<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Wydarzenia o niskim prawdopodobieństwie i ogromnych skutkach</title>
	<atom:link href="http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/</link>
	<description>Blogi iFIN24 to autorskie publikacje o finansach i gospodarce. Współpracujący z nami blogerzy są niezależni, a iFIN24 nie ma wpływu na treść ich wpisów. Zapraszamy do dyskusji z autorami.</description>
	<lastBuildDate>Mon, 21 May 2012 19:10:43 +0200</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.4</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: GTC</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10446</link>
		<dc:creator>GTC</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 14 Jun 2010 11:54:34 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10446</guid>
		<description>Gospodarka, w której nie ma rządu może być raczej bliższa nierządu oraz wolnej amerykance a nie wolnej konkurencji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Gospodarka, w której nie ma rządu może być raczej bliższa nierządu oraz wolnej amerykance a nie wolnej konkurencji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10426</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 13 Jun 2010 09:47:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10426</guid>
		<description>@ Ja

Moglbym sie podpisac. Od poczatku staram sie propagowac na blogu teze, ze tym co robi cuda jest &#039;wolna konkurencja&#039; a nie &#039;brak udzialu rzadu w gospodarce&#039;. Gospodarka, w ktorej nie ma rzadu moze byc bardzo daleka od wolnej konkurencji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ Ja</p>
<p>Moglbym sie podpisac. Od poczatku staram sie propagowac na blogu teze, ze tym co robi cuda jest &#8216;wolna konkurencja&#8217; a nie &#8216;brak udzialu rzadu w gospodarce&#8217;. Gospodarka, w ktorej nie ma rzadu moze byc bardzo daleka od wolnej konkurencji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ja</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10388</link>
		<dc:creator>Ja</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 13:11:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10388</guid>
		<description>Trystero:
Zgadzam się, że korporacje nie mają nic wspólnego z wolnorynkowym kapitalizmem. To oczywiste, że firmy ( może nie wszystkie, ale podejrzewam, że zdecydowana większość ) marzą o tym, by zdobyć monopol ( ewentualnie korzystną pozycję w ramach oligopolu ) i wyeliminować konkurencję. A zmonopolizowany lub skartelizowany rynek oznacza gospodarkę centralnie planowaną, z wszystkimi jej wadami, z których największą jest odebranie ludziom wyboru i skazanie ich na to, co zaserwuje im &quot;jedyna słuszna firma&quot;. To, że ta firma jest prywatna, a nie państwowa niewiele zmienia, jej przewaga w relacjach z klientem jest dokładnie taka sama. Zresztą nie trzeba całkowitego wyeliminowania konkurencji, wystarczy jej ograniczenie, a już możemy się mniej starać. Właśnie dlatego przedsiębiorcy, którzy mają niewiele do zaoferowania bronią ceł, dotacji i skomplikowanego prawa, utrudniającego mniejszym firmom ( których nie stać jeszcze na profesjonalne usługi prawnicze i księgowość ) wejście na rynek i rozwinięcie działalności. Dlatego zgadzam się, że powiązania polityków z wpływowymi biznesmenami nie pomagają wolności, lecz jej szkodzą. Uważam, że w tym wypadku zdecydowanie lepsza jest Twoja &quot;filozofia szczucia jednych na drugich&quot;, czyli sytuacja, w której państwo z jednej strony wycofuje się z interwencji dających niektórym firmom przewagę nad innymi ( jak wspomniane już cła, dotacje, rozbudowane administracyjne bariery wejścia na rynek, skomplikowane prawo podatkowe, ulgi i zwolnienia podatkowe dla wybranych firm przy ich jednoczesnym braku dla pozostałych, etc. ), a z drugiej interweniuje mocniej tam, gdzie konkurencja i interes konsumenta są zagrożone ( zwalczając