<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Czy niskie stopy procentowe uzasadniają wysoką wycenę rynku akcyjnego?</title>
	<atom:link href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/</link>
	<description>Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 19:10:43 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11492</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 17 Jul 2010 09:23:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11492</guid>
		<description>@ Jerzy

&quot;Nie wydaje mi się, że takie czyste techniczne równania odzwierciedlają rzeczywistość.&quot;

Jak najbardziej odzwierciedlają, choć może trafniej należało by by napisać opisują rzeczywistość ekonomiczną  i mechanizmy jej przejawiania się. 

Ekonomia to nauka która stara się rozwikłać i opisać tego typu zjawiska, w tym ekonomia finansowa też, zazwyczaj w postaci spójnych  modeli , zamiast intuicyjnego, czyli takiego &quot;na czuja&quot; dociekania co i dlaczego, dzieje się tak nie inaczej. 

Problem w tym, że czasem takie zdroworozsądkowe tłumaczenia zawodzą, gdyż trudno jest w nich uchwycić i uwzględnić działanie i współdziałanie wszystkich elementów. Chodzi to to, że bez sparametryzowanego modelu nie zawsze jesteśmy w stanie określić,  czy dana wielkość/parametr/współczynnik zmienia się liniowo czy nie- wprostpropoporcjonalnie, czy akurat w danej sytuacji maleje czy też rośnie i od kiedym,oraz  przy jakich założeniach jest/są stała/e. 

Dlatego też wypracowano takie kategorie rachunku i pojęcia jak rachunek kosztów stałych i zmiennych, koszt przeciętny i krańcowy, elastyczność, duration obligacji, convexity itp. No stosuje pomocniczo rachunek prawdopodobieństwa. 

Nie oznacza to wcale, że musi się to zawsze sprawdzić, bo rynek czasem robi coś po swojemu, nieracjonalnie czy aberacyjnie, nawet wbrew naukowo uzasadnionym teoriom. 
Wtedy teoria ekonomii i finansów stara się rozwikłać i objaśnić powody i zasady działania tych paradoksów, anomalii i odstępstw od ekonomicznych reguł. 

I na tym właśnie polega całe piękno tych pożytecznych nauk stosowanych. Pozwalają one bowiem lepiej zrozumieć rzeczywistość gospodarczą oraz zwiększają szanse na końcowy sukces. 

Piszesz - &quot;Oczywiście cena akcji spada, ale nie proporcjonalnie do spadku zysków bo inwestorzy liczą na wzrost kursu w przyszłości zwłaszcza jeśli dana firma cieszy się ich zaufaniem.&quot;

Ależ oczywiście i motele wyceny aktywów i wartości firm ten aspekt uwzględniają, wyceniając tak zwany potencjał wzrostu zysków firmy, niezależnie od bieżącej wartości- aktualnego potencjału generowania zysku oraz wartości zysków w czasie.  

Model opisany przeze mnie był siłą rzeczy  uproszczony (i to bardzo), gdyż służył celowi ilustracyjno-informacyjnemu i nie zawierał ani przewidywanej stopy przyrostu zysków ani ich wartości rezydualnej.

Dla dopełnienia dodam tylko, że w rozwiniętym równaniu uwzględniającym przyszły wzrost zysków, parametr (g) - (growth potential) stopa wzrostu zysku, pojawia się w mianowniku, pomniejszając właściwą stopę dyskontową - (k), 
a zatem zmniejszając ją i odpowiedni zwiększając szacowana wartość firmy.

Równanie ma wtedy postać V = P = E/k-g. 

I wtedy już gra muzyka ?     
   

A teraz jeszcze mała uzupełniająca refleksja nad twoim tokiem rozumowania.

Jeśli mamy tani pieniądz (niskie stopy) to firmy nie powinny mieć problemów z pozyskiwaniem pieniędzy na rozwój i nie muszą wcale ciąć własnych kosztów. Mogą bowiem łatwiej, no i przede wszystkim taniej, zdobyć pieniądze potrzebne na rozwój. Mogą również wypłacać większe dywidendy, zamiast reinwestować zyski, gdyż wtedy pozyskanie środków z rynku pieniężnego jest nie tylko łatwiejsze ale przede wszystkim tańsze, czyli bardziej korzystne i opłacalne ekonomicznie.  

