Nowa porcja linków:
Jak nazywa się chińska waluta: yuan czy renminbi? Z tego tekstu wynika, że renminbi to chińskie określenie na legalny środek płatniczy a nazwą własną waluty jest yuan (juan). Wikipedia ma zgoła odmienne zdanie.
Fantastyczny artykuł Sorkina o jednym z najbardziej znanych venture capitalist – Elonie Musku, współtwórcy między innymi PayPala i głównym udziałowcy Tesla (producenta samochodów elektrycznych), który znajduje się obecnie w środku dwóch głośnych wydarzeń: swojego rozwodu i oferty publicznej Tesla. Z dokumentów rozwodowych wynika, że Pan Musk ma pewne problemy z płynnością finansową i cierpi na duży niedobór gotówki – choć jego aktywa warte są kilkaset milionów dolarów. W każdy razie, inwestorzy w Tesla muszą wziąć pod uwagę jeszcze jeden czynnik ryzyka: wynik sprawy rozwodowej, który zdecyduje czy Musk będzie musiał spieniężyć część swoich udziałów w przedsięwzięciu.
Na rynku zbóż znów straszą katastroficzne nadwyżki. Dzieje się to zaledwie dwa lat po okresie napięć na rynku spowodowanych problemami podaży z nadążeniem za rosnącym popytem. Wszystkim politykom warto polecić ostatnie zdanie artykułu: czego nas to uczy? Rolnictwo zawsze było i będzie cyklicznym biznesem.
Wszystko co trzeba wiedzieć o Internecie, w artykule profesora ‘publicznego zrozumienia technologii’ w The Observer. Interesujące są rozważania o długoterminowych skutkach powstania Sieci. Czy Gutenberg domyślał się wszystkich konsekwencji swojego odkrycia kilkanaście lat po jego pierwszym wdrożeniu?
Próbowaliście wpisać kiedyś ‘anagram’ albo ‘recursion’ w Google? Tutaj znajduje się lista piętnastu najlepszych dowcipów wbudowanych w aplikacje Google.
Bardzo długi tekst o tzw. charter cities, czyli zarządzanych przez państwa rozwinięte (na zasadzie protektoratu) strefach wolnego handlu w państwach rozwijających się, które miałyby powtórzyć sukces Hong Kongu i przynieść dobrobyt na terenach gdzie jakość lokalnego rządu jest zbyt niska by wspierać wzrost gospodarczy. Poniżej, o koncepcji opowiada, jej twórca: Paul Romer:
Dwa teksty o związkach:
Internetowy klasyk, czyli poszukiwaczka kasy pytająca w internetowym serwisie ogłoszeń drobnych w jaki sposób ma złapać mężczyznę zarabiającego $500 000 rocznie (to tylko klasa średnia w Nowym Jorku…) i zarabiający ponad $500 000 mężczyzna wyjaśniający jej różnicę pomiędzy depreciating asset, którym jest dwudziestokilkuletnia kobieta mająca do zaoferowania jedynie swoją urodę i earning asset, którym jest dwudziestokilkuletni mężczyzna pnący się w górę kariery zawodowej. The Economics of Gold-Digging.
Czy przeciwieństwa naprawdę się przyciągają w związkach? Wiele wskazuje na to, że mógłby to być kolejny tekst z serii ‘Pogromcy mitów’. Badania naukowe wskazują, że im bardziej podobni do siebie są partnerzy tym bardziej harmonijny związek tworzą (uwaga: zapewne istnieją wyjątki).
A co Wy ostatnio przeczytaliście?


polecam :
http://biznes.onet.pl/rewolta-chinskich-niewolnikow,18563,3306112,3,prasa-detal
Yuan a RMB.
Dużo lepiej tłumaczy różnicę między nimi anglojęzyczna Wiki:
“The yuan (sign: 元; code: CNY) is, in the Chinese language, the base unit of a number of modern Chinese currencies.
The distinction between yuan and renminbi is analogous to that between the pound and sterling; the pound (yuan) is the unit of account while sterling (renminbi) is the actual currency.”
