Nowa porcja linków na weekend:
W nawiązaniu do tekstu o tym jak rozpoznać, ze prezes kłamie chciałbym zwrócić uwagę na interesujące badania, które przeprowadzono w Polsce, a których celem było ustalenie jak wielkość zaangażowania zarządu i rady nadzorczej w spółkę (mierzona udziałem w kapitale akcyjnym) wpływa na skłonność spółek do podawania zawyżonych wyników finansowych przed debiutem na rynku publicznym i przed audytem oraz skłonność do odrzucania zasad Dobrych Praktyk. Tutaj znajduje się omówienie badań na blogu Grzegorza Zalewskiego a tutaj oryginalna praca. To jeden z wykresów:
Dziewczynka wprowadziła sporo zamieszania na rynki towarów rolnych. Fenomen klimatyczny istotnie wpływa na plony kluczowych zbóż i roślin przemysłowych a tym samym na notowania cen tych surowców. Poniżej mapa z artykułu w Finacial Times o wpływie Dziewczynki na rynki rolne.
Nawet Puls Biznesu napisał o wystąpieniu 12 sierpnia 2010 Omenu Hindenburga na Wall Street. Bespoke zwraca uwagę na pewne nieścisłości przy analizie tego wskaźnika. Jedną z zasad Omenu Hindenburga jest wystąpienie wysokiej liczby walorów osiągających nowe maksima i nowe minima na nowojorskiej giełdzie. Problem polega na tym, że wiele z papierów, które 12 sierpnia osiągnęły nowe maksima nie było akcjami zwykłymi lecz raczej papierami dłużnymi zapakowanymi w papiery udziałowe. Czy takie walory rzeczywiście można użyć do mierzenia rozchwiania nastrojów na rynku akcyjnym?
Jeff Frankel o interesujących rozwiązaniach w polityce fiskalnej i makroekonomicznej z sukcesem zaimplementowanych w niewielkich państwach. Interesująca lektura z dużą ilościa odnośników.
Świetny artykuł o zwycięskim pochodzie i upadku… łóżek wodnych w USA. W połowie lat 80’ łóżka wodne stanowiły 20% rynku! Twórcom reklam w Polsce polecam uwadze to hasło: dwie rzeczy są lepsze na łóżku wodnym. Jedną z nich jest spanie.
Tyler Cowen w New York Times o gigantycznych subsydiach jakie zmotoryzowani otrzymują w postaci darmowych parkingów. Tyler przywołuje dane wskazujące, że 99% podróży samochodowych w USA kończy się na darmowych miejscach parkingowych. Subsydia jakie zmotoryzowani otrzymują z tego powodu można oszacować na 127 mld USD – to dane z 2002 roku. A przecież każdy miłośnik wolnego rynku wie, że nie ma darmowych parkingów…
Fakt dnia: ponad połowa sprawców zabójstw w USA jest momencie zbrodni albo pod wpływem alkoholu albo pod wpływem narkotyków. Co ciekawe, te samo dotyczy ofiar.
Wielki Brat… zapewnia najlepsze raporty analityczne. Analitycy UBS wykorzystali analizę satelitarnych obrazów parkingów wokół sklepów Wall Mart by dokładniej prognozować trend przychodów detalicznego giganta. Wielkie banki inwestycyjne mają dostęp do obrazów satelitarnych niemal w czasie rzeczywistym.
A co Wy przeczytaliście interesującego?




Te “darmowe parkingi” są sankcjonowane przepisami prawa i koszt ich budowy oraz utrzymania pokrywa inwestor. Czyli nadal TANSTAFL.
Covington Downtown Parking Concepts for Zoning Memo
Jest to mechanizm wymuszający na inwestorze zapewnienie warunków przekraczających jego potrzeby w celu uniknięcia publicznych kosztów zewnętrznych. To co postuluje NYT to przeniesienie tych kosztów z inwestora na właścicieli samochodów. To może mieć zadziałać ale nie musi – kłania się evidence based policy.
Na przykład obecnie nasz rząd przygotowuje się do ustanowienia gmin “właścicielem” śmieci na ich terenie bo obciążenie właścicieli kosztami wywozu – zamiast ograniczenia ilości produkowanych śmieci – spowodowało wzrost ilości dzikich wysypisk i śmieci podrzucanych do miast.
@ Paweł Krawczyk
Pominąłeś niewygodne dla siebie fakty takie jak parkowanie przy krawężniku i ceny tego parkowania.
Sprawa druga to fakt, że prawo wymusza na inwestorze subsydiowanie kierowców kosztem innych klientów. Cowenowi się to nie podoba.
Dobry przykład na regulacje, które w długim terminie okazują się mieć negatywne skutki.
Na przykład obecnie nasz rząd przygotowuje się do ustanowienia gmin “właścicielem” śmieci na ich terenie bo obciążenie właścicieli kosztami wywozu – zamiast ograniczenia ilości produkowanych śmieci – spowodowało wzrost ilości dzikich wysypisk i śmieci podrzucanych do miast.
