Inauguruję nową serię na blogu. Trzy w jednym to wpisy, w których poruszał będę trzy interesujące, moim zdaniem naturalnie, kwestie i odsyłał czytelników do dalszej lektury. Będzie więc to jakiś byt pośredni pomiędzy tradycyjnym tekstem a serią Do przeczytania, która będzie oczywiście kontynuowana. Wszelkie uwagi w tej sprawie bardzo mile widziane.
David Stockman, dyrektor Office of Management and Budget za prezydentury Reagana opisuje cztery błędy republikańskich administracji, które doprowadziły do pogorszenia sytuacji ekonomicznej w USA. Zaczyna od odejścia od wymienialności dolara na złoto i zwraca uwagę, że pośrednio otworzyło to drogę do trwałej nierównowagi w bilansie handlowym USA. Następnie zwraca uwagę na wzrost długu publicznego, podkreślając rolę niesamofinansujących się cięć podatkowych za czasów Reagana i Busha. Trzecim błędem było pozwolenie na bezproduktywną ekspansję sektora usług finansowych. W tym przypadku zwraca uwagę na ekspansję monetarną i deregulacje. Wreszcie, Stockman podkreśla zapaść realnej gospodarki, przede wszystkim sektora produkcyjnego.
Warty zapamiętania fakt, ze tekstu Stockmana: w czasie ostatniej bańki spekulacyjnej w latach 2002-2006, 1% najbogatszych Amerykanów otrzymał 2/3 całego wzrostu dochodu narodowego w tym okresie. 90% najbiedniejszych Amerykanów otrzymało 12% ‘owoców’ ekspansji z lat 2002-2006. Doprawdy, zadziwiają mnie amerykańscy komentatorzy krytykujący rosyjski model gospodarczy za oligarchiczną strukturę gospodarki.
Wielu czytelników zastanawia się co takiego groźnego jest w deflacji. Paul Krugman stara się odpowiedzieć na to pytanie. W skrócie, deflacja jest groźna ponieważ:
-
zmniejsza skłonność do konsumpcji i inwestycji
-
pogarsza relatywną sytuację dłużników, co jest tym bardziej niebezpieczne im większy jest ogólny poziom długu
-
lepkość pensji sprawia, że bardzo trudno w deflacyjnym środowisku obniżać płace minimalne (co jest konieczne by zachować rentowność) co utrudnia działanie mechanizmów dostosowawczych w gospodarce przynajmniej do momentu, w którym bezrobocie jest na tyle wysokie, że ‘odkleja’ nominalne wynagrodzenia
Zastanawialiście się kiedyś, dlaczego procedura IPO wygląda tak (budowa księgi popytu) a nie inaczej (aukcja)? Wielu komentatorów uważa na przykład, że aukcje są najbardziej efektywnym mechanizmem prywatyzacyjnym pozwalającym państwu zmaksymalizować wpływy z prywatyzacji. Ten sam efekt powinien przecież działać w przypadku ofert publicznych organizowanych przez prywatne podmioty. A jednak, aukcje są bardzo mało popularną formą IPO – choć wiele rynków kapitałowych eksperymentowało z tą procedurą.
Ravi Jagannathan, Andrei Jirnyi, Ann Sherman dokładnie zbadali ten problem i doszli do wniosku, że aukcje wymagają od wszystkich uczestników procesu wysokiego poziomu profesjonalizmu i wiedzy. Co więcej, nawet doświadczeni inwestorzy, w warunkach niepewności co do liczby i charakteru innych uczestników aukcji mogą popełnić kosztowne błędy. W konsekwencji, aukcje stają się nieefektywnym mechanizmem. Po raz kolejny, badania empiryczne pokazują, że tak zwany zdrowy rozsądek może być bardzo daleki od znajdowania optymalnych rozwiązań w realnym świecie. Badania omówiono w FT Alphaville.
Wykres dnia, za Bespoke, zachowanie spółek z poszczególnych sektorów w dniu podawania wyników finansowych za II kwartał 2010 podzielone na firmy, które pokazały wyniki lepsze i gorsze od prognoz analityków:
Co, Waszym zdaniem, wykres ten ‘mówi’ o rynku i dominującym sentymencie?



