<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Równouprawnienie płci a zmiany społeczne</title>
	<atom:link href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/</link>
	<description>Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 19:10:43 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: unknown</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11990</link>
		<dc:creator>unknown</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 31 Jul 2010 00:44:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11990</guid>
		<description>@132 (Pawel Krawczyk)
Proponuję ci prosty eksperyment: znajdź dane o ilości ziemi uprawnej w Indiach (albo Chinach) i przelicz jaką wydajność z hektara musieliby mieć aby (nie importując żywności) móc konsumować na tym samym poziomie co Europa albo USA. Nie zdziw się kiedy otrzymasz wartości znacznie przekraczające wydajność z hektara w Europie i USA.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@132 (Pawel Krawczyk)<br />
Proponuję ci prosty eksperyment: znajdź dane o ilości ziemi uprawnej w Indiach (albo Chinach) i przelicz jaką wydajność z hektara musieliby mieć aby (nie importując żywności) móc konsumować na tym samym poziomie co Europa albo USA. Nie zdziw się kiedy otrzymasz wartości znacznie przekraczające wydajność z hektara w Europie i USA.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: frusto</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11972</link>
		<dc:creator>frusto</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 08:01:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11972</guid>
		<description>Co do Kosowa: jeszcze w piewszje polowie XIX wieku większosc stanowili Serbowie. Jeszcze na poczatku XX wieku nie Serbów i muzułmanów było mniej więcej tyle samo. Tak mówią wszystkie w miarę obiektywne dane. 

Prawda jednakże jest taka, że to nie tylko wina muzułmańskich kobiet. 1) Po powstaniu w drugiej połowie XIX wieku wielu Serbów zginęło lub pouciekało, n aich miejsce Turcy osiedlali lojalnych Albańczyków 2) Jak oSerbów liczono także słowiańskich muzułmanów, ponieważ oni sami się ówczas za Serbów uważali - większość z nich zasymilowała się do Albańczyków 3) Bardzo wielu Serbów uciekało z Kosowa od lat 60tych, który to proces został przyśpieszony przez działania Albańczyków (groźby, podpalenia, napady + całkowita obojętność miejscowej, wówczas albańskiej w większości policji)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Co do Kosowa: jeszcze w piewszje polowie XIX wieku większosc stanowili Serbowie. Jeszcze na poczatku XX wieku nie Serbów i muzułmanów było mniej więcej tyle samo. Tak mówią wszystkie w miarę obiektywne dane. </p>
<p>Prawda jednakże jest taka, że to nie tylko wina muzułmańskich kobiet. 1) Po powstaniu w drugiej połowie XIX wieku wielu Serbów zginęło lub pouciekało, n aich miejsce Turcy osiedlali lojalnych Albańczyków 2) Jak oSerbów liczono także słowiańskich muzułmanów, ponieważ oni sami się ówczas za Serbów uważali &#8211; większość z nich zasymilowała się do Albańczyków 3) Bardzo wielu Serbów uciekało z Kosowa od lat 60tych, który to proces został przyśpieszony przez działania Albańczyków (groźby, podpalenia, napady + całkowita obojętność miejscowej, wówczas albańskiej w większości policji)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: O</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11919</link>
		<dc:creator>O</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 10:23:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11919</guid>
		<description>@sheik.yerbouti

