Pamiętacie fundusz hedge Amaranth? Kto by nie pamiętał tej spektakularnej implozji w wrześniu 2006 roku. Amaranth zajął gigantyczną pozycję na rynku gazu ziemnego, najprawdopodobniej spekulując pod spread sezonowy. W okresie jednego miesiąca fundusz straci 6,6 mld USD, ponad 70% wszystkich aktywów. Do dziś, część inwestorów nie odzyskała wszystkich należnych im pieniędzy.
Otóż, ówczesny szef Amaranth, Nicholas Maounis, powraca na rynek funduszów hedge i próbuje zebrać 1 mld USD do założonego przez siebie w 2008 roku funduszu Verition. Obecnie fundusz Verition zarządza około 235 mln USD, głównie prywatnym majątkiem Maounisa.
Fundusz zatrudnia kilku byłych traderów i zarządzających portfelami inwestycyjnymi z Amaranth. Co ciekawe, wyniki Verition, bynajmniej nie powalają na kolana. Fundusz zyskał 19% w 2009 roku i około 2% w pierwszej połowie 2010 roku.
Nie jest to pierwszy przypadek ‘drugiej szansy’ na rynku finansowym. John Meriwether otrzymał od inwestorów drugą szansę, po tym jak współzarządzany przez niego fundusz Long-Term Capital Management implodował w 1998 tracąc 4,6 mld USD i stwarzając zagrożenie dla stabilności globalnego systemu finansowego. Rok po tym wydarzeniu Meriwether powołał JWM Partners. Pod koniec 1999 roku spółka zarządzała już 250 mln USD aktywów, w 2007 roku około 3 mld USD aktywów. W czasie kryzysu finansowego 2007-2008 główny fundusz stracił 44% i został zamknięty w 2009 roku.
W 2010 roku, Meriwether założył trzeci fundusz hedge, zarządzany przez JM Advisors Management, który stosować ma tę samą strategię co LTCM i JWM. Być może powinno się więc mówić o ‘krótkiej pamięci inwestorów’ zamiast o ‘krótkiej pamięci wyborców’ czy ’krótkiej pamięci rybek akwariowych’.
W tym miejscu nie sposób nie postawić kilku bardzo ważnych pytań. Dokąd zmierzamy z systemem społeczno-gospodarczym, który pozwala by szef funduszu, który w jednym miesiącu stracił 6,6 mld USD i spowodował spore zamieszanie na rynku kapitałowym nie tylko uniknął jakichkolwiek negatywnych konsekwencji tego wydarzenia ale także wyszedł z niego z prywatnym majątkiem rzędu 200 mln USD? Czy system, który pozwala ludziom, których działania przynoszą wielomiliardowe straty zachować praktycznie cały prywatny majątek może być efektywny? Czy gospodarka jako całość odnosi korzyści z systemu motywacyjnego dla ’uprzywilejowanych’ składającego z olbrzymiej, soczystej marchewki z przodu i mięciutkiej poduszki z tyłu? Wzmianka o systemie ‘reszka – ja wygrywam, orzeł – ty przegrywasz’ najczęściej powoduje ironiczny uśmiech na twarzy choć wydaje się, że powinna inspirować do głębszej refleksji.
Druga kwestia dotyczy wolnej konkurencji na rynku kapitałowym. Zastanawiam się, czy istnieje na rynku finansowym pomyłka, błąd (poza złamaniem omerty), poziom niekompetencji, który zamknąłby ‘uprzywilejowanym’ drogę do dalszej kariery zawodowej? Czy naprawdę można uznać za wolnokonkurencyjny rynek, na którym kompletny nieudacznik (szef funduszu, który implodował w okresie jednego miesiąca), cztery lata po tym wydarzeniu może wrócić do biznesu i pozyskać 1 mld USD do zarządzania? Czy tak wygląda efektywny rynek, oparty na wolnej konkurencji? Komicznie wyglądają w tej sytuacji argumenty przeciwników regulacji finansowych, którzy straszą zniszczeniem wolnej konkurencji na rynku. Jakby coś jeszcze zostało do zniszczenia.