Co do deflacji, czy dobrze rozumuje iż podczas niej spadać powinno wszystko łącznie ze złotem? Więc wynikało by z tego że papierowy pieniądz w tym okresie jest najcenniejszym aktywem, a jeszcze jakby dodać że na lokacie kilka % się otrzyma to byłoby to dobro na który powinien być szczególny popyt. Zapewne wtedy oprocentowanie byłoby 0 lub nawet ujemne (za usługe jego przechowywania trzeba płacić :) Dla mnie to trochę dziwna sytuacja biorąc pod uwage jego pustą kreacje przez rządy. Ale skoro dla wielu taki scenariusz to science-fiction to właśnie dlatego trzeba brać to pod uwage.
Widze Krugman nadal powiela te bzdury o tym ze ludzie przestaja kupowac jak sie spodziewaja nizszych cen…
Ale czego sie spodziewac po gosciu ktory uwaza ze wydrukowanie dodatkowych dolarow albo obligacji moze uzdrowic gospodarke.
Oczywiscie sektor elektroniki w zwiazku z ta straszna deflacja znajduje sie w glebokiej depresji od momentu powstania (bo tu ceny spadaja o 20% rocznie jak nie wiecej…).
Rowniez ludzie beda sie glodzic, przestana palic i korzystac z fryzjera, kina i wszelkich innych goodies jezeli beda sie spodziewali ze za rok ten fryzjer bedzie 5% tanszy.
Naprawde trudno mi zrozumiec jak mozna zyc w az takim oderwaniu od rzeczywistosci, zeby glosic deflacjonistyczne brednie.
dokładnie Heniu,
idąc tokiem myślenia Krugmana nie sposób uzasadnic dlaczego ludzie dokonują zakupu nowego samochodu…
Przecież trudno znaleźć przykład bardziej deflacyjnego “eventu”. Doprawdy nie wiem dlaczego ludzie odwiedzają salony samochodowe :)
@Heniu,
Zgadzam się. Uważam za absurd przypisywanie jakichkolwiek negatywów niewielkiej deflacji, która w warunkach stabilnego pieniądza jest skutkiem postępu technicznego. A właśnie elektronika jest jawnym zaprzeczeniem tezy o tym, że konsumenci nie kupują, gdy spodziewają się spadków cen. Nie widać tez tam regresu w inwestycjach. Drugi argument (pozycja dłużników) nie ma moim zdaniem wpływu netto. To po prostu tylko przeniesienie ciężaru na dłużników z wierzycieli. Inflacja robi odwrotnie. Trzeci argument w świecie ze słabymi związkami zawodowymi chyba nie ma również racji bytu.
Najważniejsze, że Krugman chyba nie rozumie jednej najważniejszej rzeczy: deflacja to symptom choroby, a nie jej przyczyną. Deflacja to skutek pęknięcia bańki kredytowej i wiekszość negatywów, które jej towarzyszą, są wynikiem pęknięcia bańki, a nie deflacji samej sobie.
Tym niemniej deflacja nie jest zupełnie obojętna i może pogorszyć sytuację i mimo wszystko uważam, że silna deflacja taka jak w czasie Wielkiego Kryzysu problem pogłębiła i kryzys byłby mniej dotkliwy bez niej (im dany kraj dłużej bronił kursu złota jak niepodległości, tym dokliwszy miał kryzys; obecnie pewnie porównanie Islandii i Łotwy wypada na korzyść tej pierwszej). Te argumenty, które przedstawia Krugman mają pewien sens w sytuacji silnej deflacji, ale on sie boi już minimalnej deflacji.
Tym niemniej jeśli już coś tępić, to należy zacząć od baniek kredytowych. Wtedy nie trzeba sie martwić deflacja, która pojawi się w wyniku ich pęknięcia.
@ Heniu
Zanim wytrzesz sobie usta Krugmanem pamietaj o dwoch rzeczach: w przeciwienstwie do geniuszy z Chicago on prognozowal recesje i katastrofe na rynku nieruchomosci przed kryzysem i to on trafnie przewidzial, ze USA wejdzie w okres desinflacji lub deflacji i powtorzy Japonie a nie, ze bedzie hiperinflacja. Tak, by wyprostowac pewne rzeczy – dwa najwazniejsze problemy ostatnich lat, Krugman dwa razy mial racje.
