Zastanawiam się ilu czytelników bloga analizowało wszystkie konsekwencje popularności kart kredytowych. Sprzedawcy płacą specjalne opłaty (z reguły ustalony procent od każdej transakcji) agentowi rozliczeniowemu obsługującemu płatności kartami kredytowymi, który płaci wydawcom kart kredytowych i firmom zarządzającym systemem kart kredytowych (na przykład Visa lub MasterCard). Oznacza to, że ponoszą dodatkowe koszty w przypadku klientów płacących kartami kredytowymi. Tymczasem, ceny w sklepach są jednakowe dla płacących kartami i gotówką.
Oznacza to nie mniej, nie więcej, że koszty transakcji kartami kredytowymi ponoszą wszyscy klienci sklepu, płacąc cenę, która uwzględnia te wydatki. W niektórych państwach, na przykład w USA, firmy zarządzające systemami kart kredytowych skutecznie zresztą lobbowały za prawem zakazującym pobierać opłat za płatności kartą kredytową.
Korzystający z kart kredytowych uczestniczą też w programach lojalnościowych i marketingowych – albo w loteriach albo w z góry ustalonych nagrodach (na przykład zwrocie kilku procent każdej transakcji). Koszty tych programów także rozkładają się na wszystkich klientów banków, także tych nie korzystających z ww. programów.
W gruncie rzeczy, przez opisany mechanizm następuje transfer pieniędzy od gospodarstw niekorzystających z kart kredytowych do gospodarstw korzystających z kart kredytowych. Teraz istotna uwaga: posiadanie i korzystanie z kart kredytowych jest ściśle skorelowane z zamożnością, tak więc system kart kredytowych zapewnia transfer dochodów od najbiedniejszych do najbogatszych. Analitycy Federal Reserve Bank of Boston policzyli jak duży jest to transfer.
Zgodnie z ich modelem, każdego roku każdy klient płacący (zawsze) gotówką ‘traci’ $151 USD a każdy klient płacący kartą kredytową zyskuje $1 482. Gdy odniesiemy ten transfer do gospodarstw domowych i podzielimy je na siedem grup według poziomu dochodów to okaże się, że gospodarstwa w grupie o najmniejszych dochodach (<$20 000) ‘tracą’ rocznie $23 a gospodarstwa w grupie o najwyższych dochodach (> $150 000) zyskują $756. Prawdziwy, karciany podatek regresywny. Autorzy zauważają wreszcie, że 83% dochodów banków z tytułu płatności kartami kredytowymi pobierana jest od klientów płacących gotówką.
Oczywiście, należy zaznaczyć, że w modelu użytym przez badaczy z bostońskiego FED pominięto całe zagadnienie kredytu rewolwingowego na kartach kredytowych. Autorzy analizy zaznaczają jednak, że zgodnie z wcześniejszymi badaniami, skłonność amerykańskich gospodarstw domowych do korzystania z kredytu na kartach kredytowych jest podobna w każdej grupie dochodowej (co samo w sobie jest niespodzianką!) a więc odsetki nie odgrywają istotnej roli w transferach opisanych powyżej.
Co to oznacza dla przeciętnych konsumentów? Skoro w obecnym reżimie regulacyjnym i w obecnym kształcie systemu finansowego osoby płacące gotówką i korzystające z kredytu rewolwingowego na kartach kredytowych ‘fundują’ płacącym kartami kredytowymi i spłacającymi na czas zadłużenie opłaty za możliwość płacenia kartą i wszelkiego rodzaju programy lojalnościowe to byłoby nierozsądne nie korzystać z tego ‘darmowego’ lunchu.
