Peak Oil, Peak Copper, Peak Gold, Peak Potash – to wszystko można zrozumieć ale Peak Helium? Przez ostatnie kilka dni, światowe media rozpowszechniały wypowiedź noblisty Roberta Richardsona, który stwierdził, że globalne rezerwy helu mogą się wyczerpać w najbliższych 25-30 latach.
To zła wiadomość nie tylko dla miłośników sterowców i urodzinowych baloników – hel wykorzystywany jest w wymiarze przemysłowym przede wszystkim do bardzo intensywnego chłodzenia, między innymi w urządzeniach obrazowania rezonansu magnetycznego (MRI). Te urządzenia maja natomiast zastosowanie medyczne oraz w coraz większym stopniu antyterrorystyczne (skanery na lotniskach).
W Peak Helium nie byłoby nic dziwnego gdyby nie fakt, że hel jest drugim najczęściej występującym pierwiastkiem w widzialnym wszechświecie, odpowiadającym za około 24% jego masy. Nawet zasoby helu w ziemskiej atmosferze (hel stanowi 0.00052% atmosfery) są wystarczające do zaspokojenia gospodarczych potrzeb ludzkiej cywilizacji. W czym więc tkwi problem?
Cała historia z Peak Helium jest świetną ilustracją tego co może oznaczać ‘peak’ danego surowca. Otóż, można mówić o dwóch zjawiskach – fizycznym i ekonomicznym. To pierwsze oznacza fizyczne wyczerpywanie się danego zasobu. To drugie oznacza wyczerpywanie się dostępnych ekonomicznie źródeł surowca. Nie muszę dodawać, że peak ekonomiczny poprzedza peak fizyczny.
Pozyskiwanie helu z powietrza jest bardzo kosztowne. Richardson ocenia, że w ten sposób pozyskany hel byłby nawet 10 000 razy droższy niż obecnie. Najtańsze jest pozyskiwanie helu przy okazji wydobycia gazu ziemnego – jednak tylko nieliczne złoża gazu ziemnego zawierają domieszkę helu wystarczająco dużą by pozyskiwać go na skalę przemysłową. Dlaczego więc nie działa mechanizm rynkowy i cena helu nie wzrasta stymulując z jednej strony jego oszczędzanie i recycling a z drugiej strony badania nad nowymi złożami i nowymi metodami pozyskiwania helu?
Większość czytelników zna odpowiedź: wskutek działań amerykańskiego rządu! W latach 90’ Kongres doszedł do wniosku, że zarządzanie strategicznymi zapasami helu nie leży w obszarze kluczowych kompetencji amerykańskiego rządu i nakazał likwidacje zapasów do 2015 roku. Likwidacja zapasów oznacza podaż relatywnie dużych ilości helu, po relatywnie niskich cenach – co zaburza mechanizm cenowy a więc uniemożliwia wystąpienie procesów adaptacyjnych na rynku.
Nie dysponuję wiedzą potrzebną do zweryfikowania opinii Richardsona – być może jest on zbyt pesymistyczny w swoich prognozach. Cała historia jest natomiast dobrą okazją by pokazać jak może wyglądać ewentualny Peak Oil, który zapewne zostanie poprzedzony przez Peak Cheap Oil czyli koniec taniej ropy naftowej.
Istotne zmiany w kształcie gospodarki surowcowej nie muszą być wymuszone fizycznym wyczerpywaniem się zasobów. Na przykład, pierwszy i drugi kryzys naftowy, które praktycznie wykluczyły ropę naftową z surowców używanych do produkcji energii elektrycznej w państwach importujących ropę nie oznaczały fizycznego wyczerpywania się jej zasobów ani spadku jej wydobycia.


Peak chyba nie tyle oznacza wyczerpywanie się zasobu, co szczyt jego wydobycia tzn. moment począwszy od ktorego wydobycie będzie spadać, co ma reperkusje ekonomiczne, a wynika z fizycznych problemów w wydobyciu lub fizycznego braku danego surowca.
@ lukasz
W rzeczy samej. Dlatego nazywa się ‘peak’.
@lukasz
“wynika z fizycznych problemów w wydobyciu lub fizycznego braku danego surowca”
Fizycznie, to nigdy żadnego peaku nie będzie;-) Nie sposób wypompować całej ropę z Ziemi, bo to jest technicznie niemożliwe, natomiast może to być ekonomicznie i energetycznie nieopłacalne.
@Trystero
“Dlaczego więc nie działa mechanizm rynkowy”
Mechanizm rynkowy dla peak oil i innych pików nie działa, bo PRZED osiągnięciem szczytu wydobycia nie ma możliwości wygenerowania sygnału braku surowca;-) Sygnał o brakach w podaży występuje PO osiągnięciu szczytu wydobycia, ale wtedy na działania jest już za późno;-)
Racje masz w jednym – rząd może na rynku wiele zamieszać. Tutaj jest mowa o helu, ale podobna sytuacja występuje przecież na rynku srebra, gdzie przez lata władza sprzedawała na rynku srebro monetarne po śmiesznie niskich cenach, ale to też zdaje się powoli kończyć.
Bzdura. Hel praktycznie darmowy jest efektem rozpadu materiałów promieniotwórczych w wyniku fuzji jądrowych w elektrowniach atomowych. Długo jeszcze go starczy.