Jest jednak druga strona medalu. Być może gospodarka jako całość odnosi korzyści z umożliwienia bogatym, ‘uprzywilejowanym’ ludziom podejmowania ryzyka w systemie ‘reszka – ja wygrywam, orzeł – ty przegrywasz’? Można przecież uwierzyć, że choć 9 na 10 takich prób kończy się spektakularną klęską, której skutki spłacają podatnicy to 1 próba na 10 kończy się bezapelacyjnym sukcesem, dzięki któremu globalna gospodarka pozyskuje kolejnego multimiliardera kreującego popyt na luksusowe jachty i rezydencje w Monaco. Znów dałem się ponieść populistycznej ironii…
Dopuszczam jednak myśl, że nasza cywilizacja potrzebuje pewnych mechanizmów skłaniających zdolnych ludzi, mających dużo do stracenia, do podejmowania ryzyka. Być może, być może jedynym znanym nam mechanizmem jest zlikwidowanie ‘downside risk’ dla tej grupy ludzi. Nawet jeśli tak jest, nie widzę żadnego powodu by mechanizm ten stosować w sektorze finansowym. Potencjalne korzyści dla całego społeczeństwa z podejmowania ryzyka w tym segmencie są przecież minimalne.


Ooops, czyżby z tekstu przebijała nutka JKM’owska???!!! Że powinien być właściciel, którego to jest własność i upadek firmy jest JEGO upadkiem – a nie managerowie, którzy najwyżej z nieco mniejszym bonusem odejdą do innej pracy. Eeee gdzie tam przecież to nie pasuje to Ciebie ;)
@ ignorant
A co, napisalem, ze Unia Europejska jest gorsza od hitlerowskich Niemiec? To jest nutka korwinowska.
Idea, ze ludzie powinni ponosic odpowiedzialnosc za swoje decyzje biznesowe powstala na wiele lat przed Panem Korwinem-Mikke.
Logika.Jeśli sam potrafię pomnażać własne pieniądze na rynkach finansowych to po co mam zakładać fundusz,wszak obracać większą ilością lota to tylko kłopot wynikający z chłonności rynku po danej cenie.
Logika c.d.
Klienci funduszu muszą więc być głupsi od jego założyciela bo bardziej jeszcze chciwi.
Trystero to chyba upał tak działa, że się posunąłeś do, aż takiego, dowartościowania i nobilitacji Meriwethera – “Znany ekonomista, noblista”
W tym zdaniu prawdziwe jest tylko żę “znany”, no ewentualnie że ekonomista, a już na pewno nie noblista. Chociaz bystrzacha jest z niego, nie z tej ziemi.
Jeśli juz to może Merryweather – wesołek na niepogodę, specjalista od drawdownów, czyli zlewy down the drain !!!
@ GTC
No jasne. W LTCM noblistami byli Merton i Scholes. Moja pomylka.
No, no! Reszka – ja wygrywam, orzeł – ty przegrywasz;-) Likwidacja tej patologii wymaga likwidacji osobowości prawnej i korporacji.
Czy wyobrażasz sobie, że władza i korporacyjne lobby pozwolą na powrót do sensownych rozwiązań XIX wieku, kiedy to spółki i korporacje mogły być powoływane na czas określony do realizacji konkretnych zadań, a nie do realizacji zysków i skubania gawiedzi z grosza?
Na chwilę wyobraźmy sobie, że jednak udało się zmienić prawo i teraz GS należy do Rotschildów, którzy posiadają x miliardów dolarów. Czy w tej sytuacji jakikolwiek TARP mógłby dojść do skutku, no bo jakby GS znakrutował, to Rotschildowie mieliby tylko y miliardów dolarów, tj dużo mniej niż poprzednio;-)
@Trystero
Linki przekazywane w feedzie rss’owym są błędne.
Na przykład:
http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/28/trzy-dlugi-europy-srodkowej-i-wschodniej/
zamiast:
http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/27/trzy-dlugi-europy-srodkowej-i-wschodniej/
@Trystero#2
:), ależ oczywiście! Czy ja gdzieś powiedziałem, że nie? To do czego piję to … proszę mi pokazać jakąś postać medialną w Polsce, która by taką postawę propagowała?
No, na upartego bym jeszcze znalazł … pana Cimoszewicza :), z którego stwierdzeniem (że powodzianie powinni się ubezpieczyć) absolutnie się zgadzam i jest dla mnie odrażające jak został za nią potraktowany.
@ adegie
To moja wina. Przez antydatowanie. Czuje sie duzo lepiej gdy wpisy sa codziennie a nie dwa wpisy jednego dnia i zero wpisow drugiego dnia. Wiec od czasu do czasu antydatuje. Przykro mi, ksiazki na polkach mam w jednej linii jest wiesz co chce powiedziec :)
Bede na to uwazac.
Chciałbym przypomnieć że już w XIX wieku istniały ówczesne bailouty, jak uratowanie Baringsa w 1890 roku. To tak apropos wpisu Doxy. Ale nie było (chyba?)przynajmniej wtedy bezczelnych “menedżerów” takich jak opisani przez Ciebie.
