce giełdowej – w której pracuję już 20 lat “od pucybuta do managera” – im wyżej – tym gorzej. Naprawdę na poziomie kierowników liniowych występuje MAX inteligencji, potem niestety poziom drastycznie spada. Awanse liniowych praktycznie się nie zdarzają, na TOP MANAGERÓW przysyłani są w teczce ludzie z centrali, o olbrzymim EGO ale o zerowej wiedzy. Braki te rekompensują sobie albo mordą albo nieustannym ruchem wokół własnej osoby – ciągłe reorganizacje, częste wyjazdy na delegacje szkolenia itp. Ta zaraza dotyka w równym stopniu firmy z kapitałem polskim jak i zagranicznym. Naprawdę kapitalnych ludzi na wysokich stanowiskach poznałem garstkę – i ich cenię – ale to wyjątki a nie reguła. To jest efekt masowej produkcji “prawie inżynierów” czy “prawie magistrów” przez działające komercyjnie pseudowyższe uczelnie, które dadzą dyplom każdemu, kto zapłaci wybujałe czesne. Cóż, klient płaci, klient wymaga.
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej. Albert Einstein
Jak to działa, że kupił za 13.700$ a po kilkunastoprocentowym wzroście zarobił 576.000$? Proszę wybaczyć niewiedzę.
@gluptak: Handlował nie akcjami tylko opcjami.