Rozumiem, że do części o dzieciorobach nie masz obiekcji. Co do aktywizacji EDUKACYJNEJ/zawodowej - kobietom romskim często zabrania się nauki języka urzędowego kraju zamieszkania (o szkole nie wspomnę, bo z tym na bakier są też chłopcy). To w jasny sposób zmniejsza ich niezależność. Inną kwestią jest też popieranie zawodowych aspiracji żony, a posyłanie jej do prac, w przypadku których mowa o &quot;realizacji zawodowej&quot; byłaby czystą kpiną. W dyskusji mowa była o aktywizacji zawodowej kobiet pragnących się realizować, której to aktywizacji zabraniają im mężowie. Nie mam też przekonania, czy podejmowana przez romskie kobiety praca czyni je niezależnymi finansowo (czy nie ma miejsca kolektywizacja po wypłacie). Dlatego rozróżniam aktywizację zawodową od zawodowej eksploatacji.
Informacje o mniejszości romskiej czerpię głownie z artykułów prasowych i internetowych (w tym tłumaczonych czeskich), programów interwencyjnych oraz relacji znajomej, pracującej kiedyś w ośrodku pomocy społecznej. Zdaję sobie sprawę, że moja wiedza w tej kwestii jest niepełna i może być myląca/krzywdząca.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@sheik.yerbouti</p>
<p>Rozumiem, że do części o dzieciorobach nie masz obiekcji. Co do aktywizacji EDUKACYJNEJ/zawodowej &#8211; kobietom romskim często zabrania się nauki języka urzędowego kraju zamieszkania (o szkole nie wspomnę, bo z tym na bakier są też chłopcy). To w jasny sposób zmniejsza ich niezależność. Inną kwestią jest też popieranie zawodowych aspiracji żony, a posyłanie jej do prac, w przypadku których mowa o &#8220;realizacji zawodowej&#8221; byłaby czystą kpiną. W dyskusji mowa była o aktywizacji zawodowej kobiet pragnących się realizować, której to aktywizacji zabraniają im mężowie. Nie mam też przekonania, czy podejmowana przez romskie kobiety praca czyni je niezależnymi finansowo (czy nie ma miejsca kolektywizacja po wypłacie). Dlatego rozróżniam aktywizację zawodową od zawodowej eksploatacji.<br />
Informacje o mniejszości romskiej czerpię głownie z artykułów prasowych i internetowych (w tym tłumaczonych czeskich), programów interwencyjnych oraz relacji znajomej, pracującej kiedyś w ośrodku pomocy społecznej. Zdaję sobie sprawę, że moja wiedza w tej kwestii jest niepełna i może być myląca/krzywdząca.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: sheik.yerbouti</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11917</link>
		<dc:creator>sheik.yerbouti</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 08:09:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11917</guid>
		<description>@O
&quot;Z obserwacji nieznajomych wynika, że grupy o podwyższonym ryzyku traktowania kobiet jak dzieciorobów i przeciwnych ich aktywizacji edukacyjnej/zawodowej to:
- cyganie&quot;

Chyba zupełnie Ci umknęło jak działają (zwłaszcza obecnie) ich społeczności. Otóż pracują głównie kobiety (i dzieci).</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@O<br />
&#8220;Z obserwacji nieznajomych wynika, że grupy o podwyższonym ryzyku traktowania kobiet jak dzieciorobów i przeciwnych ich aktywizacji edukacyjnej/zawodowej to:<br />
- cyganie&#8221;</p>
<p>Chyba zupełnie Ci umknęło jak działają (zwłaszcza obecnie) ich społeczności. Otóż pracują głównie kobiety (i dzieci).</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: O</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11895</link>
		<dc:creator>O</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 18:22:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11895</guid>
		<description>Rozglądam.
Wśród moich znajomych konserwatystów brakuje naganiaczy żon do rodzenia dzieci. Wspólnie podejmują decyzję o dziecku, którego chcą obie strony.
Z obserwacji nieznajomych wynika, że grupy o podwyższonym ryzyku traktowania kobiet jak dzieciorobów i przeciwnych ich aktywizacji edukacyjnej/zawodowej to:
- cyganie
- macho bydlaki
- menele</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rozglądam.<br />
Wśród moich znajomych konserwatystów brakuje naganiaczy żon do rodzenia dzieci. Wspólnie podejmują decyzję o dziecku, którego chcą obie strony.<br />
Z obserwacji nieznajomych wynika, że grupy o podwyższonym ryzyku traktowania kobiet jak dzieciorobów i przeciwnych ich aktywizacji edukacyjnej/zawodowej to:<br />
- cyganie<br />
- macho bydlaki<br />
- menele</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11894</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 17:47:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11894</guid>
		<description>@ O