Ukłony: FT Alphaville


Rzeczywiście ładny przykład podatku regresywnego…
I jeszcze taka mała uwaga, w 4 paragrafie powinno byc raczej “W gruncie rzeczy, przez opisany mechanizm następuje transfer pieniędzy od gospodarstw NIEkorzystających z kart kredytowych do gospodarstw KORZYSTAJĄCYCH z kart kredytowych” :)
a przyjmowanie i obrot gotowka to darmowe jest?
czasami jest drozszy od akceptacji kart – koniecznosc zapewnienia drobnych, oplata za odbior gotowki przez firme ochroniarska itd.
strata czesci obrotu od klientow placacych karta to tez koszt..
Od płacenia gotówką nie ma podatku! W Polsce przy zapłacie kartą sklep płaci 2 do 3,5% prowizji, pieniadze otrzymuje w ciąśgu około 10o dni, są też koszta łąCZ TELEFONICZNYCH I dzierżawy urządzenia do transakcji kartami. Trochę tego jest. I jest to bez porównania kosztowniejsze od gotówki.
Są miejsca, gdzie za płacenie VISA płaci się dodatkowo prowizję.
W Polsce jest wiele miejsc gdzie pobierana jest dodatkowa prowizja jeśli płacimy kartą (credit/debit).
Szczególnie są to sklepy z elektroniką, gdzie marże są bardzo niskie.
Ostatnio spotkałem się, że w sklepach internetowych również doliczana jest opłata za płatność kartą jako…transport :(
@pit
bardzo sluszna uwaga. uscislajać temat : oczywiscie wszystko zalezy od skali firmy, oplata karta dla zwyklego sklepikowca 2-3%, ale przy wiekszej ilosc to rząd 0,6%..trzeba tez policzyć ile gotówki generowane jest, ile punktów i konwojów potrzebnych jest do zebrania gotówki (w przypadku jak ktoś sam wozi bez ochrony to istnieje ryzyko, które też jest kosztem jakiś), banki również pobierają opłaty od wpłat gotówkowych (i tu różnie kroją w zależności od obracanych wolumenów).
@dodo
dzierzawa 10-30 pln od terminala – a mozna i za darmo wynegocjować, łącze nie jest konieczne przy technice gprs. także nie są jakies to mega koszty, wbrew pozorom – w kwestii wyjaśnienia. zaś przy gotówce oprócz konwojów (20-50 pln sztuka), ochrony sklepu (zalezy od wielkosci), koszt wpłaty to (0,5% standard – oczywiscie można dużo zejsc w zaleznosci od obrotu). także przy gotówce też są koszty
BTW. slyszałem o przypadkach, gdy wieksza siec sklep nie przyjmowała kartą – bo ‘bezsensu 1% płacić’, ochrona i konwoje tez bezsensu, bo to koszty…raz ich dziabneli na 100 koła przy wożeniu kasy i zmieniło im się myślenie…lepiej wydać rocznie 50 klocków (akurat przy tamtej firmie) na konwoje i mieć spokój, niż ryzykować kasę czasem większą od tych 100k i życie pracowników
Ochronę trzeba mieć tak czy siak, chyba że handlujesz piaskiem.
@ placenie gotowka czy karta – co tansze dla detalistow
Co do tego nie ma watpliwosci. Gotowka jest tansza. Sa nawet (to sa wyjatki) sklepy, ktore maja znizke dla placacych gotowka. NYT pisal o tym niedawno.
@Trystero
“Co do tego nie ma watpliwosci. Gotowka jest tansza”
Nie ma też wątpliwości, że gotówka jest bardziej anonimowa;-) co w systemie dążącym do totalitaryzmu ma znaczenie, dla każdego, komu wolność jest droga.
Rozumiem też, że są ludzie, którym jest ona zbędna;-)
Makro nie przyjmuje płatności kartą. Zamiast tego koło kas stoi kilka bankomatów, co dość ewidentnie pokazuje na kogo przerzucony jest koszt – ale Makro jako “prawie hurtownia” jedzie prawdopodobnie na niskiej marży. Natomiast z punktu widzenia konsumenta płacącego kartą taki nieoprocentowany kredyt to czysty zysk, choćby ze względu na inflację.
