Myślę, że życzeniom części czytelników stanie się zadość – znalazłem (a może znalazły mnie) dane pokazuje wielkość długu publiczne, prywatnego i zewnętrznego państw Europy Środkowej i Wschodniej, w tym Polski. Obawiam się jednak, że dane, które pokażę zepsują dwie popularne narracje: o sukcesie gospodarczym Bałtyckich Tygrysów oraz o relatywnie dużym zadłużeniu Polski.
Zacznijmy od długu publicznego, czyli zadłużenia rządu i administracji centralnej. Na wykresach przedstawiono trend zmiany wielkości długu publicznego jako odsetka PKB w Czechach, Węgrzech, Polsce, Słowenii, Słowacji, Bułgarii, Estonii, Łotwie, Litwie i Rumunii:
Proszę zwrócić uwagę, że jedynie na Węgrzech dług publiczny osiąga niebezpieczne poziomy, zbliżone do mocno zadłużonych państw Strefy Euro. Z drugiej strony, w przypadku Estonii czy Bułgarii problem długu publiczne praktycznie nie istnieje. Warto zauważyć co stało się na Łotwie i na Litwie w latach 2008-2009.
Wnioskując tylko na podstawie powyższego wykresu można dojść do wniosku, że państwa bałtyckie prowadzą bardzo rozsądną politykę gospodarczą i unikają nadmiernego zadłużania się. Gdzie tkwi tajemnica sukcesu państw bałtyckich? Wyjaśnia ją poniższy wykres, pokazujący trend zmiany wielkości długu prywatnego jako odsetka PKB, a więc łącznego zadłużenia gospodarstw domowych, sektora finansowego i korporacji:
Zupełnie inny obraz, nieprawdaż? Od razu też pokazuje się tajemnica fenomenalnego wzrostu gospodarczego Bałtyckich Tygrysów. Te państwa, a w szczególności Estonia i Łotwa korzystały po prostu z gigantycznego dopalacza w postaci bezprecedensowej ekspansji kredytowej. W czasie boomu kredytowego wielkość zadłużenia prywatnego jako odsetek PKB wzrosła w Estonii i na Łotwie ponad trzykrotnie.
Otóż, jedną z niefortunnie pomijanych kwestii w analizie kryzysów zadłużeniowych jest fakt, że sektory publiczny i prywatny nie funkcjonują oddzielnie. Proszę sobie na przykład wyobrazić najprostszy model gospodarki, bez przepływów kapitałowych z zagranicą: co oznaczać będzie dla sektora prywatnego polityka trwałych nadwyżek budżetowych rządu centralnego?
Dług publiczny części państw Europy Środkowej i Wschodniej pozostał na niskim poziomie, ale w tym samym czasie ‘na potęgę’ zadłużał się sektor prywatny. Podobna sytuacja miała miejsce w Europie Zachodniej. W okresie przed kryzysem gospodarczym Hiszpania i Irlandia istotnie zredukowały wielkość zadłużenia publicznego. W tym samym czasie dług sektora prywatnego dosłownie eksplodował w tych państwach.
Zwróćmy jeszcze uwagę na wykres pokazujący trend zmiany długu zewnętrznego brutto, a więc łącznego długu publicznego i prywatnego, któremu podmioty z danego państwa winne są podmiotom zagranicznym:
Ta sama historia. Obserwujemy łagodną ekspansję kredytową w Polsce i w Czechach i eksplozję zadłużenia zewnętrznego w Estonii, na Łotwie, na Litwie, w Bułgarii, na Węgrzech i w Słowenii.
Nie mam wątpliwości, że zapoznanie się z tymi danymi powinno zwiększyć szacunek z jakim podchodzimy do wyników gospodarczych Polski w minionej dekadzie ponieważ osiągnęliśmy je przy relatywnie łagodnej ekspansji kredytowej. Z drugiej strony cud gospodarczy Bałtyckich Tygrysów wygląda jak najzwyczajniejszy bąbel kredytowy. Ogólny poziom zadłużenia tych państw jest dużo wyższy niż Polski a ja nie jestem przekonany, że dług prywatny w jakikolwiek sposób góruje nad zadłużeniem publicznym.





Te wykresy dla największych “rozwiniętych” ( czyli poza BG i RO) są mało czytelne i służyć mogą tylko skonfrontowaniu z “powiatowymi” gospodarkami EE, LT.
W przypadku Polski wręcz wydaje się że dług publiczny jest równy lub minimalnie tylko mniejszy od publiczny + prywatny.