Nie
Tak
Tak mysle
Nie musi byc, z reguly jest, rozejrzyj sie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ O</p>
<p>Nie<br />
Tak<br />
Tak mysle<br />
Nie musi byc, z reguly jest, rozejrzyj sie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Antek</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11893</link>
		<dc:creator>Antek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 17:36:13 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11893</guid>
		<description>&quot;Dlaczego zakładasz, że kraje “trzeciego świata” muszą nimi pozostać na zawsze?&quot; 
Mam nadzieję, że nimi nie pozostaną, ale ciężko mi uwierzyć, że wyjdą z obecnego stanu przy takim tempie przyrostu ludności. Podałem sporo przykładów problemów, które z przeludnienia wynikają (przeludnienia w sensie do posiadanych zasobów/infrastruktury/ziemi/możliwości wykorzystania ludzi). Aby ci ludzie byli w stanie robić coś bardziej produktywnego niż żebrać, zbierać śmieci czy powozić rikszami, muszą zdobyć jednak pewne kwalifikacje, i musi istnieć jakaś możliwość wykorzystania tych kwalifikacji - np. w Indiach poza wspomnianym Bangalore osoba z wyższym wykształceniem może liczyć głównie na pracę w urzędzie lub w szkole. Ale ludzi którym by trzeba pomóc się wykształcić jest tak dużo, że nie ma na to fizycznie środków - więc jakaś realna edukacja jest naprawdę dla wybranych, dla większości to albo jakaś kpina (niedouczeni nauczyciele odrabiający &quot;pańszczyznę&quot;, przepełnione klasy itd.) albo w ogóle jej nie ma. 
Większość ludzi tam nie ma żadnych szans wyrwać się ze swego kręgu biedy, i nie jest to wynik jedynie systemu kastowego (aczkolwiek z pewnością nie pomaga on w poprawie sytuacji). 

Nawet w Chinach w obecnym boomie uczestniczy zaledwie pewien procent tej gigantycznej populacji, głównie mieszkający we wschodniej części kraju. Większość mieszkańców zajmuje się wytwarzaniem żywności na własne potrzeby i innymi pracami zapewniającymi w najlepszym wypadku przetrwanie. 

A moje obserwacje poczyniłem w czasie wielu podróży po Azji i Afryce (w tym w Indiach w sumie ponad 9 miesięcy), z lektur chociażby na szybko to &quot;Strangers in the mist&quot; Sanjoya Hazariki, opisująca m.in. sytuację w Bangladeszu i Indiach NE (przede wszystkim problemy wynikające z ogromnej migracji z przeludnionego ponad miarę  Bangladeszu do stosunkowo słabo zaludnionych stanów Assam i sąsiednich). 

Niemniej jak pisałem, nie do końca widzę sens kontynuowania tej dyskusji, bo musiałbym poświęcić sporo czasu na szukanie stosownych źródeł do zacytowania (wybranej strony w książce, zwłaszcza czytanej jakiś czas temu, niestety tak łatwo się nie linkuje jak strony w necie :D), a zakładając nawet że bym Cię w ten sposób przekonał, to w sumie co z tego? :) Jakbyś był jakimś ważnym politykiem, i na skutek takiego przekonania do moich racji mogłoby potencjalnie coś wynikać, to może byłoby warto, ale w sumie od tego jakie ja czy Ty mamy zdanie na temat przeludnienia w Indiach (czy jakikolwiek inny temat) niewiele wynika.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>&#8220;Dlaczego zakładasz, że kraje “trzeciego świata” muszą nimi pozostać na zawsze?&#8221;<br />
Mam nadzieję, że nimi nie pozostaną, ale ciężko mi uwierzyć, że wyjdą z obecnego stanu przy takim tempie przyrostu ludności. Podałem sporo przykładów problemów, które z przeludnienia wynikają (przeludnienia w sensie do posiadanych zasobów/infrastruktury/ziemi/możliwości wykorzystania ludzi). Aby ci ludzie byli w stanie robić coś bardziej produktywnego niż żebrać, zbierać śmieci czy powozić rikszami, muszą zdobyć jednak pewne kwalifikacje, i musi istnieć jakaś możliwość wykorzystania tych kwalifikacji &#8211; np. w Indiach poza wspomnianym Bangalore osoba z wyższym wykształceniem może liczyć głównie na pracę w urzędzie lub w szkole. Ale ludzi którym by trzeba pomóc się wykształcić jest tak dużo, że nie ma na to fizycznie środków &#8211; więc jakaś realna edukacja jest naprawdę dla wybranych, dla większości to albo jakaś kpina (niedouczeni nauczyciele odrabiający &#8220;pańszczyznę&#8221;, przepełnione klasy itd.) albo w ogóle jej nie ma.<br />
Większość ludzi tam nie ma żadnych szans wyrwać się ze swego kręgu biedy, i nie jest to wynik jedynie systemu kastowego (aczkolwiek z pewnością nie pomaga on w poprawie sytuacji). </p>
<p>Nawet w Chinach w obecnym boomie uczestniczy zaledwie pewien procent tej gigantycznej populacji, głównie mieszkający we wschodniej części kraju. Większość mieszkańców zajmuje się wytwarzaniem żywności na własne potrzeby i innymi pracami zapewniającymi w najlepszym wypadku przetrwanie. </p>
<p>A moje obserwacje poczyniłem w czasie wielu podróży po Azji i Afryce (w tym w Indiach w sumie ponad 9 miesięcy), z lektur chociażby na szybko to &#8220;Strangers in the mist&#8221; Sanjoya Hazariki, opisująca m.in. sytuację w Bangladeszu i Indiach NE (przede wszystkim problemy wynikające z ogromnej migracji z przeludnionego ponad miarę  Bangladeszu do stosunkowo słabo zaludnionych stanów Assam i sąsiednich). </p>
<p>Niemniej jak pisałem, nie do końca widzę sens kontynuowania tej dyskusji, bo musiałbym poświęcić sporo czasu na szukanie stosownych źródeł do zacytowania (wybranej strony w książce, zwłaszcza czytanej jakiś czas temu, niestety tak łatwo się nie linkuje jak strony w necie :D), a zakładając nawet że bym Cię w ten sposób przekonał, to w sumie co z tego? :) Jakbyś był jakimś ważnym politykiem, i na skutek takiego przekonania do moich racji mogłoby potencjalnie coś wynikać, to może byłoby warto, ale w sumie od tego jakie ja czy Ty mamy zdanie na temat przeludnienia w Indiach (czy jakikolwiek inny temat) niewiele wynika.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: O</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11892</link>
		<dc:creator>O</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 17:17:36 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11892</guid>
		<description>@ Trystero

