Rzadko, bardzo rzadko pozwalam sobie zagrać na bębnach populizmu więc nie zmarnuję, którą daje mi awantura o węgierski podatek bankowy. Myślę, że ‘węgierska lekcja’ powinna być bezwzględnie odrobiona w polskiej debacie o tym czy potrzebne są w Polsce narodowe (tytułowe ‘własne’) banki.
A wniosek z ‘węgierskiej lekcji’ jest taki: warto mieć niezależne od kapitału zewnętrznego instytucje finansowe – istnieje szansa, że gdy rząd podejmie decyzję, która dla dobra gospodarki zmniejszy zyski sektora finansowego, to nie pobiegną ze skargą do Międzynarodowego Funduszu Walutowego i Unii Europejskiej. Lekcja numer dwa byłaby taka: warto prowadzić taką politykę budżetową by nie martwić się tym, że zagraniczne banki pobiegną ze skargą do MFW i UE. Innymi słowy, warto tak zarządzać finansami publicznymi by nie liczyć na pomoc instytucji międzynarodowych.
Sprawa musi być szokująca dla zachodnich obserwatorów, skoro Wall Street Journal opublikowała artykuł o tym, że węgierski bank OTP (taki odpowiednik polskiego PKO – zarówno pod względem pochodzenia kapitału jak i relatywnej wielkości) uznał, że choć nowy podatek bankowy wprowadzony przez węgierski rząd zmniejszy zyski banku to:
-
nie zmniejszy akcji kredytowej
-
będzie korzystny dla całej gospodarki i polityki fiskalnej
Tymczasem, prezes Erste Group Bank AG określił sposób wprowadzenia podatku bankowego jako ’nielogiczny, niebezpieczny i trudny do zaakceptowania’ i dodał, że jest to ‘populistyczna, nagła decyzja, którą wyrządzi gospodarce więcej złego niż dobrego’.
Warto podkreślić, że zmasowana, antywęgierska akcja lobbingowa zagranicznych banków zakończyła się przynajmniej połowicznym sukcesem ponieważ w weekend MFW i UE zawiesiły negocjacje z Węgrami w sprawie udostępnienia wartej 5,5 mld euro transzy z 20 mld euro pakietu pomocowego. Dlatego nie można zapominać o lekcji numer dwa.
Wreszcie, należy zauważyć, że zarówno w 2009 jak i w 2008 roku sektor bankowy na Węgrzech był zyskowny. W 2009 roku zyski wzrosły o 5% w porównaniu z poprzednim rokiem, do ponad 300 mld forintów.
W artykule w Financial Times wspomniano, że banki obawiają się, że inne rządy regionu walczące z deficytami budżetowymi skopiują pomysł węgierskiego rządu co odczują banki z dużą ekspozycją na regionu CEE. Co prawda, biorąc pod uwagę obecną politykę polskiego rządu (oraz pozycję Pana Bieleckiego wśród doradców ekonomicznych premiera Tuska), nie można oczekiwać, że w Polsce wprowadzony zostanie podatek bankowy – tym niemniej, zastanawiam się jak rozłożyłyby się opinie w tej sprawie.


Jako liberał uważam że w sysytemie rezerwy cząstkowej wszystkie banki powinny być państwowe i opodatkowane nawet na 99,99%. Nie żartuję.
W artykule, zawarta jest chyba teza, że podatek bankowy jest dobry dla gospodarki. Czy istnieją jakieś argumenty na poparcie tej hipotezy?
@etolya: może lepiej by było, gdyby można było realizować duże przelewy bez pośrednictwa banków? :>
Ogólnie rzecz biorąc – podatek jaki by nie był zawsze odbija się na kliencie końcowym. Jedyny plus jaki jest w podatku ‘bankowym’ to to, że jest podatkiem pośrednim…
@Paweł Choiński
“Ogólnie rzecz biorąc – podatek jaki by nie był zawsze odbija się na kliencie końcowym.”
To niezupelnie prawda. Podniesienie podatkiem ceny uslugi zmniejsza na nia popyt. Podniesienie cen na konkretny produkt powoduje poszukiwanie przez konsumentow produktow zastepczych.
W ostatnich latach zyjemy w swiecie, w ktorym podmioty zajmujace sie dystrybucja i transferami pieniadza osiagnely wyjatkowo silna pozycje. W wielu przypadkach sa wrecz uprzywilejowane. Wezmy na przyklad powiazanie wplat na fundusze emerytalne z ulgami podatkowymi. Rozne dziwne lokaty bankowe pozwalajace uniknac podatku Belki. Opodatkowanie jednych i czy przyznawanie ulg podatkowych innym galeziom gospodarki to uznany i skuteczny sposob stymulowania poszczegolnych sektorow gospodarki.
Przykladowo, czy nie wydaje sie Panu, ze gdyby rentownosc inwestowania w budowanie nowych drog byla w Polsce wyzsza niz rentownosc stawiania kolejnych oddzialow bankow, to calosciowo byloby to dla nas pozyteczne?
Mam pytanie czym rozni sie podatek bankowy od podatku katastralnego. Podatek katastralny ma wynosic 1-2%
@Lulu
Mam pytanie czym rozni sie podatek bankowy od podatku katastralnego.
Czy chcesz, abym utracił wiarę w przyszłość rodzaju ludzkiego?
@ Lulu
Podatek bankowy, a ścislej mówiąć finansowy, nakładany jest, jako dodatkowy oprócz regularnego dochodowego (liczonego od zysku), biorąc za podstawę wartośc aktywów netto, lub wielkośc składek pobranych przez ubezpieczycieli (premia netto). Ma on charakter przejściowy, w zależnie od doraźnych potrzeb budżetu.
Podatek katastralny jest to ogólnie mówiąc podatek od wartości nieruchomości, różnicujący jego wielkość w zależności od lokalizacji, biedne i bogate rejony, mieszkalne i przemysłowe, ekskluzywne nieruchomości i bieda domki, itp.
Ma on jakieś swoje uzasadnienie ekonomiczne no i pewien walor sprawiedliwości społecznej, i jest dośc powszechnie stosowany w świecie.
U nas od dawna mówi się o podatku katastralnym ale w wysokści 0,10-0,2 %. Więc proszę nie strasz ludzi, taką skalą wzrostową. Jak mawia mój sąsiad “przeciez same się nie ukrzywdzą”.
No chyba, że tak obronną ręką omineliśmy kryzys, że nasza zielona wyspa na gwałt potrzebuje nowych wpływów, do budżetu ?
@Lulu
“Podatek katastralny ma wynosic 1-2%”
Proszę nie krakać, bo jeszcze szkodniki usłyszą…
@wysokość katastru
Wysokość to raz, zwolnienia dwa. Straszący katastrem wizualizują biednego emeryta, który mając nieszczęście mieszkać stosunkowo blisko centrum, musi sprzedać mieszkanie żeby zapłacić podatek, a tymczasem powszechnie stosuje się zwolnienia z katastru pierwszej nieruchomości.
@gtc
“Ma on jakieś swoje uzasadnienie ekonomiczne no i pewien walor sprawiedliwości społecznej”
Ja bym jeszcze podnosił funkcję porządkowania urbanistycznego.
@adegie
Ja bym jeszcze podnosił funkcję porządkowania urbanistycznego.
I ogólnie polityki przestrzennej.