A jak FRB chciałby się pobawić w analizowanie nierównych obciążeń sto razy większych niż te u nich to niech przyjedzie do Polski i przyjrzy się systemowi ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych :)
To co opisuje FRB jest natomiast piękną demonstracją zjawiska przenoszalności podatków, którego część polskich ekonomistów jakoś nie przyjmuje do wiadomości.
@ HansKlos
Rozumiem też, że są ludzie, którym jest ona zbędna;-)
Tak, to z reguly sa uczciwi ludzie, ktorzy nie maja powodow by ukrywac swoje wydatki. Rozumiem tez, ze sa ludzie, ktorzy maja powody by to robic i dlatego widze pewne zalety w przejsciu na system bezgotowkowy. Martwi mnie tylko bezpieczenstwo takiego systemu w przypadku czarnych labedzi.
@Trystero
Mała uwaga w Polsce nie dotyczy to tylko kart kredytowych. Jeśli posiadasz zwykłą debetówkę i płacisz nią w sklepie opłata jest identyczna.
Tak więc na naszym (bo nie wiem jak jest u innych) gruncie argument o swoistym podatku upada. Debetówki posiada praktycznie każdy.
Co do kosztów zysków/strat przy płaceniu gotówką i kartami pominiętych zostało kilka elementów.
-Czas transakcji bezgotówkowej jest krótszy więc kasjer jest bardziej efektywny.
-Przy obrocie bezgotówkowym nie ma pomyłek.
-Czytałem badania pokazujące, iż płacący kartą wydają statystycznie więcej niż płacący gotówką. Dla sklepów bardziej pożądani ci pierwsi.
Trystero,
mała poprawka – akceptant (sklep, restauracja itp.) płaci nie wydawcy kart płatniczych, czy organizacji kartowej, ale agentowi rozliczeniowemu (a ten dalej rozlicza się z Visa, MasterCard oraz wydawcą karty płatniczej – bankiem). Bank też może być agentem rozliczeniowym, ale u nas to raczej rzadkość.
Poza tym należy mieć również na uwadze koszty obsługi gotówki – argument o kosztach obsługi kart ponoszonych przez płacących gotówką można bez problemu odwrócić i zastanawiać się, czy przypadkiem płacący kartami nie ponoszą kosztów, jakie sklepy muszą wydać dla obsługi gotówki (kasy, liczenie, pomyłki pracowników, usługi firm zapewniających bezpieczny transport pieniędzy, a także czasami kradzieże). Żeby to skutecznie rozstrzygnąć należy przeprowadzić rzetelne badania dotyczące tego, który instrument płatniczy jest droższy (bo to nie jest oczywiste).
Niesporne natomiast jest, że usługi agentów rozliczeniowych w Polsce są na tyle drogie, że nie opłaca się małym kupcom instalować terminali POS.
Pozdrawiam.
@Trystero: a jeśli korzystam z karty wspólnie z żoną, chcę jej kupić prezent, a wiem, że ona często sprawdza stan naszych finansów (zapobiegliwa jest i słusznie, sam to robię codziennie), to jakim cudem mam jej sprawić niespodziankę bez użycia gotówki? Cholera, mam coś do ukrycia.
Wiem, że zaraz można powiedzieć, że to przypadek rzadki (chociaż ja się już z tym spotkałem). Ale jeśli np. robię remont i chcę zapłacić żulom parę dyszek za wyniesienie mebli (nie dalej jak miesiąc temu) – już widzę ten obrót bezgotówkowy:D Firmie zapłaciłbym kilka stów przynajmniej, a samemu w życiu bym tego nie zrobił (trochę tego było, a nie dysponuję dużą ilością czasu). Tu akurat nie mam nic do ukrycia (chyba że to, że nie odprowadzam podatków za zatrudnionego przeze mnie człowieka:), ale gotówka się przydaje.