“The Renminbi (sign: ¥; code: CNY) is the official currency of the People’s Republic of China (PRC), whose principal unit is the Yuan. The currency is legal tender in mainland China, but not in Hong Kong and Macau.”
@ GTC
W takim razie sie poddaje i pozostaje przy renminbi.
Nie ma się co poddawać, bo juan jest powszechnie używaną nazwą pieniądza chińskiego.
Oficjalną nazwą własną waluty krajowej Chin, czyli pieniądza narodowego jest renminbi (RNB), a krajowa jednostką pieniężna (unit of currency) czyli chińska jednostką waluty narodowej jest juan.
Wydaje się, że ludzie z Wall Street Journal (to chyba jakaś gazeta, taki odpowiednik naszego Pulsu Biznesu ?), powinni to wiedzieć
Przygnebiona przedostatnim linkiem zaczynam weekend :) Ludzie, którzy traktują siebie – i innych – jak “assets” są po prostu przerażający. Nie wiem, czy komuś z Czytelników przyszło do głowy, że pani namierzająca target o określonych przychodach ma zamiar zwyczajnie się sprostytuować (utrzymywanie kontaktów seksualnych wzamian za szeroko pojętą korzyść to definicja prostytucji).
Miłego weekendu życzę.
@ dorota
To fantastyczna wiadomosc, dla wszystkich przyzwoitych mezczyzn, ze romantyczna wizja zwiazku wsrod kobiet nie ginie!
Prywatnie uwazam, ze pewna doza oczekiwan finansowych (w kontekscie zapewnienia stabilizacji kobiecie i potomstwu) jest normalna i nawet do pogodzenia z romantyczna wizja zwiazku. Natomiast kobiety traktujace swoja urode jako aktywo rzeczywiscie ryzykuja, ze mezczyzni takze beda je tak traktowali…
@trystero:
W kontekście tego co napisała Dorota, to co napisałeś można by przełożyć na stwierdzenie, że prywatnie uważasz, że każda kobieta powinna mieć w sobie odrobinę prostytucji. Równie dobrze mógłbyś napisać, że zdrowo jest kraść tylko odrobinę, byle nie przesadzać. :)
Poważnie, to wydaje mi się, że obie strony transakcji zwanej małżeństwem powinny traktować się symetrycznie, w końcu mamy równouprawnienie, a mimo to mit mężczyzny utrzymującego małżonkę wciąż ma się dobrze na tym świecie.
@ kujawianin
Inaczej: uwazam, ze partnerzy maja prawo oczekiwac od drugiej strony zdolnosci do utrzymania rodziny. To jest rownie istotne co poczucie humoru, etc. Szczerze mowiac, takze mezczyzna, nawet jesli dobrze zarabia i jest w stanie bez problemu utrzymac rodzine moze oczekiwac, ze kobieta bedzie miala te game zdolnosci i umiejetnosci potrzebnych do zarobienia godziwych pieniedzy.
Nie pochwalam ‘lecenia na kase’, kloci sie to z moja prywatna wizja zwiazku, ale nie zamierzam tez udawac, ze sprawy finansowe nie istnieja. Rany, wsrod znajomych znajomych jest kilku mezczyzn nieudacznikow (leniow, durniow, marzycieli), ktorzy nie sa w stanie utrzymac rodzin i robia to ich zony. Z drugiej storny, sa tez kobiety, ktore potrafia tylko robic zakupy na Allegro i plotkowac.
Nie widze nic niewlasciwego w tym, ze partnerzy oczekiwac beda troche wiecej od ludzi, z ktorymi wiaza sie na cale zycie, przynajmniej planuja :)
PS Jestem wielkim fanem rownouprawnienia i symetrycznosci w zwiazkach. Zupelnie nie rozumiem mezczyzn, ktorzy sprowadzaja te fascynujace i inteligentne stworzenia zwane kobietami do roli nian i pomocy domowych. To tak jakby uzywac Internetu do sprawdzania prognozy pogody. A co z tysiacem innych zastosowan?
@Dorota Szacun,Trys,Kujawianin
Zadziwia w Państwa mysleniu dopuszczanie możliwości korzyści materialnych w związku uczuciowym.