Zastanawiam się, ilu z Was słyszało o firmie Tencent? Giełdowa kapitalizacja Tencent przekracza 31 mld USD. To więcej niż rynkowa kapitalizacja Yahoo i eBay. Porównuje Tencent z tymi firmami ponieważ Internet jest obszarem, w którym działa Tencent. Dwa podstawowe produkty tej firmy to komunikator internetowy QQ i serwis społecznościowy Qzone. Obydwa produkty są liderami w swoich kategoriach w Chinach.
Przyznam szczerze, że choć słyszałem o QQ i Qzone to nie wiedziałem o istnieniu Tencent do przeczytania artykułu o tej korporacji na TechCrunch.
Okazuje się, że dobrze znany z polskiego rynku internetowego Naspers (właściciel Gadu-Gadu i Allegro), w 2001 roku zainwestował 32 mln USD. W tej chwili udziały Naspersa w Tencent warte są 10,85 mld USD. Dałoby to stopę zwrotu z inwestycji na poziomie… 33 800%, czyli CAGR na poziomie 91%.
Tutaj znajduje się interesujący tekst o najnowszej akwizycji Tencent, który kupił udziały w rosyjskiej firmie inwestycyjnej Digital Sky Technologies Limited, która przez jedną ze swoich spółek zależnych kontroluje miedzy innymi Naszą-Klasę, a przede wszystkim kilkadziesiąt procent ‘rosyjskiego Internetu’.
Piszę o tym z kilku powodów. Po pierwsze, transakcja Naspersa powinna podziałać mobilizująco na wszystkich inwestorów, tym bardziej, że sam Naspers to tradycyjny koncern medialny z peryferyjnej (południowoafrykańskiej) gospodarki, który praktycznie w dekadę stał się znaczącym graczem na globalnym rynku internetowym. Po drugie, przykład Tencent pokazuje jak bardzo niedoceniamy w Europie rozmiarów, zupełnie naturalnego biorąc pod uwagę wielkość rynku, chińskich korporacji. Myślę, że dopiero pierwsza wielka akwizycja spółki z Nasdaq uświadomi inwestorom siłę chińskich firm internetowych. Po trzecie, zarówno Naspers jak i Tencent pokazują, że gospodarki wschodzące to nie tylko ‘fabryka czy call center świata’ ale także nowoczesne technologie.
Po czwarte, nie sposób zignorować 91% rocznej stopy zwrotu. Po piąte, warto zwrócić uwagę na rynkowe wskaźniki Tencent, zwłaszcza wskaźnik cena/zysk przekraczający 140 by przypomnieć sobie, że prosta wycena wskaźnikowa nie zawsze sprawdza się w przypadku szybko rozwijających się przedsiębiorstw.


Na miejscu właścicieli bym sprzedał całość. Zanim powtórzy się historia z Bebo. Ale jak jest to chińska nasza klasa, to może warto to trzymać.
(”It was acquired by AOL on March 13, 2008 for $850 million.[3][4] In April 2010, AOL announced it is planning to sell or shut down Bebo,[5] with the sale being completed on June 17, 2010 to Criterion Capital Partners for an undisclosed sum[6]. It has been reported that the sale raised less than $10 million[7].”)
przypomnieć sobie, że prosta wycena wskaźnikowa nie sprawdza się w przypadku szybko rozwijających się przedsiębiorstw.
Trystero, uważaj, uważaj :)
Bo to był często argument właścicieli i prezesów firem, o C/Z z nieba, a pozniej okazywalo sie, ze jednak trzeba powrócić na ziemię
@ GZ
Wstawilem ‘zawsze’ i brzmi duzo lepiej.
Na powaznie: ja rozumiem, ze kosmiczne wyceny czesto wracaja na ziemie i mysle, ze wiekszosc ludzi, ktorzy zetkneli sie z ostatnia hossa na MiSiach w Polsce zdaja sobie z tego sprawe (nie wspominam o weteranach IT bubble). Druga strona tego medalu jest taka, ze kierujac sie prosta analiza wskaznikowa nigdy nie kupilibysmy Apple czy Google czy Tencent czy Amazona. Mowiac prosto: czesc spolek spelnia pokladane w nich nadzieje i sa to spolki, ktore tworza fat tail po prawej stronie rozkladu stop zwrotu, a wiec ‘zwyciezcy’.
Ja bym powiedział tak, zdecydowana większość przewarttościowanych spolek, nie osiąga statusu lidera (a część nawet kryterium dochodowosci), co w rezultacie prowadzi do załamania.
Nie bardzo wiadomo co rynek wycenia (a może wycienia) w przypadku firm typu Amazon, EBay czy Google.
Zyski , EBIT, rentowność, czy też nadzieje wyrażane przez potencjał wzrostowy. Mamy więc ciągły dylemat – wyceniany jest real czy wirtual ?
Analizy porównawcze wartości tych spółek pokazują rzeczy, rozbieżności i niespójności, które oceniane są jako “crazy”. Wprawdzie nie wiem jeszcze co to znaczy, ale pachnie mi to “Crazy Horse Saloon”.
Poniżej ciekawa analiza porównawcza, gdzie pada to słówko “crazy”, w określonym kontekście.
http://blog.valuecruncher.com/category/international/amazoncom-inc/
Podobno rynek zawsze ma racje, poza przypadkami gdy tej racji nie ma. Każdy może sobie ocenić, po swojemu, ile warta jest Tencent. Może tylko ten cents.
@ GTC
Nie bardzo wiadomo co rynek wycenia (a może wycienia) w przypadku firm typu Amazon, EBay czy Google.
Cos w rodzaju zyskow pomnozonych przez trend wzrostu zyskow.
# 6
W takim przypadku wystarczy zaledwie kilkanaście lat, no może 20-25 %, by teoretyczna wartośc firmy przekroczyła wartośc bilansu państwa a nawet światowego GNP, itp.
Prosty rachunek to wykaże, w zalezności o przyjetęgo tempa przyrostu GNP.
Nawet jak przyjmiemy, że sky is the limit to nic w realu nie może rosnąć w nieskończoność, a na papierze to można sobie przyjąć wszelkie założenia, nawet sprzeczne z prawami natury, ekonomii i zdrowym rozsądkiem.
Papier jest bowiem nie tylko cierpliwy ale też ma wielką wyobraźnię.
GTC to skryba ma wyobraźnię. A papier wyłącznie cierpliwosc
@ GZ
Zgoda, to skrypa ma wyobraźnię, a papier jest tylko cierpliwy. N
Natomiast ja tracę cierpliwość, jak widzę, brak wyobraźni, gdy ktoś płaci ceny nadające takiemu Tencentowi kapitalizację 31 miliardów.
Na tego Tencenta potrzeba chyba docenta.
wiesz, bo ludzie papier i to co na nim napisane) traktują jak wyrocznię. WIęc beda placic i 100 $ za centa powiększonego o obietnice imperium
Piszę pod własnym nazwiskiem. Jako byłej osobie publicznej nie wypada inaczej. Jedyną gospodarczą szansą Polski to stowarzyszenie z Chinami na zasadzie Hong Kongskim. Piszę o tym od lat. Wiem trudno to pojąć, a jeszcze bardziej przyjąć. Lecz cóż jest łatwe do zrozumienia. Reszta to ekonomiczno-judaistyczne przekomarzanki.