Kolejny przykład – niemieckie flohmarkty (pchle targi) – znalazłem tam mnóstwo świetnych rzeczy do domu, które sprzedają zwykli ludzie, bo im się graty w piwnicy nie mieszczą. Obrót bezgotówkowy? Zapomnij.
Jestem wielkim fanem obrotu elektronicznego, mam dwie debetówki i kartę kredytową, kupuję przez internet, ale jeśli ktoś mówi, żeby zrezygnować z gotówki to mówię twarde NIET!
@ Myrkul
Wyjatkowo naciagane te Twoje przyklady. W pierwszym przypadku wystarczy osobista karta, w drugim zaplacisz karta za pol litra (to standardowa waluta w takich sytuacjach), rozwiazaniem w trzecim przypadku beda systemy mikroplatnosci.
Generalnie, obrot bezgotowkowy to jeszcze kwestia kilku lat, conajmniej. Ale ja nie mowie ‘nie’. Mnie to zycia nie utrudni. Utrudni zycie ludziom, ktorych nie lubie: pospolitym przestepcom (dilerom narkotykow, sutenerom, etc) i okradajacym mnie i innych uczciwych podatnikow cwaniakom z szarej strefy. Jak jednak zaznaczylem, najpierw musza byc rozwiazane kwestie bezpieczenstwa takiego systemu.
@ statystyczny
Dzieki za uwage. Poprawilem.
Jak wspomnialem kwestia tego czy tansze jest przyjmowanie platnosci karta czy gotowka jest jasna. Tansza jest gotowka. Odsylam do linkowanych badan.
@Trystero
Z ta anonimowoscia jest jeszcze inny aspekt, ktory dla mnie osobiscie ma znaczenie. Nie chce zeby bank sobie ogladal ze tutaj wydalem 5k na laptopa, a tam 2k na pralke, a w kolejnym miesiacu na podstawie analizy tych platnosci zaczna do mnie wydzwaniac czy nie chcialbym “super korzystnego kredytu gotowkowego”…
btw – Hong Kong – kazda platnosc karta to rachunek wyzszy o 2%-3%. Zaplacenie karta kredytowa (Visa, MC) w Hamburgu tez jest problematyczne – Ogolnie “Cash is the King”
Dla mnie to trochę dziwne że kopiowanie zer i jedynek jest droższe niż przekładanie papierków i monet. Czy aby przypadkiem prowizje w obrocie bezgotówkowym nie są zbyt wysokie?
Witam serdecznie,
proszę o wyrażenia poparcia dla nowej modyfikacji Rekomendacji S, sprawę szerzej opisałem tutaj:
http://stojeipatrze.blogspot.com/2010/07/nieruchomosci-w-polsce-odcinek-1.html
gdzie na końcu umieściłem mail, to wspólna sprawa, a wysłanie maila nic nie kosztuje. Proszę rozpropagować info. Dziękuję.
pzdr,
SiP
P.S. Proszę nie traktować tego jako niechciana wiadomość,mam taką przynajmniej nadzieję.
Ja osobiście wolę płacić na co dzień gotówką, bo w ten sposób łatwiej mi kontrolować wydatki – w poniedziałek wypłacam pieniądze, które mam zamiar przeznaczyć na dany tydzień, i jak się przed niedzielą skończą, to znaczy że przeholowałem :).
Płacąc kartą mniej widać ubytek pieniędzy, i łatwiej się poddać impulsowi – i to pewnie jest główny powód, dla którego sklepy tak chętnie godzą się na “haracz” tych 3%.
Co do prywatności, to mimo iż też teoretycznie nie mam nic do ukrycia, to jednak mam poważne opory przed tworzeniem systemu kompletnej inwigilacji obywateli. Co z tego, że obecny rząd (przynajmniej teoretycznie) nie będzie tej wiedzy nadużywał, skoro za kilka lat władzę mogą objąć wspominani w poprzedniej dyskusji islamiści czy neonaziści, i dostaną na tacy podane mechanizmy szybkiego wprowadzenia totalitaryzmu, na skalę jaka dotąd nikomu się nie śniła?