Ale czego sie spodziewac po gosciu ktory uwaza ze wydrukowanie dodatkowych dolarow albo obligacji moze uzdrowic gospodarke.
Uwielbiam te krytyke z ust ludzi, ktorzy nie zadali sobie trudu by poznac ilosciowe rownanie pieniadza i dowiedziec sie co to jest mnoznik kreacji pieniadza. Gdybys to zrobil, to wiedzialbys, ze przy gwaltownie zmniejszajacym sie mnozniku i gwaltownie malejacym velocity (szybkosci obiegu pieniadza) drukowanie pieniadza moze uratowac gospodarke od deflacyjnej spirali rodem z Wiekiego Kryzysu.
Naprawde trudno mi zrozumiec jak mozna zyc w az takim oderwaniu od rzeczywistosci, zeby glosic deflacjonistyczne brednie.
Deflacjonistyczne brednie? Rety! Co powiesz o geniuszach, ktorzy od 10 lat strasza hiperinflacja?
@ poszi i Heniu
Wasze opinie o tym, ze deflacja nie zmniejsza sklonnosci do konsumcji bylyby interesujace gdyby nie fakt, ze istnieje panstwo od polowy lat 90′ zmagajace sie z deflacja. Akurat w tym panstwie deflacja jest jednym z czynnikow zmniejszajacych popyt wewnetrzny.
Po drugie, istnieje roznica w deflacji kreowanej przez czynniki monetarne i deflacji kreowanej przez czynniki technologiczne. To co nie ma miejsca w przypadku jednego sektora moze miec miejsce gdy obejmie cala gospodarke.
@ Poszi
Drugi argument (pozycja dłużników) nie ma moim zdaniem wpływu netto. To po prostu tylko przeniesienie ciężaru na dłużników z wierzycieli.
Alez Krugman do tego sie odnosi. Logicznie argumentuje, ze wierzyciele maja duza nizsza krancowa sklonnosc do konsumpcji niz dluznicy. Na przyklad: jesli dluznicy straca 100 mln to 100 mln wypadnie z konsumpcji. Te 100 mln nie trafi do konsumpcji od wierzycieli, trafi jedynie czesc z tej kwoty.
Najważniejsze, że Krugman chyba nie rozumie jednej najważniejszej rzeczy: deflacja to symptom choroby, a nie jej przyczyną.
Ja mysle, ze Krugman to rozumie. Tylko, to nie zmienia faktu, ze ten sympton choroby pogarsza stan pacjenta. Jak goraczka. To tylko sympton. Ale walczy sie z nim bo jest grozny. Nie zapominajac o walce z przyczyna. Tak mysle, w glowie Krugmana nie siedze.
Ciekawy tekst David Stockman’a i ciekawa konkluzja jak na republikanina zwłaszcza:
“This growing wealth gap is not the market’s fault. It’s the decaying fruit of bad economic policy.”
@trystero,
O ile Wielki Kryzys mnie przekonuje, o tyle nie widziałem nigdzie żadnego przekonującego dowodu (ani nawet solidnego argumentu), że problemy Japonii wynikały z deflacji. Ani że je wzmocniły. Dla mnie to kraj, który prowadził makabryczna polityke w latach osiemdziesiątych, a potem zamiast problemy rozwiązać szybko (i boleśnie), zamiatał przez cała dekade śmieci pod dywan (słynne banki zombie) i stąd stagnacja. Do tego nałożyło się starzenie społeczeństwa i związane z tym zmiany gospodarcze. Tak nawiasem mówiąc Japonia to kłujący w oczy przykład porażki neokeynesizmu na dłuższą metę. 220% PKB długu publicznego (czy cos w tym rodzaju) i zero efektu. Jak się buduje drogi donikąd, to trudno nie zauwązyć, że to marnotrastwo. (Neokeynesizmu, bo Keynes pewnie się w grobie przewraca, jak widzi, co sie wyrabia w jego imieniu).
