Faktury elektroniczne EBPP

Trystero

Epifania fiskalna

Opublikowane przez Trystero w kategorii Gospodarka dnia 07.08.2010 | Komentarze (20) »

A zdarzyło się pewnego dnia, że zwolennik obniżania podatków (ZOP) spotkał na swej drodze rzewnie płaczącego byłego premiera pewnego europejskiego państwa. Zapytał więc ZOP premiera dlaczego tak płacze.

Płaczę ponieważ doprowadziłem swoje państwo do upadku – odpowiedział premier

Nie obniżałeś podatków? – zapytał ZOP

Nie, stymulowałem gospodarkę za pomocą bodźca w postaci zwiększonych wydatków budżetowych.

Ty głupcze! Dlaczego postąpiłeś tak nierozsądnie?

Cóż, moi doradcy powiedzieli mi, że za recesję odpowiada spadek zagregowanego popytu i by uratować kraj rząd powinien zwiększyć swoje wydatki. W ten sposób stworzy popyt, który pomoże gospodarce.

A skąd rząd miał wziąć pieniądze na te zwiększone wydatki? Chyba nie podwyższyłeś podatków?

Skądże znowu, i ja wiem, że miałoby to fatalne konsekwencje w czasie recesji. Bodziec fiskalny rząd finansował długiem.

Ach tak, pożyczyłeś więc pieniądze by sfinansować dodatkową konsumpcję. Dobrze rozumiem?

W rzeczy samej.

A co z tymi pożyczonymi pieniędzmi?

Płaciłem od nich odsetki.

Odsetki, które powiększały wydatki rządowe w przyszłości, tak?

W rzeczy samej.

A czy długu, który zaciągnąłeś nie musiałeś kiedyś spłacić?

Oczywiście, że musiałem.

Skąd miałbyś wziąć pieniądze na spłatę tego długu?

Planowałem podnieść podatki.

A czy zdajesz sobie sprawę nierozsądny człowieku, że podatki te zmniejszą rozporządzalne dochody społeczeństwa w przyszłości a więc obniżą konsumpcję w przyszłości? Czy nikt nie opowiedział Ci o teorii racjonalnych oczekiwań zgodnie, z którą już wtedy gdy wprowadziłeś bodziec fiskalny ludzie zrozumieli, że w przyszłości będziesz musiał podnieść podatki by spłacić zaciągnięty dług? Musieli więc dostosować swoje wydatki konsumpcyjne o oczekiwany w przyszłości spadek rozporządzalnych dochodów.

Eureka! A więc cały ten bodziec fiskalny nic nie zmienił! Cóż więc powinienem zrobić?

Obniżyć podatki!

Udał się więc zwolennik obniżania podatków do swojego domu, a w drodze ukazał się mu duch Johna Maynarda Keynesa. Zwolennik obniżania podatków wydobył z pochwy krzywą Laffera lecz ducha Keynesa powiedział:

P = M*V/T

Teraz wiem, że przychodzisz w pokojowych zamiarach – powiedział ZOP. Nauczyłem dziś jednego premiera korzyści z obniżania podatków.

Po cóż to miałby obniżać podatki?

W czasie recesji, obniżka podatków sprawia, że ludzie dysponują większą ilością pieniędzy, które mogą przeznaczyć na konsumpcję lub inwestycje.

To interesujące. A czy nie dotyka ich utrata transferów rządowych?

O czym Ty mówisz? Przecież cięcie wydatków rządowych w czasie recesji może zwiększyć trudności gospodarcze!

Ach, więc stosować radzisz samofinansującą się obniżkę podatków – powiedział duch Keynesa po czym zaśmiał się szczerze.

Cicho siedź – powiedział ZOP do krzywej Laffera i odrzekł – Nie, obniżkę podatków finansować trzeba deficytem budżetowym.

A więc obniżka podatków zastymulować ma prywatną konsumpcję oraz inwestycje a by utrzymać konsumpcję sektora publicznego na niezmienionym poziomie zaciągnąć chcesz dług?

W rzeczy samej.

A więc chce finansować długiem dodatkową konsumpcję?

Tak właśnie.

Od długu będziesz spłacał odsetki, które pogorszą bilans budżetowy a kiedyś i tak będziesz musiał go spłacić. Jakże inaczej jeśli nie poprzez podwyżkę podatków?

No tak, ale…

A więc w przyszłości podnieść będziesz musiał podatki co obniży rozporządzalne dochody i zmniejszy konsumpcję. Co więcej, ludzie już w momencie obniżki podatków oczekiwać mogą ich podwyżki w przyszłości i o te oczekiwania dostosować plany konsumpcyjne. Czymże się więc różnisz od keynesistów?