“Bo zaden SKSKSowiec nie chwali sie publicznie, ze ma gdzies zyciowe plany swojej zony”

1) Czy każdy konserwatysta ma gdzieś życiowe plany swojej żony?
2) Czy istnieją ludzie nie będący konserwatystami i mającymi gdzieś życiowe plany swojej żony?
3) Jeśli istnieją ludzie jak w pkt. 2, to czy ich siusiaki też się kurczą?
4) Czy ten siusiak musi być koniecznie konserwatywny? Bez drugiego &quot;K&quot; skrót dalej spełniałby swoją rolę. Poza tą, że jak rozumiem, miał dopiec konserwatystom.

@ brysio

Dzięki, na CBS nie znalazłem tabeli z dzietnością wg grupy etnicznej, ale chyba znalazłem z wyróżnieniem na autochtonów i allochtonów, co też jest ciekawe:
http://statline.cbs.nl/StatWeb/publication/?DM=SLNL&amp;PA=37884&amp;D1=0-9&amp;D2=0,36-42&amp;D3=0-2&amp;D4=%28l-3%29-l&amp;VW=T
Co do demografii Holandii, to znalazłem interesujące trendy dotyczące populacji natywnej, Marokanek i Turczynek:
http://www.demographic-research.org/Volumes/Vol19/33/19-33.pdf</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Trystero</p>
<p>“Bo zaden SKSKSowiec nie chwali sie publicznie, ze ma gdzies zyciowe plany swojej zony”</p>
<p>1) Czy każdy konserwatysta ma gdzieś życiowe plany swojej żony?<br />
2) Czy istnieją ludzie nie będący konserwatystami i mającymi gdzieś życiowe plany swojej żony?<br />
3) Jeśli istnieją ludzie jak w pkt. 2, to czy ich siusiaki też się kurczą?<br />
4) Czy ten siusiak musi być koniecznie konserwatywny? Bez drugiego &#8220;K&#8221; skrót dalej spełniałby swoją rolę. Poza tą, że jak rozumiem, miał dopiec konserwatystom.</p>
<p>@ brysio</p>
<p>Dzięki, na CBS nie znalazłem tabeli z dzietnością wg grupy etnicznej, ale chyba znalazłem z wyróżnieniem na autochtonów i allochtonów, co też jest ciekawe:<br />
<a href="http://statline.cbs.nl/StatWeb/publication/?DM=SLNL&amp;PA=37884&amp;D1=0-9&amp;D2=0,36-42&amp;D3=0-2&amp;D4=%28l-3%29-l&amp;VW=T" rel="nofollow">http://statline.cbs.nl/StatWeb/publication/?DM=SLNL&amp;PA=37884&amp;D1=0-9&amp;D2=0,36-42&amp;D3=0-2&amp;D4=%28l-3%29-l&amp;VW=T</a><br />
Co do demografii Holandii, to znalazłem interesujące trendy dotyczące populacji natywnej, Marokanek i Turczynek:<br />
<a href="http://www.demographic-research.org/Volumes/Vol19/33/19-33.pdf" rel="nofollow">http://www.demographic-research.org/Volumes/Vol19/33/19-33.pdf</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Pawel Krawczyk</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11891</link>
		<dc:creator>Pawel Krawczyk</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 15:57:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11891</guid>
		<description>@Antek

