Obserwowanie rynkowych emocji jest fascynującym zajęciem. Niemal ten sam rynkowy tłum, który półtora roku temu krzyczał o upadku dolara teraz krzyczy o końcu euro. Historia niemal dosłownie się powtarza. Kilka lat temu irańska zapowiedź odejścia od rozliczania transakcji sprzedaży ropy naftowej w dolarach wzmocniła przekonanie o upadku dolara i zainspirowała dziesiątki teorii spiskowych, w większość z izraelskim atakiem na Iran w tle. Ostatnio, na stronie internetowej państwowej irańskiej Press TV pojawiła się informacja o tym, że Iran ma zamiar zamienić 45 mld rezerw denominowanych w euro na aktywa dolarowe i złoto (informacja nie została potwierdzona przez żadne oficjalne źródła).
Rozpaleni emocjami obserwatorzy zapominają o pięknie ekonomii, w której każde równanie ma dwie strony. Drugą stroną fiskalnych problemów strefy euro, które są przyczyną załamania się kursu euro jest wzrost konkurencyjności eksportu państw EMU wskutek spadku notowań wspólnej waluty. O tej stronie równania pamiętają władze monetarne w USA a przede wszystkim władze opartych na eksporcie gospodarek azjatyckich, w tych chińskiej, które przecież stosują oficjalny lub nieoficjalny peg walut narodowych z dolarem.
Oznacza to, że na przykład władze w Pekinie podwójnie odczuwają europejski kryzys fiskalny. Z jednej strony spada wartość ich rezerw walutowych wskutek spadku kursu euro. Z drugiej strony zmniejsza się konkurencyjność chińskiego eksportu na rynku międzynarodowym. Nie muszę dodawać, że paniczna wyprzedaż aktywów denominowanych w euro spotęgowałaby obydwa problemy.
Dlatego nie może dziwić fakt, że gdy Reuters zapytał najważniejsze banki centralne (Japonii, Indii, Brazylii i Korei Południowej) czy zamierzają zmienić politykę lokowania rezerw walutowych to przedstawiciele tych instytucji odpowiedzieli, że nie planują takiej zmiany a jako jeden z powodów podali fakt, że ich aktywa są zbyt duże by przemieszczać je bez wpływania na rynki finansowe. Także chińskie władze monetarne stwierdziły, że pozostaną przy polityce dywersyfikacji rezerw walutowych.
Pamiętać należy jednak o dwóch sprawach: informowanie rynków finansowych o zamiarze ograniczenia rezerw denominowanych w euro byłoby niezwykle nierozważną decyzją ze strony banków centralnych. Po drugie, zdecydowana większość rezerw walutowych należy do państw z trwałą nadwyżką w bilansie handlowym, tak więc zmiany w polityce inwestycyjnej rezerw walutowych mogą dotyczyć jedynie ‘nowych środków’. Wreszcie, zarządzanie rezerwami walutowymi znacząco różni się od spekulowania na rynkach finansowych i zarządzający rezerwami z reguły unikają gwałtownych ruchów.
Tym niemniej, spadający kurs euro stwarza pewne problemy dla zarządzających rezerwami walutowymi. Zgodnie z wyliczeniami analityków Royal Bank of Scotland (RBS) około 55% ulokowanych w euro rezerw walutowych państw rozwijających się (bez Chin) została utworzono powyżej kursu EUR/USD 1,25. W przypadku Chin, 75% nie-dolarowych rezerw walutowych zostało utworzonych powyżej kursu EUR/USD 1,25 a 40% powyżej kursu EUR/USD 1,35. Oznacza to, że banki centralne państw rozwijających się już w tej chwili istotnie tracą na aktywach denominowanych w euro.
Poniższy wykres pokazuje alokację rezerw walutowych w aktywa denominowane w euro w poszczególnych latach i w poszczególnych obszarach kursowych. Należy zwrócić uwagę, że państwa rozwinięte budowały swoje rezerwy walutowe w euro po niższym kursie EUR/USD niż państwa rozwijające się – zaledwie 1/3 rezerw została utworzona powyżej kursu EUR/USD 1,25:


Jestem aktywny na rynku nieco ponad poltora roku i juz przezylem “katastrofe” zlotego, krajow baltyckich, szmacenie dolara, bankructwo Grecji a teraz smierc Euro.
Zagladam zatem na wykres EURO INDEX i oczom moim ukazuje sie wieloletni trend wzrostowy od 2000 roku. Owszem, jego najdynamiczniejsze nachylenie zostalo juz zlamane, stad przyspieszenie spadkow od marca 2010, ktore dopiero niedawno przebilo 38.2% zniesienia wzrostow!
Naogladalem sie wykresow, wiec zaryzykuje stwierdzenie, ze tak latwo sie tych poziomow nie lamie i przynajmniej korekta sie nalezy. No chyba, ze panika sie rozkreci i Euro spadnie na poziom 50%, a nawet 61.8%, co czesto zdarza sie w trendzie wzrostowym. Troche inaczej wyglada to na EURUSD, gdzie naruszone zostalo 50% zniesienia WZROSTOW od 2000 roku.