I wstąpił na zwolennika obniżania podatków obłok z góry i dostąpił fiskalnej epifanii. Od tej pory był jak ci, którzy wiedzą, że w długim terminie nie ma różnicy pomiędzy finansowanym deficytem bodźcem wydatkowym a finansowaną deficytem obniżką podatków. A prawda, o tym zwolennik obniżania podatków wiedział, ukryta jest w mnożniku…

Podziel się z innymi:
  • Wykop
  • Google Bookmarks
  • Facebook
  • BLIP - Bardzo Lubię Informować Przyjaciół
  • Co-Robie.pl | Co teraz robisz?
  • Wrzuć to na Flakera - powiadom swoich Znajomych
  • grono.net - internetowa społeczność przyjaciół
  • Dodaj link - Linkr.pl - tylko ciekawe linki
  • Polec.pl - Pozytywnie Odjazdowo Lajtowo Elokwentny Content
  • Dodaj wyczajenie
  • Spis.pl - najciekawsze w sieci
  • pinger.pl - Nie taki zwykły blog.

Komentarze (20) do "Epifania fiskalna"

  1. tolep powiedział(a):

    A myślący liberał kieruje się rozsądkiem i śmieje się z nich wszystkich.

    Konserwatysta dodatkowo zauważa, że ozdrowieńcze działania polegające na cięciu wydatków państwowych, a fundamentalnie cięciu zakresu działania władzy publicznej, jako mające długą perspektywę, w demokracji są w praktyce niewykonalne przy wyborach co kilkanaście miesięcy. I czeka, aż wszystko to z hukiem pieprznie. :)

    Powtarzam: podstawa to nie ani wysokość podatków ani nawet wydatków publicznych, tylko model państwa.

  2. Janusz powiedział(a):

    “Nie, obniżkę podatków finansować trzeba deficytem budżetowym.”

    Nie obniżkę podatków trzeba finansować ograniczaniem administracji, gdyż te ponad 600 000 ludzi pożera 50mld PLN.
    Sprawna administracja w RP to GÓRA 100 000 ludzi (to w standardach państwa krzyżackiego). Biorąc pod uwagę współczesną technikę powinno wyjść mniej.
    Oczywiście wszyscy wiemy, że to nierealne, gdyż państwo musiałoby zrezygnować z administrowania różnymi obszarami, a przecież o to “administrowanie” chodzi… (wydam decyzję nie wydam – niech się petent stara).

  3. kham powiedział(a):

    Bajeczka niestety. Jeszcze nie spotkałem ZOPa uciszającego krzywą Laffera czy przejmującego się chichotem z samofinansującej się obniżki podatków.

    “DEFICYT RÓSŁ Z POWODU WOJNY!!!”

  4. llukiz powiedział(a):

    Patrząc z perspektywy długo państwa, różnicy być może nie ma. Ale patrząc z perspektywy kowalskiego, to różnica jest, bo przy obniżce podatków pieniądze zostają w jego kieszeni, a nie w kieszeniach rozkradających państwo. Jest również różnica z punktu widzenia wzrostu gospodarczego. Im niższe podatki tym wzrost większy. A ponadto nie znam zwolenników obniżenia podatków, którzy by nie byli zwolennikami cięć wydatków.

  5. lendo powiedział(a):

    Ciekawe co to za premier pewnego europejskiego państwa i ciekawe dlaczego woli pozostać anonimowy ( na tym blogu)

    Tak na marginesie – trudno jest być dobrym jednocześnie w konkretach i bajkach.

  6. Trystero powiedział(a):

    @ llukiz

    Im niższe podatki tym wzrost większy.

    To tylko mem. Dowody empiryczne sa w najlepszym przypadku nieprzekonowujace. Chyba, ze pisales o krotkim terminie ale wtedy liczy sie mnoznik.

    A ponadto nie znam zwolenników obniżenia podatków, którzy by nie byli zwolennikami cięć wydatków.

    Zyta Gilowska i George Bush. Znasz juz dwoje :)

    @ Lendo

    Tak na marginesie – trudno jest być dobrym jednocześnie w konkretach i bajkach.

    Zraniles mnie. Wiele serca wlozylem w te bajke.

  7. llukiz powiedział(a):

    “Zyta Gilowska i George Bush. Znasz juz dwoje :)”

    Ja mówiłem o poważnych osobach :)

  8. kujawianin powiedział(a):

    @llukiz:

    100% argumentacja wg wzoru poniżej? ;)

    http://en.wikipedia.org/wiki/No_true_Scotsman

  9. llukiz powiedział(a):

    @kujawianin

    Przecież dałem uśmieszek :), znaczy że zdaję sobie sprawę jakim rodzajem argumentacji się posługuję :)
    Po prostu mu idol Korwin, nawołuje jednocześnie do ograniczenia podatków i wydatków.

  10. r powiedział(a):

    mnoznik ..gusło niczym krzywa Laffera :)

  11. Bebok powiedział(a):

    ta krzywa Laffera to pusty frazes, chyba nikt powazny nic nie argumentuje nia, bo skad wiedziec po ktorej stronie krzywej jestesmy ;)

  12. kujawianin powiedział(a):

    @llukiz:

    Tak myślałem, bo też dałem podobny znaczek, ale napisałem o tym tak na wszelki wypadek, bo może jeszcze ktoś potraktowałby poważnie ten argument.