Dlaczego spadek cen z powodów technologicznych ma nie zniechęcać konsumentów do zakupów, a deflacja monetarna tak? Ceny jakoś o tym wiedzą, dlaczego spadają?
Deflacja jest groźna, jak jest gigantyczna (patrz Wielki Kryzys). Krugman już wpada w rozpacz, jak inflacja dochodzi do zera. Dla niego 36,6C to 2% inflacji. Dlaczego?
A 42C gorączki z Wielkiego Kryzysu, to co innego niż 38C, jak jesteśmy przy porównaniach medycznych. 38C gorączki jest nie tylko niegroźne, ale i pożyteczne.
Trudno oczekiwac, żeby kryzys związany z nadmiernym zadłużeniem, został rozwiązany przez jeszcze większe zadłużenie. A to postuluje Krugman mówiąc o “ulżeniu dłuznikom”.
“Deflacja jest groźna, jak jest gigantyczna”
Czy uważa ktoś że w czasie wielkiego kryzysu zwyczajne dodrukowanie pieniędzy rozwiązałoby problem?
Pytam na serio.
@poszi
“(Neokeynesizmu, bo Keynes pewnie się w grobie przewraca, jak widzi, co sie wyrabia w jego imieniu)”
dobrze, że podkreślasz tę różnicę – zaskakujace jest jak pomiata się samym twórcą teorii (ale też powołując na niego przedstawia się własne poglądy) nie znając tak naprawdę jego wkładu i samej stworzonej teorii.
“Dlaczego spadek cen z powodów technologicznych ma nie zniechęcać konsumentów do zakupów, a deflacja monetarna tak? Ceny jakoś o tym wiedzą, dlaczego spadają?”
tutaj zupełnie się nie zgadzam. Przecież zupełnie czymś innym jest deflacja z powodów technologicznych, chociażby z tego względu, iż przy wprowadzaniu nowych produktów rynek jest stosunkowo niewielki i kierowany do osób, które gotowe są zapłacić więcej i jednocześnie należeć do pierwszych użytkowników, a ceny dopiero obniżają się wraz z upowszechnianiem się produktu, wzrostem rynku i tańszą produkcją – tym samym nie wiąże się to ze spadkiem zysków producentów. Jakoś za długo czytam Twoje komentarze, żeby uwierzyć, że tego nie wiesz:)
Ilukiz:
ja tak uważam, na polach gniło zboze i kukurydza bo nie miał kto go zebrać by je sprzedac bo nikt nie miał kasy by je kupić
dodrukowanie rozwiazałoby ten problem
dodrukowanie i rozdanie kasy, a nie dodrukowanie i pożyczenie na 20% – wtedy problem wróciłby z większą siłą
@ llukiz
Na pewno sa ludzie, ktorzy uwazaja, ze oddrukowanie pieniedzy pogorszylo problem. Przelomowa praca Friedmana o tym wspomina.
Trystero
[i] prognozowal recesje [/i]
Jakies linki ?
[i]Uwielbiam te krytyke z ust ludzi, ktorzy nie zadali sobie trudu by poznac ilosciowe rownanie pieniadza i dowiedziec sie co to jest mnoznik kreacji pieniadza.[/i]
Rownanie znam i uwazam je za wysoce szkodliwe uproszczenie rzeczywistego wplywu drukowania pieniedzy na gospodarke.
[i]drukowanie pieniadza moze uratowac gospodarke od deflacyjnej spirali rodem z Wiekiego Kryzysu.[/i]
Moze zaklajstrowac dziury na jakis czas, co za pare lat poskutkuje jeszcze gorszym kryzysem.
Dzisiaj widzimy efekty klajstrowania Greenspanowskiego, za pare lat gora zobaczymy efekty klajstrowania obecnego.
[i]Po drugie, istnieje roznica w deflacji kreowanej przez czynniki monetarne i deflacji kreowanej przez czynniki technologiczne. To co nie ma miejsca w przypadku jednego sektora moze miec miejsce gdy obejmie cala gospodarke.[/i]
Wyjasnij zatem w jakiz to sposob ten fenomen mialby zaistniec ?
Bo napisanie tego co cytuje jeszcze nie daje podstaw do twierdzenia ze bedzie tragedia jak ceny beda spadac.