Cholera przepraszam to oczywiście komentarz HansaKlosa który raczej nie przepada za Doxą. Sorry Hans ;-)
Trystero, zeby kupic hedgefund w USA, trzeba miec duuużo środków.
System w którym bogaci mogli szalec i wydawac kase na HF dajace 100% albo -100% nie jest taki głupi. W koncu stac ich na to by nie robic due dillligence Madoffowi, albo dac kolejną szanse Dennisowi, Maounisowi, czy innym.
Po prostu mamy transfer kapitału. Od bogatych, do bogatych(wkrótce)
Gorzej, jak zaczyna sie tworzyc HF dostepne dla szarego Kowalskiego, albo Smitha. Wtedy faktycznie to jest drenowanie “nieprzygotowanych” na ten drenaż
Zbytnim, uproszczeniem jest skwitowanie tematu uwagą typu:
“Ale nie było (chyba?)przynajmniej wtedy bezczelnych
“menedżerów” takich jak opisani …”
Oj byli byli, może nawet bardziej “bezczelni”.
Amarantowcy polegli na zbyt ryzykownym spreadzie, przespekulowali, natomiast LTCM tak poległ, bo mieli gigantyczna skalę ekspozycji, zawiodły modele matematyczne, które nie uwzględniły zadziałań administracyjnych, nie przewidziały, że rosyjskie banki nie będa honorowały pozycji walutowych otwartych w rublach itp, spłoszeni Japończycy stracili zimna samurajska krew itp itd.
A John Meriwether, to porzadny chłopak, z przyzwoitek irladzkiej rodziny katolickiej i, z tego co wiem, raczej nie zakładał by wydymać klientów, w przeciwieństwie do wielu innych macherów.
@trystero
“Idea, ze ludzie powinni ponosic odpowiedzialnosc za swoje decyzje biznesowe powstala na wiele lat przed Panem Korwinem-Mikke.”
A czy spotkałeś kiedykolwiek kogoś kto twierdziłby inaczej? A skoro nie, to po co pisać rzeczy oczywiste?
“Czy naprawdę można uznać za wolnokonkurencyjny rynek, na którym kompletny nieudacznik (szef funduszu, który implodował w okresie jednego miesiąca), cztery lata po tym wydarzeniu może wrócić do biznesu i pozyskać 1 mld USD do zarządzania? Czy tak wygląda efektywny rynek, oparty na wolnej konkurencji?”
Jak byłem młody i pelen wiary w efektywność mechanizmów wolnego rynku i racjonalnośc jego aktorów, to też stawiałem podobne pytania. Dzisiaj juz ich nie stawiam, bo swoje wiem, i już nie mam watpliwości jak jest, a kolejne przypadki i zjawiska typu Amaranth, societe Generale czy wydarzenia roku 2008 tylko utwierdzają moje poglądy.
Dawno, dawno temu, kiedy pokazała sie nieoficjalnie pogłoska, że jeden z traderów obligacji japońskich w londyńskiej firmie poległ prawie na 1 miliard dolarów ( co zresztą do dziś nie pojawiło sie w oficjalnych wykazach najwiekszych wpadek) stwierdziłem podczas lunchu w City z brokerami firmy, z dominujacym japońskim kapitałem:
“No ten gość to juz chyba nigdy pracy w branzy nie znajdzie, jak go wyrzucili na zbity pysk”. Na co jeden z obecnych odpowiedział, ku mojemu gigantycznnemu zaskićzeniu: “No to się grubo mylisz, od dzisiaj pracuje u konkurencji i to jeszcze z lepszym uposażeniem”.
Jak to jest możliwe spytałem ? No wiesz , szefonie doszli do wniosku, że jak mu tamci pozwolili grac na taka skalę, to facet musiał być dobry, tylko po prostu miał pecha (bad luck) warto więc było skorzystac z okazji i go zatrudnić, by wyblokowac konkurencję. Wiadomo juz też, że trzeba tylko poddać go ścislejszej kontroli !
A kiedyż on bedzie w stanie spłacić starej firmie te straty, spytałem naiwnie ? Na co pdała mniej wiecej taka odpowiedź:
“Ano nic nie będzie spłacał, bo po pierwsze prawdopodobnie firma oficjalnie nie zdecyduje się przyznać sie do takiej wpadki oraz braku kontroli a po drugie trochę odzyska sie od ubezpieczycieli a po trzecie jak się gra w ostry futbol to sie łapie siniaki a czasem nawet łamie sie kończyny i traci zęby”
Ten mechanizm działa do dziś na mniej wiecej na podobnej zasadzie. Gdyby wtedy odpowiednio dobitnie nagłaśniano i piętnowano takie przypadki to być może nie mieli byśmy dzisiaj Leesonów i Kervelów, różnych Amarantów.