A to raczej prawdą nie jest ( o ile pamiętam to są setki mld – więc na wykresie widać je być powinno)
Oczywiście przykład “tygrysów” jest pouczający – ale jednak dług prywatny jest chyba lepszy – przynajmniej ( w większym stopniu) każdy bankrutuje na “swój” rachunek
Jedyne co mnie dziwi w tych wykresach, to niewielkie ( w porównaniu z Łotwą i Estonią ) tempo wzrostu zadłużenia na Litwie. “Na oko” wzrosło ono w latach 2000-2008 około dwukrotnie, czyli mocno, ale jednak znacznie słabiej niż u pozostałych Bałtów. Mimo to załamanie na Litwie było równie silne ( jeśli nie silniejsze ) jak u jej północnych sąsiadów.
Lendo:
Nie każdy. “Zbyt duzi, żeby upaść” bankrutują na rachunek podatników.
@ lendo
W przypadku Polski wręcz wydaje się że dług publiczny jest równy lub minimalnie tylko mniejszy od publiczny + prywatny.
Nie ma wykresu dlugu publiczny + prywatny. Jest wykres dlug zewnetrzny publiczny + prywatny.
A czy do długu publicznego wliczono zobowiązania emerytalne?
Trystero,
Przepraszam za off-topic, ale zerknij na to:
http://www.gepardybiznesu.pl/content/view/1808/107/
jeżeli koszty działania OFE rzeczywiście są tak wysokie (a ile kosztowałby nas , alternatywnie, ZUS), trzeba wielu orędowników zmiany obecnego systemu.
To ważne.
@ Iulius
Zdefiniuj zobowiazania emerytalne i napisz dlaczego maja byc wliczone do dlugu publicznego przy ksiegowej konstrukcji budzetu.
Bardzo ciekawy jest przypadek Bułgarii, która w ciągu 10 lat radykalnie zlikwidowała zadłużenie publiczne przy jednoczesnej eksplozji zadłużenia prywatnego.
@Trystero
masz może jakieś informacje czy była to świadoma polityka państwa czy tak po prostu “wyszło”?
@ Trystero
Nie znam się, ale jakbyś mógł mi odpowiedzieć czy w przypadku osłabienia się złotówki zadłużenie nie zacznie szybko rosnąć? Chodzi np o kredyty walutowe i zadłużenie publiczne w obcych walutach(jakieś obligacje w dolarach czy jenach – nasz rząd chyba coś takiego ostatnio emitował a słyszałem że to właśnie Greków takie coś zgubiło). a wydaje mi się że nastroje się pogarszają więc czy to nie może spowodować szybkiego wzrostu zadłużenia i pogorszenia tych statystyk ??
Oprócz aktualnego długu publicznego, istotna jest jego wysokość w przyszłości (trend). Dlatego trzeba uwzględnić wysokość deficytu budżetowego obecnie i prognozy na najbliższe lata. I tu Polska wcale dobrze nie wygląda – zamiast gonić europę zachodnią pod względem bogactwa, będziemy ją gonić pod względem wysokości zadłużenia. Może się okazać, że w przyszłości podręczniki historii będą pisać o rządach PO jako o tych, które najbardziej zadłużyły Polskę.
@ bozon
Nie wiem co beda w podrecznikach pisac o rzadach PO, tak jak nie wiem (ale sie domyslam, tym bardziej, ze historie pisza zwyciezcy) co beda pisac o koalicyjnym rzadzie Samoobrony-LPR-PiS. Innymi slowy, daj sobie spokoj z prymitywna agitacja polityczna na tym blogu.
Byloby tez milo gdybys zapoznal sie z tekstem przed jego skomentowaniem. Zwracalem w nim uwage by patrzec na calosc zadluzenia a nie tylko na dlug publiczny.
Gdybys zagladnal do linkowanych tekstow to zobaczylbys takze, ze zadluzenie calkowite polskiej gospodarki znaczaco odbiega od poziomow panstw Europy Zachodniej.
PS Doceniam ludzi, ktorzy maja odwage uzywac jednego nicka.
@ D.
To zalezy od tego jaka czesc zadluzenia denominowana jest w walutach obcych. Nie caly dlug zewnetrzny jest denominowany w walutach obcych.
@Trystero
“Nie ma wykresu dlugu publiczny + prywatny. Jest wykres dlug zewnetrzny publiczny + prywatny.”
Ok zerknąłem na żródła – i w takim razie nie rozumiem jak z tego wynika wniosek
“Ogólny poziom zadłużenia tych państw jest dużo wyższy niż Polski ”
Ogólny poziom zadłużenia to zdaje się także dług wewnętrzny – w takim ujęciu to Japonia praktycznie nie ma zadłużenia …
@ Lendo
“Ogólny poziom zadłużenia tych państw jest dużo wyższy niż Polski ”
Ogolny poziom zadluzenia= dlug publiczny + dlug prywatny, czyli suma dwoch pierwszych wykresow.