Rozumiem winna jest zmiana prawa a nie fakt, że prawo nie jest egzekwowane. Wzrost ilości dzikich wysypisk to po prostu przykład na a) słabość państwa b) skutki prymitywnej propagandy sączonej przez dziennikarzy szmatławców ośmieszającej wszelkie akcje ekologiczne. Ale rozumiem, ze z Twojego miejsca po prostu nie jesteś w stanie tego dostrzec.
10 000 kary + koszty utylizacji śmieci + koszty renowacji terenu i problem dzikich śmietnisk znika w kilka lat. Tylko kto się w Polsce na to odważy?
“Naturalnie pominąłeś”, “z Twojego miejsca po prostu nie jesteś w stanie tego dostrzec” – znowu reagujesz emocjonalnie i prowokujesz flejma. Zupełnie niepotrzebnie.
“prawo wymusza na inwestorze subsydiowanie kierowców kosztem innych klientów” – dokładnie tak. Z tym, że zamiast bić na alarm można przyjąć, że być może w warunkach z 1940 roku było to uzasadnione a dzisiaj niekoniecznie.
“Rozumiem winna jest zmiana prawa a nie fakt, że prawo nie jest egzekwowane. (…) 10 000 kary + koszty utylizacji śmieci + koszty renowacji terenu”
Możesz nawet ustanowić za wyrzucenie worka ze śmieciami karę śmierci i nic to nie zmieni bo to jeden z tych przepisów, których nie da się wyegzekwować. Worek ze śmieciami można po prostu wyrzucić uchylając drzwi samochodu podczas jazdy w nocy. Rząd najwyraźniej postąpił pragmatycznie i uznał, że jeśli celem jest powstrzymanie zaśmiecania lasów to tak będzie skuteczniej.
Pomijam już kwestie wrażliwych społecznie mediów (“matka ukarana wielotysięczną grzywną za przypadkowe zgubienie worka śmieci”) oraz humanistyczny spór pt. surowość vs nieuchronność kary.
Wzrost ilości dzikich wysypisk to po prostu (…) skutek prymitywnej propagandy sączonej przez dziennikarzy ze szmatławców ośmieszającej wszelkie akcje ekologiczne
Tradycyjnie poproszę o cytaty i linki do propagandy ośmieszającej niewyrzucanie śmieci do lasu.
@ Paweł Krawczyk
Możesz nawet ustanowić za wyrzucenie worka ze śmieciami karę śmierci i nic to nie zmieni bo to jeden z tych przepisów, których nie da się wyegzekwować.
Hm, trochę zaprzeczasz konserwatywnemu poglądowi, że skuteczne egzekwowanie drakońskich kar nawet za drobne przewinienia poprawia ogólną sytuację. Skoro działać miała zasada ‘wybitej szyby’ to działać może zasada ‘wyrzuconej butelki’. Zresztą w kwestii śmiecenia jest przykład Singapuru.
Tradycyjnie poproszę o cytaty i linki do propagandy ośmieszającej niewyrzucanie śmieci do lasu.
Ależ nie muszę ich podawać ponieważ nie napisałem o ośmieszaniu niewyrzucania śmieci do lasu lecz o wszelkich akcjach ekologicznych (przy czym przyznaję – ‘wszelkich’ jest zbyt szerokie). W społeczeństwie, w którym w mainstreamie nazywa się ekologów bolszewikami tzw. świadomość ekologiczna będzie niewielka. Inny przykład: całkiem niedawno specjalista od latających krów ośmieszał pomysł karania za niesprzątanie po swoich psach. Nie widzisz związku pomiędzy niesprzątaniem po swoim psie a wyrzucaniem smieci do lasu? Ja widzę: obydwa zachowania są korzystne dla jednostki i przynoszą istotne efekty zewnętrzne dla społeczeństwa. Trzeba pewnego poziomu moralnego by uznać je za naganne.
“trochę zaprzeczasz konserwatywnemu poglądowi”
No cóż, jakoś z tym zaprzeczaniem żyję.
“skuteczne egzekwowanie drakońskich kar nawet za drobne przewinienia”
Słowo kluczowe to “skuteczne”. Stworzenie prawa jest łatwe, stąd właśnie u nas taka biegunka legislacyjna przy równoczesnej stagnacji wskaźników cywilizacyjnych.
“Zresztą w kwestii śmiecenia jest przykład Singapuru.”
W miastach jest łatwiej, na wsi – praktycznie niemożliwe. No chyba, że zaangażujesz techniki kryminalistyczne jak badanie DNA w resztkach. Racjonalny ustawodawca najpierw powinien zdefiniować co chce osiągnąć, a potem dopiero zastanowić się jak to zrobić najefektywniej.
“W społeczeństwie, w którym w mainstreamie nazywa się ekologów bolszewikami”
Rżnięcie opon w terenówkach, oblewanie ludzi farbą, ekoharacze to przykłady działań jednych grup określających się jako ekologiczne, które mają znaczny wpływ na postrzeganie innych grup nazywających się tak samo.