No ale przypadku Losing Trade Capital Management raczej bym pod to nie podwieszał.
@ GZ
Ta interpretacja mnie sie podoba. Bogaci traktuja fundusze hedge jak ruletke. Tylko dlaczego decyduja sie placic 20% kulce, ktore zatrzyma sie na szczesliwym polu? Marnotrastwo.
@ GTC, adegie
Nie, ja zadnych spiskow, oszustw, etc nie sugeruje. Czysta niekompetencje, bo powiedzmy sobie szczerze to byla niekompetencja, zle zarzadzanie ryzykiem.
@ HansKlos
Nie sadze by przy skali niektorych przedsiewziec gospodarczych udalo sie porzucic idee korporacji. Nie specjalnie wyobrazam sobie zintegrowane firmy naftowej (BP czy Exxon) czy firmy energetyczne (PGE czy RWE czy EDF) czy wielkich detalistow (Tesco) dzialajacych w innej formie prawnej niz korporacja.
Wiec szukalbym raczej reformy korporacji niz odejscia od tego konceptu.
To co mnie najbardziej w tym wszystkim zastanawia to bardzo niska stopa zwrotu tzn do 25%tych funduszy,śmiesznie mało aby ponosić ryzyko utraty całości kapitału.Zgodnie z zasadami zarządzania ryzykiem jest to niedopuszczalne bo prawdopodobieństwo straty jest większe niż zarobienia.
Debile co wpłacają.
Trystero:
Zgadzam się z GZ, że problem zaczyna się wtedy, gdy za inwestowanie biorą się osoby, które nie mają o tym zielonego pojęcia i które nie potrafią samodzielnie ocenić ryzyka działań banku/funduszu, któremu powierzają swoje pieniądze. Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby nałożenie na banki i fundusze wymogu informowania klientów w przystępny sposób o tym, czy dana inwestycja/lokata wiąże się z dużym ryzykiem poniesienia strat. Skoro producenci płatków śniadaniowych muszą informować klientów o ich składzie, to “producenci” usług finansowych powinni informować klientów o “składzie” swoich “produktów”. Dzięki takiej polityce straty ponosiliby tylko ci, którzy świadomie zdecydowali się na ryzyko.
‘reszka – ja wygrywam, orzeł – ty przegrywasz’
Przypomniało mi się: czy ktoś zna jakiś ranking porównujący wydatki na pomoc publiczną dla przedsiębiorstw w poszczególnych krajach? Nie chodzi mi o ranking porównujący kwoty, ale o procent pomocy publicznej w PKB i informacje o tym w jaki sposób zaburza ona konkurencję. UOKiK publikuje raporty na ten temat, ale z tego co zauważyłem, dotyczą tylko Polski, a mi chodzi o porównanie.
@ Trystero
Rozwiń proszę, który konkretnie przypadek masz na myśli stwierdzając,że była to “Czysta niekompetencje, bo powiedzmy sobie szczerze to byla niekompetencja, złe zarzadzanie ryzykiem”.
Nie wrzycajmy wszystkich kotów do jednego worka.
@ GTC, 16
Nie mówisz o Nicku Leesonie, prawda?
a propos Amaranth. Moj znajomy pracowal w szcwajcarskim FoF, gdy Amaranth poległ. Zadzwonilem do niego co z ich portfelami? Czy mieli Amaranth i jak dużo. Na co mi powiedział, że nie miali nic, bo na decyzje nie zgodzil sie szef działu ryzyka. Na jakiej podstawie sie nie zgodził.
Otóż po rozmowie z traderami, tylko nie pamietam czy nie chodziło przypadkiem o B. Huntera (który jak donosił WSJ latem jezdzil Ferrari a zimą Bentleyem), doszedł do wniosku, ze zbyt wielu juz widział takich młodych pistoletów, którym się wydaje ze są geniuszami i uznał ze poczeka az beda mieli 5-letni track record.
Swoja drogą HUnter juz wczesniej pojawił sie z powrotem w branzy, choć odszedł niedawno z HF, który go zatrudniał
http://www.hedgefund.net/publicnews/default.aspx?story=10888
@ Dorota
Zapewne nie był to Leeson, bo jak by był to prawdopodobnie by przy aferze w Barringsie przypomnieliby ten incydent, bo to wiedza była w ludzie.
Zresztą jak by był to wówczas i tak by mi to nazwisko nic nie mówiło.