Deflacjonistyczne mity to czyste spekulacje pasujace akurat do uprawianej teorii (ktorej efekty widzimy na calym swiecie)
Przypominam- praktycznie cala II polowa XIX wieku to nieustajaca deflacja. Oczywiscie byl to rowniez okres najwiekszej depresji w dziejach.
@ Heniu
Wybacz, ale tego Ci nie podaruje. Bo sam sie o to prosisz.
Przypominam- praktycznie cala II polowa XIX wieku to nieustajaca deflacja. Oczywiscie byl to rowniez okres najwiekszej depresji w dziejach.
Nie najwiekszej. Tzw. dlugiej. Oj, przydaloby sie korepetyzje z historii gospodarczej.
http://en.wikipedia.org/wiki/Long_Depression
Jakies linki ?
Prosze: http://select.nytimes.com/2006/12/01/opinion/01krugman.html?_r=1&hp
Darowac nic nie musisz, bo wychodzi na to ze to ty masz problem ze swoja historia gospodarcza (juz pomijam problem ze slepa wiara w keynesowska mitologie).
Z linku ktory wrzuciles wynika ze w przypadku np. USA, ta straszna “dluga depresja” trwala cale 6 lat, po ktorym “the economy entered a period of rapid growth, with the U.S. growing at the fastest rates ever in its history in the 1870’s and 1880″
I sprawdzajac szybko jak zmienialy sie wtedy ceny w tych 1870’s i 1880 (np. tutaj sobie mozna wpisac http://www.measuringworth.org/uscpi/) wychodzi na to ze ten okres najszybszego wzrostu w dziejach przebiegal w atmosferze niemal (bez 1 ticku 87-88) nieustajacej rokrocznej deflacji (oczywiscie rozumianej mainstreamowo czyli jako spadek poziomu cen).
Wiec gdzie ta deflacyjna depresja ?
Poprawka- nie 1 ticku 87-88 a jeszcze drugiego kolo 80.
Co oczywiscie nie zmienia faktu ze okres najwiekszej prosperity w historii USA przebiegal wsrod spadajacych cen.
Wiec jak to sie ma do swietych ksiag i mowy medrcow ? (Nie pytam o zwykly zdrowy rozsadek ktory dyktuje wyraznie ze strach przed spadkiem cen to cos jak fobia na guziki).
@ Heniu
Zaraz zaraz. To byla wielka recesja w drugiej polowie XIX wieku czy nie? Nazywana ja Wielka Depresja do czasow Wielkiej Depresji z lat 30′ czy nie? Zrobiles z siebie ekonomicznego ignoranta czy nie?
Z linku ktory wrzuciles wynika ze w przypadku np. USA, ta straszna “dluga depresja” trwala cale 6 lat
To rzeczywiscie nic. Szesc lat, co to jest? I Ty chcesz by traktowac Cie powaznie. Wybacz, nie mam ochoty na dyskusje na tym poziomie. Sprawdz dlugosc recesji w XX wieku.
To może wystarczy co pewien czas oficjalnie powiedzieć: dodrukowujemy nowe dolary, robimy to po to by nie było deflacji. Oczywiście nikt by ich nie rozdawał, tylko wydałoby się je na spłatę części zadłużenia. Głupi to pomysł?
Trystero
Od poczatku naszej dyskusji przekonujesz ze deflacja jest problemem, ze trzeba emitowac papier zapackany farba zeby “ratowac gospodarke od spirali deflacyjnej”, ze deflacja jest grozna.
Jeden przyklad ktory podalem z rekordowym wzrostem w deflacji pokazuje ze wcale tak nie jest i gospodarka moze sie miec swietnie pomimo spadajacych cen.
Nigdzie nie napisalem, ze nie moze byc recesji i spadku cen jednoczesnie.
Od poczatku argumentuje, ze problemem jest nieuzasadniona fobia przed spadkiem cen i to wlasnie m.in. u Krugmana wysmiewam. Glebszych wywodow nie prowadzilem.
Wiec twoje retoryczne pytania z ostatniego posta ani nie obalaja nic co bym napisal, a tym bardziej nie potwierdzaja twojego punktu widzenia o szkodliwosci deflacji.