A ci, co rzeczywiście mają coś do ukrycia, zapewne i tak znajdą łatwe sposoby obejścia wszelkich środków śledzących (przynajmniej takich ogólnych) – za narkotyki np. zacznie się płacić złotem czy jakimś innym realnym dobrem, a operacje, które chciałby ktoś ukryć będą prowadzone na konta słupów.
Też ostatnio doszedłem do wniosku, że Ci co nie płacą kartą to tracą. Ceny są takie same dla gotówkowców i plastikowców. A karty kredytowe oferują: a) chwilowe odroczenie płatności, b) różne punkty i programy lojalnościowe c) cachback. To ostatnie mi się podoba najbardziej. Bo jak płace kartą to automatycznie mam np cashback 1%, czyli co najmniej cena produktu powinna być 1% tańsza, bo jest to koszt wliczony w cenę towaru.
A mnie się wydawało, że jestem taki sprytny, że nie dałem sobie wcisnąć karty. A tu masz…
Bliska mi jest idea autora utrudnienia życia przestępcom poprzez powszechne używanie kart. Jednak jak to z pięknymi i prostymi ideami bywa czasem wprowadzone w życie łatwo mogą działać odwrotnie do zamierzeń. Jest jeszcze ciągle cały zakres drobnych sprzedawców pietruszki ( i podobnych biznesów) – wprowadzenie czegoś na kształt obowiązku korzystania z kart automatycznie zmniejsza konkurencję na rynku ( i zwiększa bezrobocie). A wiedza o nas przekazana przecież do organizacji typu Visa jeszcze bardziej zwiększa pokusę skorzystania z niej.
Sam staram się na maksa korzystać z kart kredytowych tam gdzie na to sens – jednak płacić za czereśnie wolę gotówką bo i lepsze raczej i zwykle tańsze
Ja obawiałbym się jeszcze jedno – problemów z systemem informatycznym. Były już historie że Visy księgowały wielokrotnie płatności itp.
Jasne. kamery wszedzie – uczciwi nie mają się czego bać. Zakazać anonimowych kont – uczciwi nie mają się czego bać. Obrót bezgotówkowy, bo to ułatwi rejestrację wszystkich przepływów – uczciwi nie mają się czego bać.
Trystero, przerażasz mnie. I jeszcze to, że osoby, które nie dają się okradać rządowi, uważasz za “okradających Ciebie cwaniaków”.
@ frusto
Przerazaja mnie ludzie, ktorzy nazywaja zwyklych oszustow ‘osobami, ktore nie daja sie okradac rzadowi’. Nie ukrywam, ze to specyficzne pojmowanie uczciwosci przez wielu moich rodakow jest jednym z glownych czynnikow motywujacych mnie do wyjazdu z Polski na stale.
Sprawa jest prosta: jesli uczciwie place podatki a moj konkurent dziala w szarej strefie i nie placi podatkow to najzwyczajniej w swiecie mnie okrada. Korzysta, ma prawo korzystac, z tych samych przywilejow co ja (na przyklad ochrony Policji) a nie ponosi tego kosztow. Mozna sobie wstawic mnostwo bajeczek by usprawiedliwic takie postepowanie ale nie mozna ukryc prostych faktow.
Oczywiscie, to co pisze dotyczy ludzi swiadomie lamiacych przepisy podatkowe a nie optymalizujacych podatki zgodnie z przepisami.
@ Lendo
Wspomnialem, ze mikroplatnosci rozwiazalyby problemy drobnego handlu. Specjalne karty albo platnosci w telefonie.
@ Sokomaniak
Dokladnie, taki byl wlasnie sens moich wywodow.