zmowy cenowe, fałszywą reklamę i nakazując firmom przystępne informowanie klientów o cenie oferowanych produktów/usług oraz o tym co ryzykują decydując się na ich zakup ). Prywatne firmy powinny natomiast atakować rząd wtedy, gdy ten próbuje zagwarantować przywileje państwowym firmom ( jak choćby Poczcie Polskiej ). Nie da się stworzyć systemu konkurencji doskonałej, w którym wszystkie firmy będą miały dokładnie taką samą pozycję na rynku. Zresztą taki system nie byłby nawet dobry. Można jednak, a nawet trzeba, zrobić wszystko, żeby żadna firma nie zdobyła nad pozostałymi przewagi z innego powodu, niż zadowolenie klientów z jej działalności. Trzeba zrobić wszystko, by konkurencja była jak największa, bo na konkurencji zyskują właśnie tzw. &quot;zwykli ludzie&quot;, ci sami, na których interesy cynicznie powołują się monopoliści, gdy ktoś próbuje odebrać im jakiś przywilej i zmusić ich do uczciwej walki o klientów.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Trystero:<br />
Zgadzam się, że korporacje nie mają nic wspólnego z wolnorynkowym kapitalizmem. To oczywiste, że firmy ( może nie wszystkie, ale podejrzewam, że zdecydowana większość ) marzą o tym, by zdobyć monopol ( ewentualnie korzystną pozycję w ramach oligopolu ) i wyeliminować konkurencję. A zmonopolizowany lub skartelizowany rynek oznacza gospodarkę centralnie planowaną, z wszystkimi jej wadami, z których największą jest odebranie ludziom wyboru i skazanie ich na to, co zaserwuje im &#8220;jedyna słuszna firma&#8221;. To, że ta firma jest prywatna, a nie państwowa niewiele zmienia, jej przewaga w relacjach z klientem jest dokładnie taka sama. Zresztą nie trzeba całkowitego wyeliminowania konkurencji, wystarczy jej ograniczenie, a już możemy się mniej starać. Właśnie dlatego przedsiębiorcy, którzy mają niewiele do zaoferowania bronią ceł, dotacji i skomplikowanego prawa, utrudniającego mniejszym firmom ( których nie stać jeszcze na profesjonalne usługi prawnicze i księgowość ) wejście na rynek i rozwinięcie działalności. Dlatego zgadzam się, że powiązania polityków z wpływowymi biznesmenami nie pomagają wolności, lecz jej szkodzą. Uważam, że w tym wypadku zdecydowanie lepsza jest Twoja &#8220;filozofia szczucia jednych na drugich&#8221;, czyli sytuacja, w której państwo z jednej strony wycofuje się z interwencji dających niektórym firmom przewagę nad innymi ( jak wspomniane już cła, dotacje, rozbudowane administracyjne bariery wejścia na rynek, skomplikowane prawo podatkowe, ulgi i zwolnienia podatkowe dla wybranych firm przy ich jednoczesnym braku dla pozostałych, etc. ), a z drugiej interweniuje mocniej tam, gdzie konkurencja i interes konsumenta są zagrożone ( zwalczając zmowy cenowe, fałszywą reklamę i nakazując firmom przystępne informowanie klientów o cenie oferowanych produktów/usług oraz o tym co ryzykują decydując się na ich zakup ). Prywatne firmy powinny natomiast atakować rząd wtedy, gdy ten próbuje zagwarantować przywileje państwowym firmom ( jak choćby Poczcie Polskiej ). Nie da się stworzyć systemu konkurencji doskonałej, w którym wszystkie firmy będą miały dokładnie taką samą pozycję na rynku. Zresztą taki system nie byłby nawet dobry. Można jednak, a nawet trzeba, zrobić wszystko, żeby żadna firma nie zdobyła nad pozostałymi przewagi z innego powodu, niż zadowolenie klientów z jej działalności. Trzeba zrobić wszystko, by konkurencja była jak największa, bo na konkurencji zyskują właśnie tzw. &#8220;zwykli ludzie&#8221;, ci sami, na których interesy cynicznie powołują się monopoliści, gdy ktoś próbuje odebrać im jakiś przywilej i zmusić ich do uczciwej walki o klientów.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10382</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 11:04:59 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10382</guid>
		<description>@ cabra

Witaj,

Dane przesylaj, zobaczymy co da sie z nimi zrobic.