Co wiecej, dalej brniesz w tym samym kierunku pomimo przedstawienia czarno na białym faktow ktore swiadcza o czyms dokladnie odwrotnym.
Wiec kto tu jest ignorantem ?
Oczywiscie najlatwiej jest zakonczyc fochem i uniesc sie duma, ale to nie zmieni tego co zostalo napisane (co pokazuje mialkosc deflacjofobii, ktora mozna podwazyc w 5 minut)
@ Heniu
Od poczatku naszej dyskusji przekonujesz ze deflacja jest problemem, ze trzeba emitowac papier zapackany farba zeby “ratowac gospodarke od spirali deflacyjnej”, ze deflacja jest grozna.
Jeden przyklad ktory podalem z rekordowym wzrostem w deflacji pokazuje ze wcale tak nie jest i gospodarka moze sie miec swietnie pomimo spadajacych cen.
Twierdze, za Krugmanem, ze deflacja moze poglebic problemy gospodarcze spowodowane przekluciem banki kredytowej.
Ty podajesz anegdotyczny argument, ze w pewnym panstwie deflacja nie przeszkodzila wzrostowi gospodarczemu.
Jesli nie masz zdolnosci kognitywnych by zrozumiec, ze Twoj argument nie falsyfikuje mojego to pozwij swojego nauczyciela matematyki (jesli w programie liceum ciagle jest logika). Koniec dyskusji z mojej strony.
Twierdze, ze argumenty ktore podaje Krugman sa objawem nieuzasadnionej fobii i sa sprzeczne z rzeczywistoscia (co potwierdza historia).
Ty podajesz link do wydarzenia z historii, ktore mialoby podwazac moje twierdzenie, a okazuje sie po blizszym zbadaniu ze wrecz je popiera.
Po czym zapominasz o zasadniczej dyskusji i probujesz sprowadzic ja do kwestii Krugmanowe baje vs. “anegdotyczny argument” bedacy jedynie wykazaniem twojej pomylki.
Jezeli nie mozesz poradzic sobie z utrzymaniem glownego watku i zakopujesz sie w dyskusji na poboczny temat, ktory sam wywolales, to moze wez przyklad z Krugmana i ogranicz wielkosc komentarzy na blogu do 3 cali na swoim ekranie i zwyzywaj ludzi ktorzy podwazaja ekonomiczne nonsensy od trolli.
@trystero
No ale co z moimi twierdzeniami o drukowaniu? Dobre ono jest czy nie? Nie zależy mi na konwersacji, raczej bardziej na poznaniu opinii osób które uważam za obeznane ze współczesnymi realiami
@ Heniu
Moze przeczytaj najpierw podrecznik makroekonomii zanim zaczniesz podwazac ekonomiczne nonsensy. Bo do tej pory to po prostu pokazujesz swoja ignorancje.
Ty podajesz link do wydarzenia z historii, ktore mialoby podwazac moje twierdzenie, a okazuje sie po blizszym zbadaniu ze wrecz je popiera.
Bredzisz. Podalem link do Dlugiej Recesji bo nie miales pojecia, ze cos takiego istnialo i pozwoliles sobie na idiotyczna ironie o ‘zlotym wieku’ w drugiej polowie XIX wieku. Juz pomijam fakt, ze niczego to wydarzenie nie popiera. Ale ty tego nie rozumiesz poniewaz wydaje Ci sie, ze zdanie w sytuacji X zjawisko A nie spowodowalo zjawiska B zaprzecza zdaniu w sytuacji Y zjawisko A moze spowodowac zjawisko B.
To moj ostatnia odpowiedz na Twoje blazenstwa.
@ llukiz
No ale co z moimi twierdzeniami o drukowaniu? Dobre ono jest czy nie?
Nie wiem. Istnieje koherentna teoria makroekonomiczna, z ktorej wynika, ze w przypadku spadku szybkosci obiegu pieniadza i kurczacym sie mnozniku kreacji pieniadza – zwiekszenie podazy pieniadza moze byc korzystne. Panuje konsensus co do faktu, ze zaciskanie polityki monetarnej w takiej sytuacji jest zabojcze.