@frusto
W kwestii “okradajacych Ciebie cwaniakow” w pelni podzielam poglady Trystero. Mamy prawo takie jakie mamy i nalezy sie poruszac w jego obrebie. Gwarantuje Ci ze dzialajac zgodnie z prawem mozna placic w Polsce niskie podatki i odprowadzac zaniedbywalnie male kwoty na “zlodziejski” ZUS etc. Natomiast jezeli nie podoba Ci sie obowiazujace prawo to mozesz sprobowac doprowadzic do jego zmiany. Wiem ze dla kowalskiego jest to bardzo trudne zadanie, ale nie niemozliwe.
Trystero: co do mikropłatności, to oczywista przesada. Przykładowo, jak lepiej zapłacić kwiaciarce na Rynku? Ona żeby mieć te swoje mikropłatności musi się zarejestrować gdzieś, mieć urządzenie do tego, jakaś aplikacja.. to wszystko kosztuje. Czy w tym systemie, za 2 zł za kwiatka, jest w stanie wygenerować dla siebie jakikolwiek zysk? Podobnie z handlarzami gratów, starych rzeczy, makulatury… Że już nie wspomnę o dzieciakach, którzy się wkręcają w świat biznesu, sprzedając lemoniadę czy jakieś stare komiksy.
Nie wszystko da się załatwić za pomocą tych mikropłatności, tu gotówka sprawdza się najlepiej.
Słówko kluczowe: złoty środek :)
“Oczywiscie, to co pisze dotyczy ludzi swiadomie lamiacych przepisy podatkowe a nie optymalizujacych podatki zgodnie z przepisami.”
Tyle że przy obecnych przepisach czasem trudno odróżnić jedno od drugiego.
@frusto
“uczciwi nie mają się czego bać”
Kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci w Trystero;-)
“Przerazaja mnie ludzie, ktorzy nazywaja zwyklych oszustow ‘osobami, ktore nie daja sie okradac rzadowi’. Nie ukrywam, ze to specyficzne pojmowanie uczciwosci przez wielu moich rodakow jest jednym z glownych czynnikow motywujacych mnie do wyjazdu z Polski na stale.”
Podróże kształcą, tak, że śmiało jedź;-)
System mamy taki, że coraz bardziej ogranicza się wolność obywateli, a pieniądze na to idą z podatków. Państwo przestaje spełniać swoje podstawowe zadanie ochrony obywateli, a staje się coraz bardziej łupieżcze. Przykłady są wokół nas. Czy myślisz, że państwo, które nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim oficjelom, zapewni je zwykłemu obywatelowi? Czy myślisz, że państwo, które w ten kryzysowy rok zatrudnia dodatkowo 30 tysięcy urzędników dba o Ciebie i twoje bezpieczeństwo?
Reprezentujesz “politycznie poprawny” typ osoby, która nie wierzy bliźnim za grosz, ale bezgranicznie wierzy władzy.
@ HansKlos
Podróże kształcą, tak, że śmiało jedź;-)
Niestety, obawiam sie, ze to drugiej stronie barykady przydalyby sie czestsze podroze.
Reprezentujesz “politycznie poprawny” typ osoby, która nie wierzy bliźnim za grosz, ale bezgranicznie wierzy władzy.
Nieprawda. Jesli juz to nie ufam nikomu. Wychodze wiec z zalozenia, ze im wiecej wszyscy wiedza o wszystkich/wszystkim tym mniej powodow do nieufnosci. A nieufnosc jest zla poniewaz ogranicza sklonnosc do kooperacji.
Madrzejsza to postawa od zalozenia, ze ufam wszystkim, oprocz tym, ktorych zatrudnia panstwo.
@Trystero
“Wychodze wiec z zalozenia, ze im wiecej wszyscy wiedza o wszystkich/wszystkim tym mniej powodow do nieufnosci. A nieufnosc jest zla poniewaz ogranicza sklonnosc do kooperacji.”