Europa to nie tylko fabryki i naukowcy, ktorych mozna w tych czasach kupic w kazdym zasobniejszym kraju. To rowniez cywilizowane spoleczenstwo, kultura pracy, przestrzeganie prawa. Tak wiem, Europejczycy to tez sheeple, konsumpcjonizm, socjal i papka medialna, ale zaden region nie zbuduje trwalego bogactwa bez wyedukowanego spoleczenstwa, z wdrukowanymi wzorcami wspolzycia.
Zatem czekamy na sygnal zmiany trendu i pakujemy walute tego trupa ;)
Pozdr
“Niemal ten sam rynkowy tłum, który półtora roku temu krzyczał o upadku dolara teraz krzyczy o końcu euro. ”
Może ten jedyny raz tłum ma rację, podwójną rację:).
@Autor:”Oznacza to, że banki centralne państw rozwijających się już w tej chwili istotnie tracą na aktywach denominowanych w euro.”
Niestety Polska też. Chyba już przestawiliśmy się (NBP) z US$ na Euro. Ciekaw jestem jak będzie z naszymi rezerwami walutowymi gdyby Euro padło. Co NBP zrobi z tymi miliardami “pustych bitów”? Wtedy złotówka chyba spadnie do piwnicy.
@ HeS
Ciekaw jestem jak będzie z naszymi rezerwami walutowymi gdyby Euro padło.
Jak to sobie wyobrazasz?
Przecież spekulanci na wszelakich kryzysach zarabiają najwięcej pieniędzy, więc nie dziwne, że nadmuchują teraz ten związane z Grecją …
Spoko, spoko – jak AT da sygnal, ze trend na EURUSD sie odwraca, to Grecja zniknie z tapety i pojawi sie ‘Kalafornia’ ;)
@ Adremja
Spekulanci, o czym media rzadko kiedy pamiętają, stoją po obu stronach transakcji. Jedni zarabiają inni tracą – na każdego kupującego musi przecież być sprzedający…
Niektórzy spekulanci stracili naprawdę sporo na kryzysie, pierwszy przykład z brzegu jaki mi się nasuwa to Victor Niederhoffer, zawodowy spekulant, ktory na kryzysie tajskiego baht’a w 1997 r. popłynął ponad 700 mln USD i omal nie przewrócił całkowicie zarządzanych przez siebie funduszy… takie generalizowanie niczego nie wnosi.
@ Trystero
Podobnie jak Ty jestem ciekaw co z polskimi eurorezerwami, gdyby euro padło. Można je bedzie wymienić tylko na “nową DEM” czy też proporcjonalnie do udziału w ECB na wszystkie odnowione narodowe waluty (a więc na nową drachmę, lirę czy pesetę też)?
@Tryster:”Jak to sobie wyobrazasz?”
Np. tak. Tworzy się “twarde jądro” Euro (Niemcy, Francja, …) i wprowadza się dwutorową wymianę starego Euro na nowe. Wszystkie kraje nowego Euro mają nielimitowana wymianę po jednym kursie, a kraje starego Euro i niezrzeszone w ECB (Grecja, Polska, …) mogą wymieniać, ale po innym znacznie mniej korzystnym kursie i z narzuconym limitem. Finito.
@ HeS
Prosze dyskutujmy powaznie. Jak sobie wyobrazasz w takiej sytuacji stosunki gospodarcze UE z USA i Chinami czy chocby z UK, Norwegia czy Szwajcaria? Bez urazy, ale dwa kursy wymiany to jakies kompletne brednie.
Pomijam juz fakt, ze wiekszosc analitykow predzej widzi Polske w ‘nowym lepszym euro’ niz Francje.
@ song_mun
Twoje pytanie dowodzi jak trudne z technicznego punktu widzenia bedzie wprowadzenie nowej waluty na bazie euro czy rozpad euro na waluty narodowe.
@trystero,
Ja nie wiem, jak po licznych historycznych dewaluacjach możesz uważać, że coś jest niemożliwe. Nawet USA zdewaluowało dolara z $20.67 za uncję do $35/oz w 1933. Rozpad euro to byłby na pewno spory problem polityczny, ale technicznie to wykonalne. Rozpadło się już kilka walut (korona czechosłowacka, rubel radziecki), więc może rozpaść się i następna.
@ poszi
Rozpad strefy euro, albo bardziej powolanie ’super-euro’ jest dla mnie typowym HILPE – high impact, low probability event. Wiec dopuszczam ten scenariusz.
Moja wypowiedz dotyczy dwoch kursow wymiany euro na ’super-euro’ dyskryminujacych rezydentow spoza strefy ’super-euro’. Twoim zdaniem to jest realne? Bez zartow.