Można na to spojrzeć również i w ten sposób.

PS

A admina proszę o wykasowanie mojego wpisu # 16, bo został w tym wątku zamieszczony przez omyłkę.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Jerzy</p>
<p>&#8220;Nie wydaje mi się, że takie czyste techniczne równania odzwierciedlają rzeczywistość.&#8221;</p>
<p>Jak najbardziej odzwierciedlają, choć może trafniej należało by by napisać opisują rzeczywistość ekonomiczną  i mechanizmy jej przejawiania się. </p>
<p>Ekonomia to nauka która stara się rozwikłać i opisać tego typu zjawiska, w tym ekonomia finansowa też, zazwyczaj w postaci spójnych  modeli , zamiast intuicyjnego, czyli takiego &#8220;na czuja&#8221; dociekania co i dlaczego, dzieje się tak nie inaczej. </p>
<p>Problem w tym, że czasem takie zdroworozsądkowe tłumaczenia zawodzą, gdyż trudno jest w nich uchwycić i uwzględnić działanie i współdziałanie wszystkich elementów. Chodzi to to, że bez sparametryzowanego modelu nie zawsze jesteśmy w stanie określić,  czy dana wielkość/parametr/współczynnik zmienia się liniowo czy nie- wprostpropoporcjonalnie, czy akurat w danej sytuacji maleje czy też rośnie i od kiedym,oraz  przy jakich założeniach jest/są stała/e. </p>
<p>Dlatego też wypracowano takie kategorie rachunku i pojęcia jak rachunek kosztów stałych i zmiennych, koszt przeciętny i krańcowy, elastyczność, duration obligacji, convexity itp. No stosuje pomocniczo rachunek prawdopodobieństwa. </p>
<p>Nie oznacza to wcale, że musi się to zawsze sprawdzić, bo rynek czasem robi coś po swojemu, nieracjonalnie czy aberacyjnie, nawet wbrew naukowo uzasadnionym teoriom.<br />
Wtedy teoria ekonomii i finansów stara się rozwikłać i objaśnić powody i zasady działania tych paradoksów, anomalii i odstępstw od ekonomicznych reguł. </p>
<p>I na tym właśnie polega całe piękno tych pożytecznych nauk stosowanych. Pozwalają one bowiem lepiej zrozumieć rzeczywistość gospodarczą oraz zwiększają szanse na końcowy sukces. </p>
<p>Piszesz &#8211; &#8220;Oczywiście cena akcji spada, ale nie proporcjonalnie do spadku zysków bo inwestorzy liczą na wzrost kursu w przyszłości zwłaszcza jeśli dana firma cieszy się ich zaufaniem.&#8221;</p>
<p>Ależ oczywiście i motele wyceny aktywów i wartości firm ten aspekt uwzględniają, wyceniając tak zwany potencjał wzrostu zysków firmy, niezależnie od bieżącej wartości- aktualnego potencjału generowania zysku oraz wartości zysków w czasie.  </p>
<p>Model opisany przeze mnie był siłą rzeczy  uproszczony (i to bardzo), gdyż służył celowi ilustracyjno-informacyjnemu i nie zawierał ani przewidywanej stopy przyrostu zysków ani ich wartości rezydualnej.</p>
<p>Dla dopełnienia dodam tylko, że w rozwiniętym równaniu uwzględniającym przyszły wzrost zysków, parametr (g) &#8211; (growth potential) stopa wzrostu zysku, pojawia się w mianowniku, pomniejszając właściwą stopę dyskontową &#8211; (k),<br />
a zatem zmniejszając ją i odpowiedni zwiększając szacowana wartość firmy.</p>
<p>Równanie ma wtedy postać V = P = E/k-g. </p>
<p>I wtedy już gra muzyka ?     </p>
<p>A teraz jeszcze mała uzupełniająca refleksja nad twoim tokiem rozumowania.</p>
<p>Jeśli mamy tani pieniądz (niskie stopy) to firmy nie powinny mieć problemów z pozyskiwaniem pieniędzy na rozwój i nie muszą wcale ciąć własnych kosztów. Mogą bowiem łatwiej, no i przede wszystkim taniej, zdobyć pieniądze potrzebne na rozwój. Mogą również wypłacać większe dywidendy, zamiast reinwestować zyski, gdyż wtedy pozyskanie środków z rynku pieniężnego jest nie tylko łatwiejsze ale przede wszystkim tańsze, czyli bardziej korzystne i opłacalne ekonomicznie.  </p>
<p>Można na to spojrzeć również i w ten sposób.</p>
<p>PS</p>
<p>A admina proszę o wykasowanie mojego wpisu # 16, bo został w tym wątku zamieszczony przez omyłkę.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11478</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 18:12:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11478</guid>
		<description>A może to Tymochowicz się już znudził giełdzie?