Tutaj masz rację, ale to nie będzie “wszyscy wiedza o wszystkich/wszystkim”, tylko władza będzie wiedzieć wszystko o wszystkich, a to już subtelna różnica. Różnicą jest, kiedy wszyscy wiedzą, że ktoś jest pedofilem, narkomanem czy hazardzistą, a tym, że określone służby władzy wiedzę taką posiadają;-)
Władza, która nie ufa obywatelom nie zasługuje na zaufanie. Polska władza Polakom nie ufa.
Jeszcze za czasów komuny byłem pod Paryżem i znajomemu, u którego się zatrzymałem, przyszło wezwanie do zapłaty sporej kwoty podatku, której to kwoty ów znajomy nie posiadał i musiałby sprzedać swój mały domek. Napisał on do urzędu prośbę, aby rozłożyć mu te zobowiązanie podatkowe na raty, bo ma na utrzymaniu psa, żonę, auto, dwójkę dzieci i mały domek. Wysłał to pocztą i o dziwo urząd mu te zobowiązanie podatkowe rozłożył na raty po bodajże 100, czy 150 franków miesięcznie, w sumie na 20 lat.-) jakież było moje zdziwienie, kiedy po jakichś 3, czy 4 miesiącach urząd skarbowy napisał, iż uwzględniając sumienność podatnika anuluje mu resztę zobowiązania podatkowego, a było tego dobrych kilkadziesiąt tysięcy franków. Jakoś do tej pory nie jestem w stanie wyobrazić sobie podobnego działania skarbówki w Polsce wobec tzw. zwykłego obywatela, bo o podobnym działaniu wobec tzw. równiejszych obywateli, to i owszem;-)
@ wszyscy
O prosze: prowizje w obrocie bezgotowkowym w Polsce naleza do najwyzszych w Europie.
@Trystero
Jeżdzę po Europie. Nie zgadzam się z Twoją argumentacją. To, co zapewnia mi państwo, to są rzeczy
a) po przymusem
b) które sam mógłbym zapewnić sobie lepiej (nie licząc armii i policji)
c) których NIE CHCĘ
i dodatkowo, jak zauważył HK, coraz bardziej stara się ograniczyć moją wolność i prywatność, po to, by rzekomo lepiej mnie chronić.
Zgodziłbym się z argumentacją dotyczącą policji i armii, gdyby faktycznie moje podatki szły tylko na to, i gdyby były one efektywne. W życiu byłem i pobity, i okradziony, i moje doświadczenia z policją są wyjątkowo negatywne.
To jest jakby bandyta napadł na twoją firmę, i kazał ci płacić haracz za ochronę. Czy ktoś, kto uniknie płacenia haraczu, okrada Ciebie, czy też okrada Ciebie jednak bandyta, żądając pod przymusem płacenia za rzeczy, których nie chcesz?
I jedna uwaga na koniec: zauważyłem, że masz tendencję do wrzucania ludzi do małych pudełeczek. Proszę, nie wrzucaj mnie od razu do pudełeczka z napisem “korwinista” albo “oszołom”.
I jeszcze dane z dzisiejszej Rzepy
30% płatności w sklepach kartą kredytową – 50 mln złotych kosztów
70% płatności w sklepach kartą kredytową – 6 mln złotych kosztów
Dane podane przez federację sklepów
@ szopen
Ok, trafiles do szufladki ‘ludzie, ktorzy nie rozumieja, ze w obecnym systemie spol-gosp nie ma mechanizmu opt-out’ :)
To jest jakby bandyta napadł na twoją firmę, i kazał ci płacić haracz za ochronę. Czy ktoś, kto uniknie płacenia haraczu, okrada Ciebie, czy też okrada Ciebie jednak bandyta, żądając pod przymusem płacenia za rzeczy, których nie chcesz?