&quot;I dokładnie z taką sytuacją moim zdaniem mamy do czynienia w większości krajów 3 świata.&quot;

Dlaczego zakładasz, że kraje &quot;trzeciego świata&quot; muszą nimi pozostać na zawsze?

&quot;zburzyć wpierw całe Twoje ideologiczne okopanie&quot;

Argument nieuczciwy, biorąc pod uwagę, że cała Twoja argumentacja opierała się do tej pory o &quot;własnych obserwacjach i licznych lekturach&quot;, na które wszakże się nie powołujesz ani nie cytujesz.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@Antek</p>
<p>&#8220;I dokładnie z taką sytuacją moim zdaniem mamy do czynienia w większości krajów 3 świata.&#8221;</p>
<p>Dlaczego zakładasz, że kraje &#8220;trzeciego świata&#8221; muszą nimi pozostać na zawsze?</p>
<p>&#8220;zburzyć wpierw całe Twoje ideologiczne okopanie&#8221;</p>
<p>Argument nieuczciwy, biorąc pod uwagę, że cała Twoja argumentacja opierała się do tej pory o &#8220;własnych obserwacjach i licznych lekturach&#8221;, na które wszakże się nie powołujesz ani nie cytujesz.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Antek</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/24/rownouprawnienie-plci-a-zmiany-spoleczne/#comment-11890</link>
		<dc:creator>Antek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 27 Jul 2010 15:46:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8395#comment-11890</guid>
		<description>@PK
Kiedy moim zdaniem sytuacja w Indiach czy Bangladeszu już w tej chwili jest katastrofalna. O przeludnieniu można mówić nie po przekroczeniu jakiejś bezwzględnej ilości ludzi na km2, a od momentu kiedy przyrost liczby ludności zaczyna tworzyć więcej problemów niż korzyści. I dokładnie z taką sytuacją moim zdaniem mamy do czynienia w większości krajów 3 świata. 

Ja osobiście nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji. Nie przekonamy się, ani jeden Twój argument mnie nawet nie skłonił do rewizji poglądów (bynajmniej nie dlatego, że jestem na argumenty zamknięty), więc wątpię żeby się w toku dalszej dyskusji jakieś nowe jakościowo pojawiły. 
Ciebie ja tym bardziej nie przekonam, bo widzę że musiałbym zburzyć wpierw całe Twoje ideologiczne okopanie :), a jakoś nie widzę sensu żeby na to tracić czas.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@PK<br />
Kiedy moim zdaniem sytuacja w Indiach czy Bangladeszu już w tej chwili jest katastrofalna. O przeludnieniu można mówić nie po przekroczeniu jakiejś bezwzględnej ilości ludzi na km2, a od momentu kiedy przyrost liczby ludności zaczyna tworzyć więcej problemów niż korzyści. I dokładnie z taką sytuacją moim zdaniem mamy do czynienia w większości krajów 3 świata. </p>
<p>Ja osobiście nie widzę sensu kontynuowania tej dyskusji. Nie przekonamy się, ani jeden Twój argument mnie nawet nie skłonił do rewizji poglądów (bynajmniej nie dlatego, że jestem na argumenty zamknięty), więc wątpię żeby się w toku dalszej dyskusji jakieś nowe jakościowo pojawiły.<br />
Ciebie ja tym bardziej nie przekonam, bo widzę że musiałbym zburzyć wpierw całe Twoje ideologiczne okopanie :), a jakoś nie widzę sensu żeby na to tracić czas.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