Co do kija i marchewki - kluczowy problem polega na tym, ze ten system bodzcow dziala zle, jest skrzywiony, zwlaszcza w przypadkach HILPE o bardzo duzym negatywnym skrzywieniu. Ten kij jest za maly w stosunku do realnych rozmiarow downside risk.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ cabra</p>
<p>Witaj,</p>
<p>Dane przesylaj, zobaczymy co da sie z nimi zrobic.</p>
<p>Co do kija i marchewki &#8211; kluczowy problem polega na tym, ze ten system bodzcow dziala zle, jest skrzywiony, zwlaszcza w przypadkach HILPE o bardzo duzym negatywnym skrzywieniu. Ten kij jest za maly w stosunku do realnych rozmiarow downside risk.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Trystero</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10381</link>
		<dc:creator>Trystero</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 12 Jun 2010 10:58:50 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10381</guid>
		<description>@ mdht, Ja

Otoz, w moim zalozeniu rezim regulacyjny ma chronic konsumentow i spoleczenstwo ogolem przed korporacjami, stosujacymi rachunek ekonomiczny i maksymalizacje zyskow.

Jesli odrzucimy naiwne przekonanie, ze mechanizm cenowy czyli rynek sam rozwiazuje te problemy (bo nie rozwiazuje - czesto to co jest zyskiem korporacji z oszczednosci na bezpieczenstwie jest duzo wieksza strata spoleczenstwa) to wydaje sie sensowne by spoleczenstwo bylo zainteresowane ostrymi regulacjami tworzonymi przez rzad w obronie konsumentow.

Stad, jesli przyjazne nastawienie do biznesu oznacza przedkladanie interesu korporacji nad interesem spoleczenstwa przez instytucje, ktore dbac maja o interes spoleczenstwa to jest to fatalne zjawisko. Moim zdaniem to dzialo sie i dzieje sie ciagle w USA na gigantyczna skale. Dlatego uzylem tego okreslenia troche w ironicznym sensie.

To dlatego zreszta Amerykanie umieraja na banalne zatrucia pokarmowe (szpinak, hamburgery, etc) - regulatorzy, cale zycie pracujacy dla regulowanych firm, dbaja o zyski korporacji a nie korzysci spoleczenstwa.

Ale to generalnie jest wiekszy problem zwiazany z tym, ze prymitywna propaganda wmowila wielu ludziom, ze sa dwie strony sporu: zly rzad i wolny rynek, ktory reprezentuja korporacje. Niestety, wiekszosc z tych ludzi nie pojmuje, ze korporacje nie maja zadnego zwiazku z wolnym rynkiem a majacy kilkaset mld USD przychodow Exxon niszczy wolna konkurencje tak jak niszcza ja regulacje Departamentu Energii.