@ Ja # 19
“Dlatego uważam, że najlepszym rozwiązaniem byłoby nałożenie na banki i fundusze wymogu informowania klientów w przystępny sposób o tym, czy dana inwestycja/lokata wiąże się z dużym ryzykiem poniesienia strat.”
Słusznie uważasz,ale wiedz iż taki obowiązkowy wymóg od dawna ciąży na bankach i instytucjach finansowych oferujących instrumenty i usługi finansowe.
Dostarczają one dokładne ich opisy w przystępnej formie gdzie podkreślone są ryzyka z nimi związane.
Nazywa się to risk disclosure statement i jest zazwyczaj dostępne w formie drukowanej i na stronach internetowych.
U nas podobno dopiero MIFiD może pomóc nałożenie takiego obowiązku, choć na świecie działało to dużo wczesniej.
@ GTC i Ja
MIFiD juz jest. Bylem niedawno w DM i nic nie da sie zrobic bez tych ankiet sprawdzajacych wiedze o rynku. W mojej szczerej opinii ‘pic na wode’.
@ GTC
Myslisz, ze w Amaranth ktos nie zawalil zarzadzania ryzykiem?
“ic nie da sie zrobic bez tych ankiet sprawdzajacych wiedze o rynku.”
co masz na mysli?
Trystero:
Czemu pic na wodę?
GTC:
“U nas podobno dopiero MIFiD może pomóc nałożenie takiego obowiązku, choć na świecie działało to dużo wczesniej”
Znaczy, że u nas przed wydaniem tej dyrektywy nie było wymogu informowania inwestorów o ryzyku? A jak to wyglądało w innych krajach? To była informacja na zasadzie “skoro rozważa pan/pani skorzystanie z tej usługi, to muszę pana/panią poinformować o wysokim ryzyku z nią związanym”, czy raczej “inwestuj w co chcesz, a jak chcesz dowiedzieć się czegoś o stopniu ryzyka, to musisz zapytać się sam, albo poszukać w internecie”?
Przecież wiem,że MIFiD już jest, ale chyba z tego niewiele wynika. Byłem świadkiem następującej rozmowy w biurze maklerskim dużego banku.
Klienty coś tam załatwiał osobiście i panienka z obsługi (może maklerka ? a może tylko obsługa klienta) mówi mu –
Musi Pan podpisać nam jeden dokument.
A on na to, a jaki ?
No, taki o ryzyku, że Pan wie, no wie Pan.
On na to – chodzi o MIFiD ?.
No właśnie !
A czy coś mi to zmienia, bo nie bardzo mam czas to czytać i przedyskutować.
Nic tonie zmienia,bo i tak Pan ponosi całe ryzyko.
No to podpisze,ok.
Ok
Autentyk, więc wyszłem z siebie i z biura, na deszcz.
Myślę, że w Amaranth zawalili, bo tam chyba nie było zarządzania ryzykiem. Spekulowali na spreadzie gazu Kwiecien -Marzec 2007 r., zazwyczaj wychodziło, ale pogoda się zmieniła i układ akurat się odwrócił od zwyczajowego. I d.. zbita.
“Sometimes, even the highly improbable happens.” – Nicholas Maounis.
Czyli zdarza się, jak filozoficznie mawia jeden sąsiad, że czasami to nawet wódka mu nie smakuje. Na szczęście są to jednak bardzo rzadkie przypadki.
@ GTC
“Uczeni wyliczyli, że jest tylko jedna szansa na bilion, by zaistniało coś tak całkowicie absurdalnego. Jednak magowie obliczyli, że szanse jedna na bilion sprawdzają się w dziewięciu przypadkach na dziesięć.”
Pratchett :) “Mort”
@ Ja
Ujmę to tak, nie było ewidentnego bezpośredniego silnego wymogu.
Był za to słaby pośredni wynikający z ogólnych przepisów prawa -kc-, zasad dobrego obyczaju wynikających ze statusu banków – jako instytucji zaufania publicznego, zwykłej przyzwoitości.
Było to raczej uznaniowe i mało określone, bez jasnego sprecyzowania co i jak należy.
Gdzie indziej kultura ogólna oraz bankowa i podejście do klienta, są na dużo wyższym poziomie, więc i informowanie było pełniejsze, by uniknąć ryzyka.
Przyczyny są oczywiste, zbyt dużo potencjalnie ryzykowali by, nie informując należycie klienta o zagrożeniach.
U nas w przypadku oblania się gorącą kawą w McDonaldzie, żaden sąd nie przyznałby milionowego odszkodowania, a chyba nawet nie podjął sprawy.
A MIFiD jeszcze im poprawił podejście, w temacie upewnienia się, że klient rozumie rozumienia ryzyka jakie podejmuje.