Poszi, Fazik:
Cóż, nie bardzo wierzę w keynesowskie/neokeynesowskie recepty, ponieważ “nie wypaliły” w czasie stagflacji lat 70 oraz w czasie japońskiej “straconej dekady”. Mimo to mój stosunek do keynesizmu stał się ostatnio neutralny ( wcześniej był fanatycznie wrogi :) ) i zacząłem nawet doceniać Keynesa. Jeśli chodzi o politykę antycykliczną, to uważam, że w czasie poważnej recesji żadne rozwiązanie nie jest dobre i że odpowiednie działania należy podejmować podczas dobrej koniunktury ( unikanie deficytu budżetowego, powstrzymywanie banków przed udzielaniem “złych” kredytów ).
Trystero
II polowa XIX wieku byla dla USA “zlotym wiekiem” niezaleznie od kilku lat wolniejszego wzrostu ktore wg. ciebie czynia taki argument “idiotycznym”.
Wklejam link bo widac nie masz pojecia ze cos takiego istnialo
http://en.wikipedia.org/wiki/Gilded_Age
“Moze przeczytaj najpierw podrecznik makroekonomii”
Rozumiem ze podrecznik do makro, byc moze jeden z pisanych przez Krugmana, bedzie w dzisiejszym wydaniu mowil to samo co mowi Krugman a ty po nim powtarzasz. Co oczywiscie nie zmienia w zaden sposob faktu ze sa to fobie dopasowane do wyznawanej doktryny, ktore dodatkowo obala rzeczywistosc
Zdarzalo sie juz ze rozne pomysly pojawialy sie i znikaly z podrecznikow do ekonomii. Ot przyklad podrecznika Samuelsona
http://www.markskousen.com/article.php?id=1124
Wiec jak widac wiedza podrecznikowa w przypadku ekonomii jest co najmniej niepewna (a patrzac na to co sie dzieje na swiecie obecnie- znaczna jej czesc nadaje sie na smietnik).
@trystero
spotkałem się z opiniami że taki dodruk, być może zahamuje deflację w krótkim terminie, ale odbije się inflacją długoterminowo.
“Dodruk” (głupie słowo, bo nikt tu nie drukuje pieniędzy) nie prowadzi do inflacji dopóki w gospodarce istnieją niewykorzystane moce produkcyjne (w czasie kryzysu to norma) i dopóki kasa idzie na produktywne przedsięwzięcia (dzięki czemu przyszła produkcja przykryje nadmierną ilość pieniądza)
I ogólnie z tego co wiem to chyba Keynes nigdy nie popierał polityki zadłużania się państwa w taki sposób jak to robią dzisiejsze państwa.
Co do deflacji to jest ona zwyczajnie zabójcza dla przedsiębiorców, z jednej strony rosnące nieustannie płace, z drugiej spadające ceny produktów, z trzeciej rosnące odsetki od kredytów – prowadzą do kurczenia się zysków.
a propos delfacji. czy jesli w panstwie, ktore ma deflacje wyemituje sie pusty pieniadz i wrzuci znaczna jego ilosc na rynek to pojawi sie inflacja czy spoteguje sie deflacja? pewnie to drugie, ale czy moze ktos mi odpowiedziec dlaczego?
BTW ciekaw jestem co autor bloga sadzi o wprowadzeniu systemu bimetalicznego w Indonezji
@ Bebok
czy jesli w panstwie, ktore ma deflacje wyemituje sie pusty pieniadz i wrzuci znaczna jego ilosc na rynek to pojawi sie inflacja czy spoteguje sie deflacja? pewnie to drugie, ale czy moze ktos mi odpowiedziec dlaczego?
Dlaczego ma sie spotegowac deflacja? A odpowiedz na to pytanie brzmi: emisja pustego pieniadza ma zawsze dzialanie inflacyjne. To jak duze jest to dzialanie zalezy przede wszystkim od mnoznika, dalej od sytuacji makro.