Prawda jest taka, ze wolny rynek niszczony jest zarowno przez rzad jak i przez korporacje. Jesli wiec ktos naprawde uwaza, ze wolny rynek jest najlepszym rozwiazaniem to powinien &#039;szczuc&#039; rzad na korporacje i korporacje na rzad by w ten sposob wywalczyc jak najwiecej wolnego rynku dla zwyklych ludzi. To jest fragment mojej filozofii ekonomicznej i totalnie nie rozumiem ludzi, ktorzy widza sens jedynie w popieraniu korporacji w walce z rzadem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>@ mdht, Ja</p>
<p>Otoz, w moim zalozeniu rezim regulacyjny ma chronic konsumentow i spoleczenstwo ogolem przed korporacjami, stosujacymi rachunek ekonomiczny i maksymalizacje zyskow.</p>
<p>Jesli odrzucimy naiwne przekonanie, ze mechanizm cenowy czyli rynek sam rozwiazuje te problemy (bo nie rozwiazuje &#8211; czesto to co jest zyskiem korporacji z oszczednosci na bezpieczenstwie jest duzo wieksza strata spoleczenstwa) to wydaje sie sensowne by spoleczenstwo bylo zainteresowane ostrymi regulacjami tworzonymi przez rzad w obronie konsumentow.</p>
<p>Stad, jesli przyjazne nastawienie do biznesu oznacza przedkladanie interesu korporacji nad interesem spoleczenstwa przez instytucje, ktore dbac maja o interes spoleczenstwa to jest to fatalne zjawisko. Moim zdaniem to dzialo sie i dzieje sie ciagle w USA na gigantyczna skale. Dlatego uzylem tego okreslenia troche w ironicznym sensie.</p>
<p>To dlatego zreszta Amerykanie umieraja na banalne zatrucia pokarmowe (szpinak, hamburgery, etc) &#8211; regulatorzy, cale zycie pracujacy dla regulowanych firm, dbaja o zyski korporacji a nie korzysci spoleczenstwa.</p>
<p>Ale to generalnie jest wiekszy problem zwiazany z tym, ze prymitywna propaganda wmowila wielu ludziom, ze sa dwie strony sporu: zly rzad i wolny rynek, ktory reprezentuja korporacje. Niestety, wiekszosc z tych ludzi nie pojmuje, ze korporacje nie maja zadnego zwiazku z wolnym rynkiem a majacy kilkaset mld USD przychodow Exxon niszczy wolna konkurencje tak jak niszcza ja regulacje Departamentu Energii.</p>
<p>Prawda jest taka, ze wolny rynek niszczony jest zarowno przez rzad jak i przez korporacje. Jesli wiec ktos naprawde uwaza, ze wolny rynek jest najlepszym rozwiazaniem to powinien &#8217;szczuc&#8217; rzad na korporacje i korporacje na rzad by w ten sposob wywalczyc jak najwiecej wolnego rynku dla zwyklych ludzi. To jest fragment mojej filozofii ekonomicznej i totalnie nie rozumiem ludzi, ktorzy widza sens jedynie w popieraniu korporacji w walce z rzadem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: cabra</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10379</link>
		<dc:creator>cabra</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 22:14:19 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10379</guid>
		<description>W artykule postawiono ciekawą tezę, ale wg mnie krytyka mogła zostać skierowana w złym kierunku - tj nie powinna dotyczyć systemu ekonomicznego, a politycznego.

Dopóki za skład regulatorów odpowiadają rządzące USA raczej gwiazdy rocka niż eksperci (wszak amerykańska demokracja jak i każda inna to system oparty na popularności a nie kwalyfikacjach) to ciężko się spodziewać po nich racjonalnych decycji. Dodatkowo dochodzą nam wnioski z tzw. &quot;capture hypothesis&quot;, która wydaje się dosyć silna szczególnie w USA (vide drzwi obrotowe goldmana a Treasury/Sec - spodziewałbym się tego samego w Big Oil) i gotowe.

Krótko mówiąc upatrywałbym tutaj problemu regulacji wynikającego z błędów systemu polityczno-społecznego, a nie ekonomicznego. Daleki dodatkowo jestem od krytyki stricte BP. Wszak działają tak jak i my wszyscy w systemie marchewki i kija. Była marchewka (dobre wyniki kwartalne = &quot;uznanie rynku&quot;, wyższe bonusy itp.), zabrakło kija (wspomniane regulacje, kary itp.) - kto z nas postąbiłby inaczej?
Innymi słowy: don&#039;t blame the player, blame the game ;-)