To tak jak twierdzenie, że diamenty są rzadkie i tyle warte co ludzie płacą. A się okazuje, że De Beers kontroluje ponad 90%!!! rynku diamentów i on trzyma ceny. Manipulacja opakowana w ładny papierek.
Jak dla mnie, prognoza jest trochę dziwna. Wystarczy wziąć wiaderko wodoru, domieszać do niego garść elektronów i mamy hel (wiaderko musi być akceleratorem cząsteczek, a elektrony dorzucane z prędkością światła), ale wydaje mi się, że przeciętnie zdolny doktorant fizyki byłby w stanie zbudować urządzenie, które na skalę przemysłowo, produkowałoby hel przy dużo niższych kosztach niż 10 000-krotność obecnej ceny.
@Alus
No pewnie, Tokamak już teraz produkuje praktycznie niewyczerpane ilości energii otrzymywane z fuzji jądrowej. Głównym źródłem jest rozpad, co dla litosfery daje około 8 cząsteczek na miliard (dla porównania przywoływana metoda pozyskiwania z atmosfery byłaby tak droga przy liczbie 5,2 cząsteczki na milion). Przydałaby się metoda do pozyskiwania helu z wody morskiej podczas otrzymywania ciężkiej wody. Chociaż tutaj jeszcze gorsze proporcje występują, bo sięgają 4 cząsteczek na biliard.
@alus i @Mielaczek,
Oczywiście, że problem jest ekonomiczny, a nie fizyczny, ale przesadzacie i to zdrowo. Wszelkie reakcje jądrowe to droga zabawa, akceleratory to kosmicznie droga sprawa, a przeróbka zużytego plaiwa z reaktorów to droga i kłopotliwa zabawa. Skoro nawet nie opłaca się tak produkować metali szlachetnych, więc tym bardziej i helu (hel trochę łatwiej, ale bez przesady).
http://en.wikipedia.org/wiki/Synthesis_of_noble_metals
Też trochę chciałbym wyprostować pewne sprawy koncepcyjne. Cały hel na Ziemi jest skutkiem rozpadów promieniotwórczych uranu, toru (i pochodnych) we wnętrzu Ziemi. Rozpad generuje cząstke alfa, czyli jądro helu, stąd jego obecnośc w gazie ziemnym. Hel jest lekki i po odpowiednio długim czasie ucieka z Ziemi, bo ziemska grawitacja go nie utrzyma, więc fakt, że 1/4 wszechświata to hel, niewiele nam pomaga. Problem jest z helem tu na Ziemi.
Z helem to ciekawa sprawa – jednak przecież już “prawie” opanowaliśmy” fuzję termojądrową więc helu może być aż za dużo jak nie w 2015 to 2050 ;)
Na ksiezycu jest He-3, mocarstwa juz sie o to bija
http://www.wired.com/science/space/news/2006/12/72276
a tak powaznie, to w Polsce uzyskuje sie He z gazu ziemnego. Cos jednak mamy :)
A, jeszcze cos sobie przypomnialem , ale nie moge znalezc linka. Wzrost cen He w ostatnich latach jest nieracjonalny dlatego ze wiekszosc jego zostala zuzyta na urzadzenia wykrywajace promieniowanie radioaktywne na (glownie) lotniskach. W nauce He i tak sie w wiekszosci odzyskuje. Skoro tak jest, to jak rozumiem wzrost cen powinien sie skonczyc, bo zapotrzebowanie wysyci sie. Bez przesady , He-4 to nie paliwo :)
Trystero, chyba rozpoczełęś, “po ewolucji, kosmologii i spisku FED” kolejną dyskusje dla ekspertów. tym razem na temat, że można pozyskiwać hel znacznie taniej niż obecnie.
Ty to chyba specjalnie robisz :)
@lendo
“przecież już “prawie” opanowaliśmy” (fuzję jądrową)”
Prawie czyni wielką różnicę.-) Elektrownia oparta na zasadzie fuzji jest budowana we Francji za pieniądze z całego świata. Koszt szacowany to 15 mld euro, a bilans energetyczny (a tym samym finansowy) najprawdopodobniej będzie ujemny;-) Pozostają wyprawy na Księżyc po hel, tyle, że budowa kopalni helu na Księżycu to też nie jest mały wydatek, o problemach technicznych nie wspominając i nie wiem, czy będzie on opłacalny.
@ Adam Duda
A ja siedzę cicho i się uczę.
Specjalnie to napisałem dzisiejszy tekst :)
Panowie o czym my w ogóle dyskutujemy? :-)
Nawet jeśli wykorzystanie helu przestanie się ekonomicznie opłacać to gwarantuję wam, że znajdzie się INNE rozwiązanie. Zawsze tak było… i będzie :-)
don’t panic ;-)
@historyk. No w sumie to masz rację, człowiekowi jak i zwierzętom do życia potrzebne jest żarcie i woda. A na cholerę nam ten Hel, komputery i samochody.
Trystero,
chetnie przeczytam nowy, wywazony artykul spod Twojej reki traktujacy o racjonalnosci ceny zlota. Odnosze wrazenie, ze w popularnej prasie jest za duzo artykulow “naganiajacych” na kupno, co mi przypomina sytuacje z 2007 roku, gdy KAZDY lacznie z moim kotem mial konto maklerskie i gral na gieldzie.
@ magnum
Pomyślę, ale wychodzę z założenia, że jeden mega-flejm na tydzień to więcej niż w sam raz :)