BTW ciekaw jestem co autor bloga sadzi o wprowadzeniu systemu bimetalicznego w Indonezji
Nic nie mysli bo nic nie wie :)
@Trystero: [i]Dlaczego ma sie spotegowac deflacja? [/i]
przeczytaj prosze ostatni akapit (i tyuł i tyle wystarczy)tego: http://forsal.pl/artykuly/441200,spadajace_ceny_nie_powinny_cieszyc_deflacja_jest_niebezpieczna.html – szczerze mowiac nie bardzo go rozumiem (ze wzgledu na styl pisania), ale jest w nim wzmianka o dzwigni sektora prywatnego, ktory nie chce sie zadluzac.
[i] Nic nie mysli bo nic nie wie :) [/i]
Zarzuc okiem, prosze
http://www.goldblog.pl/2010/08/system-bimetaliczny-w-dzakarcie-indonezja-napisy-en/
jestem ciekaw jakby to wplynelo na cene kruszcow, gdyby wprowadzic to w PL.
Heniu
Z Samuelsonem to masz racje, wkolejnych wydaniach ciągle przesuwał datę kiedy ZSRR przescignie USA a co do długiej recesji jej naoczny świadek nauczyciel Keynesa A Marshall stwierdził że okres ten przyczynił sie do dobrobytu bardziej jak zaden inny , M Friedman też był skonfundowany bo nie nie pasowało to do jego doktryny
@ Bebok
Podsumowując, jeśli wbrew oczekiwaniom banku centralnego amerykańscy konsumenci nie wrócą do nawyków sprzed recesji, firmy nie będą miały motywacji do gwałtownej ekspansji, banki do udzielania kredytów, a Fed do podnoszenia stóp procentowych. Bill Gross, zarządzający największym na świecie funduszem obligacji PIMCO, stworzył na tę okoliczność termin „nowa normalność”, który rozumie jako wieloletni okres powolnego wzrostu gospodarczego przy wysokim bezrobociu i niskich stopach procentowych. Wbrew pozorom w takich warunkach, ekstremalnie luźna polityka banku centralnego (np. drukowanie pieniędzy na zakup rządowych obligacji) nie musi rodzić inflacji, ponieważ znacznie większą moc ma efekt odlewarowania przez sektor prywatny (chęć uwolnienia się od nadmiernego zadłużenia).
Hm, drukowanie pieniedzy ma dzialanie inflacyjne. Jednak w sytuacji, w ktorej istnieja silne procesy deflacyjne (na przyklad delewarowanie sektora prywatnego) dzialanie inflacyjne drukowania pieniedzy bedzie neutralizowane przez te procesy. Sama ilosc drukowanych pieniedzy w stosunku do podazy pieniadza malej mocy (wyzszych agregatow) jest niewielka. By drukowanie mialo inflacyjne skutki potrzebny jest wysoki mnoznik kreacji pieniadza. Z nowo wydrukowanych pieniedzy musi zostac stworzona duzo ilosc podazy pieniadzy. Gdy to sie nie dzieje (bo nikt nie chce pozyczac a banki trzymaja pieniadze w rzadowych obligacjach) to efektu inflacyjnego nie ma.
Co do Indonezji – to jest niewielka lokalna inicjatywa.
jestem ciekaw jakby to wplynelo na cene kruszcow, gdyby wprowadzic to w PL.
Kto broni wprowadzic platnosc w zlotych monetach?
aha, dzieki za odpowiedz :)
Ale czy ta inicjatywa faktycznie chroni przed inflacja?
@Trystero
> Kto broni wprowadzic platnosc w zlotych monetach?
Cóż nie mam absolutnej pewności, ale wydaje mi się, że Państwo. w USA w niektórych stanach dopuszczalne jest płacenie monetami z kruszcu, jak wygląda to od strony prawnej w Indonezji nie wiem. Natomiast w Polsce mamy jeden legalny środek płatniczy. Gdyby obok papieru był zalegalizowany drugi byłaby alternatywa, obecnie jej nie ma.
Odpowiadając od razu na prawdopodobny kontrargument o tym, że ludzie sami między sobą mogliby tak płacić pozwolę sobie napisać, że…. żeby ludzie do czegoś takiego sami doszli w dużej liczbie muszą dostać mocnego kopniaka – inflację 15-20% lub większą. Tak właśnie miało miejsce w Indonezji.