@GZ
Bardzo dobre. Nie znałem tego.
@ GZ
No podpisalem w koncu umowe na dwie nowe uslugi oferowane przez moj DM i za kazdym razem mialem te ankiete, ktora czasooszczednie odmowilem wypelnic :)
GTC:
Chodziło mi właśnie o to, o czym piszesz: czym innym jest nałożenie na fundusz formalnego wymogu informowania klientów o ryzyku podejmowanej inwestycji, a czym innym forma tej informacji i egzekwowanie tego obowiązku.
Ponawiam pytanie z jednego z poprzednich komentarzy: czy ktoś wie, gdzie można znaleźć dane o rozmiarach pomocy publicznej w stosunku do PKB?
@ Ja
Na moim blogu sa dane z kilku z lat z Polski, w mld zlotych.
Dane dla UE szukalbym na stronach Komisji albo Eurostatu.
Trystero:
Dzięki, ale czytałem już ten wpis. Chodzi mi o dane dla większej ilości krajów, np. dla OECD. Chyba faktycznie poszukam na unijnych stronach.
@HansKlos
Dokładnie takie samo jest moje zdanie – znieść wszelkie Osoby Prawne. Wyrugować owo Pojęcie z przestrzeni publiczno-prawnej!!
Spółki byłyby rejestrowe, mające zdolność procesową, ale oświadczenia woli w Ich imieniu składaliby /wykonywały TYLKO Osoby Fizyczne członkowie organów tych spółek. Zakaz posiadania spółki przez spółke, jak Te same osoby fizyczne chcą mieć wiele biznesów niech są posiadaczami i 220 firm w takiej samej proporcji udziałowej. Wszystko w rejestrach sądowych dostępnych z poziomu każdego państwa musowo prowadzone w dwu językach En i narodowym w sieci.
Za wszelką kolizję kryminalną, przestępstwa, odpowiedzialność ponoszą osoby zatrudnione w organach spółek – solidarnie, tu obligatoryjna odpowiedzialność podwójna – osobowa (paka) i materialna z regresem do Prywatnego Majątku. Skala kar majątkowych płynna, ale ściśle określona %-wo w relacji do posiadanych prywatnych dóbr. Dla wszystkich działań jednostkowych w procesie zamkniętym docelowym (budowa dużego zakładu – np. elektrowni, kanału, stadionu, autostrady, itp…) spółki z określonym okresem życia zamykanym likwidacja z pełnym rozliczeniem się z wierzycielami – kontrahentami, podanymi do publicznej wiadomości w rejestrach. Dla działań powtarzalnych, w ciągłym procesie (produkcja żywności, chemii gosp. AGD, handlu, hurtu …etc) spółki bez określania okresu ich trwania. Jurysdykcja spółki zgodna z jurysdykcją największego udziałowca lub grupy udziałowców z ta samą jurysdykcją mającym największy %-wo pakiet udziałów /akcji. Przy zawiązywaniu dużych kapitałowo spółek (tu oznaczyć przyjąć próg okr. W keszu), wymóg wiarygodnego udokumentowania pochodzenia kapitału z sankcją odmowy rejestracji.
Prosta kilkupunktowa globalna regulacja ustawowa, na jednej str, A4 i mamy „spokój” z unikaniem opodatkowania (rajami), prześledzeniem transferów zysków, prywatyzowaniem zysków i ubublicznianiem strat oraz z malwersacjami i zuchwala prymitywna kradzieżą. I wówczas opodatkowanie z CIT mogłoby być na poziomie 10 -13/14 % …
@ Trystero
> Nie sadze by przy skali niektorych przedsiewziec gospodarczych udalo sie porzucic idee korporacji. Nie specjalnie wyobrazam sobie zintegrowane firmy naftowej (BP czy Exxon) … dzialajacych w innej formie prawnej niz korporacja.<
Przy likwidacji /braku Osoby Prawnej „Korporacyjność” traci zasadę bytu, staje się zbędna .. Jaki problem zarejestrować nowy biznes ad-hock w GB spółkę Ltd zgłoszona od godz 15 tej poprzez siec masz zarejestrowana z nadamym Numerem rej w tym samym dniu z kapitałem 1₤ (prawnicy uzupełnia jutro/poj. I uiszczą). Oplata 15 ₤ !
“globalna regulacja ustawowa (…)”
“w zimnym cieniu na miękkim kamieniu siedziała młoda staruszka (…)”
@Bulwersator
Ha…. A Dyrektywy UE regulacje FED, EBC, uzanse dużych Giełd czym są?