@5 Paweł Krawczyk
“Rżnięcie opon w terenówkach, oblewanie ludzi farbą, ekoharacze to przykłady działań jednych grup określających się jako ekologiczne, które mają znaczny wpływ na postrzeganie innych grup nazywających się tak samo.”
A co, powinni stawiać krzyże?
A mnie zaciekawiły wpisy na temat zużycia energii u Andrzeja Szczęśniaka:
http://szczesniak.pl/1712
http://szczesniak.pl/1713
http://szczesniak.pl/1717
Rżnięcie opon w terenówkach, oblewanie ludzi farbą, ekoharacze to przykłady działań jednych grup określających się jako ekologiczne, które mają znaczny wpływ na postrzeganie innych grup nazywających się tak samo.
Ah, the wonderful world of generalization…
Na Norweskim portalu E24jest lista miast, w ktorych sa najwyzsze oplaty za parking.OSLO zostalo pokonane przez ABU- Dhabi. Dzienny koszt postoju w Oslo to okolo 54 USD ( 345 koron )
Ranking zostal, zrobiony przez :http://www.colliersmn.com/prod/ccgrd.nsf/publish/0EB9D100B7A442F8852575F600699A07
Oczywiscie brane bylo pod uwage miejsca parkingowe, ktore wczesniej nie zostaly zarezerwowane, albo wynajete.
W 10 sa jeszcze dwie wioski z Skandynawii.
http://www.colliers.com/Country/UnitedStates/content/globalcolliersparkingratesurvey2010.pdf
http://www.arabianbusiness.com/593514-abu-dhabi-tops-world-list-for-private-parking-fees Samo Abu-Dhabi w 2009 tez, bylo 1.
Wlasciciel miejsca parkingowego w Norwegii zarabia okolo 2 550 koron, ale tu nije na glowe London City, za Colliers International.
http://www.youtube.com/watch?v=-3CO_bHGlCY ale jesli, Emiracie parkuja takie autka
http://www.youtube.com/watch?v=MhMKGtRM8gM&p=5E243BC5479A8018&playnext=1&index=8 na koniec kobieta parkuje ;)
Ja bym tylko chciał zwrócić uwage, że łóżko wodne przy niezbyt zdrowym kręgosłupie to katastrofa.
:)
“10 000 kary”
Od razu przypomina mi się moja propozycja mandatów za przekroczenie prędkości tej właśnie wysokości i krytyka tego pomysłu przez autora bloga :)
@Trystero
Biorac pod uwage ze spora czesc smieci wyrzucanych do lasu pochodzi od zwyklych gospodarstw domowych ktorym szkoda wydac 30-50pln/m-c za wywoz, moznaby wprowadzic obowiazek posiadania “dowodu legalnej utylizacji smieci” w postaci np. faktury na uslugi wywozu. Moznaby przy tym wprowadzic jakis system zachet, np. mozliwosc odliczenia od dochodu w zeznaniu PIT etc. Pozostaje oczywiscie problem egzekwowania kar za nieposiadanie dowodu na legalna utylizacje smieci + problem kto mialby to kontrolowac, ale mysle ze taki system mialby znacznie wieksza skutecznosc niz same kary za przylapanie na goracym uczynku.
@ktos
Możnaby zrobić wiele rzeczy. Wyrzucanie śmieci do lasu to pół biedy bo można je pozbierać. Wg ostatniego raportu WIOŚ dla Małopolski znaczna część “miejscowości tradycyjnie uznawanych za uzdrowiskowe” ma wielokrotnie przekroczone nie tylko normy pyłów (opalanie węglem) ale także benzopirenów i innych substancji pochodzacych ze spalania śmieci. To powszechne zjawisko, wystarczy się przejechać wieczorem po małopolskich wsiach i uchylić okno w samochodzie. Są jeszcze “cieknące z założenia” szamba, które są powszechnym sposobem oszczędzania na usługach asenizacyjnych.
Dowody legalizacji śmieci? Świetny pomysł dla podkrakowskich osiedli domów jednorodzinnych należących do profesorów, dziennikarzy i biznesmenów. Ale dla wsi to pomysł z kosmosu. Albo zablokuje go PSL albo powstanie rynek “lewych” świadectw. Powód jest bardzo prosty.
Fakt że 30-50 zł stanowi problem w miesięcznym budżecie rodziny wiele mówi o klasie przychodów w jakiej się poruszamy. Problem polega na tym, że ci ludzie pozostają po lewej stronie krzywej Kuźnieca, a ludzie, którzy projektują dla nich rozwiązania prawne i socjalne – po prawej, i do tego mają organiczną niechęć do opierania się na pomiarach, badaniach społecznych i ocenach skuteczności czyli tym wszystkim co określamy jako evidence based policy. Stąd projektowane rozwiązania przeważnie rozmijają się z potrzebami i są chybione (Is concern for the environment a luxury good?).
@ llukiz
Ech, 10 000 kary to po prostu przykład drakońskiej kary, która czyni cały proceder nieopłacalnym przy sensownym poziomie egzekwowania.