Wracając do krytyki wolnego rynku - gdyby nie protekcjonizm USA rodem z początku XXw. to możliwe, że już dawno uporaliby się z wyciekiem, a z pewnością jego skutki byłby znacznie mniejsze gdyby poprosili o pomoc wyspecjalizowane do takich działań jednostki z m.in wspomnianej Skandynawii. Jak się okazuje nie mogli tego zrobić zgodnie z prawem, bo jak donosi Business Insider: &quot;The Merchant Marine Act of 1920 (...)
Section 27, also known as the Jones Act, deals with coastal shipping; and requires that all goods transported by water between U.S. ports be carried in U.S.-flag ships, constructed in the United States, owned by U.S. citizens, and crewed by U.S. citizens and U.S. permanent residents&quot;. Oczywiście nie jestem na tyle nawiny żeby sądzić, że to by ich powstrzymało od przyjęcia międzynarodowej pomocy (wszak dochodzi jeszcze &quot;duma narodowa&quot; ;-)), ale uznaję to za bardzo ciekawy paragraf zapisany w kodeksie prawnym ojczyzny wolnego kapitalizmu ;-)


PS. wracam do czytania jednego z moich ulubionych blogów po dość długiej przerwie związanej z mocno opóźnionym kończeniem studiów przeplatanych CFA&#039;ejem, zmianą pracy i przeprowadzką do Londynu - taka jest chociaż moja oficjalna wymówka w sprawie nie wysłania obiecanych Trystero wyników małych badań nt. efektu Famy-Frencha na GPW. Nie wiem czy jesteś dalej zainteresowany (wyniki w związku z biegnącym czasem mocno się zdezaktualizowały). Krótko: witam po przerwie :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W artykule postawiono ciekawą tezę, ale wg mnie krytyka mogła zostać skierowana w złym kierunku &#8211; tj nie powinna dotyczyć systemu ekonomicznego, a politycznego.</p>
<p>Dopóki za skład regulatorów odpowiadają rządzące USA raczej gwiazdy rocka niż eksperci (wszak amerykańska demokracja jak i każda inna to system oparty na popularności a nie kwalyfikacjach) to ciężko się spodziewać po nich racjonalnych decycji. Dodatkowo dochodzą nam wnioski z tzw. &#8220;capture hypothesis&#8221;, która wydaje się dosyć silna szczególnie w USA (vide drzwi obrotowe goldmana a Treasury/Sec &#8211; spodziewałbym się tego samego w Big Oil) i gotowe.</p>
<p>Krótko mówiąc upatrywałbym tutaj problemu regulacji wynikającego z błędów systemu polityczno-społecznego, a nie ekonomicznego. Daleki dodatkowo jestem od krytyki stricte BP. Wszak działają tak jak i my wszyscy w systemie marchewki i kija. Była marchewka (dobre wyniki kwartalne = &#8220;uznanie rynku&#8221;, wyższe bonusy itp.), zabrakło kija (wspomniane regulacje, kary itp.) &#8211; kto z nas postąbiłby inaczej?<br />
Innymi słowy: don&#8217;t blame the player, blame the game ;-)</p>
<p>Wracając do krytyki wolnego rynku &#8211; gdyby nie protekcjonizm USA rodem z początku XXw. to możliwe, że już dawno uporaliby się z wyciekiem, a z pewnością jego skutki byłby znacznie mniejsze gdyby poprosili o pomoc wyspecjalizowane do takich działań jednostki z m.in wspomnianej Skandynawii. Jak się okazuje nie mogli tego zrobić zgodnie z prawem, bo jak donosi Business Insider: &#8220;The Merchant Marine Act of 1920 (&#8230;)<br />
Section 27, also known as the Jones Act, deals with coastal shipping; and requires that all goods transported by water between U.S. ports be carried in U.S.-flag ships, constructed in the United States, owned by U.S. citizens, and crewed by U.S. citizens and U.S. permanent residents&#8221;. Oczywiście nie jestem na tyle nawiny żeby sądzić, że to by ich powstrzymało od przyjęcia międzynarodowej pomocy (wszak dochodzi jeszcze &#8220;duma narodowa&#8221; ;-)), ale uznaję to za bardzo ciekawy paragraf zapisany w kodeksie prawnym ojczyzny wolnego kapitalizmu ;-)</p>
<p>PS. wracam do czytania jednego z moich ulubionych blogów po dość długiej przerwie związanej z mocno opóźnionym kończeniem studiów przeplatanych CFA&#8217;ejem, zmianą pracy i przeprowadzką do Londynu &#8211; taka jest chociaż moja oficjalna wymówka w sprawie nie wysłania obiecanych Trystero wyników małych badań nt. efektu Famy-Frencha na GPW. Nie wiem czy jesteś dalej zainteresowany (wyniki w związku z biegnącym czasem mocno się zdezaktualizowały). Krótko: witam po przerwie :-)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ja</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10378</link>
		<dc:creator>Ja</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 21:50:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10378</guid>
		<description>mdht:
&quot;Ale państwo nie jest przyjazne dla biznesu, a przyjazne dla biznesu w instytucjach regulacyjnych. To jednak różnica&quot;