Problem w tym, ze nikt nic nie chce zmieniać w obecnym systemie, bo elitom elit on super pasuje :)
W końcu “doszlifowywali, udoskonalali” go aż 70 lat (1913 1985 – połowa lat osiemdziesiatych)z potrzeba wywolania II W.Św. nawet i nadal, obecnie w biegu, w zaleznosci od potrzeby jednego nawet podmiotu aktualizują “zasady gry” – PRAWO`ooo(??)
Dyrektywy UE – obejmują spory obszar ale nie cały świat
regulacje FED – podlega im USA
uzanse – na poszczególnych giełdach
@Autor:”Idea, ze ludzie powinni ponosic odpowiedzialnosc za swoje decyzje biznesowe powstala na wiele lat przed Panem Korwinem-Mikke.”
To prawda, ale tylko JKM z uporem powtarza, że do tego trzeba wrócić. Znasz jakiegoś innego polityka, który chce zlikwidować korporacje?
@ HeS
Nie znam poniewaz niespecjalnie interesuje sie polityka. Ale Pan Korwin-Mikke uwaza takze, ze hitlerowskie Niemcy byly bardziej liberalne niz Unia Europejska wiec nie przejmowalbym sie wypowiedziami tego Pana.
A sam pomysl zniesienia korporacji przy obecnej skali dzialania niektorych przedsiewziec gospodarczych jest nierealny.
@HeS
A wyobrażasz sobie że Korwin mógłby zlikwidować korporacje ot tak jeśli zarazem przetrwałyby w innych krajach? Paradoksalnie efekt byłby porównywalny z rewolucją bolszewicką i skutki mogłyby być podobne ;-)
@ brysio
To nie wszystko. O ile wiem to prezydent nie decyduje o ksztalcie prawa cywilnego :) Do zniesienia korporacji potrzebna jest wiec wiekszosc parlamentarna, ktorej Korwin nie ma i nigdy miec nie bedzie.
@trystero
Od kwestii posiadania odpowiedniej większości zupełnie abstrahuję. Prawda jest taka że realizacja tez korwinowsko-libertariańskich ;-) oznaczałaby równie drastyczne skutki jak przejęcie władzy przez bolszewików. I taką samą izolację międzynarodową państwa w sensie ekonomicznym. Paradoks, prawda?
@ brysio # 45
Święte słowa.
I tak samo jak po wybuchu rewolucji bolszewickiej, doprowadziłoby do interwencji zaprzyjaźnionych, państw chcących ochronić interesy swoich korporacji, zaangażowanych w Lechistanie, oraz w celu ukrócenia oszołomstwa, w imię spokoju społecznego o dobra ogółu.
Mimo że korporacje są be, i to czasem bardzo, to mają swoje korpo racje, a dziś racje ma ten kto trzyma grubą kasę.
Już dawno słyszałem, że Hans Kloss, pseudo Janek, krypto J21, to agent sowiecki,pozujący na utopistę . I coraz bardziej utwierdzam się w tym przekonaniu. :D
Kiedyś też tak było:
(…) niektórzy ze straży przyszli do miasta i powiadomili arcykapłanów o wszystkim, co zaszło. Ci zaś zebrali się wraz ze starszymi i po naradzie dali sporo pieniędzy żołnierzom, mówiąc: Powiedzcie, że uczniowie jego w nocy przyszli i ukradli go, gdy spaliśmy. A jeśliby o tym usłyszał namiestnik, my go przekonamy i wam bezpieczeństwo zapewnimy. Wzięli więc pieniądze i postąpili tak, jak ich pouczono. I rozniosła się ta wieść wśród Żydów aż po dzień dzisiejszy. Mat. 28:11-15
@brysio
Barings Bank został uratowany za PRYWATNE pieniądze, głównie Rothschildów, a że prywatną ekipę ratowniczą montował William Lidderdale, szef Banku Anglii, nie świadczy o tym, ze podatnicy dokładali się do tego interesu.
“Prawda jest taka że (ograniczenie korporacji) oznaczałaby równie drastyczne skutki jak przejęcie władzy przez bolszewików. I taką samą izolację międzynarodową państwa w sensie ekonomicznym”
No to jak, tow. brysio w końcu jest? Mamy demokracje, czy rządzą właściciele korporacji, którzy wszystkich obywateli i ich prawa mają w d.?
@GTC
“Już dawno słyszałem, że Hans Kloss, pseudo Janek, krypto J21, to agent sowiecki, pozujący na utopistę”
Widzę, że GTC film oglądał, ale niedokładnie;-) Hans Klos, to polski oficer wywiadu, czasowo oddelegowany do NKWD, a potem do Abwery. Teraz też w delegacji;-)
Ale w czym Wam przeszkadzają te korporacje. korpo to zwykła umowa która również może istnieć nawet w anarchkapitaliźmie.