A jeśli jeszcze nie, to już wkrótce zacznie mieć nudności ( i giełda no i Tymochowicz)!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A może to Tymochowicz się już znudził giełdzie?</p>
<p>A jeśli jeszcze nie, to już wkrótce zacznie mieć nudności ( i giełda no i Tymochowicz)!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Jerzy</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11471</link>
		<dc:creator>Jerzy</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 14:03:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11471</guid>
		<description>Nie wydaje mi się, że takie czyste techniczne równania odzwierciedlają rzeczywistość.
Jeśli mamy tani pieniądz (niskie stopy) to to oznacza problemy z jego inwestowaniem czyli problemy ze zbytem produktów. Firmy nie pozyskują pieniędzy na rozwój tylko tną własne koszty żeby nie przewyższały przychodów - ale nie będą się zwijać na siłę żeby mieć się z czego odbić jak się skończy kryzys. Oczywiście cena akcji spada, ale nie proporcjonalnie do spadku zysków bo inwestorzy liczą na wzrost kursu w przyszłości zwłaszcza jeśli dana firma cieszy się ich zaufaniem. Jakby nie było większość zainwestowanych w giełdy środków jest inwestowana długoterminowo</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie wydaje mi się, że takie czyste techniczne równania odzwierciedlają rzeczywistość.<br />
Jeśli mamy tani pieniądz (niskie stopy) to to oznacza problemy z jego inwestowaniem czyli problemy ze zbytem produktów. Firmy nie pozyskują pieniędzy na rozwój tylko tną własne koszty żeby nie przewyższały przychodów &#8211; ale nie będą się zwijać na siłę żeby mieć się z czego odbić jak się skończy kryzys. Oczywiście cena akcji spada, ale nie proporcjonalnie do spadku zysków bo inwestorzy liczą na wzrost kursu w przyszłości zwłaszcza jeśli dana firma cieszy się ich zaufaniem. Jakby nie było większość zainwestowanych w giełdy środków jest inwestowana długoterminowo</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11464</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 09:35:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11464</guid>
		<description>@ ZP

Słuszne spostrzeżenie. 

Oczywiście, że liczy się i dyskontuje zyski przyszłych okresów, z których wynika jakaś przewidywana teoretyczna wartość firmy (czytaj ekonomicznie uzasadniona w oparciu o posiadane informacje i wiedzę). 

Przekłada się ona na oczekiwane /prognozowane P/E i dalej na ceny rynkowe, z których wyniknie faktyczna wielkość P/E, gdyż cena może odrywać się od wartości. 

Historyczne P/E może pełnić w tym rolę pomocniczą, przy przyjęciu określonych założeń co do wielkości przyszłych zysków, stopnia ich zmienności oraz zakładanego poziomu stopy procentowej. 