@trystero:”dwa kursy wymiany”
A dlaczego nie. Jeśli to byłyby wymiana tylko między-państwowa, tak jak to było z US$ wymienialnym na złoto, ale tylko w rozliczeniach między-państwowych. Po prostu “stare euro” znika z rynku międzynarodowego jako pieniądz (tak jak złoto “zniknęło”), a w wymianie między państwami funkcjonuje dalej. Z czasem (może bardzo krótkim) odmawiamy wymiany starego Euro na nowe, tak jak USA odmówiły wymiany US$ na złoto. Technicznie to w miarę proste, a że “będą perturbacje”, to oczywiste. Przecież w Polsce i na Słowacji też przez pewien czas funkcjonowały dwie waluty i kurs wymiany między nimi wcale nie musiał być stały. Moge sobie wyobrazić scenariusz, w którym stały na poczatku kurs wymiany po miesiącu się “upłynni”.
@ HeS
Ja wiem, ze to jest mozliwe tak jak mozliwa jest niemiecka inwazja militarna i okupacja Polski. Po prostu, scenariusz, ktory opisujesz jest tak nieprawdopodobny, ze jego rozwazanie jest kompletna strata czasu.
Z punktu widzenia obecnego ukladu sil w systemie gospodarczym ten scenariusz to jedna wielka aberracja.
Naturalnie, nie zadajesz sobie trudu zauwazyc, ze znakomita wiekszosc euro znajduje sie w posiadaniu prywatnych podmiotow i dlatego pozwalasz sobie na pisanie o jakiejs wymianie ‘miedzy-panstwowej’.
Ja po prostu mysle, ze typowo polskie przekonanie, ze jestesmy centrum swiata i wszyscy spiskuja by nas okrasc najzwyczajniej w swiecie nie pozwala Ci zauwazyc, ze problem polskich rezerw walutowych w takim scenariuszu bylby pomijalny w stosunku do problemu angielskiego systemu bankowego czy rezerw chinskich czy dziesiatkow innych zagadnien.
@Trystero do HeS
“scenariusz, który opisujesz jest tak nieprawdopodobny”
Sprawy są nieprawdopodobne do czasu, aż stają się prawdopodobne, a nawet prawdziwe;-) Wg mnie scenariusz ZeZorro rozpadu euro jest bardziej prawdopodobny. Polegałby on na wyjściu Niemiec ze strefy. Jest to o tyle łatwiejsze, że wymiana DM na euro nie ma ustalonego limitu czasowego. Wtedy to inni posiadacze euro będą się martwić;-), w tym i NBP. Rozsądny szef polskiego banku centralnego powinien zmaterializować chociaż połowę rezerw poprzez ich konwersje na metale szlachetne, głównie złoto i srebro. Z kolei rozsądny rząd powinien znieść VAT na srebrne monety o próbie powyżej 925. W ten sposób kogo innego zaczęłaby boleć głowa;-)
Proszę zauważyć, że rezerwy walutowe służą li tylko do zakupów i spłaty zobowiązań. Skoro ze strefy mogłyby wyjść Niemcy, to co najmniej połowa rezerw w euro przestaje być nam potrzebna. Natomiast po wyjściu Niemiec ze strefy, euro się zeszmaci, stąd trzymanie rezerw w euro staje się jeszcze bardziej ryzykowne. W tym kontekście nawoływanie do wejścia do strefy euro ociera się o zdradę narodową.
@ HansKlos
Wg mnie scenariusz ZeZorro rozpadu euro jest bardziej prawdopodobny.
Haha, widze, ze szamanowi znudzilo sie juz pisanie scenariuszy katastrofy w Smolensku albo przejecia stoczni przez Mossad i zajal sie dziedzina w, ktorej jest prawdziwym ekspertem – rynkiem walutowym. W koncu to nie kto inny jak ZeZorro od poltora roku rozpowszechnial scenariusz ’szmacenia sie dolara’. Dobrze wiedziec, ze ’szmacenie sie dolara’ zmienilo sie w ‘rozpad strefy euro’ :)
Podziwiam jednak Twoje oddanie: trzeba mocno poturbowac instynkt samozachowawczy by sugerowac, ze scenariusz wyjscia Niemiec ze strefy euro jest autorstwa ZeZorro na blogu, ktorego autor regularnie czyta Edwarda Hugha.
Ad meritum: wyjscie Niemiec ze strefy euro to HILPE. Napisalem juz o tym. Za totalnie nieprawdopodobny uznalem ‘oszukanczy’ mechanizm wymiany ’starego euro’ na ‘nowe euro’, dyskryminujacy rezydentow spoza strefy ‘nowego-euro’.
@trystero:
W perspektywie 15 lat każdy scenariusz jest prawie tak samo prawdopodobny. Wówczas można tworzyć dowolne scenariusze i taka twórczość SF jaką robi ZeZorro jest uzasadniona – można sobie wymyślić cokolwiek. A jeżeli się jeszcze do tego trafi… to można zostać guru. Jednak nie zgadzam się z Twoją opinią o bardzo niskim prawdopodobieństwie. Myślę, że prawdopodobieństwo każdego scenariusza dąży do 50% wraz z horyzontem czasowym dążącym do nieskończoności. Kto w 1926 roku mógł przewidzieć, że będzie wielka wojna za 14 lat, dużo większa od wcześniejszej?