W koncu albo akceptujesz transakcje z takim tworem albo nie. kogoś ktoś zmusza?
problem lezy w tym że panstwo bailoutuje niektóre korpo a nie w istnieniu korpo per se.
@hans
Obaj wiemy jak jest ;-)
@GTC
Och nie musieliby interweniować. Wystarczy że pod hasłem wysokiego ryzyka żądaliby dwa razy więcej za swoje towary, a za nasze płaciliby dwa razy mniej niż obecnie (upraszczam oczywiście)
Adam Duda
Bailouty to tylko czubek góry lodowej. Co do reszty…. W największym uproszczeniu, co to za wybór jeśli możesz wybierać TYLKO między Mac’Donadem a BurgerKingiem?
@ HansKlos
To kto w końcu wystawiał Jankowi/J23/Klossowi wystawiał delegacje do Paryża, by mógł pokosztować najlepszych kasztanów na Pigalaku ?
Oczywiście zawsze na koszt podatnika.
J21
>problem lezy w tym że panstwo bailoutuje niektóre korpo a nie w istnieniu korpo per se.<
OK. Tylko, ze to jest efekt skutek …. istnienia korpo. Gdyby nie siła korp w obsadzaniu swoich ludzi na stanowisku premiera sedziego SN, prokuratora KR, … itd, itpetc, to owe Panstwo nie bailoutowało by korpo. Tych (konkret) korpo.
“Bailouty to tylko czubek góry lodowej. Co do reszty…. W największym uproszczeniu, co to za wybór jeśli możesz wybierać TYLKO między Mac’Donadem a BurgerKingiem?”
Wolę zjeść marchewkę, możesz podać o co konkretnie ci chodzi?
marq
naprawde uważasz że do korupcji potrzebna jest korpo. Czy kulczyk potrzebował korpo żeby dostac to co dostal?
@Bulwersator
Mówię, w uproszczeniu, o konkurencji, będącej podobno esencją wolnego rynku. Spróbuj na rozległych obszarach USA znaleźć inne restau… tfu żarłodajnie niż dwie wymienione.
brysio
no ale w czym Ci one przeszkadzają bo nie rozumiem?
@Adam Duda
Ponieważ kapitalizm to podobno wolność wybory. A dla mnie wybór pomiędzy dwoma wymieniony, to taka sama wolność wyboru jak kiedy Bóg oświadczył twojemu imiennikowi: A teraz wybierz sobie żonę ;-)
no i ktoś Cie zmusza do jedzenia w tych restauracjach?
jak tak koniecznie chcesz miec inną restauracje to otwórz swoją. mozesz nawet hasło wyrysować w oknie “masz wybór”
Brysio:
Akurat w przypadku knajp/barów/restauracji, itp., wybór nie ogranicza się wyłącznie do dwóch firm. Tutaj konkurencja jest dość duża, więc to fatalny przykład jeśli chcesz pokazać, że korporacje ją ograniczają. Są rynki, na których wybór jest znacznie mniejszy.
@AD
Oczywiscie, że nie konieczna. Ale ist, korpo ułatwia korupcje, wiecej poteguje ją. Okazja czyni złodzieje, Siła rozzuchwala.
Gdyby kulczyk startował solo do konfitur i miał za przeciwników konkuremtów w osobach równych sobie, ale zarganizzowanych w korpo np. Spółkę SA Grubego Rycha z Wybrzeża, dr leszka ze Sląska, Zygi dwojga mian o takim kapitale jat te osoby maja dzisiaj osobno to dr Jan dostałby figę. Bez urazy – Jasiu Ty rozumiesz … :)
W swiecie etyki judeochrzesciańskiej – dzisiajszy Real – korpo i ułatwa i generuje korupcję.
Aby korpo nie powodowało owych konfliktów trzebaby zmienić etykę białego człowieka. Tego wprowadzajac prawo nie da się. Natomiast funkcjonowanie rynków finansowych mozna poprawić zmieniajac Prawa z zakresie Spółek oraz definitywnie znosząc Osobowość Prawną Jakotaką.
Panowie te dwie żarłodajnie to tylko symbol, choć słyszałem że na amerykańskiej prowincji faktycznie wybór często ogranicza się do nich. Załóż firmę pn. “masz wybór”, tiaaa…..;-D
tak na marginesie:
http://www.parkiet.com/artykul/945258_Ocena_wiedzy_klientow_to_mit.html