Dobra uwaga. Warto pamiętać, że &quot;państwo&quot; i &quot;rynek&quot;, to nie osoby, lecz instytucje. Instytucje tworzone przez ludzi ( czasem nawet tych samych ), którzy nie żyją w dwóch oddzielonych od siebie światach. Decyzje ludzi mających władzę w państwie mają wpływ na to co się dzieje na giełdzie. I odwrotnie: ludzie z giełdy mogą mieć wpływ na decyzje władz państwa. Może zdarzyć się sytuacja, w której były członek zarządu dużego banku zostaje ważnym urzędnikiem państwowym ( odpowiedzialnym np. za regulacje finansowe ), a były minister dostaje pracę na odpowiedzialnym stanowisku w dużym banku. Dlatego nie zgadzam się z poglądem, że państwo może skutecznie poprawiać błędy rynku, bo państwo i rynek to byty bezosobowe, czyli takie, które nie mogą ani popełniać błędów, ani ich naprawiać. Od błądzenia i naprawiania są ludzie i to wyłącznie od nich zależy, czy jakiekolwiek regulacje, mające zmniejszyć ryzyko i zapobiec kolejnym katastrofom ( finansowym lub jakimkolwiek innym ) okażą się skutecznymi przepisami prawa, czy bezwartościowymi świstkami papieru. W końcu regulacje można obejść, co gracze z rynków finansowych już nieraz udowodnili. Wystarczy chcieć i tu, moim zdaniem, tkwi sedno problemu: ludzie chcą obejść regulacje chroniące ich przed ryzykiem wtedy, gdy opłaca się ryzykować. Najbardziej opłaca się ryzykować w momencie, gdy premia za ryzyko jest wysoka, a ewentualne koszty błędnych decyzji możemy przerzucić na kogoś innego ( np. na podatników ). Powstaje wtedy ogromna pokusa nadużycia, która jest w stanie złamać wszelkie regulacje ( choćby te z Bazylei ). Dlatego uważam, że jeśli chcemy skutecznie zabezpieczyć się przed skutkami czyichś głupich i nieodpowiedzialnych decyzji, powinniśmy skupić się nie na tworzeniu nakazów i zakazów, lecz na eliminowaniu pokusy nadużycia. Powinniśmy wyznaczyć pewną granicę dopuszczalnego ryzyka i dać wszystkim do zrozumienia, że jeśli się za nią wychylą i na tym stracą, to poniosą za to pełną odpowiedzialność i nie będą mogli przerzucić na nikogo kosztów swoich decyzji i działań. Oczywiście jest jeszcze kwestia ludzi, którzy ryzykują nie wiedząc o tym ( np. lokując pieniądze w banku prowadzącym samobójczą politykę kredytową, albo w funduszu inwestycyjnym operującym na dźwigni wyższej niż Alpy ). Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest zmuszenie instytucji finansowych, by w przystępny sposób informowały klientów o ryzyku wynikającym z prowadzonej przez nie polityki. Jeśli klienci będą wiedzieli w co się pakują, będą mogli wycofać się z wątpliwej inwestycji i przenieść pieniądze do bezpieczniejszego banku/funduszu. A jeśli pomimo swojej wiedzy postanowią zaryzykować i poniosą stratę, to poniosą także jej koszty. Jednak aby to było możliwe potrzebna jest wola i determinacja konkretnych ludzi, podejmujących decyzje.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>mdht:<br />
&#8220;Ale państwo nie jest przyjazne dla biznesu, a przyjazne dla biznesu w instytucjach regulacyjnych. To jednak różnica&#8221;</p>