  13. Ja powiedział(a):

    Trystero:
    “Wiele serca wlozylem w te bajke”

    Bardzo ładna, stylistycznie przypomina trochę Biblię ( “A zdarzyło się pewnego dnia, że…”, “(…)a w drodze ukazał mu się duch Johna Maynarda Keynesa” ).
    A skoro mówimy o podatkach, to co sądzisz o polityce stosowanej przez rząd Litwy? Podniesiono tam opodatkowanie konsumpcji ( VAT i akcyza ) w czasie bardzo poważnej recesji, w momencie gdy złoty się osłabiał w stosunku do lita i euro, a niskie ceny towarów akcyzowych za wschodnią granicą kusiły przemytników. W dodatku zlikwidowano obniżoną stawkę VAT w gastronomii i hotelarstwie, co nie pomogło litewskiej branży turystycznej. Nie pomogło też chyba budżetowi, bo wciąż mają poważne problemy z jego zrównoważeniem. Nie znam jednak dokładnych danych, więc nie wiem jaki był ( i czy w ogóle był ) wpływ poszczególnych podwyżek na stabilność finansów publicznych. W każdym razie uważam, że były one kiepskim pomysłem.

  14. Trystero powiedział(a):

    @ Ja

    Nie znam dokladnie sytuacji na Litwie. Wiem, ze mieli kilkunastoprocentowy spadek PKB w 2009 a w 2010 roku maja wyjsc na niewielki plus. Natomiast mysle, ze Litwa nie miala innego wyjscia niz rownowazenie finansow publicznych (tak jak Lotwa). Nie wiem tylko czy w przypadku Litwy tez w gre wchodzila jakas pomoc finansowa od MFW.

    Ja bym w czasie recesji podatkow nie podwyzszal, gdybym mial inne wyjscie :)

  15. Porciak powiedział(a):

    Zmiana modelu państwa na wybiórczą demokrację z wyborami do 20 lat – jedyny sposób na naprawę.

  16. Ja powiedział(a):

    Trystero:
    Oczywiście, zgadzam się z Tobą, że jedynym wyjściem dla Litwy było utrzymanie równowagi budżetowej. Problem w tym, że nie jestem pewien, czy podwyżka podatków była w tym pomocna. Trzeba pamiętać, że podwyżka VAT ( ta pierwsza, o 1% ) zbiegła się w czasie z osłabieniem złotego ( na początku 2009 roku Litwini masowo uprawiali turystykę zakupową, odwiedzając m. in. Suwałki, Białystok i Ełk ). Natomiast podwyżka akcyzy była możliwa do obejścia dzięki przemytowi z Białorusi. Jeżeli chodzi o VAT na usługi hotelarskie i gastronomiczne, to jeśli dobrze pamiętam, wzrósł on o 14%, a następnie jeszcze o 2 ( wraz ze wzrostem stawki podstawowej ). To bardzo radykalna podwyżka. Nie wiem, czy Litwini mieli inne wyjście, ale zaryzykowałbym tezę, że sytuacja w jakiej się znajdują należy do kategorii “ekstremalnych”, czyli takich, w których krzywa Laffera ma zastosowanie.

    PS. W II kwartale Litwa zanotowała wzrost PKB o 1,1% rok do roku.

  17. GTC powiedział(a):

    @ Trystero

    To je dobre i mi się bardzo podoba ten dyskurs.

    I wcale nie osłabia jego mymowy fakt, że akurat osobiście uważam polityke obniżania podatków za tano chwyt propagandowy o iluzorycznej bodźcowości i dyskusyjnej korzystności dla gospodarki państwa.

    Ten sam skutek można osiagnąć innymi metodami, choćby obniżka horrrendalnych akcyz, choć zazwyczaj doraźne cele budżetowe osiaga się poprzez ich podnoszenie.

  18. Bulwersator powiedział(a):

    @Trystero
    Historyjka ni się naprawdę podoba. Szkoda, że nie ma szans by ktokolwiek z rządzących obciął wydatki…

  19. Pawel Krawczyk powiedział(a):

    Cytat odpowiedni do sytuacji, jeśli powyższa przypowieść jest w kontekście proponowanej podwyżki VAT:

    Corruption and bureaucratic inefficiency act like the worst kind of tax – one that deters economy activity without raising any revenue.

    http://www.voxeu.org/index.php?q=node/5394

  20. Master powiedział(a):

    Wyczepista przypowieść! Normalnie jakbym Bastiata czytał !!! Taka baja!

Dodaj komentarz

Trystero

niezależny blog finansowy

Autor bloga jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Publikowane na blogu teksty dotyczą rynku kapitałowego, ekonomii, gospodarki i życia społecznego– w takiej mniej więcej kolejności więcej »

Content on this page requires a newer version of Adobe Flash Player.

Get Adobe Flash player