Podobną rolę pełni zmienność historyczna w stosunku do implikowanej, przy wycenie wartości opcji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ ZP</p>
<p>Słuszne spostrzeżenie. </p>
<p>Oczywiście, że liczy się i dyskontuje zyski przyszłych okresów, z których wynika jakaś przewidywana teoretyczna wartość firmy (czytaj ekonomicznie uzasadniona w oparciu o posiadane informacje i wiedzę). </p>
<p>Przekłada się ona na oczekiwane /prognozowane P/E i dalej na ceny rynkowe, z których wyniknie faktyczna wielkość P/E, gdyż cena może odrywać się od wartości. </p>
<p>Historyczne P/E może pełnić w tym rolę pomocniczą, przy przyjęciu określonych założeń co do wielkości przyszłych zysków, stopnia ich zmienności oraz zakładanego poziomu stopy procentowej. </p>
<p>Podobną rolę pełni zmienność historyczna w stosunku do implikowanej, przy wycenie wartości opcji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: ZP</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11460</link>
		<dc:creator>ZP</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 08:42:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11460</guid>
		<description>@GTC

Liczą się PRZYSZŁE zyski, nie historyczne P/E.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@GTC</p>
<p>Liczą się PRZYSZŁE zyski, nie historyczne P/E.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Adalbertus</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11457</link>
		<dc:creator>Adalbertus</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 08:21:22 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11457</guid>
		<description>@ Trystero 2

&quot;Przy wysokich stopach procentowych inwestorzy oczekuja wyzszych rentownosci obligacji.&quot;


Tak, ale gdy stopy są niskie, jak teraz, to inwestorzy czego oczekują na cenach obligacji? Dalszego wzrostu? Gdzie tu atrakcyjność?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Trystero 2</p>
<p>&#8220;Przy wysokich stopach procentowych inwestorzy oczekuja wyzszych rentownosci obligacji.&#8221;</p>
<p>Tak, ale gdy stopy są niskie, jak teraz, to inwestorzy czego oczekują na cenach obligacji? Dalszego wzrostu? Gdzie tu atrakcyjność?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11451</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 07:04:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11451</guid>
		<description>@ GTC

Swietna robota.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ GTC</p>
<p>Swietna robota.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11448</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 16 Jul 2010 05:47:31 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11448</guid>
		<description>@ r 

Dużo prościej, ale byłoby to zbytnie uproszczenie, gdyż:

-  raz nie musi wcale chodzić o dochody z kapitału, 

-  dwa nie tyle sama stopa procentowa ile wynikająca z niej 
   stopa dyskontująca (koszt kapitału)

-  i trzy nie było by ilustracji opisanego mechanizmu 
   działania i powiązania stopy procentowej z  P/E.   

Przecież chodzi o odpowiedź na pytanie &quot;Czy niskie stopy procentowe uzasadniają wysoką wycenę rynku akcyjnego ?&quot;</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ r </p>
<p>Dużo prościej, ale byłoby to zbytnie uproszczenie, gdyż:</p>
<p>-  raz nie musi wcale chodzić o dochody z kapitału, </p>
<p>-  dwa nie tyle sama stopa procentowa ile wynikająca z niej<br />
   stopa dyskontująca (koszt kapitału)</p>
<p>-  i trzy nie było by ilustracji opisanego mechanizmu<br />
   działania i powiązania stopy procentowej z  P/E.   </p>
<p>Przecież chodzi o odpowiedź na pytanie &#8220;Czy niskie stopy procentowe uzasadniają wysoką wycenę rynku akcyjnego ?&#8221;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: r</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11444</link>
		<dc:creator>r</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Jul 2010 21:04:37 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11444</guid>
		<description>nie prosciej było napisać że stopa procentowa dyskontuje strumień przyszłych dochodów z kapitału</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>nie prosciej było napisać że stopa procentowa dyskontuje strumień przyszłych dochodów z kapitału</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/07/14/czy-niskie-stopy-procentowe-uzasadniaja-wysoka-wycene-rynku-akcyjnego/#comment-11439</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 15 Jul 2010 18:35:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8328#comment-11439</guid>
		<description>Zgodnie z zapowiedzią,z # 6, kreślę te kilka słów, przedstawiając związek między wysokością stóp procentowych a cenami rynku akcyjnego, w powiązaniu ze wskaźnikiem C/Z.

Jedną z metod wyceny wartości akcji firm jest metoda mnoznika cenowo-dochodowego P/E. Znacznie ułatwi zrozumienie wywodu i mechanizmu wzajemnych powiązań uzmysłowienie sobie  właściwej istoty tego wskaźnika, czyli tego co on pokazuje.