<p>Dobra uwaga. Warto pamiętać, że &#8220;państwo&#8221; i &#8220;rynek&#8221;, to nie osoby, lecz instytucje. Instytucje tworzone przez ludzi ( czasem nawet tych samych ), którzy nie żyją w dwóch oddzielonych od siebie światach. Decyzje ludzi mających władzę w państwie mają wpływ na to co się dzieje na giełdzie. I odwrotnie: ludzie z giełdy mogą mieć wpływ na decyzje władz państwa. Może zdarzyć się sytuacja, w której były członek zarządu dużego banku zostaje ważnym urzędnikiem państwowym ( odpowiedzialnym np. za regulacje finansowe ), a były minister dostaje pracę na odpowiedzialnym stanowisku w dużym banku. Dlatego nie zgadzam się z poglądem, że państwo może skutecznie poprawiać błędy rynku, bo państwo i rynek to byty bezosobowe, czyli takie, które nie mogą ani popełniać błędów, ani ich naprawiać. Od błądzenia i naprawiania są ludzie i to wyłącznie od nich zależy, czy jakiekolwiek regulacje, mające zmniejszyć ryzyko i zapobiec kolejnym katastrofom ( finansowym lub jakimkolwiek innym ) okażą się skutecznymi przepisami prawa, czy bezwartościowymi świstkami papieru. W końcu regulacje można obejść, co gracze z rynków finansowych już nieraz udowodnili. Wystarczy chcieć i tu, moim zdaniem, tkwi sedno problemu: ludzie chcą obejść regulacje chroniące ich przed ryzykiem wtedy, gdy opłaca się ryzykować. Najbardziej opłaca się ryzykować w momencie, gdy premia za ryzyko jest wysoka, a ewentualne koszty błędnych decyzji możemy przerzucić na kogoś innego ( np. na podatników ). Powstaje wtedy ogromna pokusa nadużycia, która jest w stanie złamać wszelkie regulacje ( choćby te z Bazylei ). Dlatego uważam, że jeśli chcemy skutecznie zabezpieczyć się przed skutkami czyichś głupich i nieodpowiedzialnych decyzji, powinniśmy skupić się nie na tworzeniu nakazów i zakazów, lecz na eliminowaniu pokusy nadużycia. Powinniśmy wyznaczyć pewną granicę dopuszczalnego ryzyka i dać wszystkim do zrozumienia, że jeśli się za nią wychylą i na tym stracą, to poniosą za to pełną odpowiedzialność i nie będą mogli przerzucić na nikogo kosztów swoich decyzji i działań. Oczywiście jest jeszcze kwestia ludzi, którzy ryzykują nie wiedząc o tym ( np. lokując pieniądze w banku prowadzącym samobójczą politykę kredytową, albo w funduszu inwestycyjnym operującym na dźwigni wyższej niż Alpy ). Jedynym rozwiązaniem tego problemu jest zmuszenie instytucji finansowych, by w przystępny sposób informowały klientów o ryzyku wynikającym z prowadzonej przez nie polityki. Jeśli klienci będą wiedzieli w co się pakują, będą mogli wycofać się z wątpliwej inwestycji i przenieść pieniądze do bezpieczniejszego banku/funduszu. A jeśli pomimo swojej wiedzy postanowią zaryzykować i poniosą stratę, to poniosą także jej koszty. Jednak aby to było możliwe potrzebna jest wola i determinacja konkretnych ludzi, podejmujących decyzje.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: mdht</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10377</link>
		<dc:creator>mdht</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 13:53:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10377</guid>
		<description>Ale państwo nie jest przyjazne dla biznesu, a przyjazne dla biznesu w instytucjach regulacyjnych. To jednak różnica. 