Rozumiem wiec, ze mafiozi czy pospolici przestepcy okradajacy skarbiec Banku Centralnego sa Twoimi bohaterami. Walcza w koncu z Twoim wrogiem. Jednak trafiasz do szufladki ‘korwinista, lekki oszolom’ skoro nie widzisz roznicy pomiedzy tym co robi panstwo a tym co robi mafia. Rozumiem, ze pracownik US i zolnierz mafii to dla Ciebie ten sam typ czlowieka. Fascynujace.
@szopen: ale z drog publiczych korzystasz ?? uczyles sie w szkole prywatnej czy panstwowej ??
wszyscy tacy pseudo-cwaniacy uwazaja ze nie daja sie okradac – wszystko fajnie, tylko wtedy zeby miec czyste sumienie nie powinienes korzystac z zadnych dobr publicznych, bo sie na nie nie skladasz (pomijajac VAT, ktorego ominac nie mozesz)
@Trystero: jedna uwaga dot. “Utrudni zycie ludziom, ktorych nie lubie”
utrudni tez zycie tym, ktorych nie stac na zus i praca na czarno to ich jedyna szansa na zatrudnienie, obrot bezgotowkowy znacznie utrudnilby tez zycie np. bezdomnym
@kkk
Ja akurat podatki płacę. Fakt istnienia przymusu skorzystania z państwowej usługi nic zresztą nie znaczy dla dyskusji.
@Trystero
A jednak. Sam piszesz o “błędach w poznaniu” polegających na szufladkowaniu, a jednak sam im podlegasz.
Przyznałbym Ci rację, gdyby nie kilka drodnych szczegółów
1) Uznałeś, że osoby wymigujące się od płacenia podatków są złodziejami. Skoro sam zacząłeś takie porównania, skąd oburzenie na to, że ja poszedłem w takie samo?
2) Tymaczasem usługi, które państwo oferuje za podatki zabierane mi, są usługami często całkowicie mi niepotrzebnymi, a często wbrew takimi, których nie chcę.
3) Te usługi, które chcę, państwo często oferuje w niskiej jakości, de facto powodując, że i tak korzystam z usług prywatnych (np. służba zdrowia, czy poczta). Jak już pisałem, JA byłem i pobity i okradziony. Za moje podatki nie dostałem w tym przypadku NIC, poza dodatkowymi nerwami.
4) Dodatkowo przedstawiciele państwa sami dają przykład rządzącym, jak kreatywnie omijać prawo (zabawy z tym, jak liczyć dług publiczny)
5) Dodatkowo przedstawiciele państwo traktują mnie jak potencjalnego złodzieja i wroga niezależnie od tego, czy płacę, czy nie. Dostałem kiedyś urzędowe wezwanie grożące mi straszliwymi konsekwencjami do stawienia się w urzędzie, jechałem godzinę w jedną stronę po to tylko, by załatwić sprawę, którą można było w pięc minut załatwić przez telefon.
“mafiozi czy pospolici przestepcy okradajacy skarbiec Banku Centralnego sa Twoimi bohaterami. Walcza w koncu z Twoim wrogiem”
trystero, piszesz, że JA nie umiem czytać ze zrozumieniem? Gdzie ja pisałem o Banku Centralnym? Wreszcie, dlaczego zakładasz, że BC lub rząd są moimi wrogami? Dlaczego wreszcie zakładasz, że ktoś, kto czyni zło, może stać się dla mnie bohaterem? Jak złodziej ukradnie mi portfel, to czy drugi złodziej zabierający portfel temu pierwszemu automatycznie ma być moim bohaterem?
Lubię Ciebie czytać, mimo, że lubisz szufladki i obrażanie czytelników. Jednakże w swoich komentarzach dajesz nieraz wyraz dogmatycznego sposobu myślenia, skoków myślowych, nie czytanie czytelników, wtłaczanie im rzeczy o których nie pisali. Możesz mimo tego przyjąć za wyraz najwyższego uznania to, że mimo, że starasz się mnie obrazić – ja dalej mam zamiar Ciebie czytać.