Otóż P/E można zinterpretować w dwojaki sposób:

1. okres potrzebny do tego, aby zyski danej firmy zwróciły 
   daną cenę zakupu akcji (nakłady poniesione).

2. cenę jaka inwestor gotów jest zapłacić za jednostkę zysku 
  (złotówkę, euro, dolar) wypracowanego przez dane 
   przedsiębiorstwo. 

W świetle powyższego (punkt 1) wskaźnik P/E na poziomie ponad 100 czy też nawet  około 50 to raczej fikcja ekonomiczna, wskazująca że dana firma jest bardzo przewartościowana, czasami do granic absurdu. W takiej sytuacji należy bardziej sprzedawać niż kupować jej akcje. 

W tym przypadku cena rynkowa znacznie rozjeżdza się z ekonomiczną wartością firmy, gdyż ciała du zasada:
Cena to to co płacisz a wartość to to co za dana cenę otrzymujesz. Na niej zresztą opiera się różnica między inwestowaniem a tradingiem.     

Dlaczego P/E należy to tzw mnożników (market multiple), ano dlatego, że działa jako mnożnik zysku (MZ). Przyjmujemy tu założenie, że rynek w miarę poprawnie wycenia wartość firmy.

Teraz wreszcie czas na pokazanie związku P/E ze stopą procentową, który określany jest poprzez relację do kosztu  
kapitału firmy, czyli minimalnej stopy zwrotu,wymaganej z inwestycji w nią (k).

Dokładniej mówiąc P/E = MZ = 1/k czyli odwrotności kosztu kapitału, czyli stopy dyskontowej przyjętej do skapitalizowania firmy (określenia jej wartości).

Skąd się to bierze ? Ze wzoru na wycenę wartości firmy: 
V = P = E/k stad P/E = 1/k, zaś E/P = k, czyli zakładana stopa zwrotu z inwestycji w akcje, którą sobie możemy porównać z alternatywną stopą z inwestycji w obligacje.

A gdzie jest ta stopa procentowa, która nas interesuje ? Ano jest ona zawarta w k - koszcie kapitału, który składa się ze stopy procentowej wolnej od ryzyka (rf) plus premii za ryzyko (pr) charakterystycznego dla danej inwestycji:
k = rf + pr. Premia za ryzyko pozostaje zaś w jakimś logicznym związku z wysokością bazowej stopy procentowej rf, im wyższa stopa bazowa tym powinna być odpowiednio wyższa premia za ryzyko, i oczywiście odwrotnie. 

Jeśli więc w danych warunkach szacujemy stopę dyskontową, właściwy koszt kapitału, na odpowiednio 4 %, 8 % oraz 10 %, (przy tym samym poziomie E) to otrzymamy odpowiednio mnożniki zysku (MZ) 20, 12,5  oraz 10. Czyli im niższa stopa procentowa tym wyższa powinna być wartość/cena akcji danej firmy i odwrotnie. Dla  k = 8 % mamy P/E = 12,5 = 1/0,08. 

Proste prawda, ale wiele osób nie rozumie tych uwarunkowań i powiązań. 

Wypada dodać, że w niektórych modelach wyceny zamiast E (ernings) mogą występować D- dywidendy, lub nawet jakiś CF, ale nie zmienia to istoty działania tego mechanizmu. Wiele zależy tu od rachunkowego sposobu liczenia i ujmowania zysku w danym przypadku, co wypada mieć na uwadze.

Tyle w telegraficznym skrócie w tym temacie. 