&quot;Dużo większym problemem są HILPE, które jeszcze nigdy nie miały miejsca.&quot; trudno nawet oszacować straty z HILPE które miały miejsce, np powódź.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ale państwo nie jest przyjazne dla biznesu, a przyjazne dla biznesu w instytucjach regulacyjnych. To jednak różnica. </p>
<p>&#8220;Dużo większym problemem są HILPE, które jeszcze nigdy nie miały miejsca.&#8221; trudno nawet oszacować straty z HILPE które miały miejsce, np powódź.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ja</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10376</link>
		<dc:creator>Ja</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 13:12:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10376</guid>
		<description>Trystero:
&quot;Ostatnia dekada w amerykanskiej gospodarce to panowanie atmosfery ‘przyjaznej dla biznesu’ w instytucjach regulacyjnych&quot;

Hmm, to dobrze, gdy państwo jest przyjazne biznesowi. Gorzej, gdy nawiązuje przyjaźń z konkretnymi biznesmenami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Trystero:<br />
&#8220;Ostatnia dekada w amerykanskiej gospodarce to panowanie atmosfery ‘przyjaznej dla biznesu’ w instytucjach regulacyjnych&#8221;</p>
<p>Hmm, to dobrze, gdy państwo jest przyjazne biznesowi. Gorzej, gdy nawiązuje przyjaźń z konkretnymi biznesmenami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: lendo</title>
		<link>http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/06/10/wydarzenia-o-niskim-prawdopodobienstwie-i-ogromnych-skutkach/#comment-10375</link>
		<dc:creator>lendo</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 11 Jun 2010 12:46:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://blogi.ifin24.pl/?p=8053#comment-10375</guid>
		<description>Na pewno samo wprowadzanie dodatkowych regulacji bez dogłębnej odpowiedzi na pytanie dlaczego dotychczasowe nie zadziałały jest mało celowe ( to syndrom &quot;polskiego prawa&quot;)
W przypadku jednak &quot;dużych&quot; instalacji mających łatwe do wyobrażenia katastrofalne konsekwencje należy (oczywiście !) nie tylko dopuścić ale wręcz nakazać państwowy system nadzoru bezpieczeństwa. 
Faktem jest natomiast że władzę BP zachowały się ( i zdaje się robią to nadal) jak klasyczny to big to fall. Świadczy o tym bagatelizowanie problemu na początku, nieporadność ( motywowana też na pewno &quot;oszczędnościa&quot; w próbach zatamowania wycieku a obecnie apele o pomoc rządu UK bo fundusze emerytalne itd. 
A liczenie na bezkarność nie było bezpodstawne - świadczą o tym historie taka jak ta:
http://www.rp.pl/artykul/226541,490650_Skazani_za_katastrofe_sprzed_cwierc_wieku.html</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Na pewno samo wprowadzanie dodatkowych regulacji bez dogłębnej odpowiedzi na pytanie dlaczego dotychczasowe nie zadziałały jest mało celowe ( to syndrom &#8220;polskiego prawa&#8221;)<br />
W przypadku jednak &#8220;dużych&#8221; instalacji mających łatwe do wyobrażenia katastrofalne konsekwencje należy (oczywiście !) nie tylko dopuścić ale wręcz nakazać państwowy system nadzoru bezpieczeństwa.<br />
Faktem jest natomiast że władzę BP zachowały się ( i zdaje się robią to nadal) jak klasyczny to big to fall. Świadczy o tym bagatelizowanie problemu na początku, nieporadność ( motywowana też na pewno &#8220;oszczędnościa&#8221; w próbach zatamowania wycieku a obecnie apele o pomoc rządu UK bo fundusze emerytalne itd.<br />
A liczenie na bezkarność nie było bezpodstawne &#8211; świadczą o tym historie taka jak ta:<br />
<a href="http://www.rp.pl/artykul/226541,490650_Skazani_za_katastrofe_sprzed_cwierc_wieku.html" rel="nofollow">http://www.rp.pl/artykul/226541,490650_Skazani_za_katastrofe_sprzed_cwierc_wieku.html</a></p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