Zaznaczam, iż odsłoniłem tutaj, w uproszczony sposób, tylko jedną połowę okna, ale myślę że jest już wystarczająco jasno. Dociekliwi, i ambitni, resztę mogą dośpiewać sobie sami, choć jak będzie potrzeba to się może też postaram.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgodnie z zapowiedzią,z # 6, kreślę te kilka słów, przedstawiając związek między wysokością stóp procentowych a cenami rynku akcyjnego, w powiązaniu ze wskaźnikiem C/Z.</p>
<p>Jedną z metod wyceny wartości akcji firm jest metoda mnoznika cenowo-dochodowego P/E. Znacznie ułatwi zrozumienie wywodu i mechanizmu wzajemnych powiązań uzmysłowienie sobie  właściwej istoty tego wskaźnika, czyli tego co on pokazuje.</p>
<p>Otóż P/E można zinterpretować w dwojaki sposób:</p>
<p>1. okres potrzebny do tego, aby zyski danej firmy zwróciły<br />
   daną cenę zakupu akcji (nakłady poniesione).</p>
<p>2. cenę jaka inwestor gotów jest zapłacić za jednostkę zysku<br />
  (złotówkę, euro, dolar) wypracowanego przez dane<br />
   przedsiębiorstwo. </p>
<p>W świetle powyższego (punkt 1) wskaźnik P/E na poziomie ponad 100 czy też nawet  około 50 to raczej fikcja ekonomiczna, wskazująca że dana firma jest bardzo przewartościowana, czasami do granic absurdu. W takiej sytuacji należy bardziej sprzedawać niż kupować jej akcje. </p>
<p>W tym przypadku cena rynkowa znacznie rozjeżdza się z ekonomiczną wartością firmy, gdyż ciała du zasada:<br />
Cena to to co płacisz a wartość to to co za dana cenę otrzymujesz. Na niej zresztą opiera się różnica między inwestowaniem a tradingiem.     </p>
<p>Dlaczego P/E należy to tzw mnożników (market multiple), ano dlatego, że działa jako mnożnik zysku (MZ). Przyjmujemy tu założenie, że rynek w miarę poprawnie wycenia wartość firmy.</p>
<p>Teraz wreszcie czas na pokazanie związku P/E ze stopą procentową, który określany jest poprzez relację do kosztu<br />
kapitału firmy, czyli minimalnej stopy zwrotu,wymaganej z inwestycji w nią (k).</p>
<p>Dokładniej mówiąc P/E = MZ = 1/k czyli odwrotności kosztu kapitału, czyli stopy dyskontowej przyjętej do skapitalizowania firmy (określenia jej wartości).</p>
<p>Skąd się to bierze ? Ze wzoru na wycenę wartości firmy:<br />
V = P = E/k stad P/E = 1/k, zaś E/P = k, czyli zakładana stopa zwrotu z inwestycji w akcje, którą sobie możemy porównać z alternatywną stopą z inwestycji w obligacje.</p>
<p>A gdzie jest ta stopa procentowa, która nas interesuje ? Ano jest ona zawarta w k &#8211; koszcie kapitału, który składa się ze stopy procentowej wolnej od ryzyka (rf) plus premii za ryzyko (pr) charakterystycznego dla danej inwestycji:<br />
k = rf + pr. Premia za ryzyko pozostaje zaś w jakimś logicznym związku z wysokością bazowej stopy procentowej rf, im wyższa stopa bazowa tym powinna być odpowiednio wyższa premia za ryzyko, i oczywiście odwrotnie. </p>
<p>Jeśli więc w danych warunkach szacujemy stopę dyskontową, właściwy koszt kapitału, na odpowiednio 4 %, 8 % oraz 10 %, (przy tym samym poziomie E) to otrzymamy odpowiednio mnożniki zysku (MZ) 20, 12,5  oraz 10. Czyli im niższa stopa procentowa tym wyższa powinna być wartość/cena akcji danej firmy i odwrotnie. Dla  k = 8 % mamy P/E = 12,5 = 1/0,08. </p>
<p>Proste prawda, ale wiele osób nie rozumie tych uwarunkowań i powiązań. </p>
<p>Wypada dodać, że w niektórych modelach wyceny zamiast E (ernings) mogą występować D- dywidendy, lub nawet jakiś CF, ale nie zmienia to istoty działania tego mechanizmu. Wiele zależy tu od rachunkowego sposobu liczenia i ujmowania zysku w danym przypadku, co wypada mieć na uwadze.</p>
<p>Tyle w telegraficznym skrócie w tym temacie. </p>
<p>Zaznaczam, iż odsłoniłem tutaj, w uproszczony sposób, tylko jedną połowę okna, ale myślę że jest już wystarczająco jasno. Dociekliwi, i ambitni, resztę mogą dośpiewać sobie sami, choć jak będzie potrzeba to się może też postaram.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

